Dodaj do ulubionych

Musierowicz po raz n-ty

15.07.17, 21:02
Cytat:

– A kto powiedział, że ma być lekko?! – żachnęła się Gabrysia. – Musisz przyjąć życie takie właśnie, jak przychodzi, po kolei wszystko – dobre i złe. Nieważne, czy boli. Nie o to chodzi. Chodzi o istotę sprawy. – Czyli?… – chciała wiedzieć Nutria.
– O miłość – odpowiedziała Gabriela.


Bardzo proszę o interpretację powyższego.

Dlaczego nie o to chodzi, czy boli, i jak się to ma do miłości? I do jakiej miłości? No chyba żeby powyższe uznać, excusez-moi, za bleblanie dla panienek.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:06
      Zinterpretowalas prawidlowo big_grin
      Chodzi wlasnie o bleblanie.
      NB Gaba jest postacia, ktora "przyjmuje zycie takie wlasnie, jak przychodzi" wyjatkowo konsekwentnie. Nie ksztaltuje, nie wspoltworzy, tylko co los przyniesie/zabierze, tak niech bedzie. Ona sobie tylko ideolo do wlasnej biernosci dorobi.
      • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:12
        tt-tka napisała:

        > Zinterpretowalas prawidlowo big_grin
        > Chodzi wlasnie o bleblanie.

        Jeszcze mnie uderzyła uwaga Dmuchawca, jak to Ewa J. jest tchórzem, bo się boi cierpieć, i jej dziecko też będzie tchórzem, bo się będzie bało kochać.

        Jakie miłe podsumowanie. Aha, co w ogóle jest tej Ewie
        Jedwabińskiej i dlaczego Musierowicz ją wykańcza? Miałam nadzieję na interesujące rozwinięcie tego wątku (nareszcie ktoś nieidealny, kto w dodatku nie czyta Seneki!).
        • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:15
          Ewa nie kocha Dmuchawca i to jest dla MM powod najzupelniej wystarczajacy, by ja wykonczyc sad

          Sadze, ze na rozwiniecie i poprowadzenie tej postaci Musierowicz po prostu nie miala pomyslu.
          • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:17
            tt-tka napisała:

            > Ewa nie kocha Dmuchawca

            Ale Dmuchawiec też nie kocha Ewy, co w dodatku okazuje ostentacyjnie już w szkole, kiedy to młoda psychika Ewy pragnie wsparcia i autorytetów.

            • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:20
              Ale Dmuch kochac nie musi ! A jesli obdarza laska swego uczucia czy uwagi, to wlasnie - obdarza laska.
              A jego kochac mus, bo tak. Wieszczem byl, bo wieszczyl, wiesz, te klimaty.
              • ichi51e Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:22
                Dmuchawiec kocha po prostu tych co na to zasluguja. To ze Ewy nie lubi to tylko kolejny znak jak jest do niczego - nawet Dmuchawiec nie dal rady
              • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:23
                tt-tka napisała:

                > Ale Dmuch kochac nie musi !

                Skoro jest wzorcem, to powinien, nie? Zamiast boleśnie odtrącać.

                Skądinąd to samo zauważam u Kraszewskiego. Kraszewski stwierdza autorytatywnie, że postać jest taka i owaka, ale nie wysila się zanadto, żeby ją taką opisać.
          • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:21
            tt-tka napisała:

            > Ewa nie kocha Dmuchawca

            Nie. Stawiam, że Ewa jest figurą psychologa i psychoterapeuty. Cała jej postać ma służyć wyśmianiu tych grup zawodowych, przy podkreśleniu roli rodziny i rosołku.
            • truscaveczka Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 08:01
              Więcej takich wyśmiewanych tam jest. Feministki na przykład, w Tygrysie i Róży.
          • zlababa35 Re: Musierowicz po raz n-ty 17.07.17, 18:11
            Musierowicz generalnie robi karykaturę z ludzi nie przystających do jej umiłowanego modelu, prorodzinnego, wielodzietnego, niespecjalnie zamożnego, za to trzaskającego łacińskimi cytatami big_grin.
            • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 17.07.17, 18:23
              Musierowicz robi karykature rowniez z tych z umilowanego modelu. Niezamierzenie, ale jednak.
              • taki-sobie-nick "Kalamburka" karykaturą Ignacego Borejki! 17.07.17, 20:26
                tt-tka napisała:

                > Musierowicz robi karykature rowniez z tych z umilowanego modelu. Niezamierzenie
                > , ale jednak.

                Kto się zgadza?

                Okazuje się, że Ignacy nasz przewspaniały mieszkałby, gdyby nie Gizela, kątem u mamusi.


                Wszystkie mieszkania mu podarowano.

                Podarowano mu również telewizor, który zniszczył z powodu "Gomuły", rzucając w niego miską Gizeli zawierającą pierogi Gizeli.

                Następnie zrobił Gizeli awanturę za używanie jego imienia w niewłaściwej (chodziło chyba o to, że zruszczonej) formie.

                W przypadku braku pani Borejko pomaga mu przyziemna Fela, żona przyziemnego Józefa.

                Wszyscy oni są bardzo przyziemni i okropni, Fela maluje się "tłustą szminką" (były w tych latach jakieś inne szminki?) i w ogóle są beznadziejni, ale w razie czego dbają o codzienność Ignacego, tak by on, nie skalawszy swego umysłu książką kucharską, mógł nadal bujać w obłokach.


                • tt-tka Re: "Kalamburka" karykaturą Ignacego Borejki! 17.07.17, 20:53
                  taki-sobie-nick napisała:


                  > Następnie zrobił Gizeli awanturę za używanie jego imienia w niewłaściwej (chodz
                  > iło chyba o to, że zruszczonej) formie.

                  Nie w zruszczonej, tylko w plebejskiej. On nosi imie biskupa warminskiego (miedzy innymi), a Gizela "Ignac", jak o jakim fornalu, no jak ona smie !


                  > W przypadku braku pani Borejko pomaga mu przyziemna Fela, żona przyziemnego Józ
                  > efa.

                  Do ktorej to bratowej, po tym, jak zrobila zakupy, ugotowala calej borejczej czeredzie i sprzatnela kuchnie Ignac zwraca sie "a teraz juz idz".

                  • taki-sobie-nick Re: "Kalamburka" karykaturą Ignacego Borejki! 17.07.17, 21:04

                    >
                    > Nie w zruszczonej, tylko w plebejskiej.

                    Masz rację, rosyjska jest inna.


                    On nosi imie biskupa warminskiego (mied
                    > zy innymi), a Gizela "Ignac", jak o jakim fornalu, no jak ona smie !
                    >
                    >
                    > > W przypadku braku pani Borejko pomaga mu przyziemna Fela, żona przyziemne
                    > go Józ
                    > > efa.
                    >
                    > Do ktorej to bratowej, po tym, jak zrobila zakupy, ugotowala calej borejczej cz
                    > eredzie i sprzatnela kuchnie Ignac zwraca sie "a teraz juz idz".

                    Ty sobie porównaj w Kalamburce wizytę Mili u przyszłej teściowej

                    (Mila emanuje, bez żadnych starań ze swojej strony, ciepłem i mądrością, wszyscy się rozumieją od pierwszego spojrzenia, normalnie utopia, przy czym jest oczywiście skromna i zaniedbana, co tylko dodaje jej uroku)

                    , i strasznej Feli, w kiecce zgodnej z ówczesną modą i z pomalowanymi ustami, która ni cholery kontaktu z p. Borejko seniorką nawiązać nie może, bo taka jest prostacka, narzeczona Józefa wszak, nie Ignacego.

                    Plus, pamiętaj, Gaba biorąca się po raz pierwszy w życiu za kuchnię. Ojciec ogłupiały, siostry przerażone (ona też), dziwne, że w ogóle coś ugotowała, a jednak ma być idealna, zważywszy pointę "BO GDYBY PODAŁA ROZGOTOWANY MAKARON!"

                    No co by się takiego stało? Zeżarliby rozgotowany makaron, straszna rzecz.
                    • taki-sobie-nick Jestem ciekawa, dlaczego Gizela jest 17.07.17, 21:08
                      Gizelą.

                      Stawiam tezę, że Musierowicz poszła na "Giselle" i bardzo jej się nie spodobało, że główna bohaterka, zamiast zebrać się do kupy i dziarsko wziąć do roboty, poddaje się losowi i egocentrycznie sobie popada w obłęd. tongue_out
                      • taki-sobie-nick Re: Jestem ciekawa, dlaczego Gizela jest 17.07.17, 21:23
                        taki-sobie-nick napisała:

                        > Gizelą.
                        >
                        > Stawiam tezę, że Musierowicz poszła na "Giselle" i bardzo jej się nie spodobało
                        > , że główna bohaterka, zamiast zebrać się do kupy i dziarsko wziąć do roboty, p
                        > oddaje się losowi i egocentrycznie sobie popada w obłęd. tongue_out

                        I stworzyła kontr-Giselę.
                        • taki-sobie-nick W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona? 17.07.17, 21:31
                          Ignacy. Melania. Leonia. Janina. Krystian.

                          • tt-tka Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 21:42
                            Wolfgang. Hildegarda. Aurelia. Arabella.
                            I przesmiewczo nadawane imiona rodziny Kopcow - tak jakby Arabella Rojek czy Laura (zdrobniale laurka) Pyziak brzmialy lepiej niz Esmeralda Kopiec.
                            • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:18
                              Zbysław! Chyba specjalnie po to, żeby przeinaczyć go znacząco na Zmysława.
                            • zona_glusia Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:25
                              Dodaj jeszcze do listy Norę Górską, córkę Baltony.
                              • tt-tka Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:29
                                i biedny dr Kowalik. Kto go skrzywdzil imieniem Mamert i dlaczego ?
                                • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:45
                                  tt-tka napisała:

                                  > i biedny dr Kowalik. Kto go skrzywdzil imieniem Mamert i dlaczego ?

                                  Nie wiem, ale założę się, że ma ono źródłosłów łaciński. tongue_out

                                  A propos standardów wychowawczych: pamiętacie, jak Ida uratowała życie jednemu Lisieckiemu, a drugiego uspokoiła (przy czym obu nie cierpiała, więc jej zachowanie było tym wartościowsze)?

                                  W dodatku zarządziła Klaudiuszem, każąc mu dzwonić po dra Kowalika (Mamerta)?

                                  Po czym przybywa onże doktor i miast składać Idzie liczne gratulacje za opanowanie sytuacji i znajomość pierwszej pomocy pyta z punktu: BĘDZIESZ HISTERYZOWAĆ CZY POMAGAĆ?
                                  • taki-sobie-nick Zdrobnienia imion 17.07.17, 22:48
                                    Lonia? To od: Ilona? - dopytuje Ignacy. - Nie, od Leonia.

                                    Faktycznie, niezwykle piękne rzymskie imię. A Ilona pewnie z tego samego gatunku co Arleta i Esmeralda. tongue_out
                                    • annajustyna Re: Zdrobnienia imion 19.07.17, 10:45
                                      Ilona to wegierska Helena.
                              • andaba Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:41
                                Nora jest Eleonorą.
                                • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:46
                                  andaba napisała:

                                  > Nora jest Eleonorą.

                                  Jak żyję nie znałam żadnej Eleonory.
                                  • arwena_11 Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:08
                                    W "Godzinie pąsowej róży" jest ciotka Eleonorasmile
                                    • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:14
                                      arwena_11 napisała:

                                      > W "Godzinie pąsowej róży" jest ciotka Eleonorasmile

                                      Ciotka Eleonora jest fikcyjna. Nie znałam realnej Eleonory.
                                      • andaba Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:22
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,12924,43650520,43650520,Rymut_ile_jest_w_Polsce_osob_o_danym_imieniu_II_.html
                                        Około 20 tysięcy jest w Polsce. Czyli mniej więcej tyle co imienniczk jednej z moich córek. To że ty nie znasz, to o niczym nie świadczy.
                                        • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:25

                                          > Około 20 tysięcy jest w Polsce.

                                          To niedużo. Znasz jakąś osobiście?
                                          • andaba Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:30
                                            Nie, ale znam Halszkę, Klementynę, dwie Konstancje i trzy Faustyny - spójrz na zalinkowany tekst, o ile są rzadsze.
                                      • tt-tka Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:22
                                        taki-sobie-nick napisała:

                                        > arwena_11 napisała:
                                        >
                                        > > W "Godzinie pąsowej róży" jest ciotka Eleonorasmile
                                        >
                                        > Ciotka Eleonora jest fikcyjna. Nie znałam realnej Eleonory.

                                        No wiesz, mozna sie uprzec, ze Nora (Elenonora) Gorska tez jest fikcyjna smile
                                        • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:26


                                          > No wiesz, mozna sie uprzec, ze Nora (Elenonora) Gorska tez jest fikcyjna smile

                                          No dobra, ale w ten sposób rozwiniemy temat Eleonory w literaturze.

                                          Kto zna osobiście jakąkolwiek Eleonorę, wiek nieistotny?
                                          • arwena_11 Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:31
                                            Może nie znam osobiście, ale jak najbardziej realną osobą jest autorka Nora Roberts - Czyli właśnie Eleonora
                                            • tt-tka Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 23:37
                                              Jak najbardziej realna byla rowniez autorka Nora Szczepanska - i to jako Nora, a nie skrocona Eleonora smile
                                              • taki-sobie-nick Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 18.07.17, 00:36
                                                tt-tka napisała:

                                                > Jak najbardziej realna byla rowniez autorka Nora Szczepanska - i to jako Nora,
                                                > a nie skrocona Eleonora smile

                                                No dobra, to mamy dwie. tongue_out
                                            • verdana Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 19.07.17, 10:33
                                              Ja znam. Osobiście.
                                          • lauren6 Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 18.07.17, 08:07
                                            W szkole miałam koleżankę Eleonorę.
                                          • dziennik-niecodziennik Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 19.07.17, 11:30
                                            ja znam! tak około 30 lat ma obecnie! smile
                                • zona_glusia Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 17.07.17, 22:59
                                  Wiem smile
                                  Na cześć bohaterki "Rozważnej i romantycznej" Jane Austen i na pamiątkę dobrych czasów, gdy Patrycja oglądała adaptację powieści Emmy Thompson w kinie. I jest to ładne imię, ale zdrabniać je można różnie. Ela nie jest w połączeniu z nazwiskiem, w przeciwieństwie do Nory, ośmieszająca.
                                  • gat45 Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 18.07.17, 06:56
                                    Ja znam. Dwie, z krwi i kości. Jedna mieszka na wschodnich rubieżach rzeczypospolitej (wiek sędziwy) i druga gdzieś w okolicach Częstochowy (rycząca czterdziestka).
                          • memphis90 Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 20.07.17, 08:06
                            Arabella. Hikdegarda. Ziutek. Stanisława.
                            I dla przeciwwagi - Arleta, Esmeralda, Salome Kopiec, w dodatku wydająca się za pana o nazwisku Mrówek, buhahaha, niezwykle zabawne, nieprawdaż...?
                          • memphis90 Re: W ogóle dlaczego oni mają takie dziwne imiona 20.07.17, 08:11
                            I jeszcze Walenty Oracabesca czy jak tam szło to jamajskie nazwisko...
                  • memphis90 Re: "Kalamburka" karykaturą Ignacego Borejki! 18.07.17, 09:05
                    Asperger....?
      • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:13
        Ona sobie tylko ideolo do wlasnej biernosci dorobi

        A skąd Grzesia wytrzasnęła? Grzesio jest tak pięknie napisany, że go prawie nie ma. Siedzi cicho przy kompciu i nie przeszkadza Ignacemu w wygłaszaniu cytatów łacińskich. Taki chłop bez tych, no, organów. tongue_out
        • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:17
          A skad Grzesia wytrzasnela, to my nie wiemy. Poza tym slusznie prawisz, niby jest, a jakoby nikogo nie bylo. Nie odzywa sie przez dobrych kilkanascie lat, zakupy robi i salatki miesza, a takze dostarcza malzonce wlasnych koszul jako przyodziewku, taki, ot, sprzet domowy, nieklopotliwy a przydatny.
          • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:30
            tt-tka napisała:

            > A skad Grzesia wytrzasnela, to my nie wiemy.

            O, przypomniało mi się. Grzesia wytrzasnęła via Elka od Tomcia Kowalika.
            • truscaveczka Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 08:02
              Nie no, jak. Elka przychodzi do Borejów przebrana i widzi zaskoczona swego ojca, który jej nawet nie poznaje w barwach zjednoczonej Europy i w giezełku wink
              • afro.ninja Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 22:13
                I Musierowicz pociągnęła gdzieś te elkę, bo noelka jest moja ulubiona częścią jezycjady?? choc skończyłam z niesmakiem, na tym jak się Aurelia w mężu pestki zakochała.
                • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 22:55
                  Elka przepadla. Dowiadujemy sie mimochodem, ze chwile nianczyla gabowe dziecka, potem, ze wyszla za maz, potem, ze sie rozmnozyla. Ale jej samej wiecej nie spotykamy.
                • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 23:10
                  Kreski.

                  Tego też nie pociągnęli, potem Aurelia ma wielki problem, że całując Maćka zapomniała o Kresce, Kreska rozwiązuje ten problem samą swoją obecnością, a miłość jakoś się rozłazi po kościach.
                • memphis90 Re: Musierowicz po raz n-ty 20.07.17, 08:14
                  Elka jest w Japonii i rodzi tam dzieci.
          • lauren6 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:45
            Grzesio? Tam wszystkie pozytywne męskie postacie są na jedno kopyto. Marek, który wiecznie śpi i jesli się budzi to chyba tylko po to by spłodzić kolejnego wnuka Borejkom. Robrojek też w ten deseń. Facet idealny to wg MM niekłopotliwy sprzęt domowy.
            • tt-tka Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:49
              Z wyjatkiem Ignaca, ktory jest klopotliwy jak cho...ho, ho, a sprzet domowy z niego zaden. Chyba ze taki wiecznie popsuty i wymagajacy naprawy i obslugi smile
              A, i tez trzeba go kochac. Im z nim gorzej, tym bardziej.
              • lauren6 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:08
                Ignac, Ignacy Grzegorz i Józinek o dziwo mają charaktery. Widać jednak, że na tym się skończyła inwencja twórcza pani MM. Reszta panów ma przynosić pieniądze do domu i płodzić kolejne listki drzewa genealogicznego, żeby było o kim pisać kolejne części sagi wink
              • memphis90 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:11
                Jeden taki Ignacy wystarczy...
            • cauliflowerpl Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:14
              No Baltona był jak dla mnie "wporzo", ale się chyba roztył na domowych lodach szanownej małżonki.
              • lauren6 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 23:03
                I Baltona jest całkiem normalny, w przeciwieństwie do Ignaca czy Żeromskiego - najbardziej wkurzających postaci serii.
                • cauliflowerpl Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 23:10
                  O jezu, Zeromski... nie znosze.
                • dziennik-niecodziennik Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 23:16
                  Zeromski w BBB byl ok. Przerysowany, owszem, ale pasowal pod obraz ekstrawaganckiego artysty. Z czasem przerysowanie stalo sie niestety karykatura.
                  Jak zreszta u wiekszosci postaci.
                  • panterarei Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 19:02
                    Zeromski w BBB robił wrażenie starego dziada, a to był chłopak 25letni..
              • ponis1990 Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 08:19
                Gorzej... bo on zwąsiał sad
        • niu13 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:20
          I z domu, gdzie dwóch starych braci plus on. Plus dorastająca panienka. Pierwszy raz pojawia się zaobserwowany przez Pulpę przez okno kawiarni. Czyli, że Borejki nie miały pojęcia, że filar Gaba kogoś ma. A Jedwabińską wykończyło raczysko z powodu żółci, która zalewała jej znerwicowany organizm.
          • ponis1990 Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 08:16
            Nu, nu. Prędzej Grzesiu był na wigilii rodzinnej u nich, wiedzieli.
        • ichi51e Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:23
          I moga siw nad nim porozuczulac jaki jest beznadziejny gdy zamiast poprzwstac na dobrym wyprobowanym Ludwiku ciagle sie na Faity nabiera sad
        • ponis1990 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:07
          ani organów, ani orgazmów big_grin
      • andaba Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 21:56
        A co jest złego w bierności, zwłaszca w tej dotyczącej życia osobisego?
        Bo moim zdaniem życie na tm polega, żeby umieć się pogodzić z tym, co niesie los. Może dlatego nielubiana przez oprawców Gaba nigdy mi nie przeszkadzała, w przeciwieństwie do jej stukniętych sióstr.
        • taki-sobie-nick Jakich oprawców? 15.07.17, 22:04
          Poza tym uważam, że Pyza nie jest stuknięta.

          • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:08
            A Pyza jest siostrą Gaby?

            Co do oprawców - forum ESD niegdyś nazywało się forum fanów MM, czy jakoś tak. Po którejś dyskusji, w której jeżdżono po autorce jak po burej suce, ktoś zauważył, że forum powinno zmienić nazwę na forum oprawców.
            • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:11
              andaba napisała:

              > A Pyza jest siostrą Gaby?

              O rany, nie Pyza, tylko Pulpa. Patrycja znaczy się. Ją miałam na myśli.
              >
              > Co do oprawców - forum ESD niegdyś nazywało się forum fanów MM, czy jakoś tak.

              Z forum ESD wycofałam się już dawno temu i indywidualnie czepiam się Musierowicz.
              • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:14
                Pulpecja jest ok, ale Ida i Nutria doprowadzały nie do szału, Ida w każdej częśi, Natalia w tych traktujących o jej młodości, jako dzieciak była znośna, ja dorosłej jest jej na tyle niewiele, że trudno mieć do niej stounek emocjonalny.
                • memphis90 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 09:25
                  Ida Rudy Kosciotrup była ok. Dorosła Ida jest koszmarna...
            • lauren6 Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:12
              Coś w tym jest. Mimo wszystko lubię książki MM i nie podoba mi się takie rozkladanie na czynniki pierwsze motywacji bohaterów i doszukiwanie się u nich patologii. Jeżycjada ma swoje słabsze strony (jak np. nadmiar bohaterów, na których autorka absolutnie nie ma pomysłu), ale w rozrachunku plusy zdecydowanie przeważają.
              • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:20
                Ja też lubię, nie traktuję ich jak Biblii, nie rozkminiam motywacji bohaterów i przesłania autorki, czytam bo mi się podobają i już. Pewnie, nowe są słabsze, ale biorę pod uwagę zarówno wiek autorki, jak i swój - wszak to są książki dla młodzieży, nie dla starych bab. Pierwsze czytałam mając lat tyle (lub mniej) co bohaterki, a nie trzy razy więcej.
                • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:30
                  andaba napisała:

                  > Ja też lubię, nie traktuję ich jak Biblii, nie rozkminiam motywacji bohaterów i
                  > przesłania autorki

                  Niesłusznie, bo przesłania tam jest mnóstwo.



                  , czytam bo mi się podobają i już. Pewnie, nowe są słabsze,
                  > ale biorę pod uwagę zarówno wiek autorki, jak i swój - wszak to są książki dla
                  > młodzieży, nie dla starych bab.

                  To przeczytaj sobie pierwsze i porównaj z obecnymi. Zresztą młodzież też na Musierowicz jojczy.
                  • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:33
                    To po co czyta jak jojczy? Ja nie jestem masochistką, jak nie lubię jakiegoś autora to go nie czytam.

                    A młodzież jojczy, bo to nie jest w guście dzisiejszych nastolatek - żadnych imprez, seksu, duchów, wampirów i dramatów.
                    • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:41
                      andaba napisała:

                      > To po co czyta jak jojczy?

                      Najpierw czyta, potem jojczy. Akurat chodziło mi o młodzież jojczącą rzeczowo na blogu na brak realizmu u MM. Twierdziła, że ludzie wokół niej nie mówią po łacinie, za to przeklinają.

                      • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:47
                        Kwestia środowiska. Wokół mnie mówią po łacinie. Choć przeklinają też smile

                        Rodzina Borejków nigdy nie była przeciętną rodziną, więc czemu ma być teraz?

                        A propos realizmu - HP jakoś czytają, a czy ktoś wokół nich czaruje?
                        • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:54
                          andaba napisała:

                          > Kwestia środowiska. Wokół mnie mówią po łacinie. Choć przeklinają też smile

                          Wokół mnie nigdy nie mówili po łacinie. I co, cytują ci Sallustiusza i Senekę w oryginale?

                          >
                          > Rodzina Borejków nigdy nie była przeciętną rodziną, więc czemu ma być teraz?

                          Nieprzeciętna może być, ale jednak w określonym stopniu, inaczej nikt się nie będzie z nią identyfikował. Od pewnego momentu staje się nierealistyczna, a zwracam uwagę, że założeniem MM jest właśnie REALIZM. Nierealistyczna realistyczna książka robi się niestrawna.

                          A już założenie typu "Borejce wolno, bo on jest Borejko, a Zbysławowi nie wolno tego samego, bo on jest prostak" ("Kalamburka i uwagi Borejki o, uwaga, "kuperku" Moniki) świadczy o tym, że grupa wzorcowa jest KASTĄ i nie sposób się do niej dostać. Co to za wzorzec?

                          • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:01
                            Nie, Cycerona.

                            Jest realistyczna, wszak żadnych zombiaków, czarowników i gadających kretów w niej nie ma.
                            Ja nic nadzwyczajnego w ich zachowanu nie widzę.

                            Z ostatnim punktem ostatecznie mogę się zgodzić, jest w nich pewna pycha. Ale to też nie jest nadzwyczajne, najwyżej naganne.
                            • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:04

                              > Ja nic nadzwyczajnego w ich zachowanu nie widzę.

                              Jest realistyczna istotnie w sensie bohaterów. Natomiast bohaterowie są nieadekwatni, mają same zalety i wyrafinowane gusta.

                              Kto ci cytował tego Cycerona?
                              • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:08
                                taki-sobie-nick napisała:

                                Natomiast bohaterowie są nieadek
                                > watni, mają same zalety i wyrafinowane gusta.

                                Zupełnie jak 99% ematek.
                                • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:10

                                  +andaba napisała:

                                  > taki-sobie-nick napisała:
                                  >
                                  > Natomiast bohaterowie są nieadek
                                  > > watni, mają same zalety i wyrafinowane gusta.
                                  >
                                  > Zupełnie jak 99% ematek.

                                  Nie zmieniaj tematu. tongue_out Poza tym Musierowicz nie pisze o ematkach.
                                  • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:12
                                    Nie zmieniam tematu, tylko próbuję cię przekonać, że świat jest usiany ludźmi o samych zaletach i wyrafinowanych gustach.
                                    • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:14
                                      andaba napisała:

                                      > Nie zmieniam tematu, tylko próbuję cię przekonać, że świat jest usiany ludźmi o
                                      > samych zaletach i wyrafinowanych gustach.

                                      Uhm, a szczególne ich skupisko znajduje się w Poznaniu?
                                      • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:16
                                        Nie wiem, nigdy ne byłam w Poznaniu. Ale z Poznania pochodzi mąż mojej ciotki, który składa się z samych zalet (piszę to bez ironii), więc nie wykluczam, że w Poznaniu to norma.
                                        • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:19
                                          więc nie wykluczam, że w
                                          > Poznaniu to norma.

                                          To znaczy, uważasz, że pięćset czterdzieści tysięcy osób (dane z początku zeszłego roku) ma same zalety, bo znasz JEDNĄ osobę z Poznania, która taka jest?
                                          • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:27
                                            Właściwie to o co tobie chodzi?
                                            Że w przyrodzie nie występują tacy ludzie jak Borejkowie?
                                            A co kokretnie jest w nich takiego nadzwyczajnego?
                                            Bo ani znajomość łaciny, ani przekonanie o własnej wyższości nadzwyczajne mi się nie wydaje.
                                            • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:32
                                              andaba napisała:

                                              > Właściwie to o co tobie chodzi?
                                              > Że w przyrodzie nie występują tacy ludzie jak Borejkowie?
                                              > A co kokretnie jest w nich takiego nadzwyczajnego?

                                              Nieustająca idealność.

                                              Bycie wzorcem bez wysiłku.

                                              W "Kalamburce" nieletnia Mila jest wzorcem, bo tak, i wszyscy ją kochają, a Ignac jest ideałem dokładnie od 14 roku życia, w którym to wieku zaczyna zajmować się zgłębianiem wiedzy o antyku.

                                              Jest to, jak wiadomo, zwykłe zajęcie 14-letnich chłopców.

                                              • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:37
                                                Ale co konkretnie jest w nich takiego idalnego???

                                                Każdemu wolno mieć hobby, dla jednego to będzie cztanie książek dla młodzieży, dla innego czytanie Seneki. Pewnie, więcej jest starych bab czytających książki dla młodzieży, niż młodzieży czytującej Senekę, ale to nie znaczy, że tych ostatnich nie ma wcale. No i co w tym jest idealnego?
                                              • asia_i_p Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 11:49
                                                Miałam 10 lat, kiedy mitologię grecką znałam absolutnie na wyrywki.

                                                Kluczem nie jest genialność, tylko silny OCD/ lekki Asperger (w moim przypadku chyba to pierwsze) smile
                                      • memphis90 Re: Jakich oprawców? 20.07.17, 08:22
                                        >Uhm, a szczególne ich skupisko znajduje się w >Poznaniu
                                        No nie wiem, z lektury McDusi wynika, że w samym centrum miasta strach wejść do przejścia podziemnego, żeby po modzie nie dostać... Tłuką się tam co najmniej 4 razy i dostaje się biednej Gabuni, a i Ignas doczekał się solidnego kopa w chude dupsko...
                            • memphis90 Re: Jakich oprawców? 18.07.17, 09:14
                              Aha, i w tej realistycznej książce rodzice dziecka na chemioterapii nie informują o tym fakcie szkoły, więc nauczyciele chandryczą się z nastolatką o zdjęcie chusty z lysej głowy...? W tym realistycznym świecie wyjeżdżający do USA chłopak zmienia adres email i przez pół roku nie kontaktuje się z nikim? W tym realistycznym świecie nastolatek upija się (chy, chy) czekoladowym likierkiem, a matka (Ida B.) w furii obrzuca go słoikami?
                    • tt-tka Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:42
                      andaba napisała:


                      > A młodzież jojczy, bo to nie jest w guście dzisiejszych nastolatek - żadnych im
                      > prez, seksu, duchów, wampirów i dramatów.

                      Zadnych zdarzen, przemyslen, rozwoju... w ostatnich tomach dominuje Gaba 48-52, jej siostry w zblizonym wieku i para seniorow w okolicach 80-tki. Wczesniej jeszcze IGStryba i Jozin, lat 9-10. Rzeczywiscie cholerna atrakcja dla mlodziezy.
                      • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:47
                        tt-tka napisała:

                        > andaba napisała:
                        >
                        >
                        > > A młodzież jojczy, bo to nie jest w guście dzisiejszych nastolatek - żadn
                        > ych im
                        > > prez, seksu, duchów, wampirów i dramatów.
                        >
                        > Zadnych zdarzen, przemyslen, rozwoju... w ostatnich tomach dominuje Gaba 48-52,
                        > jej siostry w zblizonym wieku i para seniorow w okolicach 80-tki.

                        Zaraz, ale chyba latają tam jakieś młódki? W końcu każda z tych książek jest o tym, że baba spotyka chłopa (a ja głupia miałam nadzieję na rozwój wątku Celestyny - oczywiście ileś lat temu).
                        • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:51
                          Może po rostu MM pisze dla swoich starych czytelniczk, które mają 40-50 lat i stetryczałych rodziów, więc tematy są im bliskie, a wątki młodzieżowe są dla niepoznaki. W gust współczesnej młodzieży raczej nie jest w stanie się wstrzelić, więc co sobie będzie żałować.
                          • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:55
                            andaba napisała:

                            > Może po rostu MM pisze dla swoich starych czytelniczk, które mają 40-50 lat

                            Ja mam raczej wrażenie, że sama dla siebie. Od pierwszych książek postarzała się 30 lat.
                            • arwena_11 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 01:37
                              Gaba ma coś ok 56 lat - urodziła się w 1961 - jak wynika mi z Kalamburki
                              • tt-tka Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 01:38
                                Teraz ma 56, ale w ostatnim tomie (z dotad wydanych) mamy rok 2013.
                                • tt-tka Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 01:40
                                  A w ogole w KK, sylwester 77/78 Gaba ma lat siedemnascie, co wskazuje na rok urodzenia 1960.
                                  Nie nalezy sie tym przejmowac, Natalia rodzila sie kolejno w 1970, 71 i 72 smile
                          • lauren6 Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:00
                            Problemem jest to, że caly czas brnie w to niby pisanie dla nastolatek, choć ma braki w wiedzy o współczesnej młodzieży. Stąd te książki sa troche jak wyrwabe z alternatywnej rzeczywistości wink
                            • ichi51e Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 08:23
                              Ni ale czy ta ksiazka KIEDYKOLWIEK byla aktualna? Ja pamietam czytanie jej jako nastolatka i myslenie "fantastyka ale zabawna"
                              • aandzia43 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 21:33
                                ichi51e napisała:

                                > Ni ale czy ta ksiazka KIEDYKOLWIEK byla aktualna? Ja pamietam czytanie jej jako
                                > nastolatka i myslenie "fantastyka ale zabawna"


                                Dokładnie. Z tego powodu młódką będąc z tzw. książek dla młodzieży przesiadłam się na fantastykę i od razu.zrobiło mi się bardziej realistycznie wink
                                • lauren6 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 23:26
                                  Ja też, ale to dlatego, że przestała mi odpowiadać naiwność tych książek. Jako nastolatka zaczęłam czytać nieco bardziej wymagającą literaturę. Do MM powrócilam po latach.
                            • memphis90 Re: Jakich oprawców? 20.07.17, 08:31
                              Jestem świeżo po McDusi i z całą pewnością stwierdzam, że młodzież tak nie mówi, jak MM każe jej mowic! Bohaterowie u MM bredzą jak potluczeni uncertain
                              McDusia (lat 17): chodzę do takiego fajnego liceum im. B. Chrobrego. (naprawdę??? Ile razy w rozmowach podawalyscie patrona swojej szkoły, o ile nie był to np. "Batory"???)
                              Lucja (lat.12) o piłce nożnej: czy oni się nie mogą dogadac, żeby każdy POBAWIL się piłka przez 10 minut?
                              Dziuba (lat 16) o koleżance- mieszka nade mną, jej brat trenuje judo, ona chyba też trenuje judo, chyba tylko najmłodszy brat nie trenuje judo (??? wtf???)
                              • arwena_11 Re: Jakich oprawców? 20.07.17, 08:42
                                Co do liceum, to akurat nazwy są używane, tylko nie w takiej formie.
                                Koledzy syna chodzą do Kamyka ( a nie LO im.Kamińskiego, Zamojskiego ( a nie LO im J.Zamojskiego ), Królówki ( a nie LO im Królowej Jadwigi ).
                                Jak gdzieś wychodzi, to mówi - idę z ludźmi z Kamyka czy X chodzi do Królówki itd. Sam w rozmowie jak gada z kimś nowym i schodzi na szkołę, to mówi - "chodzę do Reytana".

                                • tt-tka Re: Jakich oprawców? 20.07.17, 10:16
                                  Akurat we Wroclawiu operuje sie, albo przynajmniej tak bylo, numerami szkol. "Chodze do dwunastki" , nie "do Chrobrego".
                                  A juz przenigdy "chodze do takiej milej szkoly imienia Boleslawa Chrobrego" big_grin
                                • memphis90 Re: Jakich oprawców? 20.07.17, 11:23
                                  Ale jak jadą w odwiedziny do znajomych z odległego miasta, to nie mówią "chodzimy do takiego fajnego liceum im. Kamińskiego", prawda...? O "Kamyku" można rzucić znajomym, którzy wiedzą co to "Kamyk". Nie napisałam, a pewnie było to kluczowe, że McDusia opowiadała Poznaniakom o swojej szkole we Wrocławiu...
                        • tt-tka Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:04
                          taki-sobie-nick napisała:

                          > Zaraz, ale chyba latają tam jakieś młódki? W końcu każda z tych książek jest o
                          > tym, że baba spotyka chłopa (a ja głupia miałam nadzieję na rozwój wątku Celest
                          > yny - oczywiście ileś lat temu).

                          lataja, lataja i co z tego ? W koncu i tak najwazniejsze (i najwiecej tego w tekscie), co o tym mysli Gabunia, a co Ida. Juz pomijam jakosc ich przemyslen...
                          Ostatni tom byl tak nudny - nie to, ze zle napisany, po prostu nudny, kompletnie bez pomyslu - ze juz nawet krytykowac sie tego nie chce. A analizowac po prostu nie ma czego.
                          • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:05

                            A analizowac po pros
                            > tu nie ma czego.

                            Właśnie że jest, czego dowiodłaś własnym postem. Tą częścią, której nie cytuję. Który to był ostatni?
                            • tt-tka Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:21
                              taki-sobie-nick napisała:

                              >
                              > A analizowac po pros
                              > > tu nie ma czego.
                              >
                              > Właśnie że jest, czego dowiodłaś własnym postem. Tą częścią, której nie cytuję.
                              > Który to był ostatni?

                              No, jesli to analiza... ja to nadalam jako ziewniecie. Ze znudzenia.
                              "Feblik".
                              • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:24

                                > No, jesli to analiza...

                                Bardzo porządna nie jest, ale coś tam przecież zaobserwowałaś. Zwłaszcza uwaga o nieustannej dominacji Gaby jest cenna.
                      • lauren6 Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 22:57
                        Zaznaczę, że najnowszych tomów jeszcze nie czytałam (w sensie czytałam do McDusi). Nawet w tych tomach, w których bohaterem okladkowym jest chłopiec, fabuła opowiada głównie o perypetiach dziewcząt. W ostatnich, które czytałam, to były Róża, Laura i Żaba.

                        Jedynym tomem, ktory odstaje od serii i nie opowiada o problemach nastolatek/młodych kobiet jest Kalamburka. Imo najlepszy tom.
                        • andaba Re: Jakich oprawców? 15.07.17, 23:02
                          Z nowszych na pewno.
                        • truscaveczka Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 08:07
                          W McDusi jest potrząsanie dziewczyną jak szczurem, mniodzio.
                          • taki-sobie-nick Re: Jakich oprawców? 17.07.17, 23:17
                            truscaveczka napisała:

                            > W McDusi jest potrząsanie dziewczyną jak szczurem, mniodzio.
                            >
                            Była już o to większa awantura u Musierowicz i autorka autorytatywnie (o, jak mi ładnie wyszło) oznajmiła, że to NIE BYŁA przemoc. Bo nie.
                      • memphis90 Re: Jakich oprawców? 18.07.17, 09:19
                        O właśnie, to była jedna z większych bolączek, że w pewnym momencie MM porzuciła swoje dorastające bohaterki na rzecz małoletnich chlopcow. O Klamczusze mogę czytać nawet jako dorosła baba, ale rozkminy 9- letnich chlopcow są mi całkiem obce i obojętne. Do wyboru jest już tylko Róża, której autorka wyraźnie nie lubi i jakieś młode dziewczyny, uparcie przedstawiane jako głupie gęsi (np McDusia).
              • memphis90 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 09:28
                Ale czytałaś cała serię? Bo od pewnego momentu postacie stają się naprawdę karykaturalne... Vide narzeczony Pyzy, który wyjeżdża do USA, z tego powodu zmienia adres email i przez pół roku nie kontaktuje się z nikim z rodziny.. To jakiś absurd...
                • lauren6 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 10:36
                  To do mnie? Przecież pisałam 2 posty wyżej, że czytałam do 18 tomu włącznie.
                  Historię Pyzy pamiętam: zmianę emaila odebrałam jako typową wymówkę, by nie rozmawiać o ciężarnej dziewczynie.
                  • tt-tka Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 10:50
                    lauren6 napisała:

                    zmianę emaila odebrałam jako typową wymówkę, by nie roz
                    > mawiać o ciężarnej dziewczynie.

                    I scislowiec astrofizyk nie mogl znalezc lepszego wykretu niz to, ze ze zmiana adresu caly internet mu wcielo smile
                    A ynteligentna ponadprzecietnie rodzina B. lyknela to smile
                    • lauren6 Re: Jakich oprawców? 16.07.17, 23:29
                      Czyli prawidłowo ocenił inteligencję Pyzy wink On klamie jak najęty, ona to wszystko łyka bez mrugnięcia okiem - dobrana para big_grin
                      • memphis90 Re: Jakich oprawców? 18.07.17, 09:22
                        Ja gdzieś czytałam, że to pani MM nie ogarnęła istoty maila...
                        • tt-tka Re: Jakich oprawców? 18.07.17, 09:26
                          memphis90 napisała:

                          > Ja gdzieś czytałam, że to pani MM nie ogarnęła istoty maila...
                          >

                          To akurat oczywiste big_grin
                          MM zrobila ze swego bohatera (koniec koncow pozytywnego, skoro z zaciazonej panny uczynil porzadna kobiete !) idiote, bo to ona nie wiedziala, ze po zmianie maila nie ginie w przepasciach swiata caly net. A redakcja zapewne juz wtedy nie miala nic do gadania, tffffurczyni wie lepiej i koniec, nikt jej niczego nie bedzie poprawiac ani pouczac.
                          • taki-sobie-nick "Z miłości do męża je ryby trzy razy dziennie 18.07.17, 23:49
                            i jeszcze się uśmiecha!"

                            Naturalnie mama Borejkowa w Czaplinku, pod namiotem z mężem i czworgiem dzieci.

                            Bliska osoba zapytała na to, co mianowicie pan Borejko robi z miłości do żony.

                            Ja natomiast pytam, kto skrobie ryby. Wstawanie pod namiotem i oprawianie na dzień dobry ryby, którą jaśnie pan małżonek raczył przynieść (złapał ją, bo się musiał odizolować, biedny, od rodziny) jest czynnością, do której nie jestem zdolna.

                            Kazałabym małżonkowi sprawić rybę samodzielnie ewentualnie pozbyć się jej w jakikolwiek sensowny sposób
                            • tt-tka Re: "Z miłości do męża je ryby trzy razy dziennie 19.07.17, 00:13
                              Juz po wyjezdzie pani B. Pyziak melduje, ze "Gaba odmawia oprawiania tego paskudztwa" (chodzi o wegorze). Wolno zatem przypuszczac, ze poki pani B. byla, oprawiala ona, a po jej wyjezdzie Ignac usilowac sklonic do tego corke.
                              Nie wspolczuje Melanii. Kodeks honorowy wedkarzy jasno stawia sprawe - wedkarz lowi, ma swoja przyjemnosc, to i wedkarz te rybki skrobie i patroszy, przynajmniej wtedy tak bylo. Niewedkujacy towarzysz polowow mogl co najwyzej usmazyc rybe.
                              • taki-sobie-nick Re: "Z miłości do męża je ryby trzy razy dzie 19.07.17, 01:07
                                tt-tka napisała:

                                > Juz po wyjezdzie pani B. Pyziak melduje, ze "Gaba odmawia oprawiania tego pasku
                                > dztwa" (chodzi o wegorze).

                                To tam jeszcze Pyziak się wałkował pod tym namiotem? O kurde, co za rodzinna atmosfera.

                                • taki-sobie-nick Re: "Z miłości do męża je ryby trzy razy dzie 19.07.17, 01:08
                                  Siedem osób pod namiotem plus patroszenie rybki na śniadanie.

                                  Dziwne, że Ignacy łowi ryby, powinien im wszak cytować Senekę.
                                • tt-tka Re: "Z miłości do męża je ryby trzy razy dzie 19.07.17, 10:35
                                  taki-sobie-nick napisała:


                                  > To tam jeszcze Pyziak się wałkował pod tym namiotem? O kurde, co za rodzinna at
                                  > mosfera.

                                  No masz. Najpierw "calkiem przypadkiem" on tam jest, potem sie zadomowil, a gdy w koncu wszystkie baby zdezerterowaly do Poznania, z Ignacem zostal wlasnie Pyziaczek. I tak sobie razem lowili.
                                  • taki-sobie-nick Re: "Z miłości do męża je ryby trzy razy dzie 19.07.17, 20:56
                                    Całkiem przypadkiem władował się pod namiot sześciu osobom, w tym swojej dziewczynie? I łowił z Ignacym? Jak Ignacy mógł w nim nie rozpoznać świni in spe? Gdzie słynna intuicja Borejków?
                                  • truscaveczka Re: "Z miłości do męża je ryby trzy razy dzie 19.07.17, 21:14
                                    Pyziaczek jednakowoż nie wytrzymał bez swojej Gabuni i przyjechał jak ostatni pantoflarz.
    • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:05
      Pierwsze zdanie cytatu jest zresztą kalką słynnego "Nikt nie mówił, że będzie łatwo", na które to zdanie mam silną alergię. Nikt również bowiem nie mówił, że będzie trudno. I w ogóle mi to brzmi jak poganianie batem.
    • memphis90 Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:14
      Noooo, miłość jest najważniejsza, nawet, jeśli boli. Może dlatego Gaba przeżywa i przeżywa Pyziaka nawet po 25 latach od rozstania, choć to kryminalista po więzieniu i nawet alimentów nie płacił.
    • zawsze-w-drodze Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:21
      Pani Musierowicz z życiem rozminęła sie jakieś 30 lat temu. I nikt nie powiedział, że bedzie lekko.
      • verdana Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:52
        Mnie by brak realizmu nie przeszkadzał, nawet wiek bohaterów zdzierżę, z trudem większym już przychodzi mi pogodzić sie z tym, ze ważniejsi są rodzice i siostry od męża i dzieci, ale rozumiem tu, ze takie rozwiązanie wymusza fabuła.
        Nie jestem w stanie pogodzić się z absolutną pogardą dla "plebsu" bijącą z nowszych książek MM , niechęci do całego świata, poza własną rodziną i wycofania się z fajnego przesłania wczesnej Jezycjady - ze trzeba i warto pomagać i wysyłać sygnały dobra.
        • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 22:58

          > Nie jestem w stanie pogodzić się z absolutną pogardą dla "plebsu"

          O, zastanowił mnie wątek słynnych Lisieckich. Wysyłano im sygnały, nawet jednemu życie uratowano, a i tak wyrośli na zbirów.

          To po co było im wysyłać?

          MM ciągle powtarza, że trzeba być dobrym, POMIMO że świat jest zły. No ale co z tego, skoro nie daje to żadnego efektu?

          I przepraszam, ja nie wierzę w ideologiczne deklaracje, że mama Borejko NIE OCZEKIWAŁA NICZEGO (podobnie Gizela), chciały tylko wychować dzieci. Niczego nie oczekiwały. Nawet docenienia ich pracy. Przepraszam, nie ma takich ludzi.

          • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 15.07.17, 23:01
            O, casus Loni z "Kalamburki". Pomogła Borejkom się zejść i jaka nagroda ją za to czeka? Po latach Ignacy ze wzgardą (ale jakże, kurde, subtelną - ODROBINĘ zbyt mocno polakierowanie paznokcie) klasyfikuje ją jako - nie wiem, czy jest takie słowo - sprostaczałą.
            • grzalka Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 07:26
              To Ignacy zauważał takie niuanse?
              • taki-sobie-nick Re: Musierowicz po raz n-ty 16.07.17, 19:20
                Zauważał i potępiał. Lonia zapewne powinna być skromna i brzydka, jak za młodu.
        • taki-sobie-nick A Pyziak już wtedy był śfinia! 15.07.17, 23:07
          i zamiast wysyłać sygnały, uśmiechał się uwodzicielsko.

          Pisownia celowa. tongue_out
          • tt-tka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 15.07.17, 23:19
            taki-sobie-nick napisała:

            > i zamiast wysyłać sygnały, uśmiechał się uwodzicielsko.
            >
            > Pisownia celowa. tongue_out

            Ale bledna ! Powinno byc "ffinia", o.
            • taki-sobie-nick Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 15.07.17, 23:20

              > Ale bledna ! Powinno byc "ffinia", o.

              Nie mam problemów z wymową, chciałam tylko podkreślić, jak wielką śfinią był Pyziak.
              • tt-tka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 15.07.17, 23:32
                Ja tez nie mam problemow z wymowa. Potrafie to powiedziec nawet przez W.
                Niemniej Pyziak byl, czy tez zostal przedstawiony jednostronnie, jako ffinia. Tego bede sie trzymac.
                • taki-sobie-nick Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 15.07.17, 23:34
                  tt-tka napisała:

                  > Ja tez nie mam problemow z wymowa. Potrafie to powiedziec nawet przez W.
                  > Niemniej Pyziak byl, czy tez zostal przedstawiony jednostronnie, jako ffinia.

                  Świniowatość Pyziaka rośnie w miarę pisania. Przestępca, brat wielce wrednej siostry, jak już kiedyś pisałam, w końcu okaże się mafiosem. tongue_out
              • truscaveczka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 08:09
                To nie chodzi o twoją wadę wymowy tylko agenta PZU.
                Ffubrawiec i ffmierdziel też był.
                • tt-tka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 09:40
                  truscaveczka napisała:

                  > To nie chodzi o twoją wadę wymowy tylko agenta PZU

                  Lekarza ! Ktory mowil jak Topik i Topcia, ku zachwytowi Bobcia.

                  > Ffubrawiec i ffmierdziel też był.

                  Bo sie Bobcio zaczal delektowac slowami. I nie o wade wymowy idzie, tylko wlasnie to delektowanie sie - fumowina, fubrowina, mmmm, jakie to smaczne smile
                  • truscaveczka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 10:27
                    Racja, lekarz. Lekkomyflność zarzucał Żakom!
                    • tt-tka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 10:36
                      I niefamowitosc smile
                      • taki-sobie-nick Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 19:23
                        tt-tka napisała:

                        > I niefamowitosc smile

                        Niefamowitość (niefamowitoff?) zarzucał nie Żakom, tylko fytuacji, i nie z Żakami, tylko z Kryftyną.
                        • tt-tka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 19:51
                          Zdawalo mi sie, ze slowa "niefamowite" byly skierowane do Zakow, bo w nich wpil oburzone oczka, a zaraz potem dorzucil "duza lekkomyfnosc" juz ewidentnie do nich adresowane. Z podsumowaniem "powinien pan byl odwiezc corke do szpitala..." (juz dawno, godzin nie pamietam) - ale co za roznica w sumie smile
                          Niefamowitosc (ff?) krazy w powietrzu i swiat juz nigdy nie bedzie taki sam. O.
                          • taki-sobie-nick Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 19:53
                            tt-tka napisała:

                            > Zdawalo mi sie, ze slowa "niefamowite" byly skierowane do Zakow, bo w nich wpil
                            > oburzone oczka, a zaraz potem dorzucil "duza lekkomyflnosc" juz ewidentnie do n
                            > ich adresowane.

                            Pomyliłam się. Nie fkodzi.
                            • tt-tka Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 21:01
                              Absolutnie nie ffffkodzi big_grin
                              Urok tych ffystkich slow jest tak fielki, ze bez znaczenia, kto mowil i do kogo !
                              • gat45 Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 16.07.17, 22:02
                                Rozburmuszyłam kiedyś nadętą panienkę lat 13-14 podczas długiego wspólnego oczekiwania na lotnisku. Dziewczę miało jakieś plany na tuż po wylądowaniu i było złe, złe i jeszcze raz złe, że mu się one posypały. Metoda polegała na zupełnie bagatelnej rozmowie, ale ze staraniem wyszukiwania słów z maksymalną ilością "pe" i to "pe" trzeba było wymawiać z takim pyknięciem. Nie macie pojęcia, jak to zadziałało ! Już po 5 minutach panna rozchmurzyła się, po kwadransie do naszej rozmowy włączyli się sąsiedzi z sali wylotów, a po pół godzinie pół sali ryczało ze śmiechu (bo tyle znało polski). Rozmowa trwała prawie dwie godziny i udało nam się grupowo osiągnąć takie wyżyny absurdu i pure-nonsensu (konstruowane zdania nie miały mieć znaczenia, tylko jak najwięcej "pyknięć"), o jakich nam się nie śniło... Jeszcze teraz uśmiecham się na to wspomnienie. A dwudziestoletnie już naburmuszone wtedy stworzenie włączyło zabawę w pykanie do swoich (licznych zresztą i bez tego) talentów towarzyskich. Mówi, że temu się nikt nie oprze, tylko trzeba się dobrze wstrzelić w atmosferę na samym początku, dalej już leci samobieżnie i samonapędzająco.
                                • taki-sobie-nick Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 17.07.17, 02:06
                                  gat45 napisała:

                                  > Rozburmuszyłam

                                  Nie ma takiego słowa, ale podziwiam efekt Twoich działań.
                                  • gat45 Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 17.07.17, 15:05
                                    taki-sobie-nick napisała:

                                    > gat45 napisała:
                                    >
                                    > > Rozburmuszyłam
                                    >
                                    > Nie ma takiego słowa, ale podziwiam efekt Twoich działań.

                                    Pamiętasz "o-pierdzielanie czipsów"? Właśnie dlatego walczę o czystość znaczenia przedrostków, że pozwalają one na takie słowotwórstwo smile Słowa nie ma, ale każdy zrozumiesmile
                                    • taki-sobie-nick Re: A Pyziak już wtedy był śfinia! 17.07.17, 20:18
                                      Słowa nie ma, ale ka
                                      > żdy zrozumiesmile

                                      Wiem, i mogę przyznać, że mamy tu lukę językową. Problem w tym, że część forumek może uznać, że takie słowo naprawdę istnieje.
    • taki-sobie-nick Miłość miłością 17.07.17, 02:03
      ale czyżby Musierowicz kupiła dom pod Poznaniem? No wiecie, za te pieniądze, co je zawsze można zarobić?

      Taka przyjemność kosztuje 400 tysięcy do kilku milionów. Dla osób, które uznają, że zazdroszczę: a jakże, zazdroszczę, przyznaję się. tongue_out
      • afro.ninja Re: Miłość miłością 17.07.17, 16:32
        A to nie jest tak, że jej córka pomaga jej juz przy jezYcjadzie? Moze kiedys córka dalej będzie pisac dalsze losy borejkow. Szczerze się dziwie, że czytaja to nastolatki, rozumiem starsze czytelniczki i to one napędzaja sprzedaż, bo dziecku bym nie poleciła tego czytać, trąci to myszką z maszynki do mielenia. Sama mam sentyment do Musierowicz, ale jedynie lubię czytać jak sie nad ta prozą pastwicie.
        • tt-tka Re: Miłość miłością 17.07.17, 17:47
          Owszem, corka wspolredagowala jedna czy dwie pozycje, a potem juz redagowala samodzielnie. To znaczy, uscislijmy - figuruje jako redaktorka, natomiast redagowane te ksiazki, moim zdaniem, nie sa. De facto corka robi korekte.
          Nie zdziwilabym sie rowniez, gdyby pisala jakies partie tekstu, ale dowodow brak smile
          Tak, przypuszczam, ze jak dlugo to sie bedzie sprzedawac, tak dlugo bedzie pisane. Matka, corka, ziec czy pociotek, obojetne.
          • truscaveczka Re: Miłość miłością 17.07.17, 17:57
            Najgorzej, że my, stare fanki, wciąż ją kupujemy, bo jak inaczej zżymać się na forumku na nowy tom? tongue_out
            • tt-tka Re: Miłość miłością 17.07.17, 18:11
              Nie kupuje smile, od Pulpecji czytam pozyczone.
              Nie wiem nawet, czy przeczytam kolejny - chyba raczej poczekam, az ktos mi stresci.
          • taki-sobie-nick Re: Miłość miłością 17.07.17, 20:20

            Matka, corka, ziec czy pociotek, obojetne.

            No jednak jak Musierowicz umrze (ma już w końcu baba 72 lata), to nic pociotki nie pomogą, seria się skończy, chyba że zaczną udawać, że po śmierci odnaleźli liczne rękopisy.
            • tt-tka Re: Miłość miłością 17.07.17, 20:56
              A ilez to serii bylo kontynuowanych, ze wspomne chocby pana Samochodzika... poki magia nazwiska bedzie dzialac na zbyt, ksiazki beda wydawane, nawet jako "na podstawie (...) spisala corka".
      • taki-sobie-nick Re: Miłość miłością 17.07.17, 21:10

        > Taka przyjemność kosztuje 400 tysięcy do kilku milionów.

        Ja tylko tak a propos tych przyziemnych, nieistotnych pieniędzy. Chyba że chałupę dostała w prezencie od wdzięcznej ludności podpoznańskiej.
    • kota_marcowa Re: Musierowicz po raz n-ty 17.07.17, 22:44
      Nie trawię Musierowicz, jak ogóle można czytać ten badziew?
    • taki-sobie-nick Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 17.07.17, 23:37
      na kontusik (welon na toczku!)?

      I wynajmuje państwowy dworek?

      Odbieram to jako groteskę, nie przyszłoby mi do głowy przebierać się do ślubu za własnych pradziadków.

      Toczek - takie walcowate, co się na łeb wdziewa.

      stroje.pl/upload/products/damski_25_485.jpeg
      • tt-tka Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 00:25
        A niech sobie stylizuje, mnie bardziej ciekawi, czy maly rycerz Robrojek tez byl w kontuszu ? I przy szabli ? Czy do tej jej stylowy w garniaku ?
        • taki-sobie-nick Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 00:34
          tt-tka napisała:

          > A niech sobie stylizuje, mnie bardziej ciekawi, czy maly rycerz Robrojek tez by
          > l w kontuszu ?

          W garniaczku. Do tego mamy zimę i róże okręcone chochołami, a wśród nich (róż) Mila i Ignacy po raz 1250 wyznają sobie miłość. Po co Musierowicz udaje, że pisze drugie "Wesele"? A może sprawdza wiedzę czytelniczek?
          • taki-sobie-nick Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 00:35
            taki-sobie-nick napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > A niech sobie stylizuje

            A idź ty, wyłóż welon na toczek i obejrzyj efekt. tongue_out
            • tt-tka Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 00:43
              O tym slubnym stroju i welonie do toczka to caly dlugi watek byl na ESD smile, nie dalo sie tego ani obejrzec, ani wyobrazic, bo nigdzie niczego takiego nie ma. I czasowo nie styka, welony slubne to od XIX wieku, a kontusiki przestaly byc noszone w XVIII.
              Ale wiesz, skoro Larwa wygladala "ladnie i stylowo" w za duzym kostiumie z lat 50-tych do warkocza i butow od operowej biedermajerowej kiecy, to co sobie Natalia miala zalowac ?
              • taki-sobie-nick Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 00:47

                > Ale wiesz, skoro Larwa wygladala "ladnie i stylowo" w za duzym kostiumie z lat
                > 50-tych do warkocza i butow od operowej biedermajerowej kiecy

                Nie czytałam tej książki. Dlaczego butów od operowej biedermaierowej kiecy? Z wypożyczalni kostiumów je wzięła? I dlaczego za dużym, skoro Mila tak przecudnie szyje i dzierga, powinna była jej chyba dopasować?
                • tt-tka Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 00:57
                  taki-sobie-nick napisała:

                  >
                  > > Ale wiesz, skoro Larwa wygladala "ladnie i stylowo" w za duzym kostiumie
                  > z lat
                  > > 50-tych do warkocza i butow od operowej biedermajerowej kiecy
                  >
                  > Nie czytałam tej książki. Dlaczego butów od operowej biedermaierowej kiecy?

                  Bo kiece miala miec wlasnie taka. Biedermajer szyty przez Krawcowa Operowa, "slusznie ceniona w srodowisku spiewaczym", jak bezpretensjonalnie mowi nasza Laurka.

                  Z w
                  > ypożyczalni kostiumów je wzięła?

                  Nie, nie, kupila. Dwie identyczne pary, zeby nie bylo tak jak z Ida, ktorej przed slubem butow zabraklo. Co Musierowicz przypomina, na wypadek, jakby ktos Noelki nie czytal. Albo zeby nastukac wiecej tekstu.

                  I dlaczego za dużym, skoro Mila tak przecudnie
                  > szyje i dzierga, powinna była jej chyba dopasować?

                  Nie bylo czasu - kieca uwieziona w sina dal, kilka godzin na ryki i telefony bez sensu (znowu powtorka z N), a potem trzeba juz wkladac to, co jest.
                  PS Ten za duzy na Laure kostium byl 50-letnim slubnym kostiumem "zawsze malej i bardzo szczuplej" babuni Borejko.
                  • taki-sobie-nick Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 01:02

                    > Bo kiece miala miec wlasnie taka. Biedermajer szyty przez Krawcowa Operowa, "sl
                    > usznie ceniona w srodowisku spiewaczym"

                    A do czego to się miało odnosić? Rozumiem, że krawcy operowi są bardzo cenionymi ludźmi, ale to chyba nie powód, żeby na ślub przebierać się w kostium teatralny?

                    > PS Ten za duzy na Laure kostium byl 50-letnim slubnym kostiumem "zawsze
                    > malej i bardzo szczuplej" babuni Borejko.

                    Tego, że kostium z lat 50 był ślubnym kostiumem babuni Borejko, domyśliłam się. Natomiast nie wiem, dlaczego akurat za duży.
                    • taki-sobie-nick Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 01:03
                      Pewnie, mała i roztyta babunia Borejko to istny koszmar. tongue_out
                    • tt-tka Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 01:06
                      taki-sobie-nick napisała:


                      > A do czego to się miało odnosić? Rozumiem, że krawcy operowi są bardzo cenionym
                      > i ludźmi, ale to chyba nie powód, żeby na ślub przebierać się w kostium teatral
                      > ny?

                      Dla Laury powod.


                      > Tego, że kostium z lat 50 był ślubnym kostiumem babuni Borejko, domyśliłam się.
                      > Natomiast nie wiem, dlaczego akurat za duży.

                      Tego NIKT nie wie. Ani dlaczego, ani po co, ani jakim sposobem. Wiadomo tylko, ze gora byla troche za luzna, a spodnica obwisala prawie do kostek.
                      • andaba Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 18.07.17, 09:19
                        Wbrew temu, co się mówi o otyłości dzisiejszej młodzieży, to wcześniejsze pokolenia były mocniej zbudowane. Ja byłam szczupła, ale byłam zdecydowanie najszczuplejsza ze wszystkich koleżanek, a na tle dzisiejszych dziewcząt byłabym najwyżej przeciętnie szczupła. Tym bardziej dotyczy to pokolenia mojej mamy, czy babci - babcia (to jest pokolenie Mili mniej więcej, no, może ciut starsze) ma zdjęcie zrobione na robotach w Niemczech, gdzie siedzą na ławeczce robotnice przymusowe, kilkunastoletnie i pewnie niezbyt odżywione i wszystkie wyglądają tak, że dzisiejsze szczypiorki wywróciłyby jednym palcem. Nie, gruba żadna nie była, ale po prostu miały inną budowę i mięśnie od fizycznej roboty. Przypominam - nawet inteligencja, o ile nie miała służki, prała na tarze, szorowała szczotą podłogi, trzepała chodniki i nosiła węgiel na 4 piętro.
                    • morekac Re: Czemu Natalia stylizuje strój ślubny 19.07.17, 21:23
                      > Natomiast nie wiem, dlaczego akurat za duży.

                      Gdyż się tak autorce napisało.
                      • taki-sobie-nick E tam, stawiam, że to symbol 19.07.17, 22:08
                        Kostium babuni oraz warkocz mają symbolizować tradycję Borejków i wzorzec Mili, który do Laury nie pasuje.

                        Dosłownie nie dorasta ona do niego, hihi.

                        Nie wiem, co z tymi warkoczami. W epokach, kiedy noszono warkocze, była to fryzura codzienna i żadna kobieta by w niej do ślubu nie poszła.
                        • andaba Re: E tam, stawiam, że to symbol 19.07.17, 22:43
                          Powiedz to Wajdzie.

                          PS. Ja poszłam do ślub w warkoczu.
                          • taki-sobie-nick Re: E tam, stawiam, że to symbol 19.07.17, 22:48
                            andaba napisała:

                            > Powiedz to Wajdzie.

                            ?
                            >
                            > PS. Ja poszłam do ślub w warkoczu.

                            Ale nie za czasów Reymonta.
                            • andaba Re: E tam, stawiam, że to symbol 19.07.17, 22:53
                              O ile dobrze pamiętam w reżyserowanym przez Wajdę "Weselu" panna młoda miała warkocze. Nie pamiętam, czy jeden, czy dwa, ale miała na pewno.
                              • tt-tka Re: E tam, stawiam, że to symbol 20.07.17, 00:48
                                Ale nie do kostiumu "jak z Grace Kelly zdjetego" przeciez !
                              • taki-sobie-nick Re: E tam, stawiam, że to symbol 20.07.17, 20:24
                                andaba napisała:

                                > O ile dobrze pamiętam w reżyserowanym przez Wajdę "Weselu" panna młoda miała wa
                                > rkocze. Nie pamiętam, czy jeden, czy dwa, ale miała na pewno.

                                Usiłuję ustalić, czy dawniej na weselach panny młode czesały się w warkocze. Możliwe, że macie z Wajdą rację.
                                • tt-tka Re: E tam, stawiam, że to symbol 20.07.17, 20:28
                                  Wedle Reymonta nie. Rozpleciny byly przed weselem, a nawet przed slubem.

    • taki-sobie-nick "Dlaczego mamusia tak bardzo nie lubiła tu 18.07.17, 00:50
      przyjeżdżać?"(Aurelia)

      Do Pobiedzisk.


      Bo skoro przeżywała porażki, to chciała zachować anonimowość, a nie być oplotkowywaną przez wszystkie możliwe pobiedziskie baby, które żyją "tak jak trzeba". Zapewne nie chciała również dostawać cennych rad w rodzaju "dziecko, zrób to i owo, a wszystko się zmieni".
    • ruscello Re: Musierowicz po raz n-ty 18.07.17, 09:06
      W porównaniu do 2 ostanich książek, a zwłaszcza Wnuczki do orzechów, poprzednie są bardzo wiarygodne wink Zaręczyny osób, które widziały się przelotnie raz czy dwa oraz nie znają swoich nazwisk (imion chyba też nie) moim zdaniem przebiły wszystko...
      • annajustyna Re: Musierowicz po raz n-ty 19.07.17, 10:52
        To taka one night stand w wersji katolickiej tongue_out.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka