asqe
14.07.17, 19:23
Jakieś 10 lat temu poznałam niesamowita osobę - b inteligentna, twórcza, ciekawa świata i ludzi.
Dokładnie taka, jaka sama chciałabym być, ale niestety nie jestem. Chłopak ten bardzo mi imponował i imponuje do dzis. To była 'luźna' znajomość, ale przez lata utrzymywaliśmy jakiś tam kontakt mejlowy a od dwóch lat jest ten kontakt bardzo regularny (od kilku do kilkunastu mejli w miesiącu). Nie widujemy sie, chyba, ze sie z moim partnerem wybiorę na jego koncert
(przebranżowił sie z pisarza na muzyka).
On od kilku lat ma dziewczynę, ja tez w związku, ale czasem te nasze wiadomości robią sie 'niegrzeczne' - fantazjujemy na swój temat i wymieniamy sie zdjęciami. Ja nigdy nikogo w życiu nie pozadalam, tak jak jego. I to nie tylko jego ciała, ale przede wszystkim umysłu i duszy.
Chce go posiąść, wchłonąć. Wiem, ze to brzmi idiotycznie, ale nie umiem tego inaczej opisać.
Mam wrażenie, ze dla niego mogłabym zrobić wszystko a już z pewnością wiele głupot.
Nie umiem zakończyć tej znajomosci, nie chce!
Ale wiem, ze powinnam. Dlatego zastanawiam sie nad przyznaniem sie do moich uczuć.