Dodaj do ulubionych

Profesor Gadacz

05.07.17, 16:25
wiadomosci.wp.pl/zakaz-pracy-dla-studentow-nowoczesna-tlumaczy-sie-z-kontrowersyjnego-pomyslu-6140555272730753a
Nie stawiałabym sprawy na ostrzu noża. Mam mieszane uczucia. Z drugiej strony, taki Oxbridge , ma (albo miał do niedawna ) podobne rekomendacje.
Obserwuj wątek
    • szarsz Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:40
      Studiować to znaczy nie tylko uczyć się na wyższej uczelni. To również, a może i przede wszystkim: 'gruntownie poznawać, badać coś' i
      'zapoznawać się z czymś, przyglądając się czemuś uważnie lub czytając coś'. Nie trzeba siedzieć na zajęciach, żeby studiować. Choć jestem gorącym zwolennikiem tezy, że najlepszym źródłemwiedzy jest człowiek. Najlepszym nie znaczy jedynym.

      Pozbawiając studentów prawa do pracy, pozbawiamy ich przy okazji szansy na zdobycie praktyki.
      • fil.lo Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:42
        Tylko że najczęściej są to prace słabo związane z kierunkiem studiów. Raczej praca w sklepie, knajpie etc. Także argument o zdobywaniu praktyki kierunkowej rzadko ma zastosowanie.
        Poza tym dla pracujących są studia niestacjonarne.
        • stacie_o Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 08:33
          Na studiach niestacjonarnych, czy wieczorowych jest nie lepiej, tak ci powiem. smile dziekanat nieczynny w niedzielę, w sobotę do 12, w piątek przez 2 godziny i kilometrowa kolejka, konsultacje czy dodatkowe terminy w dniach roboczych pomiędzy 8 a 14 np, bo się nie będzie specjalnie przyjeżdżać dla wieczorowych, ale kaskę to się weźmie, ta nie śmierdzi.
          • fil.lo Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:22
            Ja mam obowiązek zorganizować konsultacje w weekendy lub w godzinach popołudniowych, jeśli prowadzę zajęcia dla studentów niestacjonarnych. Kaska żadna dodatkowa nie wpada, robię to w ramach zwykłego pensum (ale fajnie wiedzieć, jakie mity krążą o 'braniu kaski').
            • stacie_o Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:41
              A to uczelnia nie bierze kasy za studia niestacjonarne/wieczorowe? Pacz pani, ile zmieniła dobra zmiana.
              • fil.lo Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:44
                Ja się odniosłam do tego fragmentu:
                "konsultacje czy dodatkowe terminy w dniach roboczych pomiędzy 8 a 14 np, nie będzie specjalnie przyjeżdżać dla wieczorowych, ale kaskę to się weźmie, ta nie śmierdzi".
                Pacz pani.
                • stacie_o Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:51
                  Teraz płatne jest chyba za punkty ECTS, czy jak one się zowią, jak ja studiowałam, płaciło się, za godziny. Każdy przedmiot to była suma godzin wykładów, ćwiczeń, laboratoriów i konsultacji, po czym bach! konsultacje poniedziałek godzina 9-10, albo laborki w godzinach 10-12, bo wtedy ma z dziennymi i nikt nie będzie dla nas specjalnie przyjeżdżał. Żeby dostać wpis w godzinach konsultacji trzeba było brać urlop, zresztą nawet żeby o coś spytać czy się dowiedzieć trzeba było brać wolne. Uważam to za skandal :p
                  • fil.lo Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:59
                    To miej pretensję do konkretnych ludzi, bo czuję się trochę dziwnie, jako że przyjeżdżam do pracy "świątek piątek i niedziela", uzgadniam terminy ze studentami, nie biorę za to bynajmniej żadnej dodatkowej kasy a potem czytam na forum, że naukowcy to lenie a kasę biorą. Z tego co wiem, nie jestem jakimś wyjątkiem.
                    • szarsz Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 10:40
                      Ja nie pracuję dla zaocznych, więc w tej kwestii nie będę się wypowiadać, ale niezmiernie irytuje mnie maniera nic nie robienia i narzekania na forum. Nie ma konsultacji w terminie dla zaocznych? Prowadzący nie chce wyznaczyć dogodnego terminu? Idź do dziekana i żądaj, aby terminy konsultacji wypadały w weekendy.
                      • stacie_o Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 10:56
                        A skąd wiesz, że nic nie robiłam, hę?
                        • szarsz Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 11:03
                          Nie wiem. Ale tak brzmisz.

                          Btw mam wrażenie, że to się powoli zmienia, a studenci zaczynają przeginać w drugą stronę.
                          • stacie_o Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 11:12
                            Wejdź na profil Politechniki Wrocławskiej na fb, są tam posty jak studenci czekają od 5 rano na numerki do dziekanatu, albo ze śpiworami koczują dzień wcześniej, żeby kolejkę zaklepać, bo wchodzi tylko 5 pierwszych osób...
    • fil.lo Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:40
      Trudna sprawa, bo w pewnej mierze rozumiem dorabiających studentów (choć kiedy dorabiałam na studiach, to zawsze szukałam takiej pracy, która nie będzie kolidowała z godzinami zajęć). Ale Gadacz ma rację, mówiąc, że studenci 'wpadają' na zajęcia - spóźnieni, nieprzygotowani. Dodam, że oczekują pełnego zrozumienia, przesuwania terminów etc. - "bo oni pracują".
      • joa66 Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:45
        Nie sądze, że zakaz pracy byłby słuszną decyzją. Ale chyba dobrze, że zacznie się dyskusja na temat pracy studentów.
      • verdana Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:49
        Mam mieszane uczucia. Studenci pracują, coraz częściej w ogóle nie chodzą na wykłady, bo nie mają kiedy, ucza sie do egzaminu, ale absolutnie nie mają czasu na studiowanie. Chcą zaliczyć i tyle, bo nie mają czasu. Stale słyszę, że nie zrobili czegoś, bo w musieli być w pracy, ze nie napisali, bo praca, nie zdążyli na egzamin, bo szef. "Przecież nie mogłem odmówić, bo by mnie zwolnili, to ja bym chciał zdawać/zaliczać w innym terminie". I nie, nie mam pretensji, bo tak rzeczywiście jest. Jeszcze gorzej wygląda to z magisteriami - z powodu pracy ok. 1/3 nie kończy magisterium, mimo zaawansowania, bo juz na ostatnim roku pracują wszyscy. I boj a się zaryzykować zwolnienie. Ale gdy ja mówię "No tak, rozumiem, ale tu ryzykuje pan/i nie zaliczenie semestru" to studenci sa oburzeni. I też się nie dziwię, bo wymagania wobec nich sa takie, ze mają i studiować i pracować. Nie oni są winni, ze w wielu wypadkach tak sie nie da. Z drugie strony zakaz pracy, to po prostu uniemożliwienie wielu mniej zamożnym ludziom studiowania.
        • zlotarybka_1 Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:54
          verdana napisała:
          Z drugie strony za
          > kaz pracy, to po prostu uniemożliwienie wielu mniej zamożnym ludziom studiowani
          > a.

          Dokladnie, gdybym nie mogla pracowac na studiach to bym ich nie skonczyla.
        • fil.lo Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:57
          Dobrze napisane. Można też spojrzeć na tę sprawę tak: jaką wartość ma takie studiowanie "po łebkach", między pracą a pracą? Co oni potrafią, skoro np. przeczytanie tekstu na zajęcia koliduje im z pracą? Raczej nie uważam zakazu pracy dla studentów za dobre wyjście z tej sytuacji, ale przydało by się trochę poważnego podejścia do studiowania ze strony tych dorosłych przecież ludzi.
          • szarsz Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 21:29
            > Co oni potrafią, skoro np. przeczytanie tekstu na zajęcia koliduje im z pracą?

            O, to stanowczo jest tania wymówka.

            > przydało by się trochę poważnego podejścia do studiowania ze strony tych dorosłych przecież ludzi.

            Za poważne podejście do studiowania odpowiadają przede wszystkim nauczyciele akademiccy.
    • feollin Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 16:57
      Z mojego punktu widzenia (wykładowcy wyższej uczelni) - ten zakaz byłby całkowicie absurdalny. Wg mnie - nikt nie ma prawa regulować, co studenci robią w swoim wolnym czasie.

      Ale z drugiej strony - ja pozostaję nieugięta na argumenty "bo ja pracuję" (fakt, u mnie może nie tak popularny jak pewnie np. na uczelniach ekonomicznych). Podobnie - nie ruszają mnie argumenty "mam małe dziecko", "mam chore dziecko" etc. Każdy ma swoje obowiązki - każdy, ja też. I każdy musi się nauczyć łączyć wszystko tak, żeby nie zaniedbywać tego, czego się podjął.
      • verdana Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 17:06
        Hm, mnie część argumentów jak najbardziej rusza, bo student też człowiek. Jak ma chore dziecko, to dziecka nie udusi, nie ma nic złego w tym, ze przesunę mu termin zaliczenia, czy oddania pracy - jak by pracował, to na chore dziecko mógłby jak najbardziej brać urlop. Ale to jednak inna sytuacja, niz praca.
        • feollin Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 17:42
          Wiesz, ja nie jestem w stanie zweryfikować (i w sumie nawet nie chcę tego robić) która z serwowanych mi w ostatnim możliwym momencie, przy terminie trzecim dodatkowym łzawych historii jest prawdziwa. Swego czasu byłam dużo bardziej liberalna - starałam się jak tylko mogłam iść studentom na rękę. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że było to bardzo nadużywane...
          Otrzeźwienie przyszło nagle - kiedy na egzamin przyszła studentka z dzieckiem (ślicznym czterolatkiem) w wózku i ze łzami w oczach opowiadała jak to strasznie dużo się uczyła i że jest świetnie przygotowana, ale niestety opiekunka zachorowała i nie miała go z kim zostawić i czy mogę przesunąć jej ten termin. Szkoda mi się zrobiło dziewczyny i chciałam żeby miała już ten egzamin z głowy, więc powiedziałam, że zajmę się jej dzieckiem przez 1.5h, a moja koleżanka sama poradzi sobie z pilnowaniem sali. Chłopiec świetnie się bawił z tymczasową ciocią, ale jego mamusia oddała puściutką kartkę - nawet na najprostsze pytanie nie potrafiła odpowiedzieć.
        • szarsz Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 21:26
          > nic złego w tym, ze przesunę mu termin zaliczenia, czy oddania pracy

          To wszystko jest kwestią skali, a studenci przywilejów stanowczo nadużywają. Ja sama pamiętam kolegę z roku, który zapraszał swojego dużo młodszego brata na ferie i wypraszał, czy nawet wypłakiwał na tego brata zaliczenia. I sama nie raz przyłapałam studentów na próbie oszustwa. Moim zdaniem tak, w idealnym świecie idziesz potrzebującemu na rękę. Ale jak masz rozróżnić tego jednego potrzebującego od pięciu kombinatorów?
      • hemp_plant Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:18
        tez jestem całkowicie nieugięta na taki argument- proponuję przeniesienie na studia niestacjonarne, lub wybranie pracy niekolidującej z zajęciami/obowiązkami uniwersyteckimi
    • nangaparbat3 Re: Profesor Gadacz 05.07.17, 22:05
      Ja córce zakazalam, namówiłam na drugi kierunek. Miała szansę zdobyc naprawdę solidne wyksztalcenie, wykorzystala to, bo jest ambitna i odpowiedzialna.
      Dla mnie studia same w sobie sa wartością, poznawanie świata, kształcenie się. Jeśli ktoś jest z niezamożnej rodziny i rodziców nie stać na utrzymanie go na studiach, trudno, musi pracować, powinien też mieć pomoc finansową od państwa, o ile faktycznie studiuje.
      Jednoczesnie jestem entuzjastką studiów związanych z wykonywana już pracą - ale to co innego, i chodzi najczesciej o studia niestacjonarne.
      Jest jeszcze inna możliwość - ktoś pracuje, bo jest skonfliktowany z rodzicami, nie chce byc przez nich utrzymywany z gniewu i zlości. Rozumiem, to jest OK.
      • hemp_plant Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:15
        studiowanie wielu kierunków- doskonała droga do ogólnie rzecz ujmując bezrobocia. taka ucieczka. jeszcze na doktora namów sad
        • nangaparbat3 Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:25
          No nie wiem, na magisterskich i tych drugich, licencjackich, obronila się tej samej wiosny, w terminie (mnie sie nigdy nie udalo, zawsze rok poslizgu), pracuje. Na doktorat ją namawiali, ale wolała pracować.
    • fornitta69 Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 00:09
      Uczyl mnie smile A co do samego pomyslu: to nie praca powoduje,ze studenci olewaja studia. I niech kadra nie udaje,ze nie wie jaka jest prawdziwa przyczyna. Przyjmuja kazdego jak leci, zeby miec wiecej wykladow, to potem maja tego efekty. Za moich czasow mowilo sie,ze latwiej wyleciec w kosmos niz z UP- a to jedna z najlepszych uczelni pedagogicznych w Polsce... Wymagania, poziom nauczania,zasady zdawania egzaminow- to byla kpina.
    • lodomeria Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 04:52
      Zupełnie się nie zgadzam.
      Pracowałam na uczelni w kraju, gdzie studia są płatne i gdzie nie wszyscy decydują się na studia magisterskie od razu po licencjacie (niektórzy muszą odłożyć, niektórzy wolą zdobyć praktykę i wybrać mgr pomagającego w rozwoju kariery). Kultura w tym kraju jest taka, że nawet dzieci zamożnych ludzi, nawet na najbardziej prestiżowej uczelni w kraju zarabiają w kawiarniach, sklepach z odzieżą itp.).

      Wnioski:
      Nic tak nie uczy dojrzałości/życia/typów ludzkich/walki z sobą/umiejętności komunikacji, jak praca w hospitality.
      Studenci, którzy płacą za wykształcenie skutecznie pilnują chociażby tego, żeby nikt nie rozdawał dobrych stopni za darmo, żeby nie kończyć zajęć 15 minut przed czasem (bo wiedzą, że każdy z nich płaci za godzinę wykładu kwotę XXX), żeby wykłady miały ręce i nogi, wypatrzą literówki na slajdach i zwrócą uwagę, jak komuś się dywagacje na tematy niezwiązane z przedmiotem przedłużają.

      Ale to chodzi o etos pracy, o traktowanie jej jako integralnej części życia i nieunikanie jej. Czasy, kiedy uniwersytety były zabawką dla bogatych z dziada pradziada, obsługiwanych przez sztaby służby, uciekających w badanie wydumanych problemów eskapistów się skończyły. Ponadto uniwersytety, studia magisterskie to już od dawna w cywilizowanym świecie nie jest casting na doktorantów i namaszczanie następców.

      To, co prezentuje Gadacz, to niestety wypowiadana ze stanowiska uprzywilejowanej klasy (jakie on miał problemy podczas swojego doktoratu, który robił będąc jeszcze księdzem? przecież on nawet sobie gotować czy prać nie musiał!) starowiedza.
      • joa66 Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 07:58
        Nic tak nie uczy dojrzałości/życia/typów ludzkich/walki z sobą/umiejętności komunikacji, jak praca w hospitality.

        Ale są jeszcze wakacje smile

        Poza tym, jeżeli mówimy o roku akademickim, to istotne jest ile tej pracy jest., bo np 10 h tygodniowo łatwiej upchnąć w tygodniu niż 20 h.
        • lodomeria Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:04
          A no to to już jest kwestia tego, jakie są stawki za pracę (różnice pomiędzy najsłabiej i najlepiej opłacanymi), jakie są możliwości układania planu studiów (czy na przykład jest możliwe branie tylko jednego przedmiotu na semstr).

          No i kwestia regulowania pracy studentów (także po to, żeby nie było nadużywania wiz studenckich) - 'u mnie' student mógł pracować tylko do 20h tygodniowo.



          A już tak zupełnie prywatnie i z własnych doświadczeń pamiętam, że jednak najbardziej produktywna byłam nie w te dni, kiedy wiedziałam, że mam cały dzień na siedzenie przed kompem i udawanie, że tworzę pracę na zaliczenie, tylko właśnie wtedy, jak wiedziałam, że mam sztywne godziny (ale też możliwość od odcięcia się od mojej pracy twórczejwink, nabrania oddechu, spotkanie z zupełnie innym światem).
          • lodomeria Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:18
            A tak na marginesie tych rozważań to jeszcze dodam, że uważam, że praca w sieciówce a nie na stażu w branży daje studentom jeszcze coś: jak trafi się do pracy w swojej działce, zgodnej z wysokim wykształceniem, to upłyną lata, zanim człowiek będzie rzeczywiście za coś odpowiedzialny, przez lata będzie czyimś podwładnym. Już nie mówię o tym, jak bezradni są naukowcy, którzy przez lata byli wychuchiwani przez rodziców, potem ich jedynym zadaniem była nauka i relaksowanie się w wolnym czasie. No ewentualnie jakiś prestiżowy staż w prestiżowej firmie.

            W sytuacji, kiedy każdy jako nastolatek rozgląda się za pracą, jako student jest się już pewnie jakimś kierownikiem zmiany, liderem drużyny. Jest się nie tym, który jest najniżej w hierarchii, z którego nieporadności się można jeszcze uśmiechnąć pod nosem, ale kimś, kto podejmuje decyzje, kto musi zapanować nad zespołem itp.
            • kaz_nodzieja Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:26
              Nie każdy kto pracował jako nastolatek jako student jest kierownikiem.
              Zdecydowanie jest to mniejszość.
              To takie bajeczki z cyklu "módl się i pracuj, a będziesz Zbawiony".
              • szarsz Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 10:46
                > Nie każdy kto pracował jako nastolatek jako student jest kierownikiem.

                Rotacja na stanowiskach kierowniczych jest ogromna, bo zwiększonym wymaganiom nie towarzyszy jakaś znacząca podwyżka. Jeśli ktoś nie jest w stanie po paru latach doświadczenia zmienić stanowiska na przynajmniej zastępcę kierownika w sklepie, no to raczej jego karierze dobrze nie wróży.
      • zle_emocje Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:16
        To jeszcze zależy od stylu dydaktycznego panującego w danym kraju; moi znajomi po trzecim roku studiów na polskiej uczelni wyjechali na dalszą edukację do Szkocji. Ich pierwsza refleksja: tu przez cały tydzień mamy tyle zajęć, ile w Polsce przez jeden dzień. Spokojnie da się pracować na pół etatu.
    • stacie_o Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 08:29
      To jest pokłosie tego, że pracodawcy (niektórzy) najchętniej przyjmowaliby do pracy osoby max. do 25 roku życia, po studiach, z 10 letnim doświadczeniem i na uz za 10 zł netto tongue_out
      A także tego, że kuleje współpraca uczelni z biznesem i zamiast organizować praktyki czy staże w porozumieniu z potencjalnym pracodawcą, student dostaje info zorganizuj sobie praktyki, papier i heyah, potem nikt nie sprawdza i może się okazać, że student rachunkowości praktyki odbył w zakładzie krawieckim cioci, gdzie ponoć miał rozliczać księgi rachunkowe, a nie robił nic, bo księgowość robi cioci firma zewnętrzna.
      Nie oszukujmy się, polscy pracodawcy też są mało elastyczni, mało kto zatrudnia na część etatu z ruchomym grafikiem, w takim przypadku połączenie studiowania z pracą jest ciężkie,
      Do feollin: pracowałam, studiowałam i miałam małe dziecko. Znacznie częściej niż to, że ja byłam nieprzygotowana bo dziecko miało sraczkorzygaczkę, zdarzało się tak, że wielce szanowny wykładowca nie przyszedł, bo zapomniał, bo mu się wykład pokrywał z konferencją, albo robienie konsultacji dla studentów wieczorowych (nie zaocznych) we wtorek pomiędzy 9 a 10. Uczelnia państwowa, pierwsze top 10.
      • kaz_nodzieja Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 08:51
        A pracownicy jeszcze bez doświadczenia ani bez szczególnie cennych umiejętności czy talentów chcieliby od razu umowę stałą z pensją minimalną 4000 zł od pierwszego miesiąca pracy i szefa, który jednocześnie byłby kimś w rodzaju przedłużenia ich mamusi czyli chronił, głaskał po główce, był wyrozumiały i chwalił.
        Nie oszukujmy się, polscy młodzi pracownicy są mało elastyczni, za to zwykle bezczelni (mężczyźni bezczelni często na "dzień dobry", młode kobiety bezczelne dopiero po podpisaniu umowy stałej). Nigdy nie zostaną po godzinach, doskonale znają swoje prawa i do firmy gdy jest jedna awaryjna sytuacja na pół roku np. w niedzielę nie przyjadą (mowa o osobie bezdzietnej i bez rodziny). Jednocześnie (ta sama firma) córka właściciela firmy również tam zatrudniona tyrała weekendy i niedziele, dostępna praktycznie na każde zawołanie (dlatego wcale nie uważam, że obcy pracownicy są zawsze super obowiązkowi i świetni, a zatrudnieni członkowie rodziny obijają się ile mogą).
    • hemp_plant Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:14
      oj, wypowiedział sie pan profesor jednej z najgorszych "uczelni" w polsce- bo tak jest... filozofia na UP????
      głupota, skrajna głupota- ci, którzy są dobrymi studentami, pozostają nimi mimo pracy
      słabi- są dalej słabi.
      zakaz pracy- będą więcej spać. i tyle.
      nie wyobrażam sobie, żeby dorosły człowiek nie pracował, tak w ogóle w ogóle.
      • szarsz Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:25
        > zakaz pracy- będą więcej spać. i tyle.

        Kto będzie, ten będzie. Część będzie pracować - bo musi. Z tym że na czarno.
        • hemp_plant Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:40
          "Kto będzie, ten będzie. Część będzie pracować - bo musi. Z tym że na czarno."
          tez w punkt. ja to w ogole nie wierzę w takie historie. celem takiej wypowiedzi jest "zaistnienie"
          to jest powiedziane przez profesora bardzo słabej uczelni, ktora nie wie po i i kogo uczy, nie umie zapelnic nierealnych limitów.
          studenci tam sa bardzo bardzo słabi- czy pracują czy nie nie ma zanczenia sad
      • zle_emocje Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 09:57
        >ci, którzy są dobrymi studentami, pozostają nimi mimo pracy

        Oj, ale jeśli studia są wymagające czasowo, to nie jest możliwe. Tacy zapracowani studenci nie mają czasu jeździć po bibliotekach w poszukiwaniu potrzebnych książek, ograniczają się do podręcznika albo skryptów czy opracowań (często bardzo lichych), nie podejmują się staży, nie jeżdżą na badania terenowe.
        • szarsz Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 10:44
          > nie mają czasu jeździć po bibliotekach w poszukiwaniu potrzebnych książek

          Ale xx wiek skończył się już niemal dwie dekady temu... Nikt nie musi jeździć po bibliotekach w poszukiwaniu książek bo na kliknięcie masz informację nie tylko o tym, gdzie ile egzemplarzy jest, ale także ile z nich jest dostępnych oraz kiedy przypada termin zwrotu każdego jednego wypożyczonego egzemplarza. Możesz drugim kliknięciem taką książkę zamówić i będzie na Ciebie czekała.
          Po drugie uczelnie dysponują coraz większym systemem subskrypcji czasopism naukowych. Przychodzisz z lapkiem, bo potrzebne jest uczelniane ip, logujesz się do biblioteki i ściągasz co potrzebujesz.

          Badania terenowe są zdaje się obowiązkowe na niektórych kierunkach?
          • zle_emocje Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 13:25
            > Ale xx wiek skończył się już niemal dwie dekady temu... Nikt nie musi jeździć po bibliotekach w poszukiwaniu książek bo na kliknięcie masz informację nie tylko o tym, gdzie ile egzemplarzy jest, [...]

            Ale wielu studentów przerasta podjechanie do czterech różnych bibliotek, jeśli w nich znajdują się potrzebne źródła. Nie mają czasu, opracowują jedno, dwa - i chwatit.

            >Po drugie uczelnie dysponują coraz większym systemem subskrypcji czasopism naukowych. Przychodzisz z lapkiem, bo potrzebne jest uczelniane ip, logujesz się do biblioteki i ściągasz co potrzebujesz.

            "Nie miałam czasu przyjechać, przeczytać, bo praca..."

            > Badania terenowe są zdaje się obowiązkowe na niektórych kierunkach?

            Są. W praktyce wygląda to tak, że student przychodzi, zaczyna płakać, że chore dziecko, że szef nie da urlopu - i wielu wykładowców idzie na rękę: pozwala przynieść zaświadczenie o jakichkolwiek praktykach odbytych gdziekolwiek. Czyli etnolog in spe udaje się do wujka, właściciela hurtowni łożysk, który wystawia mu zaświadczenie o odbyciu dwutygodniowych praktyk "w zakresie antropologii biznesu". Oczywiście żadne praktyki nie maja miejsca.
      • verdana Re: Profesor Gadacz 06.07.17, 11:19
        Niestety nie. Miałam trochę naprawdę doskonałych magistrantów, którzy się nie obronili, bo praca. Nacisk na to, aby nie rzucać pracy, jak sie już ją dostało jest tak duży, ze studenci wola jednak zawalić studia. Problem w tym, ze na bezpłatne studia idą podatki i trochę szkoda marnować je na ludzi, którzy nie uważają studiów za coś istotnego i zawalają je bez żadnych konsekwencji.
        Zakaz pracy jest absurdalny. Ale być może należałoby zastanowić sie, co robić z ludźmi, którzy studiują za darmo i nie przystępują do egzaminów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka