I nie , nie na smutno. Jestem mega ale to mega wkurzona. I nie znam lepszego sposobu na rozładowanie napięcia. A wkurzyło mnie
- wątek Rosy, a raczej poziom dyskutantek, które chciały udowodnić innym że potrafi mocniej kopać leżącego. Czasem lepiej milczeć o czym kilka osób zapomniało

- wczorajsza śmierć demokracji....brakuje mi oddechu z bezsilności
- zostałam staranowana przez procedury Powiatowego Urzędu pracy który mój staż pracy z 22 lat skrócił do 11 . Odrzucono dwa świadectwa pracy oraz okres kiedy przez 2 lata płaciłam obniżone składki ze wzgledu na otwarcie działalności - taka to była promocja

. Więc wczoraj w deszczu sunęłam do ZUSu aby odszukać dane w archiwach z lat '90. I mam gdzieś zasiłek , choć skoro mi się należy powinnam go dostać, chce tylko ubezpieczenie do września.
- ZUS który dopatrzył się jakiś niejasności w moich deklaracjach więc opóźnia wydanie zaświadczenia o okresie opłacania składek. A osoba prowadząca sprawę jest na urlopie

- rozjechały mi się dekrety księgowe w programie , chciałam dziś oddać dokumenty klientowi i nie mogę doprowadzić systemu do ładu. Z pewnością informatyk zrobi to w 10 min ale we mnie napięcie rośnie.
- a w ciągu miesiąca dostałam dwie oferty pracy. Jedna która zdarza się raz w życiu i druga prestiżowa. Odmówiłam. I teraz siedząc na walizkach z biletem "w kieszeni" kiedy bus zabrał kartony myślę czy to wszystko ma sens.
Jak myślicie czy jak umyję wannę to mi przejdzie?
Czy lepiej wysłać syna po puszkę ..pepsi

jestem uzależniona.