Dodaj do ulubionych

Dodzwoniłam się do przychodni

26.09.16, 08:25
Dodzwoniłam się do rejestracji DWIE MINUTY po rozpoczęciu zapisów telefonicznych. "Numerków już nie mamy, może pani przyjść i siedzieć w poczekalni, może coś się zwolni."

System jest taki, że od 7 staje kolejka osobista, od 7:30 zaczynają odbierać telefony. Mąż pracuje od 7, dzieci trzeba wykopać do placówek (młodsze samo się nie wykopie). Jak ja mam do jasnej i ciasnej dobić się do naszego rodzinnego, hę? (Na następne dni nie rejestrują.)

Myślicie, że jest jakiś sposób, aby wpłynąć na organizację przychodni? Zgłaszałam paniom, zgłaszałam naszemu lekarzowi, groch o ścianę.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:29
      Współczuję. Ja w takiej sytuacji po prostu zmieniłam przychodnię na taką z normalnym systemem rejestracji (prawdę mówiąc, nie lubię kopać się z koniem) i od lat jestem zachwycona - ale nie wiem, jakie masz możliwości w tej dziedzinie.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:32
        Mamy dobrego lekarza i nie za wiele pomysłów, kogo innego wybrać uncertain To małe miasto.
        • iwoniaw Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:51
          No dobra, ale co ci po dobrym lekarzu, który i tak cię nie przyjmie?
          Możesz, jak ktoś niżej radzi, napisać do kierownictwa przychodni, że taka organizacja rejestracji jest beznadziejna i czekać na odpowiedź - ale gwarancji zmian i tak nie ma. Zapytałabym też w innych przychodniach o system rejestracji i jednak przemyślała zmianę - no przecież taki system, jak opisujesz, najbardziej bije w tych najbardziej potrzebujących konsultacji medycznej! (czyli takich naprawdę chorych, którzy stać od 6.00 czy której tam nie dadzą rady i jednocześnie nie mają nikogo, kto zrobi to za nich/zdejmie im z głowy organizację innych aspektów życia). Moja obecna przychodnia nie jest pod domem - ale doszłam do wniosku, że w razie nagłego zachorowania zdecydowanie łatwiej jest mi dzwonić do rejestracji, dojechać taksówką i zostać przyjęta o konkretnej, wyznaczonej godzinie, niż wstawać o 5.00, stać chora i słaba przed przychodnią (niekoniecznie w dobrych warunkach pogodowych) do 7.00, a potem, gdy uda się dostać numerek, "gnić" w poczekalni pełnej innych chorych, bo o ustalaniu wizyt na godziny i ich przestrzeganiu mowy nie ma... Toż do opcji nr 2 trzeba mieć końskie zdrowie, gdybym była w stanie to robić, to nie szłabym do lekarza, bo i po co?
          • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:05
            Druga przychodnia dostępna ma system taki, że jak przychodzisz w czasie rejestracji, to i tak nie masz szans, bo dzień wcześniej numerki poszły uncertain Słabe, jak się wstaje rano z gorączką i anginą czy z jelitówką. No i lekarze do kitu, kiedyś tam byłam zapisana.
            Nie prowadzę auta, taksówki w tym mieście niemal nie istnieją, komunikacja miejska jeździ dwa razy na godzinę, nie chcę przychodni, do której będę drałować piechotą parę kilometrów chora uncertain
            • iwoniaw Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:18
              No to nie masz wyjścia - musisz zawalczyć o zmianę obyczaju rejestracyjnego w obecnej przychodni, uderzaj do jej kierownika. Może jacyś inni pacjenci (sąsiedzi?) by poparli propozycję modyfikującą przydziały numerków?
            • panterarei Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 10:22
              Gdzie ty mieszkasz?Na Alasce?nie ma taxi, nie ma komunikacji. O przychodni się nie wypowiadam, bo znam ten system. Mąż niech zgłosi pozniejsze przyjście, jak ma taką możliwość, albo musicie znaleźć lekarza prywatnie.
              • karme-lowa Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 18:58
                panterarei napisała:

