Czy znacie się na tych kwestiach, bo ja niespecjalnie...Chodzi o osobę, która jest zarejestrowana jako bezrobotna w UP i nie stawiła się na wizytę w wyznaczonym terminie. Ja w swoim życiu zarejestrowana w Urzędzie Pracy byłam tylko raz i to krótko, więc za dużo nie wiem, ale niestety jakoś się w to angażuję i chciałabym pomóc. Czy to prawda, że osoba bezrobotna również musi brać ZWOLNIENIE LEKARSKIE wystawione na Urząd Pracy? No ok, skoro to urząd ubezpiecza i opłaca składki na ubezpieczenie zdrowotne to logiczne, ale nie spotkałam jeszcze bezrobotnej osoby, która donosiłaby do urzędu zwolnienia lekarskie jak L4 W PRACY?! Faktycznie, tak jest? Wg mnie to i tak pozamiatane - debil miał termin na poniedziałek, rozchorował się i podejrzewał u siebie grypę, ale w poniedziałek zamiast w te pędy iść do lekarza, podobno cały dzień nie mógł się wygrzebać z łóżka. Dzisiaj był u lekarza i faktycznie chyba jelitówka, ale zwolnienie na druku będzie mieć dopiero jutro...Z tego, co wyczytałam na stronie PUP osoba bezrobotna, która nie stawiła się w Urzędzie na wyznaczony termin, ma jeszcze możliwość odwołać się od decyzji o wykreśleniu z rejestru osób bezrobotnych, jeśli wykaże uzasadnioną przyczynę swojej nieobecności. Nie wiem, czy wizyta u lekarza dzień po wyznaczonym terminie stawienia się w Urzędzie i zwolnienie wystawione 2 dni później jeszcze się na to łapie, choć podobno zwolnienia można wystawiać do 3 dni wstecz? Sorry za takie pytania, ale nie jestem zorientowana w temacie, bo jednak nie znam zbyt wielu bezrobotnych osób, a sama z L4 korzystam marginalnie...Mimo to nie chcę głupka zostawić samego z tym problemem, bo jeszcze narobi sobie niezłego bigosu...Help