bez_ruchu
20.10.16, 14:33
Witajcie po raz drugi, we wrześniu pisałam jak to moj małżonek raczyl odejść, gdyz przerosło go życie z dwójka dzieci. W między czasie niby probowal cos naprawiać, stanęło jednak na tym ze rozstajemy sie ostatecznie. Jestem po konsultacjach z adwokatem,pozew o alimenty napisany,ale waham sie go złożyć sądząc że może sie dogadamy bez sadu. Psychicznie jestem rozdygotana, a gdzie tu dalej. ..jednak najbardziej boję sie o dzieci, 3l. i 1rok jak to się na nich odbije. Juz teraz srarszy narzeka na bóle brzucha, kilka razy budził sie z płaczem w nocy z powodu bólu. Pediatra stwierdzila nerwy i emocje- nie wie o sytuacji. Teraz starszy jest przez tydzień u ojca-zabral go ponieważ zachorował. U niego nie skarży sie na bóle... dodatkowo ja pracuję prawie caly czas,srednio 12h czasem dłużej. Wiem,ze tak nie może to wyglądać, z drugiej strony wiadomo ze potrzebuję pieniędzy, ojciec przelewa 800zl. Dobija mnie fakt,że rodzina w rozsypce i tym bardziej dzieci nie maja matki. Staram sie tak ustawic wszystko,abym od września nie musiala pracować popołudniami,ale zostaje jeszcze ten okres do lipca ciaglej nieobecności. Boję sie, bo to najwazniejszy czas dla dzieci, ide do pracy i mam łzy w oczach. Na wiecej pieniedzy ojciec nie chce sie zgodzić, wtedy zrezygnowałabym z części zajęć. A co jeśli będzie próbował odebrać mi dzieci bo przecież i tak sie nimi nie zajmuję? Pocieszcie dziewczyny, bo zglupieje.