Dodaj do ulubionych

Mam 36 lat, swoje choroby

10.01.17, 19:09
oswojone, opanowane, nadciśnienie, alergia, być może coś z tarczycą...
Poza tym nie boje się raka ani w ogóle innych chorób, nie boję się również śmierci. A widzę w realu i na forum, że ludzie strasznie się tego boją. I trzęsą się przed każdą wizytą u lekarza i diagnozują raka przy byle objawach. Co jest ze mną nie tak?
Obserwuj wątek
    • konsta-is-me Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 19:26
      Czujesz się bezpiecznie i nie do końca sobie uświadamiasz takie zagrożenie.
      Na zasadzie to jest odległe, gdzieś tam itp.
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:42
        To dlaczego moi znajomi i ludzie na forum w podobnym wieku, nie czują się bezpiecznie i podejrzewają raka lub inne ciężkie choroby przy każdej okazji? Bo sąsiadka też umarła na raka albo ktoś tam?
        • konsta-is-me Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:48
          A dlaczego ty czujesz się bezpiecznie?
          Wierzysz że to cię nie spotka, czy wszystko ci jedno?
          Jest jakiś racjonalny powód?-nie.
          Tak samo jak niekoniecznie jest racjonalna obawa.
          • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:04
            Ale ogólnie dla zdrowia chyba lepiej wierzyć w to, że jestem i będę zdrowa niż chora big_grin
        • la_mujer75 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:53
          Bo to są hipochondrycy. I muszą strasznie siebie kochać.
          • konsta-is-me Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:55
            A dlaczego muszą siebie kochać?big_grin
        • jola-kotka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 02:10
          Bo nie sa naiwni i nie wmawiaja sobie e tam napewno nie rak. Bo maja swiadomosc ze wczesna diagnoza to sznsa na zycie,bo maja rodziny dzieci i czuja sie za nich odpowiedzialni. Bo kazdy chce zyc i chyba kazdy obawia sie smierci nawet jesli mowi ze nie.
    • la_mujer75 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:27
      Z Tobą jest wszystko ok. Jesteś młoda, to co masz non stop zatruwać sobie życie myślami o chorobach i śmierci ?
      Ja do 37 roku życia nawet przez chwilę o tym nie myślałam, dopiero jak trafiłam z sepsą do szpitala, to uświadomiłam sobie, że jednak nieśmiertelna nie jestem.Czy bałam się śmierci ? Nie za bardzo, jedynie żal mi było, że dzieci takie malutkie zostawię (młodszy miał wtedy 4,5 roku) i kto się nimi zajmie, gdy mnie zabraknie ? Obiecałam sobie, że muszę pociągnąć do ich dorosłości wink I wyprowadzić ich na fajnych ludzi smile
      A co potem ? Nie boję się śmierci, tylko boję się bólu związanego z chorobą. Nie latam po lekarzach, więc nawet nie wiem, czy coś się zaczyna dziać . Może nie najlepiej to o mnie świadczy, ale na obronę mam brak dobrych doświadczeń z lekarzami. Zawsze czuję się przez nich ignorowana. Nawet jak wtedy byłam taka chora i nie miałam siły dowlec się do łazienki, wezwany lekarz (opier...ił mie, że tyłka nie ruszyłam i nie przyszłam do przychodni) powiedział, że "Pani dobrze wygląda, pani nic nie jest", a ja mu dokładnie opisywałam przebieg mojej choroby - była to klasyczna grypa, którą przechodziłam i doszło do powikłań ( książkowy przykład).
      Dokładnie 4 razy w życiu (dorosłym) zwróciłam się do lekarzy, że coś się ze mną dzieje i za każdym razem zostałam, mówiąc kolokwialnie "zlana", a za każdym razem okazywało się, że miałam rację . Stąd moja niechęć do nich. Nie latam, nie sprawdzam, więc pewno, jak już coś wyjdzie, to będzie ciężko to leczyć sad
      Ci, którzy histeryzują z powodu swojego zdrowia, latają po lekarzach, mają szansę na dłuższe życie. Mnie widocznie aż tak nie zależy...
      Moja teściowa (lat 69) ma wszystko zdrowe, wyniki, jak młoda dziewica, a non stop spazmów dostaje z byle powodu. Na pewno mnie przeżyje !
      P.S. małżonek też hipochondryk (po mamusi). Pamiętam, jak miał 32 lata, stwierdził, że na pewno ma raka płuc, bo go plecy bolą ! Mówiłam mu, że to bóle od kręgosłupa (jest wysoki, a ma silną wadę postawy, plus praca przy kompie), ale nie ! On ma raka płuc (w młodości palił). Poszedł do lekarza - akurat wróciliśmy z fajnych wakacji. Wyglądał, jak młody bóg i lekarz prawie go śmiechem zabił, jak przyszedł ze swoją "diagnozą".
      Teraz - przez smog- nasiliła mu się astma, nie, to nie astma, pewno ma raka płuc....
    • andaba Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:45
      Może już po prostu zrobiłaś co miałaś zrobić.
      Ja jak wszystkie dzieci były małe, to się bałam śmierci, teraz jak dzieci wyrosły, to mi nie zależy.
      Chciałabym jeszcze z 10 lat pożyć, ale jak nie, to trudno.
      Lepiej za wcześnie niż za późno.
      • bei Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 20:53
        Andabo, jesteś mądrą mamą, Twoje rady, Twoje poczucie humoru, Twoje ripostysmile- powinnaś żyć wiecznie, teraz dla dzieci, czas przeleci i dla wnuków żyj, dla prawnuków!
        Ty miałabyś umrzeć tak szybko? Nie pisz tak, nawet nie myśl!
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:06
        Też czasem tak myślę, że przeżyłam, co miałam przeżyć i to życie ogólnie jest przereklamowane. O wiele bardziej męczące niż przyjemne. Ale moje dziecko ma dopiero 5 lat, więc jeszcze z 15 muszę pociągnąć.
        • 3-mamuska Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 03:58
          1matka-polka napisała:

          > Też czasem tak myślę, że przeżyłam, co miałam przeżyć i to życie ogólnie jest p
          > rzereklamowane. O wiele bardziej męczące niż przyjemne. Ale moje dziecko ma dop
          > iero 5 lat, więc jeszcze z 15 muszę pociągnąć.
          >

          Mam nadzieje ze ja kiedys dojdę do takiego wniosku.
          I bedzie mi lżej umierać, ale nie wiem czy bedzie mi dane gdyż zostaje tu niesamodzielne (- jak narazie ) /niepełnosprawne dziecko wiec mozne byc cieżko.
      • danaide Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 23:32
        Rzeczywiście, urodzenie dziecka sprawiło, że zaczęłam się śmierci bać - a raczej tego, że dziecko zostałoby samo. Wprawdzie ma ojca, ale jest tak związana ze mną, że byłoby jej bardzo ciężko.

        Często tęsknię za czasem, gdy było mi trochę wszystko jedno i delikatnie wychylałam się poza krawędź...
    • nisar Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:01
      Boję się przepotwornie, że umrę zanim moje dziecko będzie w stanie sobie beze mnie poradzić. Ale i tak w ogóle boję się śmierci, bo w sumie lubię życie, lubię nawet swoje obowiązki, a przyjemności to już sama przyjemność smile Szkoda mi, że to się skończy. No i niestety, moja wiara nie jest aż tak silna, żebym się w ogóle nie bała, że potem to już nic. A jeśli faktycznie nic, to przecież bez sensu.
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:10
        Ja w nic nie wierzę i w związku z tym śmierci się nie boję, bo jestem przekonana, że po śmierci mózg po prostu przestaje funkcjonować i rozpada się a razem z mózgiem znika świadomość.
    • kaczy_kuperas Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:08
      Każdy jest inny. Ja przed 30-tką miałam zdiagnozowaną chorą tarczycę (Hashimoto), problemy z żołądkiem, byłam po wycięciu guza (3cmx3cm) - zawsze mogę mieć nowego, laseroterapii siatkówki (miałam już zwyrodnienia), mam alergie i nietolerancje pokarmowe oraz dyskopatie. Mam podejrzenie innej choroby i szczerze mówiąc nie mam ochoty się w tym kierunku padać, bo czuje, że wynik będzie pozytywny. Tak, boję się KOLEJNEJ choroby.
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:13
        Ja miałam dyspepsję żołądka przez rok, jadłam już prawie tylko chleb, ryż, gotowane mięso, z bólu nie mogłam spać w nocy, łykałam regularnie ten polprazol czy inne świństwo i mi przeszło. Znowu mogę pić wino i piwo, jeść sałatkę z octem i zupy chińskie i jakoś wcale mnie to nie cieszy suspicious
        • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:15
          Nie boję się kolejnej choroby, czuje że taka jest kolej rzeczy i prędzej czy później jakieś dziadostwo się przypałęta, a potem zniknie albo zaniknie. Parę miesięcy temu wypadło mi połowę włosów z głowy. Leciały garściami. Potem nagle przestały wypadać i odrastają i znowu są gęste...
      • jan.kran Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:18
        Ja mam 57 lat , niedawno mi licznik wybił, palę od osiemnastego roku życia , od kilku lat palę mniej , lubię wypić choć z wiekiem mniej , jeszcze sie nie czołgam w kierunku cmentarza, w wieku starczym nauczyłam się nowego języka inmam inne w planie ...Wyniki mam super ,zero choresteloru , cukru i innych .
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:29
        Mam jeszcze jaskrę, która w ogóle nie postępuje i endometriozę wielkości jajka w bliźnie po cesarce.
    • echtom Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:14
      Też nie boję się raka, choć w sumie powinnam, bo sporo osób w rodzinie na niego umarło, jedna babcia to nawet w wieku 53 lat. Bardziej boję się niemca i innych chorób neurologicznych, choć tu akurat wywiad rodzinny mam znacznie lepszy. Na razie czuję się dość dobrze jak na moje 52 lata i nie zadręczam się układaniem czarnych scenariuszy. Fakt, że od paru lat nie jestem już w zasadzie niczyim opiekunem, na pewno mi to ułatwia.
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:16
        Boisz się Alzheimera? Przecież wtedy najprawdopodobniej nie będziesz miała świadomości, co wyprawiasz. Wprawdzie rodzina będzie cię przeklinać ale ty to będziesz miała w dudzie wink
        • andaba Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 22:03
          Ale w pełni świadomości nikogo nie bawi myśl, że totalnie spitoli dzieciom życie.
          Dlatego wolę umrzeć w pełni władz umysłowych, nawet kosztem osierocenia nieletnich dzieci. Myślę, że dzieci też wolą.
        • ola_dom Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:35
          1matka-polka napisała:

          > Wprawdzie rodzina będzie cię przeklinać ale ty to będziesz miała w dudzie wink

          Jak widziałam osoby chore na Alzheimera, to one nie wyglądały na szczęśliwe i radosne. Nie zdawały sobie wprawdzie sprawy ze swojego stanu, ale miały inne demony, właściwe dla niego.
    • rosapulchra-0 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:17
      Odważna jesteś. Miałam sen - umarłam w nim i widziałam jak mój mąż dzwonił do pracy, że nie może pojechać, bo znalazł zimną żonę w łóżku.
      I wiesz co? Mam tyle j..nych schorzeń, które mi w normalnym życiu przeszkadzają żyć, że są dni, że marzę o śmierci, bo wiem, że po niej nic już nie będzie mnie boleć.
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:25
        Mnie zasadniczo nic nie boli, chyba że akurat jestem na coś chora ale ogólnie o wiele, wiele dłuższe mam okresy bez bólu. Okresy z bólem to tylko epizody w moim życiu. Nawet głowa mnie nie boli. Mam przeterminowane pudełko apapu w apteczce, kupiłam kiedy mnie ząb bolał.
        • rosapulchra-0 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 22:35
          U mnie epizodów nie ma. Są długie, uprzykrzające bóle. Przez nie robię się apodyktyczna i kompletnie niewspółpracająca z otoczeniem, po prostu nie mogę sie ruszać i żądam. Tylko mąż to rozumie i się temu poddaje.
          • nutella_fan Re: Mam 36 lat, swoje choroby 13.01.17, 12:07
            CO to za choroba? Fibromialgia?
            • rosapulchra-0 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 13.01.17, 12:19
              Problemy z układem krwionośnym, problemy z układem pokarmowym, dna moczanowa, braki witaminowe i jeszcze coś tam. Generalnie dzień zaczynam od garści leków i kończę na garści leków. Ale to powoduje, że mogę w miarę normalnie funkcjonować. No i znowu zaczęłam chudnąć, co niby powinno cieszyć, ale przez to czuję się coraz słabsza. W tym tygodniu mam kolejne prześwietlenie brzucha z kontrastem i pewnie znowu dostanę kolejną partię chemii wzmacniającej. Podejrzewam, że gdyby mnie poświetlili na zielono, to świeciłabym różem wink
    • lilyrush Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:19
      Może dlatego,ze jednak przewlekle chorujesz i masz to oswojone? I przy okazji widujesz sie z lekarzami i jesteś pod jakaś tam kontrola. To jest inne spojrzenie niz kogoś, kto do lekarza zasadniczo nie chodzi, nie zna swojego organizmu i sie nasłucha, ze sąsiad był super hiper i sie nagle zwinał w ciagu 3 m-cy
    • klubgogo Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 21:19
      Podobnie jak Ty byłam przekonana o swojej nieśmiertelności, dopóki nie trafiłam na SOR z podejrzeniem zapalenia mięśnia sercowego. Miałam właśnie wtedy ze 36 albo 37 lat. Byłam przekonana, że jestem zdrowa, młoda i piękna, a do lekarza chodziłam raz do roku po receptę na antykoncepcję. Później jakoś inaczej spojrzałam na swoje zdrowie i przekonałam się, że nie ma nic złego w badaniach kontrolnych raz do roku,a wizyta u lekarza POZ służy nie tylko zdrowiu fizycznemu. Czasami lepiej poradzić się kogoś innego niż wujka google lub ematki.
      • t.tolka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 22:12
        Przygnebiajaco zabrzmialo, ze zycie jest bardziej meczace niz przyjemne.
        Ja to bym chciala pozyc, bo tyyyyyle jeszcze do przezycia i tyyyyylu ludzi do poznania.
        • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 23:27
          A dla mnie to wszystko jest wtórne, te przeżycia a zwłaszcza ludzie, których poznaje. Ci ludzie wcale nie chcą niczego przeżyć ani niczego doświadczyć, ani tym bardziej niczego poznać, ludzie całą swoją siłę i energię wkładają w zachowanie status quo. Ludzie z którymi nawiązałam prawdziwą więź, którzy naprawdę powiedzieli, co myślą i co czują, i przed którymi ja się otworzyłam, to przez 36 lat życia mogę policzyć na palcach jednej ręki.
          • black.sally Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:31
            no i dlatego masz takie zdanie jakie masz. W sumie to przykre i smutne.
    • peonka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 22:21
      Ja mam niecałe 40 lat i czasami chciałabym się nie obudzić. Tzn nie chce umierać, ale nie zmartwilabym się. Nie mam dzieci, pewnie to dlatego.
      Boję się za to cierpienia i niemocy, także problemów finansowych związanych z chorobą. Nie chciałabym być dla nikogo ciężarem.
      • konsta-is-me Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 00:45
        Też mam 39 lat i chciałabym się często nie obudzić.
        Ale nie wierzę , żeby mi się tak udało.
        Nie mam dzieci, więc i nie mam takiego poczucia odpowiedzialności, że muszę żyć.
        Najgorsza jest samotność i kalectwo.
      • monikaszszsz Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 00:57
        dlaczego???straszne.
        • peonka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:11
          Dlaczego straszne?
          Mam życie w miarę ok, wiadomo, że idealnie nie jest, ale i źle nie. Tylko że czasem uświadamiam sobie, że czy umrę dziś, czy za 20 lat, nic to nie zmieni. Za 20 lat mogę mieć jeden dom więcej lub mniej, trochę więcej lub mniej pieniędzy na koncie, moze więcej podróży za sobą i zjedzonych dobrych rzeczy. Ale co to zmienia tak naprawdę?
          Nikt po mnie nie będzie płakał i nie przyniesie mi kwiatka na grób. Tzn teraz to może mąż i mama, ale oni też wiecznie nie są... Nie jest to miła świadomość (nie o kwiatka chodzi rzecz jasna, tylko o brak osób, dla których byłabym ważna lub najważniejsza).
          • isa1001 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:22
            Urodzenie dziecka zmienia wszystko. Człowiek chce je wychować, chce zobaczyć jak sobie poradzi, chce poznać wnuki. Takie tam banały.
            • peonka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 11:31
              Domyślam się. Nie złożyło się, żebym miała dzieci i tak na co dzien mi ich nie brakuje, ale jednak chyba nadaja sens życiu i wszelkim staraniom...
          • rosapulchra-0 Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 13:24
            Gdy byłam świadkiem cierpień mojej teściowej, to szczerze jej pozazdrościłam, gdy umarła. Ona ma już spokój.
    • bywalec.hoteli Chyba trzeba wypośrodkować 10.01.17, 22:39
      Chyba trzeba wypośrodkować - badać się regularnie, ale nie popadać w przesadę i hipohondryzm.
      Co ważne - zdrowo się odżywiać, pić dużo wody, nie mieć nałogów, dużo ruchu na świeżym powietrzu, regularny sport. I cieszyć się życiem, kontaktem z bliskimi, przyjaciółmi, ludźmi. To są także ważni zapobiegacze chorobom smile
      • leokadia35 Re: Chyba trzeba wypośrodkować 10.01.17, 22:52
        Zacznijcie się interesować naturalnymi metodami leczenia. Dziś mam wmawiają , że nawet na przebieranie nogami w łóżku trzeba iść do apteki po tebletki. Kto czyta bloga akademia witalności ? Polecam
        • bywalec.hoteli Re: Chyba trzeba wypośrodkować 11.01.17, 14:58
          Warto się tym interesować. Choćby w jaki sposób wzmacniać odporność zamiast łykać tabletki przeciwgorączkowe na każdy objaw przeziębienia. A Tobie coś pomogło naturalnie?
          • 1matka-polka Re: Chyba trzeba wypośrodkować 11.01.17, 16:38
            Mnie naturalnie pomaga alkohol ale tylko na chwilę. Potem jest jeszcze gorzej.
      • konsta-is-me Re: Chyba trzeba wypośrodkować 11.01.17, 00:40
        Nie każdy ma bliskie osoby.
        Życiem też nie zawsze można się cieszyć.
        Coz za prosta,sliczna recepta big_grin
      • black.sally Re: Chyba trzeba wypośrodkować 11.01.17, 10:34
        bywalec.hoteli napisał:

        > Chyba trzeba wypośrodkować - badać się regularnie, ale nie popadać w przesadę i
        > hipohondryzm.
        > Co ważne - zdrowo się odżywiać, pić dużo wody, nie mieć nałogów, dużo ruchu na
        > świeżym powietrzu, regularny sport. I cieszyć się życiem, kontaktem z bliskimi,
        > przyjaciółmi, ludźmi. To są także ważni zapobiegacze chorobom smile



        hahhahha,
        że sie smutno zasmieję
        właśnie taki człowiek ostatnio zmarł na zawodach.... dosłownie.
        I ja sie zastanawiam tak biegam, jeżdżę rowerem, ćwiczę, zdrowo jem i na uj mi to?
        • bywalec.hoteli Re: Chyba trzeba wypośrodkować 11.01.17, 11:44
          Na jakich zawodach? Triathlon? Maraton?
        • rosapulchra-0 Re: Chyba trzeba wypośrodkować 11.01.17, 13:35
          A ja nie mogę jeść. Normalny, zdrowy człowiek zjada porcję jedzenia, ja jestem w stanie zjeść maksymalnie jakąś 1/3, potem wymiotuję. No tak mam i już. I co mam zrobić? Nie tykam owoców, warzyw, a już na pewno surowych - mam odruchy wymiotne. Podobnie z chlebem, choć, gdy dokładam jakieś mięso lub wędlinę, to jakoś mi to przechodzi. Gdy ostatnio byłam w szpitalu, to, mimo że nic nie jadłam przez 7 dni, przytyłam 10 kg. Na dziś zostało mi jeszcze 3 kg do zrzucenia.
    • 3-mamuska Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 23:36
      Wiesz jak sie przeżywa smierć 45 letniego ojca z dnia na dzien, widzisz go a kilka godzin pozniej szpital i smierć...
      albo widzisz 3 dzieci od 5-11 lat umierające na raka to przestajesz myslec ze to jest niemożliwe ,ze jestem bezpieczna, i takie rzeczy to tylko w tv...
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 10.01.17, 23:43
        Ja po moich rodzicach nie będę płakała, więc nawet nie wiem jak to jest być do kogoś takiego przywiązanym...
    • butch_cassidy Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 06:40
      Smutny miejscami ten wątek sad

      Sama jakoś w wieku lat dwudziestu kilku doszłam do wniosku, że wszystko już przeżyłam, w nic nie wierzę, zasadniczo było super i mogę spokojnie umierać big_grin

      Pożyłam jeszcze trochę, założyłam rodzinę, spełniłam jeszcze kilka marzeń i już nie chcę. Chętnie jeszcze pożyję, choć jakichś odjechanych marzeń coraz mniej, a status quo coraz fajniejsze, więc z przyjemnością je utrzymam, czekając na prawnuki wink
      Co do światopoglądu to też ewoluował, obecnie w coś prawie wierzę i mi z tym dobrze.

      Za to jeśli chodzi o histerię nowotworową, to u mnie niestety jest to klasyczny PTSD. A jeszcze jak trafię na niewyrozumiałego lekarza (unikam ich zasadniczo jak ognia, ale co jakiś czas zmuszam się do badań podstawowych, co jest dla mnie ogromnym stresem), to mi się pogarsza, i na następną wizytę idę po jeszcze dłuższej przerwie niż zwykle. Terapię miałam, ale nie pod tym kątem. Właściwie temat wyniknął dopiero jak sama zaczęłam się kształcić w takich tematach i póki co go zostawiłam. Dopóki jestem w stanie co jakiś czas rozsądkiem się zawlec do tych okropnych śmiercionośnych lekarzy wink to tak sobie żyję. Oby jeszcze długo smile
    • mozambique Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 09:43
      cyklofrenii nie wpisałaś
      • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 11:13
        Hehe, szkoda tylko, że te okresy manii takie krótkie wink
    • princesswhitewolf Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:19
      matko polko, alergie to ma co 3ci czlowiek, a problemy z tarczyca co 3cia kobieta. Cisnienie troche wczesnie na problemy ale nie przejmuj sie bo juz ok 48 roku zycia wiekszosc ma takie problemy.
    • princesswhitewolf Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:23
      Moze to ci pomoze jesli ci uswiadomie, ze:

      rak jest na 3 miejscu smiertelnosci w Polsce.

      1. Choroby krazenia
      2. Cukrzyca.

      Masz wieksze prawdopodobienstwo zachorowania na choroby krazenia i cukrzyce niz raka. Ludzie sobie nie zdaja z tego sprawy jak wielkie zniwo zbieraja choroby serca i cukrzyca
    • kondolyza Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:31
      1matka-polka napisała

      >widzę w realu i na forum, że ludzie strasznie się tego boją. I trzęsą sie przed każdą wizytą u lekarza i diagnozują raka przy byle objawach.

      mysle ze rak ludzi przeraza,to wciaz temat tabu i skojsrzenie smierci,cierpienia. to jedno

      natomiast druga sprawa to czemu ludzie sie diagnozujà,czemu szukają w sobie objawow? bo duzo sie o tym ostatnio mowi w mediach. przekaz pod haslem "nie lekcewaz objawow".. Bo taka prawda-ludzie dzis dzielą się na chorych i nieprzebadanych.
      Chorzy to okreslenie ogolne co w moim rozumieniu oznacza tak naprawde badających się,uwaznych, zdiagnozowanych, a nie koniecznie chorych na raka ale np tak jak ty-chodzisz do lekarzy,kontrolujesz cisnienie,raz na jakis czas lekarz Cie widzi i jest wieksza szansa ze ciebie nie zaskoczy nagle powazna choroba rozwijajaca sie latami.

      Natomiast druga grupa-nieprzebadani to Ci ktorzy uwazaja ze nic im nie jest a podstepnie rozwijaja sie u nich rozme rzeczy.

      Ja nie choruje. ale badam sie. uzupelniam niedobory (miedz,cynk,selen, wit d3, robie kuracje uszczelniające jelita, odrobaczam sie i oczyszczam ziemią okrzemkową.
      Poza tym robie sobie przegląd techniczny z okazji urodzin lub dnia kobiet zaleznie kiedy mam czas. wowczas cutologia,usg narzadow rodnych, usg tarczycy, hormony tarczycowe i trzustkowe, usg piersi, usg brzucha.
      ze wzgledu na migreny co 2 lata robie rezonans głowy.

      i nauczylam sie ze jak cos jest insczej,cos boli to sie nie czeka tylko idzie sie to sprawdzic.

      za duzo juz slyszalam historii ze byl zdrowy i umarl... tylko plecy go bolały.,.tylko zawroty glowy miala albo inne..,
      • ola_dom Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:41
        kondolyza napisała:

        > przekaz pod haslem "nie lekcewaz objawow".. Bo taka prawda-ludzie dzis dzielą się
        > na chorych i nieprzebadanych.

        Obawiam się, że jest trochę gorzej - dzielą się na chorych, nieprzebadanych, na przebadanych ale niezdiagnozowanych/zlekceważonych/odesłanych do psychiatry.

        W końcu nie bez powodu taką karierę zrobił "Dr House". Trafna diagnoza jest bezcenna, ale czasem trzeba na nią czekać latami, czasem nie zdąży się doczekać.
        A jak "nie lekceważysz objawów" i konsultujesz je z lekarzami, a na swoje nieszczęście objawy masz niezbyt spójne i niejednoznaczne - to tym gorzej dla Ciebie.
      • helenaizuza Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 11:03
        I na zdrowie smile. Moja teściowa tez się badała, badała i drążyła i drążyła, a lekarze ignorowali. Prywatnie zrobiła usg jamy brzusznej (2x) i badania krwi, w tym enzymy trzustkowe (idealne były) i cukier (tez super) i gastroskopię (tylko helikobakter pylori) i usg ginekologiczne. No zdrowa no. Ale drążyła nadal i zrobiła prywatnie CT jamy brzusznej i już zdrowa nie jest, bo ma guza wielkości pięści na trzustce - złośliwy. A nie lekceważyła objawów, badała się, szukała i była nieustępliwa. Można co roku się badać, można i częściej, a i tak może to NIC kompletnie nie dać.
        • kondolyza Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 12:08
          helenaizuza napisał(a):

          > Można co roku się badać, można i częściej, a i tak może to NIC kompletnie nie dać.

          no chyba jednak to drążenie coś dało, bo skoro drążyła i po CT jest wynik wskazujący poważną chorobę to jest to tylko i wyłącznie poparcie mojje teorii,

          by the way - ja też miałam robiote CT, ale nie wpisywałam tego w standard crocznych badan. tak jak nie jest standardem moje codwuletnie MRI. ale jesli cos komus dolega to powinien drążyć i dobrze że Twoja tesciowa wykryła to już a nie za 5 czy 10 lat.
          • ola_dom Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 12:16
            kondolyza napisała:

            > ale jesli cos komus dolega to powinien drążyć

            Tylko że jak drążysz, a kolejny lekarz Cię lekceważy i wysyła do psychiatry - to co masz zrobić? Nie każdego stać na każde prywatne badanie diagnostyczne.
            • 1matka-polka Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 13:18
              Dokładnie, kiedy masz jakąś chorobe autoimmunologiczną o lekkim nasileniu, to możesz sobie chodzić po lekarzach do śmierci. Będą ci przepisywać syropy i antybiotyki, odsyłać do ginekologa i ortopedy, ostatecznie zaproponują przeciwbólowe i psychiatrę wink
              • kondolyza Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 14:14
                macie racje, na NFZ pakiet nie ma czegos takiego jak profilaktyka wiec nie mam oczekiwan ze lekarz poz skieruje mnie na te wszytskie badania... chodzę prywatnie.
                a na choroby autoimmunologiczne pozostaje internet, dieta, suple...

                choc akurat ja autoimmunologie swoją od kilku lat robie na NFZ i nikt nigdy nie odmowil mi badan, ani nie skrytykowal zalecen dietetycznych, wrecz przeciwnie moja pani doktor przyznala ze ma coraz wiecej pacjentow ktorzy po kuracji na jelita czuja sie lepeij i cofają im się objawych chorob autoimmunologicznych... takze to zalezy.
                • ola_dom Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 14:19
                  kondolyza napisała:

                  > takze to zalezy.

                  No właśnie. Najwięcej zależy od szczęścia, czy się trafi na sensownego lekarza, ale niestety niekoniecznie od "dbania o siebie i nielekceważenia", bo oczywiście nie należy ustawać w wysiłkach znalezienia sensownego lekarza, kwestia tylko, żeby zdążyć...:/. Niekoniecznie przed śmiercią - także zanim choroba się rozwinie na tyle, że poczyni spustoszenia w organizmie, nie da się jej zatrzymać, bardzo trudno będzie cofnąć, czy tp.
      • tajemnicza.a.m Re: Mam 36 lat, swoje choroby 13.01.17, 13:08
        Tak dużo się mówi w mediach. Kryśka i Zbyszek nie musicie żyć za karę. Możecie żyć lepiej. Wiele chorób/dolegliwości można leczyć i wyleczyć. Wczesne wykrycie poprawia jakość życia i daje szansę na dłuższe i lepsze życie.
        Kiedyś Kryśka i Zbyszek umierali - takie życie nie? Rodzisz, się męczysz się, harujesz i umierasz.
        Dziś Kryśka i Zbyszek chcą nie tylko żyć ale żyć dobrze. Jak się już urodzą, chcą się spełniać, chcą pożyć dobrze jakościowo i umrzeć jak najmniej boleśnie, jak najpóźniej po przeżyciu fajnego czasu.
        Kiedyś Kryśka i Zbyszek gdy ich coś bolało męczyli się bo co będą latać po lekarzach, co będą zgrywać chorych. Zycie jest ciężkie, trzeba zacisnąć zęby i egzystować.
        ( Pamiętam jak jedna Kryska opowiadała jak 20 lat męczyła się z nietrzymaniem moczu, całe życie podporządkowała kłamstwom aby nikt się nie domyślił)
        Dziś Kryśka i Zbyszek nie chcą się męczyć, nie chcą zaciskać zębów. ( Dziś Kryska jest po zabiegu i nie musi kłamać i z niczego rezygnować)

        Poza wąskim gronem hipochondryków są ludzie zwyczajni i normalni, którzy żyją i kiedy nic im nie jest nie myślą o chorobach ale jednak o profilaktyce bo realnie boją się ciężkich chorób w tym raka.
        Między tymi zwyczajnymi, normalnymi ludźmi są i tacy, którzy badają się i drążą bo coś z nimi jest nie tak. Tracą radość życia a lekarze rozkładają ręce. ( i wiem co mówię bo byłam i jestem to ja. kiedy w końcu wywalczyłam poważne potraktowanie i wyszło co wyszło, to lekarze nie daja mi żyć a mam już ich dość)

        Może na taką umieralność w naszym kraju na raka ma wpływ nie tylko NFZ ale i świadomość że jak się badasz i drążysz mimo, że lekarz nic nie widzi to jesteś hipochondrykiem bo "kiedyś przecież Kryska i Zbyszek żyli niezdiagnozowani z takimi samymi dolegliwościami i dobrze było a ty marudzisz"
    • black.sally Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 10:40
      jak sie w ciągu miesiąc dowiadujesz o 3 osobach chorych na raka, w tym dwójka bardzo bliskich ci osób, to zmieniasz zdanie i podejście. Więc żyj swoim życiem jak długo chcesz, krótko czy długo, ale nie dziw sie,że inni chcą zyć i chcą żeby inni żyli .
      • kondolyza Re: Mam 36 lat, swoje choroby 11.01.17, 12:08
        black.sally napisała:

        > jak sie w ciągu miesiąc dowiadujesz o 3 osobach chorych na raka, w tym dwójka b
        > ardzo bliskich ci osób, to zmieniasz zdanie i podejście. Więc żyj swoim życiem
        > jak długo chcesz, krótko czy długo, ale nie dziw sie,że inni chcą zyć i chcą że
        > by inni żyli .

        dokładnie.
    • nutella_fan Re: Mam 36 lat, swoje choroby 13.01.17, 11:59
      zazdroszczę Ci, serio
    • tajemnicza.a.m Re: Mam 36 lat, swoje choroby 13.01.17, 12:53
      Moim zdaniem to duży nietakt porównywać nadciśnienie, alergię i choroby tarczycy do raka. A takie odniosłam wrażenie. Wydaje mi się, że jest się czego bać.
      Alergia itp jak sama piszesz choroby do opanowania, do oswojenia, nie grożą śmiercią, bólem, agonią.

      Oczywiście ludzi, którzy z byle pierdoły tworzą w myślach obraz raka można nazwać ludźmi, którzy przesadzają itp ale każdy boi się czego się boi. Plus takich ludzi jest taki, że pójdą sie zbadać a nie będą trwać w swoich cierpieniach jak niezniszczalni, dzielni wojownicy, którzy hodują chorobę do groźnych stadiów.

      Wielu, wielu ludzi w przypadku groźnych chorób nie boi się samej śmierci a drogi do śmierci. Moja np matka twierdzi że jak zachoruje na raka płuc bo pali jak smok to umrze i tyle. Tylko, że nie do końca to tak działa. Zanim się umrze, trzeba swoje przejść. Ludzie się boją bólu, agonii, niepełnosprawności.
      Wielu, wielu ludzi nie myśli o chorobach groźnego kalibru. Po co?


      Nie to żebym była nie miła ale takie rozważania: nie boję się śmierci, choroby śmiertelnej w momencie gdy się ma tylko parę drobnostek a widmo tych pierwszych jest tak odległe jak Jowisz jest trochę niepoważne. Takie teoretyzowanie.
      A gdybyś miała raka czego Ci absolutnie nie życzę czy też byś się nie bała?
      A gdybyś miała umrzeć za 5 lat w mękach po np ALS po mękach też byś się nie bała?
      Czy tylko teraz kiedy jesteś zdrowa w miarę, nie wisi nad Tobą widmo śmierci czy ciężkiej choroby zgrywasz odważną, niestrachliwą.
      Tak, tak wiem, że każdy umrze, nie wiadomo czy wychodząc z domu za godzinę i skręci się karku na śliskich schodach ale ludzie nie myślą o tym i nie boją się bo realnie po co się tym zamartwiać. Ale gdyby ktoś przepowiedziałby Ci, że za godzinę skręcisz kark na śliskich schodach, albo, że za pół roku umrzesz w męczarniach po ciężkiej chorobie że ciebie czy większej liczby ludności by to nie ruszyło.

      Zdaje się, że nic z Tobą nie jest nie tak, że nie myślisz o tym że rak jest w każdej dolegliwości i nie trzęsiesz portkami czy spódnicą. Sporo ludzi tak ma bo nie myśli o tym. Myśl o tym jest tak abstrakcyjna i zapewne odległa i bezsensowna, że po prostu żyją. Są ludzie, którzy boją się ale żyją i nie myślą. Są ludzie, którzy mają fobię no i mają - może po prostu ich rodzinę to dotknęło? Mają prawo. A hipochondrycy, którzy wszędzie widzą choroby a niektórzy w każde bzdecie raka to po prostu taki typ ludzi jak zrzędy czy marudy.
      Mimo wszystko teoretyzowanie jak to jesteś strasznie nieustraszona w momencie gdy sprawa Cię nie dotyczy lub jedynie może dotyczyć statystycznie jest średnio..no...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka