Dodaj do ulubionych

Jadę na oparach.....

23.02.17, 16:53
Jestem tu nie od dziś i część z Was mnie kojarzy.
Pisząc liczę na to,że może ktoś podpowie mi coś na co jeszcze nie wpadłam...
Moje życie kręci się wokół dzieci. Synek (jak już pisałam) jest niepełnosprawny,ma 6,5 roku, córka -8,5. Dzieci są wspaniałe! Ale... nie wyrabiam już na zakrętach. Nasiliła się częstotliwość ataków padaczkowych synka.Mimo regularnego podawania leków,zwiększonej dawki zresztą. Dziś jedziemy do neuroloa,aż się boję co powie.. Wczoraj w przedszkolu jeden atak,później w domu drugi.Strasznie dużo nas wszystkich to kosztuje (szczególnie po wrześniowych przejściach). Autyzm daje nam porządnie w dupę...Walczymy,ćwiczymy,robimy co możemy.
W komplecie mamy duże zaburzenia SI i upośledzenie w st.umiarkowanym. Napady agresji.
Staramy się jak mogę dzielić czas i uwagę na dwoje dzieci. Staram się,żeby córka miała też taki czas tylko z mamą ,albo tylko z tatą. Raz na jakiś czas idziemy razem do kina,robimy razem coś co ona lubi (artystka plastyczka,złote serduszko moje). Zawsze jest czas na rozmowę,na przytulenie.Ona w tym wszystkim jest głodna naszej uwagi. Mąż jest cierpliwy,cierpliwszy ode mnie i spokojniejszy.Potrafi ogarnąć mnóstwo dziecięcych spraw,znosi szczypanie i ataki szału syna,nie miga się z trudnych sytuacji... My właściwie nie mamy czasu dla siebie,bywa,że więcej rozmawiamy przez telefon niż w domu. Nie,nikt nam nie pomoże-piszę na zaś. Ja od lat zmagam się z nerwicą (leczę ją oczywiście),na spotkania z psychologiem zwyczajnie nie mam czasu.Bardzo często coś mi dolega, ktoś mógłby pomyśleć "hipochondryczka","wariatka"... może.Dziewczyny,nie pamiętam kiedy miałam spokojny dzień,kiedy nie czułam tego kur...go lęku. Dzieci śpią,a ja chodzę i sprawdzam czy oddychają.Nie potrafię odpoczywać, nie potrafię się zrelaksować. Nie ma opcji wyjazdu na kilka dni,choćby na weekend.Nikt mina co dzień nie pomaga.Do tego wszystkiego dochodzi fura innych problemów; a to kasa,a to zdrowie... Szukamy nowych terapii,możliwości.Mam poczucie,że robimy co w naszej mocy,ale pewnie można więcej sad Chciałabym żyć, tak po prostu spokojnie żyć. Nie potrzebuję wielkiej kasy,super samochodu (mamy starego grata),willi (mieszkamy w bloku),to wszystko nic.Najważniejsze jest zdrowie i spokój.
Jeśli komuś nasunie się jakiś pomysł,rada- to bardzo proszę.
Cenię sobie to forum,jest tu dużo mądrych osób.
Obserwuj wątek
    • agata_abbott Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:01
      Rozważałas terapie medyczną marihuaną (nie wiem, jaki obecnie jest status prawny)? Chodzi mi o synka oczywiście.
      A co do reszty - niania chociaż na kilka h w tygodniu wchodzi w grę? Finansowo?
      • konwalka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:29
        > Rozważałas terapie medyczną marihuaną (nie wiem, jaki obecnie jest status prawn
        > y)? Chodzi mi o synka oczywiście.

        albo dla siebie chociaz? i niekoniecznie medyczną...

        mówiąc inaczej- MUSISZ znalezc cos tylko dla siebie
        nie dla córki, synka, męża, córki i synka, całej czwórki razem, osobno, nie- czas dla ciebie
        musisz
        • agata_abbott Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:39
          wink
    • karme-lowa Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:02
      Boże, jak dobrze Cię rozumiem. Przytulam mocno.
      Skąd jesteś? Znam i polecam neurologa od "spraw beznadziejnych", wielu pomogła z padaczką. Mogę dać namiary na priv. Jestem pewna, że wszelkie terapie masz opanowane.
      Jesteś bardzo dobrą mamą.
      A może właśnie jakiś wyjazd we czwórkę by Wam pomógł? Trochę odskoczni od codzienności.
    • princess_yo_yo Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:02
      Bardzo często coś mi dolega, ktoś mógłby pomyśleć "hipochondryczka","wariatka"... może.Dziewczyny,nie pamiętam kiedy miałam spokojny dzień,kiedy nie czułam tego kur...go lęku. Dzieci śpią,a ja chodzę i sprawdzam czy oddychają.Nie potrafię odpoczywać, nie potrafię się zrelaksować. Nie ma opcji wyjazdu na kilka dni,choćby na weekend.Nikt mina co dzień nie pomaga.

      znajdz czas bo w dlugim terminie da ci wbrew pozorom wiecej czasu dla siebie i rodziny. jako alternatywa albo rownolegla sciezka - medytacja, trening mindfulness. nie zmiecie to pod dywan problemow ale powinno pomoc zrozumiec ze robisz tyle ile mozesz i to wystarcza.
    • zuzi.1 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:09
      Posłuchaj jak tak dalej będziesz zyla w takim stresie to wykorkujesz pierwsza i kto wtedy pomoże Twoim dzieciom? Nie musisz byc perfekcyjna w tym co robisz, na 250%, wystarczy jak będziesz w miare dobra i starajaca sie. Nie możesz zapominać o sobie, musisz o siebie w tym wszystkim zadbać. Vit b complex, vit d i relaks od czasu do czasu dla Ciebie, gdy maz zajmuje się sam dziecmi.Wyluzuj naprawde. Zadbaj o siebie tez. I staraj się brać przykład z meza, faceci sa bardziej zdystansowani do zycia, to jest zdrowsze podejscie. Nie strasz sie na zaś jesli chodzi o problemy zdrowotne syna, nie wyobrażaj sobie za wiele w tym najgorszego, takie myślenie Cie strasznie wyniszcza. Ty musisz ograniczać stres a nie go sama sobie jeszcze dodawać czarnowidztwem. Trzymaj sie, szukaj na sile powodów do uśmiechu i radości za wszelka cenę. Jesteś dobra mama i to wystarczy. Musisz tylko opanowywać lek, nie popadać w histeryczne myślenie i odpoczywać od czasu do czasu.
    • sfornarina Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 17:11
      Hedna, próbowałaś kiedyś jogi? Nawet nie musisz z domu wychodzić, wystarczy, że się zamkniesz na pół godziny w pokoju z płytą dvd czy przed kanałem YouTube.

      Joga odpręża na przynajmniej dwa sposoby:

      1. Skupiasz się na utrzymaniu konkretnej pozy i oddychaniu, przez co na te 30 minut ćwiczeń nie jesteś w stanie myśleć o problemach. 30 minut bez myślenia o problemach to długie wakacje dla zestresowanego biegnącymi myślami mózgu smile

      2. Sesja jogi to rozciąganie wszystkich partii ciała jedna po drugiej. Gdy jesteś zestresowana, nieświadomie napinasz mięśnie - na dłuższą metę skutkuje to bólami pleców, bólem głowy, zaokrąglonymi ramionami, głową schyloną do przodu. Joga Cię rozciągnie, pozwoli się wyprostować, podnieść głowę do góry i głęboko oddychać, choćby przez chwilę. To działa cuda smile

      (spróbuj choćby na chwilę teraz przed komputerem takiego ćwiczenia - wstań, napnij brzuch, ściągnij łopatki to tyłu, wypnij klatkę piersiową do przodu, unieś wysoko głowę i się uśmiechnij - to pobudza reakcje chemiczne w organizmie i dodaje energii - działa? )
      Joga robi to samo, tylko dużo lepiej wink
      • danaide Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 19:00
        Hedna, nie jesteś wariatką. Nawet jeśli Twój umysł wariuje z lęku i przemęczenia. To nie to samo.

        Piszę pod sfornariną, bo ja też obstawiam jogę - najlepiej wyjściową, bo samo wyjście jest już relaksem. Choćby 2 razy w tygodniu, prostą hatha, ćwiczenia połączone z oddechem. Skupiasz się na sobie, swoim ciele, oddechu, wyciszasz, odblokowujesz. W Wawie mam namiar na fajne miejsce, takie bez jogoświra - a tu proszę państwa okręcę sobie nogę trzy razy wokół szyi, a wy patrzcie i podziwiajcie - ale nie wiem skąd jesteś.
        • agata_abbott Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 19:01
          Zdradzisz, jakie to miejsce?
          • danaide Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 05:00
            Tutaj czy na priva?
      • mum2004 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 19:01
        Joga super - ale w takiej sytuacji proponowałbym wyjście z domu na zajęcia. Wiem jak trudno jest zamknąć sie w pokoju na pół godziny...
        Autorka ma chyba ogarniętego męża - dwa razy w tygodniu na godzinne zajęcia powinno sie udać.
        • ichi51e Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:03
          Jak dziecko bylo male przypomnialo mi sie ze w Korei zona dostaje w prezencie od meza "swoj pokoj" jak mi sie marzyl taki swoj pokoj w ktorym mozna by sie bylo zamknac a swiat by znikal... poczytac przespac sie...
          • brenya78 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:28
            Osobiście nie potrafię w ogóle zrelaksować się za zamkniętymi drzwiami w domu. Mając niepełnosprawne dziecko, które potraif zrzucić gar z gorąca zupa, w życiu bym się nie potrafiła tak zrelaksować mając cały ten hałas za ścianą.
    • mamma_2012 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:27
      Zredukuj do minimum ilość terapii, ogranicz ilość ćwiczeń w domu. Być może korzyści będą podwójne, psychiczne i neurologiczne. Przestymulowany ćwiczeniami układ nerwowy może skutkować wzrostem ilości napadów.
      Ty bez pędzenia z przedszkola na zajęcia, bez organizowania życia wokół ćwiczeń będziesz spokojniejsza, a to dla dzieci więcej niż niejedna terapia.
      Jak masz schizę na punkcie oddechu to pożycz od kogoś czujnik, przynajmniej się wyśpisz.
      Jeśli pracujesz weź kilka dni wolnego (nawet zwolnienia), kiedy dzieci będą w poza domem to odsapniesz.
      I przemyśl czy nie próbujesz być bardziej perfekcyjna niż jesteś w stanie być. Pogodziłaś się z chorobą dziecka czy z tyłu głowy masz nadzieję, że uda się pokonać niepokonane i o to walczysz? Może w przedszkolu jest jakaś grupa wsparcia?
      • t.tolka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:45
        Przytulam mocno. I to podwojnie.
        I wiem, ze to nie jest tak hop siup. Bo Ty nie masz sily, prawda? Nawet jak sie znajdzie 20 minut wolnego to przewracasz sie ze zmeczenia? I nie jestes w stanie zrobic nic?

        Tu nie ma prostych recept. I nie jestes hipochondryczka. Przemeczony organizm nerwica, brak snu - to wszystko oslabia powodujac podatnosc na choroby.
        Wolontariat? W sensie, ze ktos zostaje wolontariuszem u Ciebie. Raz/dwa w tygodniu. Nawet po to, zebys sie zdrzemnela, albo zmusila do wyjscia przed blok I posiedzenia na lawce. Razem z mezem.
        Terapie moze przebodzcowac, ale brak terapii bywa jeszcze gorszy. Ty juz wiesz najlepiej ile zajec Twoj syn potrzebuje. Tu akurat jestem.pewna, ze robisz ok.
        Ja po prostu w takiej sytuacji (rozni nas to, ze mam 3'dzieci, pracowalam na 2'etaty I wciaz robilam jakies studia podyplomowe w weekendy) w koncu wyemigrowalam. Bo bardzo chcialam zyc. Bardzo.
        Jeszcze w Polsce fajnie mi sie sprawdzali na wolontariacie studenci pedagogiki - nie korzystalam jako matka autyka, ale ze wzgledu na specyfike pracy pomagalam znalezc takie osoby.

        Dla mnie zawsze najbardziej przerazajaca mysla bylo, ze tak bedzie zawsze. W biegu, bez wytchnienia, bez postepu.
        Trzymaj sie dziewczyno.
        • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:17
          Ostatnio jedna terapeutka opowiadała mi ,że w kilku rodzinach jej małych pacjentów sprawdza się pomoc wolontariusza.Chodziło o inne miasto,ale podobno ksiądz może pomóc coś takiego znaleźć. Byłam wczoraj rano,miły młody ksiądz obiecał pomóc szukać. Ktoś pytał o nianię- odpada. Po pierwsze finanse,po drugie (albo odwrotnie) kto by się podjął?... A z tym brakiem siły to prawda,tak się czuję. Rano działam na autopilocie,wyprawiam dzieci,robię kawę,nastawiam pralkę i dalej coś się dzieje. Któraś z Was napisała,że może synek jest przeciążony zajęciami. Obecnie jest spokojnie w tym temacie.Od końca listopada mamy niemalże zastój w zajęciach SUO (takich,że terapeuta przychodzi do domu). Jeśli zdrowie dzieci pozwala -jeździmy na salę sportową (wynajmujemy na godzinę),czasem na basen.Czekamy na cieplejsze dni i ruszamy z końmi(syn hipo.,córka uczy się jeździć). Bierzemy pod uwagę spróbowanie 1x w ty zajęć z terapeutką behawio.,ale zniechęca mnie dojazd (20km,na 18;00),martwię się,czy to dla Tusia nie za dużo W przedszkolu synek ma w tygodniu 3x 30 min neuroloopedę, 3x 30 min terapię SI (chodziliśmy do tej pani przez jakiś czas prywatnie,ale sama powiedziała,że jak przyznano nam 3x w tyg zajęcia zamiast 2x to nie ma potrzeby), 3x 30 min terapii pedagogicznej z fajną panią pedagog,jest dogoterapia,zabawy,szaleństwa.. Grupa mała,opiekuni super,wszystko tam jest w porządku. Byliśmy dziś po 18-ej u neurologa, zdecydował dołożyć nowy lek.Póki co ostrożnie wprowadzamy,a później będziemy powoli schodzić z aktualnego. Pisałyście o jodze,fajny pomysł.U nas nie ma,ale postaram się poszukać.
          • mum2004 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:24
            Może spróbuj jak dzieci są w przedszkolu? Skoro oboje chodzą do przedszkoli, ty nie pracujesz - to masz możliwość pomyśleć o sobie.
          • black-cat Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:41
            Zajęć ma sporo więc spokojnie możesz odpuścić wszelkie dodatkowe. Wolontariusze się sprawdzają, jeżeli mieszkasz w mieście gdzie jest uczelnia pedagogiczna, zadzwoń tam. Studenci chętnie przychodzą i pracują z dziećmi w ramach np. przygotowywania się do pracy dyplomowej albo zdobywania doświadczenia. A co robisz, kiedy dzieci są w przedszkolu / szkole? Czy ten czas możesz wykorzystać dla siebie?
            • peonka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 23:06
              Ja bylam taka wolontariuszka przez 3 lata, koniec liceum i początek studiów. Chłopiec miał porazenie mózgowe, czasem pomagałem w ćwiczeniach, a czasem po prostu x nim siedziałam, żeby jego mama mogła iść na zakupy, do fryzjera czy gdzie tam. Jakieś 3 godziny co tydzień.

              ----------------------------------------------------------
              www.siepomaga.pl/kotbandziorek
              • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 23:08
                o widzisz,jak się czułaś w takiej roli? Jak to funkcjonowało?
                • peonka Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 00:35
                  hedna napisała:

                  > o widzisz,jak się czułaś w takiej roli? Jak to funkcjonowało?
                  >
                • peonka Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 00:41
                  3 lata tam chodziłam, więc widać, że mi się podobało smile było ok, czułam się potrzebna, czegoś się uczyłam i spełnialam sie towarzysko. Było naprawdę ok.
                  Chodziłam albo na stałe godziny, kiedy chlopiec miał rehabilitację i pomagałam (były do tego 4 osoby i rodzice), albo dorywczo, kiedy jego mama zadzwoniła, i wtedy tylko go pilnowałam, kiedy ona wychodziła, czytałam mu książki czy coś tam gadaliśmy. Mieszkałam w sąsiednim bloku, więc bylam pod ręką.
                  Ja tam trafiłam przez liceum, ktoś związany z kościołem chyba organizował im wolontariuszy, nie pamiętam dokładnie, jak to się zaczęło.


                  hedna napisała:

                  > o widzisz,jak się czułaś w takiej roli? Jak to funkcjonowało?
                  >
          • ekaczmarczyk Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:01
            Witam. Tez mam autyste. Rozumiem doskonale sytuacje. Jaki to lek jeżeli mogę zapytać? Poszukaj czy nie ma blisko Ciebie grupy wsparcia "JiM". To jest fundacja ale mają swoje grupy w całej Polsce. Koordynator organizuje spotkania raz w miesiącu . Chodzimy z dziećmi mamy wolontariuszy wtedy. Oni się bawią. My pijemy kawę, rozmawiamy. Czasem są to spotkania ze specjalistami. Na święta robilysmy ozdoby. Raz byłyśmy w kinie na "Życiu animowanym"- polecam ☺udaje nam się też dogadać z szefostwem np ...sali zabaw czy ośrodka z trampolinami. Oni otwierają nam na dwie godziny przed otwarciem "masowym" ☺dzieci korzystają nie patrzy nikt na nich jak na kosmitów.
            • ekaczmarczyk Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:29
              A może wyjazd na turnus w Rusinowicach? Mozna jechać z rodziną . Płaci tylko opiekun 800 zł. Za 3 tygodnie. Jak jedzie dodatkowo osoba dorosła 50 zł za dobę. Można skorzystać z dofinansowania w Caritas i jeżeli masz możliwość z fundacji
              • kaz_nodzieja Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:37
                Myślę, że całej rodzinie należy się odpoczynek od problemowego brata, zwłaszcza córeczce, która widzi, że cały świat się kręci wokół zaburzonego, który zatruwa życie wszystkim dookoła, łącznie jak pamiętam z sąsiadami.
                Naprawdę ta rodzina zasługuje na chwilę wypoczynku bez brata/syna.
                Nawet opiekunki starych, obłożnie chorych osób mają prawo do urlopu.
                • ekaczmarczyk Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:45
                  Hmm. Może i masz rację.
                  Ja mam jeszcze dwie córki. Jedna 7 letnia. I powiem Ci ze mimo że jej też się brat "daje we znaki" chyba nie chciałaby żeby brat wyjechał na kilka tygodni żeby ona mogła odpocząć od niego. Aczkolwiek może co innego gdyby miała świadomość że brat jedzie na kolonie z innymi dziećmi niepełnosprawnymi.
                  Co do sąsiadów ...fakt moi tez nie zawsze rozumieją zachowania Kuby.
                  • kaz_nodzieja Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:54
                    To było do Hedny. Jakiś czas temu pisała, że sąsiedzi, ale także jej własna córeczka są wykończeni zachowaniem syna i córka stała się nerwowa.
                    Mnie to nie dziwi. Dla mnie, dorosłej kontakt codzienny z kimś takim byłby horrorem, a co dopiero dla dziecka.
                    W rodzinie decyzje podejmuje się wspólnie. Niech zapyta szczerze męża czy wolałby pojechać z nią i córką na urlop (syn w tym czasie na obozie rehabilitacyjnym czy tym ośrodku o którym wspomniała Arwena) czy wolałby by i syn im towarzyszył. To samo pytanie zadałabym córce. Z tego co kojarzę z jej wątków mąż ciężko pracuje i też jest nim wykończony. Ma prawo do odpoczynku.
                    • ekaczmarczyk Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:58
                      Rozumiem ze to było do niej ☺ja pisałam ton mojego punktu widzenia ☺
                      • ekaczmarczyk Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:10
                        Nie raz słyszę ....Ty masz farta bo Kuba ma tylko autyzm ....inni mają gorzej bo dzieci nie mają rąk , nóg. Myśle sobie może i racja a ja jestem słaba . Ale czasem jest nie do wytrzymania
                        • kaz_nodzieja Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:13
                          Tym bardziej całej rodzinie, oczywiście łącznie z matką należy się chociaż dwa razy w roku wyjazd (lub nawet zwykły pobyt w domu) bez problemowego dziecka. Dla własnego zdrowia, psychicznego także. Nie dajcie się zajeździć.
                    • hedna Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:20
                      Można być zmęczonym,nawet bardzo,ale nie na tyle,żeby zostawić dziecko jak psa w schronisku i jechać się relaksować!!!!!!!!.. jakie Ty masz prawo do wypowiadania się na temat przeze mnie opisany? jakie masz doświadczenia? Napiszę to raz- nie czytaj i nie komentuj.
                      • kaz_nodzieja Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:26
                        Nie mówię, że koniecznie trzeba gdzieś jechać. Wystarczy pobyt we własnym domu, bez niego. Takie ośrodki są monitorowane, nikt mu krzywdy nie zrobi, profesjonalna kadra.
                        Jak Ty się wykończysz to nikomu nie pomożesz. Każdy człowiek ma prawo do wypoczynku. Małżeństwo już Ci leci, pewnie, zmuszaj męża żeby nigdy w ciągu roku nie miał chwili spokoju, ani w pracy ani w domu. Stawiam dolary, że góra do czterech lat sobie pójdzie, płacąc ewentualnie alimenty jeśli przyzwoity.
                        Przepraszam, że tak piszę, ale ktoś Ci musi powiedzieć prawdę. Chyba, że kłamałaś pisząc o mężu, jego ciężkiej pracy, kłamałaś pisząc, że córka przez zachowanie Twojego syna z normalnej dziewuszki zrobiła się nerwowa itd.
                        Mogę się mylić, ale najlepiej zweryfikuje to zapytanie się męża co on na wyjazd 2-tygodniowy syna byście mogli sobie odpocząć?
                        Myślę, że się irytujesz bo obydwie wiemy co na 90% by odpowiedział, prawda?
                        • hedna Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:34
                          Zapytany powiedział: w życiu!
                • hedna Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:16
                  K... nie wypowiadaj się.
                  • kaz_nodzieja Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:28
                    Jak bez odpoczynku wylądujesz w końcu na SORZ-e czy dosłownie w wariatkowie to co będzie z Twoim synem i rodziną? Komu wtedy pomożesz?
                    Musisz wypocząć. Czemu nie chcesz choć sprawdzić tego ośrodka od Arweny?
    • chocolatemonster Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:42
      Hedna!Tulam i ściskam bo dziewczyny napisały to,co ja bym napisała. Może za dużo tych terapii i Młody tez jest zmęczony? Przydałoby się Wam-rodzicom jakieś wytchnienie raz na jakiś czas. Sciskam!
    • andaba Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:45
      Tak się tyko spytam - czy ten pierdyliard ćwiczeń i terapii synkowi pomaga?
      Jakie wymierne korzyści to daje?

      Nie musisz mi odpowiadać, odpowiedz sobie...

      • t.tolka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:50
        A wiesz, ze ja teraz mam taka forme trapii: raz w tygodniu odbieram ze szkoly dziewczynke (autyzm, umiarkowane) I godzine ide z nia do domu. Zawsze po drodze kupujemy jakis owoc. I ona zjada go siadajac na lawce - mroz, snieg deszcz.
        Terapia to nie tylko cwiczenia. Terapia bywa mimochodem. I ta moja jest odpoczynkiem dla matki, czyms przyjemnym dla dziecka.
        • t.tolka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:53
          Dziewczyny, ale wy wiecie, ze w terapii autyzmu wymierna korzysc dzisiejszej terapii moze przyjsc za dwa lata, albo za 5 lat? Bo mocno dziala tu przeniesienie. Chodzi tylko o to by nie przestymulowac. Ale terapia powinna byc caly czas, cala dobe, caly tydzien.
          Zycie z dzieckiem autystycznym to zycie w terapii.
        • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:21
          A to Ty jesteś terapeutką?? smile
          • t.tolka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:20
            Jestemsmile
            Terapia autyzmu - behawioralna, ale wlaczam elementy roznych terapii, socjoterapetka, terapeuta zaburzen emocji.
            Prowadze tez warszataty, szkolenia.
            No I mam jedno nie w pelni sprawne dziecko I dwoje podobno sprawnychwink
            • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:36
              Dziękuję Ci ,że do mnie napisałaś ! Jedna terapeutka z przedszkola poleca nam terapeutkę behawioralną (zajmującą się też dogoterapią),myślisz,że warto spróbować?
              • t.tolka Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:44
                Terapia behawioralna to inaczej stosowana analiza rozwoju oparta na bodzcach pozytywnych. Ja tak prowadzilam I prowadze syna od 14 lat.
                Sprawdz terapeutke - czy ma uprawnienia, czy jest wpisana na jakas liste czy cos w tym rodzaju.
                Nieobkiektywnie uwazam, ze to jedna z najskuteczniejszych terapii, opracowan naukowych I badan masz od groma. Ale terapeuta musi byc z uprawnieniami. Najlepiej terapeuta autyzmu.
      • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:19
        Nie ma tych zajęć aż tak dużo. Przy ładnej pogodzie czasem jeździmy do lasu,fajne miejsce na spacery.To też dużo daje.
        • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:20
          chciałam podpiąć u andaby,ale nie wyszło.
    • gama2003 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:53
      Przytulam. Jesteś pieruńsko dzielna. Wierzę, że to wszystko jest ponad siły. Chory synek, plus nerwica to naprawdę bardzo dużo no plecach.
      Nawet nie będę udawać, że umiem coś mądrego doradzić. Musisz leczyć nerwicę, musisz dbać o synka, rehabilitować, szukać nowych metod pomoc.
      Ale nie musisz - być idealna. A chyba tak trochę do tego dażysz. Tak jakbyś chciała siebie przeskoczyć. Robisz wiele. I WYSTARCZAJĄCO DOBRZE.
      A chyba cały czas się obwiniasz, że robisz za mało. Jeśli tylko potrafisz - doceń swoje wysiłki.

    • eliszka25 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:54
      nie mam doswiadczenia w problemach, jakie macie, wiec rad jakichs wielkich nie jestem w stanie ci dac. mysle, ze dziewczyny bardzo dobrze pisza. rozumiem, ze wciaz masz wrazenie, ze robisz za malo, ale musisz znalezc czas na chwile oddechu, bo zwariujesz albo wykorkujesz, a calkiem mozliwe, ze jedno i drugie. jestes potrzebna swoim dzieciom i dlatego musisz dbac tez o siebie!

      rozumiem doskonale ten strach. po operacji mojego synka, w szpitalu po tysiac razy budzilam sie w nocy, kladlam mu reke na brzuszku i sprawdzalam, czy aby napewno oddycha. wiem, ze to nieracjonalne, bo przeciez byl podlaczony do roznych urzadzen, ktore wszczelyby alarm w razie czego, ale takiego strachu nie da sie zracjonalizowac. bywa silniejszy od nas. dlatego przytulam mocno i rozumiem.
    • black-cat Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 18:58
      Odpuść. Terapie ogranicz do tych w przedszkolu. Zajęcia SI raz czy dwa razy w tygodniu działają na sumienie i kieszenie rodziców. Niech terapeuta SI da Ci zestaw ćwiczeń do codziennego wykonywania z dzieckiem w domu w ramach zabawy (ok. 15 minut) lub zaproponuje zabawy, które dostymulują dziecko (to może być 15 minut spędzone wspólnie z całą rodziną- dociskanie się piłkami, masażyki, zapasy na materacu, gra w kręgle, bierki, lepienie z ciastoliny itd). Kup monitor oddechu, jeżeli masz lęki z tym związane. Przegadaj z neurologiem sprawę medycznej marihuany, może warto pójść tą drogą. Nie szukaj cudownych terapii, bo ich nie ma.Zamiast wydawać pieniądze na liczne terapie pomyśl o opiekunce (studentka pedagogiki specjalnej lub początkujący pedagog/logopeda), która raz w tygodniu przyjdzie na trzy godziny i pobawi się / popracuje z Twoim synkiem a Wy z córką (albo we dwoje) będziecie mogli gdzieś wyjść.
    • bergamotka77 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:23
      Hedna życzę ci spokoju, troche czasu dla siebie i dziecię żeby mialo się lepiej a Ty bys mogła się cieszyć życiem. Po prostu żeby było Ci łatwiej. Nie martw się, masz nas.
    • jolie Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:37
      Jesteś bardzo, bardzo dzielna. Twój synek ma szczęście, że jesteś jego mamą. Ze względu na dzieci musisz myśleć też o sobie, o odpoczynku, dziewczyny dobrze pisały. Masz oparcie w mężu - to dużo. Trzymaj się.
    • zabka141 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 21:52
      Hedna, pelny podziw dla ciebie. Piszesz tak fajnie o swoich dzieciakach, po prostu bije z tego postu milosc do nich.

      Tak jak dziewczny pisaly, musisz zadbac o siebie, bo nieedlugo sie wykonczysz. Mysle ze musisz znowu znalezsc czas na psychologa. Czy ty pracujesz? Czy jakos przed/ po pracy i dzieci odebrane pozniej?
      • zabka141 Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:29
        Aha, i jeszcze jakas fundacja/ grupa rodzicow dla rodzin takie jak wasze. Poszukaj, teraz jest duzo takich grup.
        • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:34
          u nas w okolicach niestety nie ma
      • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:33
        Nie pracuję,muszę być dyspozycyjna na pełen zegar.Bywa,że któreś dziecko choruje i zostaje w domu.Bywają pobyty w szpitalach i inne okoliczności.Córka kończy lekcje o 11;20-13:20,chodzę po nią.Synek wraca po 14ej,czasem ok.15 (jest dowożony z innymi dziećmi busem z opiekunką). Przed południem muszę zrobić to wszystko co mogłabym zrobić w ciągu całego dnia (sprzątanie,pranie,prasowanie,gotowanie,zakupy,urzędy,lekarz,dentysta,poczta,itd..). Po powrocie córki ze szkoły staram się mieć czas dla niej; gadamy,odrabiamy lekcje,bawimy się czasem np.ramy w planszówki. Na powrót synka mam gotowy obiad,a przy nim tak naprawdę nic już nie zrobię.Trzeba za nim patrzeć cały czas,mieć go na oku.Jedzenie,przytulanki,zabawa,czasem daje czadu i jest masakra (niszczy,rozlewa,rozsypuje,krzyczy,szczypie,wali pięścią w lustro itd..). Mąż wraca ok.16:30-17:00.Popołudnia są czymś zapełnione.Chłopaki idą się usypiać ok.20ej lub póżniej/wcześniej.Wieczorem przed snem jeszcze z córką.Chodzę spać późno,ponieważ chcę się "nałapać"ciszy, czytam książę,zasiedzę się w internecie,coś innego robię.Z mężem spędzamy strasznie mało czasu razem,często zasypia już z synem i nie wstaje,rano wychodzi zaraz po 6:00. W wiele miejsc nie możemy iść/jechać całą rodziną z uwagi na autyzm syna. Ten autyzm to szerokie pojęcie, chodzi o to,że nie możemy iść razem do kina,muzeum,do pizzeri (pizza zamawiana od czasu do czasu do domu) .Nie dlatego,że nie chcemy o nigdzie zabierać! On nie radzi sobie dobrze w miejscach,gdzie jest dużo ludzi,zapachów,hałas,migające światła,agresywne dźwięki itd. Góry odpadają-ciśnienie. Chociaż na lody dawało radę,ale może dlatego,że bardzo lubi i był spokojny.Wiem,że można więcej,można bardziej się starać,mieć większy porządek i gotować2 dania na obiad i... tylko nie mam siły.
        • little_fish Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:59
          Nie dwa dania, a jeden obiad na dwa dni! Jak rodzina pragnie zmian, to zamrażać, może się uda wygospodarować trochę czasu przed południem na złapanie ciszy i coś dla siebie. Wolontariusze to fajny pomysł, ale najłatwiej go zrealizować w mieście z uczelnią. Rozumiem ból niemożności wyjścia/wyjechania z rodziną 😑 to niestety wysoka cena jaką ponoszą rodziny dzieci z dysfunkcjami.
          Wiem, że to też koszty, ale może jakiś turnus dobrze by wam zrobił? Młody miałby zajęcia, a Ty bez obowiązków domowych trochę czasu dla siebie. No i możliwość znalezienia wsparcia u innych rodziców.
        • berdebul Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 23:40
          Lustro i wszelkie inne odbijające powierzchnie, dające zajączki itd są upiornie męczące dla kogoś z zaburzeniami SI.
          Rozlewa, rozsypuje - znowu SI, mówiłaś o tym terapeutce? Macie huśtawkę w domu? Jakiś sposob na przebodzcowanie związany z pod/nadwrażliwością - kołderka obciążeniowa, możliwość posiedzenia pod nią w ciemnym pokoju, słuchawki wygłuszające? Strzelam, bo nie wiem co doradzała pani od SI. Im lepiej opanujecie sensorykę, tym będzie łatwiej.
    • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:37
      Jestem Wam wszystkim bardzo wdzięczna !!
      • nisar Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 22:54
        Nie będę się mądrzyć, bo się nie znam. Ale mocno przytulam i wysyłam pozytywną energię.

        P.S. Jedyne co mi przychodzi do głowy - olej wszystko co się da na miesiąc. Jeśli możesz zostawić męża z dzieciakami na weekend - wyjedź. Na dwa dni, naładuj akumulatory. Daj sobie szansę na odpoczynek i oderwanie. Na minimum. To więcej, niż nic.
        • hedna Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 23:07
          Mimo chęci -nie da się.Ja bym nie odpoczęła,cały czas wydzwaniałabym do męża,miałabym wyrzuty sumienia.Syn możliwe,że źle by to przyjął,bo przecież mama zawsze jest . Córka...jesteśmy mocno zżyte.No nie widzę tego.Ale dziękuję!
          • malaperspektywa Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 08:58
            Typowa mama. Ciężko oszukać naturę i serce. Mam na myśli to, że trudno nam nie myśleć. W każdym razie próbuj, pracuj nad czasem tylko dla siebie. Jest ci to potrzebne w dłuższej pespektywie.
            • 35wcieniu Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:03
              Ten wątek ma 7 lat.
              • malaperspektywa Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 10:42
                😀 dzięki, bo znów do niego wróciłam. Ciekawe czy Hedna skorzystała z porad? Jak sobie poradziła i jak radzi sobie aktualnie, co jej pomogło?
    • wilan.an Re: Jadę na oparach..... 23.02.17, 23:03
      Jako matka prawie 5latki z WWR i orzeczeniem bardzo ci współczuje. Rozumiem ten moment przesilenia. To koszmar. Sama zaliczyłam 3 takie zakrety, ale na pocieszenie dodam ze zwykle poprzedzaly jakiś pozytywny skok. Wiem, że pewnie to oklepana rada ale może przejdz sie do psychologa wygadać, kogoś kto ci powie ze to co robisz jest super, ze dajesz radę. Ja nie chodziłam nawet do swojego, tylko do psychiatry córki. Rzadko, wtedy kiedy pukalam w dno od spodu, zwykle pomagało. Musialam tez ciut odpuścić, w szczycie mialam zajęcia 5 razy w tygodniu, nie licząc przedszkola w ktorym tez jest prowadzona terapia. "Pomógł" sezon chorobowy, wyłączył nas i zobaczyłam pozytywy tego zwolnionego tempa.
    • rosapulchra-0 Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 05:18
      Powiem ci tak - mam zdrowe dzieci. I dorosłe już.
      Ale bardzo się stresuję ślubem najstarszej.
      Zaiwaniam do pracy, częściej niż często na 12 godzin.
      I wczoraj musiałam się zwolnić po pięciu godzinach. Miałam tak wysokie ciśnienie, że tylko czekałam aż mi głowa eksploduje. Świat wokół kręcił się w takim tempie, że mąż musiał mnie przytrzymywać, gdy szłam do auta. W samochodzie ledwo dałam radę, żeby nie wymiotować. Miałam problem z trafieniem do drzwi domu. Orientacja w terenie - wielkie zero.
      I nagle do mnie dotarło - mam tylko jedno życie i trzy córki. A jeśli nie zadbam o to swoje życie, to moje córki stracą matkę. I tak jak napisałaś - najważniejsze jest zdrowie i spokój i nikt, oprócz ciebie, o to nie zadba. Nikt. Zrozum to w końcu i zacznij się pielęgnować. Ja zaczęłam wczoraj. I mam nadzieję, że sama sobie słowa dotrzymam, czego również tobie życzę.
    • arwena_11 Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 08:24
      Hedna, jakiś czas temu pokazywali w telewizji ośrodek opieki wyręczającej. Powstał w Krakowie. Rodzice mogą zostawić dziecko chore/upośledzone ) na 2-3 tygodnie i wyjechać, odpocząć. Zostawiali chyba za darmo. Pokazywali rodziny, które korzystały z ośrodka. Mówili, że było na początku ciężko, ale ten odpoczynek dał im dużo.
      Ośrodek w Krakowie, a jak dobrze kojarzę to wy chyba jakoś z okolic ?
      • arwena_11 Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 08:32
        krakow.onet.pl/w-krakowie-otwarto-centrum-opieki-wyreczajacej/2ftlryp
      • hedna Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 09:18
        z ok.Tarnowa. Dziękuję, ale dla mnie to nie wchodzi w grę, nie zniosłabym rozłąki,my jesteśmy wszyscy mocno zżyci.
        • kaz_nodzieja Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:34
          Nie jesteś sama. Myślę, że Twoja umęczona córka i mąż chętnie by wypoczęli.
    • zolla78 Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 09:14
      Podziwiam.
      A tak do tematu. To może zrobiłby ci dobrze zajęcia, chociaż godzina w tygodniu, które wymagają totalnej koncentracji. Tj. tak żebyś musiała się w 100% skoncentrować na tym co robisz. Nie wiem czy joga jest taka, bo raczej moim zdaniem pozwala ciągle myśleć o sprawach dnia codziennego, a tu powinno być coś takiego co angażuje mózg na 100%. To niezwykle pomaga odpocząć psychicznie.
      Może połącza czas z córką na takie właśnie odreagowanie i zacznij uczyć się jazdy konnej razem z nią. Ona pewnie będzie szczęśliwa, że robi coś z mamą, ma z nią jakiś kolejny wspólny temat, a tobie też to zrobi dobrze. Wymaga olbrzymiej koncentracji, jak nie jeździłaś wcześniej, to będzie to też totalnie coś nowego i jeszcze kontakt ze zwierzęciem. Pewnie widzisz, że synkowi hipoterapia pomaga, to może tobie też pomoże smile
    • hedna Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 21:12
      Późnym popołudniem ciśnienie wyskoczyło mi takie,że prawie nic nie widziałam.Głowa pękała.MASAKRA.
      • motyllica Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 21:30
        widzisz, to ostrzeżenie od organizmu

        tak naprawdę to masz czas ale nie umiesz się zresetować, przestać myśleć, zamartwiać
        • hedna Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 21:40
          nie potrafię niestety
          • motyllica Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 21:52
            a może spróbuj wprowadzić jakiś rytuał dla siebie, np. po odprowadzeniu dzieci wracasz do domu, nastawiasz pranie, robisz kawę i siadasz z książką na godzinę lub do czasu wyprania się; prasowanie przy fajnym serialu itp.

            w dni kiedy córka jest dłużej w szkole wtedy sprzątaj albo wymyśl coś dodatkowego dla siebie np. ćwiczenia nawet z youtubem. ruch jest dobry, wyzwala dobrą energię, człowiek jest zmęczony ale pozytywnie
    • ga-ti Re: Jadę na oparach..... 24.02.17, 22:25
      Hedna, wyczytałam, że pytałaś księdza o ewentualnego wolontariusza, bardzo dobrze! I popytaj dalej, przy kościołach działają wspólnoty dzieci niepełnosprawnych (ja znam 'Wiara i Światło'), wolontariusze - młodzież spotyka się z dzieciakami (i rodzicami) raz/tydzień/2 tyg. dzieci się bawią, rodzice odpoczywają obok, rozmawiają ze sobą, taki czas na oddech, i jeszcze, wspólnoty organizują wakacyjne wyjazdy, dla dzieci i rodziców też, koszty niewysokie, a jest chwilka czasu sam na sam dla rodzica. Może warto poszukać, może u Was w okolicy coś takiego funkcjonuje? U mnie w parafii działa wspólnota osób niepełnosprawnych dorosłych, we współpracy z caritasem też organizują turnusy wypoczynkowo-rehabilitacyjne.
      A wyjazd na turnus rehabilitacyjny z jakąś fundacją albo choć do sanatorium? Może mogłabyś zabrać też córkę?
      Grupa wsparcia dla rodziców? Poszukaj. Może choć internetowa? Zawsze można się wygadać albo wypisać.
      Może o wolontariusza popytaj w jakiejś pobliskiej szkole średniej? Studenci pedagogiki pewnie najlepsi, ale jeśli nie ma to i uczeń się sprawdzić może. A w gminie nie macie jakiejś jednostki organizacyjnej wspomagającej niepełnosprawnych?
      Mocno przytulam!
    • martina87 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 01:02
      Mam podobną sytuację ...znaczy, moja młodsza córka ma autyzm, niski poziom inteligencji, schizofrenie, fobię społeczną i do tego ostrą niewydolność nerek 4-tego stopnia (mamy piekło na ziemi), druga córka jest zdrowa, właściwie, już tez nie do końca, bo przez tą sytuacje dostała nerwicy i zespół stresu pourazowego, ja sama mam cukrzyce typu pierwszego. Najmłodsza córka urodziła się jako wcześniak w 28 tygodniu ciąży, od tego czasu, wszystko było inaczej, co rusz dochodziły nowe diagnozy. Teraz ma 15 lat i wcale nie jest lepiej, ja mam coraz mniej siły i każdego dnia coraz więcej obaw ...o przyszłość.
    • malaperspektywa Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 08:03
      Wspieram mocno. Odnośnie synka nie doradzę, bo się nie znam, natomiast twoje hipochondrie to moim zdaniem przewlekły stres. Dla dobra wszystkich powinnaś wychodzić z domu chociaż dwa razy w tygodniu na godzinę. Polecę nordic walking z jakąś grupą z okolicy albo z ulubioną muzyką. Może rower? Może inny sport? A może spacer, z tym, że tylko taki dla siebie? Może chociaż pół godziny wieczorem szybkim tempem? Przewlekły stres może doprowadzić do prawdziwej choroby, to nie hipochondria. Przytulam i poszukaj czegoś dla swojej głowy.
      • wkswks Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:49
        Ja kojarzę hednę. Choroba syna doprowadziła tą rodzinę do fobii i sporej nadwagi u wszystkich.
    • little_fish Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:04
      Kto i po co wyciąga takie wątki po 7 latach???
      • ichi51e Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:14
        Też mnie to zastanowiło co tu można dopisać uncertain
      • alpepe Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:20
        Martina
        • asia_i_p Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:39
          Jak się ustawi po czasie, a nie po drzewku, pierwszy "nowy" wpis jest Hedny. Odpowiedź na coś. Ale podejrzewam, że raczej wyciągnął jakiś spamer reklamujący terapię, zmylił Hednę, która komuś odpisała, a marketingowy post już poleciał i go nie widzimy.
          • asia_i_p Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:42
            Nie, jednak ten Hedny też stary. RZeczywiście Martina. Podtrzymuję jednak teorię, że pierwszy był marketing, którego już nie widzimy.
            • is-laura Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 20:31
              Nie było żadnego marketingu. Wątek wyciągnęła dziewczyna szukająca pomocy.
          • alpepe Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:47
            U mnie nie. Ustawiam zawsze po dacie, jak wchodzę w wątek i patrzę na datę pierwszego postu.
            • malaperspektywa Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 10:46
              Ja niby też, a dziś dałam się złapać. Swoją drogą ciekawa jestem jak Henda patrzy na ten post z perspekttwy czasu. Czy jej pomógł wtedy? I jak sobie radzą? Jak sobie radzi córka?
      • kk345 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 09:39
        little_fish napisała:

        > Kto i po co wyciąga takie wątki po 7 latach???
        Dziewczyna, szukająca wsparcia.
      • martina87 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 10:23
        Ktoś, kto ma podobne problemy i szuka ratunku, czy choćby po to, aby to z siebie gdzieś wyrzucić, ...wiem, że wątek jest stary, ale podobne problemy istnieją cały czas, jest tysiące przeciążonych kobiet, zostawionych samym sobie, bo tak naprawdę nikt w tej sytuacji nie umie pomóc. sad
        • jkl13 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 13:09
          Jednak mimo wszystko lepiej założyć osobny wątek, a nie wyciągać starocie...
        • asia_i_p Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 13:34
          A jesteś na jakiejś grupie facebookowej? Autyzm - terapia domowa i wsparcie dla rodziców jest fajna, można wyrzucić wszystko, co boli i ludzie naprawdę wspierająco reagują. Jest duży ruch, kilka nowych postów codziennie, kilkanaście do kilkudziesięciu komentarzy (szacuję w tej chwili, nie wiem, czy mogę sprawdzić gdzieś statystyki).
        • anorektycznazdzira Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 19:57
          jeśli masz problem, o którym chcesz o tym pogadać, to dopisanie się nagle do mezozoicznego wątku jest chyba najgorszym sposobem
          • martina87 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 23:11
            Sorry, nie powinnam była tu pisać, szukałam właściwie na googlach podobnych historii do mojej i jak ludzie sobie z tym radzą (co inni doradzają) i tak tu trafiłam, nie chciałam pisać wszystkiego od początku i poszłam na łatwiznę, podpinając się pod temat, który już był, ...czy może ktoś usunąć moje wpisy? albo podpowiedzieć, jak mam to zrobić? Jestem tu nowa i nie bardzo się orientuje, zwłaszcza ze niektóre komentarze nie są zbyt mile
            • borsuczyca.klusek Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 23:30
              Nie przejmuj się niemiłymi komentarzami, nie wynikają one ze złej woli tylko po prostu jak ktoś wyciąga tak stary wątek to najczęściej jest to troll albo spamer, więc forumki są na to wyczulone.
              Nie można samemu usunąć wpisów, jedyne co możesz zrobić to napisać do moderatorem. Ich kontakt jest podany w opisie forum.
              • martina87 Re: Jadę na oparach..... 26.03.24, 23:35
                dzięki kiss

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka