Dodaj do ulubionych

Ech. Szwagierka...

08.07.17, 18:18
Witam Was dziewczyny serdecznie. Piszę ponieważ mam pewien problem. Siostra męża.
Razem z mężem prowadzimy gospodarstwo rolne. Po polsku jesteśmy rolnikami. Nie pracuję zawodowo, wychowuję dwójkę dzieci. Mieszkamy na wsi z teściową oraz młodszą siostrą męża. Mąż ma jeszcze jedną siostrę, młodszą od nas, mieszkającą w mieście, pracującą zawodowo i mającą również dwójkę dzieci. O co chodzi. O to , że jeśli ww. szwagierka chce odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku to pakuje rodzinę i przyjeżdżają do nas na weekend. Bywa, że wiosna-lato są co tydzień. Nadam jej imię Anna. Anna pomimo, że wyprowadziła się z domu ok 15 lat temu to nadal traktuje nasz dom jak swój. Jak przyjeżdżają to musimy organizować dla nich dwa pokoje (przenosimy dzieci do naszej sypialni). Ok, to nie jest zbytni problem. Moja teściowa, a jej mama jest już kobietą w podeszłym wieku, acz jeszcze w miarę energiczną i zdecydowanie samodzielną. Podczas ostatniej wizyty szwagierka zwróciła mi uwagę, że mama sama nie zadba o dom i żebym bardziej przykładała się to utrzymywanie w nim czystości. Zrobiła po tych słowach coś co jest powodem tego wpisu, podczas kolacji, ostentacyjnie paluchem przetarła półki, na których było dużo kurzu. Upokorzyła mnie. Doszło do awantury. Wyjaśniłam jej, że pokoje same się nie przygotują, że zabezpieczenie żywności i przygotowanie jej wymaga wyjazdu do miasta i stania w kuchni, a w międzyczasie jest inwentarz żywy, którym się również muszę zająć. Na durne odkurzanie nie miałam czasu, ani chęci. Szwagierka wyrzuciła mi i mężowi jeszcze inne rzeczy. Mąż powiedział, że skoro ten dom traktuje jak swój to czeka aż dorzuci się do wymiany izolacji na tarasie czy zakupu kostki na podjazd. Wtedy może się mądrzyć. Teściowa się popłakała. Słuchajcie dziewczyny. Jak mąż przejmował gospodarkę to spłaciliśmy obie jego siostry. W tej kwestii jesteśmy rozliczeni. Pytanie: czy ja mam zamknąć jej drzwi do naszego domu i zacząć 3 woję światową czy puszczać mimo uszu wymagania jaśnie pani.
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:25
      jak spłaciliście to jasne ze olewac. to do waszego domu przyjezdza, nie do swojego.
      • peonka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:49
        Co za pytanie... Pewnie, że zamknąć drzwi! Raz że częstotliwość wizyt poraża, i ich uciążliwośc (dwa pokoje?!), dwa, że szwagierka bezczelna. Przyjeżdża jak do siebie, tyle że to nie hotel, zresztą w hotelu musiałaby zapłacić. Dawaj ją do wątku o szczytach bezczelności, nada się smile
        Nie przejmuj się. Praca rolnika jest ciezka i nigdy się nie kończy. Jeśli ktoś przyjeżdża z miasta i oczekuje obsługi, to brakuje mu wyobraźni i dobrego wychowania. Swoją drogą, jeśli ona stamtąd jest I tego nie wie, to niestety źle o niej świadczy...
        • dziennik-niecodziennik Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:06
          moze w takim razie szwagierkę zaprząc do roboty?
          przyjezdzają, buch w rękę widły, "jak dobrze ze jestescie, bo nam juz rąk do roboty nie starcza, masz i wygarnij gnój spod krów" big_grin ciekawe co by zrobiła big_grin
          • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:10
            to jest zautomatyzowane. ☺
            • cosmetic.wipes Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:17
              Zawsze może nagle braknąć prądu 😀
            • peonka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:21
              ludwa-ludwa napisał(a):

              > to jest zautomatyzowane. ☺

              Na pewno coś jej znajdziesz!
              • mikams75 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:05
                a jak w gospodarstwie sie nie nada to niech te nieszczesne kurze mamie powyciera, poprasuje, okna pomyje, dom pewnie spory, wiec jest co robic.
                • chicarica Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:22
                  O, o. Kartofle niech poobiera bo na tyle osób to pewnie sporo trzeba. Albo wyślij ją do sklepu, niech zrobi zakupy, nie może być tak żeby się tylko z buzią przykładała do wyżywienia w weekend.
                  • mikams75 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:33
                    teraz policzylam - z dziecmi to jest ich razem 9 osob! Naszykowac sniadanie/obiad/kolacje i po jedzeniu posprzatac i tak co weekend? A w zyciu bym nie miala zamiaru sie tak urabiac! Do tego jeszcze gospodarstwo obrabiac.
                    • isanek Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 12:17
                      nawet 10.
                      • agniesia331 Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 22:27
                        Gdyby glupota umoala fruwac,to zalozylibyscie nalepsze linoe lotnicze na swiecie. Frajerzy
        • agniesia331 Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 22:25
          A dlaczego wlasne dzieci wywalasz z pokoju? Rozbestwilas babe,w zyciu nie przyjmowalabym kogos kosztem wlasnych dzieci. Jesli jest pokoj goscinny to jej wskaz,gotuj tylko dla swoich,a ona niech pojedzie zrobic prowiant dla swoich,w zyciu bym komus nie uslugowala vi tydzien. A tesciowa niech robi co chce,meza poinformuj,ze odtad tak bedzie
    • joszka30 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:27
      a jak Ty myślisz? i co w ogóle o całej sytuacji? masz prawo?
      • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:34
        Szwagierka jest moim przeciwieństwem. Od początku coś nie grało między nami, w przeciwieństwie do jej młodszej siostry. Nie lubimy siebie. Ona na wieś przyjeżdża by odpocząć (faktycznie odpoczywa i wchłania witaminę d), kupi czipsy dla moich dzieci i w niedzielę zawiezie teściową na grób teścia. Ja z moim i jej mężem pracujemy na gospodarstwie. Taka lejdi wielkomiejska od kilkunastu lat.
        • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:39
          Maz i Ty tez potrzebujecie odpoczynku. Moze niech szwagierka ugosci Was/Wasze dzieci co drugi weekend - watpie, bys miala ochote skorzystac, ale imho mozna to glosno powiedziec. Z zaznaczeniem, ze Wasz dom to nie agroturystyka i nikt tu nie bedzie obslugiwany.
          • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:40
            Aha, jesli szwagierka tak boleje nad kurzem, niech zalatwi i sfinansuje mamie pania do sprzatania na godziny.
          • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:48
            Nas nie ugości bo my nie jesteśmy mobilni. Dzieci nasze też nie bo to nierealne, mają dwa pokoje na ich czwórkę. Jesteśmy u nich dwa razy w roku, na urodzinach ich dzieci. Fakt, stół się ugina, serwetki poskładane, firany równaj wprzód. Wzorowa pani domu. Nie mam co się równać.
            • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:59
              O ba, wzorowa. ma tylko stalych domownikow, zadnych zwierzat i zadnych niezapowiadanych wizyt, wiellka mi sztuka !
              Zaproponowalam odwet - skoro ona do Was i u Was jak u siebie, powiadomcie ja milo, ze Wasze dzieci zimowe ferie spedza u niej, niech zaznaja troche urokow miasta smile
            • ichi51e Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:20
              jej latwiej bo nikt jej sie na leb nie zwala i gospodarstwa nie ma. Przy nastepnej sugestii ze brudno wyslij ja do jakiejs pracy w gospodarce
            • koronka2012 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:33
              ludwa-ludwa napisał(a):

              > Nas nie ugości bo my nie jesteśmy mobilni. Dzieci nasze też nie bo to nierealne
              > , mają dwa pokoje na ich czwórkę.

              Ale u was też nie ma pokoju gościnnego, tylko musicie stawać na uszach i się kisić we czwórkę w JEDNYM pokoju. To żadne wytłumaczenie.
    • koralik37 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:30
      Zdecydowanie oznaczyć własne terytorium. Wy jesteście u siebie. Oni korzystają nagminnie czy wręcz naduzywaja Waszej gościnności. A korzystać i jeszcze krytykować to juz chyba lekka przesada. Zamknąć drzwi nie możesz, bo zaraz padnie argument, ze do matki przyjeżdża. Natomiast nie widzę powodów oddawania im dwu pokoi to raz, a dwa moze nie skacz wokoł nich jak właściciel agroturystyki - niech jasnie pani cos ugotuje? dla meza punkt za reflekswink a Ty sie nie przejmuj.
      • zabka141 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:33
        Dokladnie tak. Oczyscic atmosfere i powiedziec - "sluchaj, my stajemy na glowie, oddajemy wam dwa nasze pokoje, a ty o kurzu. Ale dobrze ze zaczelas ta rozmowe, bo chcialam cos i tak zmienic bo jednak to jest troszke dla nas obciazenie. Od dzisiaj jak bedziemy przyjezdzac to bedzie wygladac tak....."
    • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:31
      Czy macie dom wspolny z tesciowka, czy wyodrebniony ? Bo jesli wspolny, troche trudno zamknac drzwi corce przyjezdzajacej do matki...
      Natomiast NA PEWNO nie musisz szykowac dwoch pokoi. Jeden wystarczy. I niech go sobie sama przygotuje po przyjezdzie. Mozesz ja powitac w progu wreczajac jej scierke do kurzu ze slowami "skoro przyjechalas, posprzataj, mama juz nie daje rady". Mozesz ostentacyjnie zdziwic sie, ze nie przywiozla sobie i swoim nic do jedzenia (chyba ze przywiozla, wtedy wydziwiaj, ze Ci okupuje kuchnie, brudzi i jak jej to niesprawnie idzie i niech sie pospieszy, bo kuchnia innym potrzebna). jezeli podniesie glos cz yobrazliwie sie odezwie, zazadaj, zeby wyszla - przyjezdza do mamy, niech siedzi w pokoju/ach mamy. WASZYM, Twoim i meza gosciem mile widzianym nie jest.
      • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:39
        mamy jeden dom. Oddajemy dwa pokoje bo są w sumie małe, a ich jest czwórka. Jest na dole duży salon, ale wiadomo, dzień zaczynamy od 5 rano więc każdy chce się wyspać. Młodsza siostra zaraz się wyprowadza. Zwolni się jej pokój więc będzie mniej kombinowania. Swoją drogą, młodsza szwagierka pogadała z teściową i dzięki temu nie ma wybuchu atomowego.
        • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:46
          ludwa-ludwa napisał(a):

          > mamy jeden dom. Oddajemy dwa pokoje bo są w sumie małe, a ich jest czwórka.

          Was tez, jak zrozumialam, jest czworka. Wy mozecie gniesc sie w jednym pokoju w czasie wizyty, szwagrostwa, a oni nie moga ?

          Jes
          > t na dole duży salon, ale wiadomo, dzień zaczynamy od 5 rano więc każdy chce si
          > ę wyspać.

          Bez przesady. Goscie moga dospac po sniadaniu, po poludniu albo jak wroca do siebie smile

          Młodsza siostra zaraz się wyprowadza. Zwolni się jej pokój więc będzi
          > e mniej kombinowania.

          Wtedy to juz nie bedzie kombinowania wcale, przynajmniej z miejscami noclegowymi. Skoro mlodsza siostra zgadza sie swoj /po sobie pokoj oddac do dyspozycji starszej, Ty juz nie bedziesz musiala szykowac nic wiecej. zwlaszcza wyrzucac wlasnych dzieci z ich lozek.
        • mikams75 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:43
          oo to tym bardziej - niech spia w salonie i maja pobudki w weekend o 5 rano, szybko im sie odechce wiejskich urokow. Na pewno bym nie goscila co tydzien kosztem wygody wlasnych dzieci, ktore nie moga spac w swoich lozkach. I jeszcze pewnie posciele szykujesz itd.
      • peonka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:09
        No ale halo... Odwiedzanie matki nie może oznaczać że siedzi się komuś na głowie co tydzień! Poza tym zachowuje sie po chamsku. Zdecydowanie przestać traktować jak gościa. Niech sama pierze, sprząta i gotuje, i pomaga w pracach polowych na równi z innymi domownikami - ciekawe jak szybko minie jej zapał do odwiedzin u mamy? uncertain
        Gość przyjeżdżający co tydzień na weekend, bez zaproszenia zresztą, dla mnie już nie jest gościem, tylko domownikiem.
        • mikams75 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:45
          dokadnie! jak sie przyjezdza do matki, do domu rodzinnego to tak naprawde nie jest sie tam gosciem. Mozna zakasac rekawy i cos zrobic pozytecznego.
    • berdebul Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:33
      Spłacone, wiec Twoje. Żadnych więcej pokoi, dzieciaki Twoje są u siebie. Teściowa jak ma ochotę, może gościć u siebie córkę, ale Wy nie musicie im nic udostępniać.
    • cosmetic.wipes Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:37
      Jak splaciliscie, to moxesz robić co uważasz. To już nie jest jej dom.
      • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:42
        Prawnie tak, formalnie również. Sentymentalnie jednak nie. Za tydzień przyjeżdżają do nas na wakacje dzieci szwagierki, tzn, teraz już tylko do babci.
        • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:48
          Teraz juz tylko do babci, to znaczy ? babcia bedzie im gotowac, prac itd ? Karmic za swoje ?
          • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 18:55
            tak w teorii. Dzieciaki są fajnie, wspólnie bawią się naszymi, mamy konie, które wyjątkowo kochają i na swoje możliwości je pielęgnują. Nie mniej jednak, obiad i dopilnowanie spoczywa na mnie.
            • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:04
              No wiec. Nie do babci, tylko do Was wszystkich.
              Czy szwagierka zaprasza mame do siebie ? Tam tez wnuki moga cieszyc sie babcia.

              Nie namawiam, zebys odmowila, ale trzymajmy sie realiow - wizyta, dluzsza czy krotsza, u tesciowej zawsze jest wizyta takze u Was. Miej tego swiadomosc i szwagierka niech ja ma.
            • dziennik-niecodziennik Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:08
              "Nie mniej jednak, obiad i dopilnowanie spoczywa na mnie."

              powiedz ze wyjezdzacie big_grin
        • cosmetic.wipes Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:20
          ludwa-ludwa napisał(a):

          > Prawnie tak, formalnie również.

          Więc formalnie możesz jej powiedzieć, żeby cię cmoknęła. No chyba, że jesteś sentymentalna.
          • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:24
            nie chcę kłótni.
            • cosmetic.wipes Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:36
              Jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę.
            • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:01
              ludwa-ludwa napisał(a):

              > nie chcę kłótni.

              A podobnych upokorzeń chcesz?
              Paszy bydłu się nie podaje widelcem lub w szpileczkach.
              • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:11
                nie mogę tego nie skomentować. Zdecydowanie szpilki. Chciałabym to zobaczyć,
                • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:42
                  ludwa-ludwa napisał(a):

                  > nie mogę tego nie skomentować.

                  Chodziło mi raczej o to, że do chamki czule i z kulturą to jak do bydła na szpileczkach smile
                  Zrób karczemną awanturę bo opalikować swoje trzeba.

                  Teściowej wytłumacz, że Wasza spłata ściąga Was w dół jeszcze przez xx lat i Ty myślisz później o przyszłości swoich dzieci, a nie - w czym i gdzie szwagierka ma mieszkać. Że zapłaciliście a teraz tak krawiec kraje jak mu materii staje - niech każdy rządzi się swoim jak umie.
                  Odwołaj się do instynktu matki.

                  Wytłumacz, że jak na razie to tutaj nadal więcej gospodarki jest własnością banku! Że Wy się nadal tego dorabiacie - to trzeba wałkować.

                  Może to takie strzelanie na oślep, ale nie traktuj też młodszej szwagierki jak negocjatora z teściową smile bo musicie się nauczyć rozmawiać same i bez tłumaczy smile
                  Pozwól się jej zrozumieć - i tłumacz cierpliwie co i jak.
                  Że jak się pozapożyczacie bez umiaru to wszyscy wszystko stracą.

                  Powodzenia! smile
                  • peonka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:06
                    A moim zdaniem tak właśnie nie należy robić. Nie należy tłumaczyć, dlaczego jedno pracujące malzenstwo z dziećmi nie będzie fundowac domu drugiemu pracującemu małżeństwu z dziećmi. Przerabialam to. Rozpoczęcie dyskusji skutkuje tym, że druga strona zawsze znajdzie argumenty na swoją rację i będzie Was męczyć w nieskończoność.
                    Moje doświadczenie mówi, że najlepsza jest metoda zdartej płyty. Nie, mamo, nie będziemy się dokładać do Ani kredytu. Nie, mamo, nie będziemy się dokładać... Nie, mamo, Ania musi sama spłacić kredyt na swój dom... I tak dalej.
                    Wchodzenie w dyskusje powoduje niepotrzebne emocje i nadzieje na przekonanie drugiej strony. Po co?
                    No chyba, że autorka z mężem rozważają pomoc Ani, to wtedy nie mam pytań...
                    • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 22:08
                      peonka napisała:

                      > A moim zdaniem tak właśnie nie należy robić.
                      > Nie należy tłumaczyć, dlaczego jedno pracujące
                      > malzenstwo z dziećmi nie będzie fundowac domu
                      > drugiemu pracującemu małżeństwu z dziećmi.
                      > Przerabialam to. Rozpoczęcie dyskusji skutkuje tym,
                      > że druga strona zawsze znajdzie argumenty na
                      > swoją rację i będzie Was męczyć w nieskończoność.
                      > Moje doświadczenie mówi, że najlepsza jest metoda
                      > zdartej płyty. Nie, mamo, nie będziemy się dokładać
                      > do Ani kredytu. Nie, mamo, nie będziemy

                      Pewnie zależy od egzemplarza teściowej.

                      OK, to powiem pełną wersję - sama się o to prosiłaś! smile
                      W poprzednim poscie się skupiłem na relacji synowa-teściowa.

                      Syn-gospodarz (mąż) powinien powiedzieć ostro i kategorycznie, że nie będzie żadnego dokładania, i koniec dyskusji.
                      Może też dla efektu walnąć pięścią w stół, żeby się rosół rozchlapał nieco na ceratę smile (przepraszam, biłgorajsko nuta się we mnie odezwała smile)

                      Tak, żeby nie było złudzeń w temacie, że może się jeszcze nawróci.
                      I żeby był strach, że on się tak znarowił - to nie będziem już nic wspominać.

                      To na wsi działa.
                      Jest gospodarz i gosposia - i oni się rządzą jak chcą. Nawet matka syna, który nosi spodnie, zmilczy - jeśli gospodarz tak zadecydował, to tak ma być.
                      Dlatego mąż u boku to skarb.

                      W poprzednim poscie chodziło mi, jak wygrać sobie teściową i jak tłumaczyć, że inni kasę do ręki dostali - a gospodarze to mają dopiero ten pieniądz z ziemi wyszarpać, i do banku w zębach zanieść.

                      Bo jakoś jednak młodsza córka rozmawiać potrafi - i jej argumenty gdzieś jednak trafiają.
                      Czyli może nie jest tak źle z kumaniem teściowej.

                      Ja bym spróbował - ale jeśli autorka nigdzie po dobroci nie zajdzie, to zastosować w ostateczności męża-choleryka (łolaboga, nigdym syna tak rozeźlonego nie widziała - nic nie zwojujem w tem temacie! [tu znak krzyża w powietrzu]).

                      Alternatywnie metoda hybrydowa - mąż: zły glina, synowa: dobry glina smile
                      On krzyczy - ona tłumaczy i rozkłada ręce smile
    • ludwa-ludwa Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:04
      Będzie o kasie. Jednaj i drugiej siostrze daliśmy po 300 tys ( w ramach spłaty). Wzięliśmy zwykły kredyt konsumencki. Teściowa się coś tam sypnęła, że Ania z mężem mają w planach w przyszłym roku się budować. Obecne mieszkanie ma pójść po wynajem. Teściowa coś szepcze o dołożeniu się. My ten kredyt mamy spłacać jeszcze kupę czasu, a szykuje się wsparcie finansowe.
      • tt-tka Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:06
        O dolozeniu sie, to znaczy ? Tesciowa chce sie dolozyc z wlasnych zaskorniakow czy liczy, ze Wy sie dolozycie ?
      • dziennik-niecodziennik Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:08
        kto ma sie dołożyc komu???
        • scarlett.o-hara Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:13
          pewnie teściowa liczy, że autorka z mężem dołoży się do budowy domu szwagierki... Hahaha. Masakra. Niby czemu?
          • zona_mi scarlett.o-hara 08.07.17, 21:49
            Proszę zmniejszyć sygnaturkę (do wysokości ok. 4 wersów maksymalnie).
            Możesz zrobić losowo suwaczki albo obok siebie.
      • scarlett.o-hara Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:10
        To szwagierka też niech weźmie kredyt. Teściowa jak chce, to niech się dokłada, ale ze swoich.
        • ludwa-ludwa Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:16
          wiem jaką teściowa ma emeryturę. Na klamki jej nie starczy. Ale mniejsza o to. Mąż mój się wkurza. Wychodzi na to, że my jesteśmy bankomatem. Teściowa zaraz się rozpłacze, a młodsza szwagierka będąca buforem się wprowadza i i chryja gotowa.
          • scarlett.o-hara Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:22
            Musicie postawić veto. Macie kredyt do spłaty na wiele lat i dzieci na stanie, którym nie będziecie od ust odejmować, żeby szwagierka miała. Trudno. Najwyżej wojna będzie. Ważne, że z mężem trzymacie wspólny front.
          • tt-tka Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:22
            ludwa-ludwa napisał(a):

            Wychodzi na to, że my jesteśmy bankomatem. Teściowa zaraz s
            > ię rozpłacze, a młodsza szwagierka będąca buforem się wprowadza i i chryja goto
            > wa.

            Trudno. Podaj tesciowej chusteczke i przypomnij, ze splacacie kredyt i jeszcze dlugo bedziecie go splacac.
          • koralik37 Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:33
            Błagam cie! Nie bądźcie frajerami. Splaciliscie, co należało. Jesli im kasy zabraknie - niech sprzedadzą mieszkanie.
        • mikams75 Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:47
          jak sie tesciowa dolozy ze swoich to pozniej bedzie na utrzymaniu ludwy, to tak jakby ludwa sie dokladala.
      • berdebul Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:16
        Macie jakiś papier na to?
        • ludwa-ludwa Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:21
          oczywiście. Wzieliśmy rzeczoznawcę (taki był wymóg banku), który ocenił wartość rynkową na ówczesny czas wartość gospodarstwa. Sprawiedliwie podzielono na 3 części, teściowa zrzekła się swojej na naszą bo ma dożywocie u nas. Teściowa po śmieci męża walczy z wiadomą chorobą.
          • capa_negra Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 20:33
            co to jest "wiadoma choroba" ????
            • ludwa-ludwa Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 20:37
              depresja.
              • capa_negra Re: Czy mogę się mylić? 09.07.17, 22:38
                Widzisz to słowo nie gryzie. Depresja wielu dotyka i nie nie jest wstydliwą chorobą.
          • lot.ti Re: Czy mogę się mylić? 10.07.17, 08:10
            dziwny ten "sprawiedliwy" podział, jeśli gospodarstwo było w całości zapisane na śp. teścia to jego żona dziedziczy połowę, druga połowa dzielona jest pomiędzy dzieci, czyli twój mąż miał do spłacenia 1/3 wartości - tak jak piszesz - tylko że chyba nie wiesz sama z czego ten podział wynikał.

            skoro teściowa przekazała twojemu mężowi (wątpię aby również tobie) swoją część gospodarstwa w umowie darowizny z dożywociem to znaczy że jest u siebie i może gościć kogo chce, a ty nie masz absolutnie nic do powiedzenia nic. w sumie okazało się, że dom należy do matki twojego męża i do niego, a ty tam tylko pomieszkujesz kątem. owszem szwagierka, a tym bardziej jej dzieci mają prawo bywać u matki, a czy ty masz prawo tam mieszkać to nie jest wcale takie pewne i zależy od łaski i niełaski twojego męża i jego matki. nieźle się wpakowałaś kobieto. noale jak ktoś podejmuje życiowe decyzje bezmyślnie to tak kończy. siedź cicho i bądź miła dla wszystkich to może cię nie wyrzucą na bruk.
            • martishia7 Re: Czy mogę się mylić? 10.07.17, 10:31
              >> jeśli gospodarstwo było w całości zapisane na śp. teścia to jego żona dziedziczy połowę, druga połowa dzielona jest pomiędzy dzieci,

              A z czego wywodzisz powyższe? W szczególności ta połowa dla teściowej mnie interesuje.

              >> skoro teściowa przekazała twojemu mężowi (wątpię aby również tobie) swoją część gospodarstwa w umowie darowizny z dożywociem to znaczy że jest u siebie i może gościć kogo chce, a ty nie masz absolutnie nic do powiedzenia nic.

              Po pierwsze autorka wygląda na rozsądną osobę, więc wątpię, żeby się wrąbała w kredyt na spłacenie pozostałych członków rodziny, ale za to z takim zastrzeżeniem, że nieruchomość będzie stanowić odrębną własność męża.
              Po drugie, jeśli teściowa ma służebność mieszkania, to tam zapewne ma określone, że przynależy jej się jeden/dwa pokoje i prawo korzystania z kuchni i łazienki. I jeżeli chcemy być tacy skrupulatni, to tam może sobie podejmować swoich gości ile wlezie. Autorka z mężem w "swojej" części domu nie ma obowiązku ich podejmować, a tym bardziej zapewniać wiktu i opierunku. Odrobinę realizmu.
              • biala_adelajda Re: Czy mogę się mylić? 10.07.17, 12:28
                >> jeśli gospodarstwo było w całości zapisane na śp. teścia to jego żona dziedziczy połowę, druga połowa dzielona jest pomiędzy dzieci,

                > A z czego wywodzisz powyższe? W szczególności ta połowa dla teściowej mnie interesuje.

                To częsty błąd. Wielu ludzi myśli, że małżonkowi przypada połowa spadku.
            • lea.letizia Re: Czy mogę się mylić? 10.07.17, 11:41
              Z tego co zrozumialam dom nalezy do mez autorki watku a nie do jego matki. Tesciowa ma dozywocie, co bynajmniej nie oznacza ze jest wlascicielka czegokolwiek.
              Co wiecej, skoro, jako malzenstwo, wzieli kredyt na 600 tys, to moze jak najbardziej oznaczac, ze kredyt jest wspolny, a tym samym autorka takze jest wlasciecielka czesci gospodarstwa. Nierozsadne byloby gdyby tego nie dopilnowala.
              Dzieci maja prawo bywac u matki, ale czy tak czesto i korzystac z pokoi nalezacych do brata i jego rodziny, to raczej watpliwe
        • cosmetic.wipes Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 19:23
          Wątpię, żeby nie mieli papiera na ponad pół bańki. Z resztą autorka pisała, że prawnie i formalnie gospodarstwo należy do nich.
      • claudel6 Re: Czy mogę się mylić? 08.07.17, 23:04
        nie no błagam, słabo mi. wy wzięliście kredyt (konsumencki!), ona dostała 300 tys do łapy i WY macie się jej dokładać do budowy domu? nie wierzę, że to czytam. autorko, błagam, weź zrób w tej rodzinie porządek, bo ta pijawka nigdy się nie odessie.
      • kondolyza Re: Czy mogę się mylić? 10.07.17, 09:07
        ludwa-ludwa napisał(a):

        > Będzie o kasie. Jednaj i drugiej siostrze daliśmy po 300 tys ( w ramach spłaty)
        > . Wzięliśmy zwykły kredyt konsumencki. Teściowa się coś tam sypnęła, że Ania z
        > mężem mają w planach w przyszłym roku się budować. Obecne mieszkanie ma pójść
        > po wynajem. Teściowa coś szepcze o dołożeniu się. My ten kredyt mamy spłacać je
        > szcze kupę czasu, a szykuje się wsparcie finansowe.


        po 300 tys nowych polskich zlotych i to w ramach kredytu konsumenckiego? czyli 690 tys? nie przesadzilas, nie pomylilas z jakims rolniczym albo z pozyczką hipoteczną?
    • yuka12 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:08
      Jak pani ma wymagania, niech sama posprzata. Ty z tesciowa okupujecie kuchnie, dzieci sie bawia, szwagier pomoze mezowi przy gospodarce, a szwagierka ogarnie dom- wtedy bedzie czysto, ugotowane i wszyscy rowno zmeczeni smile.
    • ichi51e Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:12
      Smiej sie z tego. No i czy jej miasto jest artakcyjne wycieczkowo? Wbilabym sie na twoim miejscu na 3 dni i zobaczyla jak jasnie pani ma u siebie czysto. Chamka.
    • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:28
      chyba jednak nie zwariowałam, dzięki.
    • 3-mamuska Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:31
      Zamknąć nie mozesz bo przyjeżdża do matki.
      Ale nie przyniosła bym dzieci z ich pokoju, przestałbym gotować i stać nad garami.
      Jak chce przyjechać niech przywiezie żywność i sama gotuje.
      Żadnych wiecej poświęceń i dogadzania.

      No i brawa dla meza ze dobrze jej powiedział.
      • maj18-98 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:46
        1. Pracujesz zawodowo- jesteś rolniczka,
        2. To super ze maź zachował sie w taki sposob,
        3. Bardzo mi imponujesz tym, ze tak ciepło piszesz o dzieciach szwagierki i nie chcesz kłótni,
        4. Nic im nie jesteś winna, ani pieniędzy ani czasu, tylko twoja dobra wola,
        Rzadko na tym forum panuje taka jednomyślność, skorzystaj z podpowiedzi , dziewczyny dobrze piszą! Nie daj sie!
        A teściowa niech płaczem nie wymusza, fajnie ze męża masz rozsądnego, nie wyrzucaj swoich dzieci z ich pokoi.
        • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:21
          Dziękuję za wsparcie.
    • a.va Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:34
      Nie może mąż z nią na osobności prosto z mostu pogadać? Że jak przyjeżdża co tydzień, to oczekujecie, że będzie normalnie sprzątać, gotować i robić zakupy, jak domownik? Że ma się normalnie zachowywać, bo nie życzycie sobie durnych pokazówek z paluszkiem w kurzu? Że ma wziąć do siebie na co któryś weekend mamę i zabrać do teatru czy gdzie tam mama lubi? Że ma zaprosić dzieci na ferie? Nie może być tak, że wszystkie przysługi idą tylko w jedną stronę.
      A teściowej niech ktoś (mąż, druga siostra) wytłumaczy, że spłaciliście siostry i więcej do niczego nie będziecie się dokładać, bo to by nie było sprawiedliwe.
      • fil.lo Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:45
        Dobre rady. Szczególnie, że jesteście z mężem zgodni.
    • thank_you Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:50
      Jestes na wygranej pozycji, bo maz jest mężem nie tylko z nazwy i okazuje ci wsparcie. W związku z tym, ze to jego siostra - niech on z nią rozmawia i wyjasni nowe zasady. To samo z teściowa. Ty badz jak żona Cezara - poza wszelkim podejrzeniem. 😉
    • beataj1 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 19:58
      Moja teściowa też miała zapędy do takich jazd. Szybko i sprawnie ją tego oduczyłam.
      Po uwadze że coś jest brudne albo nie tak posprzątane grzecznie jej przytakiwałam, że ma racje faktycznie brudne. A następnie padało pytanie: To może pani posprząta – na pewno zrobi to panie lepiej bo jest bardziej spostrzegawcza – ja tego kurzu nie widziałam. A następnie od razu wstawałam i szłam po szmatę i detergent którą kładłam przed nią. Po dwóch takich akcjach mam absolutny spokój z uwagami.
      A i jeszcze: kiedyś teściowa została poproszona o nasypanie kotom suchego jedzenia podczas naszej nieobecności. Zrobiła to ale z ironicznym uśmiechem dodała że umyła kuchenkę bo już nie mogła patrzeć na ten syf. To jej podziękowałam z miłą miną i zapytałam czy brudne okna nie zwróciły jej uwagi. Nigdy wiecej nie wróciła do tematu i nie pakowała łapek tan gdzie nikt jej nie prosił.
      • anna-1500 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:13
        Świetne. Jak zareagowała na widok ścierki?
        • beataj1 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:22
          Była oburzona i w szoku. Szybko zmienił temat, poderwała się i coś tam zaczęła oglądać.
          Za drugim razem też szybko zmieniła temat.
          Trzeciego razu nie było smile
      • ludwa-ludwa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:19
        Moja teściowa jest kochaną kobietą, rodzinną, opiekuńczą. To ją chyba gubi. Nigdy mi nie zwróciła uwagi, że jest syf w domu ( bo nie, ma wg. naszych standardów). Sama wie co znaczy być rolnikiem. Nie jesteśmy brudasami, ale jak to na wsi ,kurz osiada kiedy sam chce i gdzie chce nie to co w mieście kiedy etykieta pozwala.
        • wiosennaburza1 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:59
          w mieście też kurz osiada sam jak chce, zwłaszca jak się pali w kominku. co czynię chętnie ( trzy dni temu napaliłam bo mi było zimno . w lipcu!!!) . kurz lekceważę. tzn. ścieram często, ale schizy nie mam. ludwa, ogarnij się i pogoń szwagierkę.
          beataj1 - podziwiam. mnie takie cięte riposty przychodzą dłuuugo potem. w chwili , gdy teściowa pokazuje kły - opada mi szczęka i tak sobie stoję, w stanie niepełnym. a teściowa jak to teściowa, nigdy w niczym nie pomogła - za to chętnie komentowała i krytykowała wszystko.
        • beataj1 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:24
          Ale to nie ma znaczenia czy jesteście czy nie. Szwagierka wbiła szpilę. To trzeba jej tą szpilę też wbić i to tak by sobie popamiętała.
          A, zawsze istnieje ryzyko, że podejmie szmatę i będziecie mieli wytarte kurze.
          Twojej teściowej bym w to nie mieszała - to sprawa pomiędzy tobą a szwagierką.
        • mikams75 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 22:16
          w miescie kurz tez osiada i to czarny od spalin. Odkad sie wyprowadzilam z miasta to mam mniej kurzu i czystsze okna. Ale to niewazne, pokazywanie komus kurzu w jego domu jest chamskie. I kurz to nie jest jakis syf, wiec bez przesady.
    • leyre1 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:22
      😁 trzeba bylo jej nic nie mowic tylko przyniesc scierke i powiedziec zeby kurz w calym domu wytarla, i wskazac okurzacz. Dodac tez ze od jutra bedzie grafik co kto robi zeby bylo sprawiedliwie bo wy tez chcecie odpoczac. I zrobic grafik, szybko jej sie czetych wizyt wypoczynkowych odechce. Dzieci to co innego, niech przyjada,ale panci dalabym jasny przekaz. I w zadnym wypadku nie dokladalabym sie do budowy ich domu, swoja czesc dostala
    • koronka2012 Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 20:30
      ludwa-ludwa napisał(a):

      Jak przyjeżdżają to musimy organizować dla nich
      > dwa pokoje (przenosimy dzieci do naszej sypialni).

      No cóż - wcale nie musicie tego robić, ale z jakichś względów to robicie.

      Pytanie: czy ja mam zamknąć jej
      > drzwi do naszego domu i zacząć 3 woję światową czy puszczać mimo uszu wymagania
      > jaśnie pani.

      Wystarczy przestać jej nadskakiwać, i zdecydować się - albo traktujecie ją jak domownika i wtedy zagania się ją do roboty, niech was odciąży w sezonie, albo jest gościem i wtedy trzeba zapowiedzieć, żeby ustalała terminy wizyt, to będzie podejmowana jak każdy gość.
    • konwalka Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:10
      Słodki, rwa, Jezu! Przestan ja ugaszczac wreszcie, bo sie wykonczysz
    • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:48
      Kwestia charakteru.
      Pozwalasz sobie wchodzić na głowę, to ci włażą.

      Nikt ani z rodziny m, ani mojej nie odważyłby się na coś takiego, bo mnie doskonale znają i wiedzą, ze skończyłoby to się awanturą stulecia, jakieś dziwne pomysły z finansowaniem, skończyłyby się awanturą tysiąclecia i wielce prawdopodobnym zakazem przekroczenia mojego progu przez szwagierkę.
    • nojabrina Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 21:58
      Powinnaś zdecydowanie i jak najszybciej wyjaśnić sytuację tak jak wszyscy radzą.
      Inaczej będzie jeszcze gorzej - teściowa nie będzie młodsza i zdrowsza, tylko nadejdzie ten dzień, w którym zaczniecie się nią opiekować jako osobą niedołężną (co jak rozumiem akceptujecie, ma u was dożywocie). A wtedy szwagierka znajdzie nowe pole do popisu i możesz być pewna krytycznych uwag co do sposobu opieki. Będzie dalej przyjeżdżać i krytykować, a sama nie przyłoży ręki do pomocy. Drugi wariant - przestanie przyjeżdżać, żeby nie czuć zobowiązania do pomocy, ale nie omieszka krytykować z daleka. Bardzo często tak bywa...
    • turzyca Re: Ech. Szwagierka... 08.07.17, 22:17
      Zacytuję Ci dwa zdania z mojej teściowej, które myślę, że Ci się przydadzą.
      Jedno, historyczne, było odpowiedzią na akcję z paluszkiem w wykonaniu jej teściowej "ścierka do kurzu jest pod zlewem, przynieść mamusi, czy mamusia sama pójdzie?"
      Drugie, dość świeże, wygłoszone do przyjaciółki z pracy, która 15 lat temu poszła w Twoje ślady i odwołując się do dawnego miejsca pracy powiedziała coś w stylu "jak jeszcze pracowałam", a brzmiało mniej więcej tak "dziewczyno, Ty teraz harujesz, nie pracujesz, wychodziłaś ze szpitala i do następnego dyżuru miałaś wolne, mogłaś spać, mogłaś pójść na zabawę, a teraz jesteś w pracy codziennie i to od piątej rano do późnego wieczora, nie masz umowy o pracę, ale bez Ciebie i Twojej harówy to gospodarstwo nie przynosiłoby takiego dochodu."
    • muchy_w_nosie Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 23:00
      Zamknij drzwi. Nie szanuje waszej pracy dostała kasę to fora ze dwora a mamę może odwiedzić raz na 2-tygodnie - wpaść na obiad i co drugi tydzień zabrać mamę do miasta na weekend jak tęskni. Jedna porządna awantura, taka na pół wsi i będzie po twojemu wink
      • muchy_w_nosie Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 23:05
        Moja najlepsza sąsiadka lat po sześćdziesiątce opowiadała jak kiedyś za młodu z widłi wyleciała z domu jak po raz n-ty goście jej się zjawili .... i już miała spokój ... mówili przez pewien czas że wariatka ale jest normalną babką w dodatku bardzo zaradną życiowo i mimo że przawie 30 lat starsza to bardzo lubię z nią rozmawiać, jest dość światową kobietą jak na swój wiek i miejsce zamieszkania wink.
    • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 23:56
      To nadal jest jej dom rodzinny i tam mieszka jej matka a do matki moze przyjechac kiedy chce i ty nie masz prawa sie w to wtracac. Uwaga o przykladaniu sie do czystosci nie na miejscu,ale ja bym pociagnela temat,moze mama sama sobie z czyms nie radzi a ty o tym nie wiesz,nie wiem ale obraza to ostatnie o czym bym pomyslala. Skoro mieszka tam matka twojego meza to nie jest tylko twoj dom,a tez tesciowej. A czy nie czasem w czesci siostry meza to juz zalezy co tam w papierach macie.
      • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 23:58
        A splacona ale odwiedzic matke ma prawo kiedy chce,dla mnie to chore zeby tego zabraniac.
        • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:08
          Achh, czyli jak kupię dom, uczciwie zapłacę, to poprzedni właściciele i tak mogą sobie wchodzić jak do siebie, do śmierci, bo to w końcu ich ojcowizna była... Puknij się w łebuncertain
          • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:24
            Ty nienormalna jestes ? Tam mieszka jej matka. Co ma do tego sytuacja o ktorej piszesz?
            • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:37
              jola-kotka napisał(a):

              > Ty nienormalna jestes ? Tam mieszka jej matka.

              Ale babsko spi u brata i bratowej, nie u matki.
              W pokojach bratankow, nie w pokoju mamy i nie w ogolnouzytkowej czesci domu.
              Nie matce, tylko bratowej babsko wymachuje paluchem przed nosem.
              Brata i bratowa objada, nie matke.
              Nie rewanzuje sie niczym za goscine, nb cotygodniowa. Nie pomoze w niczym w domu, w ktorym tak sie gosci.
              I jeszcze oczekuje - po tym, jak zostala splacona ! - ze brat dolozy sie do budowy jej domu.
              • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:42
                Dokładnie matka mieszka gościnnie u brata i bratowej. Brat i bratowa nie mają obowiązku wpuścić za próg niechcianego pasożyta. Nikt jej kontaktów z matka nie broni, niech ją weźmie do siebie, ale za próg nie mają obowiązku jej wpuścić i ja bym akurat psem poszczuła.
                • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:45
                  Psa szkoda.
                  Ja bym na dzien dobry wreczyla jej sciere/widly/inny gospodarski sprzet i wyjasnila w krotkich zolnierskich slowach, co jest do zrobienia. Skoro przyjezdza jak do siebie, niech zap...a jak inni w domu.
                • nena20 Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 01:10
                  O matko jak ludzie w stosunku do siebie bywają wredni. Zakładam że matka ma zapisaną służebność wybranych pomieszczeń i tam swobodnie córkę może przyjmować dopóki żyje. Autorka wątku nie może zabronić ani zakazać przebywania córki w tych pomieszczeniach. Z reguły w aktach notarialnych jest to dobrze wyszczególnione. Wystarczy że autorka przestanie gotować, wyniesie towarzystwo do salonu i po kłopocie. Nie ma potrzeby szczuć psami ....
                  • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 01:25
                    nena20 napisała:

                    Zakładam że matka ma zap
                    > isaną służebność wybranych pomieszczeń i tam swobodnie córkę może przyjmować do
                    > póki żyje (...)
                    > . Wystarczy że autorka przestanie gotować, wyniesie towarzystwo do salonu i po
                    > kłopocie. Nie ma potrzeby szczuć psami ....

                    Cacy cacy. Ale cztery osoby na nocleg to co tydzien cztery komplety poscieli do prania. Dodatkowe zakupy na w sumie 24 posilki (trzy posilki dziennie na cztery osoby przez weekend). Oplata za znacznie zwiekszone zuzycie wody/pradu/oproznienie szamba. Kto bedzie prac, taszczyc zakupy i placic ? Corka jakos sie nie kwapi.
                    • nena20 Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 11:07
                      To co matka z młodszą córką nie mają swojej pralki albo innych rzeczy? Teraz muszą liczyć tylko na nową Panią. Znam wiejskie klimaty i dobrze wiem że to nie jest takie czarno-białe jak autorka tu przedstawiła. Nie wnikam w sytuację finansową ale wynika z tego że autorka przyszła do męża goła i wesoła. Stawianie granic jest potrzebne ale trzeba to robić umiejętnie bo sytuacja jest delikatna.
                      • kondolyza Re: Ech. Szwagierka... 11.07.17, 16:41
                        nena20 napisała:

                        > Nie wnikam w sytuację finan
                        > sową ale wynika z tego że autorka przyszła do męża goła i wesoła. Stawianie gra
                        > nic jest potrzebne ale trzeba to robić umiejętnie bo sytuacja jest delikatna.

                        nie musisz wnikac tylko czytaj uwaznie-autorka pisala ze miala swoją ziemię
      • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:05
        Dom jest tego, kto ma akt notarialny.
        Jak siostra chce pobyć z matką, niech ją zaprosi do siebie, jak chce tam bywać, to zależy to od dobrej woli właścicieli. Ona przestała mieć jakiekolwiek prawa w momencie, w którym zgarnęła pieniądze ze spłaty, od tej chwili jej psim obowiązkiem, jest podporządkowanie się dobrej woli właścicieli, powinna ich po rękach całować, że tak jej szli na rękę, choćby oddając własne lokum. W momencie takiej bezczelności, bo to była zwykła i celowa chęć dos*ania, wypier*/* bym na zbity pysk, bez możliwości dalszego wstępu kiedykolwiek.
        • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:26
          Ty to napewno bys tak zrobila,wcale w to nie watpie.
          • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:44
            Oczywiście. Pasożyty tępię, z pożytkiem dla świata.
            • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:49
              Przejeli gospodarstwo od tej matki wiec goscinnie to ona tam nie mieszka tak do konca.
              • kasiulka25 Re: Ech. Szwagierka... 12.07.17, 08:12
                Powiedzialabym ze kupili a nie przejeli, bo za darmo nikt Im nie dal
      • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:13
        jola-kotka napisał(a):

        > To nadal jest jej dom rodzinny i tam mieszka jej matka a do matki moze przyjech
        > ac kiedy chce

        Moze, oczywiscie. Tyle ze nie moze wymagac/oczekiwac, zeby brat i bratowa swoje dzieci wyrzucali z lozek, zeby gosciom (cztery osoby !) urzadzic nocleg, nie moze oczekiwac wyzerki i obslugi.
        Przyjechala do matki, to niech sie wezmie za sciere i matce posprzata, zakupy zrobi, prosze bardzo.
    • nena20 Re: Ech. Szwagierka... 09.07.17, 23:56
      Nie wyobrażam sobie abym nie mogła do rodziców przyjechać albo dziecka w wakacje przywieźć. U rodziców bywam 5 może. 6 razy w roku. Dziecko musi zostać dwa czy trzy tygodnie bo są wakacje i nie mam co zrobić, ponadto uważam że kontakt z dziadkiem i babcią jest ważny. Co do autorki to nie musisz gotować i starać się przesadnie. Jeśli siostra męża chce przyjeżdżać do matki nic nie poradzisz, nie wiem kto gotuje jeśli mama to w zasadzie nie twój problem. Jeśli jednak wszystko jest na twojej głowie to spokojnie odpuść, nie gotuj albo możesz oczekiwać pomocy. Jak znam życie na wsi to mama czyli teściowa może gotować dla całej rodziny i jeszcze wnuków popilnuje.
      • peonka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:14
        No i tu się mylisz... Gdybyś przeczytała wątek przed odpisaniem, wiedzialabyś, że szwagierka przyjezdza w sezonie co tydzień, a gotuje autorka wątku. Nie teściowa.
        • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:27
          To trzeba zmienic ustalenia a nie zamykac przed nia drzwi. Tak to jest jak sie ludzie dogadac nie potrafia.
      • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:20
        Owszem poradzi. SPŁACILI siostrę, dom prawnie należy do nich, nie mają obowiązku wpuścić jej za bramkę. Jak chce kontaktów z matką, to niech ją na wakacje zaprosi do siebie i wnuków dopilnuje i ugotuje. I ja akurat żyję w zgodzie z rodziną męża, swoją, bo wszyscy są normalni, znają granice i nie nadużywają ich. Ale jakby szwagierka mi oświadczyła, że dziecko MUSI zostać 2 - 3 tygodnie, bo ona nie ma co zrobić i już, bez uprzedniej, bardzo grzecznej prośby, TO NA ZŁOŚĆ bym się nie zgodziła.
        • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:29
          No tak akty,kasa hehe a jakies ludzkie odruchy to juz nieistotne. Czyli matka ma teraz zalowac ze przepisala dom,bo nawet swojej corki nie moze wposcic kiedy chce,taka synowa miec jak ty to tylko sobie strzelic w leb.
          • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:40
            jola-kotka napisał(a):

            > No tak akty,kasa hehe a jakies ludzkie odruchy to juz nieistotne. Czyli matka m
            > a teraz zalowac ze przepisala dom,bo nawet swojej corki nie moze wposcic kiedy
            > chce,taka synowa miec jak ty to tylko sobie strzelic w leb.

            Jolka, ty w ogole czytalas ten watek, w ktorym zabierasz glos ?
            • jola-kotka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:52
              Tak przeczytalam i bronie prawa matki do wizyt corki,reszta to jest wina autorki ze dala sobie wejsc na glowe a teraz nie wie co ma zrobic. Mnie w tym watku interesuje tylko uklad matka corka reszta nie,bo autorka ma to do czego sama doprowadzila. Po co gotuje itd. Wystarczy powiedziec ze od dzisiaj nie bedzie,siostra musi sama zadbac o siebie
              • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:58
                jola-kotka napisał(a):

                > Tak przeczytalam i bronie prawa matki do wizyt corki

                Nikt jej tego nie zabrania ani nie stawia przeszkod, moze tego tez sie doczytalas ?
                Ale to nie znaczy, ze od wiosny do jesieni co tydzien przez caly weekend bratankowie maja koczowac w sypialni rodzicow, bratowa ma karmic i obslugiwac cztery dodatkowe osoby (corka przyjezdza i zamieszkuje z rodzina, nie sama), domownicy maja znosic popisy takie jak opisany, a brat, ktory rodzenstwo splacil co do grosza ma dofinansowywac budowe domu siostry.
          • kota_marcowa Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:47
            Przepisała??? Oni zainteresowanych SPŁACILI. Ludzkie odruchy, to można mieć wobec kogoś, kto stara się być w porządku, a nie roszczeniowego, bezczelnego, chamskiego, pasożyta.
            • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 01:08
              kota_marcowa napisała:

              > Przepisała??? Oni zainteresowanych SPŁACILI.

              Matka przepisała za zachówek - było w wątku.

              Czyli po śmierci męża/ojca:
              A) matka swoją połowę całości + swoją 1/8 (1/4 połowy ojca) przepisała synowi za zachówek.
              Wówczas gospodarz miał (ze swoim dziedziczeniem po ojcu) 6/8 na własność (ale z zapisanym zachówkiem), i spłacić musiał tylko 2/8...
              albo
              B) całość przeszła najpierw na matkę - i ona podzieliła jakby 'pośmiertnie', po 1/3 każdemu.
              Wówczas gospodarz spłaca 2/3 wartości gospodarstwa.
              Ale klauzula zachówku wówczas nie ma sensu...

              Postawa teściowej byłaby nieco bardziej zrozumiała, jeśli mielibyśmy do czynienia ze scenariuszem A.
              • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 01:22
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,164284375,164284375,Ech_Szwagierka_.html?p=164284641
                Tylko tam, żeby teściowa miała swoją (równie równą) część, musiałby po śmierci ojca być podział na 4 równe części.
                • peonka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 07:43
                  Wielki uścisk: nie zachówek, tylko zachowek, to raz. Dwa, że tam nie było mowy o zachowku (sprawdz sobie, co to znaczy), tylko o spłaceniu części sióstr przez męża autorki. Trzy, nawet jeśli matka męża przepisała mu swoją część za tzw dożywocie, to nie jest to nic. On do końca jej życia musi jej zapewnić zamieszkanie albo też utrzymanie, nawet jeśli mu się noga powinie i np zbankrutuje. To nie jest miła świadomość, a cholerne obciążenie psychiczne i całkiem znaczące finansowo. Po czawarte, to, ile kto miał udziału w spadku, jest nieistotne. Istotne jest, że wszystko zostało załatwione legalnie, a teraz jedna ze stron oczekuje specjalnego traktowania i jakby ponownej spłaty, tak jakby autorka i jej mąż do końca życia mieli siostrze do końca życia finansować poważne zakupy i być jej służącym, no bo przeciez "wzięli" gospodarstwo....
                  • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 08:46
                    peonka napisała:

                    1-2: OK, mea culpa - spadków mam po dziurki, rano już wiem, o co chodzi (ale Ty też wiesz, o co mi chodzi, błąd retoryczny).

                    3: Nie zaprzeczam - a wręcz się zgadzam.
                    Analizowałem tylko części bo mi się to spłacanie sióstr z równych części (skoro obowiązek z mamą jest na jednej ze stron) nie zgadzało, wraz z matki odpisaniem się.

                    4. 2/8 uzasadniałoby te jazdy matki - i też TYLKO O TO mi chodziło. Że ONA może kmini sobie, że jedna strona ma lepiej, więcej - i powinna się poczuć.
                    Legalnie, formalnie - fakt, nic nie musi.

                    Nie trzymam niczyjej ze stron, po prostu rozpisałem stan faktyczny na dwa możliwe scenariusze [z rękoma w górze].
              • ada16 Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 06:46
                A)gdyby splacal 2/8 -autorka mowila o 2x300 tys, byłoby to baaardzo drogie godpodarstwo wink
                B)Jak calosc mogla przejsc na matke? dzieci po ojcu nie dziedziczyły?
                • wielki_uscisk Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 08:55
                  ada16 napisała:

                  > B) Jak calosc mogla przejsc na matke? dzieci po ojcu
                  > nie dziedziczyły?

                  Po śmierci ojca (a wciąż życia matki) tylko połowa gospodarstwa jest rozdzielana na równe 4 części: trójki dzieci lub matki.
                  Owszem, dziedziczą - ale, żeby ze scen. A (6/8 + 2/8) przejść na scen. B (1/3 + 1/3 +1/3) to reszta spadkobierców się formalnie musiałaby zrzec wszystkiego na jedną osobę w 1 kroku - i w 2 kroku ta osoba dokonać tego równego już podziału.
                  Z 1/4 + 1/4 + 1/4 + 1/4 też tak musiałoby być.

                  Mam nadzieję, że nie poplątałem.
                • mapt Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 09:49
                  gospodarstwo warte 2,5 mln to drogie? w mojej okolicy za 4 hektary w tym dom warty z 350tys tyle trzeba dać.
              • lot.ti Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 07:56
                zachowek, nie zachówek mądralo
                co to ma być przepisanie za zachówek, hę
        • nena20 Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 00:31
          Nie muszę prosić nikogo poza moimi rodzicami abym mogła u nich dziecko zostawić. Moja mama gotuje, sprząta u siebie i jest w pełni władz umysłowych aby samodzielnie podejmować decyzję czy mogę przywieźć w wakacje dziecko. U autorki wątku jest być może inna sytuacja, jeśli rzeczywiście wszystko sama robi co naprawdę jest rzadkością na wsi to ma prawo odmówić gotowania.
        • lot.ti Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 07:54
          hehe, to że dali kasę nie znaczy że dom należy do nich
          • peonka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 08:22
            Wg tego, co napisała autorka, dom należy teraz do męża. Formalnie. Teściowa ma dożywocie. Córki/siostry zostały spłacone i formalnie nie mają już nic wspólnego z tym domem, oprócz tego, że mieszka w nim ich matka.
            • mapt Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 09:57
              Matka mieszka i może zapraszać kogo chce. Ba, może sobie chłopa sprowadzić i z nim tam mieszkać.
              Problem w autorce, że zamiast na terenie domu postarać się wydzielić oddzielne w miarę samodzielne mieszkanie dla matki to wyrwała się do roli kury domowej, która sama okupuje kuchnię i nikogo nie dopuszcza. Dawno trzeba było sprawy unormować i córkę teściowej pozwolić jej samej ugościć, nie wyrywać się do gotowania tylko z okazji przyjazdu szwagierki zlecić jej ugotowanie obiadu dla wszystkich, albo dla nich.
              Autorka najpierw otwiera szeroko drzwi, zwalnia pokój, podtyka jedzenie i nic nie ustala z rzeczy które ją drażnią
              a później ma pretensje do innych, że faktycznie przez te drzwi wchodzą, pokój zajmują, obiady jedzą
              i że się nie domyślą, że ona chce inaczej.
              Konfliktowa baba.
              • peonka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 10:49
                Ona nie miała pretensji, dopoki szwagierka tylko przyjeżdżala. Ulało się jej wtedy, kiedy szwagierka korzystając ze szczodrej gościny i pełnej obsługi zaczęła jej wytykac niedociągnięcia w prowadzeniu domu.
                Ty też jak jesteś w gościach pokazujesz gospodyni, gdzie kurzy nie wytarla?
    • lot.ti Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 07:51
      takie są konsekwencje wprowadzania się do cudzego domu
      piszesz, że spłaciliście siostry męża, ale jak to wygląda formalnie? kto jest prawnym właścicielem domu/gospodarstwa?
      jeśli teściowa jest nadal choćby współwłaścicielką to ma prawo przyjmować w swoim domu kogo chce i ty nie masz nic do gadania. trzeba było myśleć zanim wpakowałaś się w jakiś chory układ z rodziną męża, teraz możesz tylko zacisnąć zęby i mieć nadzieję, ze jak teściowa w końcu oddali się na cmentarz dom przypadnie twojemu mężowi, a on nie będzie tak chętnie gościł siostry.
      • tt-tka Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 08:49
        Loti, ty po kielichu siadasz do kompa ? Bylo napisane jasno, kto jest wlascicielem i jak to wyglada formalnie. Tesciowa wspolwlascicielka nie jest, sluzebnosc to nie wspolwlasnosc. A w ogole to za chwile wlsnym jadem sie zatrujesz.
        • ada16 Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 09:08
          Ponieważ autorka na co dzień gotuje swojej rodzinie i matce , przyjazdy szwagierki - to przyjazdy do nich wszystkich. Dlatego gotuje/gotowała dla gości również . O ile sporadyczne przyjazdy byłyby akceptowalne również finansowo , przyjazdy cotygodniowe sa męczące , obciążające , a pokazanie kurzu przelało czarę goryczy.
          W kolejny weekend wręcz szwagierce szmatę do kurzu , nóż do obierania ziemniaków , cokolwiek ,aby poczuła się jak w domu , a nie w hotelu z obsługą .
          Oddaj jeden pokój , zamiast dwóch , ponieważ dzieci wolą spać w swoich łózkach, a dzieciom szwagierki połóż materac w pokoju centralnym.
          I zapowiedz , ze twoje dzieci marzą o pobycie choćby weekendowym u cioci, a ciooca będzie miała szansę na rewanż .
          Oddaj 1 pokój , zamiast dwóch , ponieważ dzieci wolą spać we własnych łózkach .
          pozwoliłaś sobie wejść na głowe .
          Przypuszczam , ze mimo , ze do mężą ( tu też dałaś ciała , nie masz żadnych praw ani do domu ani do gospodarstwa ), a rządzi teściowa. Skoro ona chce gościc córkę , ty masz obsługiwać i jeszcze dokładać do budowy .
          Mąż , nie ty , musi ostudzić te zapędy. Czy matka wie o kredycie ?
          A dom nie wymaga remontow, inwestycji?
          • ada16 Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 09:17
            A jak minął kolejny weekend?
            I najważniejsze , jak twój mąż zapatruje się na te wizyty , spanie dzieci w waszym pokoju , itp.?
      • lady-z-gaga Re: Ech. Szwagierka... 10.07.17, 08:56
        Po cholerę piszesz, jak Ci się nie chce czytać cudzych postow? bloga sobie załóż i pisz sama do siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka