chlorella_zielona Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:55 Problem jest bardzo złożony i należy go rozpatrywać z dwóch stron: 1. Twoja córka - ma prawo czuć się źle z tym, że pod jej nieobecność narzucono jej takie rozwiązanie. Ma prawo czuć się źle z tym, że ma siedzieć z chłopcem, z którym zapewne żadna inna dziewczynka siedzieć nie chce. Ma prawo nie podobać jej się jego zachowanie. Musi zrozumieć, że może ono wynikać z zaburzeń, z problemów rozwojowych itd - ale nie oznacza to, że musi sama sobie z tym radzić. 2. Nauczyciel - ma obowiązek zapewnić chłopcu optymalne warunki integracyjne, a dziecko i jego rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła o to zadba. 3. TY - ponieważ płacisz (a to jest bardzo istotne wbrew pozorom) masz prawo oczekiwać, że szkoła rozwiąże problem w sposób INTELIGENTNY i PEDAGOGICZNY. Bo jak na razie rozwiązanie, które zostało zastosowane, jest kompletnie do bani - po pierwsze pogłębia niechęć do dzieciaka, po drugie tworzy podziały w klasie, po trzecie - prowadzi do konfliktu między szkołą a rodzicami. Ja, będąc na Twoim miejscu i PŁACĄC za szkołę, zażądałabym wprowadzenia następujących rozwiązań: - ustawienie ławek w taki sposób, aby nikt nie siedział z nikm konkretnym i częste roszady - zrobienie lekcji wychowawczej, podczas której pani przypomni WSZYSTKIM dzieciom, jakie są zasady dobrego zachowania (nie dłubiemy, nie bekamy itd) - przeprowadzenia lekcji o tolerancji i odmienności, oczywiście w odpowiedni sposób, taki, aby dzieci się nie zorientowały w czym rzecz - zastosowanie wobec nowego chłopca odpowiednich "kar" za nieadekwatne zachowanie - takich samych jakie zastosowano by wobec dowolnego innego dziecka. A z córką powinnaś rozmawiać, tłumaczyć, wyjaśniać. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 12:58 a jak by nie placila to co? Wtedy szkola nie ma obowiazku rozwiazywac problemow wychowczych? Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Szkolny problem - długie 14.01.17, 13:15 Ma obowiazek, ma. Wywiazuje sie z niego roznie Warto uswiadomiec dzieciom (i doroslym), ze praktycznie kazdy ma jakies cechy i zachowania, ktore komu innemu moga przeszkadzac, draznic go, irytowac itp. Nawet jesli sa bezglosne i bezwonne. Przykladowo - ktores dziecko rusza uchem albo marszczy nos, a inne nie moze sie skupic i uwazac, bo caly czas wpatruje sie i czeka na kolejne poruszenie Wlasnie rola wychowawcy/pedagoga szkolnego/psychologa jest to uswiadomic, a najlepiej wykazac. W zajeciach z cala grupa. Inni nas denerwuja, brzydza, przeszkadzaja i jak z tym zyc, panie premierze, jak zyc ? I nie na zasadzie pogadanki (nie tylko), a na powtarzajacych sie cwiczeniach. No i nie zaszkodziloby znalezc i uswiadomic klasie jakies - chocby jedna - pozytywne cechy klopotliwego kolegi. Odpowiedz Link Zgłoś