lauren6
27.04.17, 08:12
tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,wiezienie-za-jazde-na-gape-balam-sie-tam-przebywac,230426.html
Mrożąca krew w żyłach historia więźniarki politycznej, która z winy naszego rządu trafiła do aresztu.
Pani jeździła na gapę po Warszawie - każdemu się zdarza, prawda? Dostała 3 mandaty za jazdę bez ważnego biletu. Zapomniała zapłacić - oj tam, komu się nie zdarza zapomnieć o opłaceniu jakiś należności? Sprawa trafiła do sądu, sąd ją skazał na 20 godzin prac społecznych. Bohaterka historii jest zameldowana gdzieś w Polsce, a od lat mieszka sobie w Warszawie. Większość przejezdnych tak robi, bo po co odprowadzać podatki w tym złym mieście, które dało jej wykształcenie i pracę? Korespondencja z sądu szła wiec na adres zameldowania, tyle że tam nikt nie mieszka.
W związku z tym za panią został wydany list gończy, a wyrok prac społecznych zamieniono na 15 dni więzienia. Pani została odnaleziona i przez policję odstawiona do aresztu w Łodzi. Tam rozpoczął się koszmar jej życia, bo trafila do celi z innymi dłużniczkami, które nie płaciły mandatow i kredytów. Jak sama pisze - bała się ich.
Poczułam się wstrząśnięta tą historią. Zgodnie z wolą pani Agaty przekazuję ją dalej. Niech i ematki wiedzą jak łatwo z powodów politycznych trafić do aresztu.