Dodaj do ulubionych

A ile z Was.

31.01.17, 11:38
Zaproponowało małżeństwo facetowi? W wątku o nazwiskach jedna forumka uświadomiła nas, zacofane baby ze wsi,że istnieje również taka możliwośćsmile. No teoretycznie owszem, wiem, że mogłam sama zaproponować mężowi ślub. Ale ja jednak uważam, że to rola faceta. Sama czuła bym się jak jakaś, no nie wiem, desperatka? Ale to ja. Może są tu jakieś odważne i nowoczesne kobiety, które tak zrobiły? Pytam tylko z ciekawości.

Obserwuj wątek
    • nathasha Re: A ile z Was. 31.01.17, 11:43
      malzenstwa jeszcze nie, ale pierscionek wybralam ja i gdybym mogla sama bym go sobie wreczyla, wyszloby romantyczniej wink a tak naprawde to sa chyba wspolne ustalenia, nigdy nie bylo jakiegos romantycznego momentu - ze on wzruszony mowil mi ze jestem kobieta jego zycia i prosil czy bym nie uczynila mu zaszczytu zostajac jego zona, bo reakcja moglaby byc odwrotnie proporcjonalna do tak podnioslej chwili.
    • shell.erka Re: A ile z Was. 31.01.17, 11:44
      W zasadzie to ja.
      To znaczy on poprosil mnie o reke 2 lata wczesniej, ale potem byla ciąża, dziecko i odlozylismy plany. Az do pewnego majowego poranka, kiedy spojrzalam w kalendarz i pokazałam date, ktora mi sie bardzo spodobala i oznajmilam w zasadzie, ze nastepnego dnia zadzwonie do kosciola spytac, czy jest wolny termin.
      Zgodzil sie wink
    • olikol Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:10
      Moja znajomasmile Chodzili ze sobą kilka lat, facet zadowolony ale nic na temat ślubu, w końcu zdybała go ponoć w kotłowni pod bojlerem big_grin i się z nim rozmówiła, że ma się zdecydować, albo się żeni albo nie, bo ona tak w nieskończoność chodziła po próżnicy nie będzie.
      Druga znajoma podobnie, po ponad roku podkręcania faceta swoją osobą na jakieś jego kolejne zapędy zamachała mu ręką przed nosem "hola hola, będzie tu pierścionek to i reszta będzie" tongue_out
    • princy-mincy Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:13
      Malzenstwa to nie, nie zaproponowalam. On sie oswiadczyl.
      Natomiast konkretny slub (chodzi mi o date) to juz moja inicjatywa.
      Po zareczynach byla ciaza, szukanie domu, przeprowadzka, remonty itp i slub zszedl na dalszy plan.
      Ale po ponad 3 latach od zareczyn oswiadczylam mezowi, ze teraz to juz wszystko jest w miare poukladane i czas na slub. Od razu uzgodnilismy, czy to bedzie jesien biezacego roku czy wiosna kolejnego. Konkretna data zostala wybrana juz przeze mnie.
    • vaikiria Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:13
      Ja, ale w sumie to była luźna rozmowa, a nie jakieś klasyczne oświadczyny. Po prostu gadaliśmy na ten temat i rzuciłam: to może weźmy ślub. On uznal, że to dobry pomysł. Finalnie nic z tego nie wyszło. w dwóch kolejnych przypadkach to faceci mi się oświadczali smile
    • kaasieqq Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:29
      Ja i mój mąż po prostu wspólnie podjęliśmy decyzję, że chcemy wziąć ślub. Potem dostałam pierścionek zaręczynowy, ale nie było to klasyczne oświadczyny, bo wszystko mieliśmy już ustalonesmile
    • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:38
      Nas do ślubu przekonała koleżanka. Byliśmy ze sobą już siedem lat i mieliśmy troje dzieci. I kiedyś, podczas wakacyjnego wieczoru, po prostu nas przekonała. Nie wiem, jak teraz jest w Polsce, ale gdy w niej mieszkaliśmy, to nasza sytuacja rodzinno - prawna (konkubinat) nie przedstawiała się zbyt kolorowo. Pierścionek dostałam kilka lat wcześniej, więc nie musieliśmy się bawić w jakieś oficjalne akcje. Poza tym na naszym ślubie nie było nikogo z rodziny, grupa znajomych i już. I w sumie, gdyby nie ta sama koleżanka, to mogłoby do ślubu nie dojść, bo oboje zapomnieliśmy o nim. Ślub był w sobotę, a ona do mnie we wtorek zadzwoniła z zapytaniem, czy mam sukienkę? Na co? Na twój ślub! O k..! To już w tę sobotę?! Od razu zeszłam z pracy do pierwszej z brzegu kwiaciarni, zamówiłam bukiet, pojechałam do mojej fryzjerki, z trudem znalazła dla mnie czas. Szefowa mojego ojca udostępniła nam miejsce w lokalu sama zorganizowała menu. No i jakoś poszło smile
      • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:55
        Rosa twoja opowiesc to totalna fantastyka. Najbardziej mnie poruszył fragment "byliśmy razem aż 7 lat i mieliśmy troje dzieci" big_grin Nie dziwię się, że nie mieliście dzieci skoro Co rok plodziliscie dziecko niemal od pierwszej randki. Poza tym na 150 kg raczej trudno znaleźć suknię ślubną...Rodzina chyba też wam kibicowala skoro nikt nie przyszedł smile
        • vaikiria Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:27
          Troje dzieci w siedem lat to nie jest jakieś wielkie dziwo. A rodziny można na ślub nie zapraszać. Co więcej - nie każda rodzina na zaproszenie zasługuje. jakby mi ktoś nie chcial "kibicować" i robil fochy co do mojego związku to by nawet o terminie ślubu się nie dowiedział.
          • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:32
            Tym bardziej, że z postów wynika, że miała wyjątkową parszywą rodzinę, znęcających się matkę, ojczyma i chyba ojca alkoholika. Takich ludzi lepiej nie mieć na swoim ślubie ani innym ważnym wydarzeniu.
        • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 01.02.17, 14:29
          bergamotka77 napisała:

          > Rosa twoja opowiesc to totalna fantastyka. Najbardziej mnie poruszył fragment "
          > byliśmy razem aż 7 lat i mieliśmy troje dzieci" big_grin Nie dziwię się, że nie mieli
          > ście
          dzieci skoro Co rok plodziliscie dziecko niemal od pierwszej randki.
          Poza
          > tym na 150 kg raczej trudno znaleźć suknię ślubną...Rodzina chyba też wam kibic
          > owala skoro nikt nie przyszedł smile
          >

          Czy ty widzisz, co napisałaś? A podobno najlepsze studia w Polsce skończyłaś tongue_out I jeszcze mienisz się specjalistką od mojego życia seksualnego big_grin
          Rodziny nie zaprosiliśmy świadomie, a twoje wnioski są mylne, tak samo jak gazeciarza. Gdybyś ze zrozumieniem przeczytała, co napisałam, to byś się trollicznie i głupio nie czepiała, ale jak cię znam z forum, to musisz, bo się inaczej udusisz.
          Gdy brałam ślub, to nie ważyłam 150 kg, to raz. Sukienkę kupiłam dzień przed ślubem i nie miałam problemu ze znalezieniem odpowiedniego rozmiaru.
    • e-kasia27 Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:40
      Małżeństwa to nie zaproponowałam, to była jego inicjatywa, ale on chciał za rok (czerwiec wtedy był), a ja na to, że albo teraz we wrześniu, albo wcale.
      Liczy się?
    • default Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:43
      Ja się najpierw przez wiele lat wymigiwałam od ślubu, bo mi się to podatkowo nie kalkulowało, aż w końcu mąż się znudził i przestał nagabywać. Potem sytuacja się zmieniła, dziecko dorosło, a my zaczęliśmy odczuwać pewne niewygody majątkowo-urzędniczo-prawne wynikające z braku ślubu, wtedy rzuciłam hasło, że teraz to w zasadzie już można by. Ale nic dalej z tym nie zrobiłam, aż kiedyś mąż powiedział : "No to hajtamy się czy nie? Bo jak tak, to weź się za to, te papierki, zapisy czy co tam się robi - bo ja nie mam do tego głowy" smile
      I faktycznie "wzięłam się", załatwiłam i określonego dnia stawiliśmy się w USC, celem dopełnienia formalności.
      Więc w sumie nie wiem, czy to się liczy jako "ja zaproponowałam" smile
    • redheadfreaq Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:45
      Małżeństwo nie, wyskoczył z tematem tak wstrzasająco wcześnie na początku naszego wspólnego mieszkania, że nie zdążyłam tego poruszyć. Ale inna sprawa, że to ja wymusiłam na nim deklarację odnośnie samego związku - miałam dość bycia trochę nie wiadomo kim: niby mieszka u mnie, nosi na rękach moje koty, robi mi zakupy i zabiera na kolacje, a jednak znajomym, którzy też głupi nie są, przedstawia jako "koleżankę". Do pewnego stopnia to rozumiałam, ale w którymś momencie trafił mnie szlag.
      • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 13:50
        Jako koleżankę?! No co ty. Mam nadzieje ze nie było problemu z ustawieniem do pionu
        • redheadfreaq Re: A ile z Was. 31.01.17, 17:34
          No, obyło się bez wrzaski i rzucania talerzami - po prostu otrzymał naręcze swojej odzieży i komunikat, że albo opuszcza lokal i temat "układu" się kończy raz na zawsze, albo zostaje, ale jako mój oficjalny partner. Stał z tym naręczem godzinę i został, ale miałam pełną świadomość, że może wyjść.

          Żeby była jasność - poniekąd rozumiałam jego niechęć do wiązania się. Jego poprzedni związek był szalenie burzliwy (dziewczyna stwierdziła, że zrobi z niego mężczyznę idealnego, porzucił dla niej znajomych, miasto, gdzie mieszkał od urodzenia, naprawdę wiele, po czym miesiąc-dwa przed ślubem odkrył w jej rzeczach listę, w której porównywała go z "lepszym modelem") i zakończył się co najmniej dramatycznie. Zresztą ja na początku też wysyłałam dość sprzeczne sygnały, więc rozumiem, że nie chciał znów się sparzyć. To było jednak już po jakimś roku znajomości...
      • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 16:15
        I teraz mówi swoim znajomym: "Moja koleżanka jest ze mną w ciąży".
        • majenkir Re: A ile z Was. 01.02.17, 16:29
          kaz_nodzieja napisała:
          > I teraz mówi swoim znajomym: "Moja koleżanka jest ze mną w ciąży".


          Nie, teraz mowi sie "jestesmy w ciazy" big_grin
          • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:16
            "Czy mój kolega może być przy porodzie"

            "Szefie, mogę wziąć wolne? Moja koleżanka właśnie rodzi moje dziecko".
    • cosmetic.wipes Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:50
      Nie proponowałam co prawda, ale mnie też nie proponowano.

      Mieszkaliśmy razem kilka lat, najpierw zdecydowaliśmy jak będzie wyglądać nasza działalność zawodowa, potem zdecydowaliśmy się na dziecko, a w końcu na ślub. Ślub był nam przydatny wyłącznie ze względów finansowych, więc nikt nikomu nawet pierścionka nie wręczył.
      • nathasha Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:26
        Cosmetic Ty nawet nie masz pojecia jaka jestem ciekawa jaka jestes na zywo!
        • cosmetic.wipes Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:35
          Zadziwiająco przeciętna big_grin
          • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 15:59
            Niemozliwe! Chyba zostane Twoja stalkerka wink
            • cosmetic.wipes Re: A ile z Was. 01.02.17, 17:58
              A proszę cię uprzejmie, możesz zostać wink
              • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:01
                Bede wchodzila w kazdy watek w ktorym sie wypowiadasz, bronila Cie zaciekle a na kazda Twoja wypowiedz odpowiadala 100/100 smile ale serio bardzo fajna sie wydajesz wiec to wcale niewykluczone wink
                • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:14
                  Dziękuję smile
                  • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:28
                    O ile nie jestes cosmetic co byloby odkryciem tysiaclecia przez okropnie glupia wpadke o ktora cosmetic trudno podejrzewac, butt out
      • jola-kotka Re: A ile z Was. 01.02.17, 18:31
        To romantycznie do bolu.
        • cosmetic.wipes Re: A ile z Was. 01.02.17, 18:45
          Na szczęście nie jesteśmy romantyczni, tylko racjonalni. To bardzo ułatwia życie, polecam spróbować Jolanto.
    • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 12:54
      W naszym przypadku byla to wspolna decyzja. Nie znosze niespodzianek i nie wyobrazam sobie, zeby w tak waznej sprawie facet wyskoczyl jak filip z konopii. Jestesmy ze soba mnostwo lat, przez te lata rozmawialismy o slubie wiele razy, on sie kilka razy "z glupia frant" oswiadczal, po kilku latach w koncu ustalilismy, ze jednak bedziemy ten slub brac. Myslalam, ze sprawa zaklepana, ot, przy robieniu kanapek w pizamie w neidzielny poranek, a tu kilka miesiecy pozniej pan wyskoczyl z bardzo fajnie zorganizowanymi "oficjalnymi" oswiadczynami, oswiadczynowa egzotyczna podroza, pierscionkiem- tym mnie faktycznie zaskoczyl i to mile.

      no i jesli faktycznie od poczatku bardzo by mi na slubie zalezalo to nie wyobrazalabym sobie czekac i czekac i czekac az laskawie panu przyjdzie cos takiego do glowy. To tak wazna decyzja, ze przeciez o tym sie rozmawia wczesniej, na temat przyszlosci itp, a nie ze tylko JEDNA osoba w zwiazku musi BEZ wstepnych rozmow zaryzykowac i jeszcze najlepiej zrobic jakas szopke
    • magic.marker Re: A ile z Was. 31.01.17, 13:02
      Laski, ale to znaczy, że jak mi konkubent pierścionek kupił to to niby coś więcej niż "kupił pierścionek"?
      Weźcie nie straszcie. Bo jeden to dostałam circa AD 1998 ale nie wiem nawet gdzie jest i potem jeszcze jeden. Ten to wiem gdzie jest.
      Ale nigdy w życiu nikt o żadnym ślubie nie mówił, wręcz przeciwnie...
      Może już zapomniał...
    • mamusia1999 Re: A ile z Was. 31.01.17, 13:05
      w sumie to ja. bylismy para od 2 lat, mielismy wspolnie wynajete mieszkanie, a ja sluzbowe w miejscu pracy. szykowal mi sie re-eksport do PL. stwierdzilam ze formalnie najprosciej bedzie nam ten zwiazek utrzymac "po slubie". kwestie ciaglosci pobytu, meldunku, ubezpieczen, opodatkowania moich zarobkow etc. i tak to przedstawilam partnerowi. opcja odwiedzania sie bez dlugofalowych zobowiazan tez oczywiscie byla. no wiec slub zostal postanowiony. stuka nam 20 lat.
      zamiast pierscionka dostalam kolczyki. ktore sobie sama wybralam.
      • klerjeser to może inaczej 31.01.17, 13:18
        Która z was odrzuciła okowy patriarchatu, zaproponowała facetowi pierwszą randkę, a potem mu się oświadczyła? smile
        • vaikiria Re: to może inaczej 31.01.17, 13:23
          Nie proponuję randek, ani mnie nie proponują. Jakoś tak naturalnie wychodzi, poznawanie się na gruncie towarzyskim itp.
          • klerjeser Re: to może inaczej 31.01.17, 13:25
            Aha, tak naturalnie wychodzi ci wspólne wyjście na kolacje, spacer itd.

            Nikt nie proponuje? Szkoda....


            vaikiria napisał(a):

            > Nie proponuję randek, ani mnie nie proponują. Jakoś tak naturalnie wychodzi, po
            > znawanie się na gruncie towarzyskim itp.
            • vaikiria Re: to może inaczej 31.01.17, 13:45
              Nie żałuję. Lubię taką niewymuszoną naturalność, że na spacer po prostu się idzie, bez specjalnego zapraszania na randkę.
        • morgen_stern Re: to może inaczej 31.01.17, 17:31
          Masz wzwod przy kazdej wrednej, zlosliwej wypowiedzi na forum? Czy po prostu urodziles sie juz taki jako jeden wielki kompleks?
    • beverly1985 Re: A ile z Was. 31.01.17, 13:38
      on: no a ty chcesz brac slub?!
      ja: tak, kiedys chce
      on: no jak chcesz to dobrze, wezmiemy
      ja: nie musi byc teraz
      on: no dobrze, to w kwietniu przyszlego roku?
      ja: a moze we wrzesniu?
      on: ok

      no i zrobione
      • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 16:13
        Romantycznie.
    • drinkit Re: A ile z Was. 31.01.17, 13:56
      Ja zaproponowałam ślub, po kilku latach naszego pożycia to była formalność, ale z pomysłem wyskoczyłam ja. Prawdę mówiąc zawsze taki scenariusz wydawał mi się bardziej do przyjęcia niż facet czający się z pierścionkiem, klękanie czy oświadczyny z zaskoczenia. Ale ja jestem mało romantyczna.
    • jagienka75 Re: A ile z Was. 31.01.17, 14:09
      Ale ja jednak uważam
      > , że to rola faceta. Sama czuła bym się jak jakaś, no nie wiem, desperatka?


      mam bardzo podobne zdanie.
      najczęściej na taki pomysł wpadają kobiety, które widzą, że facet nie chce się z nimi wiązać.
      • vaikiria Re: A ile z Was. 31.01.17, 14:23
        Raczej kobiety, które nie przejmują się konwenansami. Zazwyczaj jak ktoś (niezależnie od płci) zaczyna temat ślubu to dlatego, że związek jest, ma się dobrze i ma co najmniej przupuszczenia, że druga strona się na ten ślub zgodzi.
        • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 17:01
          Raczej kobiety ktote nie maja wzięcia wiec sobie muszą same zapewnić zainteresowanie big_grin Przeczytałam te historie i brzmi to strasznie -desperacja, udawanie, poza i nienaturalnosc i zero romantyzmu.
          • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 17:37
            Twoja historia miedlona tu kiedys na forum wygladala duzo bardziej zalosnie I desperacko, wiec na twoim miejscu wstrzymalabym sie z ocena.
            • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 18:31
              Co Ty możesz wiedzieć o mnie i moim życiu morgen? Pozartowac sobie nie wolno? Już się przyzwyczailam, ze że pół forum mi wmawia hiszpańskiego kochanka ale cóż wink c'est la vie - sama sprowokowalam domysły na ten temat. Chlopaka z tego kraju miałam wiele lat temu więc w tym sensie miałam kochanka hiszpańskiego. Jednak po historii suellen cieszę się, ze wybrałam męża i ojcem moich dzieci jest Polak. Choć nie wrzucam Hiszpanów do jednego worka i bardzo lubię ten naród. Natomiast nigdy nie musiałam być desperatka. Nawet ów Hiszpan mnie odszukał sam, ja się nie narzucam i nie narzucalam facetom nigdy. To żenujące proponować facetowi ślub. Choć rozumiem, że czasami inaczej się nie da i on na to nie wpadnie...
              • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 18:57
                Przecież sama się tu szeroko rozpisywałas i swoich przygodach, więc wiem tyle, ile sama opowiedziałas, to raz. A dwa, ja też się nikomu nie oświadczam, ale nie przyszłoby mi do głowy w tak oceniający, obraźliwy sposób oceniać cudze wybory. To zresztą twoja domena, zazwyczaj wypowiadasz się w dokładnie taki sposób: obraźliwe, złośliwie, chamsko, w stylu starej przekupy, której życie się za bardzo nie udało. Wiele to o tobie mówi, na pewno więcej, niż te ciągłe zachwyty nad sobą.
                • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:25
                  Masz coś z głową ja opisywałam na forum przygody? Jakaś niedowartosciowana jesteś.. rozwodka czy stara panna? Weź sobie znajdz kogoś to może żółć z Ciebie przestanie wypływać i rozgoryczenie. Za bardzo się zajmujesz cudzym życiem. Żyj swoim.
                  • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:35
                    Jakie rozgoryczenie, tobą? smile Odpowiadam po prostu na twoje pytanie z poprzedniego postu. A końcówkę swojej wypowiedzi weź sobie głęboko do serca i zastanów się trzy razy, zanim znowu coś chlapniesz.
                    • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:43
                      Rozgoryczenie mną? Mnie w to nie mieszaj. Jesteś rozgoryczona chyba swoim życiem bo ja nie zastanawiam się czy ktoś ma udane czy nie, jest szczęśliwy czy nie, nie analizuje dlaczego pisze to co pisze... Jestem na tym forum bo tu każdy się może wypowiedzieć. Ty masz taka taką opinię, ja inna - wolny (jeszcze) kraj. Kto Ci ci daje prawo oceniać opinie i wypowiedzi innych? Do tego okraszone insynuacjami o przygodach. Ja jestem od prawie 20 lat z jednym facetem i ti moj jedyny partner w tym czadue również seksualny. Jak masz problem z facetami to nie wyzywaj się na kobietach, ktore go nie mają.
                      • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:08
                        Skoro ty możesz mieć opinie (liczne) na temat innych forumowiczek to dlaczego ja nie mogę mieć opinii na twój temat? Jesteś jakaś nietykalna? Bo masz tego samego faceta od 20 lat? Chcesz medal z kartofla, czy jak? big_grin bo nie wiem, dlaczego miałoby to mnie właściwie interesować. Odnoszę się do tego, co sama piszesz, a mimo silnego syndromu lipcowej (jestem najpiękniejsza, moje życie jest idealne, mój mąż i dzieci są idealne, wszystko mi się udaje - to tak w skrócie dla przypomnienia) kiepsko to wygląda.
                        No i co, kiedy pisze się o tobie, to już nie jest tak miło, przyjemniej jest się wyzłośliwiać o innych, to zrozumiałe.
                        • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:16
                          w sumie to po przypomnieniu sobie tej ciekawej historii (drugi watek zalinkowany przez zla.m) rozumiem bergamotke ze takie peany na czesc swojego idealnego meza i idealnej rodziny pieje. Sorry, faceta ktory sie histerycznie rzuca na forum emama w watku swojej zony, pali czy tam chowa jej dokumenty i ogolnie zachowuje sie jak wariat, lepiej nie wkurzac. A ze ewidentnie ma staly podglad na aktywnosc zony na forum, to nic dziwnego, ze bergamotka od dwoch lat rozpisuje sie o swoim zyciu jakby zamazpojscie za tego ideala to jej najwiekszym osiagnieciem
                          • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:24
                            Madz cos z glowa obrus. Nastepna, ktora przymusila meza do slubu i ma problem z tym? Zrób sobie dziecko to będziesz mniej sfrustrowana i zajmij praca bo Ci szpetna 42-latka robotę sprzątnie sprzed nosa. Zajmij się swoim życiem. Rozumiem, że jest nudne ale to nie moj problem.
                            • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:30
                              Jak pisałam wyżej - nie rób komuś tego, co tobie niemiłe smile
                            • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:53
                              Zupelnie szczerze i serca wybaczam ci te niechrzescijanskie zlosliwosci i rozumiem doskonale te nerwy. Nie chcialabym, zebys dostala oklep za jakies moje zarty, o ktorych za 3 min zapomne
                        • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:19
                          Nie przeszkadza mi pisanie o mnie - tak szczerze to centralnie to zalewam bo wiem, że świat jest pełen takich frustratek jak ty którym przeszkadza, że ktoś ma lepiej. I przedmiotem zawisci kobiet moze byc wszystko, często mąż a juz ten sam od lat i fajny nadal pomimo wielu wspólnych lat - w szczególności.
                          Nie jestem idealna, ani moja rodzina, to wy mi taką etykietke przykleilyscie co mnie nieustannie bawi. Jestem normalną kobietą, choć dzieci mam faktycznie udane, co może męczyć niejedną z Was. Ale nic na to nie poradzę.
                          • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 01.02.17, 14:45
                            Bergamota, ale to ty się zachowujesz jak frustratka, która biega po forum i czepia się kogo się da.
                            Ja również mam bardzo udane dzieci i jestem z nich bardzo dumna i kocham je ogromnie, ale nie widzę powodu, żeby deprecjonować cudze życia. A ty to robisz i bawisz się w gazeciarza, biegasz po forum i szczekasz, zamiast merytorycznie komentować. Jeśli zależy ci na tym, aby być naczelnym trollem tego forum, to pogadaj z asmarabis, gazeciarzem lub tris. Oni mają w trollowaniu nieliche doświadczenie tongue_out
                      • vaikiria Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:33
                        a kto Tobie daje prawo oceniać wypowiedzi innych, do tego okraszone insynuacjami o desperacji?
                  • zla.m Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:45
                    wesołe przygody idealnej bergamotki: (no, chyba, że to morgen shakowała ci wtedy konto):

                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,147841428,147841428,Jak_to_rozegrac_.html

                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,149170492,149170492,Milosc_zazdrosc_szalenstwo.html
                    • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:55
                      I o co chodzi skoro do konsumpcji i tak nie doszło?
                      • cosmetic.wipes Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:58
                        Chodzi o to, ze bergamota miała ochote na konsumpcję big_grin
                        • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:12
                          jakas dobra dusza wrzucila juz linki powyzej, drugi watek to prawdziwa perelka
                          • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:13
                            szkoda tylko, ze meza bergamotki z niego wycinali. Sorry, cos ucina mi posty ostatnio
                            • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:31
                              O cholera, nie czytałam.
                        • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:17
                          Niech ta z Was, która nigdy nie miała ochoty na innego członka niż męża/konkubenta pierwsza rzuci w nią kamieniem....
                          • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:28
                            Kaznodzieja na forum wątki o tym ze jakasjaka s szalona matematyczna czy inna forumka chce kogoś bzykać czy romansowac pojawiają się srednio raz w tygodniu a tylko moj wątek krąży tu i wraca jak bumerang. W sumie miło mi, że kształtuje masową wyobraźnię (również erotyczną ) zapewne. Czuje się jak Wislocka big_grin
                      • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:10
                        Kaznodzieja po prostu uruchomiła się wyobraźnia forumek. Jakieś ich ukryte pragnienia i fantazje wyzwolilam tym wątkiem. W sumie mogę to jako kobieta zrozumieć "latynoski kochanek" to chyba jedna z częstych fantazji kobiet.
                        • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:19
                          Nie mój. Południowcy kompletnie mnie nie kręcą, ani pod względem urody (niscy, krępi), ani pod względem charakteru (wrzaskliwi). Mój typ jest słowiańsko-nordycki. Ale pewnie dlatego, że jestem zdaniem lewaczek "rasistką i ksenofobką", nie umiejącą docenić zalety południowej powiedzmy maczety...
                          • bergamotka77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:36
                            Moj typ kaz jest nordycko- amerykański. Wiekszosc Polaków mi się nie podoba bo nie lubię takiej wschodniej urody, podobnie Rosjan czy Ukraińców. Natomiast wielu Szwedów Duńczyków Norwegów Amerykanów i Niemców mi się podoba big_grin
                            • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:40
                              Ja ostatnio (z desperacji, chyba on mnie porzucił, wiele na to wskazuje, że służyłam mu jako przelotny erotyczny gadżet) przeglądałam bank spermy. Po wpisaniu "blondyn/niebieskie oczy" praktycznie sami Duńczycy, Szwedzi.
                              Niektórzy mieli zdjęcia dzieci, którzy już spłodzili. Niestety dzieci (mimo, że jasnowłose, niebieskookie) dość brzydkie sad
                        • morgen_stern Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:29
                          big_grin big_grin big_grin
                    • obrus_w_paski Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:00
                      maz tez idealny, zeby zabrac zonie dokumenty w szale zazdrosci...no, ale to pewnie on pierwszy sie oswiadczyl, wiec luzik, mozna wybaczyc
                    • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 01.02.17, 17:27
                      wesołe przygody idealnej bergamotki: (no, chyba, że to morgen shakowała ci wtedy konto):

                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,147841428,147841428,Jak_to_rozegrac_.html

                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,149170492,149170492,Milosc_zazdrosc_szalenstwo.html

                      Cudowna rodzina big_grin Cudowne, doskonałe małżeństwo big_grin
                      Z przyjemnością przypomniałam sobie te wątki smile
          • vaikiria Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:31
            Kobiety mające wzięcie zazwyczaj nie zajmują się brakiem wzięcia innych, więc...wink Jaka poza i udawanie jest w zwyczajnym zadaniu pytania: a może weźmiemy slub? To raczej naturalność.
            Oświadczyny, takie romantyczne i z klękaniem przeżyłam. No nawet fajnie, skończyło się rozwodem. Oświadczyny bez klękania też przeżyłam, na szczęście nie było romantycznie, tylko po prostu fajnie. I nadal jest fajnie.
          • sumire Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:16
            bergamotka77 napisała:

            > Raczej kobiety ktote nie maja wzięcia wiec sobie muszą same zapewnić zainteres
            > owanie big_grin Przeczytałam te historie i brzmi to strasznie -desperacja, udawanie,
            > poza i nienaturalnosc i zero romantyzmu.

            Ale dzięki temu znowu możesz poczuć się lepiej big_grin "Uff, ja to chociaż wzięcie miałam, nie to, co te desperatki!"
            LOL.
            • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:29
              Raczej ROTFL
    • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 16:11
      Przy ówczesnym mężu właściwie ja. Powiedziałam, że nie chcę być konkubiną i żeby decydował, wte albo wewte.
      • agrypina6 Re: A ile z Was. 31.01.17, 17:11
        Już masz męża??? A co się stało z kochankiem , który miał Cię zaplodnic?
        • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 31.01.17, 17:34
          Słowo - klucz "ówczesny".
      • cosmetic.wipes Re: A ile z Was. 31.01.17, 19:51
        kaz_nodzieja napisała:

        > Przy ówczesnym mężu

        big_grin big_grin big_grin
      • angeika89 Re: A ile z Was. 01.02.17, 15:43
        < Przy ówczesnym mężu właściwie ja. Powiedziałam, że nie chcę być konkubiną i żeby decydował, wte albo wewte.

        "Ómarłam" big_grin big_grin big_grin
        • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:32
          Są Panie, które za darmo dzielnie opierają, obgotowują i dają d..py konkubentom, a potem oni szybko i bezproblemowo (jak w tego rodzaju związkach, zwłaszcza bezdzietnych) mówią im "baj, baj... ".Nie ze mną te numery.
          • bergamotka77 Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:54
            Kaznodzieja a dlaczego się nie ozeniles i nie masz dzieci ? Dla mnie jesteś starszym panem ktory jest nieco dziwaczny, mieszka i żyje sam, ma swoje rytualy ale w glebi duszy jest dobrym człowiekiem tylko nikt go nie pokochal takim, jaki jest, wiec został kawalerem. Lubi swoją samotność a kontakty z kobietami zastępuje mu forum bo tam ma przekrój kobiet i próbuje poznać ich sposób myślenia. Chciałabym zobaczyć kaznodzieja na żywo smile Bywam w Krakowie, ale pewnie by się nie odważył...
            • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:56
              "ale w glebi duszy jest dobrym człowiekiem "
              a teraz sprobuj zalozyc watek pt Uchodzcy sa ok to zobaczysz te dobra twarz kaznodziei
              • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:01
                Prawdziwym uchodźcom (których jest mała garstka w tym tłumie) bardzo współczuję. Nie mam współczucia dla zdrowych, młodych byczków, nijak nie wyglądających na ofiary wojny, którzy mają tylko roszczenia i napieprzają kamieniami na granicy. Załóżmy, że są prawdziwymi ofiarami wojny - ok, to wojna zabija wyłącznie kobiety i dzieci? Bo tamże ich praktycznie nie ma.
                • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:17
                  nie bede sto tysiecy razy tlumaczyla rzeczy oczywistych i logicznych ktore normalny czlowiek rozumie - chyba ze jest zlej woli.
                  • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:19
                    Sugerujesz, że nie istnieje problem młodych (35 lat to maks) byczków, agresywnych na granicy i nie tylko, mających roszczenia lub jest on marginalny bo większość to kobiety, dzieci i starcy?
                    • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:28
                      sugeruje ze masz zla wole i widzisz tylko to co chcesz widziec
                      • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:53
                        Sugeruję, że liczby nie kłamią. 3/4 młodych mężczyzn to 3/4 młodych mężczyzn, bez kobiet i dzieci, zagadkowe...
                        • nathasha Re: A ile z Was. 02.02.17, 08:12
                          No wiec ostatni raz, moze sobie czytaj na glos. Te zony i dzieci sa w obozach, w turcji, jordanii, sa w libii. Jak sie masz przeprawic lupina przez morze moze walczyc o miejsce na tej lodce, moze bedziesz musial plywac albo komus wydrzec jedzenie albo isc setki kilometrow to wyslesz kobiete z dziecmi, malymi, ktorych szansa ze zgina jest duza a znalezienie nowej bedzie trudne i byc moze niemozliwe, czy wysylasz syn, mlodego, zdrowego albo jedziesz sam i pozniej rodzine sprowadzasz. To jest takie trudne do zrozumienia, tak cie serce boli zeby to zaakceptowac? Rozumiem ze w rodzinie tez nie bylo zadnych traumatycznych historii wojennych?
                          • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 02.02.17, 08:33
                            Ty naprawdę w to wierzysz?
            • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 20:59
              Jestem kobietą Bergamotko, ale absolutnie (mam nadzieję) nie zmienia to niczego między nami? Ja Cię darzę sympatią jak darzyłam smile
              • angeika89 Re: A ile z Was. 01.02.17, 23:42
                < Jestem kobietą

                "[...] wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie...
                Wolna jak rzeka[...]"

                big_grin
            • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:04
              Gazeciarz to dobry człowiek? shock Chyba znowu coś za dużo chlapnęłaś dzisiaj big_grin
              • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:09
                Przepraszam Cię Roso za to czym Cię uraziłam. W gruncie rzeczy współczuję Ci i zapewne nie uwierzysz, ale mamy ze sobą wiele wspólnego smutnego sad Mam nadzieję, że przyjmiesz moje przeprosiny. Los nie dla każdego jest sprawiedliwy.
              • bergamotka77 Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:15
                rosapulchra-0 napisała:

                > Gazeciarz to dobry człowiek? shock Chyba znowu coś za dużo chlapnęłaś dzisiaj
                > big_grin
                >
                Rosa kazdy sądzi według siebie big_grin Nie każdy ma problem z alkoholem jak Ty wink
                • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:18
                  nastepna dobra osoba. moze bergamotka rzuc faceta, zwiaz sie z kaznodzieja, pomysl tylko jakie DOBRE dzieci z tego by wyszly
                  • kaz_nodzieja Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:20
                    Niestety Bergamotka nie ma odpowiedniego organu sad
                    • nathasha Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:27
                      moze na etacie pomoga?
                    • bergamotka77 Re: A ile z Was. 01.02.17, 22:03
                      Podejrzewam kaz ze Ty go masz big_grin Masz bardzo męski sposób myślenia i zmienianie plci na potrzeby postów tego nie zmieni wink Nie pisz kaznodzieja, ze mnie lubisz, bo mnie jeszcze bardziej co poniektore forumki w łyżce wody będą chciały utopić. I tak mam już zacne grono psychofanek wink Ale odwzajemniam te sympatię i nic tego nie zmieni smile
                • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 02.02.17, 02:44
                  Na pewno nie po sobie. To co wypisujesz do innych forumek świadczy albo o przeżywaniu wielkiej porażki życiowej albo o zdecydowanie nietrzeźwym myśleniu. Bratkowska przy tobie to wulkan inteligencji, polotu i kultury, bergamota.
                  • bergamotka77 Re: A ile z Was. 02.02.17, 08:37
                    A Bratkowska skad ci sie wzięła? Tak, przezywam wielką tragedię - nie urodziłam się rosą big_grin Wiesz na początku nie rozumiałam hejtu na Ciebie, teraz rozumiem. Jak się do kogoś przyczepisz to pozamiatane...
                    • rosapulchra-0 Re: A ile z Was. 02.02.17, 21:55
                      Bo to oszołomka, ale przy tobie i twoim zachowaniu to kobieta z klasą. Ja się ciebie nie czepiam, to ty biegasz po forum i każdemu, komu się da, przy..wasz. I tylko zwróciłam uwagę na to twoje zachowanie, a okazuje się, że nie jestem jedyna. Przemyśl to. Być może w realu jesteś fajną osobą, ale na forum przedstawiasz bardzo nieciekawie.
            • nickbezznaczenia Re: A ile z Was. 01.02.17, 21:08
              big_grin big_grin big_grin
    • fomica Re: A ile z Was. 31.01.17, 20:50
      Mój mąż sie oświadczył - z kwiatami, pierścionkiem, ale tak szczerze to sama nie potrafię ocenić jak szybko wpadłby na to zupełnie sam, a w jakim stopniu go zainspirowały wcześniejsze rozmowy i wspólne snucie planów. Na pewno nie było tak, że nagle, jak grom z nieba, a ja nieświadoma i zaskoczona. Uważam że miałam duży wpływ na podjęcie tej decyzji i samo zaplanowanie, wybranie momentu.
      > Sama czuła bym się jak jakaś, no nie wiem, desperatka?
      Dlaczego? To ważna decyzja, dotyczy dwojga dorosłych osób, nie rozumiem tego dziwacznego przesądu, że tylko jedna strona ma prawo ją podejmować, a druga czeka w cichości i nie śmie zabrać głosu.
    • princesswhitewolf Re: A ile z Was. 31.01.17, 21:06
      podobno w wiek 4 lat oswiadczylam sie Krzysiowi z Biedronek ( ja bylam w rok mlodszych Misiach). Acz ponoc wczesniej on mnie cmoknal i wzial za reke
      • vaikiria Re: A ile z Was. 31.01.17, 21:16
        Desperatka od piaskownicy big_grin
        • princesswhitewolf Re: A ile z Was. 31.01.17, 21:19
          no, faktem jest ze lubilismy sie bawic w "Matke i Ojca" czyli w Dom lol
    • angeika89 Re: A ile z Was. 31.01.17, 22:15
      Mąż się oświadczył, ale to ja wyznaczyłam datę ślubu. Znaczy się rok był ustalony wspólnie, ale ja wybrałam miesiąc i dzień smile
      Pierścionek też wybierałam sobie sama, a mąż go schował i powiedział że wręczy mi go w stosownym momencie smile
    • gulcia77 Re: A ile z Was. 31.01.17, 22:59
      Hmmm, a liczy się, że moją decyzją było, że absolutnie żadnego ślubu nie będzie i albo się godzi albo "praszczaj"? Zgodził się - za trzy lata stuknie nam 20 lat razem.
    • la_mujer75 Re: A ile z Was. 31.01.17, 23:42
      Po trzech miesiącach bycia razem, wyznał, że mnie kocha i pragnie mieć ze mną dzieci. Wyśmiałam go, bo wówczas nie traktowałam go jako przyszłego ojca moich dzieci. Byłam pod działaniem pioruna sycylijskiego i tylko jedno miałam w głowie wink A że było tak zajefajnie, to jakoś tak "chodziliśmy". Po roku zaczęłam oczekiwać zmian. Miałam wrażenie, że stanęliśmy w miejscu. Kapnął się i poszliśmy kupić pierścionek - to była taniocha, ale obiecał, że kiedyś cyrkonię zamieni na brylant. To "kiedyś" trwało jakieś 14 lat wink I powiem tak, że średnio kojarzę ten moment- ja, która zawsze wszystko pamięta. Chyba nie przywiązywałam do tego wagi, może przez ten tani pierścionek wink
      Po dwóch dwóch latach zaczęło mnie to męczyć (te randki z nocowaniem w cudzym domu - oboje mieszkaliśmy jeszcze ze swoimi rodzicami), a że akurat mogliśmy razem zamieszkać, to tak zrobiliśmy. I już wtedy jakby temat ślubu był czymś oczywistym. Dla mnie i dla niego.
      Ja wybrałam datę, którą potem nawet zmieniłam (zorientowałam się, że będę miała gorący okres w pracy ).
    • porzadkoodporna Re: A ile z Was. 01.02.17, 09:07
      Ja zaproponowałam. I nazwiska nie zmieniłam. Nie z odwagi i nowoczesności tylko z lenistwa wink . Ślub zaproponowałam, żeby było łatwiej ze względów formalnych (podatki, ubezpieczenia, itp.) a nazwiska nie zmieniłam głównie dlatego, że nie chciało mi się wszystkich dokumentów zmieniać.
      • blanka-78 Re: A ile z Was. 01.02.17, 09:19
        Wspólnie rozmawialiśmy o planach , przyszłości, jakoś o tym, by wziąć ślub. On zapytał, czy chcę za niego wyjść, były oświadczyny. Bardziej jego inicjatywa, ale wyszło to też po współnych rozmowach na temat przyszłości. Bez nacisków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka