Cześć,
Pisze z prośbą o pomoc, bo nie wiem, jak sobie poradzic z pewna sprawa.
Trzy miesiace temu poznałam na portalu randkowym faceta. Piorun sycylijski mnie nie trafil, ale jest dobrze, nawet bardzo.
Czuje, ze mu zależy, troszczy się o mnie, wszystko układa sie naprawdę fajnie. On robi plany na przyszlosc, moze niezbyt daleką, ale, na przyklad, mówi, ze może juz czas wykupic wczasy jesienne, zaplanowac dlugi weekend itp. Nie mam sie do czego przyczepic. Świetnie spedzamy czas razem, no taka typowa nowozwiazkowa sielanka.
Po swietach powiedzial, ze moze czas, zebym usunela konto na portalu. Byla to taka luzna rozmowa.
Za jakis czas, mniej więcej miesiac pozniej, ja go poprosiłam, zeby usunal konto, wtedy ja tez to zrobie, bo skoro probujemy czegos razem, to tak bedzie uczciwiej. Nie zrobil tego. Dwa tygodnie pozniej, przypomniałam mu o tym, powiedział, ze ok, ze zapomniał i, ze to zrobi. Dalej nic, wiec w niedzielę mu powiedziałam, ze jest to dla mnie wazne, ze na tych portalach szuka sie kogoś do życia, ze jesli on dalej szuka, to niech po prostu powie i kazdy pójdzie w swoja strone. On na to, ze nie szuka, bo juz znalazł.
Ja wtedy postawiłam ultimatum, ze skoro tak, to albo usuwa, albo wiecej się nie zobaczymy. Powiedział, ze usunie na 100%. I co? I konto dalej jest!
Teraz nie wiem co robic. Czuje sie jak wyjście awaryjne / kryzysowa narzeczona, czy zwał jak zwał. Nie chce go cisnac, nie chce tez robic z geby cholewy. Co radzicie?
Skoro jest mu ze mna dobrze, jak twierdzi, to po jaka cholere tam nadal wchodzi?
Nic nie wskazuje na to, ze na kilka frontow działa. Zawsze jest do mojej dyspozycji, bardzo pomocny, zawsze chetny, zeby sie spotkać.
Nie wiem co o tym myslec. Dzis walentynki, a ja zamiast sie cieszyć na wspolny wieczor, zastanawiam sie w co on gra.
Podejmować temat raz jeszcze?
Pomóżcie