                > Gdzie ty mieszkasz?Na Alasce?nie ma taxi, nie ma komunikacji.
                A potrafisz zrozumieć, że ktos mieszka w małej miejscowości???
                U mnie jest tak samo. Dobrze, że mamy 2 samochody więc radzę sobie.
                >
                • panterarei Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 20:52
                  No więc..Masz auto i sobie radzisz, a autorka napisała, że mieszka w małym mieście, gdzie kiepsko działa komunikacja, w mieście , nie na wsi!I nie ma taksówek. I o siódmej jak ludzie jadą do roboty, to w mieście jedzie autobus raz na pół godziny. Alaska. Jak mąż złamie nogę albo wyjedzie w delegację to nie wiem co zrobi..
                  • karme-lowa Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 21:06
                    I tak bywa.
                    Dziewczynie się ulało, ale zaraz trzeba jej dowalić, prawda?
                    Mojej sąsiadce też "radzono" zrobić prawo jazdy. To, że brała leki uniemożliwiające prowadzenie auta, to już szczegół. Skąd wiesz, że stać ją na samochód?
                    Najlepiej osądzać znad klawiatury.
    • mamma_2012 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:32
      Nie ma sposobu. Za mało numerków, za dużo chętnych. Jeżeli będą odbierać od 7.00, to ci sprzed przychodni się będą bulwersować, że marzli od 6.00, a numerki zabrali im ci z ciepłych łóżek.
      U mnie w takich sytuacjach jednak zwycięża rozsądek i jak się przyjdzie z chorym dzieckiem lekarz przyjmuje (zwłaszcza, że poczekalnia zwykle jest pusta).
      Kiedyś mi lekarka tłumaczyła, że w POZ najbardziej im się opłaca zapisać minimalną ilość osób. Do zmiany strategii skusiłby ich odpływ pacjentów, póki się nie wypisują jest ok.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:34
        Ja już nawet podsuwałam, żeby ustalić pulę zarezerwowaną tylko dla dzwoniących - co by im szkodziło uncertain
      • ada1214 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:57
        mamma_2012 napisała:

        > Nie ma sposobu. Za mało numerków, za dużo chętnych. Jeżeli będą odbierać od 7.0
        > 0, to ci sprzed przychodni się będą bulwersować, że marzli od 6.00

        jest rozwiazanie: rejestrowac tylko telefonicznie. Zainstalowac centrale rejestrujaca kolejno wchodzace numery, tak jak to jest w dowolnym callcenter, a nie "ze sie akurat dodzwonil".
        • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:09
          Iiii, dawno nie miałaś do czynienia z emerytami? wink #życiespołeczne #rozrywka #ponarzekajmyrazem
          • ada1214 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 10:07
            Aha, no tak ;D
            ale w sumie emeryci niech sobie przychodza i stoja w kolejce, majac przy sobie tel. komorkowy (tera ju wszyscy majo) i dzwonia z kolejki wink
        • bywalec.hoteli Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 12:10
          Jest ryzyko, że będzie jak w wielu przychodniach, gdzie się dzwoni:
          1. albo będzie notorycznie zajęte
          2. albo nikt nie odbiera
          3. jak się po paru godzinach czekania dodzwonisz, to nie ma numerków
    • heca7 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:33
      Klasyka. Ja wysyłam mojego ojca. Po pierwsze to ranny ptaszek i wstanie o 6 zupełnie mu nie przeszkadza, po drugie jest na emeryturze i rano ma mnóstwo czasu. Jakbym nie mogła wysłać dziadka to byłoby mi o wiele trudniej. Nooo może teraz już nie, bo dzieci starsze i same się ogarną do szkoły jak trzeba a mąż ma elastyczne godziny pracy ale kiedyś było trudniej i doskonale rozumiem twoją frustrację.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:35
        Dzięki. Ja jestem wyemigrowana z rodzinnego miasta, nie mam tu nikogo, kto by mi mógł pomóc uncertain
    • aya-breya Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:34
      Możesz pisemnie złożyć skargę na złą organizację rejestracji do kierownictwa przychodni, wątpię żeby coś zmienili ale powinnaś jakąś odpowiedź dostać.
      Ja przepisałabym się do innej przychodni bo co mi po lekarzu do którego nie mogę się dostać.
    • milva24 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:34
      Ja dlatego nie chodzę do lekarza rodzinnego. Z drobniejszych przypadłości leczę się sama a gdy się nie uda idę do odpowiedniego specjalisty prywatnie. W ciągu ostatnich 3 lat byłam raz po skierowanie i wtedy rzeczywiście ustawiłam się z samego rana w kolejkę. Na szczęście przychodnia pediatryczna działa normalnie.
      • milva24 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:36
        Acha, w trzech najbiższych przychodniach to samo.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:36
        No więc właśnie ja mam podejście dość podobne. Ale tym razem nie mam pojęcia, co mi jest, a objawy nie są sympatyczne (ani znajome, kurde). I przydałby się lekarz.
        Skierowania i recepty na stale brane leki na szczęście można zamówić w rejestracji.
    • kawka74 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:38
      Rozumiem, że przeznaczenie jakiejś liczby numerków tylko dla dzwoniących nie wchodzi w grę?
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:50
        Proponowałam, panie dały do zrozumienia, że to nie od nich zależy, ale nie wiem od kogo, bo od lekarzy też nie tongue_out
        • kawka74 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:09
          Od tajemniczej siły zapewne.
          Podejrzewam, że zwyczajnie nikomu się nie chce - przecież prawie wszyscy karnie stoją w kolejce, więc o co chodzi?
        • dziennik-niecodziennik Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 11:46
          od wlaściciela przychodni, ktory z pewnoscią jest do ustalenia. kazda przychodnia ma swoją administrację, tam należy kierować wnioski.
    • agrypina6 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:40
      Kiedyś też miałam taką przychodnię. Ale kiedy byłam bardzo chora to pani z rejestracji mnie wcisnęła między innych pacjentów. Nie zmieniałam bo lekarz mi pasował i miałam blisko.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:51
        Mnie powiedziano, że z wysoką gorączką to wcisną, no bo siła wyższa. Jak gorączki nie mam, mam czekać.
    • slonko1335 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:43
      Kurcze nie mogłabyś skrzyknąć więcej osób żeby jakieś pisemko, wpis do książki skarg i wniosków uskutecznić? U nas rejestrują w piątki na następny tydzień. Pozostaje pula numerków do rejestracji na każdy dzień i można przyjść rano się zarejestrować bądź zadzwonić. Telefon jest odbierany co dwie osoby z kolejki od początku rejestracji.
    • kozica111 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:45
      Jest właśnie jakieś takie dziwne zjawisko.U nas podobnie; do pediatry nie ma problemu, natomiast do internisty tak.Od bladego świtu stoją ludzie i marzną.Wśród nich etatowi stacze, czyli tacy co potem za 20 zł odsprzedają numerki.Przychodnia twierdzi że nie ma prawa odmówić wydania numerku nawet jeśli taki stacz jest powszechnie znany.Nie byłam w przychodni od lat bo z ostrym zapaleniem zatok czy gorączką dochodząca do 39 c nie jestem w stanie czekać od 5 rano pod budynkiem.
      • iwoniaw Ale jak to "odsprzedają numerki"??? 26.09.16, 09:07
        Wśró
        > d nich etatowi stacze, czyli tacy co potem za 20 zł odsprzedają numerki.Przycho
        > dnia twierdzi że nie ma prawa odmówić wydania numerku nawet jeśli taki stacz j
        > est powszechnie znany.


        Ale jak to technicznie wygląda? Przecież do konkretnego lekarza rejestruje się konkretna osoba (która ma do niego wypełnioną "opcję" jako lekarza 1. kontaktu lub skierowanie, jeśli do specjalisty) - i co, taki "stacz" się rejestruje jako kto? No chyba, że miejsce w kolejce odsprzedaje, ale numerek? Jak to w ogóle możliwe?
    • miedzymorze Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:46
      Czysto organizacyjnie:
      podstawiasz sie rano do przychodni do staczy, mąż ogarnia dzieci i wychodzi do pracy, skoro o 7:30 juz nie ma numerków to raczej znaczy że dostaniesz numerek wczesniej, wracasz do domu , odstawiasz młodziez do placówek. Odsypiasz.

      pozdr,
      mi
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:49
        Mąż wychodzi 6:30, co mi to da?
      • jaskiereczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:53
        Pod warunkiem ze akurat nie masz grypy albo jelitówki - a potrzebujesz np zwolnienia. Ja tam zdrowa do lekarza nie chodzę - a jak jestem chora to nie bardzo mam możliwość stac świtem na chlodzie godzinę
    • kanga_roo Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:47
      u naszego pediatry też tak jest. więc w nagłych wypadkach jadę lub dzwonię do pomocy wieczorowej/szpitala, a jeśli mogę dziecko ruszyć, to jedziemy na 7:00, ustawiamy się w kolejce i prosimy pierwszy wolny numerek. kiedy lekarz przyjmuje po południu, jadę bez rejestracji i czekam, aż mnie przyjmie jak pacjenta dodatkowego.
      mąż się wkurza, że takie kołomyje z tym pediatrą (mamy do tego lekarza 20 km), ale przypadkiem wiem, że nasz lokalny pediatra jest taki sobie, więc uważam, że warto się pomęczyć.
    • magia Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 08:57
      hmm, ja myślałam, że w całym kraju obowiązują takie samy zasady w przychodniach rejonowych..
      U nas umawiasz się przez telefon na kiedy chcesz - terminy zwykle są już na następny dzień.
      Awaryjnie przychodzisz w trakcie i w 90% przypadkach zostaniesz przyjęta tego samego dnia.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:06
        Właśnie nie wiem, czemu na kolejny dzień nie zapisują, wystarczyłoby ilość numerków podzielić na pule uncertain
        • przystanek_tramwajowy Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:12
          Wymagasz od wszystkich, ale nie od własnego męża. Kurczę blade! Niech raz idzie trochę później do pracy. Co on świat zbawia codziennie punktualnie od 7.00?
          • iwoniaw Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:15
            No bez przesady - wymaganie, żeby lekarz przyjął ubezpieczonego chorego zgłaszającego się w momencie otwarcia przychodni to jest jakieś wygórowane żądanie "od wszystkich"? Oczywiście, można już poprzedniego wieczora postawić w kolejce męża, babcię i sąsiada, ale chyba nie o to chodzi?
            • przystanek_tramwajowy Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:19
              Niby masz rację. Ale ja mam uczulenie na pańcie "nie da się". Nie mam samochodu, autobusy i taksówki nie jeżdżą, nie ma innej przychodni, rodzina daleko, mąż idzie do pracy. O ja biedna nieszczęśliwa! W życiu trza se radzić a nie siedzieć na tyłku i jojczyć. Przepraszam, nie na tyłku tylko na forum.
              • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:23
                Powiedz mi, po cholerę wobec tego jest w ogóle w przychodni rejestracja telefoniczna? Dla podrażnienia ludzi? Skoro stworzyli taki system, to ja po prostu oczekuję, że on będzie działał, prawidłowo.
                • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:26
                  (Plus serio, zależy mi na tym lekarzu.)
              • iwoniaw Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:24
                W życiu trza se radzić

                No toż ona se radzi, wszak nie umarła jeszcze, mimo braku numerka do lekarza wink
                A że na forum wyleje sobie nieco frustracji? Sama bym wylewała, gdybym była w takiej sytuacji - zwłaszcza że zapewne już witała się z gąską, gdy całe dwie po siódmej udało jej się usłyszeć w słuchawce "halo?" zamiast sygnału zajętości.
            • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:20
              No to właśnie. Ematczyny system mówiący twardo, że mąż ma dla żony zrobić wszystko, słabo mnie rajcuje. Nie, mąż nie może pójść do pracy później, mógłby najwyżej wziąć urlop na cały dzień, co jest bez sensu.
              Poudawajmy, że jestem samotną matką - co wtedy by przystanek poradziła? Prababcia moich dzieci mieszka niedaleko przychodni, może ją powinnam wysłać do kolejki, postoi sobie o kulach?
    • jakasik0 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:03
      U mnie w przychodni nie ma żadnych numerków, zapisów, limitów. Kiedy przyjdę zostanę przyjęta przez jednego z trzech lekarzy. Nie raz przychodziłam po pracy i tez nie było problemu. Tak, tak, na NFZ.
    • kwietniowka2011 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:18
      u nas jest tak samo, od rana stoi kolejka "ciężko" chorych, przez telefon się nie zapiszesz, ale...
      ja zapisuję się przez e-portal, praktycznie zawsze do któregoś ogólnego można się zapisać najdalej na następny dzień, a jeśli się chce się do wybranego to max 2-3 dni
      ostatecznie jak jest nagła potrzeba to można pojechać na NPL
      a u dzieci to w ogóle nie ma problemu, można przyjechać rano o 7.30 dla pewności, ale przez telefon najczęściej też da się zapisać na ten sam dzień
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:22
        Nawet mnie nie stresuj e-portalem. W rejestracji jest jedna pani, która umie sprawdzać ewuś, reszta czeka na tamtą, aż z toalety wróci >.< To jakiś dramat jest normalnie.
    • kropkacom Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:18
      Panie i lekarz są tylko zatrudnieni. Nad nimi stoi jakiś dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej. Raczej tam bym szła.
    • ula.jakubowska Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:28
      o masz, nie wiedziałam,że jeszcze są przychodnie, gdzie zapisują na wizytę po odsterczeniu w kolejce!
      u mojego lekarza rodzinnego jest tak,że jeśli trzeba-po prostu idziesz do przychodni. Zawsze jest 2-3 lekarzy, pacjent sam mówi, do kórego chce iść,więc do tego lekarza pielęgniarki zanoszą kartę. Nie ma zapisów telefonicznych na wizyty ani tym bardziej nr.
    • phantomka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:28
      U nas jest tak ze masz rejestracje internetowa i zwykla. Kazda ma pule miejsc. I to jest ok, bo dodzwonienie sie do rejestracji w 2 min.jest rekordem swiata, szacun nigdy mi sie to nie udalo.
    • wuika Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:30
      Zgłoś do NFZ-tu, że system przychodni uniemożliwia Ci dostanie się do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Ostatnio (no dobra, kilka miesięcy temu) machnęłam im pisemko w temacie, który mnie interesował, dostałam łącznie trzy odpowiedzi w trybie: zajmiemy się, zajmujemy się, zajęliśmy się. Łącznie zeszło trzy miesiące, ale kwestia załatwiona. Da się.
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:42
        Ha, i to jest konkret, dzięki. NFZ jest w tej samej przychodni >.<
        • wuika Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 10:08
          Ja pisałam po prostu do kancelarii NFZ-tu w moim województwie. Myślałam, że zlali, ale w przepisowych terminach dostawałam kolejne odpowiedzi nt. procesu sprawdzania, jaki podjęli. Na pismo odpowiedzieć muszą. Można zacząć od pisma do dyrekcji placówki - jak sobie wyobrażają zarejestrowanie się człowieka, który a) o godzinie 7:30 budzi się chory, albo b) jest chory przewlekle i wolałby nie zabierać miejsc 'pilnych', a np. ma przyjść za tydzień / dwa / pięć. Zasugerować, że pytasz jednocześnie NFZ o podstawy do takiej, a nie innej organizacji pracy przychodni. Zaraz się ogarną, bo do lekarza POZ masz mieć dostęp, koniec kropka.
          • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 11:59
            Ha, ja nawet mam przewlekle chore dziecko dla lepszego uzasadnienia. Dzięki wielkie.
    • chocolate_cake Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:31
      Też należałam do takiej przychodni całe lata. Masakra. Nawet jak przeniosłam się pod miasto, nie zmieniałam, nie wiem czemu. Choruję bardzo rzadko. Ale raz, chora, nie dodzwoniłam się oczywiście i pojechałam na 8.00 do przychodni. Akurat był tragiczny korek, jakiś wypadek czy coś. Byłam o 8.05 i udało mi się zarejestrować na 11.00. Pani po mnie już nie, koniec. Wtedy wkurzyłam się i zadzwoniłam się do lokalnej wiejskiej przychodni, a tam bez problemu na którą chcę. Tak po chyba 5 latach zmądrzałam, mogę się bez problemu zarejestrować. Tylko lekarka beznadziejna, wszyscy od lat się żalą. Ale gdy muszę mieć 2-3 dni zwolnienia bo mam gorączkę i jestem przeziębiona, to bez problemu się do przychodni dostanę.
    • stacie_o Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:37
      Pisałam o tym kiedyś tu, na ematce, u nas jest jeszcze gorzej:
      - bo kolejka potrafiła się zbierać bladym świtem, koło 6 czy nawet wcześniej. Oczywiście średnia wieku emerycka
      - ten sam lekarz przyjmuje i dzieci i dorosłych (rodzinny) więc numerków dla dzieci zawsze brakowało
      I rady:
      - zmień przychodnie (w innych jest tak samo, albo i gorzej, w dodatku są oddalone trochę, u nas na wsi (podkrakowska sypialnia) jest jeden POZ), jak jest dobra przychodnia i lekarz sensowny, to nie przyjmuje już zapisów. Z doświadczenia wiem, że jak lekarz ma wolne moce przerobowe, to najczęściej oznacza, że coś z nim nie halo.

      Okropna prawda jest taka, że POZy dostają kasę za zapisanie się do lekarza, nie za wizyty. Więc im nie zależy, żeby wizyta się odbyła. Najlepszy pacjent to taki, który się zapisze i nie chodzi. Więc...
      • truscaveczka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:41
        Nasz lekarz jest taki, że potrafi wracając z pracy wskoczyć na szybką wizytę, bo się martwił o dziecko - na przykład. I te rady o zmianie przychodni też mnie irytują nieco wink
        • stacie_o Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 10:07
          Ja cię rozumiem. Bo jeśli ktoś zmienił przychodnie, oznacza, że miał jakiś wybór. A tego wyboru często nie ma.
    • ichi51e Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:44
      Zlozylabym skarge
    • konwalka Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:51
      Bezszansie kochana. Wrzesień, a wiec lud ruszyl stadnie po recepty na antybiotyki
    • andaba Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 09:54
      Od 7 kolejka staje? No to masz super, u nas staje o 5.30, a rejestracja od 7.45
      Na szczęście można się zapisać na zaś - to zaś to 4-6 tygodni. Przy grypie czy sraczce mało pomocne...

      Z pediatrą jest lepiej, nawet telefonicznie się udaje, a już ustawienie się w kolejce o 7 daje niemal stuprocentowe prawdopodobieństwo sukcesu.
      • stacie_o Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 10:11
        A ktoś kiedyś się dziwił, dlaczego ludzie chodzą do lekarza rodzinnego na "prywatny abonament". Nie trzeba nigdzie dzwonić, można zalogować się 24h/7 i wybrać spośród dostępnych terminów...
        • rhysmeyers22 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 11:11
          Dokładnie.mamy wykupiony abonament w luxmedzie i wlasnie zamawiam sobie wizyty leżąc wygodnie z iPadem w łapie.umowilam tak wczoraj córkę do pediatry,oczywiscie podział na dzieci chore i zdrowe ,do wybranego lekarza ,w dogodnej godzinie.mamy tez możliwość wizyt domowych w ramach abonamentu.
          Zeby nie było tak słodko,tez kiedyś należałam do takiej przychodni,nie wspomnę o poziomie uprzejmości pan w rejestracji,pielęgniarek ect,level master.umowic sie w tym samym dniu zakrawało na cud,dostać sie bez kolejki to z kolei możliwość linczu przez wzburzonych emerytów.do laboratorium kolejka,nieważne czy z małym dzieckiem,w ciąży ,facet o kulach,czy na badanie cukru(powinno sie wchodzić na to bez czekania ),nikt cię nie puścił.grozne pomruki i komentarze.never ever.
          • issa-a Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 11:37
            >mamy wykupiony abonament w luxmedzie i wlasnie zamawiam sobie wizyty leżąc wygodnie z iPadem w łapie

            no wiesz...akurat lux med ma terminy wizyt jakieś 2miesięczne, średnio.
            Nie wiem jak z dziećmi, i to chorymi ale generalnie to najwyraźniej sobie nie radzi.
            A i z lekarzami też jest różnie, powiedziałabym nawet, iż mam wrażenie, że lekarze robią wszystko, żeby do nich wrócić. Bo skutki leczenia marne.
            Oczywiscie, może anginę wyleczą ale reszta, hmmm, mocno dyskusyjna.
            Gdyby nie to, że pracodawca z nimi kolaboruje to sama akurat nie wybrałabym akurat ich, na pewno.
            • rhysmeyers22 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 12:31
              No sorry ale moje doświadczenia Sa inne.a korzystam z ich usług od paru lat,wykupuje pakiety indywidualne.nie wiem w jakim mieście czekasz na wizyty 2 miesiące ,jakis absurd.dostep do pediatry jest z dnia na dzien,do internisty to samo,wizytę u specjalisty mam zagwarantowana w przeciągu 5 dni roboczych.wszystko z portalem pacjenta.tak samo sprawdzam wyniki,nie musze ruszyć tyłka bo mam w necie ,czasem w tym samym dniu.co do kompetencji lekarzy jakos nie narzekam ,mając porównanie z NFZwskimi artystami.i tu i tu zdarzają sie idioci i nieuki ale akurat w luxmedzie nie zauważyłam specjalnego natężenia konowałów.wrecz przeciwnie.mose zalezy wiec to od miasta.
              • wuika Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 13:09
                To bardzo zależy od lokalizacji. Placówka w moim mieście, jeśli chodzi o internistów, pediatrów i bardziej codziennych specjalistów: super. Te pierwsze wizyty na następny dzień to max., jak nie znajdę wolnej wizyty, to dzwonię i mają mi ją znaleźć i znajdują. Jakoś nie ma problemu z wizytą zaraz po zakończeniu 'oficjalnych' godzin, jeśli chodzi o wizytę z abonamentu (placówka ma też kontrakt z NFZ). Laryngolog, neurolog, kardiolog, dermatolog i okulista - w ciągu tygodnia mam wizytę, często na drugi / trzeci dzień. Ale np. do endokrynologa są takie kolejki, że jakbym naprawdę potrzebowała kogoś w ciągu miesiąca / dwóch, to pozostaje mi postawienie sprawy na ostrzu noża, bo specjalista przyjmuje raz w tygodniu 8 pacjentów. Kolejka aktualnie na grudzień. Ginekolog do prowadzenia ciąży - jeden do kitu, drugi kolejki taki, że nie dostaniesz się na wizytę za miesiąc.
                • rhysmeyers22 Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 16:09
                  To prawda,do endokrynologa rzeczywiscie trudno sie dostać ,gastrologa np tez nieciekawie ale tak jak mowie,mam myk w umowie ktory obliguje luxmed do zapewnienia mi specjalisty w przeciągu 5 dni.jesli nie maja u siebie to kierują mnie do placowki współpracującej,jakiegoś podwykonawcy.i w ten sposób nie ma opcji zebym czekała miesiąc.
                  No i wiadomo-lepsi lekarze Sa oblegani a do konowała możesz sie dostać o każdej porze.jesli nie jest to cos nagłego to po prostu zapisuje sie do wybranego lekarza i tyle.
    • 21mada Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 10:18
      Nie mieszkam w Polsce, ale u nas rejestruja na konkretna godzine, to raz.
      Dwa, w pracy nie trzeba przynosic zwolnienia lekarskiego, jesli choruje sie mniej niz 5 dni. A podejrzewam, ze w Polsce duzo osob stoi wlasnie tylko po zwolnienie i robi tlok.
      A swoja droga, ci emerci to maja zdrowie, stac w przychodni od bladego switu.
      • afro.ninja Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 11:03
        U mnie do lekarza mozna wylacznei sie dostac, jesli sie stanie osobiscie w kolejce. Osiemdziesiąt procent stojacych w kolejce, to starsi ludzie, tacy po sześćdziesiątce.
      • snakelilith Re: Dodzwoniłam się do przychodni 26.09.16, 12:05
        Emeryci nie potrzebują zwolnień, więc coś nielogiczne te twoje wywody. A emeryci stoją od bladego świtu, bo nie mają innego wyjścia. Inaczej do lekarza się nie dosatną. Zwykle nie chorują oni jak młodzi ludzi na sraczkę, czy bolące gardło, sprawy które często mijają od samości, a mają choroby przewlekle typu sprawy kardiologiczne, cukrzycę, reumatyzm itp. Te nie powodują nagłych gorączek, ale są wystarczająco upierdliwe, że do lekarza po leki pójść trzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka