Dodaj do ulubionych

Męża mi karetka zabrała

19.11.16, 07:08
a ja oszalałam z niepokoju. I jak ta kretynka do jego matki zadzwoniłam, a ona do szpitala jechać chce. Już teraz. będzie na mnie zły bo to matka-wariatka jest. Ale ja nie wiedziałam co robić, nie chciałam być sama. I teraz jestem zła że jestem histeryczką. Nie, nie wiem nic jeszcze. Czekam na tel ze szpitala.
Obserwuj wątek
    • ofelia1982 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:11
      O kurczę, trzymaj sie! A co sie działo ze karetka musiała przyjechać??
    • tereska.z.bombaju Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:25
      współczuję stresu i nerwów.
      a co się stało mężowi?
    • grazbed Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:30
      Jak mojego męża swego czasu zabrała karetka to zorganizowałam mamę do opieki nad córką a sama pojechałam do szpitala. Nie wiele mogłam zdziałać ale ja czułam się lepiej będąc na miejscu a i mąż czuł się bezpieczniej, że w razie czego... Że szpitala nikt do mnie nie zadzwonił i nie liczyłabym na to.
      • grazbed Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:30
        *niewiele
      • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:37
        Mąż wymiotował od północy i miał biegunkę, około 3 wymiotował krwią, brzuch twardy i zwijał się z bólu. Sądziłam że to jelitówka. Sąsiad zawiózł nas na pomoc doraźną( ja nie prowadzę), tam nawet go nie zbadali tylko dali no-spę i mydocalm. W drodze do domu już krzyczał że nie może oddychać tak boli, zadzwoniłam na hotline do Medicover a oni kazali wezwać karetkę. Ratownicy stwierdzili deskowaty brzuch że ma odruch dodatni czegoś tam (w boki go stukali) i podwyższoną temperaturę oraz obficie się poci. Zabrali. Dostałam już informację że jest pod kroplówką i jest mniej go boli ale jeszcze nie wiedzą co mu jest.
        Teściowa jest na mnie wściekła że nie ma mnie w szpitalu ale mam w domu śpiące dziecko a i mąż sobie nie życzył żebym była, bo ja często trafiam na sor (taka choroba) i wiemy jak to wszystko długo trwa.
        Kiedyś jej nie powiedziałam że ma wstrząśnienie mózgu, to była awantura. Teraz wolałam tego uniknąć, a wyszło jak zwykle.
        • agab51 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:31

          Nie dziwię się ze teściowa czepia się ciebie :teściową do dzieci a samej do szpitala do męża. A nie na forum.
          • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:51
            Zauważyłaś, że mąż nie życzył sobie obecności żony? Czy chory człowiek traci prawo do samostanowienia o sobie?
          • ginger.ale Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:42
            Tak, mąż sobie nie życzy, w momencie oisania postu dziecko śpi, w dodatku pewnie już ma nerwa (mąż), że jest tam teściowa (czyli jest ktoś w razie potrzeby natychiastowego wezwania pomocy).

            No, ale może chociaż Tobie się samopoczucie polepszylo, jak autorce dopiekłaś..
        • ofelia1982 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:26
          O kurcz, wymiotowanie krwia nie brzmi dobrze...mam nadzieje, ze nic poważnego i szybko wyjdzie z tego!
    • amarili Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:48
      Współczuję,i zdrowia dla męża.wyrzutow sobie nie rób,dziapals umouldywnie,ale w końcu teściowa jest matką twojego męża nawet,jeslu Wariatka,to powinna wiedzieć.zdrowka!
      • amarili Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 07:50
        O rany,ale bzdety napisałam😣 dzialalas impulsywnie miało być,sorki.
        • ofelia1982 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:26
          smile))
    • mylittlefrog Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:22
      W takich sytuacjach ciężko o racjonalne decyzje. Nie bądź dla siebie zbyt surowa.
    • lauren6 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:34
      Uważam, że ktoś powinien być przy mężu. Albo teściowa, albo ty. Nie wyobrażam sobie, żebym w takiej sytuacji zostawiła wymiotującego krwią chłopa samego. Każdy wie jak wygląda polska służba zdrowia i chorym, z którym jest ktoś z rodziny, zawsze zajmą się lepiej.
      • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:54
        Mąż nie chce obecności żony. Wściekłabym się gdybym poprosiła o nie przyjeżdżanie, a partner by przyjechał. Nie wszyscy mają potrzebę towarzystwa w takich momentach. Póki człowiek jest przytomny i może sam rozmawiać z lekarzem i podejmować decyzje należy to uszanować.
        • agab51 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:16
          Ja również wściekłabym się.
          Ale okazuje się, że lepiej wysłać sąsiada oraz siostrę, niż samemu jechać.
          świetnie....

          Teściowa nie chce z dzieckiem - a kij jej w oko,
          to siostrę poprosić, a nie wysyłać ją do szpitala. i samemu na forum.
          • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:29
            Sąsiad służył chyba tylko za transport.
            Jeszcze raz powtórzę, że mąż nie chciał obecności żony, widać miał powód, więc dlaczego miałaby jechać, niezależnie od tego z kim zostanie dziecko?
            Zdecydowanie wolałabym, żeby w takiej chwili partner siedział na forum albo zabrał dziecko na spacer niż mi siedział przy łóżku.
      • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:56
        Jest jego siostra. Zadzwoniłam i poprosiłam żeby pojechała, w razie co przywiezie go do domu albo przyjedzie po mnie i po córkę i zabierze do szpitala. Torbę z potrzebnymi rzeczami już sąsiad dostarczył. Nie jeżdżę autem, nie mam z kim dziecka zostawić. Teściowa woli być z synem niż z wnuczką. Powiedziała że to wykluczone a ja "nie będę jej mówić kiedy ma być z synem". Mąż pisze smsy. Teraz czeka na tomografię brzucha.
        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:42
          >Teściowa woli być z synem niż z wnuczką.
          Bardzo to dziwne i karygodne, prawda? Zważywszy, że syn wylądował w szpitalu z poważnymi objawami, a wnuczka zdrowa śpi w swoim łóżku.
          • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:45
            Chyba nie rozumiesz. Ja jej niczego nie zarzucam, ja tylko tłumaczyłam dlaczego to teściowa jest w szpitalu a nie ja.
      • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:33
        Ja byłam sama wymiotująca krwią - pękły mi wrzody. Nie pozwolili moim dzieciom i mojemu mężowi na ten widok. Jak już wszystko się w miarę uspokoiło, to miałam transfuzję (przez 24 h), ale nawet nie pamiętam, że ktoś bliski był przy mnie.
    • tontonik Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 08:37
      Poproś teściową o pomoc w opiece nad dzieckiem i jedź do męża. Maż nie będzie sam, ty będziesz miała informacje, teściowa będzie się czuła potrzebna, a mężowi nie będzie w szpitalu nad głową siedzieć. Mężowi życzę dużo zdrowia. Trzymaj się.
      • ofelia1982 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:28
        Ale tesciowa powiedziała,ze nie zostanie z wnuczka tylko jedzie do syna. Co autorka więcej ma zrobic? Dziecka nie zostawi przecież.
        Do autorki - spokojnie, jeżeli z mężem jest jego siostra i matka to ma opiekę. Bedzie dobrze!
        • tontonik Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:22
          Zauważ, że autorka napisała to dopiero po moim poście. W takim wypadku rzeczywiście zostałabym w domu z dzieckiem, a teściowa niech jedzie do szpitala.
    • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 09:31
      Mój mąż trzy dni temu zadzwonił do mnie nad ranem i powiedział tak: Powiedz mi, jak się nazywam i gdzie pracuję. Rozwaliłem auto.
      Osiwiałam od razu. Ryczałam cały dzień. A on był w szpitalu na badaniach. Najgorsze było to, że nie mogłam do tego szpitala pójść. Najmłodsza zwolniła się ze szkoły i poszła.Na nasze szczęście nic wielkiego mu się nie stało, ale ma iść do GP na sprawdzenie. Na drugi dzień kupił nowe auto i.. trochę boi się nim jezdzić. Co mnie akurat nie dziwi zupełnie.
      Uwierz mi, że gdy zobaczyłam fotki starego i zniszczonego auta, to pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, że to cud, że mój mąż wyszedł prawie bez szwanku. Zostało pół samochodu, koła wszystkie w poprzek i wszystkie siedzenia połamane. Policjantka znalazła jego telefon jakieś 50 m od samego zdarzenia.
      Moja teściowa nie żyje, ale pamiętam, gdy miał podobny wypadek w Polsce, koło Pruszkowa i ona zadzwoniła do mnie, że mój mąż miał wypadek, ale żyje. I nic ponad to, a ja w siódmym miesiącu ciąży. A potem nie mogłam się dodzwonić ani do męża, ani do teściowej.


      Bardzo współczuję.Mam nadzieję, że szybko wykryją chorobę i pomogą twojemu mężowi.
      Swoją teściową się nie martw. Pilnuj męża.
      • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:02
        Podejrzewają wrzody.
        • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:40
          Wymioty krwią najczęściej są spowodowane popękanymi wrzodami.

          Im szybciej je wyleczy, tym lepiej dla niego. Bardzo współczuję, bo wiem co za ból i ogromny dyskomfort.
          • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:48
            Tak mi się wydaje że za długo czekałam z tą karetką, ale po prostu uważam że karetka jest dla umierających, nie sądziłam że jest tak źle, uznałam że najpierw trzeba na pomoc doraźną jechać. Tyle godzin cierpienia bo mi się wydawało że to jelitówka.
            • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:06
              Nie miej wyrzutów sumienia. I zapamiętaj sobie: choroba przylatuje samolotem, a odchodzi piechotą. A karetka jest dla potrzebujących, a nie dla umierających.
              Wiem, bo sama wiele razy z niej korzystałam (i wielokrotnie do mojej teściowej wzywałam). I akurat nie chciałam umrzeć, choć zdarzały się takie momenty.
              Zadbaj o męża, pilnuj go i jego diety. Pilnuj badań, kłóć się o wszystko, co mu potrzebne, dawaj prezenty lub łapówki i pilnuj. Teściową olej. To jej syn i ma pełne prao się o niego martwić - jakakolwiek by nie była.
              I pilnuj dziecka. Masz wielką robotę teraz. Ja mieszkam w UK i codziennie przychodzą do mnie pielęgniarki - żeby się umyć, żeby zjeść, pobrać krew na badania, podać kroplówkę i takie tam pierdy. W szpitalu zajmowałabym tylko łóżko dla kogoś bardziej potrzebującego.
              Mam pełną opiekę medyczną przez 24/7, a nawet czasem udaje mi się z laską (q.. 46 lat, wszystkie kości całe i chodzę z laską!) pochodzić po mojej ulicy przez 10- 15 minut. Wyczyn, prawda?



              Mam ogromną nadzieję, że to tylko wrzody i szybko twojego męża wyleczą. Życzę wam tego z całego serca! (I pamiętaj o zmianie diety - twój mąż będzie musiał z tym pogodzić, to naprawdę jest ciężka robota - wiem po sobie.)
              • tak_to_nowy_nick Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:23
                rosapulchra-0 napisała:

                > sama wiele razy z niej korzystałam
                > akurat nie chciałam umrzeć, choć zdarzały się takie momenty.
                > codziennie przychodzą do mnie pielęgniarki
                > chodzę z laską

                Musisz, po prostu musisz zamieniać kolejny wątek, w którym chodzi o wsparcie dla innej forumki, w show o tobie i twoim zdrowiu, prawda? No nie da się inaczej...
                • gama2003 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 18:04
                  A wystarczy załozyć nowy, np - moje perypetie zdrowotne.
                  I już, uwaga się nie rozprasza.
              • aurinko Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:50
                rosapulchra-0 napisała:

                > Ja mieszkam w UK i codziennie przy
                > chodzą do mnie pielęgniarki - żeby się umyć, żeby zjeść, pobrać krew na badania
                > , podać kroplówkę i takie tam pierdy. W szpitalu zajmowałabym tylko łóżko dla k
                > ogoś bardziej potrzebującego.
                > Mam pełną opiekę medyczną przez 24/7, a nawet czasem udaje mi się z laską (q..
                > 46 lat, wszystkie kości całe i chodzę z laską!) pochodzić po mojej ulicy przez
                > 10- 15 minut. Wyczyn, prawda?

                Jak to ma się do:
                "W kwestiach rodzinnych i moich zdrowotnych nie mam zamiaru ani się wypowiadać, ani tym bardziej czytać waszych wrednych i chamskich złośliwości na ten temat."?


        • pulcino3 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:42
          Naciskajcie na konkretną diagnostykę. Znam 2 osoby, u których właśnie wymioty krwią były bagatelizowane i mylone z wrzodami, ale niestety finał okazał się poważniejszy, w jednym przypadku ostre zapalenie trzustki, w drugim rak żołądka- nieoperacyjny, bo za późno zdiagnozowany.
          • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:50
            Zapalenie trzustki.. Q.. kilkanaście godzin takiego bólu, że pacjentki z sali prosiły, żeby mnie przenieść do innej sali. Wyłam z bólu. Dosłownie wyłam, o reszcie nie mam zamiaru opowiadać.
      • serei Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:25
        Rosa może powiedz meżowi, żeby nie prowadził skoro tyle wypadków ma....
        • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 18:46
          Dwa wypadki na ponad 30 lat czynnej jazdy to "tyle"?
    • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:12
      Ktoś powinien być w szpitalu, skoro nie Ty, to inny członek rodziny
      nie widzę nic dziwnego w reakcji matki na wieść, że syn w szpitalu
      • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:27
        Z powodu mojej choroby dużo czasu spędzamy na sorze, wiemy jak długo trwają procedury a na sam oddział nie wpuszczają. Więc nie widzimy sensu koczowania pod drzwiami. Szwagierkę poprosiłam by pojechała do męża o 8 czyli 3h po zabraniu przez karetkę, wtedy można już uzyskać jakieś informacje i ewentualnie coś podać/dostarczyć choremu. Gdybym chciała sama być przy mężu to musiałabym zaangażować co najmniej 3 sąsiadów: do pilnowania dziecka, do zawiezienia do szpitala, do odebrania ze szpitala. Nie licząc sąsiada który w nocy zawiózł nas na pomoc doraźną. A szwagierka mieszka 3 kroki i jest zmotoryzowana.
        • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:33
          Poza tym to siostra. Lepsza od spanikowanej żony.
          • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:37
            Zgadzam się.
        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:38
          A co własciwie stanie się strasznego, jeśli teściowa pojedzie do szpitala? mimo, że będzie tam szwagierka? niedawno leżałam w szpitalu i widziałam u pacjentow więcej niż jedną osobę z rodziny, jakos mnie to nie szokowało
          • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:42
            Nadwrażliwa mamuśka rozczulająca się nad synusiem? Lepszy postrzał...
            • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:46
              strzel baranka, a potem ponownie wysil się na sarkazm, może lepiej ci pójdzie
              • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 10:52
                Mąż nie chciał żeby matka była w szpitalu, bo zachowuje się jakby miał 15 lat a nie 28. I zwyczajnie się wstydzi za nią. Do tego siedzi przy łóżku i koronkę odmawia. Diprowadza go do szału tym.
                • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:03
                  To niech ja maz poprosi zeby zajela sie wnuczka a ty pojedziesz do szpitala. To ze nie masz auta i nie prowadzisz chyba nie jest jakas przeszkoda nie do pokonania,jakas komunikacja publiczna chyba istnieje. Nie wiem czy dobrze zrozumialam ale siostra meza mieszka blisko szpitala? Jesli tak to zabierz dziecko ze soba, zapewne bedzie chcialo odwiedzic ojca, bedzie pewnie naturalne w tej sytuacji ze zostaniesz u szwagierki, zWsze ktos bedzie mogl sie zaoopiekowac dzieckiem,bo ono bedzie tylko z krotka wizyta w szpitalu. W koncu to twoj maz, jest powaznie chory, wiec chyba dobrze ze ty i dziecko bedziecie blisko.
                  • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:06
                    Jest sobota, z komunikacją krucho. Mieszkamy na wsi, 40 km od szpitala.
                    • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:33
                      Rozumiem ze krucho ale chyba 1-2 autobusy jada? Jest weekend,moglabys zostac u szwagierki, i miec mozliwosc bycia z mezem w tak trudnym czasie. A szwagierka i tesciowa na zmiane z toba zaoopiekowalaby sie dzieckiem.
                  • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:12
                    Ale po co? Jestem facetem. Co mi da że żona będzie siedzieć na korytarzu? Mojego cierpienia to nie zmniejszy. Nie przestanie mnie boleć. Wolałbym pielęgniarkę z kroplówką. A jakieś romantyczne historie typu "w zdrowiu i chorobie" i warowanie żonki przy łóżku to mam w tym momencie gdzieś. Skupiam się na swoim bólu i swojej chorobie. Nie mam teraz czasu na romantyzm.
                    • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:20
                      >Jestem facetem. Co mi da że żona będzie siedzieć na korytarzu?

                      co najwyżej w połowie
                      normalny facet nie siedzi na okrągło na typowo babskim forum
                      a żeby zona siedziała na korytarzu, to najpierw trzeba ją mieć
                      • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:22
                        Lubię baby to siedzę na babskim forum Gdybym był gejem siedziałbym na męskim...
                        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:27
                          a to sorry, nie pomyślałam, że na forum można się zaspokajać, ja tu tylko rozmawiam
                          • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:29
                            Nie zaspokajam się. Lubię babski szczebiot.
                            • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:32
                              Akurat.
                    • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:35
                      kfugktru23 napisał:

                      > Ale po co? Jestem facetem. Co mi da że żona będzie siedzieć na korytarzu?

                      A dlaczego na korytarzu? Czy on ma operacje? Przeciez nawet na intynsywnej terapi mozna spedzac czas przy chorym a nie pod drzwiami pokoju. W koncu tolesciowa siedzi i modlitwy odmawia, a zona nie ma prawa?
                      • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:39
                        Ale po co? Będzie mnie po główne głaskać? Boli mnie i nie mam ochoty na zawracanie głowy. I dlatego nie lubi jak mu mamuśka cztery litery zawraca. Woli kroplówkę. Najlepiej z lekiem. Myśl jak mężczyzna - skup się na sobie i swoim problemie.
                        • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:58
                          kfugktru23 napisał:

                          > Ale po co? Będzie mnie po główne głaskać?

                          Zdaje sie ze nie o chodzi.
                        • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:10
                          kfugktru23 napisał:

                          Myśl jak mężczyzna - skup się na sobie i swoim problem
                          > ie.

                          I kto to mówi?
                        • evee1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:19
                          W szpitalu jest przede wszystkim nudno i osoba towarzysząca przydaje się, żeby pacjentowo dotrzymać towarzystwa, żeby nie musiał ciągle myśleć o chorobie.
                  • milka_milka Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:52
                    Szczególnie dziecko. Izba Przyjęć, diagnostyka na cito, zamieszanie i dziecko do kompletu. Świetny pomysł!
                    • karme-lowa Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 11:57
                      Szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
                      I powiem Ci, że jak ja jestem w szpitalu to nie chcę, żeby ktoś przy mnie był. Wolę cierpieć w spokojusmile
                      • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:02
                        Gdybym byla na miesjcu szwagierki to bym pojechala po autorke watku i dziecko, zaproponowala goscine w swoim domu,pomoc w opiece nad dzieckiem tak zeby ona mogla byc w szpitalu z mezem. W szpitalu podczas choroby dobrze miec kogos bliskiego,w tym przypadku zona jest taka osoba,najbardziej wlasciwa,no chyba ze nie jest bo mama i siostra wazniejsze.
                        Troche to dziwne.
                        • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:06
                          Ale po co bliski w szpitalu? Zrobi zastrzyk?
                          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:14
                            kfugktru23 napisał:

                            > Ale po co bliski w szpitalu? Zrobi zastrzyk?

                            Po to zeby no nie doszlo do zaniedban, serio, to mozliwe, po to zeby okazac wsparcie. Czesto ludzie chorzy mowia zeby nie przyjezdzac itp bo nie chca sprawiac klopotu.
                            Nie chodzi o to zeby siedziec przy lozku 24h na dobe ale mozna sie zmieniac i przede wszystkim byc w poblizu.
                            To nie jest odpoczywanie po udanej operacji a bardzo niefajne symptomy i niewiadoma.
                            • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:33
                              Rozumiem, że za bycie w pobliżu uznajesz czytanie gazety w kawiarence i przychodzenie po telefonie chorego czy może siedzenie jednocześnie nad głową męża i jego sąsiada?
                              Jak w domu masz grypę czy inną paskudną przypadłość to chcesz, żeby stale ktoś siedział przy Tobie lub pod drzwiami czy jednak cenisz święty spokój w takim momencie?
                              • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:54
                                mamma_2012 napisała:

                                > Rozumiem, że za bycie w pobliżu uznajesz czytanie gazety w kawiarence i przycho
                                > dzenie po telefonie chorego czy może siedzenie jednocześnie nad głową męża i je
                                > go sąsiada?

                                Bycie w poblizu ma rozne znaczenie w zaleznosci od sytuacji chorego, mozna siedziec obok lozka i poprostu byc,nawet gdy chory spi a mozna byc blisko np u szwagierki w mieszkaniu blisko szpitala.
                                Bycie blisko nie oznacza przeszkadzania pacjentowi.

                                > Jak w domu masz grypę czy inną paskudną przypadłość to chcesz, żeby stale ktoś
                                > siedział przy Tobie lub pod drzwiami czy jednak cenisz święty spokój w takim mo
                                > mencie?

                                Jak wyzej.
                      • przystanek_tramwajowy Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:05
                        karme-lowa napisała:

                        > Szybkiego powrotu do zdrowia życzę.
                        > I powiem Ci, że jak ja jestem w szpitalu to nie chcę, żeby ktoś przy mnie był.
                        > Wolę cierpieć w spokojusmile

                        Mam dokładnie tak samo jak ty. Na dodatek, jeśli mąż nie leży sam na sali, to ciągła obecność plątającej się po sali żony może przeszkadzać innym pacjentom i krępować ich.

                        ---
                        Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:13
                          Obecność rodziny pacjentow jest rzeczą normalną w szpitalu. To nie dom wczasowy.
                          To, że ktoś woli byc sam, nie znaczy, że inni nie mają prawa do opieki ze strony swoich bliskich.
                          • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:14
                            Czyli intymność innych ludzi masz gdzieś bo twój misio jest naj?
                            • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:15
                              O jaka intymnosc ci chodzi? Mozesz wyjasnic?
                              • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:27
                                Chorowanie często jest niespecjalnie ładne, a rekonwalescencji sprzyja cisza i spokój, a nie wpadające rodziny. Wymiotowanie, robienie pod siebie, jęczenie, chrapanie i inne takie, to bardzo intymne rzeczy, które jednak zdarzają się chorym ludziom.

                                • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:34
                                  mamma_2012 napisała:

                                  > Chorowanie często jest niespecjalnie ładne, a rekonwalescencji sprzyja cisza i
                                  > spokój, a nie wpadające rodziny. Wymiotowanie, robienie pod siebie, jęczenie, c
                                  > hrapanie i inne takie, to bardzo intymne rzeczy, które jednak zdarzają się chor
                                  > ym ludziom.
                                  >
                                  Jasne,ze sie zdarzaja, ale zona to nie obca osoba, poza tym kazdy normalny czlowiek wie ze takie rzwczy sie zdarzaja i nie robi z tego problemu. Porod tez nie jest ladny i rozne rzeczy sie zdarzaja np wymiotu lub oddanie kalu a jakos mezowie sa podczas porodu obecni czesto i jakos nie zmienia to ich postrzegania kobiet.
                                  Nikt nie twierdzi ze ona tam musi przy lozku siedziec caly czas ale nie moc pojechac wogole i to w sytuacji gdy nie ma mowy o rekonwalescencji a jest jedna wielka niewiadoma i roznie moze byc nie jest ok.
                                  • premeda Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 15:20
                                    A to obcy mężowie przy porodach są obecni? Bo to o innych pacjentów chodzi, że obca kobieta może ich krępować przesiadując nad głową męża. I nie raz nie dwa widziałam wypraszane rodziny z sali chorych, bo coś tam.
                                    • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 15:27
                                      premeda napisała:

                                      > A to obcy mężowie przy porodach są obecni? Bo to o innych pacjentów chodzi, że
                                      > obca kobieta może ich krępować przesiadując nad głową męża. I nie raz nie dwa w
                                      > idziałam wypraszane rodziny z sali chorych, bo coś tam.


                                      A to obca kobieta siedzi przy lozku?uwazasz ze pielegniarka nie wyprosi obcych osob na czas zabiegow?
                                • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:41
                                  >Chorowanie często jest niespecjalnie ładne

                                  toteż rodziny nie wpadają tam oglądac piękne widoki, a pomagać

                                  >rekonwalescencji sprzyja cisza i spokój

                                  Rekonwalescencję przechodzi się w domu
                                  w szpitalu ludzie chorują
                                  i - w większości przypadkow - zawsze jest niedostateczna opieka, za mało salowych, pielęgniarek, za mało informacji... po to właśnie jest rodzina, aby się czegoś dowiedzieć,nawet jeśli w tym celu trzeba poszukać lekarza lub pielęgniarki, aby pomoc choremu, nakarmić , pomoc w pojściu do toalety
                                  Ja wiem, że ematki trafiają wyłacznie do leśnej Gory, albo mają prywatne ubezpieczenia - ja jednak całkiem niedawno leżałam na normalnym oddziale w panstwowym szpitalu - na szczęście byłam "chodząca" pośrod wielu ludzi unieruchomionych na swoich łózkach. I naprawdę szlag mnie trafia, jak ktoś tu wspomina o intymności i spokoju, po tym, na co się tam napatrzyłam. Gdyby nie rodziny albo inni pacjenci- jak ja - to ludzie by godzianami czekali na łyk wody, albo s.ali pod siebie. Tak wygląda opieka szpitalna.
                              • przystanek_tramwajowy Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:29
                                yamilca197 napisał(a):

                                > O jaka intymnosc ci chodzi? Mozesz wyjasnic?
                                >

                                A o taką na przykład, mało inteligentna osoba, że jak chce mi się sikać albo sr... a nie mogę wstać i muszę mieć podany basen, to nie mam ochoty prosić cię, żebyś łaskawie opuściła pokój i tłumaczyć ci się z tego. I nie mam ochoty siedzieć na tym basenie ze świadomością, że przytupujesz pod drzwiami sali i podsłuchujesz, czy już skończyłam.

                                ---
                                Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
                                • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:38
                                  przystanek_tramwajowy napisał:

                                  >
                                  > A o taką na przykład, mało inteligentna osoba, że jak chce mi się sikać albo sr
                                  > ... a nie mogę wstać i muszę mieć podany basen, to nie mam ochoty prosić cię, ż
                                  > ebyś łaskawie opuściła pokój i tłumaczyć ci się z tego.

                                  A musisz? Bo wiesz lozka chorych sa otoczone zaslonami, wiec nawet gdy pielegniarka zmienia kroplowke nikt obcy nie musi tego ogladac.
                                  A w niektorych sytuacjach wyprasza sie osoby odwiedzajace i pacjent tego robic nie musi.
                                  Widac mentalnisc rodem z prl kiedy to nawet do malych dzieci rodzice nie mieli dostepu.


                                  > ---
                                  > Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wra
                                  > ca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak
                                  > ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (
                                  > by beatulek).
                                  • przystanek_tramwajowy Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:41
                                    Wyobraź sobie, że w Polsce w wielu szpitalach takich zasłonek nie ma. I nie, nie chciałabym sr... za parawanem, gdy ty siedziałabyś po drugiej stronie.
                                    • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:46
                                      przystanek_tramwajowy napisał:

                                      > Wyobraź sobie, że w Polsce w wielu szpitalach takich zasłonek nie ma. I nie, ni
                                      > e chciałabym sr... za parawanem, gdy ty siedziałabyś po drugiej stronie.
                                      >

                                      Szczesliwie go..o mialabys do powiedzenia. 😁
                                      • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:02
                                        To jest ta empatia?
                                        • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:04
                                          kfugktru23 napisał:

                                          > To jest ta empatia?

                                          Bycie empatycznym to dokaldnie co innegi niz prezentuje przystanek, jasno nie ma mglistego pojecia o co w tym chodzi bo jak widac jej sra..e jest najwazniejsze.
                                    • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:47
                                      a pozostałych pacjentow tez każesz wywozić z sali, w imię intymności?
                                      wytłumacz, dlaczego intymnośc jest, kiedy na sali leżą 4 osoby, a nie ma jej, kiedy przyjdzie piąta w odwiedziny? wink
                                      PS na czas zabiegow, wyprożnień itp odwiedzający opuszczają salę- sami z siebie, albo na prośbę salowej lub pielęgniarki
                                      • przystanek_tramwajowy Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:50
                                        Jeśli nie dostrzegasz różnicy między chorymi na tej samej sali a osobami z zewnątrz, to sorry, ale szkoda mojego czasu. I tak nie pojmiesz. Lepiej weź coś na zgagę.
                                        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:54
                                          uuu, taki wygadany nick i taka niskich lotów rejterada? big_grin tak to jest, jak się człowiek zaplącze we własne argumenty z d..y, zostaje tylko pojechac po nicku... jak forumowy przedszkolak big_grin
                                          • przystanek_tramwajowy [...] 19.11.16, 13:04
                                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                      • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:58
                                        Dlaczego jedna? Czterech chorych, cztery żony i od czasu do czasu dziecko wpadające z wizytą.
                                        Niestety często właśnie wygląda to tak, że żona czy rodzina wpada rano i siedzi do wieczora, druga i trzecia podobnie, a w tym wszystkim chory człowiek, którego głowa boli od tego jazgotu i zamieszania.
                                        Cała moja rodzina tak ma.
                                        • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:07
                                          mamma_2012 napisała:

                                          > Dlaczego jedna? Czterech chorych, cztery żony i od czasu do czasu dziecko wpada
                                          > jące z wizytą.
                                          > Niestety często właśnie wygląda to tak, że żona czy rodzina wpada rano i siedzi
                                          > do wieczora, druga i trzecia podobnie, a w tym wszystkim chory człowiek, które
                                          > go głowa boli od tego jazgotu i zamieszania.
                                          > Cała moja rodzina tak ma.

                                          Ale szpitale zazwyczaj wprowadzaja ograniczenia odwiedzin, zwlaszcza gdy stan pacjentow jest ciezki np tylko jedn osoba, czesto pacjenci nie maja sily na rozmowy wiec nikt nie jazgocze.
                                        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:11
                                          mogłabys pisac nowele na konkursy, ale nagrod raczej nie zdobędziesz tongue_out
                                    • 3-mamuska Re: Męża mi karetka zabrała 20.11.16, 13:28
                                      przystanek_tramwajowy napisał:

                                      > Wyobraź sobie, że w Polsce w wielu szpitalach takich zasłonek nie ma. I nie, ni
                                      > e chciałabym sr... za parawanem, gdy ty siedziałabyś po drugiej stronie.
                                      >


                                      Innych pacjentów tez wywożą z sali bo ty chcesz miec intymność? O ludzie wykup sobie prywatna opieke.
                                      Poza tym żona nie musi ciegle siedzieć przy chorym.
                                  • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:43
                                    W Polsce nie ma zasłon przy łóżkach. Szczęśliwie nie ma też możliwości długiego przesiadywania na SORach czy salach obserwacji.
                                    • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:46
                                      mamma_2012 napisała:

                                      > W Polsce nie ma zasłon przy łóżkach. Szczęśliwie nie ma też możliwości długiego
                                      > przesiadywania na SORach czy salach obserwacji.

                                      Nie wiem czy tak szczesliwie.
                                    • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:48

                                      Nie pisz bzdur. Nie ma zasłon, ale sa parawany na kólkach, ktore mozna rozstawić w każdej chwili.
                        • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:20
                          Też tak mam. Jak mnie boli czy coś mi się dzieje chce być sama. Chce się skupić na sobie zdrzemnąć jak mam ochotę czy pokręcić i pomarudzić pod nosem bez odpowiadania na pytania czy mnie boli, czy potrzebuje czegoś itd. Osoba obok jest mi umiarkowanie potrzebna do szczęścia.
                          Jeżeli mąż jest w stanie wyartykułować, że chce być sam to należałoby to uszanować. Zakładam że chyba wie co mówi.
                          Ja bym się wkurzyła jakby mi ktoś nad głową siedział jak choruje.
                          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:26
                            Zauwaz ze jego matka jakos tego nie szanuje.
                            • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:28
                              To trzeba mieć pretensje do matki, a nie osoby, która słucha woli chorego.
                              • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:31
                                mamma_2012 napisała:

                                > To trzeba mieć pretensje do matki, a nie osoby, która słucha woli chorego.

                                A kto ma miec te pretensje? Ona napisala ze maz sie skarzy na irytujace zachowanie matki. A zona nawet nie zajrzy bo nie za bardzo ma jak.
                                • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:38
                                  No bo nie ma jak i nie ma po co ma przyjeżdżać. Żeby wypchnąć teściową siłą? To dorosły facet, który jest diagnozowany, przytomny. Jak coś się wydarzy to on zadzwoni lub do niej zadzwonią i przyjedzie, ale trzymać za rękę w dodatku, kiedy sobie tego nie życzy nie ma najmniejszego powodu.
                                  • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:42
                                    mamma_2012 napisała:

                                    > No bo nie ma jak i nie ma po co ma przyjeżdżać.


                                    Owszem ma po co,bo to jej maz jest w trudnej i niewiadomej sytuacji i niewiadomej a ona jest zona czyli ona przede wszystkim ma prawo i powod zeby tam byc.
                                    • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:48
                                      Musisz zrozumieć, że są tacy ludzie, jak na przykład ja, którym obecność rodziny czy jej spacery do lekarzy bardzo by przeszkadzały. O ile jestem przytomna potrafię porozmawiać o swoim zdrowiu.
                                      I wybacz w momencie kryzysowym to ja jestem ważna, a nie prawa partnera.
                                      • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:56
                                        mamma_2012 napisała:

                                        > Musisz zrozumieć, że są tacy ludzie, jak na przykład ja, którym obecność rodzin
                                        > y czy jej spacery do lekarzy bardzo by przeszkadzały. O ile jestem przytomna po
                                        > trafię porozmawiać o swoim zdrowiu.
                                        > I wybacz w momencie kryzysowym to ja jestem ważna, a nie prawa partnera.

                                        Ale jazdy ma inaczej. Ja jednak wolalabym w kryzysowej sytuacji aby moj maz sie zaintwresowal moim zdrowiem i pofatygowal do szpitala,pomimo ze tez umiem rozmawiac z lekarzem i podejmowac decyzje.
                                        • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:04
                                          No to jesteś inna. Czy możesz uszanować cudzą inność?
                                        • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:05
                                          > Ale jazdy ma inaczej. Ja jednak wolalabym w kryzysowej sytuacji aby moj maz sie
                                          > zaintwresowal moim zdrowiem i pofatygowal do szpitala,pomimo ze tez umiem rozm
                                          > awiac z lekarzem i podejmowac decyzje.

                                          no i to jest kluczowe. Ty byś chciała i super by było gdyby mąż był. Ja bym nie chciała i super by było gdyby moje prośby zostały wysłuchane.
                                          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:09
                                            beataj1 napisała:

                                            > no i to jest kluczowe. Ty byś chciała i super by było gdyby mąż był. Ja bym nie
                                            > chciała i super by było gdyby moje prośby zostały wysłuchane.

                                            Tych prosb widac jednak slycha tylko zona 🙁
                                            Zdaje sie ze ona nawet nie ma jak do tego szpiatala na pol godziny pojechac.
                                            • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:29
                                              No to chwała jej że potrafi uszanować prośbę męża.
                                              Ja bym raczej zastanawiała się dlaczego matka ma w du...e życzenia dorosłego syna.
                                              • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:40
                                                Być może ma złe doświadczenia ze szpitalami? Może to jej jedyny syn? Albo zwyczajnie się bała i chciała dopilnować wszystkiego na miejscu swoim matczynym okiem?
                                                • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:50
                                                  To nieistotne, jeżeli syn sobie tego nie życzy. Taki urok rodzicielstwa, strach i niepokój. Jej zle doświadczenia to jej doświadczenia, a nie syna.
                            • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:29
                              No to sprawa do załatwienia z matką. Pomysł dosyłania mu nad głowę jeszcze żony uważam za całkowicie bezsensowny.
                              To nie konkurencja - kto z otoczenia przeżywa bardziej.
                              Tu by trzeba było się zastanowić jak zabrać stamtąd matkę by dorosłemu chłopu na nerwach nie grała.
                        • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:21
                          Mój ojciec, kiedy był w szpitalu gorzej znosił nieustanne paplanie żony sąsiada, niż chorobę. Sam sąsiad odżywał, kiedy mógł w końcu pójść spać czy poczytać książkę.
                          Nie ma nic fajnego w wymiotowaniu, jęczeniu czy puszczaniu niekontrolowanych bąków w otoczeniu dodatkowych, niepotrzebnych osób. Niby można siedzieć, bo to nie zakazane, ale niespecjalnie mile widziane przez sąsiadów.
                        • beata985 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:26
                          też mnie dziwi to naciskanie na autorkę, że musi do męża jechać...dlaczego własciwie musi???
                          jeżeli pacjent ma taką potrzebę, żeby ktoś przy nim był to ok ale w tym konkretnym przypadku akurat nie chce tego i wyraźnie zaznaczył...
                          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:29
                            Ale tesciowa jest i nawet go irytuje wiec czemu zona nie moze byc?
                            Poza tym nie musi siedziec tam bez przwerwy ale byc w poblizu, a szwagierka zdaje sie mieszka blisko szpitala. A ona jest nie dosc ze dosc daleko to jeszcze nie ma mozliwosci pojechac tam w kazdej chwili.
                            • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:35
                              No ale po co ma tam jeszcze dodatkowo być? Nie widzę najmniejszego powodu jej obecności. No chyba tylko żeby tam pojechać zabrać matkę za fraki i usunąć z nad łoża boleści syna.
                              Przypominam - dorosły facet jasno powiedział że nie chce.
                              • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:40
                                beataj1 napisała:

                                > No ale po co ma tam jeszcze dodatkowo być?

                                Dodatkowo? Ona tam byc powinna przede wszystkim bo ona jest jego zona.
                                Dodatkowo to tam jest tesciowa i szwagierka.
                                • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:42
                                  Nie powinna - może o ile mąż poprosi. Zakładam że 28 letni facet jest zdrowy na umyśle i jest w stanie powiedzieć - tak posiedź ze mną, bądź nie dziękuje wole być sam.
                                  Dlaczego uznajesz że jego życzenia nie mają znaczenia i odgórnie narzucone "powinna" jest ważniejsze.
                                  To mnie zastanawia.
                                  • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:44
                                    Alez ja nie uznaje ze jego zyczenia nie maja znaczenia, ale i ile on kategorycznie nie zabronil zonie go odwiedzac (wtedy oznaczaloby ze cos jest mocno nie halo z tym malzenstwem) to ona moze a nawet powinna go odwiedzic a jego rodzina jej w tym pomoc.
                                    • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:46
                                      No widzisz a ja uważam że ona może go odwiedzić jeżeli uzna ze jest taka potrzeba i możliwość. Z wątku widzę że ona nie uważa że powinna jedynie martwi się i ma wyrzuty sumienia że ściągnęła mu matkę nad głowę (i tu ją całkowicie rozumiem).
                                      • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:50
                                        beataj1 napisała:

                                        > No widzisz a ja uważam że ona może go odwiedzić jeżeli uzna ze jest taka potrze
                                        > ba i możliwość. Z wątku widzę że ona nie uważa że powinna jedynie martwi się i
                                        > ma wyrzuty sumienia że ściągnęła mu matkę nad głowę (i tu ją całkowicie rozumie
                                        > m).

                                        Ona wie ze nie moze jechac bo nie nie ma jak sie dostac do miasta,nie prowadzi auta,a sasiedzi juz jej pomogli i nie chce i znowu prosic. Miejmy nadzieje ze szwagierka jednak wpadnie na to zeby zaproponowac jej pomoc i zaoferuje transport i goscine u siebie tak zeby ona byla blisko meza i mogla mu pomoc,a jak wiadomo w szpitalu bliscy sa potrzebni bo roznie to bywa, a zazwyczaj niezbyt kolorowo.
                                        >
                                        • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:56
                                          No to będzie się martwić jak taka potrzeba zaistnieje. Jeśli zaistnieje.
                                          Na razie mamy sytuację taką: dorosły świadomy człowiek powiedział że nie chce odwiedzin, żona to uszanowała, matka nie. I z jakiegoś zupełnie niezrozumiałego dla mnie powodu zaczynają się podchody (tutaj) mające na celu wysłanie tej żony jednak do szpitala WBREW prośbie samego chorego.

                                          Powtarzam pytanie - dlaczego nie szanuje się jego prośby.
                                          Jeśli sytuacja się zmieni - ok, trzeba będzie zmieniać postępowanie ale teraz nie widzę powodu dla którego żona miałaby tam jechać.
                                          • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:59
                                            dorosły świadomy człowiek powiedział że nie chce odwiedzin,

                                            Ja nic takiego w wątku nie widzę. Powiedział, żeby zona nie przyjeżdżała, bo nie chciał, aby traciła wiele godzin, mając małe dziecko wymagające opieki. O zakazie dla całej rodziny nie było mowy smile
                                            • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:04
                                              No zdaje się że wizyty matki z różańcem też nie przyjął z entuzjazmem. No ale co on tam wie. Jest w szpitalu znaczy się że jego życzenia nie mają znaczenia.
                                              • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:12
                                                beataj1 napisała:

                                                > No zdaje się że wizyty matki z różańcem też nie przyjął z entuzjazmem. No ale c
                                                > o on tam wie. Jest w szpitalu znaczy się że jego życzenia nie mają znaczenia.
                                                >

                                                Jego zyczenia maja znaczenie ale widac nie dla matki. Zona zreszta zyczenia nie uszanowala bo tesciowa zawiadomila. Widac tesciowa rzadzi.
                                                • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:14
                                                  NO to przecież żona pisze że żałuje. I ja to rozumiem. Czasem się robi głupoty w emocjach i się ich potem żałuje.
                                                  Jak to się ma do wysyłania jej do szpitala to już nie rozumiem.
                                                  • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:16
                                                    beataj1 napisała:

                                                    > Jak to się ma do wysyłania jej do szpitala to już nie rozumiem.
                                                    >
                                                    Wysylania jej do szpitala? Uwazasz ze wogole powinan sie nie interesowac?
                                                  • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:27
                                                    Interesowanie nie koniecznie musi oznaczać przesiadywanie na skraju łóżka chorego. Tym bardziej że może tam być rurka z tlenem...
                                                  • beataj1 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:28
                                                    No przecież się interesuje, jest z nim w kontakcie. Dostarczyła mu rzeczy.
                                                  • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:35
                                                    beataj1 napisała:

                                                    > No przecież się interesuje, jest z nim w kontakcie. Dostarczyła mu rzeczy.
                                                    >

                                                    Przeczytaj jeszcze raz to co napisala autorka watku ale i tak ci streszcze, ona sie bardzo niepokoi stanem meza i chcialaby pojechac ale w zwiazku z tym ze ma male dziecko i nie prowadzi auta a komunikacja kiepska nie ma jak. Tesciowa ma ja w nosie, jest wsciekla ze jej nie ma szpitalu ale wnuczeciem sie nie chce zajac. Jedyna nadzieja w szwagierce ktora ja do meza zabierze, byc moze nawet juz tam jada albo sa.
                                                    To nie jest tal ze maz jej tam nie chce.
                                                  • beata985 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:45
                                                    no, a mąż nie chce fatygować żony-nie jest umierający, nie potrzebuje żeby go obsługiwać, wie, że zona ma na głowie dziecko i kiepski dojazd wiec widocznie uznał za zbędne, żeby tam przesiadywała całymi dniami...
                                                    rany, ja nawet u córki, nastolatki,jak była w szpitalu nie siedziałam całymi dniami dzień w dzień....
                                                  • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:49
                                                    beata985 napisała:

                                                    > no, a mąż nie chce fatygować żony-nie jest umierający, nie potrzebuje żeby go o
                                                    > bsługiwać, wie, że zona ma na głowie dziecko i kiepski dojazd wiec widocznie uz
                                                    > nał za zbędne, żeby tam przesiadywała całymi dniami...
                                                    > rany, ja nawet u córki, nastolatki,jak była w szpitalu nie siedziałam całymi d
                                                    > niami dzień w dzień....
                                                    >
                                                    Tyle ze nikt nie mowi ze ona ma tam przesiadywac calymi dniami - ludzie,skad wy to bierzecie???
                                                    Owszem maz wie ze ona nie ma z kim dziecka zostawic i jak dojechac ale to nie oznacza ze zona ma nie przyjezdzac, wlasnie w takich sytuacjach rodzina (normalna) powinna zaoferowac pomoc zeby ona jednak mogla tego meza odwiedzic,nie niekoniecznie siedziec przy nim 24h na dobe.
                                                  • beata985 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:52
                                                    no przecież połowa forum każe jej jechać do szpitala już natychmiast, dlaczego siedzi na forum zamiast u męża w szpitalu....
                                                    pewnie że na pewno pojedzie i odwiedzi ale wtedy kiedy ona uzna za stosowne a nie forum rozkaże....
                                                  • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:57
                                                    beata985 napisała:

                                                    > no przecież połowa forum każe jej jechać do szpitala już natychmiast, dlaczego
                                                    > siedzi na forum zamiast u męża w szpitalu....
                                                    > pewnie że na pewno pojedzie i odwiedzi ale wtedy kiedy ona uzna za stosowne a n
                                                    > ie forum rozkaże....
                                                    >
                                                    Sama autorka napisala ze bardzo sie niepokoi i ze pojechac by chciala, nie ma jednak jak sie dostac i z kim dziecka zostawic. Forum nie ma tu nic do rzeczy.
                                                    Naprawde nie wiem co jest takiego nienormalnego w odwiedzinach meza w szpitalu zwlaszcza po tym jakie mial objawy. Ja bym pojechala jak najszybciej byloby to mozliwe, pisanie na forum byloby ostatnia rzecza o jakiej bym pomyslala.
                                                  • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:30
                                                    A słowo męża, żeby siedziała w domu z dzieckiem to nie wystarczy? No chyba, że ukojenie niepokoju żony jest ważniejsze od zdania i samopoczucia męża.
                                                    Ojciec mi choruje, niepokoję się, ale jego słowa odnośnie tego co mu pomoże szanuję, bo wygląda na poczytalnego. W szpitalu życzył sobie mamy z czystą piżamą, obiadem (czasami) i książką. I niczego więcej. Proste? Proste.
                                                    Życzył też sobie braku wiecznie włączonego tv i odwiedzin rodzin u innych, ale to poza naszą kontrolą.
                                          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:10
                                            beataj1 napisała:

                                            > No to będzie się martwić jak taka potrzeba zaistnieje. Jeśli zaistnieje.

                                            Zdaje sie ze juz zaistniala patrz opis wydarzen autorki watku.
                            • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 12:40
                              Bo mąż nie chce. Nie chce ani matki, ani żony, ani tymbardziej matki kłócącej się z żoną nad jego łóżkiem.
                            • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:06
                              A to jakaś konkurencja ja płaczki na pogrzebie? Która głośniej zawodzi?
                  • ofelia1982 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:29
                    Do szpitala nie zabiera sie dzieci...
                    • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:36
                      Serio?
        • 3-mamuska Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:32
          zefirkowapola napisał(a):

          > Z powodu mojej choroby dużo czasu spędzamy na sorze, wiemy jak długo trwają pro
          > cedury a na sam oddział nie wpuszczają. Więc nie widzimy sensu koczowania pod d
          > rzwiami. Szwagierkę poprosiłam by pojechała do męża o 8 czyli 3h po zabraniu pr
          > zez karetkę, wtedy można już uzyskać jakieś informacje i ewentualnie coś podać/
          > dostarczyć choremu. Gdybym chciała sama być przy mężu to musiałabym zaangażować
          > co najmniej 3 sąsiadów: do pilnowania dziecka, do zawiezienia do szpitala, do
          > odebrania ze szpitala. Nie licząc sąsiada który w nocy zawiózł nas na pomoc do
          > raźną. A szwagierka mieszka 3 kroki i jest zmotoryzowana.
          >
          A autobusów /taksówek nie ma? Koleżankę do dziecka poprosić. Dziwne ze maz nie chce zony a siostrę tak.
    • katriel Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:33
      Ja napiszę tylko jedno. Gdyby to mnie karetka nagle zabierała do szpitala, to też powiedziałabym jasno, że nie chcę żeby mąż ze mną jechał. Ponieważ uważałabym że, po pierwsze, na początku w szpitalu głównie się czeka i lepiej żeby jedna osoba marnowała czas niż dwie, a po drugie, chcę żeby dziecko miało właściwą opiekę, a nie było na gwałt upychane nie wiadomo u kogo.
      Ale oczekiwałabym, że w rozsądnym czasie (kilka-kilkanaście godzin) mąż się ogarnie, znajdzie dla dziecka opiekę nie powodującą u niego dodatkowego stresu i mnie odwiedzi, sprawdzając czy czegoś mi nie trzeba. I ewentualna obecność matki i siostry by mi tych odwiedzin nie zastąpiła.
      • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 13:41
        A ja chcialabym jednak zeby ktos byl bo w szpitalu czekajac az ktos sie chorym zajmie mozna umrzec. Niedawno czytalam o przpadku kiedy mezczyzna znalazl sie zupelnie sam w szpitalu i zmarl czekajac az sie ktos nim zajmie, niestety nikt go nie zauwazyl, dlategi ze nikogo z rodziny ani znajomych przy nim nie bylo nikt sie nie dopomnial. Zauwazono go po kilku gidzinach,ale byl juz martwy.
      • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:26
        I pierwsze pytanie: czy mąż ma pretensje że nie było cię w szpitalu?
        • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:41
          Nie.
          • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 15:23
            Pisze mąż czy żona?
            • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 15:27
              Zapewne maz oszolomiony tramadolem
      • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:54
        Tyle że w Polsce chory nie może jechać do szpitala karetką z osobą towarzyszącą. Kilka razy to przerabiałam - ja jechałam karetką, a mój mąż autem za karetką.
        Mam nadzieję, że coś się zmieniło w ciągu ostatniej dekady w tym względzie.
    • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:02
      Mąż już w domu. To nie wrzody. Podejrzewano rozwarstwienie aorty brzusznej, ale KT nie potwierdziło. Za to mamy problem z krzepliwością krwi. Na cito w poniedziałek hematolog.
      • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:09
        A od czego w takim razie takie objawy jak wymioty krwia, bole brzucha i problemy z oddychaniem? Od problemow z krzepliwoscia?
        Obawiam sie ze twojego meza nie zdiagnozowano prawidlowo, radze ci go obserwowac i nie zwlekac z wezwaniem paramedics.
        • zefirkowapola Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:18
          Powiedzieli że jeśli bóle powrócą to mamy wrócić do szpitala. Teraz śpi, dostał potężną dawkę tramadolu. Już mu wizytę umówiłam na poniedziałek. I będę obserwować.
          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:41
            zefirkowapola napisał(a):

            Teraz śpi, dostał potężną dawkę tramadolu.

            ?
      • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:20
        > To nie wrzody. Podejrzewano rozwarstwienie aorty brzusznej, ale KT nie potwierdziło.

        Czyli wypuścili go bez diagnozy? pięknie..... uncertain
        • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:25
          To nie dr House.
          • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:30
            Twierdzisz, że tylko w serialach lekarze szukają przyczyn dolegliwości?
            • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:34
              Tylko w serialach zawsze udaje się ją znaleźć w 40 minucie gdy akurat do gabinetu wejdzie piękna blondynka.
              • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:40
                Człowiek z ostrym bólem, biegunką i krwawymi wymiotami to nie jest banalny przypadek. Raczej nie zjadł za dużo bigosu, ani nieświeżej sałatki jarzynowej. Fakt, jest weekend i diagnostyki się nie prowadzi. Po co dokładac roboty salowym i pielęgniarkom, najwyżej w domu bóle wrócą i pogotowie przywiezie go z powrotem. Czy taka polityka jest bezpieczna dla pacjenta - to osobna sprawa.
                • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:45
                  Ja sie dziwie ze rodzina nie nalegala na pozostawienie go w szpitalu po objawach jakie mial. Zawieziono go do domu nafaszerowanego srodkami przecibolowymi w dodatku 40 km od szpitala. 😑
                  • rhysmeyers22 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 15:53
                    No tu sie akurat zgodzę,wymioty krwią (sic!)a ci go faszeruja tramalem i heja do domu.jeszcze jakby szpital był rzut kamieniem,nieraz w mieście to pare przystanków tramwajem albo z 15 min samochodem,ale 40 km?jakby cos sie znów działo,gorszego ,to facet nie zdąży nawet dojechac...masakra.
                    • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 15:59
                      No przecież w tym wątku próbuje się udowodnic, że rodzina w szpitalu niepotrzebna. Trzeba zostawić pacjenta i nie interesować się, co z nim robią, żeby nie zakłocac spokoju lekarzom i innym chorym.
                      • rhysmeyers22 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:17
                        www.gazetawroclawska.pl/zdrowie/a/umarl-na-dachu-szpitala-lekarze-nie-spieszyli-z-pomoca,11461739/
                        To tak w ramach wiary w służbę zdrowia XD szpital fieldorfa znajduje sie akurat w mojej okolicy ,takze tego XD
                        Tak btw rodziny w szpitalu-moja 80 letnia babcia swego czasu złamała biodro-na ostry dyżur pojechałam z nią ja ,tato był wtedy w pracy ,mama tez,wujka (jej syna )nie było w mieście -na początku jak myśleli ze babcia jest sama to ja zepchnęli gdzies w kat i tak by leżała na łożku do uj wie której godziny ,dopiero stanowcza głośna interwencja jakos dopomogła ,pózniej zreszta pojawiła sie reszta rodziny i nagle babcia w centrum uwagi.porazka..
                        • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:28
                          Babcia z demencją czy młody facet, to jest różnica. Ty w analogicznym do męża Autorki przypadku zadbałabyś o siebie czy czekała byś na interwancję rodziny?
                          • rhysmeyers22 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 17:31
                            Masz cos z głowa czy nie ogarniasz tematu ?gdzie napisałam ze babcia ma demencje?czy moze dla asów twojego pokroju kazdy kto ma powyżej 70 z automatu cierpi na ta przypadłość.coz,dla mnie w takim wypadku kazdy powyżej 40 tki to stary dziad,sama mam 20 pare.
                            Po drugie pacjent to pacjent i nie ma zadnej różnicy.
                            Po trzecie nigdy bym nie zostawiła nikogo z rodziny samego w szpitalu.na pewno nie w Polsce (czarny humor ).
                            • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:31
                              Nawet gdyby cię o to wyraźnie poprosił?
                              W mojej rodzinie dwie osoby rozmawiają z lekarzem przez pośrednika, babcia z demencją (dopuściłam się projekcji, przepraszam) i upośledzony wujek. Mama miała takie zapędy wobec ojca, ale szybko naprostował sytuację. Ja wcześniej bałam się, że wpadnie w tryb "nie zostawię rodziny w szpitalu", więc nawet nie wiedziała kiedy jestem w szpitalu.
                              • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:38
                                mamma_2012 napisała:

                                > Nawet gdyby cię o to wyraźnie poprosił?
                                > W mojej rodzinie dwie osoby rozmawiają z lekarzem przez pośrednika, babcia z de
                                > mencją (dopuściłam się projekcji, przepraszam) i upośledzony wujek. Mama miała
                                > takie zapędy wobec ojca, ale szybko naprostował sytuację. Ja wcześniej bałam si
                                > ę, że wpadnie w tryb "nie zostawię rodziny w szpitalu", więc nawet nie wiedział
                                > a kiedy jestem w szpitalu.

                                Myli co sie bycie swiadkiem i wspolrozmowca z posrednikiem.
                                • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:46
                                  Nie myli. Po co człowiekowi świadek rozmów z lekarzem, po co współrozmówca, jeżeli człowiek rozumie co mówi lekarz. To chory decyduje co ma ochotę przekazać rodzinie, a może nie chcieć przekazywać wszystkiego choćby dlatego, że rodzina będzie panikować i zamiast poświęcić się walce z chorobą trzeba jeszcze będzie uspokajać żony i matki.
                          • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 17:51
                            mamma_2012 napisała:

                            > Babcia z demencją czy młody facet, to jest różnica. Ty w analogicznym do męża A
                            > utorki przypadku zadbałabyś o siebie czy czekała byś na interwancję rodziny?

                            Ten dorosly facet byl w ogromnych bolach a potem zostal odurzony tramalem,to bardzo silny lek. Na koniec bez diagnozy odeslany do domu. Wlasnie ta zona powinna byc w szpitalu i porozmawiac z lekarzem,opisac jego objawy i zrobic wszystko zeby tam zostal i zostal zdiagnozwany.
                            • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:17
                              Przepraszam, może jestem męcząca w powtarzaniu tego samego, ale nie życzę sobie, żeby mąż, matka czy ktokolwiek inny rozmawiał o moim zdrowiu z lekarzem o ile bardzo wyraźnie o to nie poproszę, jestem nieprzytomna albo bredzę, ale tak konkretnie, czyli nie kojarząc jaki mamy rok czy tłukąc niewidoczne smoki.
                              Ja tak mam, może jej mąż też.
                              Mając naście lat przestałam chodzić do lekarza z mamą i od tamtej pory tylko i wyłącznie, poza sytuacjami kiedy byłam nieprzytomna ktokolwiek oprócz mnie rozmawiał o mnie z lekarzem.
                              I bardzo cenię w mojej rodzinie to, że nikt się nie wyłamywał. Odwdzięczają się im podobnym poszanowaniem ich woli.
                              • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:27
                                mamma_2012 napisała:

                                > Przepraszam, może jestem męcząca w powtarzaniu tego samego, ale nie życzę sobie
                                > , żeby mąż, matka czy ktokolwiek inny rozmawiał o moim zdrowiu z lekarzem o ile
                                > bardzo wyraźnie o to nie poproszę, jestem nieprzytomna albo bredzę, ale tak ko
                                > nkretnie, czyli nie kojarząc jaki mamy rok czy tłukąc niewidoczne smoki.
                                > Ja tak mam, może jej mąż też.
                                > Mając naście lat przestałam chodzić do lekarza z mamą i od tamtej pory tylko i
                                > wyłącznie, poza sytuacjami kiedy byłam nieprzytomna ktokolwiek oprócz mnie rozm
                                > awiał o mnie z lekarzem.
                                > I bardzo cenię w mojej rodzinie to, że nikt się nie wyłamywał. Odwdzięczają się
                                > im podobnym poszanowaniem ich woli.


                                Wiesz,nie wiem co ty starasz sie udowdnic, serio, nie wiem ale dla wiekszosci ludzi nie jest niczym nadzwyczajnym ze ich najblizsi sie martwia o ich stan i sa obecni podczas rozmow z lekarzem,zwlaszcza w sytuacjach gdy symptomy sa silne i bardzo nietypowe i laduje sie w szpitalu,jest sie w silnych bolach lub i pod wplywem otumaniajacuch lekow. Oprocz tego tym bardzie nie ma nic nienormalnego w tym ze osoba najblizsza towarzyszy choremu nie tylko w szpitalu ale i podczas rpzmowy z lekarzem bo ta osoba bedzie sie opiekowac,obserwowac i dzialac w razie pogorszenia.
                                • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:31
                                  No nie? Rozumiem że jak kobieta rodzi to mąż decyduje czy dostanie znieczulenie?
                              • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:06
                                Ty sobie nie życzysz, a ja zdecydowanie tak. Moja rodzina obserwując mnie w domu i widząc, jak cierpię i co robię podczas choroby ma na ten temat zdecydowanie więcej do powiedzenia niż ja sama, często będąc w silnych bólach lub otumaniona przeciwbólowymi.
                                • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:29
                                  I przy tym musimy zostać. Są ludzie tacy jak Ty i tacy jak ja i nie ma się co bulwesować, że ktoś nie rzucił wszystkiego, żeby trzymać bliską osobę za rękę na SORze czy rozmawiać z lekarzami, skoro osoba mówi "nie życzę sobie"
                                  Po co (to chyba nie Ty) pisać, że pewnie nie to miała na myśli.
                  • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:25
                    Rodzina? Wyobraź sobie, że Ty dorosła kobieta, trafiasz do szpitala, a po kilku godzinach jest ci lepiej, jesteś szczęśliwa, że cię nie boli i wracasz do domu i to za zgodą lekarzy, a rodzina idzie i namawia ich żebyś została dłużej. To jakiś absurd, jeżeli nie chodzi o dziecko, osobę bardzo starszą czy niepoczytalną.
                    Wypisywałam się na własne żądanie mając na pokładzie "ładunek po części należący do partnera", ale nawet w tej sytuacji uważałabym za niedopuszczalne, gdyby partner czy któraś rodzina ingerowały w moje decyzje.
                    • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:41
                      >Wyobraź sobie, że Ty dorosła kobieta, trafiasz do szpitala, a po kilku godzinach jest ci lepiej, jesteś szczęśliwa, że cię nie boli

                      Dorosła kobieta, ktora jest szczęsliwa i czuje się wyleczona, bo zadziałały mocne środki przeciwbólowe? to chyba ta sama kategoria, co bierze dosłownie telewizyjne reklamy leków. Takim ludziom opieka rodziny jest niezbędna, bo mają wyraźne umysłowe deficyty.
                      • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:48
                        Wybacz, jak rodzina uzna, że mam deficyty, to może sobie wystąpić do sądu po potwierdzenie tych podejrzeń. Póki tego nie zrobi, to ja decyduję o moim ciele nie tylko w przypadku tego czy mam urodzić dziecko czy nie, ale też tego, gdzie moje żywe ciało ma przebywać do czasu diagnozy. Po śmierci to mi wszystko jedno, byleby drzwi obrotowych w sarkofagu mi nie wstawiali, bo parę lat po śmierci mogę być niewyględna.
                        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:59
                          Przecież ja nie pisałam o Tobie. Chodzi mi o to, że po zażyciu środkow przeciwbólowych człowiek nie uznaje się za wyleczonego. Znikają objawy, a nie przyczyna i dla każdej średnio rozgarniętej osoby jest to jasne. Tak, jak i to, że ból wróci, a choroba - nieleczona - postępuje. Z czego tu się cieszyć?
                          • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 17:03
                            Oczywiście. Na studiach medycznych tego pewnie nie uczą...
                            • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 17:19
                              Niepotrzebny sarkazm. Realia NFZ rozjeżdżają się mocno z tym, czego uczą na studiach. Dobro pacjenta przesuwa się na liście priorytetow na dalsze miejsce.
                              Poza tym decyzja lekarza to jedno, ale czy pacjent koniecznie powinien się z tego cieszyć, to drugie.
                          • mamma_2012 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 17:12
                            Jak wróci to się będę martwić i wrócę do szpitala, jak nie to po sprawie, zapiszę sie na normalną diagnostykę i tyle.
                            Ja rozumiem, że rodzina może się martwić, o swoich bliskich też bym się martwiła, ale to nie daje prawa do nalegania na dłuższą hospitalizację, jak tu zaproponowano.
                            • yamilca197 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 17:55
                              mamma_2012 napisała:

                              > Jak wróci to się będę martwić i wrócę do szpitala, jak nie to po sprawie, zapis
                              > zę sie na normalną diagnostykę i tyle.

                              Oby mu sie nie pogorszylo. Moze byc tak ze nie zdaza do szpitala😕 za pierwszym razem dali mu no-spa i mydocalm i odeslali do domu a jemu sie pogorszylo, teraz naszpikowali go silnymi srodkami przeciwbolowymi. On ma 40 km do szpitala.
                    • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:02
                      mamma_2012 napisała:

                      > Rodzina? Wyobraź sobie, że Ty dorosła kobieta, trafiasz do szpitala, a po kilku
                      > godzinach jest ci lepiej, jesteś szczęśliwa, że cię nie boli i wracasz do domu
                      > i to za zgodą lekarzy, a rodzina idzie i namawia ich żebyś została dłużej. To
                      > jakiś absurd, jeżeli nie chodzi o dziecko, osobę bardzo starszą czy niepoczytal
                      > ną.
                      > Wypisywałam się na własne żądanie mając na pokładzie "ładunek po części należąc
                      > y do partnera", ale nawet w tej sytuacji uważałabym za niedopuszczalne, gdyby p
                      > artner czy któraś rodzina ingerowały w moje decyzje.

                      Ja sobie nawet nie muszę wyobrażać. Ja coś dokładnie takiego przeżyłam. Dostałam morfinę i poczułam się jak młody Bóg. Od razu wróciłam do domu. Na własne żądanie oczywiście. Gdy morfina przestała działać - byłam z powrotem. I tak sześć razy, proszę pani. Mam ogromną szpitalofobię. W naszym szpitalu już wiedzą, że muszę mieć izolatkę, bo po lekach przeciwbólowych zamieniam się w innego człowieka i to do tego stopnia, że własny mąż mnie nie poznaje, nie rozumie i ma wrażenie, że całkowicie z kimś innym rozmawia.
                      I tak. Mój mąż przekonał lekarzy, żebym została w szpitalu kilka dni dłużej. Jak to zrobił - nie wiem. Nawet mi powieka nie drgnęła, gdy mi powiedziano, że jeszcze sobie poleżę.
      • kfugktru23 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 14:27
        Najważniejsze pytanie: czy mąż ma pretensje że nie było cię w szpitalu? Poprosimy o osobisty wpis męża.
        • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 16:10
          >Poprosimy o osobisty wpis męża.

          A jak poznamy, że to on? juz wiem! Hasło: żyrafy wchodzą do szafy
        • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:25
          kfugktru23 napisał:

          > Najważniejsze pytanie: czy mąż ma pretensje że nie było cię w szpitalu? Poprosi
          > my o osobisty wpis męża.

          A co to za idiotyczne pytanie? Może spytaj autorkę wątku o rozmiar biustonosza i majtek? suspicious uncertain
      • shell.erka Re: Męża mi karetka zabrała 20.11.16, 10:36
        Jezu, spać bym nie mogla. Nie czekaj tylko szukaj prywatnego szpitala z diagnostyka 24h.
        Mi odrazhu trzustka do głowy przychodzi.
    • mikams75 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 18:59
      zdrowka dla meza;
      nie bral ostatnio jakis lekow przeciwbolowych, przeciwgoraczkowych czy innych? Moj maz mial podobne obiajwy, wymioty krwia i jak sie okazalo to byl skutek uboczny leczenia zapalenia ucha uncertain
    • gama2003 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 19:21
      Żadnej burzy nie robię - życzliwie radzę we własnym wątku zdrowotne kłopoty opisywać - nie umkną niczyjej uwadze.
      • gama2003 Re: Męża mi karetka zabrała 20.11.16, 10:51
        O! Wycięto pół wątku.
        Uprzejmie proszę o wycięcie i mojego wpisu, ostał się wyrwany z usuniętego kontekstu i dotyczy gwiazdy forum, która podpinała się pod dramat autorki.
    • rosapulchra-0 Re: Męża mi karetka zabrała 19.11.16, 20:35
      No i tak się gada z trollami - prz.czami o wszystko i nic.
      Napisałam o stronie technicznej, medycznej i opiece jaką ma chory w UK - bez względu na to, czy jest w szpitalu, czy jest w domu.I napisałam to na swoim osobistym przykładzie. W Polsce tego nie ma. Mało tego - za wszystko trzeba płacić i obecność rodziny jest niezbędna w szpitalu, żeby choremu było łatwiej. Skumały trolle, czy znowu będą się do mnie bezsensownie dowalać? A poza tym to EOT. Szkoda mi na was czasu, zdrowia i urody.
      • lady-z-gaga Re: Męża mi karetka zabrała 20.11.16, 10:48
        >Szkoda mi na was czasu, zdrowia i urody.

        Czasu masz dużo, jak widać, ale poza tym faktycznie nie ma czym szastać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka