truscaveczka
26.09.16, 08:25
Dodzwoniłam się do rejestracji DWIE MINUTY po rozpoczęciu zapisów telefonicznych. "Numerków już nie mamy, może pani przyjść i siedzieć w poczekalni, może coś się zwolni."
System jest taki, że od 7 staje kolejka osobista, od 7:30 zaczynają odbierać telefony. Mąż pracuje od 7, dzieci trzeba wykopać do placówek (młodsze samo się nie wykopie). Jak ja mam do jasnej i ciasnej dobić się do naszego rodzinnego, hę? (Na następne dni nie rejestrują.)
Myślicie, że jest jakiś sposób, aby wpłynąć na organizację przychodni? Zgłaszałam paniom, zgłaszałam naszemu lekarzowi, groch o ścianę.