emerald_green84
13.09.16, 20:13
Jestem wściekła i jednocześnie zdezorientowana, więc liczę, że pomożecie mi spojrzeć na tą sytuację obiektywnie i poradzić, co robić dalej.
Sytuacja wygląda tak: w trakcie mojego zwolnienia lekarskiego, administrator na prośbę moich współpracowników udostępnił im moja firmową imienną pocztę emailową. Dowiedziałam się o tym przypadkiem, gdy nie mogłam się zalogować. Moja przełożona nie widzi problemu, twierdzi, że nie jest to moja prywatna korespondencja, a ja jestem winna utrudnienia pracy zespołu, bo odchodząc na L4 wylogowałam się z programu pocztowego i nikt nie miał dostępu do służbowych informacji. Z zespołem jestem w konflikcie. Gdy na odchodne proponowałam przesłanie im kluczowych maili, zostałam zlekceważona. Teraz zgodnie uważają, że taka rozmowa nie miała miejsca. Po moich interwencjach dostałam w końcu nowe hasło do mojego maila, ale z poleceniem, że mam się nie logować i hasła nie zmieniać.
To jakieś kuriozum. A co jeśli z mojego maila zamówiona zostanie kosmiczna ilość towaru? Albo wyciekną firmowe dane poufne? Jak udowodnię, że to nie ja? Każdy email podpisany jest automatycznie moimi danymi i zawiera moje imię i nazwisko w adresie. Na prawdę nie mam tu żadnych praw!?