niu13
02.09.16, 12:11
Pierwszy dzień w LO, dzwoni załamany, że z nikim nie gada, bo się ośmieszył spóźniając się na 2 pierwsze lekcje. Nowy dojazd a potem zgubił salę. W dodatku miał w klasie 2 starych kolegów, ale dziś okazało się, że jeden zmienił szkołę bo go inna przyjęła wczoraj, a drugi- klasę. W efekcie dziecko podłamane i osamotnione.
Wpadłam w lekki dół.
W gimnazjum takich przygód nie było.
Ogólnie wrażenie z nowej szkoły marne, twierdzi, że poziom gorszy, ludzie dziwni i wszystko do kitu.
Co robić?
Smutno mi bardzo.