Dodaj do ulubionych

Ratunku remont!

28.05.17, 15:47
Znowu przede mną remont,jak co roku. Mieszkanie w starym budownictwie ma wiele zalet,ale ma i wady.Mam trochę dość,jednak remont jest nieunikniony.Znowu w wakacje.
A jak jest u Was? Często remontujecie? Malowanie raz na 2-3 lata czy częściej? A większe remonty,typu kuchnia,łazienka,podłogi?
Obserwuj wątek
    • vaikiria Re: Ratunku remont! 28.05.17, 15:56
      Właśnie skończyliśmy remont kupionego mieszkania. Przez najbliższe 10 lat nie ma mowy o pracach poważniejszych niż malowanie. Mam szczerze dość.
    • beataj1 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 16:04
      Ja już tu kiedyś miałam comming out. Kocham remonty, chłop na szczęście też.
      Jak mam do wyboru wypasione wakacje i jakiś remont - wybieram remont a z reszty kasy mały weekendowy wyjazd.
      Co roku coś mamy. 3 lata temu salon, 2 lata temu kuchnia (gdzieś tam po drodze jeszcze sypialnia ale to drobiazg no tylko nowa tapeta i malowanie) , rok temu byłam w ciąży to z braku możliwości postawiliśmy choć altankę w ogrodzie.

      W tym roku nic nie planujemy ale z uwagi na nowe dziecko nieśmiało przymierzamy się do rozbudowy domu. Pewnie dobudujemy ze dwa pokoje (bo dla jednego pokoju nie opłaca się zaczynać zabawy).

      A i jeszcze - mi się łatwo mówi bo mamy świetnego fachowca - taniego i cierpliwego - facet bez marudzenia znosi moje kolejne pomysły a rachunek po całej zabawie nie zwala z nóg. Od jakiś 5 lat nasza współpraca układa się wręcz wzorowo smile
      • mamablue Re: Ratunku remont! 28.05.17, 16:15
        Podziwiam. Moja ciotka ma taką zaprzyjaźnioną sąsiadkę za przeproszeniem z motorkiem w dudzie. I ona też wciąż remontuje,ma z tego fun i piękne wnętrza. I nigdy jej sił na remont nie brakuje.
        • beataj1 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 16:31
          O właśnie. Ja po prostu to lubię. Lubie takie kreatywne zabawy. Ostatnio miałam kupić komodę na barbetle młodego. Isc do sklepu i po prostu kupić to jakoś tak bez sensu. Tak na gotowe. Ja oczywiście musiałam kupić taką komodę którą trzeba samodzielnie pomalować, następnie trzeba było wybrać kolor (te upojne chwile z wzornikiem kolorów), wybrać gałki itd.

          Ale takie podejście ma poważne wady - absolutnie nie nadaje się jako doradca przy kupowaniu mieszkań - bo mi się wszystkie podobają - wszystkie można tak ładnie wyremontować smile Mało tego - im gorszy stan tym bardziej mi się podobają...
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Ratunku remont! 28.05.17, 18:56
            A skąd jesteś? I czy użyczasz swojego fachowca? suspicious
        • chlodne_dlonie Re: Ratunku remont! 29.05.17, 10:05
          Pozwolę sobie dołączyć do grona podziwiających-niepraktykujących..wink

          Urządzając aktualne mieszkanie (drugie, na którego wygląd i funkcjonalność miałam wpływ) kierowałam się zasadą: wybieram materiały, meble 'na lata'. Z premedytacją zainwestowałam w nietanie podłogi, glazurę, zabudowę kuchni, aranżację łazienki czy materiały wykończeniowe, by - najzwyczajniej w świecie - mieć spokój na dłuuuugo..smile

          Taki już ze mnie typ (nuuuudny, wiem smile ) , że jak mi się coś spodoba (nie tyczy się wyłącznie przedmiotów..), to ta 'miłość' trwa i trwa.. Dlatego musiałam wybierać DOBRZE i to był pewien, nie ukrywam stres pt. 'czy aby na pewno warto za daną rzecz zapłacić x 2/3..?'. Bo czy coś mi się podoba czy nie, wiem przeważnie od razu. Jak nie wiem, to znak, by w ogóle danej rzeczy nie kupować tongue_out

          Po latach (kilkunastu) odpowiem, ze było warto - dla mnie, naturalmente wink Nadal tak dobrze czuję się w moim 'saloonie', że choć przeleci mi od czasu do czasu jakaś chwilowa myśl czy by tak może przy następnym malowaniu nie zmienić koloru ścian, bo u znajomej spodobało mi się to czy tamto, albo czy czasem nie zrezygnować z lnianych rolet rzymskich w moim 'oknie wystawowym' (zwanym tak z uwagi na gabaryty, tudzież na przepiękny widok na park i staw..smile ) na rzecz jakiejś innej dekoracji, to zawsze dochodzę do wniosku, że jednak najbardziej podoba mi się to, co mam..smile

          ..tak więc podziwiam u innych nieustanny pęd do zmian (mam takie dwie bliskie koleżanki) - często efekt jest naprawdę super, ale sama - no cóż.. - odświeżam mieszkanie, malując regularnie i od czasu do czasu, wiedziona koniecznością, wymieniam jakiś element wyposażenia, ale dzieje się to tylko, jeśli nie ma innego wyjścia zasadniczo..wink.

          ZAWSZE wybiorę wyjazd GDZIEŚ w świat, bliższy i dalszy - tak wydanych pieniędzy nie żal mi nigdy..smile smile
      • pani_libusza Re: Ratunku remont! 28.05.17, 20:01
        Może rozważ zmianę pasji w prace, z chęcią wynajmę kogoś takiego. Moje marzenie oddaje klucze, wyjeżdżam na wakacje i za dwa tygodnie wracam do wyremontowanego mieszkania. Nienawidzę remontów na sama myśl o wizycie w sklepach wnętrzarskich czy budowlanych robi mi się słabo, niestety mąż ma podobnie wiec z każdym remontem jesteśmy krok bliżej do rozwodu.
        • mamablue Re: Ratunku remont! 29.05.17, 09:18
          Jak ja Cię rozumiem!
        • agata_abbott Re: Ratunku remont! 29.05.17, 12:27
          Podpisuję się pod pomysłem.

          Ja to chyba prędzej sprzedam mieszkanie i kupię nowe, niż wpakuję się w remont całości...smile
    • thea19 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 19:41
      nienawidze. nienawidze tez urzadzac. jestem przeklenstwem dla wszystkich majstrow przez moje pomysly (najbardziej cierpial glazurnik a zaraz po nim hydraulik). musze wybrac kolor do pokoju dla przyszlego czlonka rodziny i mnie skreca. kupilam 5 odcieni niebieskiego i 3 szarego i nie moge sie zdecydowac.
    • tol8 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 19:55
      Malowanie miałam w 2010, 2011 (zmiana kolorów), 2016. Planuję kolejne za 3-4 lata. Kuchnia i łazienka mają 2,5 roku. Liczę, że do emerytury dotrwają smile
      Za to często zmieniam dekoracje.
      Do wymiany pozostały mi meble w trzech sypialniach.
      • nuntio777 Re: Ratunku remont! 31.05.17, 15:23
        Ja mam Śnieżkę od 7 lat (malowanie sierpień 2010) i tylko doraźnie zmywam ścierką plamy i pokoje wyglądają super. A pasja zmiany w mieszkaniu to nie moja pasja, aczkolwiek jestem raczej czyściochem i nie lubię brudnych ścian. smile
    • magic.marker Re: Ratunku remont! 28.05.17, 20:14
      Kiedyś odświeżanie co 2 lata. Jak w pudełeczku było. Wszystko wychuchane do ostatniego detalu. Wszystko organizowałam tak, że w tydzień cały dom odświeżony. Potem mi przeszło.
      Teraz jak chłop stwierdził, że trzeba pomalować to powiedziałam tylko: "powodzenia".
      Podłoga jest do wymiany ale to grubsza impreza.

      Tyle, że my mieliśmy zrobione wszystko pasujące do wszystkiego razem. Jak kostka Rubika. Ruszysz jeden element i wszystko się wykrzacza.
    • heca7 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 20:17
      Remontuje dopiero kiedy zajdzie potrzeba. Czyli praktycznie nie ma tak , że kolor się znudził. Jak się ubrudzi to się pomaluje. Firanki z kuchni i jadalni biją chyba wszelkie rekordy wink kupiłam je ...17 lat temu. Oczywiście są regularnie prane. Nie ma potrzeby ich zmieniać. Podobają mi się nadal.
      • mamablue Re: Ratunku remont! 29.05.17, 09:20
        Te firanki doskonale rozumiem.
    • beverly1985 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 21:01
      Nie remontuje. Wyremontowalam po zakupie i tak stoi. Na razie mi sie nie znudzilo.
    • klamkas Re: Ratunku remont! 28.05.17, 21:23
      Malowanie - kiedy trzeba, tzn. kiedy ściany są brudne. Malować akurat uwielbiam (własnoręcznie). to chyba jedyna czynność okołoremontowa, którą naprawdę lubię. I jak beataj uwielbiam odświeżać meble i robić różne rzeczy własnymi rękoma - niestety brak czasu sprawia, że ograniczam to do okresu wakacyjnego i musi mi starczyć na cały rok wink.

      Większe remonty - robiliśmy generalny remont 10 lat temu, od tamtej pory nie było potrzeby robić nic poważniejszego niż malowanie i cyklinowanie podłóg. Teraz niestety przymierzamy się do remontu kuchni (meble zaczynają krzyczeć coraz donośniej, że trzeba je wymienić) i rośnie mi poziom kortyzolu na samą myśl (nienawidzę remontów).
      • mamablue Re: Ratunku remont! 29.05.17, 09:21
        Malowanie jak malowanie, ale to oklejanie przed ...buuu!!!
        • agni71 Re: Ratunku remont! 02.06.17, 10:35
          mamablue napisała:

          > Malowanie jak malowanie, ale to oklejanie przed ...buuu!!!

          Oj, tak, nienawidzę oklejania, zawsze źle to zrobię i mi coś tam podcieknie. Na szczęście mąż zazwyczaj to ogarnia, a ja macham duże powierzchnie.
    • heca7 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 22:04
      Ale powinnam dodać, że mój brat za ścianą wyrabia normę wink Mieszkają tu 25 lat. Czego oni jeszcze nie przerobili?! Ściany malują w kółko, podłogi na parterze , szczególnie w holu były wymieniane 3 razy. Szafa w przedpokoju, drzwi, schody, okna 3 razy, meble kuchenne. Brat z bratową sypiali prawie we wszystkich pokojach domu wink Najpierw w dużym pokoju bo piętro było niewykończone, potem jadalnia. Duży pokój na piętrze, mały pokój, strych gdzie mieli łazienkę a teraz znowu duży pokój na piętrze. Do zmiany poszedł kominek-dwa razy, wywalane były ściany wewnętrzne, ozdabiane sufity. Firanki jak wiszą dłużej niż miesiąc to jest dobrze wink
    • taki-sobie-nick Ale jakie ratunku? 28.05.17, 22:16
      chcesz remont, masz remont.

      Niemożliwe, żeby co roku niezbędny był remont, sama to wymyśliłaś.
      • beneficia Re: Ale jakie ratunku? 28.05.17, 22:50
        No właśnie też chciałam zapytac, co się remontuje co roku? I co dla autorki oznacza "remont"? Bo dla mnie to grubsza sprawa, może dla niej to zwykłe malowanie, dlatego co roku? Chociaż to i tak moim zdaniem byłaby przesada.
        • naturella Re: Ale jakie ratunku? 28.05.17, 23:01
          Rany, wątek dla mnie. Odkąd jestem w domu (zrezygnowałam na jakiś czas z pracy z początkiem marca) robimy wszystkie rzeczy, na które dotąd nie było czasu, bo oboje pracowaliśmy i nie było nas w domu przez 10-11 godzin dziennie. Cały marzec to remont łazienki - nowe płytki i cała reszta, malowanie całego mieszkania (6 lat mieszkamy, kupiliśmy nowe, w międzyczasie był malowany tylko pokój dzieci). Podczas remontu mieszkaliśmy, było to uciążliwe strasznie. Na jedną noc musieliśmy pójść do hotelu, bo tak sie wszystko spietrzylo, ze nie było jak spać w domu. Potem układanie płyt chodnikowych na jednym z trawników, stawianie tam domku ogrodowego. Zakup nowych mebli do salonu. A na końcu nowy taras i meble ogrodowe. Wiec ostatnie trzy miesiące minęły pod znakiem ciagle obcych ludzi w domu i w ogrodzie smile dostaw, łażenia po sklepach i decyzji. No i odpływu kasy smile Ale było warto big_grin
          • mamablue Re: Ale jakie ratunku? 29.05.17, 09:25
            Zrezygnowałaś z pracy? I jak ci z tym? Też mnie nie ma przez wiele godzin i dom (rodzina i samo wnętrze) na tym cierpi, ale na rezygnację żadnych szans. Nie żałujesz? Dajecie radę bez drugiej pensji?
            • naturella Re: Ale jakie ratunku? 29.05.17, 13:22
              Bosko mi jest smile mąż akurat jest na fali, więc finansowo w ogóle nie odczuwamy różnicy, pensję moją mi wypłaca (tak zresztą ustaliliśmy na początku - widział jak się męczę i w końcu powiedział mi: rzuć tę robotę, będę ci przelewał twoją pensję i tyle). No i w listopadzie złożyłam wypowiedzenie, w samą porę, bo bym chyba oszalała. I tak trzy miesiące wypowiedzenia dłużyły się strasznie. Nie żałowałam ani jednego dnia, naprawdę. Poza tym pracowałam tam ponad 8 lat, jestem łatwo wzruszająca sie, a przy pożegnaniach i wyjściu stamtąd nic mi nawet nie piknęło. To był znak dla mnie, że podjęłam dobra decyzję. Zresztą teraz tez jestem o tym przekonana. Planuję szukanie nowej pracy od września, ale szczerze mówiąc, nie mam żadnej motywacji.
      • mamablue Re: Ale jakie ratunku? 29.05.17, 09:16
        Jak mieszkasz i nie masz kasy, to robisz partiami,bo nie da się wszystkiego na raz. Tak, na emamie są osoby, których nie stać na generalny remont. Więc nie ma w tym nic dziwnego.
        • taki-sobie-nick Re: Ale jakie ratunku? 29.05.17, 19:36
          Jak mieszkasz i nie masz kasy, to robisz partiami,bo nie da się wszystkiego na raz.

          Niemożliwe, żeby co roku coś było do remontu.
    • koronka2012 Re: Ratunku remont! 28.05.17, 22:59
      Mieszkam 5 lat i nie widzę potrzeby malowania. Częściej niż 2 lata to już wybitna fanaberia (pomiając przypadki losowe)
      • mamablue Re: Ratunku remont! 29.05.17, 09:17
        A dzieci masz pewnie starsze? Bo z małymi możesz spokojnie malować co 2 lata.
        • joanna_poz Re: Ratunku remont! 29.05.17, 11:06
          ewentualnie jeszcze kombinacja male dzieci + pies + kominek.
          my, jak mieszkamy 12 lat malowalismy już z 4 razy, jak nie 5.
          w tym roku znowu powinnismy, przynajmniej dół.

          ale to i tak pikuś - bo powinnam zrobić remont kuchni + wymiana podłog na całym dole (kuchnia, jadalnia, hol - kafelki do zbicia; w salonie parkiet do wylotu - cyklinowac 4 raz nie zamierzam). mąż forsuje termin lipcowy, ja sie opieram, bo na myśl o kuciu płytek mam drgawki.
        • lucyjkama Re: Ratunku remont! 29.05.17, 12:21
          Mieszkam w obecnym domu 8lat. Wprowadzam się z dzieckiem niespełna 7letnim i 9miesięczniakiem. Jak pomalowaliśmy przed przeprowadzką tak do tej pory nie było malowane i potrzeby nie widzę. Czysto jest. Tylko na poddaszu sufity, tam gdzie kartongips jest faktycznie nieco w niektórych miejscach są lekkie przybrudzenia. Miało być to malowane w najbliższe wakacje ale chyba odłożymy bo z niemowlakiem w domu jakoś mi się nie chce 😉
          • black.sally Re: Ratunku remont! 02.06.17, 10:44
            no to super... Ja bym chciała i w sumie bym mogła co rok. A że to dla mnie pikuś i jeden dzień pracy to zaden problem.
            a 8 lat nie malowane to mnie jednak jakoś odstrasza.
        • agni71 Re: Ratunku remont! 02.06.17, 10:40
          mamablue napisała:

          > A dzieci masz pewnie starsze? Bo z małymi możesz spokojnie malować co 2 lata.

          Bez przesady. Ja mam trójkę dzieci, kiedys były małe (małe odstepy wieku między rodzeństwem) i jakoś nie zwiększyło to częstotliwości malowania ścian. Owszem, ściany trochę bardziej się brudzą przy małych dzieciach, ale nie tak, by nie można było po prostu wyczyścić. Jeszcze zależy, jak kto wychowuje i na co pozwala. Jedno dziecko gości, łażące po całym domu z topiącą się czekoladką w garści, więcej zabrudziło niż moja trójka razem wzięta. Albo dziecko innych gości, któremu matka dała swoją szminkę, żeby je czyms zająć, gdy się nudziło. Ci ludzie pewnie musieli malować u siebie co roku smile
    • default Re: Ratunku remont! 29.05.17, 13:50
      Przez pierwsze 5-6 lat mieszkania w nowym domu remonty trwały bezustannie, bo ciągle się okazywało, że coś nam nie pasuje. Budując, byliśmy zieloni w temacie i nie umieliśmy wielu rzeczy przewidzieć, wyszły dopiero "w praniu", czyli po zamieszkaniu. Była więc i wymiana podłogi w salonie, i wybijanie nowych okien + powiększanie istniejących, przeróbka kominka z nawiewem na taki z płaszczem wodnym, rozbudowa tarasu i przebudowa schodków wejściowych.
      W następnych latach (ale to już w pewnych odstępach czasu): wymiana pieca olejowego na pompę ciepła, zmiana powierzchni tarasu (klinkier zamiast płytek), całkowita przebudowa jednej łazienki - i w zeszłym roku : całkowita wymiana kuchni.
      Malowanie ścian i sufitów mieliśmy co roku, częściowo z powodu palenia w kominku, częściowo w ramach poszukiwań najwłaściwszego koloru. Odkąd jest pompa i kominka używa się sporadycznie, a kolory dobraliśmy optymalne dla nas, nie było potrzeby odmalowania (czyli jakieś 4 lata).
      Ale mój mąż już przebiera nóżkami, żeby zrobić generalny remont sufitu w salonie: przełożenie instalacji elektrycznej, zmiana położenia żyrandoli, skucie do tynku i położenie nowej gładzi (popękany jest gdzieniegdzie). A w następnej kolejności - tynkowanie całego domu oraz wymiana podbitki smile
      • agni71 Re: Ratunku remont! 02.06.17, 10:42
        default napisała:

        > Przez pierwsze 5-6 lat mieszkania w nowym domu remonty trwały bezustannie, bo c
        > iągle się okazywało, że coś nam nie pasuje. Budując, byliśmy zieloni w temacie
        > i nie umieliśmy wielu rzeczy przewidzieć, wyszły dopiero "w praniu", czyli po z
        > amieszkaniu. Była więc i wymiana podłogi w salonie, i wybijanie nowych okien +
        > powiększanie istniejących, przeróbka kominka z nawiewem na taki z płaszczem wod
        > nym, rozbudowa tarasu i przebudowa schodków wejściowych.

        Serio, aż tyle nietrafionych decyzji?


        > W następnych latach (ale to już w pewnych odstępach czasu): wymiana pieca olejo
        > wego na pompę ciepła, zmiana powierzchni tarasu (klinkier zamiast płytek), całk
        > owita przebudowa jednej łazienki - i w zeszłym roku : całkowita wymiana kuchni.

        Łazienka i kuchnia też dlatego, że źle wybraliście początkowo?
        >

        > Ale mój mąż już przebiera nóżkami, żeby zrobić generalny remont sufitu w saloni
        > e: przełożenie instalacji elektrycznej, zmiana położenia żyrandoli, skucie do t
        > ynku i położenie nowej gładzi (popękany jest gdzieniegdzie). A w następnej kole
        > jności - tynkowanie całego domu oraz wymiana podbitki smile

        On to chyba musi po prostu lubić smile
        • default Re: Ratunku remont! 02.06.17, 11:29
          agni71 napisała:

          >> Serio, aż tyle nietrafionych decyzji?

          No niestety, tak było, choć raczej nazwałbym to "brakiem decyzji" : myśmy wtedy tak naprawdę nie mieli żadnej konkretnej wizji tego domu, poddaliśmy się bezwolnie założeniom projektu (gotowego), a w ekipie budowlanej też nie było nikogo, kto by coś rozsądnego doradził.

          > Łazienka i kuchnia też dlatego, że źle wybraliście początkowo?

          Łazienka przestała nam się podobać - po prostu smile zwłaszcza że w międzyczasie weszły w modę prysznice walk-in i zapragnęłam mieć taki zamiast tradycyjnego brodzika z kabiną. Kuchnia była robiona na szybko i jak najtaniej, żeby się już wprowadzić, z zamiarem rychłej wymiany jej na docelową. Nastąpiło to po 14 latach smile

          > On to chyba musi po prostu lubić smile

          To na pewno - niby narzeka, ale jest w swoim żywiole, gdy coś remontowego się dzieje w domu.
    • pitupitt Re: Ratunku remont! 02.06.17, 09:56
      Właśnie skończyliśmy częściowy remont domu, który ciągnął się z przerwami od dwóch lat: dwie łazienki, kuchnia, gładziowanie całego piętra. Najbliższe malowanie za jakieś 4-5 lat, częściej nie ma potrzeby big_grin. Przed nami jeszcze rycie tarasu+dobudowanie schodów z tarasu do ogrodu, potem przeróbka kotłowni na pralnię, remont podpiwniczenia i... I pewnie zaczniemy całą zabawę od nowa, bo zawsze można jeszcze coś przerobić wink Ale tak to jest, jak dostaje się dom "w spadku".
    • black.sally Re: Ratunku remont! 02.06.17, 10:39
      konkretne remonty to ja tak, nooo...nie za bardzo. Malowanie to sama robię, jak mi odbije, bądź uznam,że kolor nie ten. Malowanie mebli itp też sama. Ale czeka mnie remont kuchni i odwlekam to już 2lata.W tym juz sie chyba nie da.Trudno. Ale na pocieszenie,że jak zacznę kuchnię to i łazienki nie oszczędzę.Za jednym zamachem. smile
    • agni71 Re: Ratunku remont! 02.06.17, 10:46
      Remont jak co roku? Nie ogarniam, kto robi remont co roku?

      Pytasz, to napiszę, że u mnie malowanie raz na kilka lat, ale nie częściej niż co 5. Duzy remont typu kuchnia i łazienka własnie mnie czeka wkrótce, ale to pierwszy (i chyba juz ostatni) od kiedy tu mieszkamy, czyli prawie 20 lat. Część rzeczy się zużyła, część zrobiła się przestarzała, a i potrzeby się zmieniły wraz ze wzrostem liczby domowników.
    • hamerykanka Re: Ratunku remont! 02.06.17, 15:43
      Kocham remonty! Sama je robie.
      Teraz, na urodziny corki przemalowuje jej pokoj i robie totalna rearanzacje mebli. W swojej lazience wywalilam czesc sciany, wstawilam rame do drzwi wsuwajacych sie w sciane i zaraz bede kafelkowac lazienke w bialym marmurze. Szykuej sie tez na wymiane podlogi w lazience, oraz totalna zmiane, wymurowanie brodzika z miejscem do siedzenia, przeniesienia wc tam gdzie mam malenka kabine prysznicowa.
      Nie tykam tylko elektryki. Wszystko inne robie sama

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka