cersei8
22.09.16, 11:48
Od kilku tygodni mamy nowa sasiadke (dwa pietra nizej), a maz nowa adoratorke. Pani prosi meza a to o pomoc we wniesieniu zakupow, a to sobie z korkami nie radzi, albo kran przecieka, probowala tez go namowic aby w ramach pomocy sąsiedzkiej skrecil jej jakiś mebel, ale ostatnio już przegiela zapraszając go w charakterze osoby towarzyszącej na przyjecie w pracy.
Mój maz bynajmniej nie jest jedyneym mezczyzna w okolicy, ma kilku sasiadow bliżej, ale najwidoczniej uznala, mojego meza za najatrakcyjniejszego.
On już dal jej do zrozumienia, ze zainteresowany nie jest; przy ktores probie "uzyskania pomocy" dal jej nr tel. do pana Darka, naszej "zlotej raczki", na propozycje towarzyszenia jej na przyjęciu odpowiedział stanowczym tonem, ze ma absorbujaca prace oraz jak zapewne ona zauwazyla zone i dzieci, wiec wolny czas woli spedzac w gronie rodzinnym.
Tak się zastanawiam co takimi kobietami kieruje, pani jest w miare atrakcyjna, przed 40, ma wyksztalcenie, niezla prace, wie ze mój maz ma zone i dwoje dzieci (plus trzecie w drodze, ale o tym wiedzieć nie mogla), a pomimo to na chama pakuje się komus z butami w zycie usilujac, no wlasnie co, nawiazac romans, może rozbic rodzine?