betty_julcia
01.10.04, 12:55
Witajcie dziewczyny.
Mam pytanie. Czy zaprosiłyście bądź planujecie zaprosić swoich rodziców na
Otwarcie swojego przewodu doktorskiego???
Nie obronę, bo to chyba oczywiste, ale na otwarcie.
Ok 1,5 roku temu mój mąż otwierał przewód na Radzie Wydziału. Procedura była
taka, że zaproszenie wisiało na uczelni i przychodził każdy kto chciał. Ja
byłam wtedy w ciąży, przyszłam z brzuszkiem, z grzeczności też zaprosił moich
rodziców (może chciał być dla nich miły, troszkę się im "podlizać" i pokazać
się z tej lepszej strony, dodam ze moja mama jest bardzo krytyczna a wiadomo,
otwarcie przewodu nie byle co więc zaprosił żeby się pokazać).
Parę dni temu ja otwierałam przewód na tej samej uczelni, katedrze. Moje
otwarcie odbywało się na szczęście na spotkaniu Katedry. Wśród zaproszonych
osób byli pracownicy Katedry no i oczywiście wieloosobowa komisja skłądają ca
się z ponad 10 profesorów. Nie było oficjalnego zaproszenia rozwieszonego na
uczelni.
Ja z kolei nie chciałam zapraszać swoich rodziców. Było to kameralne
spotkanie. I tak byłam zdenerwowana nie potzrebowałam być jeszcze bardziej.
Tym bardziej że znam stanowisko mojej mamy dotyczące doktoratu mojego męża.
Nie jest on typem naukowca. Kiedyś moja mama przeczytała na ekranie komputera
kawałek jego pracy i potem gadała że to takie wypociny. Może rzeczywiście nie
bardzo się przykłada, była to wersja robocza bez poprawek ale po co te
komentarze.
Z kolei jak ja zastanawiałam się nad rzuceniem studiów doktoranckich (brak
stypendium, brak pewności pozostania na uczelni, prowadzenie "za darmo" zajęć
ze studentami, a dziecko z opiekunką w domu i kasa leci, tylko skąd brać tą
kasę jak się nie zarabia, brak "normalnego" kontaktu z promotorką- brak czasu
itp) to usłyszałam od rodziców że przecież ten doktorat można zrobić takim
psim swędem (???), przecież to taka dłubaninka, kręcenie się po uczelni i
tyle. Głupia bym była jakbym zrezygnowała. Że jeżeli mój mąż z TAKIEGO tematu
się broni to ja nie mogę itp itd.
No i nie zaprosiłam. Wolałam zrezygnować z późniejszych
komentarzy "specjalistki" z każdej dziedziny czyli mojej mamy i innych
róznego rodzaju komentarzy (tym bardziej że moja mama proponowała ZAPROSIĆ
swoją znajomą panią profesor ponoć wpływową, która jakby mi nie chciali
otworzyć przewodu to by mi załątwiła-kolejny fantastyczny pomysłą mojej mamy,
i jeszcze musiałam się gęsto tłumaczyć dlaczego to jest głupi pomysł, chore
jakieś!!!)
No i teraz (wczoraj) moja mama przy okazji kolejnej awantury o jakiś WIELKI
DROBIAZG wyskoczyłą z pretensjami że ich nie zaprosiłam. Stwierdziła że
powinnam pójść do taty i wytłumaczyć mu dlaczego go nie zaprosiłam a mój mąż
zaprosił, dlaczego mój tato nie mógł być na moim otwarciu przewodu!!!
Horror. Czuję się szczęśliwa że już jest po a zarazem winna że ICH nie
zaprosiłam. I dobrze że tego nie zrobiłam... Będą wysłuchiwać jakiś tam
wypocin...
-------------------------------------------------------
Betty to mama a to jestem ja:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787