Dodaj do ulubionych

Szkolny problem - długie

13.01.17, 21:16
Moja córka ma 10 lat, jest w czwartej klasie. Jakiś czas temu do klasy dołączył chłopiec, który najwyraźniej ma jakieś dysfunkcje, mocno odróżnia się od innych dzieci, dziwnie się zachowuje. Z tego, co wiem, nie jest agresywny wobec dzieci, ale na przykład mówi sam do siebie, dłubie w nosie, głośno pruka i mocno się poci. Z innymi dziećmi usiłuje rozmawiać o zabijaniu i strzelaniu, gwałtach i robi różne uwagi związane z seksem. W klasie córki nigdy nie było tego typu problemów, szkoła jest społeczna i klasy są nieliczne, tak więc dzieci pierwszy raz stykają się z takim zachowaniem. Ostatnio wychowawczyni wpadła na pomysł, że posadzi chłopców razem z dziewczynkami, i wypadło tak, że moja córka miała siedzieć z tym właśnie problematycznym kolegą. Tego dnia, kiedy dzieci były przesadzane, córki nie było w szkole i dowiedziała się o tym od koleżanek, po czym wpadła wręcz w histerię. Płakała przez cały wieczór i powiedziała, że jeśli ma siedzieć z tym chłopcem, to już nigdy do szkoły nie pójdzie, albo wręcz chce przenieść się do innej szkoły, bo brzydzi się tego chłopca i bardzo go nie lubi.
Dała mi tym do myślenia, bo wcześniej siedziała już z różnymi chłopcami w jednej ławce i nigdy nie było problemu, a w ogóle ma starszego brata, więc umie dogadywać się z chłopakami.
Poszłam do wychowawczyni z prośbą, aby córka nie siedziała z tym chłopcem, bo zależy mi na tej szkole, a nie chcę, żeby dziecko chodziło do szkoły w stresie, albo wręcz odmawiało pójścia tam. Uważam też, że to nie fair, że zmiana miejsc nastąpiła podczas nieobecności córki w szkole, ona odebrała to jako karę, bo jak mówi, żadne dziecko nie chce siedzieć z tym kolegą.
Nauczycielka jednak odmówiła kolejnej zmiany, argumentując to tym, że dzieci muszą uczyć się tolerancji, a ktoś musi z tym chłopcem siedzieć.
I teraz mam problem, bo moja córka nadal twierdzi, że do szkoły nie pójdzie. Zastanawiam się, czy cała sytuacja ma jakieś drugie dno, może córka nie mówi mi wszystkiego? Może powinnam pójść z tym do dyrekcji? Klasa nie jest integracyjna, a za szkołę płacę sporo, właśnie po to, żeby dzieciaki miały dobre warunki do nauki. Ale może przesadzam i powinnam zmusić córkę do ustąpienia? Poradźcie dobre kobiety.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:18
      A jest możliwy inny układ ławek? Taki że nikt z nikim nie siedzi, np ławki ustawione w podkowę?
      • rozamund Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:20
        Nie, ławki są dwuosobowe, a w klasie dzieci jest do pary.
        • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:24
          dwuosobowe ławki też można ustawić w podkowę.
          • mikams75 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:10
            mimo podkowy to te lawki sa nadal dwuosobowe i mimo kogos z lewej strony pozostaje ten sam kolega z prawej przy tej samej lawce.
            • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:01
              Nie, w układzie podkowy dwuosobowość ławek zanika. Każdy ma dwoje uczniów koło siebie , zarówno córka autorki jak i ten chłopiec. W układzie podkowy łatwiej też przesadzać uczniów na bieżąco, bez efektu "rozsadzania". Układ siedzenia uczniów może się różnić z lekcji na lekcję, czy projektu na projekt. W układzie ławek ustawionych w podkowę klasa występuje jako grupa. W układzie ławek dwuosobowych uczen może czuc się jak wykluczony skazaniec.

              Weź pod uwagę, że teksty o przemocy i seksie nie były "realnym" problemem. Problemem było dzielenie ławki.
              • mikams75 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:22
                u mojej corki jest w podkowe i jak najbardziej dzieci mowia o tym kto z kim siedzi w lawce a jak pracuja w parach to wlasnie w obrebie lawki.
                Owszem, mozna inaczej rozdzielic i na pewno jest to latwiejsze niz przy "klasycznym" ustawieniu lawek ale dzieci sa drobiazgowe i widza, gdzie sie konczy lawka i wiedza z kim siedza.
                To juz skuteczniejsze byloby ustawienie grupowe - polaczenie tak lawek, zeby powstaly grupy 4-6 osobowe jakby przy jednym stole, wowczas skupiaja sie na grupce a nie na jednym towarzyszu.
                • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:25
                  w ogole te dwuosobowe lawki sa beznadziejnym wynalazkiem...
                • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:26
                  U mojego dziecka tez była często podkowa lub rzędy połączonych ławek. Nie miało pojęcia z kim siedzi. To chyba zależy od nastawienia. Z tym, że u nich tak było od 'zawsze" od pierwszego dnia podstawówki, nie było etapu "siedzę z X"
    • zuleyka.z.talgaru Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:19
      Poszłabym porozmawiać z dyrekcją skoro wychowawca ma w nosie problem z tym chłopcem.
      • rozamund Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:20
        Wychowawczyni twierdzi, że pracują nad tym chłopcem i powoli się zmienia, a sadzanie go z dziewczynkami jest jednym ze sposobów radzenia sobie z tym problemem (kosztem dziewczynek, moim zdaniem).
        • zuleyka.z.talgaru Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:25
          Nie rozumiem za co kara dziewczynki. Weź idź do dyrekcji i tyle. Płacisz za szkołę i jeszcze takie cyrki...
        • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:27
          Wychowawczyni jest idiotką. Idź narobić dymu w szkole, serio.
        • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:27
          Nie daj sienw to wrobić moj siedzial z takim kolega jakiś czas w koncu go rozsadzono - ten nasz ma ewidentny ZA , podejrzewam ze wasz tez. Niestety ale teraz dzieci z zaburzeniami są wszędzie wpychane na siłę, a sprawa ich zachowania zamiatana pod dywan.
          • ichi51e Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:56
            Po tym ze sie poci i dlubie w nosie zdiagnozowalas ZA? Gratulacje!!!
            • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:13
              ichi51e napisała:

              > Po tym ze sie poci i dlubie w nosie zdiagnozowalas ZA? Gratulacje!!!
              >
              ty to ichi wszystko sprowadzasz do absurdu... Autorka napisala :"Z tego, co wiem, nie jest agresywny wobec dzieci, ale na przykład mówi sam do siebie, dłubie w >>nosie, głośno pruka i mocno się poci. Z innymi dziećmi usiłuje rozmawiać o zabijaniu i strzelaniu, >>gwałtach i robi różne uwagi związane z seksem." co swiadczy o nieadekwatnosci jego zachowania w kontaktach spolecznych a tym ZA maja problem wlasnie.
              • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:33
                Tak, chłopcy z ZA często nawijają bez sensu o dinozaurach, pociągach lub komputerach, ale nie o gwałtach i zabijaniu. To świadczy o dużo głębszych problemach tego chłopca (jakaś przemoc seksualna w rodzinie???), więc nie ma w ogóle porównania z nieszkodliwym dziwakiem jakim jest ZA.
                • ichi51e Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 14:57
                  No dokladnie - ZA to przewaznie kolejki maszyny zagadnienia biologiczno mat-fiz-komp a nie seks przemoc i zabijanie. To zupelnie inny biegun.
                • szmytka1 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:15
                  pewnie gry komputerowe nieadekwatne do wieku, też znam takiego i przmoecy żadnej w domu niet, za to gry typu assasin dla 8latka tak. Przyszedł do nas, a że starszy od moejgo, myślałam, że odpowiedzialny, pozwoliłam posiedzieć przed kompem. Pokazał mojemu synowi film z obcinania głowy uncertain Wiem, moja wina.
    • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:21
      >Może powinnam pójść z tym do dyrekcji?

      Oczywiście, że powinnas i zrób to jak najszybciej. Brak mi słow na postępowanie wychowawczyni. Tzn nie tyle brak, ile same niecenzuralne przychodzą mi do głowy.
    • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:26
      Poszłabym do dyrekcji i złożyła oficjalną skargę na durną wychowawczynię. Gadanie o gwałtach, seksie do dziewczynki to jest molestowanie seksualne. Nie ma znaczenia czy chłopak robi to świadomie czy nieświadomie, bo jest zaburzony. Wychowawczyni naraziła Twoją córkę na molestowanie seksualne i to jest podłe i poniżej godności nauczyciela.
      Jeśli dyrektor Cię zleje to na serio zabrałabym dziecko ze szkoły.
      • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:31
        Z tym, że jest to problem całej klasy, a nie tylko osoby siedzącej obok. Dziewczynki ( i chłopcy) już były molestowane.
      • aquella Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:33
        jak dyrektor zlewa to się zawiadamia kuratorium
    • mama303 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:30
      no nie wiem...postaw sie na miejscu nauczyciela. Próbuje dzieciaka zintegrować. może będzie jakaś rotacja.
      • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:35
        Integruje sadzając wulgarnego chłopaka obok dziewczynki w wieku dojrzewania? Powtórzę: jest idiotką, bo taką "integracją" skrzywdzi obydwoje.
      • beverlyja90210 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:36
        musisz bronic swoją córkę koniec i kropka, biedna jest na serio szkoda mi jej. Wychowawczyni głupie babsko
      • verdana Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:39
        Ale dziecko nie może być integrowane na tej zasadzie, ze resztę dzieci uznaje się za przedmioty, służące do integracji. Dziecko ma praw w szkole być bezpieczne. Jeśli chłopak mówi o seksie w sposób, który bulwersuje innych uczniów, to ich dobro jest nie mniej ważne od jego dobra. To nie jest przypadek dziecka, które po prostu jest inne, ale dziecka, które wyrządza innym krzywdę - bo słuchanie kolegi mówiącego o seksie, gdy się tego nie chce jest realną krzywdą.
        Ale jednak, zanim zrobiłabym dym i skandal, porozmawiałabym i ze swoim dzieckiem i z nauczycielką, czy to wszystko, co dzieci mówią o chłopcu jest prawdą. Bo może byc i tak, że to dziecko jest kozłem ofiarnym, krążą o nim wyssane z palca opowieści, właśnie po to, aby wszyscy się od niego odsunęli.
        • rozamund Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:42
          Myślę, że to jest prawda, córka przytoczyła mi kilka przykładów, jak ten chłopak się zachowuje i wątpię, żeby to wymyśliła.
          • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:54
            rodzice aspergerowcow czesto szukaja spolecznych szkol z bardziej zindywidualizowana opieka aby dziubdziusie mogly sie dobrze czuc w malych grupach, A to ze ich koledzy robia za ich terapeutow swoim kosztem nikogo nie obchodzi.
            • milka_milka Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:22
              Wstrętna jesteś. Rozumiem problem autorki, ale Twoje wypowiedzi są podłe i poniżej krytyki.
              • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:29
                milka_milka napisała:

                > Wstrętna jesteś. Rozumiem problem autorki, ale Twoje wypowiedzi są podłe i poni
                > żej krytyki.
                >
                ale cos jest w tym wstretnego? Taka jest prawda. Moj syn robil przez semestr za terapeute takiego zaburzonego chlopca az w koncu nie wytrzymal i sam myslal ze zwariuje od jego zachowan - pisalam o tym kilka razy. To integrowanie na sile jest bez sensu bo nikt na tym nie zyskuje, sa z tym same problemy. Dzieci ewidentnie zaburzone nie powinny chodzic do szkol masowych i tyle.
                • milka_milka Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:33
                  To Twojej wypowiedzi i bijąca z niej ewidentna pogarda.
                  • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:48
                    nie pogarda, ale wlasne niefajne doswiadczenia z takim chlopcem i zamiataniem problemu pod dywan, indolencja szkoly i roszczeniowoscia mamuski takiego chlopca osoba w typie madziulca. Uwazam ze matki dzieci z ZA robia sobie czesto terapie kosztem zdrowych dzieci i ich warunkow do nauki.
                    • milka_milka Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:52
                      Rozumiem. Ale nie zawsze tak jest. A Ty zakładasz od razu złą wolę i niechciejstwo.
                    • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:37
                      Posyłanie dziecka do szkoły to jest terapia kosztem zdrowych dzieci?? Ty już doszczętnie oczadziałaś.
                      • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:31
                        lauren6 napisała:

                        > Posyłanie dziecka do szkoły to jest terapia kosztem zdrowych dzieci?? Ty już do
                        > szczętnie oczadziałaś.

                        no właśnie, rodzice wypełniają obowiązek szkolny. Co maja zrobić z problematycznym dzieckiem?
                  • milka_milka Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:51
                    Ton.

                    I miałam na myśli, że wstrętna jest taka wypowiedź, bo wrzucasz wszystkie dzieci z dysfunkcjami do jednego worka, nie zadając sobie trudu, bo znaleźć inne rozwiązanie poza negatywnym.
                    • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:59
                      Nie wszystkie dzieci tylko zaburzone i to w taki sposob, ze wplywa to na lekcje, nauke czy komfort innych.
                    • makurokurosek Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:17
                      Wstrętne to jest zrzucanie przez dorosłych zarówno przez rodziców dziecka zaburzonego jak i nauczycieli problemów z zaburzonym dzieckiem na inne dzieci i traktowanie ich przedmiotowo. Problemu z zaburzonym chłopcem nie ma rozwiązywać córka autorki tylko nauczycielka i rodzice chłopca.
                      • kalina_lin Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:50
                        Nikt nie pisze, że córka autorki ma rozwiązywać jakikolwiek problem, tylko, że bergamotka mogłaby zachować minimum kultury w swoich wypowiedziach.
                • kalina_lin Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:43
                  Z przykrego doświadczenia swojego syna tworzysz jakieś bzdurne uogólnienia na temat rodziców dzieci z zaburzeniami, używasz stygmatyzującego języka ("rodzice aspergerowców"). Słów brak. Poziom edelstein.
                  • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:01
                    Rodzice aspergerowcow to okreslenie stygmatyzujace? Ale ktore slowo rodzice czy aspergerowcy? wink Naprawde to smieszne co piszesz. Bylo tu sporo identycznych sytuacji na forum wiec nie pisze tylko o klasie syna.

                    kalina_lin napisała:

                    > Z przykrego doświadczenia swojego syna tworzysz jakieś bzdurne uogólnienia na t
                    > emat rodziców dzieci z zaburzeniami, używasz stygmatyzującego języka ("rodzice
                    > aspergerowców"). Słów brak. Poziom edelstein.
                    • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:44
                      Śmieszna ty jesteś ze swoimi lękami wobec dzieci z ZA. Twój syn nie dogadał się z jakimś kolegą, z którym został usadzony (normalna sytuacja w szkole, dzieci często zmieniają przyjaźnie i towarzystwo w ławce), a ty już dorobiłaś do tego całą teorię dyskryminującą to dziecko i stygmatyzującą jego rodziców (którzy rzekomo robią terapię swojego dziecka kosztem twojego - a oni tylko posłali swoje dziecko do szkoły!!!).

                      Jesteś podłym, wstrętnym człowiekiem. Forum wiele zniesie, ale w RL lepiej trzymaj dziób na klucz. Jak wiemy z wątku obok jesteś osobą pyskatą, która działa na nerwy rodzicom innych dzieci oraz trenerom. Gdybym była matką niepełnosprawnego dziecka i zasunęłabyś przy mnie taki tekst jak w tym wątku to nie skończyłoby się na awanturze pod szatnią (jaką opisujesz w wątku obok), ale najzwyczajniej w świecie dostałabyś po mordzie.

                      Zważ moje słowa, zanim znowu przez swój za długi jęzor w RL wpakujesz siebie i dzieciaka w nieprzyjemną sytuację.
                      • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:53
                        lauren6 napisała:

                        > Jesteś podłym, wstrętnym człowiekiem. Forum wiele zniesie, ale w RL lepiej trzy
                        > maj dziób na klucz. Jak wiemy z wątku obok jesteś osobą pyskatą, która działa n
                        > a nerwy rodzicom innych dzieci oraz trenerom. Gdybym była matką niepełnosprawne
                        > go dziecka i zasunęłabyś przy mnie taki tekst jak w tym wątku to nie skończyłob
                        > y się na awanturze pod szatnią (jaką opisujesz w wątku obok), ale najzwyczajnie
                        > j w świecie dostałabyś po mordzie.
                        >
                        > Zważ moje słowa, zanim znowu przez swój za długi jęzor w RL wpakujesz siebie i
                        > dzieciaka w nieprzyjemną sytuację.

                        Lauren hamuj się trochę kobieto. Przedawkowalas coś? Moge pisac i myśleć co mi sie podoba. Skończ z ta agresją i grozeniem mi bo Cię zgłoszę do moderacji.
              • makurokurosek Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:59
                To nie jest wstrętne, to jest szczera ocena sytuacji. Wrzucanie dziecka zaburzonego do szkoły ogólnej jest zwyczajnie głupie, bezmyślne i wyjątkowo egoistyczne. Zaburzenia dziecka nie znikną w magiczny sposób tylko dlatego, że będzie chodziło do klasy ogólnej , a traktowanie innych dzieci jak grupę terapeutyczną jest zwyczajnie podłe i wyjątkowo krótkowzroczne, świadczące o tym, że rodzic dziecka zaburzonego ma całkowicie w poważaniu własne dziecko i jego odczucia.
                • miss_fahrenheit Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:17
                  makurokurosek napisała:

                  > Wrzucanie dziecka zaburzonego do szkoły ogólnej jest zwyczajnie głupie, bezmyślne i wyjątkowo egoistyczne.

                  Tak, jeśli dziecko jest zaburzone w stopniu niepozwalającym na funkcjonowanie w szkole ogólnej. Są różne zaburzenia. Najwyraźniej opisywane przez autorkę wątku dziecko nie ma zaburzeń uniemożliwiających mu uczestniczenie w zajęciach w szkole ogólnej.
                  • makurokurosek Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:23
                    Posiada jednak zaburzenia uniemożliwiające nawiązanie kontaktów z innymi dziećmi i zmuszanie innej uczennicy do siedzenia z taką zaburzoną osobą nie wpłynie na polepszenie tych relacji.
                    • miss_fahrenheit Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:38
                      A z tym się zgadzam. Uważam, że tę kwestię należy rozwiązać inaczej, niż zmuszając uczniów do siedzenia razem mimo niechęci.
                    • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:40
                      makurokurosek napisała:

                      > Posiada jednak zaburzenia uniemożliwiające nawiązanie kontaktów z innymi dziećm
                      > i i zmuszanie innej uczennicy do siedzenia z taką zaburzoną osobą nie wpłynie n
                      > a polepszenie tych relacji.

                      Skad wiesz jakie zaburzenie posiada? Widzialas dziscko, przebywalas z nim a moze zrobilas evaluation?
                      Jest ci po drodze z nietolerancja dlatego uznalas ze to co napisala autorka jest absolutna prawda, a nawet autorka nie ma pojecia o tym dziecku bo jedyne co wie to to co powiedziala jej jej corka.
                  • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:35
                    miss_fahrenheit napisała:

                    > Tak, jeśli dziecko jest zaburzone w stopniu niepozwalającym na funkcjonowanie w
                    > szkole ogólnej. Są różne zaburzenia. Najwyraźniej opisywane przez autorkę wątk
                    > u dziecko nie ma zaburzeń uniemożliwiających mu uczestniczenie w zajęciach w sz
                    > kole ogólnej.

                    może mieć nawet zalecenie integracji i nauki życia w grupie.
                    O seksie dzieci zaczynaja mówić coraz wcześniej bo maja nieograniczony w zasadzie dostęp.
                • kalina_lin Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:53
                  Dzieci zaburzone na ogół jednak są w szkołach integracyjnych. Które to mają z tego tytułu wymierne korzyści finansowe i powinny je spożytkować na zapewnienie swoim uczniom wsparcia i adekwatnych warunków do nauki.
                  • makurokurosek Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:01
                    Dzieci zaburzone na ogół są we wszystkich typach szkół poczynając od szkół specjalnych , a kończąc na szkołach prywatnych. Powinny uczyć się w szkołach integracyjnych lub gdy zaburzenie jest poważniejsze w szkołach specjalnych, ale póki co polskie prawo daje w tym temacie wolną rękę rodzicom
                • la_mujer75 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:41
                  Zależy od stopnia zaburzenia. Mam syna z Za - zachowanie wzorowe i chwalony przez wszystkie nauczycielki, bo grzeczny, karny i dobrze wychowany, plus zero agresji. Świetnie funkcjonuje w zwykłej szkole i na pewno nikomu nie szkodzi. Lubiany przez kolegów z klasy. Ale jego ZA nie jest "mocny". Nie należy generalizować.
                  P.S. gdyby nie umiał funkcjonować w zwykłej szkole, na pewno byśmy go stamtąd zabrali
            • miss_fahrenheit Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:28
              Niestety, nie masz pojęcia o czym piszesz.
        • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:28
          verdana napisała:

          > Ale dziecko nie może być integrowane na tej zasadzie, ze resztę dzieci uznaje s
          > ię za przedmioty, służące do integracji.

          po to sa tworzone grupy w szkole, w celu integracji. Co powinien zrobić nauczyciel z trudnym dzieckiem w klasie? Ciekawa jestem pomysłów.
          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:49
            mama303 napisała:


            . Co powinien zrobić nauczyc
            > iel z trudnym dzieckiem w klasie? Ciekawa jestem pomysłów.

            No ja też. Pytam jako nauczyciel który nie pracuje w szkole podstawowej ale za chwilę być może będzie. Szkoła niepubliczna jak w przykładzie. W tym przypadku nie posadziłabym absolutnie dziewczynki z tym chłopcem. Poszłabym do psychologa po poradę. On by nadal był w klasie.
          • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:57
            Powinien zmienić układ stolików, rozmawiać z dziećmi, rozmawiać z rodzicami, sadzać zaburzone dziecko z dziećmi chętnymi, po uzgodnieniu. Innymi słowy, powinien traktować wszystkie dzieci w klasie jak ludzi, z którymi da sie pogadać, coś uzgodnić, coś przedyskutować - a nie jak przedmioty, które mozna poustawiać tak, aby było wygodnie.
            • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:41
              verdana napisała:

              > Powinien zmienić układ stolików, rozmawiać z dziećmi, rozmawiać z rodzicami, sa
              > dzać zaburzone dziecko z dziećmi chętnymi

              gdyby były dzieci chetne to nie byłoby problemu. Ustawienie ławek niewiele może dac bo prawdopodobnie zawsze ktos będzie musiał usiąść obok chłopca. Czekam na inne pomysły....
              • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:43
                Ustawienie ławek niewiele może dac bo prawdopodobnie zawsze ktos będzie musiał usiąść obok chłopca.

                Ale tych ktosiów będzie 2 a nie 1. I mogą to być inne ktosie w zależności od lekcji.
                • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:58
                  Oczywiście. Przy ustawieniu stołów w grupach nawet 3-4. I wtedy na pewno jeden problem nie wystąpi - to znaczy ten, ze siedzenie obok X kompromituje.
                  • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:59
                    Nie ma też poczucia krzywdy.
                    • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 14:05
                      Dodam, że niezależnie od wsparcia zgodnego z przyczyną problemu, warto temu dziecku dać oparcie w jakiejś mocnej stronie - każdy jakąś ma. Jeżeli np są zajęcia lub ich część z podziałem na mniej lub bardziej zaawansowane grupy, warto się postarać, żeby zdarzał się taki podział, w którym chłopiec jest w grupie zaawansowanej. Nie można się koncentrować tylko na korygowaniu jego słabych stron. Trzeba też wzmacniać mocne.
                • mama303 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:29
                  joa66 napisała:


                  > Ale tych ktosiów będzie 2 a nie 1.

                  to będą dwie oburzone matki zamiast jednej. Co to zmienia?
                  • joa66 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:32
                    Nie. Jeżeli "stygmatyzacja" jest podzielona na więcej osób, to poczucie krzywdy jest mniejsze. Poza tym, gdybyś doczytała do końca, to zauważyłabyś, że proponuję różne układy sadzania dzieci w zależności od lekcji.

                    Ale oczywiście można pozostać przy wersji "sięnieda"
    • salix.s Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:40
      Absolutnie nie zmuszaj córki do ustąpienia. Idź do dyrekcji, bądź stanowcza. I zastanów się, czy ta szkoła jest warta pieniędzy, które płacisz.
    • rulsanka Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:52
      Zdecydowanie powinnaś iść do dyrekcji.
    • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 21:53
      >>Z tego, co wiem, nie jest agresywny wobec dzieci, ale na przykład mówi sam do siebie, dłubie w >>nosie, głośno pruka i mocno się poci. Z innymi dziećmi usiłuje rozmawiać o zabijaniu i strzelaniu, >>gwałtach i robi różne uwagi związane z seksem.

      Nie wiem czy masz świadmość, że jednym z najpowszechniej stosowanych przez dzieci, a nawet młodzież, sposobow dokuczenia rowieśnikowi jest powiedzenie mu, że śmierdzi. Nie musi to mieć nic wspólnego z rzeczywistością.
      Lista zarzutow jest - jak na dziesięciolatka - dość przeciętna. Rozmawianie o seksie nie jest niczym niezwykłym. Mówienie do siebie, a nawet - o zgrozo! - dlubanie w nosie - też. Mocne pocenie się za chwilę bedzie dotyczyło wiekszości chłopców - zawyczaj wejście do klasy, w ktorej znajdują sie nastolatki po lekcji wf-u, jest wyzwaniem.
      Piszesz, że chłopiec nie jest agresywny, no ale może agresja jest w tym co mowi, o morderstwach i gwałtach, może tak byc.
      Chłopiec zapewne jest zaburzony, a do tego jest "nowy", "nowy" i "inny" - dwa powody, by go izolować, ignorowac, wyśmiewać. Myślę, że reakcja Twojej corki jest wynikiem nie tyle tego, jaki jest chłopiec, co tego, w jakiej roli odsadziły go dzieci.
      Ciekawe, dlaczego padło własnie na Twoją corkę - moze szlo o to, ze byla nieobecna, a może jest osobą spokojniejszą i bardziej tolerancyjną niż większość klasy.
      Nie jest tak, jak sugeruje część matek, że szkola nic nie robi - wlaśnie robi, probuje go zintegrować z klasą. Niekoniecznie sensownie to robią, ale też - jakie mają możliwości?
      Ja bym jeszcze raz poszła do nauczycielki, porozmawiala z nią spokojnie i szczerze i poprosiła, żeby jednak zmieniła decyzję, na przyklad zmieniając ustawienie ławek w klasie, tak jak sugeruje Joa. Wylicylabym też pani zarzuty wobec chlopca - jesli dlubie w nosie, może przecież nauczycielka umowić sie na jakiś dyskretny sposób zwracania mu uwagi, tak zeby latwiej mu było powstrzymac się od tego. Może porozmawiać z rodzicami o poceniu się, myciu, dezodorantach. Może z klasą pogadać o tym, jak ucinać gadki o gwałtach i morderstwach.
      • salix.s Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:14
        Nangaparbat ale jakie korzyści z siedzenia z tym chlopcem będzie miała córka rozamund ? Żadne. To nie jest szkoła publiczna, że na kogo padnie, na tego bęc. Ona nie musi brać udziału w uspolecznianiu i prostowaniu zaburzeń tego chłopca.
        • ichi51e Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:04
          Mauczy sie tolerancji? Byc moze okaze sie ze chlopiec jest ok jak da mu sie szanse?
        • claudel6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:33
          korzyści? może uda jej się zakolegowac i zintegrować tego chłopca? to jest wielka korzyśc, ale na pewno nie jest to dbanie wyłącznie o własny interes. tylko jak chce się dziecko nastawić w zyciu wyłącznie na osobiste korzyści, to nie należy je puszczać do szkoły społecznej, bo te mają w 9 przypadkach na 10 bardzo społecznikowski profil i prowadzą bardzo inkluzywną pedagokikę.
        • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:39
          salix.s napisała:

          > Nangaparbat ale jakie korzyści z siedzenia z tym chlopcem będzie miała córka ro
          > zamund ?
          nauczy sie że dzieci sa różne, może nauczy sie jak sobie radzić w dziwnych sytuacjach.
      • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:17
        >Ciekawe, dlaczego padło własnie na Twoją corkę - moze szlo o to, ze byla nieobecna, a może jest osobą spokojniejszą i bardziej tolerancyjną niż większość klasy.

        Ty jako nauczyciel też tak "nagradzasz" spokojnych uczniów?

        >Nie jest tak, jak sugeruje część matek, że szkola nic nie robi - wlaśnie robi, probuje go zintegrować z klasą.

        W jaki sposób chłopak zintegruje się z klasą poprzez siedzenie w ławce z tą akurat dziewczynką?
        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:36
          wycinasz z mojej wypowiedzi pojedyncze zdania, ktore nijak się mają do calości. Napisalam,żeby Rosamunda jeszcze raz pogadala z nauczycielką, poprosila o zmiane decyzji co do siedzenia jej corki z chlopcem i zasugerowala przemeblowanie klasy.
        • claudel6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:35
          jezu, w szkole nie byłaś? moze jak dziewczynka siedząc z nim w ławce się przekona, że np. da się z nim normalnei rozmawiać, to będzie mogła przekazać to reszcie klasy. oczywiście jeśli on będzie ją w jakikolwiek sposób molestować, to nauczyciel musi interweniować, ale moim zdaniem tu mamy do czynienia z typowym mechanizmem kozła ofiarnego trochę innego/nietypowego osobnika.
          • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:12
            wiesz, jeszcze niedawno też bym tak myslala, teraz mam wątpliwości. Kiedy zaczyna dzialać mechanizm kozła, osoba, ktora przelamuje wykluczenie, często zostaje wykluczona tak jak sam kozioł. Jeśli rozmawiasz z kimś, z kim "się nie rozmawia", przestana rozmawiać i z tobą. To nalezy do mechanizmu.
            Chyba że osoba wylamujaca się ma wyjątkowo wysoki autorytet w grupie.
            W tym kontekście sadzanie (i to bez pytania o zgodę) dziewczynki z tym chłopcem nie wydaje mi się słuszne.
      • verdana Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:18
        Nie, jednak rozmawianie o seksie z kolegami czy koleżankami po kątach, to trochę co innego, niż mówienie o tym dzieciom tak, ze sa zniesmaczone i oburzone.
        Ja też zastanawiam się, czy to nie jest rola - i o tym pisałam. Ale trzeba też brać pod uwagę, ze nie jest - i co wtedy? Czy w takim wypadku postawa nauczycielki, narażającej inne dzieci na tego typu rozmowy i zachowanie jest dopuszczalna?
        • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:20
          Czyli chłopca należy usunąć ze szkoły? Bo to działo się wcześniej , to nie jest problem siedzenia w jednej ławce.
          • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:22
            IMHO - trzeba rozgraniczyć te dwa problemy. Siedzenie w jednej ławce da się łatwo rozwiązać , np inny układ ławek. Drugi problem jest trudniejszy do rozwiązania.
          • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:26
            Nie, ale nad chłopcem maja pracowac dorośli - rodzice, nauczyciele - i sadzać go z kimkolwiek w ławce dopiero wtedy, kiedy nie będzie się to wiązało ze stresem i krzywdą jakiegoś dziecka.
            • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:34
              ale o tym właśnie piszę - te zachowania mają mały związek z tym, że ktoś z nim siedzi. Córka autorki ich doświadczała ZANIM ustalono, że ma z nim dzielić ławkę.
              • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:56
                Ale corke autorki moze odrzucac fakt, ze puszcza baki i ogolnie sie dziwnie zachowuje a koniecznosc siedzenia z nim ja obrzydza i przeraza.
                • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:03
                  mysle ze twoje dziecko tez czasami puszcza baki i dlubie w nosie a po WFie moze nawet smierdzi intensywnie, proponuje by z tego powodu relegowac je ze szkoly.
                  • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:26
                    Być może jednak dłubie w nosie, czy pierdzi NIE przy innych ludziach, taka drobna różnica.
            • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:45
              To tak nie działa. Pracowac trzeba z chłopcem indywidualnie oraz rownolegle z chlopcem i klasą oraz z klasą osobno.
              Im lepsze są relacje miedzy dziećmi ora relacje dzieci-nauczyciele, tym lepiej bedą traktowac tego chłopca. To nie znaczy, ze mają mu na wszystko pozwalać, przeciwnie, mają stawiac granice - stanowczo, ale lagodnie, bez leku, ale i bez złości. To wcale nie jest takie trudne, a im się przyda, jak trafia na szefa z ZA tongue_out
              • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:57
                nanga, ja się z Tobą ogólnie zgodzę. Ten przypadek jest jednak szczególny, bo mówimy o chłopcu, który bez ogródek mówi publicznie o brutalnym seksie oraz dojrzewającej dziewczynce. Narażenie córki rozamund na wysłuchiwanie takich tekstów to jest molestowanie seksualne.

                Zgadzam się, że tą sprawę trzeba wyjaśnić. Może faktycznie powiedział kiedyś jakiemuś chłopcu, że oglądał film dla dorosłych, a ten to rozgłosił i stąd ta łatka, że lubi mówić o przemocy i gwałtach. Może być jednak tak, że nie potrafi zapanować nad sobą i te gwałty uważa za normalny temat rozmowy, jak bajki na Disney Channel. W takiej sytuacji na pewno nie pozwoliłabym na kontakty mojej córki z takim dzieckiem.

                Nie mniej jednak Twoje rady w tym wątku są najrozsądniejsze, bo faktycznie może się zdarzyć, że chłopak jest po prostu nowy i większość zarzutów została wyolbrzymiona przez dzieci. Przemoc wobec kozła ofiarnego to coś obrzydliwego, z czym należy bezwzględnie walczyć.
                • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:00
                  Dlatego tu jest praca dla psychologa szkolnego i dla wychowawcy.
                • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:06
                  Rozamund pisze w innym miejscu, ze dopóki córka nie miała usiąść z nim w jednej lawce, chlopiec "nie stanowił realnego problemu".
          • salix.s Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:32
            Tak, joa66, chłopca należy usunąć ze szkoły, przenieść do placówki, która poradzi sobie jego problemami. Podstawówka państwowa z klasą integracyjna. Żadne szkoly niepubliczne...
            • joa66 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:36
              Tu się nie wypowiem, bo nie wiem na ile takie zachowania są możliwe do korygowania w miarę szybkim tempie. Ale to nie ma nic wspólnego z siedzeniem w jednej ławce.
              • makurokurosek Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:13
                Owszem ma, nie naprawia się relacji międzyludzkich stosując przymus, taka metoda może wpłynąć tylko na pogłębienie konfliktu.
            • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:10
              salix.s napisała:

              >chłopca należy usunąć ze szkoły, przenieść do placówki, która pora
              > dzi sobie jego problemami. Podstawówka państwowa z klasą integracyjna. Żadne
              > szkoly niepubliczne...

              Podejrzewam że w publicznej już był i tam zasugerowali przeniesienie.
              Uczę w niepublicznej, co prawda liceum i gimnazjum.
              Dawniej, 5-10 lat temu mieliśmy może jednego takiego ucznia raz na parę lat. Teraz bardzo wielu niestety. Pracuje z nimi psycholog, pedagog i wychowawca. Czasem rodzice jednak odpuszczają i przenoszą do szkoły że specjalnym programem dla takich uczniów (gimnazjum).
              • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:20
                U nas jest jedno takie gimnazjum, naprawde dobre. Dostać się tam to jest bardzo trudno. Po prostu takich dzieci jest coraz więcej w populacji. Podobnie jak dzieci i mlodzieży z problemami psychiatrycznymi. Ciągle sie uspokajamy mowiąc, że dawniej nie diagnozowano. Uważam, że to bzdura.
                • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:33
                  Ale problemy są różne. Nie dziwię się rodzicom, którzy protestują jeżeli jeden z uczniów wbija cyrkiel w udo drugiego, bije innych, zrzuca ze schodów, notorycznie uniemożliwia prowadzenie lekcji.

                  Ale opisany przypadek jest inny. Tak naprawdę problemem jest to, że chłopiec opowiada o seksie i przemocy , a i tak nie wiadomo dlaczego (zostawiony samopas ogląda co chce, sam był ofiarą, wydaje mu się, że tak zaimponuje kolegom, zaburzenia, itd.). Dodam, że ten problem wg rodziców nie był "realny" dopóki nie trzeba było z nim dzielić ławki.
                  • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:42
                    To też prawda, że może chłopak jest ofiarą przemocy seksualnej i mam nadzieję że psycholog szkolny wie co robić. On sam potrzebuje pomocy. To na pewno.
                  • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:14
                    No własnie nie wiemy.
                    Może ma rzeczywiście ZA, usiluje rozmawiać o strzelaniu i seksie, bo wie, że te tematy sa dla rowiesników atrakcyjne, ale nie wie, JAK o tym mowić, i stąd problem.
                    Ale rownie dobrze moze być molestowany.
                • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:38
                  Skoro takich dzieci jest coraz więcej, to nauczyciele powinni mieć więcej szkoleń na ten temat. Chętnie pójdę. U mnie psycholog i pedagog pracują z takim uczniem, z klasą oraz osobno wyjaśniają to wszystko nauczycielom i jest oczywiście lepiej ale nadal nie rozwiązuje to pewnych problemów. Na przykładzie dziecka z wątku. Klasa miała pogadankę i już nawet akceptuje chłopca, nauczyciele wiedzą co robić ale on nadal będzie podchodził do dzieci i mówił o gwaltach i seksie w obrzydliwy sposób a przypominam że dzieci mają tylko 10 lat. Tolerancja tolerancją ale to szkoła niepubliczna. Trudna sprawa sad
                  • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:44
                    ale on nadal będzie podchodził do dzieci i mówił o gwaltach i seksie w obrzydliwy sposób

                    trudno się do tego odnieść jeżeli nie wiadomo co jest przyczyną. Jeżeli nie jest to zaburzenie psychiatryczne, wydaje mi się (ale może się mylę), że 10 latka można z tego wyciągnąć.

                    Poza tym, powtórzę jak kataryna, dlaczego nie było to problemem kiedy dziecko tego słuchało, ale nie musiało siedzieć z nim w jednej ławce?

                    Nie, nie sądzę, że trzeba kogokolwiek zmuszać do dzielenia ławki z nielubianym kolegą, ale TEN problem akurat da się łatwo i szybko rozwiązać.
                    • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:49
                      Mam tylko nadzieję, że psycholog i wychowawca wiedzą coś więcej i pomogą chłopcu.
                      A córka autorki wątku nie musi z nim siedzieć.
                    • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:19
                      Przypuszczam, ze siedzenie z nim w ławce stygmatyzuje.
                      Jedna z moich absolwentek, która rozmawiała z iną absolwentką, dziewczyną z ZA, uslyszała od kolegi z klasy tej ostatniej:
                      - Ty z nia rozmawiasz? Nie rób tego, ona jest dziwna, jak z nia będziesz rozmawiać, powiedzą, że tez jesteś dziwna.
                      To są słowa dwudziestoletniego studenta polonistyki, bardzo porządnego i na oko wrażliwego chłopaka.
                      Tak to działa.
                      I oczywiscie nauczycielka popelniła błąd, dobrze, że się z niego wycofała.
                      • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:20
                        Przypuszczam, ze siedzenie z nim w ławce stygmatyzuje.

                        A ten problem da się stosunkowo łatwo rozwiązać.
                        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:45
                          No co Ty?
                          On jest obsadzony w roli niedotykalnego.
                          Tu trzeba poważnej pracy z calą klasą.
                          Ale odnoszę wrazenie, że wychowawczyni ma jakieś sensowne wsparcie (dlatego zmienila decyzję), więc może wszystko pojdzie ku dobremu. Tylko - trzeba czasu.
                      • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:43
                        BardzO prawdopodobne, że dziewczynka wystraszyła się nie samego siedzenia w ławce z tym kolegą , ale tego, że klasa ją wyśmieje. Dziesieciolatka ma prawo do takiej reakcji.
                        • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:47
                          Oczywiście, że ma. Ale to łatwo rozwiązać.
                          • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:56
                            Jak?
                            • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:01
                              Nagradzając co pewien czas zaburzone dziecko i sąsiada za wspólną pracę w parach na przykład. I przede wszystkim rozmawiając z dziećmi.
                              Nauczycielka sama obsadziła dziecko w roli kompletnego nieudacznika, który "odgórnie" jest przydzielany dziewczynkom, aby miały na niego dobry wpływ. Taki mechanizm oznacza jasno - wiem, ze z nim dobrowolnie nikt nie usiądzie, wiem, ze on dobrego wpływu mieć nie będzie. Nauczycielka dodatkowo stygmatyzuje chłopaka.
                              • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:19
                                Nie, ona wprowadzila zasadę, że dziewczynki siedzą z chłopcami.
                                • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:22
                                  Nie, ona posadziła tego chłopaka z nieobecną dziewczynką. Nie sądzę, aby przez przypadek.
                                  • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:28
                                    A to jest prawda, i źle zrobiła.
                                    • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:34
                                      I to jest moim zdaniem największy problem - i właśnie stygmatyzowanie chłopaka. Oraz tchórzostwo nauczycielki.
                                      Poza tym nie podoba mi się zasada, że dziecko ma obowiązek siedzieć z każdym, nawet jesli go bardzo nie lubi. Nie podobało mi się to jako dziecku, jako matce i nadal mi sie nie podoba.
                                      Mój dorosły syn był bliski zmiany pracy z powodu koleżanki w pokoju. Tymczasem dzieci sa zmuszane do zachowania, które dorośli uważają za zbyt trudne dla nich samych.
                            • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:03
                              Zlikwidować siedzenie w parach.
                              Oprócz tego inne dzieci w tym "niedwójkowym" układzie zależności np od przedmiotu.

                              15 minut.
                              • joa66 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:03
                                errata - inne sadzanie dzieci
                        • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:50
                          lady-z-gaga napisała:

                          > BardzO prawdopodobne, że dziewczynka wystraszyła się nie samego siedzenia w ław
                          > ce z tym kolegą , ale tego, że klasa ją wyśmieje. Dziesieciolatka ma prawo do
                          > takiej reakcji.

                          Bardzo możliwe.
                  • lauren6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:03
                    > Skoro takich dzieci jest coraz więcej, to nauczyciele powinni mieć więcej szkoleń na ten temat. Chętnie pójdę.

                    Ja co prawda nie nauczyciel, ale pracuję w zawodzie, w którym na bieżąco się dokształcam i aktualizuję swoją wiedzę branżową. Na Twoim miejscu napisałabym do jednej z fundacji zajmujących się dziećmi z zaburzeniami i zapytała czy organizują takie "podstawowe" szkolenia dla nauczycieli i wychowawców. Nawet jeśli to by było płatne 100-200 zł to odżałowałabym te pieniądze, bo to jest wiedza, która może potem bardzo pomóc w pracy.
                    • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:07
                      Mamy szkolenia jak pracować z uczniem trudnym, cokolwiek to znaczy. Porozmawiam z dyrektorem, szczególnie że niedługo ma powstać u mnie podstawówka i niespecjalnie czuję się przygotowana. Myślę o zmianie pracy ale teraz łatwo nie jest więc może nie uda mi się to w przeciągu roku.
        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:34
          Napisalam: w takiej sytuacji nauczyciele powinni nauczyć dzieci, jak ucinać niekomfortowe dla nich rozmowy o seksie czy przemocy. Przyda im się, prawda?
          • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:41
            Na pewno im się przyda. Jak pojda do pracy, to być może usiądą przy jednym biurku z kimś, kto będzie ich zabawiał rozmowami o seksie. I wtedy szkolenie przyda się, jak znalazł. Bo przecież to ofiara ma problem i to ona ma się uczyć, jak sobie radzić.
            • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:50
              Jak się skutecznie ucina, nie jest sie ofiarą.
      • miss_fahrenheit Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:27
        Zgadzam się z Tobą, poza jednym - zmuszanie dziewczynki do siedzenia z kimś, kogo ewidentnie nie lubi, jest nie fair, tym bardziej, że zadecydowano o tym podczas jej nieobecności. To nie jest przykład sensownej integracji, wydaje mi się.
        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:52
          dlatego sugeruje, żeby matka jeszcze raz poprosiła o zmianę tej decyzji.
    • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 22:22
      >Wychowawczyni twierdzi, że pracują nad tym chłopcem i powoli się zmienia, a sadzanie go z dziewczynkami jest jednym ze sposobów radzenia sobie z tym problemem (

      Większej bzdury to ja w życiu nie słyszałam, takie metody były stosowane w czasach, kiedy ja chodziłam do podstawowki czyli ponad 40 lat temu. Faktycznie - jak już ktos napisał - zastanowiłabym się, czy warto płacić za taką szkołę. Głupich nauczycieli można miec za darmo.
    • tt-tka Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:03
      Powiedz...bo jakos nie bylo o tym mowy albo mi umknelo: czy w szkole jest pedagog i psycholog szkolny ? Bo chyba w spornych kwestiach tego rodzaju ich rola jest znalezc rozwiazanie ?
      • rozamund Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:30
        Mamy psychologa, który na pewno zajmuje się tym chłopcem, ale nic bliżej na ten temat nie wiem, dotychczas zupełnie mnie to nie interesowało. Wiedziałam od córki, że ma kolegę z problemami, ale dopóki siedział w ławce z innym kolegą, była to raczej ciekawostka niż realny kłopot.
        • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:34
          U nas tez tak bylo - nikt nic nie wiedzial jakiego typu zaburzenia, wszystko tajemnica a potem zaczely sie jazdy... A poniewaz dziecko w normie intelektualnej to szafa gra, moze chodzic do masowej szkoly, choc nie kazdy moze i powinien. Nauczyciele kompletnie nie wiedza jak sobie radzic z takimi uczniami bo nie sa do tego przygotowani.
          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:18
            bergamotka77 napisała:


            > Nauczyciele kompletnie nie wiedza jak sobie radzic z takimi uczniami bo nie sa
            > do tego przygotowani.
            >

            Masz niestety rację. Nie znam nikogo z anglistów, biologów itd, którzy są w stanie poradzić sobie z dziećmi zaburzonymi. Próbujemy instynktownie ale często takie dziecko nie pozwala 90% normalnych i fajnych dzieci na normalne funkcjonowanie w szkole.
            Tu musi pomóc psycholog a często psychiatra. Mieliśmy takie osoby.
        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:41
          To te teksty o gwałtach, nad ktorymi tu tak deliberujemy, nie były realnym kłopotem?
          To pisano tu o molestowaniu, czemu nie zaprzeczylaś, a teraz piszesz, że to nie był "realny kłopot"?
          • rozamund Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:09
            Dopóki córka nie miała problemu z pójściem do szkoły, to nie był właśnie realny kłopot. Opowiadała czasami w domu o dziwnych zachowaniach tego chłopca, ale odnosiłam wrażenie, że nie przeszkadza jej to szczególnie. O szczegółach dowiedziałam się od córki dopiero w momencie, kiedy wypłynęła kwestia siedzenia razem. A i tak nie powiedziała mi wszystkiego, bo wstydzi się powtarzać niektóre rzeczy.
        • tt-tka Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:13
          rozamund napisała:

          > Mamy psychologa, który na pewno zajmuje się tym chłopcem, ale nic bliżej na ten
          > temat nie wiem, dotychczas zupełnie mnie to nie interesowało. Wiedziałam od có
          > rki, że ma kolegę z problemami, ale dopóki siedział w ławce z innym kolegą, był
          > a to raczej ciekawostka niż realny kłopot.

          W takim razie wychowawczyni - skoro nie radzi sobie sama - powinna skorzystac z pomocy psycha w pracy z klasa. Przetrenowac jakies denerwujace/razace innych zachowania (nie tylko tego chlopca) pod katem - co mnie drazni/brzydzi/napelnia strachem ? Czemu wlasnie to ? Czy musze to znosic ? Jak sobie radzic z moimi odczuciami/z cudzymi zachowaniami, ktore mi nie odpowiadaja ?
          Do licha, przeciez po to m.in. ten psycholog w szkole jest !
    • ga-ti Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:12
      Rodzice tego chłopca też za szkołę płacą sporo, a jeszcze jeśli dziecko ma orzeczenie to szkoła dostaje spore subwencje (bo szkoły społeczne też dostają, prawda?).
      Rodzice dziecka pewnie spotkali się z niezłą jazdą w szkole masowej, w 25 osobowej klasie (albo i większej) z kilkoma innymi problematycznymi dzieciakami, które pewnie dodatkowo się nakręcały. Sporo tu wątków opisujących trudne sytuacje dzieci w szkołach masowych.

      Idź pogadaj jeszcze raz, może inne ustawienie ławek, może system rotacyjny, co tydzień zmiana partnera w ławce, może ławki jednoosobowe, a może na lekcji niech chłopiec siedzi sam, a integruje się na przerwach, wf, czy innych zajęciach? I praca z klasą - nie można wrzucać dzieciom nie z tego ni z owego dziecka z takim problematycznym zachowaniem, nic im wcześniej nie tłumacząc, wyjaśniając, pomagając... wcześniej i w trakcie też.
      A w czwartej klasie nie macie systemu gabinetowego, lekcje nie odbywają się w różnych klasach-pracowniach? Wtedy można ustalić, że w każdej klasie chłopak siedzi z kimś innym, pozostaje przetrwać tylko jedną lekcję wink
      Jeśli nic z tego, co powyżej zaproponowano (ja i inne dziewczyny) się nie zadzieje to działałabym u dyrekcji.
      • rozamund Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:31
        Większość lekcji odbywa się w tej samej klasie, więc niestety nie ma jak tego rozwiązać
    • rozamund Mail od wychowawczyni 13.01.17, 23:34
      Dostałam maila od wychowawczyni, w którym napisała, że postara się posadzić moją córkę z kimś innym, ale mam porozmawiać z nią na temat tolerancji dla inności, ponieważ jej zachowanie się pani nie podoba. Dziękuję Wam za dobre argumenty w tym wątku. Nie zostawię tak tej sprawy, bo nie jest to kwestia tolerancji - tak mi się wydawało i widzę, że znaczna większość wypowiedzi też jest w tym duchu.
      • la_mujer75 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 00:52
        Przypomnij wychowawczyni definicję tolerancji, która mówi, że akceptujemy zachowania/postawy/poglądy, które są odmienne od naszych, dopóki nie czujemy się bezpośrednio zagrożeni/ dopóki takie rzeczy nie grożą nam bezpośrednio. Twoja córka czuje się nie tylko niekomfortowo przy tym chłopcu, ale czuje się zagrożona jego niewłaściwymi zachowaniami.
        • minor.revisions Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 04:40
          czyli gdy chłopiec bedzie w taki sam sposób sprawiał że inne posadzone z nim dziecko będzie się czuło niekomfortowo to ona juz wtedy może to tolerowac bo jej to juz nie zagraża i na tym polega tolerancja? big_grin
        • mama303 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 09:51
          la_mujer75 napisała:

          > Przypomnij wychowawczyni definicję tolerancji, która mówi, że akceptujemy zacho
          > wania/postawy/poglądy, które są odmienne od naszych, dopóki nie czujemy się bez
          > pośrednio zagrożeni

          ale ta dziewczynka nie miałą szans nawet spróbować siedziec z tym dzieckiem nawet jednego dnia a juz czuje sie zagrożona?
      • 71tosia Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 01:17
        to jest kwestja tolerancji, a 'wiekszosc' cos ci powiedziala bo wiekszosc nie jest tolerancyjna.
        Sama piszesz ze chlopiec nie jest agresywny, dlubanie w nosie i puszczenie baka zdarza sie kazdemu dziecku, a czesc tych jego rzekomych opowiesci o morderstwach i gwaltach wynika zapewne z tego ze chlopiec 'dopasowuje' sie do tego jak odbiera go klasa. "Sokro koledzy i tak mnie nie lubia to po co sie starac, bede jeszcze gorszy niz tego oczekuja". To dosc znany efekt w psychologii, gdyby chlopiec trafil na mniej wroga atamosfere w klasie to jego zachowanie byloby lepsze. Niestety dzieki takim mamom jak ty nie ma na to szansy bo ty przeciez 'nie zostawisz tej sprawy'.
        • kota_marcowa Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 19:35
          Masz upośledzone dziecko? Całkiem prawdopodobne, skoro tak się ciskasz. Większość ludzi nie jest tolerancyjnych, tylko nieliczna garstka freaków i dobrze, naturalny, ewolucyjny odruch. Niech dzieciak idzie do szkoły integracyjnej, tam ta nieliczna garstka super tolerancyjnych, posyła dobrowolnie własne, zdrowe dzieci jako terapeutów dla czubków.
          • 71tosia Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 19:48
            Pewnie masz dziecko piekne i zdrowe ale takie dzieci tez ulegaja wypadkom i choruja. Nie zycze ci, ale karma lubi wracac.
            • kota_marcowa Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 20:00
              Powiedz to zbrodniarzom hitlerowskim, którzy dożyli sędziwego wieku szczęśliwie w Argentynie big_grin Coś takiego, jak karma nie istnieje, tak się pocieszają nieudacznicy.
          • 71tosia Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 20:36
            skoro wykazujesz empatie w stosunku do dziecka uposledzonego to z pewnoscia masz dziecko uposledzone, skoro protestujesz przeciw przemocy domowej to pewnie maz cie leje, skoro protestujesz przeciw karze smierci to z pewnoscia jestes morderca ktory na nia czeka itd. Niektorzy to maja naprade nieskomplikowane widzenie swiata.
      • claudel6 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 01:45
        och świetnie. i nie masz za grosz refleksji - co możnaby zrobić dla tego dzieciaka, by go dalej nie stygmatyzować i nie wykluczać, i poprawić jego społeczne relacje. i że zgrana klasa, której częścią chyba jest Twoja córka powinna bez problemu sobie z tym poradzić, równiez dzielić z nim ławkę? nie, ważne, że księżniczce nic się nie stało. na pewno całe swoje zycie bedzie sie stykała z ludźmi tylko pięknymi, zdrowymi i szczycie piramidy, w każdym razie właśnie jej przekazałaś, ze tylko takich można tolerować w bliskim otoczeniu. histeria? bo ma usiąść z "innym" chłopcem? i Ciebie taka reakcja nie zaniepokoiła, tylko z pretensją do wychowawczyni?
        • cosmetic.wipes Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 08:48
          Zgłupłaś?
          Autorka ma robić dobrze obcemu dziecku, a własne olać? Chyba ci się priorytety pikićkały.
          • nangaparbat3 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 09:01
            Jezu, co to się porobiło! Miałam takiego chłopca w IV klasie, jako wychowawczyni i polonistka. Rozwalal lekcje, zawsze byl obecny, a nigdy przygotowany, dobre dziecko gotowe na wszystko, byle na niego zwrocono uwagę. Kiedy przejelam klasę, był ewidentnym kozłem ofiarnym. Nikt mnie nie uczył, jak postepować, intuicyjnie nie pozwalalam na dokuczanie mu i teksty w rodzaju"Nasza klasa bylaby świetna, gdyby nie P.", w dniu kiedy jakims cudem nie przyszedł, powiedziałam "jestescie rozgadani i przeszkadzacie, a przeciez nie ma dzisiaj P.", prosilam dzieci, żeby mu nie dokuczaly, a pomagały w nauce. I dwie dziewczynki, z blogoslawieństwem i pomocą rodziców, zapraszaly go do siebie do domu, zeby razem odrabiac lekcje. Czy teraz mogłoby sie to zdarzyć?
            • chocolate_cake Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 09:13
              Też miałam takich uczniów, w liceum co prawda, i udawało mi się instynktownie radzić tak że klasa ich zaakceptowała. I w sumie wychowawca z tego wątku próbuje, prawda? Tu problem jest inny bo dziecko nie gada na lekcji, nie jest dziwne, nie wykrzykuje nic o dinozaurach i zagładzie świata, nie chodzi po klasie i nie śpiewa ale mówi w ordynarny sposób o seksie i gwałtach. Mam nadzieję że pomaga temu dziecku psycholog.
              • nangaparbat3 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 09:32
                Oj, kochana, opowiem, co bylo dalej.
                W siodmej klasie P. odkryl, ze jak rozepnie rozporek i pokaże, co w nim ma, staje sie osrodkiem zainteresowania. Podczas przerwy pokazywal starszym uczniom za pieniądze (tak opowiedziały mi dzieci). Akurat poradnia ped.-psych. przyslala informację, że prowadzą terapię i mozna zglaszać dzieci. osobiscie pofrunelam do poradni. Hmmm... A jak sie nazywa? Byl u nas badany? Byl. Wyslalam go do poradni jak tylko dostalam tę klasę.
                Pani poszła szukac dokumentów.
                - No przykro mi, iloraz inteligencji 70, z takimi dziećmi nie pracujemy, musi sobie pani radzic sama.
                Przysiegam, że mowię prawdę, całą prawde i tylko prawdę.:
                1. P. nigdy nie jest sam na przerwie, a gdyby cos się działo, daja natychmiast znać.
                2. Nigdy nie patrzą na niego, kiedy zaczyna rozpinac.
                3. jesli komus zdarzy się niechcacy zobaczyć, odwraca głowę wzruszając ramionami i nie robiąc żadnych min, tak jakby to nie było nic nadzwyczajnego.
                Podzialało.
                Nigdy do mnie nie dotarło, żeby dzieci poczuly się wykorzystane.

                Znowu poprosiłam dzieci o pomoc. O trzy rzeczy
              • mama303 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 09:54
                chocolate_cake napisała:

                > Tu problem jest inny bo dziecko nie gada na lekcji, nie jest dziwne,
                > nie wykrzykuje nic o dinozaurach i zagładzie świata, nie chodzi po klasie i ni
                > e śpiewa ale mówi w ordynarny sposób o seksie i gwałtach.

                prawdopodobnie tylko to zwraca uwage innych sad niczym innym nie umie zaimponować
                • chocolate_cake Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 10:17
                  mama303 napisała:


                  > prawdopodobnie tylko to zwraca uwage innych sad niczym innym nie umie zaimponow
                  > ać

                  Wiem. Mam pewnego ucznia w liceum który ma jakieś tam problemy i bardzo głupio zwraca na siebie uwagę. U mnie działa powiedzenie : Pani już cię zauważyła, nie musisz już gadać smile. Ale to jest dorosły chłopak wyczuwajacy ironię i dlatego to pomaga. Nie wiem co bym zrobiła przy gadającym o seksie 10 latku, nie mam kompletnie takich doświadczeń.
                  • mama303 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 13:44
                    chocolate_cake napisała:

                    > Nie wiem co bym zrobiła przy gadającym o seksie 10 latku, nie mam
                    > kompletnie takich doświadczeń.

                    napewno nie powinien odczuć zbyt rozbudowanej reakcji.Nie wiem co on tam gada, jeśli to jakieś wulgaryzmy to trzeba je tak potraktować i już.
                    • verdana Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 13:59
                      Dorosły jest odporny na wulgaryzmy. Dla dziesięciolatki to może być naprawdę bardzo nieprzyjemne.
                      • mama303 Re: Mail od wychowawczyni 15.01.17, 12:31
                        verdana napisała:

                        > Dorosły jest odporny na wulgaryzmy. Dla dziesięciolatki to może być naprawdę ba
                        > rdzo nieprzyjemne.

                        pisaliśmy o reakcji nauczycielki.
      • mama303 Re: Mail od wychowawczyni 14.01.17, 09:49
        rozamund napisała:

        > Nie zostawię tak tej sprawy, bo nie jest to kwestia tolerancji

        a czego?
    • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:37
      Nie łudźcie się, Drogie Matki, że wasze dzieci będą chodzić do klasy, w ktorej nie bedzie żadnego zaburzonego dziecka.
      pracuje w licem od ponad 20 lat. Na poczatku mielismy jednego zaburzonego ucznia na calą szkołę, czasem dwoch. Po jakichś 10 latach jednego na rocznik. teraz mamy już chyba w każdej klasie.
      I nie mam na myśli depresji czy nericy natrectw, ale wlasnie ZA i wszekie przypominajace go zabrzenia komunikacji, to sie bardzo roznie objawia, ale jedno jest wspólne - w bezpośrednim kontakcie taki ktos jest "dziwny".
      Ci, ktorzy do nas trafiają, są bardzo zdolni, pracowici, ciekawi świata i zdyscyplinowani - nie ma zadnego powodu, by nie chodzili do bardzo dobrej szkoły.
      Prawie wszystkich pozostali czniowie akceptuja lub przynajmniej tolerują. Zdarzają się klasy, które zaczynaja się taka osoba opiekować. Nigdy nikt sie nie skarżył. Za to oni sami opowiadają czasem, jak źle byli przez rowiesnikow traktowani w SP i gimnazjum, z jaka agresją się zderzali. Opowiadają też o tym ich rodzice i koledzy/koleżanki, którzy chodzili wtedy nimi do szkoły.
      napisalam, że "Prawie wszystkich", bo zdarzylo się, że klasa całkowicie wykluczyła dziewczynę z ZA. Nie umielismy sobie z tym poradzić, w klasie liderem byl bardzo zdolny młodzieniec o dośc ograniczonej empatii, za to z wielkimi zdolnosciami manipulacyjnymi.
      Chce powiedzieć, że mając do czynienia z wieloma osobami z ZA i podobnymi zaburzeniami, nigdy nie spotkalam się z nikim agresywnym. W literaturze pisze się o mozliwosci wtórnej agresji.
      W klasie szkolnej osoba z ZA nie jest zagrożeniem - na odwrót, to ona często jest zagrozona. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak okrutne potrafia byc dzieci, a nawet młodzież, gdy stoi za nimi grupa, a one same czują przyzwolenie, obojetność lub bezradność dorosłych.
      • kalina_lin Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:47
        BArdzo ciekawy wpis. Jak myślisz, z czego wynika taki wzrost liczby dzieci z problemami społecznymi i komunikacyjnymi?
        • ga-ti Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:54
          Myślę, że w liceum wzrost liczby wynika z dania dzieciakom szansy w szkole podstawowej i gimnazjum. Pewnie kiedyś dzieciaki nie były zdiagnozowane i objęte opieką i albo kończyły w zawodówce, albo w trakcie podstawówki trafiały do szkoły specjalnej uncertain
          • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:10
            Nie tylko. Byłam na wykladzie szefowej ośrodka psychatrii dziecięcej - powiedziała, że wcąż przybywa dzieci urodzonych przedwczesnie i wiele z nich potrzebuje wczesnego wspomagania, a potem musimy się liczyć z deficytami rożnego rodzaju.
            • claudel6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:47
              ooo...to ciekawe.
            • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:53
              nangaparbat3 napisała:

              > Nie tylko. Byłam na wykladzie szefowej ośrodka psychatrii dziecięcej - powiedzi
              > ała, że wcąż przybywa dzieci urodzonych przedwczesnie i wiele z nich potrzebuje
              > wczesnego wspomagania, a potem musimy się liczyć z deficytami rożnego rodzaju.
              >
              >
              > wg tego co napisalas to wiekszosc dzieci z roznymi zaburzeniami okreslmy to psychicznymi jest urodzona przedwczesnie? To przeciez nieprawda.
              Takich osob przybywa w zwyklych szkolach bo od jakiegos czasu moga do tych szkol uczeszczac przez cala edukacje, a jeszcze wcale nie tak dawno nie bylo to mozliwe,takie 'dziwne', 'inne' dzieci ladowaly w szkolach specjalnych. Wiecej rodzicow decyduje sie wyslac takie dzieci do zwyklych szkol bez udawania ze wszystko z nimi ok. Te czynniko daja wrazenie ze takich dzieci z problemami/trudnosciami jest wiecej
              • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:05
                Ona - a jest fachowcem, psychiatrą i neurologiem, utrzymuje, że ma. Że ma wpływ coraz wieksza liczba ciąż o nieprawidłowym przebiegu. Oczywiscie nie jest tak, że wszystkie wczesniaki będa miały deficyty, na odwrót, mniejszość. Ale jest ich coraz więcej, przeżywają coraz mlodsze, i to powoduje, ze coraz więcej mamy dzieci dysfunkcjami. Mówi, ze prawidłowy rozwój ukladu nerwowego płodu zapewnia prawidłowy przebieg ciązy. To jest w sumie dość proste.
                • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:31
                  Anangaparbat3 napisała:

                  > Ona - a jest fachowcem, psychiatrą i neurologiem, utrzymuje, że ma. Że ma wpływ
                  > coraz wieksza liczba ciąż o nieprawidłowym przebiegu. Oczywiscie nie jest tak,
                  > że wszystkie wczesniaki będa miały deficyty, na odwrót, mniejszość. Ale jest
                  > ich coraz więcej, przeżywają coraz mlodsze, i to powoduje, ze coraz więcej mamy
                  > dzieci dysfunkcjami. Mówi, ze prawidłowy rozwój ukladu nerwowego płodu zapewn
                  > ia prawidłowy przebieg ciązy. To jest w sumie dość proste.
                  >

                  Tyle ze zdecydowana wiekszosc dzieci z roznymi problemami (nie tylko autyzm) nie urodzil sie przedwczesnie. Naukowcy nadal nie wiedza co jest przyczyna autyzmu,ale sklaniaja sie coraz bardziej do wad gnetycznych.
                  • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:54
                    Mnie się wydaje - ale to już moje zdanie czysto intuicyjne - ża autyzm to objaw , tak jak bol brzucha jest objawem rożnych chorób. I rożne są przyczyny.
                    O ile pamiętam, na "obręcz empatii" w mózgu sklada się 10 różnych struktur. Żeby nie bylo deficytu, wszystkie muszą byc w pelni sprawne. A że jest ich tak wiele - a może więcej, tylko ich jeszcze nie znamy - nie mozna na pewno mowic o jednej przyczynie zaburzeń.
                    • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:57
                      Jest to także kwestia diagnozowania czegoś, co kiedyś określano mianem 'dziwak", "odludek".
                    • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:17
                      nangaparbat3 napisała:

                      A że jest ich tak wiele - a może więcej, tylko ich jeszcze nie znamy - nie mozna na pewno mowic o jednej przyczynie zaburzeń.

                      Dlatego napewno sie nie mowi. Sa rozne teorie, dziecko urodzone przedwczesnie moze miec autyzm a moze go nie miec. Dziecko zaszczepione mmr moze miec autyzm a moze go nie miec (diagnozowano dzoeci przed pojawieniem sie tej szczepionki) , jeden blizniak moze miec a drugi nie miec . Autyzm istnieje pewnie tak dlugo jak ludzkosc , ale zaburzenia dostaly nazwe spektrum autyzmu stosunkowo niedawno, kiedys tacy ludzie byli uwazani za dziwakow jesli byli wysokofunkcjonukacy a jesli problemy byly glebokie to sie ich umieszczalo w szpitalach psychiatrycznych, roznego rodzaju przytulkach, a i czesto zabijalo.
                  • szmytka1 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:40
                    niestety wszystkie dzieci, z któymi z racji terapii mojego miałam styczność, to były wczesniaki, lub dzieci z ciąż i porodów powikłanych (w tym mój). Opierając sie na opowieściach rodziców, to piszę. może kłamali
        • aaa-aaa-pl Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:06
          Paradoksalnie - postęp w medycynie. Ratuje się dzieci, które kiedyś nie miały szans na przeżycie.Ale jest też druga strona medalu- niektóre dzieciaki przedwcześnie urodzone mają różnego rodzaju dysfunkcje ( uszkodzenia mózgu, wylewy, zaburzenia wzroku, słuchu itd.)
          • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:12
            aaa-aaa-pl napisał:

            > Paradoksalnie - postęp w medycynie. Ratuje się dzieci, które kiedyś nie miały s
            > zans na przeżycie.Ale jest też druga strona medalu- niektóre dzieciaki przedwcz
            > eśnie urodzone mają różnego rodzaju dysfunkcje ( uszkodzenia mózgu, wylewy, za
            > burzenia wzroku, słuchu itd.)

            Maja, ale tez dzieci urodzone o czasie z bezproblemowych ciaz maja problemy jak np autyzm.
            • szmytka1 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:45
              A wiesz, że zabieg H... nie pamietam nazwy, wyciskanie dziecka brzucha rodzącej, nie jest ujmowany w statystykach jako powiklanie, taki poród opisywany jest jako prawidłowy. Wedle badan dekade temu miała go 1/3 rodzących. Częstym powikłaniem są niedotlenienia, krwiaki i wylewy u noworodka, o czym też rodziców nikt nie informuje... Nie piszę bezpodstawnie, sama tego doświadczyłam. Potem te dzieci trafiają an rehabilitację, bo mniej sprawne, napięcie nie tkaie, asymetria. Rosna i okazują się : "dziwne" za duzo, by nie zauważać tej dziwności, a czesto za mało by dostac diagnozę.
          • ichi51e Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 15:22
            Boze to ciekawe czemu moje zaburzone - z 41 tygodnia porod bez lekow i ciaza o idealnym przebiegu...
      • la_mujer75 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:46
        Dokładnie! Często agresja jest wtórna i jest odpowiedzią na trudności w komunikacji z innymi i na to jak są w odmienny sposób traktowani przez ogół. To dzieci z ZA często stają się kozłem ofiarnym sad
      • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:09
        nangaparbat3 napisała:


        > pracuje w licem od ponad 20 lat.

        O, to widać. Pewnie dlatego masz problem z ogarnięciem różnicy miedzy 10latkami a 16latkami.
        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:35
          Zaczynamy kopanie po kostkach?
          • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:15
            Tak, przyznaję, że mnie wkurzasz, bo zawsze w swojej walce o wszelkie "brzydkie kaczątka"( czy to wśrod dorosłych, czy dzieci) brak Ci empatii wobec tych normalnych/typowych - jakkolwiek ich nazwać smile czasem jest tak, że czyjeś dobro można uzyskać tylko kosztem innego człowieka i ja to uznaję, pod warunkiem, że to nie społeczenstwo, nauczyciel czy szef wybiera, kto ma się poświęcić. Takie decyzje powinny byc podejmowane przy symbolicznym choćby udziale osoby potencjalnie poszkodowanej. Dla mnie sytuacja idealna to taka, kiedy nauczycielka bierze na rozmowę na osobności jakąś mądrą i empatyczną uczennicę, a następnie omawia z nią swoj plan na przykład tak: "Chcialabym, abys pomogła mi rozwiązać problem, uważam, że Ty się do tego najlepiej nadajesz. Będę zwracać uwagę, aby nie działa Ci się krzywda, sprobuj, jeśli nie dasz rady, obiecuję, że nie będę Cię dłużej zmuszać. Jesli się zgodzisz, wszyscy na tym skorzystamy i atmosfera w klasie się poprawi". Cos w tym duchu, tak to widzę. A Ty jesteś pedagogiem - czy naprawde uważasz, że to jest w porządku, aby decyzję o posadzeniu z najbardziej kontrowersyjnym kolega podejmowac za plecami dziecka, ktore akurat jest nieobecne? przeciez to było do przewidzenia, jak ta dziewczynka to odbierze.
            • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:41
              Wiesz co - Ty nie czytasz, co piszę, tylko sobie wyobrażasz, co moglabym napisać.
              Napisalam tak:
              >>Nie jest tak, jak sugeruje część matek, że szkola nic nie robi - wlaśnie robi, probuje go >>>zintegrować z klasą. Niekoniecznie sensownie to robią, ale też - jakie mają możliwości?
              >>Ja bym jeszcze raz poszła do nauczycielki, porozmawiala z nią spokojnie i szczerze i >>>poprosiła, żeby jednak zmieniła decyzję, na przyklad zmieniając ustawienie ławek w klasie, >>tak jak sugeruje Joa. Wyliczylabym też pani zarzuty wobec chlopca - jesli dlubie w nosie, >>może przecież nauczycielka umowić sie na jakiś dyskretny sposób zwracania mu uwagi, tak >>zeby latwiej mu było powstrzymac się od tego. Może porozmawiać z rodzicami o poceniu się, >>myciu, dezodorantach. Może z klasą pogadać o tym, jak ucinać gadki o gwałtach i >>morderstwach.

              Owszem, bronie naczycielki (bo nie jest tak, jak piszą niektore osoby, że nic nie robi), ale zauważ, że sugueruje ponowna prośbę, by zmieniła decyzje. Zmienila ją bez tego - wiec może mialam rację uważając, że warto zacząć od rozmowy z nią, a nie od razu biec do dyrektora, kuratora, nie wiem gdzie jeszcze.
              • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:45
                ^Wiesz co - Ty nie czytasz, co piszę, tylko sobie wyobrażasz, co moglabym napisać.

                Przyznaję, to mozliwe smile
                • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:49
                  Rozbroilaś mnie big_grin
            • ichi51e Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 15:24
              Tylko co jak nie ma madrej i empatycznej uczennicy albo ona uwaza ze nie musi robic za terapeute do jakiegos smierdzacego spoconego debila...
      • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:25
        Też pracuję w liceum od ponad 20 lat i zgadzam się, to prawda że takich uczniów jest obecnie coraz więcej chociaż myślałam że to u mnie w szkole niepublicznej. Faktem jest że wielu z nich mimo zaburzeń, całkiem dobrze radzi sobie w relacjach z rówieśnikami. Wielu, nie wszyscy.
        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:42
          Zaburzenia są najrożniejsze. Jesli chodzi rosnacą liczbę - rozmawiam z wieloma psycholozkami, pedagozkami pracujacymi w szkolach - wszystkie bez wyjatku to obserwują.
          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:47
            Naprawdę myślałam że tak jest tylko u mnie w niepublicznej szkole. Nawet o tym rozmawialiśmy ostatnio że trzeba by uzupełnić studia o oligofrenopedagogikę bo od kilku lat bardzo wielu uczniów ma jakieś problemy, co jeden to dziwniejszy.
    • inguszetia_2006 Re: Szkolny problem - długie 13.01.17, 23:57
      Witam
      Idź do dyrekcji i nie daj się nabrać na bełkot pn. "dzieci muszą się uczyć tolerancji". Nie ma obowiązku tolerować kogoś, kto puszcza bąki, dłubie w nosie i gada o gwałtach. Nie, nie, nie... Widzę, że masz mózg "przeprany", skoro pytasz, czy powinnaś zmusić córkę do ustąpienia. Nie powinnaś, myśl po matczynemu. Komfort twojej córki to priorytet. I nie, nie wyrośnie z niej nietolerancyjna egoistka. To tak nie działa.
      Pzdr.
      Ing
      • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:11
        Zauważ, że Autorka pisze, że dopoki córce nie kazano usiąść z tym chłopcem, nie stanowił "realnego problemu".
        • inguszetia_2006 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:19
          Witam
          Nanga, bo pierdział innymbig_grin Swoją drogą, jakby mi ktoś pierdział, to bym mu zrzuciła piórnik z ławki i rąbnęłabym w łeb książką. Dostałabym pałę, lub poszła do kąta, pal licho. Ale teraz to nie ujdzie. Zaraz byłby prokurator;-P
          Pzdr.
          Ing
          • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:38
            Słuchaj, a skąd wiesz, że nie było tak, że raz pierdnął, i zostało mu to przypisane jako glówna jego cecha?
            Tak często bywa, nie tylko wśród dzieci sad
            • rozamund Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:13
              Niestety pierdzi dużo i nie jest to jednorazowa akcja. Moja córka jest wrażliwa na takie zapachy i ma z tym problem. Nie widzę powodu, dla którego miałaby się zmuszać do siedzenia w smrodzie.
              • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:19
                rozamund napisała:

                > Niestety pierdzi dużo i nie jest to jednorazowa akcja. Moja córka jest wrażliwa
                > na takie zapachy i ma z tym problem. Nie widzę powodu, dla którego miałaby się
                > zmuszać do siedzenia w smrodzie.

                Nauczycielka tez pewnie ten smrod czuje, wiec powinna porozmawiac z rodzicami i poszukac przyczyny - proba zrobienia na zlosc, zwrocenia uwagi albo problem zdrowotny.
          • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:22
            ty to dopiero bredzisz, ide o zaklad ze zdarzylo ci sie puscic baka w towarzystwie, ciesz sie ze nikt ci z tego powodu nie dal po buzi.
            • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:57
              71tosia napisała:

              > ty to dopiero bredzisz, ide o zaklad ze zdarzylo ci sie puscic baka w towarzyst
              > wie, ciesz sie ze nikt ci z tego powodu nie dal po buzi.

              A moze dal jej,stad ten zenujacy i agresywny wpis?
              Tacy sa rodzice, a my dziwimy sie dzieciom.
          • claudel6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:49
            jezu, ogarnij się, wszyscy ludzie pierdzą (surprise!!!). to jest język gimnazjalistów. ile Ty masz lat?
            • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:20
              ona pewnie nie, dlatego jest jak wielki balon wink
          • ichi51e Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 15:25
            Nietolerancja laktozy?
    • mikams75 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:16
      moja corka tez zostala kiedys posadzona z chlopcem, ktorego niezbyt lubila, gadal, spiewal i generalnie przeszkadzal jej na lekcjach. Rotacje byly regularne, wiec wiadomo bylo, ze to na czas okreslony. Ale jak corce przeszkadzal, to mogla sie przesiasc do pustej lawki i czesto z tego korzystala. W sumie to sie niezbyt przejela kolega, sama powiedziala nauczycielce w czym problem ale nauczycielka nie przesadzila nikogo tylko pozwolila na korzystanie z wolnej lawki jesli faktycznie nie bedzie mogla pracowac.
      • odnawialna Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 00:49
        U nas też jest system rotacyjny i córce właśnie przypadł chłopiec, który komentuje wszystko co robi czyli "głośno myśli". Córce to przeszkadza, bo nie może się skupić, często nie ma szans na własne rozwiązanie zadania, generalnie narzeka i czeka na kolejną zmianę. Uczę córkę, że ma komunikować koledze jasno, co jej przeszkadza. Do skutku. Nie przyszło mi do głowy prosić o przesadzanie dzieci, choć wiem, że już kilku rodziców w sprawie tego chłopca rozmawiało z wychowawczynią. Pomysł z wolną ławką jest świetny, podsunę go wychowawczyni.

        Rozumiem, że przypadek autorki jest inny, ale jakoś bardziej żal mi tego chłopca, niż córki autorki. Jakoś nie wierzę, że nie ma ŻADNYCH pozytywów w tym dziecku, a właśnie na tym bym się skupiła i starała się przekonać córkę, żeby choć spróbowała się z nim zakolegować. To nie musi być żadna przyjaźń, ale zwykłe współistnienie obok siebie, z komunikacją i wyznaczaniem granic.
        I ruszyłaby mnie mocno opinia nauczycielki o nietolerancji mojego dziecka. Akurat tę staram się wpajać dziecku od najmniejszego.
        • claudel6 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:57
          oczywiście.. ja zostałam posadzona w 7 i 8 klasie, co prawda tylko na chemii, z kompletnym dziwakiem, który był totalnym outsiderem w klasie. dziwnie sie ubierał, dziwnie zachowywał, dziwnie mówił. no a ja byłam prymuską, liderem "grupy trzymającej władzę" w klasie. no i się z nim zaprzyjaźniłam, okazało się, ze dzielimy zainteresowania muzyczne, pomagałam mu tez z chemii, bo był całkiem kumaty. to był ktos dla mnie ważny, nigdy tego chłopaka nie zapomnę. kilka lat po skończeniu podstawówki, gdy już przeniosłam sie do innego miasta i nasze kontakty się rozluźniły, został znaleziony w lesie... martwy. podobno sie powiesił,ale chodziły słuchy, ze ktoś mu pomógł. nigdy go nie zapomnę.
          • lady-z-gaga Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 08:13
            Byłoby pięknie, gdyby uczennica, o ktorej jest wątek, też była taka wspaniała w wieku 10 lat, jak Ty byłaś w 7 i 8 klasie ("co prawda tylko na chemii"). No ale ona nie jest taka i szkoła nie ma prawa tego od niej wymagać. Nie mowić o tym, że podobnie szlachetne krucjaty powinno się prowadzić za zgodą obu stron, bo tylko wtedy są skuteczne. Decyzja podjęta podczas nieobecności dziecka była wybitnie niepedagogiczna i tylko nauczyciel ponosi winę za taką, a nie inna reakcję dziewczynki.
    • danaide Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:01
      Zastanawia mnie coś innego.

      Na tym forum często piszemy jak to ucinamy kontakty z osobami toksycznymi. Jak to nie podoba nam się gdy brudni ludzie latem korzystają ze zbiorkomu. Jak to obrzydzają nas w miejscach publicznych takie zachowania jak dłubanie w nosie, obcinanie paznokcie, robienie makijażu i picie kawy;D Molestowanie, durne teksty o seksie, niedoje... itp. - toutes proportions gardees - jakieś chętne?
      Ale co tam.
      Mamy prawo być... nietolerancyjne? Dorosłe jesteśmy.

      Albo raczej - mamy prawo do własnych odczuć. Nawet jeśli takim uczuciem jest odraza. Zwykła ludzka odraza. W końcu emocje są ok. Zachowania niekoniecznie. Więc się w zbiorkomie np. przesiadamy, a nie wyrzucamy człowieka przez otwarte drzwi na przystanek autobusowy - choć był i taki wypadek. A z kolesiem niedomytym i obleśnym nawet na kawę nie pójdziemy.

      I teraz część z matek odmawia prawa do takich emocji i do zachowań mieszczących się w granicach normy - wyznaczam swoją granicę intymności i odsuwam się - dziecku. W dodatku przyszłej kobiecie. Tak, to ma znaczenie.

      Oczywiście, podkreślam, z zachowaniem wszelkich proporcji. Rozumiem, że tam - zdrowa tkanka społeczeństwa, tu - dziecko z zaburzeniami. Nie, nie mam pojęcia o "tych" problemach. Moje dziecko chodzi do klasy nieintegracyjnej w szkole mów-mi-bezpłatnej. Co prawda jest to klasa multi-kulti, więc wyzwania też są. Ale edukacja przez wymuszanie, przez naruszanie granic intymności/prywatności?
      Bez komentarza.
      • berdebul Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:12
        Emocje są ok, dręczenie nowego ucznia już nie jest ok. Dzieciaki w grupie lubią się nakręcać, bardzo łatwo jej zrobić z nowej osoby kozła ofiarnego. Wychowawczyni zajmuje się problemem, który może nasilać stres i brak akceptacji. Strzelam, ale dzieciak prawdopodobnie przeszedł piekło w poprzedniej szkole, lub szkołach, trzeba dać mu czas i integrować z grupą, jednocześnie pracując wychowawczo, rownież na linii nauczyciele-rodzice.
        • danaide Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:27
          Nie zauważyłam opisów dręczenia. Zauważyłam info, że dzieci pierwszy raz się spotykają z taką sytuacją w tej szkole integracyjnej. I teraz pytanie - czy ta szkoła jest realnie integracyjna i dobrze przygotowana czy to tylko taki skok na kasę?

          Jak pisałam - nie znam problemu od strony praktycznej. Ale zastanawiam się: jeśli dziecko się poci, to chyba nie jest to aż taki wielki problem jeśli są zachowane zasady higieny osobistej (rola rodziny). Gadanie o seksie, przemocy itp. - jego mózg nie radzi sobie z tematami, ale dziesięciolatka chyba w jakiejś mierze idzie uchronić przed nimi?
          • berdebul Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 02:29
            Histeria bo ma usiąść z Iksinskim. Nie, na 100% traktują go w świetny sposob. uncertain
            Zapach potu jest różny, zależny od stanu zdrowia, diety, bakterii bytujących na skórze, hormonów itd. Tak, zapach bywa nieprzyjemny pomimo mycia, wymaga użycia antyperspirantów, ale mało kto chce je stosować na dziecku.
          • yvona73pol Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 05:33
            Danaide, w sprawie tego dreczenia, piszesz, ze nie zauwazylas opisow. Forumka wspomniala o nich w kontekscie poprzednich szkol chlopca, mysle, ze oprocz nauczyciela/psychologa i dyrekcji nikt o nich nie wie (bo i nie musi), a i sam chlopak niekoniecznie pala checia dzielenia sie tym. Bolesne wydarzenia, szczegolnie dzieci, wypieraja, staraja sie zapomniec, a nie rozmawiaja o nich na luzie z innymi. Cos o tym wiem.
            Ale rozumiem dylemat autorki i jeszcze Nanga tutaj bardzo wartosciowe wpisy poczynila, za co dziekuje z boku smile
            • rozamund Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:18
              Nikt w klasie tego chłopca nie dręczy. Jest styczeń, a chłopiec jest w klasie od września. Dopóki nauczycielka nie wpadła na "świetny" pomysł sadzania dziewczynek z chłopcami, nie było absolutnie żadnego problemu. Nie chciałabym nikogo stygmatyzować, a dzieci wychowuję w duchu tolerancji. Jak jednak ktoś wyżej napisał, tolerancja kończy się w momencie naruszania czyichś granic. Jeśli moja córka czuje fizyczny wstręt, strach do tego stopnia, że woli zmienić szkołę i porzucić najlepsze koleżanki, to dlaczego mam zostawić to bez żadnej reakcji?
              • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:23
                rozamund napisała:

                > Nikt w klasie tego chłopca nie dręczy.

                Raczej dreczy skoro jest izolowany. Jestes w szkole na zajeciach i przerwach ze z taka stanowczosnia twierdzisz ze nikt go nie dreczy?

                Dopóki nauczycielka nie wpadła na "świetny" pomysł sadzania dziewcz
                > ynek z chłopcami, nie było absolutnie żadnego problemu.


                Gdyby nie bylo zadnego problemu to nauczycielka nie wpadlaby na pomysl nowego planu usadzania uczniow.
                • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:28
                  E, z tym ostatnim zdaniem się nie zgodzę. Sporo nauczycieli przesadza uczniów, aby ich ze sobą zintegrować. Być może chodziło tu o zintegrowanie chłopców i dziewcząt, a w ogóle nie o tego chłopaka.
                  • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:54
                    verdana napisała:

                    > E, z tym ostatnim zdaniem się nie zgodzę. Sporo nauczycieli przesadza uczniów,
                    > aby ich ze sobą zintegrować. Być może chodziło tu o zintegrowanie chłopców i dz
                    > iewcząt, a w ogóle nie o tego chłopaka.

                    Sadzanie przy dwuoosobowych stolach jest malo integrujace. Raczej przesadza bo sa problemy.
                    • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:14
                      W szkołach moich dzieci przesadzano z bardzo, bardzo różnych powodów. Nie zawsze z powodu problemów.
                      • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:47
                        verdana napisała:

                        > W szkołach moich dzieci przesadzano z bardzo, bardzo różnych powodów. Nie zawsz
                        > e z powodu problemów.

                        to dość powszechne postępowanie w szkołach: przesadza się chłopców do dziewcząt żeby mniej rozrabiali.
                        • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:59
                          Idiotyzm, zaiste.
                          • mama303 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:34
                            verdana napisała:

                            > Idiotyzm, zaiste.

                            dość skuteczne to bywa. W końcu po cos sie te dzieci łączy w klasy /grupy społeczne/. Warto się czasem dostosować do trudniejszej sytuacji dla dobra grupy. Po to się w sumie także wysyła te dzieci do szkół.
              • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:26
                to byly problemy w klasie czy nie?
              • berdebul Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 20:27
                I nikt nie chce z nim siedzieć. Wykluczanie, naznaczenie kogoś jako brudnego/śmierdzącego/do-niego-nie-podchodź-bo-jest-inny to przemoc i dręczenie.
                A Ty radośnie przyklaskujesz i lecisz z pretensjami do wychowawcy. uncertain
      • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:30
        dzieci uczy sie dopiero pewnych zachowan spolecznych, np nie dlubania w nosie czy puszczanie glasnych bakow w towarzystwie, wiec normy tolerowania takich zachowan sa jednak troche inne niz u doroslych. Jezeli kilkulatce zdarzylo sie zrobic siku w majki to jej zachowania traktujesz jako 'odrazajace' domagasz sie relegowania z przedszkola?
        • danaide Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:58
          Przeczytałaś ze zrozumieniem, tosiu, czy tylko podkręciłaś emocje i lecisz w system zerojedynkowy?

          Nie mówię o relegowaniu dziecka problematycznego, ale o ochronie swoich intymnych granic. Dużo prostszymi metodami. Mam siedmiolatkę, też ma swoją fizjologię i też jej tłumaczę, co wolno, co nie wolno, gdzie i kto może to wykorzystać przeciw niej - tak, dzieciaki bywają okrutne. Ale są osoby bardziej "wrażliwe" od innych - jeśli taka jest córka autorki, to cóż, ma do tego prawo. Jej też się należy tolerancja.

    • berdebul Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 01:10
      Porozmawiałabym z nauczycielką. Tymczasowo rozdzieliła ławki o ile się da, a jeżeli nie to przygotowała losy i każde dziecko losuje ławkę w której siedzi danego dnia (o ile nie ma poważnych problemów ze wzrokiem), lub osobę z którą siedzi. Do tego dużo pracy w grupach, znalezienie mocnych stron, intensywna praca z psychologiem szkolnym. Nie wierzę, że ten dzieciak ma same wady.
      Jeżeli chodzi o pocenie, czy inne reakcje organizmu - to może być efekt stresu.
      Rozmowy o gwałtach i przemocy należy uciąć, rola wychowawcy i rodziców dziecka, jako kompletnie nieakceptowane. Dzieciaki uczulić, żeby w takiej sytuacji odchodziły, lub ignorowały, uwaga/krzyki/przepychanki to nagradzanie uwagą, może utrwalać zachowanie.
    • sylwadomowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 07:31
      Oj, ja właśnie byłam taką "rozsądną dziewczynką", którą zawsze dawano do towarzystwa różnym nie radzącym sobie dzieciom. Kiedyś dawałam się nabierać na rzekomo wspaniały status "dobrej duszyczki". Dzisiaj uważam, że to było dla mnie złe i krzywdzące.
      Opiekowanie się zaburzoną osobą to ciężka praca. Nauczyciel wspomagający, który powinien być zatrudniany do takiego dziecka, jest wynagradzanym pracownikiem. Dziecko, które ma opiekować się zaburzonym dzieckiem, jest zwyczajnie wykorzystywane do pracy za darmo - przy czym ma 2 etaty: własną naukę i pracę szkolną + wspomaganie dziecka zaburzonego.
      Chcą integrować chłopca? Niech zatrudnią, zgodnie z prawem, nauczyciela wspomagającego, który najpierw ogarnie atypowe zachowania dziecka, a dopiero potem niech usadzają dzieci razem.
      • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:47
        Przypomniałaś mi. Ja też. Zawsze sadzano mnie z "nową", albo z kimś, kto sprawiał kłopoty. Efekt? Byłam beznadziejnie samotna, nie udało mi się z nikim zaprzyjaźnić - no bo miałam zająć się tym potrzebującym, a jedna z "potrzebujących" zrujnowała moje poczucie wartości na długo.
        • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:05
          verdana napisała:

          > Przypomniałaś mi. Ja też. Zawsze sadzano mnie z "nową", albo z kimś, kto sprawi
          > ał kłopoty. Efekt? Byłam beznadziejnie samotna, nie udało mi się z nikim zaprzy
          > jaźnić
          Jakieś zaburzenia wink
          • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:10
            Nie, potem mi sie juz udałosmile Zapominamy czasem, że we wczesnej podstawówce "siedzenie z kimś" jest bardzo istotnym elementem przyjaźni. Jesli stale sadzają kogoś z osobami przypadkowymi, bardzo trudno zawiązać bliższą przyjaźń. Koleżanki z ławki plotkują, pożyczają sobie kredki i chodzą razem na przerwie. Jak siedzisz z kimś, kogo nie lubisz - jest problem. Dlatego należy zlikwidować dwuosobowe ławki. W starszych klasach to juz nie problem, ale wśród najmłodszych, szczególnie dziewczynek - tak.
            • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:22
              W starszych klasach to też problem, zwlaszcza kiedy się ich doświadczalo wczesniej sad
              • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:23
                Tyż prawda...
            • mama303 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:37
              verdana napisała:

              > Koleżank
              > i z ławki plotkują, pożyczają sobie kredki i chodzą razem na przerwie. Jak sied
              > zisz z kimś, kogo nie lubisz - jest problem.

              no widzisz, a tu z chłopcem prawdopodobnie NIKT siedzieć nie chce. To nie problem?
    • mynia_pynia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 07:58
      Byłam czasem przesadzana za karę albo bo chłopaki rozrabiały. Nie J den raz beczałam na lekcji i mówiłam do kolegi że nie chce z nim siedzieć. To były okolice 4-6 klasy. Tylko że to były lata na przełomie 80/90 i o takich sprawach rozmawialiśmy otwarcie z nauczycielem.
      I tak nigdy nie udało mi się wywalczyć przesadzenia w innym układzie. Po kilku dniach zapominałam o problemie do kolejnego przesadzenia ;P
    • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 07:59
      Uważam że absolutnie nie przesadzasz. Mówię to jako matka przede wszystkim ale też jako nauczyciel.
    • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:31
      Opisana sytuacja jest kuriozalna,z roznych powodow. Po pierwsze histeryczne zachowanie dziecka i postawa matki - ja place ja wymagam zeby moja corka byla traktowana jak ksiezniczka i tolerancja tak ale tak dlugo jak dlugo nas bezposrednio nie dotyczy. Taka tolerancja na odleglosc,a im dalej tym wieksza.
      Padlo stwierdzenie autorki ze dzieci w tej klasie nigdy wczesnien nie spotkaly sie z innoscia. To gdzie te dzieci przez 10 lat zyly? W bance mydlanej? Naprawde w calej szkole nie ma dzieci,ktore sa inne, maja roznego rodzaju zaburzenia, choroby itp? W przedszkolu nie spotkaly takich dzieci, w szkole,na placu zabaw? Przez 10 lat nie mialy do czynienia z dziecmi z roznymi problemami?
      Moj syn w przedszkolu spotkal dzieci z roznymo zaburzeniami np Zespol Downa, dzieco ze spektrum autyzmu, chodzi do klasy (obecnie 6-ty rok) z cblopcem, ktory jeszcze do niedawna musial byc wspomagany tlenem, jest opozniony w rozwoju. Tak moj syn mowi ze F jest jak 2-3 -latek, wie ze on moze mniej, nie rozumie wiele i nie jest na ich poziomie, ale lubi F,bawi sie z nim tak jak inni czyli jak to okreslil na jego poziomie. Pytalam czy dzieci smieja sie z F - nie, jest z nimi od poczatku, przyzwyczaili sie i wiedza ze jest akurat taki. Nie twierdze, ze w szkole nie ma bullying,jest, ale sie z nim walczy, i rzadziej ofiarami sa osoby ze specjalnymi potrzebami.
      Dzieci siedza w grupach, kilka stolow zlaczonych razem, siedza w roznych grupach w ciagu dnia, w zaleznosci od poziomu zaawansowania. F jest w najmniej zaawansowanej, ale wciaz jest czescia klasy.
      Dzieci pierdza, zdarza im sie, tak jak zdarza sie kazdemu, wazne aby nie robic z tego wielkiego problemu,a jesli dziecko robi to zbyt czesto i jest podejrzenie ze specjalnie to jest rola nauczyciela zeby problem rozwiazac. Moze byc tez problem ze zdrowiem tu tez jest rola nauczyciela.
      Generalnie kuriozalne jest przyzwolenie szkoly na zachowania rodzicow takie jak autorki watku. Ona sama nie zdaje sobie sprawy z niewlasciwosci swojej akcji ale szkoly powinny reagowac jednak w sposob zdecydowany i nie pozwalac na cos takiego. Nauczycielka probuje, pewnie nie ona jedna ale widac niezdarnosc tych dzialan. Rodzaj szkoly nie ma znaczenia,czy to panstwowa czy prywatna w zadnej nie powinno byc przyzwolenia na demonstrowanie nietolerancji i uprzedzen zarowno przez uczniow jak i przez rodzicow.
      A autorka watku jak i jej corka powinny popracowac nad soba,bo poziom nietolerancji dla innosci maja bardzo wysoki i najgorsze ze nie sa w mniejszosci.
      • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:42
        Yamilca, jesteś nauczycielem wspomagającym w UK, tak? Moja siostra też. Znam mnóstwo takich historii. Nie wiem jak jest w Polsce w szkole podstawowej obecnie bo moje dzieci dawno ją skończyły. Ale tak nie było jeszcze kilka lat temu.
        • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:02
          chocolate_cake napisała:

          > Yamilca, jesteś nauczycielem wspomagającym w UK, tak?

          Zaczynalam i pracowalam kilka lat jako Learning Support Assistant wlasnie z dziecmi z roznymi difficulties. Od kilku lat pracuje jako higher level teaching assistant a to juz innym rodzaj pracy.
          Pracujac z dziecmi special education needs mialam okazje poznac rozne dzieci z roznymi potrzebami, np dzieci bardzo inteligentne,z duzym potencjalem ale np slabo widzace, ktore potrzebowaly duzo wsparcia psychicznego, wlaszcza w okresie nastoletnim a z takimi pracuje. Sa tez dzieci opoznione w roznym stopniu i majace lub nie dodatkowe problemu zdrowotne. Dzieci te nie rzucone na gleboka wode i pastwe rowiesnikow, maja wsparcie w szkole, nie kazdy z tych uczniow ma support one to one, tylko niektore, tez nie wszystkie tego potrzebuja. Chodzi o to aby te dzieci staly sie samodzielne i nabraly prwnosci siebie. Wielu z nich integruje sie bardzo dobrze, niektorzy slabo ze wzgledu na zaburzenia psychiczne, ale ogolnie czuja sie w szkole bardzo dobrze. Ja pracuje w secondady school,nie w primary.
          Dodam ze dzieci z problemami z zachowaniem maja wsparcie z osobnego department i swoich key workers, podobnie jak dzieci ze sepctrum autyzmu.
          Jednak tu wszystkie szkoly sa integracyjne, nie ma podzialu, dzieci spotykaja od przedszkola rowiesnikow ze specjnymi potrzebami.
          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:07
            To dokładnie jak moja siostra. Teraz jest hlta.
          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:10
            yamilca197 napisał(a):

            > Jednak tu wszystkie szkoly sa integracyjne, nie ma podzialu, dzieci spotykaja o
            > d przedszkola rowiesnikow ze specjnymi potrzebami.

            A w Polsce nie. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
            • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:17
              chocolate_cake napisała:

              > yamilca197 napisał(a):
              >

              > A w Polsce nie. Nie wiem czy to dobrze czy źle.


              Ja nie znajduje pozytow tego. Jaka to niby integracja jesli i tak tworzone sa podzialy juz od przedszkoli,bo sa zwykle i integracyjne, pozniej sa klasy zwykle i integracyjne...
              Czytam watki na ten temat na forum i widze ze ta integracja i poziom tolerancji to sa mizerne.
              Dodam ze nie twierdze ze w uk jest idealnie (zaraz zjawia sie sepy z syndromem uk) ale jest duzo lepiej pod tym wzgledem niz w pl.
              • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:22
                Z tym że w UK, jak sama pisałaś, i wiem od siostry, nauczyciel nie jest pozostawiony sam sobie z 28 dzieci zdrowych oraz 3 chorych, biorących leki od psychiatry itp. Wszystko ok jeśli są mniejsze klasy i dwóch nauczycieli, w tym jeden wspomagający. Do tego psycholog do pomocy.
                • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:31
                  Jasne. I na to powinna byc kasa, a nie na kolejną reorganizację szkolnictwa.
                  • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:39
                    Dokładnie. Mniejsze klasy i wsparcie
                  • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:49
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Jasne. I na to powinna byc kasa, a nie na kolejną reorganizację szkolnictwa.
                    >
                    Napisalam ze w uk tez tak nie jest, zwlaszcza w secondary schools a wielu 11-latkow jest w secondary.
                    Szkoly dostaja spore pieniadze tylko na dzieci statemented czyli z orzeczeniem a ich wcale nie ma az tak duzo, na statement nieraz czeka sie dlugo, w moim regionie bardzo dlugo, chyba najgorszy pod tym wzgledem w uk.
                    A szkola do ktorej chodzi dziecko autorki watku jest prywatna, wiec rodzice tego chlopca maja prawo oczekiwac ze ono tez bedzie mialo odpowiednie warunki a jesli ma orzeczenie to dodatkowe pieniadze. Skork szkola zaakceptowala tego ucznia to niech stworzy odpowiednie warunki dla wszystkich dzieci. Niech zatrudnia asystenta do pracy z chlopcem a nauczycielka niech znajdzie i zastosuje sposoby integracji.
                    • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:54
                      Dokładnie. Szkoła powinna kogoś zatrudnić.
                      Ale pewnie nie ma na to kasy. Coś wiem na ten temat.
                • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:39
                  chocolate_cake napisała:

                  > Z tym że w UK, jak sama pisałaś, i wiem od siostry, nauczyciel nie jest pozosta
                  > wiony sam sobie z 28 dzieci zdrowych oraz 3 chorych, biorących leki od psychiat
                  > ry itp.

                  Bywa ze jest. W szkolach podstawowych kazda klasa ma asystenta ale to sie zmienia w secondary schools, tam moze nie byc teaching assistants wcale, a jedynie statemented students maka 1:1 support. A statemented nie ma az tak wielu.
                  Poza tym osoby wspomagajace w tum systemie nie zajmuja sie innymi uczniami np z behavioural problems.
                  • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:51
                    No ale przynajmniej do końca szkoły podstawowej czyli do wieku 11 lat, każda klasa ma nauczyciela wspomagającego. Wiem że on nie jest dla dzieci trudnych.

                    Jak by ten problem rozwiązano w szkole w UK?
                    • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:06
                      chocolate_cake napisała:

                      > No ale przynajmniej do końca szkoły podstawowej czyli do wieku 11 lat, każda kl
                      > asa ma nauczyciela wspomagającego. Wiem że on nie jest dla dzieci trudnych.

                      Nie ma nauczyciela wspomagajacego, jest teaching assistant ale jego rola nie jest praca z dziecmi ze special educational needs. W primary school rola teaching assistants jest nieco inna niz secondary. Teaching assistants pracuja w klasach np w okreslonych grupach, biora tez male grupy na zewnatrz klasy i cwicza czytanie, marking, sprawdzanie reading records, przygotowywanie folders z homework,sprawdzanie czy homework zrobiony, robia displays, uczestnicza we przygotowaniach wystepow, pisza codzienne sprawozdzania o wszystkich uczniach itp ale nie pracuna 1:1. Jesli dziecko ma statement to wtedy szkola zatrudnia learning support assistant 1:1 i ta osoba pracuje tylko z tym uczniem, czasem jesli jem uczen jest on task zajmie sie innymi. W klasie mojego syna wspomniany F ma 1:1 i oprocz tego klasa ma asystenta.

                      > Jak by ten problem rozwiązano w szkole w UK?

                      Jaki problem?
                      • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:17
                        Tak, ja to wszystko wiem. Moja siostra była TA w primary. Chodzi mi o to, że część zajęć jest w mniejszych grupach.

                        Chodzi mi o problem autorki wątku.
                        • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:30
                          chocolate_cake napisała:

                          > Tak, ja to wszystko wiem. Moja siostra była TA w primary. Chodzi mi o to, że cz
                          > ęść zajęć jest w mniejszych grupach.

                          Ale te grupy nadal sa w jednej klasie i nadal nauczyciel jest odpowiedzialny z edukacje i zachowanie a nie TA.

                          > Chodzi mi o problem autorki wątku.

                          Napisalam juz. Przede wszystkim zadnego siedzenia w parach przy dwuosobowych stolach. Ustawienie stolikow i podzial na grupy, sitting plan bo od niego bardzo duzo zalezy. Zero tolerancji na proby odizolowania jakiegos ucznia w tym przypadku tego chlopca. Zatrudnienie dodatkowej ososby do pomocy, nawet na part time np 4 h dziennie, to szkola prywatna a jesli chlopiec ma orzeczenie to i dodatkowe pieniadze wiec tym bardziej. Zaproponowanie dyrekcji mieszanie klas, jesli jest wiecej niz jedna. Nauczycielka zapewne wie, ktorzy uczniowie sa punktem zapalnym problemow i nakrecaja problemy, ktore grupy sa silniejsze i maja wiekszy negatywny wplyw na reszte uczniow, te nalezy rozbic. Oczywiscie zero przyzwolenia na demonstrowanie nietolerancji wsrod rodzicow.
                          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:41
                            yamilca197 napisał(a):

                            > Ale te grupy nadal sa w jednej klasie i nadal nauczyciel jest odpowiedzialny z
                            > edukacje i zachowanie a nie TA.

                            OK. U mojej siostry było tak że ona jako TA wychodziła do innej sali z grupą uzdolnionych matematyczne albo słabych, różnie. Zajęcia były częściowo w innych salach. Byłam tam nawet i bardzo mi się ta szkoła podobała.

                            > rzede wszystkim zadnego siedzenia w parach przy dwuosobowych st
                            > olach. Ustawienie stolikow i podzial na grupy, sitting plan bo od niego bardzo
                            > duzo zalezy. Zero tolerancji na proby odizolowania jakiegos ucznia w tym przypa
                            > dku tego chlopca. Zatrudnienie dodatkowej ososby do pomocy, nawet na part time
                            > np 4 h dziennie, to szkola prywatna a jesli chlopiec ma orzeczenie to i dodat
                            > kowe pieniadze wiec tym bardziej. Zaproponowanie dyrekcji mieszanie klas, jesli
                            > jest wiecej niz jedna. Nauczycielka zapewne wie, ktorzy uczniowie sa punktem
                            > zapalnym problemow i nakrecaja problemy, ktore grupy sa silniejsze i maja wieks
                            > zy negatywny wplyw na reszte uczniow, te nalezy rozbic. Oczywiscie zero przyzwo
                            > lenia na demonstrowanie nietolerancji wsrod rodzicow.


                            Dzięki. Wszystko brzmi bardzo fajnie i rozsądnie smile
                            Z ostatnim będzie ciężko i mówię to jako nauczyciel pracujący w niepublicznej szkole od kilkunastu lat.
                            Tu rodzic może spowodować że, może nie od razu, ale taki uczeń jak z tego wątku, kiedyś w końcu sam odejdzie że szkoły. Mówię o rodzicach z klasy.
                            • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:37
                              chocolate_cake napisała:

                              > yamilca197 napisał(a):
                              >
                              > OK. U mojej siostry było tak że ona jako TA wychodziła do innej sali z grupą uz
                              > dolnionych matematyczne albo słabych, różnie. Zajęcia były częściowo w innych s
                              > alach. Byłam tam nawet i bardzo mi się ta szkoła podobała.

                              Niewielka procentowo czesc zajec tak moze sie odbywac ale wiekszosc jest w klasach bo to nauczyciel uczy a nie teaching assistants. Obecnie ofted na te praktyki szczegolnie zwraca uwage i sporo szkol dostalo wytyczne dot odpowiedniego wykorzystywania asystentow, takze HLTA. TA moga prowadzic intervention ale tez jest okreslona ilosc godzin dla danego ucznia.


                              > Dzięki. Wszystko brzmi bardzo fajnie i rozsądnie smile

                              Co nie oznacza ze w praktyce zawsze dziala i jest tak dobrze, bywa roznie, duzo zalezy od nauczycia i szkoly generalnie.

                              > Z ostatnim będzie ciężko i mówię to jako nauczyciel pracujący w niepublicznej s
                              > zkole od kilkunastu lat.

                              Dlaczego, jakie sa wg ciebie tego powody?

                              > Tu rodzic może spowodować że, może nie od razu, ale taki uczeń jak z tego wątku
                              > , kiedyś w końcu sam odejdzie że szkoły. Mówię o rodzicach z klasy.

                              To jakies zupelne nieporozumienie jest. W szkole moich dzieci, u corki (syn akurat trafil na bardzo ok klase) to szkola podejmowala dzialania na pozbycie sie uczniow, ale nie special needs cbodzilo a o zachowanie. Z jej klasy musialo odejsc dwie osoby, dziewczyna i chlopiec - oboje trafili do primary pru - szkola dla dzieci z problemami z zachowaniem, na innych zasadach niz zwykle.
                              Corka chodzi do secondary jest w y9 i szkola ma outstanding ofsted, swietne wyniki i 7 osob na jedno miejsce, sa egzaminy wstepne, a problemy z zachowaniem sa rozwiazywane na samym poczatku,latwo jest wyleciec. Szkola nie ma teaching assistants, ma uczniow (jakis procent) special educational needs. Mozna jak sie chce.
                              • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:47
                                Tu wszystko zależy od dyrektora szkoły.
      • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 09:54
        Yamilca, ogolnie się zgadzam, ale bronilabym dziewczynki. Uważam, że jej zachowanie jest odbiciem tego, co dzieje się w grupie. Ona najpewniej uważa, że siedzenie z tym chłopcem zrujnuje jej pozycje w klasie - i bardzo możliwe, że tak jest.
        • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:03
          Ale to jest "Być może". Trzeba jednak brać pod uwagę, ze dziewczynka może się nie bać o swoją pozycję w klasie, ale po prostu być np. skrajnie zażenowana tekstami chłopaka. Póki z nim nie siedziała, bło OK, mogła wstać i odejść. W czasie lekcji tego zrobić nie może. Co wtedy?
          • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:05
            Też prawda.
          • mama303 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:10
            verdana napisała:

            > Ale to jest "Być może". Trzeba jednak brać pod uwagę, ze dziewczynka może się n
            > ie bać o swoją pozycję w klasie, ale po prostu być np. skrajnie zażenowana teks
            > tami chłopaka. Póki z nim nie siedziała, bło OK, mogła wstać i odejść.

            ale ona jeszcze z nim nie siedziała.....może to okazja żeby dziewczynke nauczyc reakcji na tego typu teksty bo zapewniam że będa sie zdarzać, oj będa coraz czesciej.
            • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:13
              Nie, absolutnie nie. Dziesięciolatka nie ma obowiązku słuchać o seksie, jeśli tego nie chce, a reakcją - bardzo adekwatną - na tego typu teksty jest sprzeciw wobec ich wysłuchiwania. Czyli własnie niezgoda na siedzenie w jednej ławce z kimś, kto je wygłasza.
              • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:19
                verdana napisała:

                > Nie, absolutnie nie. Dziesięciolatka nie ma obowiązku słuchać o seksie, jeśli t
                > ego nie chce, a reakcją - bardzo adekwatną - na tego typu teksty jest sprzeciw
                > wobec ich wysłuchiwania. Czyli własnie niezgoda na siedzenie w jednej ławce z k
                > imś, kto je wygłasza.

                Tyle ze reakcja powinna byc po zaistnieniu problemu a nie przed.
              • mama303 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:39
                verdana napisała:

                > Nie, absolutnie nie. Dziesięciolatka nie ma obowiązku słuchać o seksie, jeśli t
                > ego nie chce, a reakcją - bardzo adekwatną - na tego typu teksty jest sprzeciw
                > wobec ich wysłuchiwania.

                to będzie wreszcie miała okazje sie sprzeciwić smile
            • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:27
              To też prawda że musimy uczyć dzieci jak sobie radzić z takim zachowaniami. Ale nad tym powinien panować rodzic i nauczyciel. To jeszcze małe dzieci.
              • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:30
                A nie, nie. Nie można powiedzieć "najpierw molestowanie, potem reakcja", jesli wiadomo, ze molestowanie jest wysoce prawdopodobne.
                I radzenie sobie z niechcianą rozmową o seksie to własnie izolacja - dziewczynka zatem (o ile oczywiście o to chodziło) wybrała dobrą taktykę radzenia sobie.
                • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:43
                  verdana napisała:

                  > A nie, nie. Nie można powiedzieć "najpierw molestowanie, potem reakcja", jesli
                  > wiadomo, ze molestowanie jest wysoce prawdopodobne.

                  A skad wiadomo? Tak samo (a moze nawet bardziej) prawdopodobne jest, ze to chlopiec jest stygmagyzowany przez reszts grupy, ktora stosuje bullying zwlaszcza ze jak sama autorka watku mapisala tez dzieck nigdy nie spotkaly dzieci z jakimikolwiek zaburzeniami.
                  Relacja 10 latki moze byc bardzo inna od stanu faktycznego, ona to relacjonuje ze swojej dzieciecej pozycji.
                  • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:52
                    To jest możliwe. Ale możliwe jest też, ze o dziwo, 10-latka nie kłamie i czuje sie bardzo niekomfortowa w towarzystwie tego chłopca. To jest sprawa do rozstrzygnięcia i omówienia. Ale fakt, ze nauczycielka wybrała chore dziecko jako towarzystwo dla chłopca, a nie odważyła się posadzić z nim żadnej obecnej dziewczynki bardzo mi się nie podoba. Chyba w ogóle w tej sytuacji mieszane pary - dla zasady - nie sa dobrym pomysłem. Ograniczają o polowę ilość dzieci, która mogłaby siedzieć z chłopakiem, a jeśli on gada o seksie, to sadzanie go z dziewczynką jest bardzo wątpliwe.
                    • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:08
                      verdana napisała:

                      > To jest możliwe. Ale możliwe jest też, ze o dziwo, 10-latka nie kłamie i czuje
                      > sie bardzo niekomfortowa w towarzystwie tego chłopca. To jest sprawa do rozstrz
                      > ygnięcia i omówienia. Ale fakt, ze nauczycielka wybrała chore dziecko jako towa
                      > rzystwo dla chłopca, a nie odważyła się posadzić z nim żadnej obecnej dziewczyn
                      > ki bardzo mi się nie podoba. Chyba w ogóle w tej sytuacji mieszane pary - dla z
                      > asady - nie sa dobrym pomysłem. Ograniczają o polowę ilość dzieci, która mogłab
                      > y siedzieć z chłopakiem, a jeśli on gada o seksie, to sadzanie go z dziewczynką
                      > jest bardzo wątpliwe.

                      Siedzenie w parach nie jest dobrym pomyslem. Problem mozna sprobowac rozwiazac dosc prosto, zaczynajac od innego ukladu stolow.
                      • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:24
                        Oczywiście, to jest optymalne. Tylko pesymizm i znajomość polskich szkół każe mi powątpiewać, czy to jest możliwe...
                        • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:31
                          verdana napisała:

                          > Oczywiście, to jest optymalne. Tylko pesymizm i znajomość polskich szkół każe m
                          > i powątpiewać, czy to jest możliwe...

                          To zalezy od nauczycieli przeciez. Obecnie chyba na studiach uczy ich sie nowoczesnych metod pracy?
                          • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:34
                            Niestety nie. To zależy od dyrekcji także, a że szkoła prywatna - i od rodziców. Nie wiem dlaczego, ale opór przez zmianą układu stołów jest ogromny.
                            • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:46
                              verdana napisała:

                              > . Nie wiem dlaczego, ale opór przez zmianą układu stołów jest ogromny.

                              Ale to brzmi absurdalnie. Poza tym po lekturze watkow o tematyce szkolnej uwazam ze jeszcze jedna rzecz ktora nalezaloby zmienic - udzial rodzicow w dzialaniu/pracy nauczycieli. Nienormalna sytuacja jest gdu rodzice przylaza do szkoly i mowia nauczycielom jak ci maja pracowac, obok kogo maja posadzic ich dzieci itp.
                              • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:49
                                Nienormalne to ale spotykane od czasu do czasu, nawet w liceum smile
                                • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:53
                                  Raz jedna mama prosiła o posadzenie dziecka w pierwszej ławce i absolutnie nie z koleżanką A bo ta gada. No i ok. Siedział jak chciała. Po dwóch tygodniach pisze do wszystkich nauczycieli, że jednak niech nie siedzi w pierwszej bo czuje się dyskryminowany wink
                                  • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:39
                                    chocolate_cake napisała:

                                    > Raz jedna mama prosiła o posadzenie dziecka w pierwszej ławce i absolutnie nie
                                    > z koleżanką A bo ta gada. No i ok. Siedział jak chciała. Po dwóch tygodniach pi
                                    > sze do wszystkich nauczycieli, że jednak niech nie siedzi w pierwszej bo czuje
                                    > się dyskryminowany wink

                                    😁 i nauczyciele sie do tego stosuja?
                                    • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:42
                                      Różnie wink
                              • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:55
                                Ależ tak ma brzmieć. Bo absurdy w polskiej szkole to codzienność.
                                Przy czym nie do końca się zgodzę co do udziału rodziców. Rodzic powinien jednak móc stawać w obronie swojego dziecka, albo lepiej - przyjść porozmawiać z rodzicem o sytuacji swojego dziecka, które ma jakiś problem, a nie uznać, ze nauczyciel ma prawo zrobić wszystko, a dziecko ma się tylko podporządkować.
                                • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:56
                                  Z nauczycielem oczywiście.
                                • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:44
                                  Verdana. Oczywiście że rodzic ma prawo a nawet obowiązek przyjść i porozmawiać.
                                  Nie zawsze nauczyciel ma rację. Chodzi mi o zdrowy rozsądek
                                • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:49
                                  verdana napisała:

                                  > Ależ tak ma brzmieć. Bo absurdy w polskiej szkole to codzienność.
                                  > Przy czym nie do końca się zgodzę co do udziału rodziców. Rodzic powinien jedna
                                  > k móc stawać w obronie swojego dziecka, albo lepiej - przyjść porozmawiać z ro
                                  > dzicem o sytuacji swojego dziecka, które ma jakiś problem, a nie uznać, ze nauc
                                  > zyciel ma prawo zrobić wszystko, a dziecko ma się tylko podporządkować.


                                  Alez oczywiscie ze ma prawo rozmawiac o problemach i wspolnie szukac rozwiazan ale nie w taki sposob ze mowi nauczycielowi obok kogo ma posadzic jego dziecko a obok absolutnie nie albo miec mozliwosc stosowania nagonek na konkretnych uczniow itp.

                                  Z wlasnego przykladu, moj syn od wrzesnia skarzyl sie na swojego nauczyciela (co rok maja nowego) ze jest niesprawiedliwie karany. Ok, najpierw zignorowalam bo stwierdzilam ze jednorazowo mu sie zdarzylo. Ale tych skarg bylo coraz wiecej. Ok wyslychalam szczegolow i na spotkaniu nauczyciel-rodzic-uczen zapytalam jakie zachowanie ma moj. Uslyszalam ze zawsze bardzo dobre. Ok wiec zapytalam dlaczego w takim razie jest karany jesli nie zawinil? Nauczyciel stosowal taka kare ze 2-3 uczniow rozrabialo a karal cala klase np utrata play time czy golden time. Zapytalam go co chce tym.osiagnac bo moj syn np jest bardzo sfrustrowany ta sytuacja, no bo kto chce byc karany za przewinienia innych? Dodalam ze powinien karac tych ktorzy sie zle zachowuja i lamia zasady a nie wszystkich. Powiedzial ze stosuje ta metode bo trudno wylapac tycj zle zachowujacych sie, wiec mu powiedzialam ze wcale nie i oboje z racjo pracy w szkole to wiemy. Przestal karac cala klase..
                                  • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:15
                                    A, tak to oczywiście. Sama znam mamusie, która stale kazała przesadzać córkę. Aby córka siedziała z kimś, kogo nie lubi i nie rozmawiała na lekcji...
                                    • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:17
                                      Ludziom nie dogodzisz wink
                              • mama303 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:48
                                yamilca197 napisał(a):

                                > Nienormalna sytuacja jest gdu rodzice przylaza do szkoly i
                                > mowia nauczycielom jak ci maja pracowac, obok kogo maja posadzic ich dzieci itp

                                dokłądnie to juz jest przesada. Pamiętam że w klasie córki tez był podobny problem w klasach I-III i tez pani wpadła na pomysł wyciszenia chłopców dzieki usadzeniu ich z dziewczętami. Na zebraniu była mała awanturka oburzonych mam dziewczynek. Pani ucięła te dyskusję mówiąc coś w rodzaju że o sposobie prowadzenia lekcji i ustawieniu dzieci w ławkach decyduje ona.
                    • berdebul Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:29
                      Nie wiemy, jaki system przyjęła nauczycielka. Może alfabetyczny, pierwsza dziewczynka z listy siedzi z pierwszym chłopcem z listy.

                      Dzieci są okrutne. Ze swoich szkolnych lat pamiętam chłopca ktory do nas dołączył. Miał dziwne imię, był mocno wycofany. Chłopcy z klasy mu dokuczali, nawet wymyślili że wrzucą mu do plecaka torebki z pyłem kredy, a pózniej powiedzą nauczycielowi, że Iksiński ma torebki z białym proszkiem. Jeżeli te dzieci nigdy nie spotkały kogoś innego, są tam kliki, to przemoc i brak tolerancji wobec nowych/innych będzie narastał. Nie wiemy co mówi to dziecko, wiemy co mówi grupa, grupa dzieci która nie akceptuje nowego.
              • mama303 Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:41
                chocolate_cake napisała:

                > To też prawda że musimy uczyć dzieci jak sobie radzić z takim zachowaniami. Ale
                > nad tym powinien panować rodzic i nauczyciel. To jeszcze małe dzieci.

                no i tam będzie przecież nauczyciel.
          • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:15
            Ale nie będzie siedziała.

            Przypominam sobie, że mielismy w szkole kilka sytuacji tego typu atakow, i że nigdy nie chodzilo o ucznia z ZA czy innymi zaburzeniami, o których bysmy wiedzieli. Gorzej, byli to często chlopcy zajmujący w klasie wysoka pozycję, a jeśli sprawe dziewczyny nam zglaszały, to z jednoczesnym absolutnym zakazem rozmawiania z tymi chłopcami i ujawniania, że wiemy. Kończylo się na zmianie miejsca, prosbach do nauczycieli o wiekszą uważność, ćwiczeniu reakcji. Bardzo przykre sprawy i jedne z najtrudniejszych.
        • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:13
          Ja rozumiem, ale to jest wlasnie rola rodzica i nauczycieli zeby dzieci tak nie uwazaly. Przede wszystkim system siedzenia w dwuosobowych lawkach powinien odejsc do lamusa, zdaje sie joa pisala juz na samym poczatku o innym ustawieniu stolow np podkowa - tak, takze podwojna podkowa. Bardzo dobre jest tez ustawianie po kilka stolow i podzielenie dzieci na grupy zaawansowania, ale nie na wszystkich zajeciach a tylko na niektorych jak matematyka czy j polski a reszta grupy mieszane. Siedzenie na dywanie podczas niektorych zajec tez pomaga w integracji. Wreszcie mieszanie klas co rok przynosi sporo korzysci, to w przypadku gdy jest wiecej klas niz jedna z kazdego rocznika.
          Wieksza stanowczosc szkoly w polityce integracyjnej zarowno w stosunku do dzieci jak i rodzicow.
          Naprawde nie rozumiem tego upierania sie w podrzymywaniu siedzenia w dwuosobowych lawkach? Przyznam ze nie spotkalam sie nigdy skarg moich dzieci na to ze siedza obok kogos i im to nie pasuje, kazde ma swojego best friend ale takze mozliwosc nawiazania relacji z innymi dziecmi.
          • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:14
            No własnie. Dwuosobowe ławki to jest absolutnie najgorszy układ z możliwych.
    • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:12
      Zrobiłabym zadymę u dyrekcji, zwłaszcza, że płacisz za szkołę. Moje dziecko nie będzie robiło za terapeutę jakiegoś czubka. Już widzę, jak ta pani, sama z własnej woli, w imię tolerancji, usiadłaby w autobusie MZK obok śmierdzącego, pierdzącego świra, bełkoczącego pod nosem o zabijaniu i gwałtach.
    • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 10:40
      Dodam jeszcze, że sama unikam ludzi, których zwyczajnie nie lubię, a co dopiero takich, którzy mnie brzydzą i śmiem twierdzić, że robi tak zdecydowana większość dorosłych ludzi, ale dziecko na siłę chcecie uczyć tolerancji. Hipokrytki.
      • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:40
        zyjesz w jakies bajce w ktorej ludzie sa wylacznie piekni, zdrowi i bagaci?
        • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:06
          Niestety nie, ale ze świrami, śmierdzielami, brudasami, bezdomnymi czy innymi dziwadłami nie muszę wchodzić w żadne interakcje i nie muszę ich tolerować. W swoim otoczeniu mam tylko osoby, które lubię. Z tymi których nie lubię albo wcale nie utrzymuję żadnego kontaktu, albo to jakieś służbowe, czy przelotne znajomości na kurtuazyjne dzień dobry. Osoby, które mnie brzydzą, których się boję, czy są w jakikolwiek sposób dla mnie odrażające omijam szerokim łukiem.
          • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:09
            Nikt by mnie nie zmusił do siedzenia w ławce z takim typem, jak ten z postu startowego. Nawet rodzice by nie byli potrzebni, bo fizycznie nauczycielka by mnie nie dała rady na siłę w tej ławce posadzić. Gdyby moje dziecko nie chciało bardzo z kimś siedzieć, powód nieważny, to bym interweniowała, bo szkoła to nie kolonia karna, a dziecko to tez człowiek i ma prawo do swoich sympatii i antypatii i wyborów.
            • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:30
              nie szkola to tez miejsce w ktorym uczymy sie zachowan spolecznych, zwlaszcza gdy w domu brakuje odpowiednich wzorcow np gdy dziecko ma matke jak ty wink
              • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:42
                Na szczęście, póki co, rodzice mają decydujące zdanie, zwłaszcza w szkole, za którą się płaci.
                • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:48
                  Dodam jeszcze, uczciwie, że gdyby moje dziecko CHCIAŁO z własnej woli siedzieć z pierdzącym dziwolągiem, bo by go lubiło, nie wtrącałabym się, niech siedzi. Ale gdyby to pani umyśliła sobie, że moje dziecko będzie terapeutą dziwadła, wbrew swojej woli - po moim trupie.
                • tt-tka Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:58
                  kota_marcowa napisała:

                  > Na szczęście, póki co, rodzice mają decydujące zdanie, zwłaszcza w szkole, za k
                  > tórą się płaci.

                  Przypuszczam, ze rodzice tego chlopca TEZ placa za szkole. A byc moze leci za niego jeszcze dodatkowe dofinansowanie dla placowki.
                  • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 20:13
                    Być może, ale neurotypowych jest więcej, a nikt nie chce, no przynajmniej większość, by jego dziecku działa się krzywda, więc łatwo się w proteście zjednoczą, a nagłośnienie sprawy szkole też się nie przysłuży, tak więc łatwiej chyba jest odpuścić dziewczynce i niech "dziwak" siedzi sam, albo z dobrowolnym ochotnikiem.
                    • tt-tka Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 20:28
                      Kota, na to, ze nauczycielka zachowala sie nieprofesjonalnie i zalatwila sprawe wyjatkowo niezrecznie - a wlasciwie wcale jej nie zalatwila, tylko zaostrzyla - zgodzilysmy sie chyba wszystkie. Co wiecej, padly calkiem sensowne inne propozycje.
                      • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 20:38
                        No ale o to w tym wątku od początku się rozchodzi. Nikt nie chce dos*ać temu dzieciakowi, tylko żeby nauczycielka odczepiła się od dziewczynki. Póki nikt nikogo do niczego nie zmuszał, w klasie nie było konfliktu. Nauczycielka idiotka niech zmieni pracę.
                        • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 20:40
                          Dodam jeszcze, że sądząc z postów, chłopiec z kimś siedział, czyli jacyś ochotnicy byli, jak to mówią, lepsze jest wrogiem dobrego.
                        • nangaparbat3 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 21:10
                          >>Nikt nie chce dos*ać temu dzieciakowi,

                          Jak cię czytam, to mam wrażenie, że nic innego nie robisz, różnym osobom.
          • tt-tka Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:16
            kota_marcowa napisała:

            > Niestety nie, ale ze świrami, śmierdzielami, brudasami, bezdomnymi czy innymi d
            > ziwadłami


            O. Do ktorej kategorii zaliczasz zaburzone dziecko 10-letnie ? przy czym nie musisz z nim wchodzic w kontakt, oczywiscie.

            nie muszę wchodzić w żadne interakcje i nie muszę ich tolerować.

            A dziecko w wieku szkolnym ? Obowiazek szkolny dotyczy i corki zalozycielki, i chlopca, o ktorym mowa.
            • kota_marcowa Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 19:20
              Dotyczy i co z tego. Mogą siedzieć w oddzielnych ławkach.
      • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:14
        kota_marcowa napisała:

        > Dodam jeszcze, że sama unikam ludzi, których zwyczajnie nie lubię, a co dopiero
        > takich, którzy mnie brzydzą i śmiem twierdzić, że robi tak zdecydowana większo
        > ść dorosłych ludzi, ale dziecko na siłę chcecie uczyć tolerancji. Hipokrytki.

        Dokladnie kota. Lauren najwieksza hipokrytka - uczepila sie mnie podczas gdy moje dziecko nie wysmiewalo nigdy tego chlopca a nawet siedziało z nim cały semestr dopóki nie miało już ostatecznie dosyć bo to był koszmar. Ona jest niezwykle tolerancyjna rękami innych. A gdyby chodziło o jej dziecko pierwsza by protestowała...
    • koza_w_rajtuzach Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 11:37
      Moim zdaniem reakcja Twojej córki była nieadekwatna do wieku. Dziwi mnie to, że przez tyle lat nie byłaś w stanie nauczyć jej tolerancji. Rozumiem gdyby chłopiec wyrządził jej jakąś krzywdę.. ona nawet nie chce dać mu szansy, traktuje go jak człowieka gorszej kategorii.
      Szkoła wyraźnie próbuje pomóc chłopcu, wyciszyć go itd. Z pomocą psychologów, rodziców, szkoły oraz rówieśników jest to jak najbardziej możliwe.
      Nie zawsze siedzi się z tym kogo się lubi. Jeden chłopiec z klasy mojej córki (fakt, wrażliwszy od pozostałych) rozpłakał się na wieść, że będzie siedział z moją córką w ławce. Wiadomo, że fajniej jest siedzieć z kimś z kim się gra w piłkę nożną niż z jakąś dziewczyną, z którą na dobrą sprawę nigdy się nie rozmawiało. Po bardzo krótkim czasie się zaprzyjaźnili i nawet jak nie musieli to chętnie siedzieli razem i choć teraz są już rozsadzeni inaczej to często rozmawiają, bo mają wspólne zainteresowania.

      Tak naprawdę nieważne jest ile płaci się za szkołę. Jeśli dziecko dramatyzuje z takiego powodu, to należy je przywołać do porządku, wytłumaczyć, że takie zachowanie jest krzywdzące, inaczej wychowa się złego człowieka, które nic nie widzi poza czubkiem własnego nosa.
      • rozamund Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:20
        Jasne, a nie jest krzywdzące to, że kilka godzin dziennie trzeba przebywać w towarzystwie osoby, do której czuje się fizyczny wstręt?
        • verdana Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:26
          I to jest problem. Bo podejrzewam,z ę nie tylko Twoja córka ma problem z siedzeniem z kimś, kto śmierdzi. Z drugiej strony, o ile to problem zdrowotny, to trudno chłopaka za to winić.
          Ale sama wiem, ze dorośli mają problem z współpracownikami, którzy pachną brzydko i nawet dorośli nie bardzo umieją go rozwiązać.
          • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:49
            ilu znasz kilkulatkow (czy nawet doroslych) ktore ewidentnie smierdza mimo ze rodzice dbaja o higiene dziecka (bo pewnie dbaja)? Ja do dzis pamietam dziewczynke, ktorej na koloniach wszytskie inne dzieci dokuczaly (sorry bylam jednym z nich i do tej pory sie tego bardzo wstydze), taka zwykle dziecko ktore z jakiegos powodu nie zostalo zaakceptowane przez grupe. To ze smierdzi powtrzaly o niej wszystkie dziewczyny, chociaz daje slowa nie smierdziala. Niestety na tych koloniach nie mielismy madrych wychowcow ktorzy poradziliby sobie z problemem nietolerancji, dziewczynka przeplakal dwa tygodnie, do tej pory mi jej szkoda.
            • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:56
              Jesli chlopiec faktycznie smierdzi to jest rola nauczyciela zeby porozmawiac z rodzicami a jesli nie da to efektow to zglosic sluzbom socjalnym.
            • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:56
              Przykre. Niestety czasem dobry wychowawca i jego pogadanki nie pomogą. Dzieci niby rozumieją a za plecami wychowawcy robią swoje. Jak widać zawsze były takie wredne dzieci.
              • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:57
                To było do tosi
                • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:09
                  to prawda, ale mysle ze gdyby ktos dorosly wtedy zareagowal i z nami porozmawial a przede wszystkim probowal to dziecko integrowac z grupa byloby znacznie lepiej. Do tej pory pamietam te historie, a swoje zachowanie zrozumialam dzieki rozmowie z moja mama, ktora gdy zaczelam opowiadac co dzialo sie na koloniach, bardzo madrze uswiadomila mi moje okruciestwo w stosunku do tamtego dziecka. Pamietam jak zszokowana bylam po tej rozmowie.
                  A dzieci jak dzieci czesto dopasowuja sie do grupy rowiesniczej, ktos ten daje sygnal do ataku reszta rusza do boju i przescigaja sie w wymyslaniu historii na temat ofiary. Mysle ze polowa tego co opowiad corka nie koniecznie sie zdarzylo.
                  • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:13
                    Oczywiście że gdyby ktoś wtedy porozmawiał to byłaby szansa, że dzieci zrozumieją.
          • bergamotka77 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:00
            Dokładnie verdana. Nie wiem czy to przypadek ale chłopak z którym siedział mój syn też miał problemy z takimi rzeczami tzn. smierdzialo mu z buzi jak mówił syn i miał żółty "miód" w uszach co go obrzydzalo. Niestety dzieci zaburzonych przybywa a szkoły nie wiedzą co z tym fantem zrobić. U nas chłopiec siedzi w koncu sam bo gdy mój syn poprosił o zmianę nie było chętnego by go zastąpić .
            • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:12
              jezeli problem byl z higiena, moze warto bylo zwrocic uwage nauczycielce by poinformowala rodzicow.
              • chocolate_cake Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:16
                Też racja ale wiem, że są rodzice, którzy obrażają się na takiego nauczyciela. Co mu będzie obca baba gadać, że jego dziecko jest brudne. Przecież bierze prysznic raz w tygodniu. ( z opowieści koleżanki)
                • yamilca197 Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:26
                  U mnie w szkole jest uczen ktory przychodzil brudny,smierdzial,spodnie mial za krotkie (duzo) i postrzepione. Jedna a TA zglosila to do well being office w szkole, pomoglo, dzieciak dostal nowe spodnie w swoim rozmiarze i przestal smierdziec.
        • koza_w_rajtuzach Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 09:13
          > Jasne, a nie jest krzywdzące to, że kilka godzin dziennie trzeba przebywać w towarzystwie osoby, > do której czuje się fizyczny wstręt?

          Dzieci czasami mają skłonność do przesadnych reakcji. Kiedy nie zaakceptują kogoś w grupie często nakręcają się wzajemnie. To nie znaczy, że z chłopcem nie ma żadnego problemu, ale być może jest tak, że problem nie jest aż tak duży jak go dzieci przedstawiają, a większy problem jest w braku tolerancji. Dzieci chłopca odrzucili, co w pewien sposób może go prowokować do gorszego zachowania, bo czuje się nieszczęśliwy i odrzucony i w ten sposób usiłuje zwrócić na siebie uwagę.
          A co do brzydkiego zapachu, to często dzieci używają takiego argumentu jeśli za kimś nie przepadają. Samej zdarzyło mi się jako dziecko tak o kimś słyszeć, choć sama nigdy tego nie wyczułam. Różne dziewczynki bywały u mojej córki i zauważyłam, że kiedy mówiły do mojej, że kogoś nie lubią, to przeważnie dodawały, że ta osoba śmierdzi, czego moja córka nie zaobserwowała u tych osób, bo sama mówiła do koleżanek, że przecież ta osoba wcale brzydko nie pachnie.
          Także dzieci przesadzają, a Twoja córka z tego co piszesz ma skłonności do egzaltacji.
          • 71tosia Re: Szkolny problem - długie 15.01.17, 12:00
            no wlasnie dzieci lubia sie nakrecac, wystarczy ze jedno zobaczy ducha a reszta tez bedzie przsiegac ze widziala wink I nie ma w tym nic dziwnego bo dzieci sie dopiero ucza krytycznego myslenia i zachowan spolecznych. A warto troche ochlonac i przyjrzec sie tym opowiesciom corki i moze je jednak skonfrontowac z rzeczywistoscia zanim zacznie sie wendete. Moze chlopiec jest problematyczny ale pewnie nie az tak bardzo jak opowiadaja to dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka