bergamotka77 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 15:47 Chyba Pani Agata nie otrzymała oczekiwanego współczucia i pochylenia się nad jej losem bo podobnie jak Piasecki zlikwidowała konto na FB Chwalić się głupotą to dopiero wyczyn Odpowiedz Link Zgłoś
aniani7 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 16:17 Biedna pani Agata, wszyscy powinni łączyć się z nią w bólu, że przecwaniaczyła i trafiła do wspólnej celi z takimi samymi niepełnosprytnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 16:29 A ty jesteś sprytniejsza od niej, jak sądzę po twojej wypowiedzi, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 15:50 Taki sam Belg jak ten Belg od paryskiego zamachu Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 16:48 I bierze 500+ na dzieci! Zapomniałaś wspomnieć o 500+ Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 17:09 W intrernecie nic nie ginie: Pelen post: Cześć, mam na imię Agata, mam 29 lat. Pracuję, mam duże grono superznajomych i świetnego faceta. Mam sporo zainteresowań i wszędzie mnie pełno. Życie nie zawsze jest kolorowe, ale to takie przeszkody, które da się po prostu pokonać. A na przestrzeni tego co przeżyłam w ostatnim czasie wydają się być wręcz banalne... Chcę się z Wami podzielić moją historią. Ma ona zaplecze nie tylko życiowe, ale i trochę niestety polityczne – bo właśnie m.in. dzięki naszemu rządowi przytrafił mi się najgorszy koszmar w moim życiu. Wszystko zaczęło się 24 marca tego roku. Po kilku bardzo ciężkich zdrowotnie dniach spędzonych głównie w łóżku z komputerem i pracą na kolanach, dostałam od przyjaciela sms'a, że szuka mnie policja. Funkcjonariusze nie mogli zdradzić w jakiej sprawie chcą się ze mną skontaktować, ale napomknęli, że chodzi o “pomówienie”. Po odczytaniu wiadomości, wpadłam w panikę bo “jak kto ktoś posądza mnie o coś takiego. Niemożliwe.” Najszybciej jak mogłam, udałam się do miejsca zamieszkania (bo chorowałam w domu u partnera), by móc wyjaśnić sprawę. W międzyczasie zadzwoniła do mnie przełożona, że ci sami policjanci pojawili się również w miejscu mojej pracy. Tym bardziej zaczęłam się denerwować całą sytuacją. Zdążyłam również zadzwonić na komendę – niestety nikt nie odebrał, a nuż już wtedy wiedziałabym co mnie czeka. Kilka minut później zadzwonił do mnie policjant, przedstawiający się jako dzielnicowy. Powiedział, że musi się ze mną spotkać bo ma “jakieś papiery” dla mnie do przekazania. Umówiłam się z nim za pół godziny w moim mieszkaniu. Po tym czasie pukanie do drzwi zaczęło horror. Otworzyłam, wpuściłam dwóch policjantów i usłyszałam, że są śledczymi i jestem aresztowana. Okazało się, że byłam od trzech lat ścigana listem gończym z nakazem dostarczenia mnie do zakładu karnego (więzienia) na okres 15 dni. Przyznaję, że po usłyszeniu tych słów zatkało mnie a potem zaśmiałam im się w twarz. Jakim cudem ja, która nigdy nie miała problemu z policją, nie była karana, a spisana raz w życiu w gimnazjum na wagarach w dzień wagarowicza, mam iść do więzienia? Okazało się, że mają na to papiery. Przeczytałam list gończy z pięknym zdjęciem z dowodu oraz wyrok sądowy skazujący mnie na odsiadkę. ZOSTAŁAM SKAZANA NA 15 DNI POZBAWIENIA WOLNOŚCI ZA WYKROCZENIE DOTYCZĄCE NIEOPŁACENIA TRZECH MANDATÓW ZA BRAK BILETU W TRAMWAJU NR 33. Pamiętam te mandaty jak by to było wczoraj. Było późno. Byłam spóźniona mocno do pracy, a każdy z tych mandatów dostałam w tramwaju bez biletomatu. Jechałam nim może 4 przystanki. Spiesząc się po prostu dawałam swój dowód, z którego były spisywane dane i szybko biegłam zarabiać na życie. Ot co. Potem po prostu zapominałam o tym. Przypomniało mi się kilka miesięcy później gdy nie dostałam zwrotu podatku. Pomyślałam, że właśnie mi ściągnęli za te mandaty, więc nie interesowałam się nimi w ogóle. Zadajecie pewnie teraz pytanie, jakim cudem nie wiedziałam o postępowaniu. Spieszę z tłumaczeniem. Adres mojego zameldowania jest inny niż ten pod którym mieszkam. Pod tym z dowodu nie ma nikogo, więc i poczta nie jest odbierana. Organy ścigania nie dołożyły raczej starań, by szybko mnie znaleźć. A znaleźliby w try miga, bo nawet w moim banku jest podany docelowy adres pod którym przebywam. Ale to nic. Przypomnieli sobie o mnie 3 miesiące przed datą PRZEDAWNIENIA WYROKU. Miało to nastąpić 23 czerwca 2017. Wracając do felernego piątku. Panowie kazali mi spakować najpotrzebniejsze rzeczy. Wsadzili mnie do nieoznakowanego samochodu i przewieźli do Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi. Tam zostałam osadzona na oddziale zamkniętym w celi nr 29 z trzema innymi skazanymi (m.in. za znęcanie się psychiczne nad dziećmi, nieopłacone kredyty oraz za mandaty za psa). Wcześniej pozwolono mi na telefon do mamy i na tym skończył się kontakt ze światem. Na szczęście w mieszkaniu był również mój przyjaciel, który był świadkiem całego tego wydarzenia. Żaden z funkcjonariuszy nie podpowiedział bym wzięła ze sobą gotówkę bo tylko ona “liczy się” w więzieniu. Tak więc zostałam zamknięta z 13 złotymi na więziennym koncie, gdzie połowa idzie do kasy żelaznej i nie można tego ruszyć. Najtańsza karta do budki telefonicznej w zakładzie kosztuje 8 zł... Do poniedziałku nie kontaktowałam się z nikim. Byłam przerażona i zdezorientowana tym wszystkim. Nie będę Wam opisywać tego co przeszłam bo naprawdę jeszcze nie jestem w stanie ująć tego w słowa. W poniedziałek odwiedził mnie, zatrudniony przez mamę i jej partnera, adwokat. Napisałam oświadczenie i usłyszałam zapewnienie, że jeszcze tego samego dnia zostanę wypuszczona z więzienia. Że wystarczy jeden podpis sądu. Czekałam na pasie startowym w celi przez cały poniedziałek, potem przez pół wtorku, aż wezwano mnie bo miałam widzenie. Przyjechała do mnie mama z informacją, że posiedzenie, które odbyło się dzień wcześniej a propos mojej sprawy skończyło się odrzuceniem przez sąd zamiany 15 dni pozbawienia wolności na 20 godzin społecznych do odpracowania. Zdradzę iż prokurator (czyli oskarżyciel) zgodził się bez wahania. A jak się okazało potem, inny sędzia wypuścił z aresztu śledczego na wolność człowieka, który “w obronie własnej” zadźgał kobietę trzydziestoma ośmioma pchnięciami nożem. (Ja wiem, że sprawiedliwość jest ślepa, ale że aż tak?) Późniejsze próby zaskarżenia wyroku czy nawet wniosku o cofnięcie sprawy do pierwszej rozprawy jeszcze w Warszawie, również zakończyły się fiaskiem. I tak zostałam w kryminale. Pośród morderczyń, tych skazanych za rozboje, kradzieże, sprzedaż narkotyków, znęcanie się na ludźmi czy przekręty na grube setki tysięcy złotych. Ja, przestępczyni z paragrafu o wykroczenie, za trzy mandaty z tramwaju. Wyszłam z więzienia rano w sobotę, w dniu 8 kwietnia. Odbyłam cały wyrok, gdzie ostatni tydzień byłam na oddziale półotwartym, czyli miałam bliski kontakt z ciężkimi przypadkami. Nie piszę tego po to, by poskarżyć się, tłumaczyć nieobecność znajomym. Piszę to ku przestrodze. Nasz rząd zarządził zmniejszenie ilości listów gończych i skupienie się na takich wykroczeniach jak to moje. Po co? By podbić statystki złapanych skazanych i zapełnić (przepełnione notabene) więzienia. Liczę się z komentarzami, że sama sobie zgotowałam to piekło, bo przecież mogłam się przemeldować czy interesować pocztą. Mogłam, ale Polak mądry po szkodzie. NIGDY W ŻYCIU BYM NIE WPADŁA NA TO, ŻE WYLĄDUJE W WIĘZENIU ZA NIEOPŁACENIE MANDATÓW. I nikt mi nie wmówi, że to normalne. Sprawdźcie zaległości w mandatach. Nie tylko tych z ZTM. Sprawdźcie wszystko, bo to może teraz spotkać każdego. A szczególnie tego komu ma się coś niedługo przedawnić. A teraz trochę liczb, jak nasz rząd oszczędza pieniądze: Suma moich mandatów: niecałe 500 zł (bo to wykroczenie) Miesiąc utrzymania jednego więźnia w zakładzie karnym (sprawdzone info od pracownika więzienia): 3000 zł (ja byłam 15 dni, więc kosztowałam nas – bo z podatków – 1500 zł) Benzyna za transport z Warszawy do Rawy Mazowieckiej, a następnie do Łodzi, a wcześniej z Rawy do Wa-wy plus jazda po Warszawie w poszukiwaniu mojej osoby: ok. 250 zł. Sąd ani ten w Rawie, ani ten w Warszawie nie chciał ode mnie pieniędzy, więc miasto zamiast dostać ok. 500 zł czy nawet pracę społeczną za darmo, wolał wydać na mnie ok. 1750 zł. A to są tylko podstawowe koszta. Bo jeszcze dochodzą do tego dodatkowe wynagrodzenia sędziów za rozpatrywanie skarg, które wnosił/wnosi mój adwokat. Każde posiedzenie to również kolejne pieniądze z państwa. Nie znam konkretnych liczb, ale rozmawiając z adwokatem, sumując wszystkie działania, może to oscylować nawet wokół 7-8 tysięcy złotych. CIESZĘ SIĘ, ŻE MIESZKAM W TAK BOGATYM KRAJU. Dodaję tego posta z opcją publiczną. Namawiam wszystkich do jego udostępniania. Niech jak najwięcej osób dowie się o tym jak są wyrzucane NASZE (bo z podatków) pieniądze w błoto. Na czym muszą się skupiać śledczy, gdzie ten czas mogliby poświęcić na szukanie tych, którzy naprawdę zasłużyli na karę pozbawienia wolności. O tym co mam teraz w głow Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 17:13 Ale dzieki jej postowi Agatki poleca oplacic zalegle mandaty i panstwo zarobi wieeeeelokrotnosc tych 8000 a PR w mediach - bezkosztowy i bezcenny! Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 17:42 Dokładnie. Po przeczytaniu takiej historii sama poleciałabym robić przelewy, gdybym miała jakieś zaległe mandaty Odpowiedz Link Zgłoś
vaikiria Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 17:37 Na adwokata ma, a na mandat nie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 17:42 Akurat to absolutnie nie wina rządu, który w tej chwili jest. To wina samej pani. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 18:46 No toż wszyscy o tym właśnie piszą - że wyskoczyła z tym rządem jak filip z konopi i zrobiła z siebie konkursową idiotkę. Nie dość, że złodziejka - recydywistka, to jeszcze oburzona, że ją w areszcie z takimi samymi złodziejkami posadzili Odpowiedz Link Zgłoś
handzia.kaziukowa Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 17:47 Piękne to wyliczenie tej kobiety, ile jej aresztowanie kosztowało Skarb Państwa, szkoda tylko, że nie rozumie, że to ONA spowodowała te koszty... Odpowiedz Link Zgłoś
c2h6 Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 08:51 pelissa81 napisała: > A teraz trochę liczb, jak nasz rząd oszczędza pieniądze: > Suma moich mandatów: niecałe 500 zł (bo to wykroczenie) > Miesiąc utrzymania jednego więźnia w zakładzie karnym (sprawdzone info od praco > wnika więzienia): 3000 zł (ja byłam 15 dni, więc kosztowałam nas – bo z podatkó > w – 1500 zł) > Benzyna za transport z Warszawy do Rawy Mazowieckiej, a następnie do Łodzi, a w > cześniej z Rawy do Wa-wy plus jazda po Warszawie w poszukiwaniu mojej osoby: ok > . 250 zł. > > Sąd ani ten w Rawie, ani ten w Warszawie nie chciał ode mnie pieniędzy, więc mi > asto zamiast dostać ok. 500 zł czy nawet pracę społeczną za darmo, wolał wydać > na mnie ok. 1750 zł. Bardzo ładnie pani to wyliczyła. To teraz niech zapłaci te koszty, bo gdyby nie była taka, jaka jest, to by te koszty nie powstały Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 14:32 Pani "więźniarka polityczna" bardzo ładnie policzyła koszty swojego prymitywnego złodziejstwa. Szkoda tylko, że głupio pisze: "Sąd a...nie chciał ode mnie pieniędzy, więc miasto zamiast dostać ok. 500 zł czy nawet pracę społeczną za > darmo, wolał wydać na mnie ok. 1750 zł.", a w innym miejscu ""Przyjechała do mnie mama z informacją, że posiedzenie, które odbyło się dzień wcześniej a propos mojej sprawy skończyło się odrzuceniem przez sąd zamiany 15 dni pozbawienia wolności na 20 godzin społecznych do odpracowania...." bo przecież gdyby nie cwaniakowała i nie próbowała wymigać się od wpłacenia na stosowne konto opłaty za przejazdy bez biletów (to nie mandaty) to sprawy by nie było i nie byłoby potrzeby ponoszenia przez budżet dodatkowych kosztów. Mogła też od czasu do czasu odbierać korespondencję i się z nią zapoznawać, to by wiedziała, że miała możliwość odpracowania nałożonej kary. No, ale skoro "polityczna" uważa, że praca społeczna w wymiarze 20 godzin to poniżej jej aspiracji, to trudno - niech siedzi z przestępcami, których winą było nieopłacenie mandatów za srające psy. Ciekawe, że dopiero w pierdlu uznała, że praca społeczna nie jest poniżej jej złodziejskiej godności. Odpowiedz Link Zgłoś
issa-a Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 18:34 jeśli ktos mieszka i pracuje w Warszawie, lub jakimkolwiek mieście, i porusza się głównie komunikacja, to ma bilet miesięczny. Już nie wspomnę, że bilet mozna kupic także u kierowcy lub przy pomocy telefonu. Panienka z premedytacją jeździła na gapę, pewnie wnioskując, że i tak jej nie znajdą i nic nie zrobia. Jesli tak nia wstrząsnęło to pewnie ostatni raz. I dlaczego "więźniarki politycznej"? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 18:48 I dlaczego "więźniarki politycznej"? No pani najwyraźniej chciała choć trochę kombatanctwa zażyć, a to ciężko, jak cię posadzą za niezgłoszenie się do prac społecznych, na które sąd skazał prawomocnym wyrokiem za notoryczne złodziejstwo Jak widać, plan się nie powiódł, nikt jakoś nie uznał pani za pokrzywdzoną, a rządu za przyczynę całego zła, jakie dotknęło panią Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 18:50 Szczerze to jej NIE współczuję. Na przyszłość będzie pamiętać że długi i rachunki się płaci. Odpowiedz Link Zgłoś
best_bej Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 21:19 Skoro Pani pracuje to dlaczego sprawa nie zajął.sie komornik? Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 07:38 best_bej napisała: > Skoro Pani pracuje to dlaczego sprawa nie zajął.sie komornik? Wlasciwe pytanie, a.pewnie dlatego ze historia nie jest prawdziwa. Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 08:09 yamilca197 napisał(a): > Wlasciwe pytanie, a.pewnie dlatego ze historia nie jest prawdziwa. Cóż, prawda jest jednak taka, że w pewnych sytuacjach jazda bez biletu może skończyć się nie tylko grzywną, ale i karą aresztu. A chodzi o przepis kodeksu wykroczeń, w myśl którego dwukrotny recydywista, znów złapany na jeździe na gapę, może trafić przed sąd — ten zaś może wlepić mu nie tylko 5 tys. złotych grzywny, ale i ukarać aresztem (art. 121 kw). Czy takie sprawy trafiają do sądów? Ba, nawet do Sądu Najwyższego Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 08:52 Czyli do trzech razy sztuka, w pl mozna bez biletu jezdzic trzeba tylko nie dac sie zapac 3razy w ciagu 12miesiecy 😂ojp Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 09:45 > w pl mozna bez biletu jezdzic trzeba tylko nie dac sie zapac 3razy w ciagu 12miesiecy 😂ojp Niewiele zrozumialas. Odpowiedz Link Zgłoś
yamilca197 Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 14:21 baltycki napisał: > Niewiele zrozumialas. > Zrozumialam sedno. Przeciez nikt nie sciga 2 niezaplaconych mandatow, zreszta nie o to chodzi a o bycie zlapanym po raz trzeci. Odpowiedz Link Zgłoś
ongoing Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 21:46 lauren6 napisała: > tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,wiezienie-za-jazde-na-gape-balam-sie-tam-przebywac,230426.html > Mrożąca krew w żyłach historia więźniarki politycznej, która z winy naszego rzą > du trafiła do aresztu. > Poczułam się wstrząśnięta tą historią. Zgodnie z wolą pani Agaty przekazuję ją > dalej. Niech i ematki wiedzą jak łatwo z powodów politycznych trafić do aresztu na czym polega bycie więźniarką polityczną w tej historii? Odpowiedz Link Zgłoś
aj_riszka Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 22:06 ongoing napisała: > > na czym polega bycie więźniarką polityczną w tej historii? Szczerze - nie mam pojecia ! Moze ktos bardziej lotny to wytlumaczy ?? Odpowiedz Link Zgłoś
baltycki Re: Wstrząsająca historia 27.04.17, 22:09 To wie tylko sama gapowiczka. Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: Wstrząsająca historia 28.04.17, 14:10 lauren6 napisała: "Mrożąca krew w żyłach historia więźniarki politycznej, która z winy naszego rządu trafiła do aresztu. (...) Poczułam się wstrząśnięta tą historią. " Tu zdecydowanie powinna być emotka, że to ironia. "Zgodnie z wolą pani Agaty przekazuję ją dalej. Niech i ematki wiedzą jak łatwo z powodów politycznych trafić do aresztu." Od kiedy pospolite złodziejstwo jest polityczne? Trzęsie mnie jak widzę i słyszę takie pierdy. Odpowiedz Link Zgłoś