Skoro wiele emam dzieli sie tu swoim brakiem zrozumienia niektorych zjawisk otaczajacego swiata, to podziele sie i ja
Pisalam o tym w watku o Szlachetnej Paczce i o zwolnieniach w ciazy. Skad w doroslych kobietach dzieciece przekonanie, ze jesli ktos cos krytykuje czy wyraza dezaprobate to "zazdrosci". Jakby nie znaly innego powodu do krytyki. Niczym dziewczynka z hulajnoga, ktora krzyczy za kolezanka - zazdroscisz!!- i wystawia jezyk

podobny poziom dialogu.
Chyba, ze sadza po sobie i same stosuja taki mechanizm. Nie maja czegos, co by chcialy lub zmuszone sa do czegos czego nie chca i , nie umiejac w dojrzaly sposob poradzic sobie z dyskomfortem, racjonalizuja w dosc prymitywny sposob swoja sytuacje. Ale NIE WSZYSCY tak maja

i jednak przewazajaca wiekszosc krytykowania pewnych postaw czy zjawisk ma zupelnie inna geneze niz niedojrzale mechanizmy obronne.