Dodaj do ulubionych

Ślub, choroba, szczerość

21.07.17, 13:25
Rzadko pisze tu o swoich prywatnych sprawach, ale dziś muszę, bo się uduszę.
Mój ojciec jest chory, musi mieć regularne dializy. Musi też mieć wymienione coś, co służy do robienia dializ, będzie miał to zrobione w przyszłym tygodniu. Mama dzwoni codziennie i rozpacza nad wieloma różnymi rzeczami - czasami zasadnie, czasami nie. Dzis mama dzwoni, ze dializa sie nie udała, że jutro ją zrobią, że się okropnie się denerwuje, ze będzie miała znowu problem w sobotę, a tak czeka na weekendy, ze będzie się denerwowała, czy się uda.
Jutro będę czekała na telefon, czy sie udało czy nie (jak nie, to ojciec nie umrze, tylko pewnie zostawią go w szpitalu na wcześniejszy zabieg). Jestem zdenerwowana, mam wszystkiego dosyć.
Jutro jest ślub mojej córki.
Czy mama naprawdę nie mogła powiedzieć mi tego jutro, po dializie?

Obserwuj wątek
    • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:26
      Bardzo mi przykro, Verdano.
      Mogła i powinna była sad
    • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:29
      Powinna była. Postąpila egoistycznie.
    • nathasha Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:31
      Nie wiem, nie znam Twojej mamy ani waszych relacji. Sadze ze jednak z jej strony to moze byc dla niej zrzucanie ciezarow trudnych do niesienia. Ze jak wyartykuluje te swoje lęki i ze ktos bedzie z nia w tym zmartwienii to jest jej lzej. Ja wszystko dusze ale tez mj latwiej ze wzgledu na wiare a moja mama raczej wszystko zrzuca, choc na szczescie nie na mnie tylko. To sa ciezkie dni, badz silna, radosna dla corki. Jesli z tata to nic tak b powaznego to postaraj sie nie martwic na zapas.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:34
        Z tatą jest poważne i nie mam nic przeciw temu, aby na codzień mama narzekała - rozumiem to. Tylko ten jeden dzień ślubu córki chciałam mieć spokojny.
        • nathasha Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:41
          No ale verdano a gdyby jednak cos sie zadzialo i dostalabys nagly telefon podczas wesela, nie bylabys zla ze nikt nic wczesniej nawet nie zasygnalizowal? Rozumiem bardzo ze jest Ci ciezko, chcialabys zeby mama uszanowala Twoja potrzebe spokoju ale pomysl ze moze dzieki temu jest jej odrobine lzej...idz na wesele, koniecznie, inaczej zasmucisz corke, a tu sie mozesz wygadac albo jakiejs przyjaciolce.
          • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:45
            Nikt normalny nie dzwoni z takimi nowinami do członków rodziny gdy są na ślubie.
            Takie zachowanie odbieram jako pasywno agresywne. Matka ma pewnie pretensje, że nie przełożono slubu i wesela, wiec próbuje obrzydzić ten dzień córce i wnuczce.
            • arwena_11 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 20:25
              A co powiesz na taką babcię, która wnuczce obiecała, że umrze w dniu jej ślubu? Bo jej zadaniem jest opieka nad babcią, która się dla niej poświęciła i ją wychowała po śmierci rodziców ( zginęli pod koniec wojny jak dziecko miało ok 7 lat ). A mogła ją oddać do domu dziecka.
              Taką groźbę usłyszała teściowa mojej koleżanki, jak w wieku ok 35 lat odważyła się przyprowadzić do domu narzeczonego. Babcia niestety dotrzymała słowa. Nie wiadomo czy z wściekłości serce nie wytrzymało, czy ze starości się zatrzymało ( obstawiam to drugie, bo babcia miała coś ok 90 lat ), ale teściowa koleżanki miała bardzo długo wyrzuty sumienia.
              • kaz_nodzieja Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 09:43
                Bardzo smutne. Babcia po utracie wszystkich członków rodziny miała tylko wnuczkę, bała się co z nią będzie.
                • arwena_11 Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 12:03
                  Nie utraciła wszystkich członków rodziny, bo miała jeszcze dwoje dzieci. Tylko zwiały daleko od niej ( chociaż finansowo wspomagały ). Po wnuczce mogła bezkarnie jeździć ( już sam fakt, że była sama do ok 35-36 roku życia o czymś świadczył ) i wypominać ile to dla niej poświęciła.
                  Co ciekawe teściowa mojej koleżanki, tak bardzo bała się stać się taka sama jak babcia, że zaplanowała sobie swoją starość dokładnie ( włącznie z wybraniem domu opieki i zebraniem na niego kasy ). Tylko z tych planów nic nie wyjdzie, bo jest tak fantastyczną osobą, że ma już przygotowany w domu syna i synowej pokój z kuchnią i łazienką ( osobne wejście, ale są też drzwi łączące korytarze bez wychodzenia na dwór ). Czekają aż się babcia zdecyduje, bo na razie sobie świetnie radzi ( jest koło 80 ).
        • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:41
          babci na ślubie nie będzie?

          chyba normalne, że nawet jak nie powie, to przyjdzie roztrzęsiona i zaryczana, jeszcze widok wnuczki ją rozczuli i się kompletnie rozsypie. dopiero byś miała za swoje.
          tak - możecie sie przygotować na nerwową atmosferę
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:42
            Nie, nie będzie. Od dawna mówiła, zę nie przyjdzie.
            • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
              a, to ok. to rzeczywiście babcia sobie spazmy mogła darować. ale - z drugiej strony skoro i ty się nieszczególnie palisz do uczestnictwa w tym ślubie, to nie dziwne, że babcia cie nie oszczędza.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:06
                Skad pomysł, ze sie nie palę? Nie wiem tylko, czy będę mogła być.
                • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:14
                  bo tak wynikało z tego co napisałaś

                  "to najwyżej nie pójdę" - to w odbiorze brzmi, że się nie palisz.

                  jakby ci zależało - to nawet taka myśl by ci nie zaświtała. najwyżej nie pójść to ja mogę jutro do teściowej na urodziny. jak się coś stanie. do syna na ślub - najwyżej bym mogła nie pójść, jakbym sama schodziła.
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:17
                    Wiesz, jesli dostanę dramatyczny telefon (mam jednak nadzieję, że nie), to cokolwiek zrobię, będzie źle.
                    • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:46
                      a co możesz zrobić z dramatycznym telefonem tak na serio?
                      ojca uzdrowisz i matki ciśnienie też?

                      oni mają koło 90-tki, weź głęboki oddech, dramatyczny telefon możesz mieć w każdej chwili i naucz się na niego nie czekać tylko przyjąć ze spokojem dorosłej mocno osoby.

                      a matce zapodaj coś na uspokojenie i zabierz ją ze sobą na ślub. będziesz i u córki i matkę będziesz miała pod kontrolą
                      no i swoim stanem wzbudzi należne zainteresownie, którego jak widać wciąż jej mało.
                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:49
                        Mama na ślub nie przyjdzie. Ma swoje powody i uwazam, ze trzeba je uszanować.
                        • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:02
                          mama być może nie przyjdzie, ale może spodziewała się, że jednak zainteresowana będziesz, by ona wzięła udział w tym wydarzeniu - że coś zorganizujesz(txi, przewóz osób niepełnosprawnych, postarasz się a nie uznasz lekko że ma swoje powody. nie dziwne więc że ci robi pod górkę, tym bardziej że sie dajesz.

                          jak to tam było, kto chce szuka sposobu, kto nie chce - szuka powodu czy jakoś tak?
                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:18
                            Nie. Naprawdę nie. Mama wszystko organizuje doskonale sama i nie ma z tym żadnego problemu. Nie potrzebuje żadnego przewozu osób niepełnosprawnych.
                            • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:44
                              acha, czyli mama jak chce to potrafi się ogarnąć.
                              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:46
                                Ależ oczywiście. Mama jest absolutnie ogarnięta, nie jak chce, tylko w ogóle.
                                • agnewo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:15
                                  To powinna miec na tyle oleju w glowie zeby zadzwonic po pogotowie przy cisnieniu 250 a nie wyciagac cie ze slubu corki po to zebys ty zadzwonila. Bo ni cholery inaczej jej nie pomozesz tylko wykonasz tel.
                                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:19
                                    Wiesz, ale nie nalezy się jednak wściekać na matkę za to, czego nie zrobiłasmile
                                    • agnewo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:20
                                      Ani gdybac o nieprzyjsciu na slub dziecka, kiedy sie jeszcze nie wydarzylo nic co by to tlumaczylo .
                                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:25
                                        Mam pewne doświadczenia, niestety
    • bei Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:32
      Z całym szacunkiem dla Mamy, ale Ona w stresie i z racji wieku może zachować się właśnie tak- wygadać się do Ciebie.
      Lepiej by było, gdyby powiedziała o tym koleżance (lepiej dla Ciebie), ale jesteś po prostu pierwszą, o której pomyślała, ze zadzwoni...
      Dla niej mąż jest całym światem, Ty jestes młodsza, zdrowsza, bardziej zaradna, No do kogo jak nie do Córki będzie dzwonić. Ty teraz byś nie dzwoniła do dziecka, by nie obarczać kłopotami, ale tak napatwdę to nie wiesz, co zrobisz za dwadzieścia kilka lat 😊
      Spokojnie....spokojnie
      Zdrowia Tacie i całej rodzince. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze Ratyzbony 💐🍾
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:36
        Wiesz, chyba jednak nie zepsuję tejże Ratyzbonie dnia ślubu jej córki za dwadzieścia kilka lat. Chyba, ze będę miała demencję, a mama jej nie ma.
        Nie jest spokojnie, najchętniej bym na ten slub nie szła.
        • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:38
          Polecam przekaske albo kieliczek na uspokojenie. Spokojnie bedzie dobrze. wink
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:42
            Cholera, nie wolno mi pićsmile
            • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:44
              To moze chociaz herbata? Z cukrem wink
        • kaz_nodzieja Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:39
          Nie wiesz jak zmieni Ci się psychika (bez demencji) za 20-parę lat.
        • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:39
          Dlaczego?
          Pozłość się na mamę a nie załamuj.
      • kaz_nodzieja Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:37
        Zgadzam się z Tobą.
        Żal mi bardzo starszych ludzi.
        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:38
          Ja też jestem starszy człowiek.
          • kaz_nodzieja Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:39
            No to Ciebie też mi żal.
            • bei Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:55
              verdana starszy człowiek? Nie wierz kaznodziejo- to kokieteriasmile
              Verdana jest tylko zmęczona (ZMĘCZONA). Pracuje od rana do wieczora, świątek piątek i przejmuje się bliskimi.
              Niech Cię nie zmyli makijaż zdrowego rozsadku na wypowiedziach o rodzinie. Gdyby nie zamartwiala się, nie pisnęłaby nic o Mamiesmile
              Wracając do rodzicielki Verdany- Verdano....czy nie zdziwiłoby Cię, gdyby Mama nic nie powiedziała o problemie Taty? Przeciez to świadczyłoby, ze podmienili ją kosmici.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:56
                Nie, to niestety prawda. Mam 60 lat.
                Nie, nie zdziwiłoby mnie, gdyby mama powiedziała o problemie jutro. Chociaż moze masz i racjęsmile
      • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:49
        bei napisała:

        > Z całym szacunkiem dla Mamy, ale Ona w stresie i z racji wieku może zachować
        > się właśnie tak- wygadać się do Ciebie.
        > Lepiej by było, gdyby powiedziała o tym koleżance (lepiej dla Ciebie), ale jesteś
        > po prostu pierwszą, o której pomyślała, ze zadzwoni...

        Verdana niejednokrotnie pisała, że mama stale dzwoni do niej ze swoim lękami i obawami, więc najprawdopodobniej w ogóle nie wzięła pod uwagę okoliczności, tylko z automatu zadzwoniła tam, gdzie zawsze dzwoni, jak się zdenerwuje. Nie zastanawiając się, że nie tylko ona ma lęki, obawy i się denerwuje.
        Nie wzięła Verdany W OGÓLE pod uwagę, tylko "użyła" jej jak zwykle.
        • nathasha Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:55
          No ale to do Verdany nalezalo jednak sobie te relacje ustawic.
          • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:58
            nathasha napisała:

            > No ale to do Verdany nalezalo jednak sobie te relacje ustawic.

            Może i tak, ale Verdana pisała jednocześnie, że mama nie obarcza jej odpowiedzialnością za swoje lęki - a to kluczowa różnica (wiem dobrze, jak bardzo kluczowa) i takie dzwonienie na pomarudzenie nie jest aż tak obciążające, jeśli generalnie rodzice są O.K. - a z tego, co pamiętam, są więcej niż O.K.
            Więc pewnie dlatego Verdanie jest przykro, bo gdyby mama codziennie zadręczała ją odpowiedzialnością za siebie i ojca, to jak najbardziej mogłaby się tego telefonu dziś i jutro spodziewać.
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:07
              I sie spodziewałasmile
    • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:36
      przeciez to jest detal w obliczu wiecznosci. Ojcu zdrowia i udanego slubu.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:37
        Ślub raczej udany dla mnie nie będzie, bo będę czekała na telefon. Jesli w ogóle pójdę.
        • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:40
          Wiesz. Kiedys dawno temu moja mama miala wypadek - moj brat byl wtedy na nartach postanowlilismy z tata nic mu nie mowic bo i tak nic nie mogl zrobic tylko wyjazd sobie zepsuc. Ale z perspektywy mysle ze to troche nie byla nasza decyzja. Czasem lepiej wiedziec niz byc zaskoczonym.
          • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:42
            A niepojscie byloby nieetyczne w stosunku do corki i kara dla ciebie i matki. Po co to komu?
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:43
              A nie, to nie będzie "nie pójdę, bo tak", tylko nie jestem pewna, czy mama nie zadzwoni, ze ma wysokie cisnienie, albo coś w tym rodzaju
              • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:46
                No to niestety wycisz. Uprzedz ze wyciszasz niech wysyla sms gdyby bylo cos NAPRAWDE waznego
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
                  Nie mogę - od lata mama wymaga, abym co najmniej raz na godzinę sprawdzała telefon.
                  • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:48
                    i to robisz? omg!
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:49
                      Robię.
                      • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:52
                        to cóż tu radzić? w takim razie - postawa mamy jak najbardziej normalna i naturalna. w tym układzie twoje rozkminy są średnio na miejscu. w ogóle skąd podejrzenie, że mama miałaby dać się zrzucić w tym dniu na dalszy plan?
                  • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:50
                    No ale co zrobi jak wylaczysz? Przyjdzie i ci wlaczy? Zadzwon i powiedz "mamo za 30min slub wyciszam zadzwonie po i wysle ci zdjecia." I potem zadzwon sprawdzic czy ok jak juz bedzie po
                  • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:50
                    Jesteś dużą dziewczynką. Czas najwyższy przeciąć pępowinę. By nie schrzanić sobie relacji z własna córką.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:51
                      Za późno. Rodzice sa naprawdę za starzy, aby w tej chwili sie zbuntować. I naprawdę potrzebują pomocy. Rada była dobra, ale 30 lat temusmile
                      • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:53
                        od pomocy jest pogotowie. ratunkowe nie rodzinne. i nie masz się buntować, po prostu po ślubie (godzina? czy krócej?) wrócisz spokojnie na pozycję grzecznej córeczki, na wychowanie to zdecydowanie nie jest ani czas ani miejsce.
                      • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:53
                        Rada jest dobra na dzień jutrzejszy. Wyłącz jutro telefon i nie zepsuj córce ważnego dla niej dnia.
                  • skarolina Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:28
                    Po przeczytaniu posta początkowego miałam Ci odpisać, że oczywiście, mama mogła poczekać. Zresztą nadal uważam, że może. Natomiast jeśli Ty przez kilkadziesiąt lat dorosłego życia nie potrafiłaś poustawiać relacji, to nie skarż się teraz, że mama robi to, do czego jest przyzwyczajona. Zlituj się, dorosła, excusez le mot, stara baba na żądanie mamusi sprawdza telefon co godzinę? A co się stanie, jak nie sprawdzisz?
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:30
                      Nie potrafiłam, bo mama jest dzieckiem Holocaustu. Jest ofiara syndromu postraumatycznego i trudno cokolwiek z tym zrobić.
                      • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:33
                        Verdano, nie można przeżytym Holocaustem usprawiedliwiać wszystkiego. Jakkolwiek to barbarzynsko zabrzmi. Mam prawo tak mówić, bo sama nie należę do większości, że tak metaforycznie powiem.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:38
                          Też mam takie wrażenie, cholerasmile
                      • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:47
                        Ciebie urodziła jako dorosła kobieta, nie jako dziecko Holokaustu. I zdaje się, że udało jej się Tobie też skrzywić psychikę, skoro to na Ciebie wpływa tyle lat. To się nazywa szantaż emocjonalny. Znam taki przypadek z własnego podwórka, gdzie osoba obciążona przeżyciami wojennymi, przymusowymi pracami w Niemczech jako nastolatka, ranami itp. była jako dorosła tak trudna, że skutecznie rozwaliła życie swoim dzieciom oraz relacje z nimi..
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:50
                          Niestety, tak to działa. Całe drugie pokolenie ma taką samą sytuacje, przy czym moja jest - daję słowo - w porównaniu z innymi luksusowa.
                          • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:53
                            A nie, nie. Nie całe. To ci, którzy na to pozwolili. Ale kiedyś inaczej wychowywano dzieci i mało kto umiał i mógł się zbuntować.
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:55
                              Akurat ja miałam dużo luzu jako dziecko.
                              • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:27
                                Verdano, to nie chodzi o luz tylko o obarczanie innych swoimi troskami, o zachowania takie jak Twojej mamy czy mojego dziadka. Moja mama też miała luz jako dziecko i co z tego? Potem, jako dorosła osoba już nie.
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:29
                                  Tego w dzieciństwie prawie nie było. To rzeczywiście narasta z wiekiem, tylko teraz jest zdecydowanie za późno na całkowite przemodelowanie kontaktów. Choc nie powiem - jestem dużo bardziej asertywna, niz byłam.
                          • gat45 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:08
                            Jako córka matki - dziecka Holocaustu z traumą wystarczającą na kilkanaście osób - wiem doskonale, co to oznacza. Obawiam się, Verdano, że my, córki, jesteśmy zamknięte w szafach bez wyjścia. Jak opresyjne jest to więzienie dowiedziałam się, kiedy przestało istnieć.
                            Jak wyłączysz ten telefon, to on Cię będzie parzył przez torebkę. Jak go zostawisz w domu, to w ogóle nie będziesz widziała ślubu, tylko miejsce, gdzie został telefon. I zastanawiała się, czy może właśnie teraz dzwoni - w chwili, kiedy Twoje dziecko będzie mówić "tak".
                            Nie będę radzić, ale wiem, co ja bym zrobiła. Oddałabym swój telefon komuś bardzo bliskiemu i zaufanemu z prośbą o powiadomienie mnie, gdyby się na nim pojawił jakiś wymagający natychmiastowego działania sms. Praktycznie trochę trudne do wykonania w przeddzień, bo to by znaczyło, że albo ten ktoś z Twoim telefonem jest także na ślubie, albo że Ty masz przy sobie drugi telefon pod innym numerem. Masz taką możliwość ? Tylko wtedy będziesz (może) w stanie uczestniczyć w wydarzeniu z względnie spokojną głową.
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:12
                              Ja będę miała telefon, ale go nie będę odbierała. Problem nie w odbieraniu, problem w myśleniu.
                              Jak opresyjne jest to wiezienie zorientowałam sie, gdy dzieci dorosły i się wyprowadziły - i zobaczyłam, jak wygląda w miarę normalny kontakt z dorosłym dzieckiem.
                              • gat45 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:25
                                No właśnie o wyłączenie myślenia mi chodzi. Ja, wiedząc, że ktoś zaufany sprawdza połączenia, miałabym (chyba) szansę na względny spokój. Dopóki nic mi nie mówi, to nic strasznego się nie dzieje...
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:30
                                  Sa tylko dzieci, nie chcę ich tym obarczać
                                  • gat45 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:35
                                    Trzymam kciuki za Twój spokój. Mocno trzymam.
                                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:37
                                      Dzięki, ale jak się wygadałam w tym wątku, to juz mi lepiej. Może nikogo nie zabiję.
                                  • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:09
                                    A ja myślę, że one wolą być tym obarczone na ten jeden dzień niż patrzeć jak ty jesteś obarczona. Dla nich to nie jest taki sam ciężar, jak dla ciebie - dla twojego syna patrzenie na ten telefon to będzie problem wyłącznie logistycznym, nie emocjonalny.

                                    Daj sobie pomóc. Bo możesz przesadzić w odwrotną stronę do swojej matki - w obawie, że przytłoczysz swoje dzieci, możesz im w ogóle nie dać okazji, żeby cię wsparły, a dzieci tego od rodziców też potrzebują.
                                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:15
                                      Przy moim synu to ja jestem ostoja spokojusmile
                                      Poza tym nie chodzi o to, czy mama zadzwoni w czasie ślubu - na pewno nie zadzwoni. Chodzi o to, że uznała za stosowne, abym w czasie ślubu pamiętała, że powinnam zapytać, jak sie ma ojciec i czy dializa była. Żebym jutro na pewno nie zapomniała, że jest w rodzinie problem.
              • antoninanana Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 09:13
                Nie wiem jak możesz zakładać, że nie będziesz na ślubie córki... Wstrząsające...
        • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:41
          Po co będziesz czekała na telefon? Co da Twoje zamartwianie się? Masz wpływ na to czy dializa się uda czy nie?
          Nie masz.
          Nawet jak się nie uda, to ojciec będzie pod opieką lekarzy.
          A TY jako matka panny młodej masz obowiązek nie psuć córce ślubu.
          Popłacz sobie teraz, a potem weź się w garść.
        • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:41
          Serio rozważasz niepójście na ślub własnej córki?
          • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:43
            Będę wredna ale może to do Verdany dotrze: mama Ci zrobiła kuku i chcesz to samo zrobić własnej córce? Pałeczkę sobie przekazujecie?
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:44
              Ależ skąd. Po prostu znam mamę i nie wiem, czy nie zadzwoni z czymś, co uniemożliwi mi pójście.
              • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
                Na pewno jesteś Verdaną?
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:49
                  Na pewno, tylko koszmarnie zestresowaną, która chciała mieć jeden dzień w miarę spokojny. Tak trudno to zrozumieć JEDEN dzień. Pół właściwie. Tak do 16.
                  • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:19
                    Powiedz to Mamie, nie forum...
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:20
                      Powiedziałam dokładnie to tydzień temu. Była dzika awantura i tygodniowa obraza. Byłoby fajnie, ale wiem, ze to nie jest luksusowa sytuacja dla ojca.
                      • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:46
                        A czy tygodniowa obraza nie oznaczała przerwy w telefonach? Bo jesli tak, to ja bym rozważyła- ojciec opiekę ma a i psychicznie powinien wytrzymać, wiedząc o co idzie gra. Swoją drogą- co ojciec mówi na zachowanie swojej żony? Nie ma zastrzeżeń do tego, ze Cię terroryzuje?
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:51
                          Taksmile
                          Ojciec w tej chwili ma inne zmartwienia, choć wydaje mi sie, ze wpłynął na matkę, aby zaczęła dzwonić.
                          • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:05
                            No to masz gotowe rozwiązanie na jutrowink
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:19
                              Też o tym myślałamsmile
                • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:24
                  pade napisała:

                  > Na pewno jesteś Verdaną?
                  >

                  Wlasnie miałam o to pytać. No nie poznaję tej pani. Mam nadzieję, że to chwilowy zjazd, a jutro wróci normalna verdana i nie popsuje córce tak ważnego dnia.
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:30
                    Niczego córce nie zamierzam popsuć. Mam tylko nadzieję, ze moja mama jej nie popsuje.
                    • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:38
                      Jeśli TY ZDECYDUJESZ, że będziesz w szpitalu a nie na ślubie, to TY POPSUJESZ córce ten dzień.
                      • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:49
                        Otóż to.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:06
                          Czasem wiecie, nie ma szczególnego pola do podjęcia dobrej decyzji, która nikogo nie zrani.
                          Nie sadzę, aby tak było, powiem więcej - jestem pewna, że nie będzie, ale sa sytuacje, ze zepsucie córce ślubu jest znacznie lepszym rozwiązaniem, niż nie pójście do szpitala.
                          • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:20
                            verdana napisała:

                            > Nie sadzę, aby tak było, powiem więcej - jestem pewna, że nie będzie,
                            > ale sa sytuacje, ze zepsucie córce ślubu jest znacznie lepszym rozwiązaniem,
                            > niż nie pójście do szpitala.

                            To prawda.
                            Ale wszystko wskazuje na to, że jutro takiego dylematu nie będzie - i tego się verdano trzymaj.
                          • antoninanana Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 09:16
                            Przeciwnie. Ślub trwa maks godzinę. Możesz iść do szpitala przed i po!
                            • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 10:02
                              antoninanana napisała:

                              > Ślub trwa maks godzinę. Możesz iść do szpitala przed i po!

                              A moze Verdana chcialaby chwile pobyc z corka tego dnia ? Sama ze soba ? Uczesac sie, do diabla !
                              • antoninanana Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 10:23
                                Ale czy ja jej bronię? Ona pisze, że jeśli mama zadzwoni, nie pójdzie w ogóle na ślub córki. Nieśmiało sugeruję, że - jeśli już uważa, że musi być tego dnia w szpitalu- może to pogodzić z tak ważnym dla córki dniem.
                                • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 10:29
                                  A, to tak - sorry, Antoninonano, zle Cie zrozumialam.
                          • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 10:23
                            Nie jest. Tu na szali jest najwazniejszy dzien corki i histerie matki (w tle tata ktorego to wszystko dotyczy) jeden dzien obrazy - co to za rownica w zeszlym tygodniu mama TEZ byla obrazona.
                  • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:35
                    A mnie zupełnie nie dziwi, że kolejna forumka odkrywa takiego trupa w szafie. Myślę, że większość tych doświadczonych i życiowych ma przepracowane jakies krzywe rodzinne akcje. Choć w przypadku verdany trudno mówić o przepracowaniu.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:49
                      Ależ nie. Ja to mam o tyle przepracowane, ze na codzień już nawet si nie denerwuję, jednym uchem mi wpada, drugim wypada. Ale fakt, że mama kompletnie olała fakt, ze moja córka jutro bierze ślub jednak przekroczył moją wytrzymałość.
              • mayaalex Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
                Wylacz jutro telefon. Serio. Nie rob corce tego samego, co wyprawia Twoja mama.
              • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:48
                To wyłącz telefon. I koniecznie idź na ślub.
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:50
                  Na 100% pójdę, o ile mama nie wywinie jakiegoś numeru. Przeciez nie myślicie, ze tak sobie nie pójdę, bo mi sie nie chce?
                  • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:53
                    verdana napisała:

                    > Na 100% pójdę, o ile mama nie wywinie jakiegoś numeru.

                    Czy to jest w kategoriach "wywijania numeru", czy taka przenośnia?
                    Czy babcia celowo chce jakoś wpłynąć na ślub wnuczki?
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:54
                      Nie, nie sadzę, aby cokolwiek tu było swiadome.
                    • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:56
                      > Czy babcia celowo chce jakoś wpłynąć na ślub wnuczki?

                      Imo tak. Jestem ciekawa jaki to numer może wywinąć zdrowa babcia. Przecież to ojciec jest chory.
                      • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:06
                        może szukać potwierdzenia że jest najważniejsza. dziwne że dzieje się to w stosunku do wnuczki nie córki ale to pewnie jakieś przeniesienie. bo jak może być coś ważniejszego od bolejącej (psychicznie) matki? matka jest najważniejsza!
                  • antoninanana Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 09:18
                    > Na 100% pójdę, o ile mama nie wywinie jakiegoś numeru.
                    A dlaczego nie pójdziesz, jeśli mama wywinie numer? Numer wywijany przez matkę ważniejszy od ślubu córki? OMG.
              • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:34
                Verdano, przepraszam, i Ty radzisz innym w sprawach przecinania pępowiny?
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:39
                  Tak, korzystając z własnych doświadczeń radzę, aby zrobili to wcześnie.
            • obrus_w_paski Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:46
              Ee to chyba prowokacja verdany odnośnie wątku rosy sprzed kilku tygodni?

              A jeśli prawda to nie rozumiem dlaczego akurat ty miałabyś nie iść na slub córki, a na telefon można czekać i podczas zabawy
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
                Nie ma zabawysmile Tzn wesela. Jest ślub.
                • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:50
                  to tym bardziej
                  od wysokiego ciśnienia są lekarze, nie córki w dniu ślubu swoich dzieci. sorki, ale też uważam, że prowokujesz w nawiązaniu do wątku rosy.
                  • kaz_nodzieja Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:56
                    Przecież to Paniusia, która od lat wykorzystuje To forum do swoich badań socjologicznych.
                    Oczywiście bez zgody i wiedzy użytkowników.
                    Obudziłaś się przedwczoraj?
                • obrus_w_paski Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:51
                  Slub trwa jakieś 10 min (tyle trwał mój). Myśle ze jeśli będziesz niedostępna przez 10 min w ciagu dnia to się nic nie stanie. A na ewentualnym obiedzie już możesz mieć telefon na stole i zerkać czasem na ekran
                • nathasha Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:51
                  Jesli znasz swoja mame to na czas slubu, ile to jest, 1,5h jak koscielny, wylacz komorke. Zadzwon wczesniej do mamy i jej zdecydowanie powiedz ze teraz przez 1,5h masz wylaczona komorke bo Ciebie z kolei potrzebuje Twoja corka
                • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:51
                  verdana napisała:

                  > Nie ma zabawysmile Tzn wesela. Jest ślub.

                  Verdano - to tym bardziej idź i na czas ceremonii wycisz telefon. Przecież ślub nie trwa godzinami.
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:53
                    Oczywiście, ze wyciszę, przecież na slubie nie będę miała dzwoniącego telefonu!
                    • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:02
                      verdana napisała:

                      > Oczywiście, ze wyciszę, przecież na slubie nie będę miała dzwoniącego telefonu!

                      To prawda, głupstwo napisałam. Chodziło raczej o przenośnię, żeby wyciszyć go w głowie.

                      A jeśli będziesz musiała rano jechać do szpitala? Skoro tato jest w szpitalu, to będzie pod opieką. Mama z nim też.

                      Chyba trzeba sobie to wszystko po prostu zracjonalizować, coś wziąć na uspokojenie i trudno - co by nie było - w tym momencie córka jest ważniejsza od mamy.
                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:08
                        Nie, mamy nie ma, ona do szpitala nie pojedzie raczej. Zresztą nie jest to konieczne, ojciec jeździ na dializy trzy razy w tygodniu.
                        • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:22
                          Jakoś dziwnie się czyta o Mamie: do szpitala z mężem nie jedzie, na ślub wnuczki też nie...to w czym Mama uczestniczy?
                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:25
                            Wiesz, mama jest bardzo starsza panią. Naprawdę, choć chętnie bym ja teraz udusiła, to w tym wieku po prostu na aktywność juz nie zawsze ma sie siły.
            • szpil1 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:13
              pade napisała:

              > Będę wredna ale może to do Verdany dotrze: mama Ci zrobiła kuku i chcesz to sam
              > o zrobić własnej córce? Pałeczkę sobie przekazujecie?
              >

              Dokładnie to samo pomyślałam uncertain. Verdano, uważam, że nie pójście na ślub - "bo mama może zadzwonić" - będzie bardzo nieładne, w stosunku do własnego dziecka.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:17
                To jeszcze raz "Nie pójdę na ślub, jeśli mama zadzwoni i powie, że umiera". Co nie dosłownie oczywiście, ale się zdarzało.
        • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:46
          a co to za wybory w ogóle? czemu nagła sytuacja z pogorszeniem stanu zdrowia ojca miałaby wykluczyć cię ze ślubu? chyba ojciec w takim wieku, że można się spodziewać najgorszego, no chyba że ten ślub córki to niepoważny jakiś i nie należy się do niego zbytnio przywiązywać? za parę lat będzie kolejny?
        • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:51
          Verdana, ja rozumiem, że jesteś roztrzęsiona i wściekła, ale na pewno chcesz to podać dalej? Jeśli nie pójdziesz, podasz to dalej swojej córce. Nie zepsujesz jej dnia ślubu jej córki za dwadzieścia lat, zepsujesz jej dzień jej własnego ślubu, jutro.

          Wywal tutaj, ochrzań nas, że nie rozumiemy, że tylko wymagamy i tak dalej, że nie OK jest, że jednym wolno wszystko, a drudzy mają przez to tylko obowiązki, a i tak wszyscy żałują tych pierwszych, wyżal się mężowi, napisz matce list i spal, ale na ślub córki idź. Zobaczysz, że na moment zapomnisz o wszystkim. Ja na razie przerabiałam tylko na siostrze, ale w tej chwili nie istnieje nic innego, a potem wszystko wygląda inaczej.
          • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:55
            OK, doczytałam.
            To jest nadal do ogarnięcia, chociaż zostało mało czasu. Umów się ze swoimi synami, że ten jeden dzień oni ogarniają babcię, jeśli zadzwoni telefon, oni do niej jadą. Bo jeśli pozwolisz jej zabrać ci ślub córki, to ją potem za to będziesz miała ochotę udusić - powstrzymaj za nią tę sytuację.
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:59
              Tak, starszy syn już powiedział, ze pojedzie. Ale nie sądzę, tak naprawdę, aby było trzeba. Chodzi mi o co innego, o to, że jutro będę się denerwować, a nie cieszyć.
              • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:02
                >Chodzi mi o co innego, o to, że jutro będę się denerwować, a nie cieszyć.
                A to już zależy tylko od Ciebie. Tak napisałaby prawdziwa verdana, gdyby był to problem innej forumki, prawda?
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:09
                  Nie, akurat tego nigdy nie piszę, bo uczucia i zdenerwowanie nie zależą od tego, co sobie człowiek postanowi.
                  • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:23
                    Ależ zracjonalizowanie zdenerwowania jest jak najbardziej możliwe, opanowanie się i niepsucie wielkiego dnia córki też leży w zasiegu możliwości dorosłego człowieka...
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:25
                      Niezepsucie oczywiście. Nie denerwowanie się raczej już nie.
                      • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:37
                        Nic nie stoi na przeszkodzie, byś denerwowała się wewnętrznie, jednocześnie uśmiechając się promiennie do córki, biorącej właśnie ślub- taka moja definicja niehisterycznej dorosłości...
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:39
                          Alez oczywiście, a wyobrazasz sobie cokolwiek innego?
                          • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:49
                            No to idź, wycisz telefon i przez godzinę ciesz się szczęściem córki- potem wrócisz do martwienia się
                            • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:51
                              kk345 napisała:

                              > No to idź, wycisz telefon i przez godzinę ciesz się szczęściem córki- potem wrócisz do martwienia się

                              'Nie będę myślała o tym dziś, pomyślę o tym jutro"
                              smile
                              • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:01
                                Jeśli ma to uratować dzień choćby córce, to dlaczego nie? Przecież verdana w gruncie rzeczy od tego zaczeła watek; że mama mogła chociaż dziś nie dzwonić- ta sama filozofia...
                                • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:10
                                  kk345 napisała:

                                  > Jeśli ma to uratować dzień choćby córce, to dlaczego nie?

                                  No ależ właśnie tak!
                                  To byłoby wyjście idealne - dla kogoś, kto umie je zastosować.
                                  • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:52
                                    ola_dom napisała:

                                    > kk345 napisała:
                                    >
                                    > > Jeśli ma to uratować dzień choćby córce, to dlaczego nie?
                                    >
                                    > No ależ właśnie tak!
                                    > To byłoby wyjście idealne - dla kogoś, kto umie je zastosować.
                                    >
                                    Ja je czasem stosuję i ... działa!
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:10
                                  Toteż do córki nie dzwonięsmile
                              • kosjanka Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 19:53
                                Ten infantylny tekst nie raz uratował mi dupę, a wszystkich dookoła przed efektami mojej ewentualnej histerii lub nieprzyjemnego nerwowego zachowania. Z innej strony czasem "dzięki" temu nie załatwiam jednak sprawy, która powinna być załatwiona właśnie dzisiaj,nie jutro. A dotyczy to np. mojego zdrowia sad

                                Co do Verdany, to niestety rozumiem Cię doskonale. Mam bardzo podobną sytuację z rodzicami, starymi. Moi mają wprawdzie czworo dzieci, ale ja jestem najbliżej, najczęściej odpowiadam na potrzeby, najczęściej muszę być…I też w dzieciństwie miałam dużo luzu, bo zajmowali się sobą a nie mną. Teraz też zajmują się sobą.
                                Przeminęło z wiatrem
                                • kosjanka Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 19:56
                                  To oczywiście bylo do cytatu ….pomyślę o tym jutro. Sponiewierało mi drzewko
              • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:09
                Będziesz się trochę denerwować i trochę cieszyć. Nie da się nie cieszyć, uwierz.

                Verdana, ten telefon powiedział ci tylko tyle, ile i tak już wiesz - że wszystko może się stać. Tak, wszystko może się stać. Tak, czy to wiemy czy nie, przez cały czas może zadzwonić telefon i wszystko zmienić. Jeżeli nie będziesz miała wyjątkowego szczęścia i nie umrzesz przed wszystkimi, których kochasz, to przez cały czas czekasz na ten telefon, nie wiesz, kiedy on zadzwoni, tak jak nie wiesz, kiedy umrzesz, ale z każdą chwilą się zbliża i nie będzie szanował twoich planów. Wciąż pamiętam swój i przez dłuższy czas kretyńsko się zastanawiałam, czy gdybym wyszła wcześniej z domu i nie odebrała, to czy wszystko byłoby inaczej. Musisz to z powrotem wpakować w strefę biernej wiedzy, bo jak się to sobie powtarza świadomie, to trudno jest żyć.
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:10
                  Ale tu nie dzieje się chwilowo nic bardzo dramatycznego - gdyby sie działo, to naprawdę nie miałabym pretensji.
                  • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:13
                    verdana napisała:

                    > Ale tu nie dzieje się chwilowo nic bardzo dramatycznego

                    NO WŁAŚNIE!
                    Więc zamiast denerwować się o tatę, lepiej pozłość się na mamę - zdenerwowanie w złość w miarę da się przekuć, a złość jednak łatwiejsza do zniesienia smile
                  • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:15
                    Więc dlaczego ewentualność tego telefonu tak cię denerwuje, jeśli on nie będzie znaczył nic dramatycznego?

                    Po prostu oddaj ten telefon synowi na cały dzień. Mama będzie miała uspokajacza, a ty na cały dzień zapomnisz o sprawie.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:18
                      Nie, nie zapomnę, bo denerwuję się jednak - co będzie , jak sie nie uda dializa?
                      • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:33
                        verdana napisała:

                        > Nie, nie zapomnę, bo denerwuję się jednak - co będzie , jak sie nie uda dializa
                        > ?

                        Nie chce być brutalna, ale jeśli nie uda się dializa, to ani twoje zdenerwowanie, ani warowanie przy telefonie, ani nawet obecność w szpitalu nie pomogą.
                        Racjonalizując: nic nie zależy od ciebie, więc wyciszenie telefonu, pójście ma ślub i czasowe wdupiemanie nie pogorszą sytuacji ojca. A twoją i córki zdecydowanie polepszą.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:37
                          Wyciszenie telefonu oczywiście, pójście na ślub oczywiście (syn w razie czego pójdzie do babci), ale chodziło mi o jeden (dosłownie) jeden dzień bez konieczności włączania wdpupiemania i zwyczajnego cieszenia sie slubem.
                          • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:06
                            verdana napisała:

                            >, ale chodziło mi o jeden (dosłownie) jeden dzień bez konieczno
                            > ści włączania wdpupiemania i zwyczajnego cieszenia sie slubem.

                            Podsumujmy: dziś nie tyle martwisz się o stan taty, co jesteś wk...na na mamę, że nie uszanowała szczególnej okazji. Więc nie kituj nam tu, że się denerwujesz co będzie z tatą i jego dializą.
                            Złość na matkę przekuj w czyn, wyłącz telefon już dziś i czuj satysfakcję, że wk...łaś ją tak, jak ona ciebie.
                            W niedzielę możesz spokojnie i z pokorą wrócić do roli grzecznej i wytresowanej córeczki.
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:15
                              Dokładnie tak. A moze nie dokładnie, bo jednak włącza mi sie opcja "trzeba sie martwić", w związku z czym jestem jednocześnie i zła i zmartwiona.
                              • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:23
                                A dlaczego według ciebie trzeba? Bo jak się jeden dzień nie pomartwisz, to będziesz złą córką? Niewdzieczną? Wyrodną? Egoistyczną?

                                Jeśli tak, to jako człowiek mądry i świadomy pewnych mechanizmów, zdajesz sobie sprawę, że przeszłas pranie mózgu i twoja potrzeba martwienia się nie ma nic wspólnego ze stanem faktycznym.
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:25
                                  Bo się martwię. To nie jest zależne od podjętej decyzji. Tzn teraz martwię sie znacznie mniej, ale na początku naprawdę brzmiało to dramatycznie.
                                  • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:55
                                    Martwienie się to JEST decyzja. Dialog w głowie da się zmienić, wyciszyć.
                                    Tak, można przestać ustawicznie się martwić. Jestem tego najlepszym przykładem.
                                    • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:56
                                      Dodam jeszcze, ze martwienie się nie ma nic wspólnego z troską. To upierdliwe, nic nikomu nie przynoszące zajęcie.
                                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:00
                                        Bardzo pomocne. W takim razie troszczę się. Albo jest mi przykro. Albo sie boję.
                                        • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:22
                                          Troska to czyn, martwienie się to myślenie.
                                          Przykrość czy strach to uczucia.
                                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:27
                                            Teoria jest teorią, ale jest to teoretyzowanie, niezbyt pomocne.
                                            • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 20:46
                                              A Ty byś chciała, żeby to było jak z tą piłką u Pomysłowego Dobromira?big_grin
                                              Nie ma tak łatwo, to wymaga pracy nad sobą. Dla niektórych pewnie zbyt ciężkiej.
                      • mawizo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 20:56
                        Nie znam stanu Taty, ale zakładam,ze nic. Moze zostawia go w szpitalu i szybciej zrobia nowa przetoke ( dlatego dializa sie nie udaje?). I beda monitorowac stan. W krytycznej sytuacji zrobia diazlize otrzewnowa. Spoko, Verdanasmile
                    • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:37
                      Ależ to niemożliwe. Ona nie zapomni o sprawie bo nie chce i nie umie. Telefon od matki jest wkurzający ale także Verdanie niezbędny do rytuału jaki od lat odprawia. Bez telefonu przy sobie a ze świadomością, że tam matka może dzwoni - chyba by oszalała z nerwów. Bo pępowina z matką i chęć wyłącznej kontroli nad nią to najważniejsza rzecz w życiu Verdany, ważniejsza niż własne dzieci.
                      • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:41
                        luciolalu napisała:

                        Bo pępowina z matką i chęć wyłącznej kontroli nad
                        > nią to najważniejsza rzecz w życiu Verdany, ważniejsza niż własne dzieci.

                        A to stwierdzenie jest rownie glupie, co wredne. Masz swiadomosc, ze postapilas podle ?
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:46
                          E, nie, to nie było podłe. To było., obawiam sie, o tyle prawdziwe, że dokładnie tego mama ode mnie oczekuje. Ja nie muszę tego robić - i nie robię - ale mam pewne poczucie winy, gdy coś się dzieje, a ja zajmuję się innymi sprawami.
                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:41
                        Nie. Nie jest. Tylko cóż, sa ludzie, którzy martwią sie zdrowiem rodziców, nawet jeśli mają ślub córki. To nie jest taki bardzo niespotykane.
                        • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:54
                          Jesteś wystarczająco samoświadoma, by wiedzieć, ze w Twojej aktualnej sytuacji NIE CHODZI o martwienie się zdrowiem rodziców, które to zdrowie, jak sama piszesz, nie jest zresztą zagrożone bardziej, niż wczoraj.
                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:57
                            Chodzi, naprawdę.
                      • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:42
                        luciolalu napisała:

                        > Bo pępowina z matką i chęć wyłącznej kontroli nad nią to najważniejsza rzecz w życiu Verdany, ważniejsza niż własne dzieci.

                        luciolalu - chyba jesteś tu od niedawna, bo mam wrażenie, że nie znasz kompletnie kontekstu. A on jednak dość istotny tutaj jest.
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:55
            Alez ja córce nic nie zamierzam mówić. Boje się tylko, ze mama zadzwoni rano, ze trzeba jechać do szpitala czy coś w tym guscie.
            • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:57
              ale zakładasz że córka nie zauważy twojej obecności?
              czy też tak bardzo babcię kocha że jej wybaczy tę twoją nieobecność?
            • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:58
              To pojedziesz do tego szpitala, a potem wyjdziesz na ślub córki i wrócisz.
            • obrus_w_paski Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:58
              Dobra rada poniżej- niech synowie to ogarną.
              Mój dziadek był cieżko chory podczas mojego ślubu, zupełnie niezlosliwie. Na dzień mojego ślubu Oplacilam pielęgniarkę która była z nim cały dzień w razie problemu, może coś takiego rozwiąże sytuacje?
            • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:58
              To powiedz synom i niech oni w razie czego jadą. Istnieje duża szansa, że na sam widok wnuka zamiast ciebie babci się z punktu poprawi.
            • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:01
              To jej odpowiesz, ze nie możesz, przyjedziesz po ślubie- sama pisałaś, ze ojciec ma opiekę a problem raczej nie zagraża zyciu, jak rozumiem?
              Na pewno nie włamałaś sie na konto verdanie??? bo Cię nie poznaję...
        • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:57
          verdana 21.07.17, 13:37
          Ślub raczej udany dla mnie nie będzie, bo będę czekała na telefon. Jesli w ogóle pójdę.



          Weź ty się kobieto ogarnij nie rób z siebie histeryczki takiej samej jak matka.
          • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:02
            o, to bardzo trafna uwaga. i wstęp do przekazania pałeczki kolejnej córce.
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:19
              Jak tłumaczę po raz dwudziesty - jesli nie pojadę, to nie dlatego, ze mam fochy i wapory. Tylko dlatego, że nie będę miała innego wyjścia.
              • kk345 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:25
                Przecież sama wyżej piszesz, ze ojcu nic dramatycznego sie nie dzieje? Więc po co i gdzie miałabyś jechać, zamiast być na ślubie własnej, najważniejszej na świecie córki???
              • fomica Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:26
                Eee tam, wymyślasz. Już dziesięc razy napisałaś, że po pierwsze to nie jest nic groźnego, więc nie ma takiej potrzeby żeby jechac i ratować życie, a po drugie że jakby co to dorosły syn zgodził się to ogarnąć. Czyli co najmniej dwa argumenty, że to nie jest dla ciebie sytuacja bez wyjścia.
              • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:26
                Tak samo jak od 30 lat "nie masz wyjścia" i musisz odbierać telefony od matki sączącej toksyny w słuchawkę?
                Sama sobie narzucasz co dla ciebie jest "najważniejsze na świecie" i jakie masz wyjścia z danej sytuacji.
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:32
                  Tak. Poczytaj sobie o problemach tzw. "drugiego pokolenia". Nasi rodzice nie są normalni i bardzo trudno stosować do nich zwykłe normy.
                  I mama nie sączy toksyn, tylko sie skarży. Na ogół nie miała do mnie pretensji, teraz czasem ma, ale to raczej wiek, trudno.
                  • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:59
                    Nie, nie trudno. Każdy ma za sobą jakieś przeżycia i doświadczenia, jest wiele ludzi obarczonych ciężkim życiem. Ale nie można tego przenosić na dzieci, bo to jest nie w porządku wobec nich.
              • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:51
                ależ oczywiście, że nie masz innego wyjscia...
                twoja córka też nie bedzie miała innego wyjścia jak ślubować bez matki, potem się nauczy nie mieć kilku innych wyjśc, bo...
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:52
                  Wiesz, czasem jest tak, zę żadne rozwiązanie nie jest dobre i moralne.
                  • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:58
                    czasem tak, ale akurat nie w tej sytuacji, co ci wypisało setka ludzi.

                    no ale holocaust świetnie zamyka usta...
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:10
                      Mam wrażenie, ze to już także wiek. Niestety.
                      • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:03
                        No i co z tego???
                        Przez dwie godziny zejdzie z piedestału. Przez dwie godziny nie będzie dla Ciebie najważniejsza. Straaszne.
                        Wiesz co, to jest cholernie toksyczne co opisujesz. Ty się "zamartwiasz" durnowato, matka Ciebie szantażuje emocjonalnie, Ty masz wyrzuty, że chcesz czasem normalnie funkcjonować, matka ma o to do Ciebie pretensje...
                        Wiesz co, moja matka ma za sobą koszmarne dzieciństwo, koszmarne, naprawdę. Więc to nie jest tak, że ja nie wiem o czym TY piszesz. Znam z autopsji zamartwianie się, szantaż emocjonalny, ect. Wszystko rozumiem, ale Twojej reakcji na to, co matka wyprawia - nie.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:08
                          Kompletnie nie rozumiesz, o co mi chodzi.
                          Nie chodzi mi o szantaż, ale o to, ze matka kompletnie nie miała oporów, aby powiedzieć coś, co moze mi zepsuć jutrzejszy dzień. Nie chodzi o żadne wyrzuty sumienia, tylko o złość na matkę, ze ma mnie i ślub córki gdzieś. To chyba było jasne w poście startowym.
                          • nenia1 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:11
                            Verdana, ale to chyba nie była niespodzianka? Pewnie ta złość w tobie jest od dawna, ale ją tłumisz i przenosisz na siebie.
                            Bo to TY jutro będziesz co godzinę sprawdzała telefon, matki już do tego nie trzeba. Sama sobie zepsujesz imprezę.
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:16
                              A nie, nie tłamszę. Tylko na forum mi sie pierwszy raz ulałosmile
                              Mnie nie chodzi o sprawdzanie telefonu, tylko o to, ze mama ma moje problemy gdzieś.
                              I nie, nie chodzi tylko o slub.
                              • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:22
                                verdana napisała:

                                > A nie, nie tłamszę. Tylko na forum mi sie pierwszy raz ulałosmile


                                No i - upuscilas pary, wyzalilas sie. Lepiej ? smile
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:24
                                  Tak. O wiele lepiejsmile
                                  • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:26
                                    No i dobrze, to grunt i o to szlo !
                                  • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:27
                                    verdana napisała:

                                    > Tak. O wiele lepiejsmile

                                    O to chodziło, verdano smile
                                    Poza tym - dowiedziałaś się rzeczowych konkretów o dializach, to pomaga spojrzeć racjonalnie na sprawę i także się uspokoić. Bo najpierw to był taki strach, że "niewiadomocosięstanie....". A teraz przynajmniej najważniejsza sprawa w dużym stopniu się rozjaśniła.
                              • nenia1 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:25
                                Ale mama ma twoje problemy gdzieś od dawna. I nie wierzę, że nie tłamsisz, po to co opisujesz jest klasyczną autoagresją.
                                Wolisz ukarać siebie psując sobie jutro ogromnie ważny dzień. W imię czego? Toksycznych relacji? Moja córka miała ślub w maju, wiem jaki to ważny dzień dla córki, ale też ogromnie ważny dla matki. Życzę ci, żebyś się potrafiła wyzwolić i po prostu dobrze się jutro bawiła, żebyś miała do czego wracać we wspomnieniach i żeby ci te wspomnienia ładowały akumulatory.
                                Nie jesteś odpowiedzialna za to co spotkało twoją matkę, nie jesteś na świecie po to, żeby jej coś wynagradzać.
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:29
                                  Nie, to nie jest autoagersja. To jest ciężka cholera. I rozczarowanie, ze dla mamy ślub mojej córki jest do tego stopnia nieważny.
                                  • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:31
                                    Kurczę, Ty masz ewidentny problem z wyrażaniem uczućbig_grin
                                    Nenia ma rację z tym tłamszeniem, zobacz ile czasu zajęło Ci napisanie, że jesteś zła i o co jesteś zła.
                                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:34
                                      Raczej masz ewidentny problem z czytaniem ze zrozumieniem. Post startowy nie wyrazał sympatii dla mamy, tylko ewidentną złość. Przy czym otwartym tekstem to, że jestem zła pisałam tu chyba ze dwadzieścia razy.
                                      Przy czym złość nie wyklucza strachu i troski, jeśli niw wolno używać terminu "zmartwienie".
                                      • nenia1 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:45
                                        Post startowy wyrażał ewidentną złość? big_grin
                                        Przeczytaj sobie go jeszcze raz, sama. Co tam piszesz? "Mam wszystkiego dość".

                                        Człowiek, który ma wszystkiego dość, to nie jest człowiek, który odczuwa złość, zwłaszcza ewidentną. Złość daje kopa, daje energię do działania, walki o swoje. To raczej smutek i poczucie bezradności sprawia, że wszystkiego ma się dość. Ty już wiesz, że jutrzejszy dzień masz skopany, i o to masz do matki żal. Jak poczujesz w końcu złość, taką solidną, to się może jutro będziesz dobrze bawić, zamiast sprawdzać co chwila telefon.
                                      • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 20:23
                                        verdana napisała:

                                        > Raczej masz ewidentny problem z czytaniem ze zrozumieniem. Post startowy nie wy
                                        > razał sympatii dla mamy, tylko ewidentną złość. Przy czym otwartym tekstem to,
                                        > że jestem zła pisałam tu chyba ze dwadzieścia razy.
                                        > Przy czym złość nie wyklucza strachu i troski, jeśli niw wolno używać terminu "
                                        > zmartwienie".
                                        Sorry Verdana, nie mam żadnego problemu. Ewidentnie to pokazałaś zdołowanie i bezsilność, a nie złość. Zerknij sobie na początek wątku. Pytam Cię tam, czy nie mogłabyś się wkurzyć na mamę.
                                        Na Twoje: najchętniej bym na ten ślub nie poszła jest moje:
                                        pade 21.07.17, 13:39
                                        Dlaczego?
                                        Pozłość się na mamę a nie załamuj.

                                        To, że moje posty tak Cię denerwują jest dla mnie dość symptomatyczne.
                          • skarolina Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:12
                            Ta złość powinna być już dawno opanowana. Przyswoić, że matka tak ma i zlewać asertywnie. Pozwalasz na to od lat najwyraźniej i przyznam, mocno się kłóci to z wizerunkiem, który tu wykreowałaś. To nie matka psuje Ci ten dzień. To Ty go chcesz zepsuć. Wszak nie dziś odkryłaś, że matka taka jest - ile lat miałaś, żeby sobie z tym poradzić?
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:23
                              Zlewałam asertywnie całe lata. Dziś się wku...łam.
                              • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:29
                                Nie wierzę. W to zlewanie nie wierzę.
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:36
                                  Nie musisz. Faktem jest, że tak było. To znaczy czasem sie przejmowałam, ale nie dałam się zwariować. Gdybym się dała, to musiałabym siedzieć w domu i nie wychodzić.
                          • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:27
                            verdana napisała:

                            > Kompletnie nie rozumiesz, o co mi chodzi.
                            > Nie chodzi mi o szantaż, ale o to, ze matka kompletnie nie miała oporów, aby po
                            > wiedzieć coś, co moze mi zepsuć jutrzejszy dzień. Nie chodzi o żadne wyrzuty su
                            > mienia, tylko o złość na matkę, ze ma mnie i ślub córki gdzieś. To chyba było j
                            > asne w poście startowym.

                            Ależ doskonale zrozumiałam. Nie pisałaś, że "powinnaś się martwić" bo jak nie, to będziesz złą córką? Nie ma tu szantażu? Nie ma wyrzutów sumienia? To, że Ty tego nie chcesz nazywać w ten sposób, nie oznacza, że to się nie dzieje. Ten telefon dzisiaj to też szantaż, to takie: "uważaj, bo jutro też mogę zadzwonić".
                            Doczytałam niżej, że jesteś zła, w końcu. Też bym była. Byłabym ostro wku.wiona. I olałabym przynajmniej chwilowo to "martwienie się".
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:39
                              Alez nie - pisałam,z ę mama uważa, że powinnam się martwić. Nie, ze ja uwazam, że jestem złą córką, gdy się nie martwię.
                              I tak, uwazam, że jestem dobra córką. To znaczy wystarczająco dobrą.
                              Co nie przeszkadza, ze jak dzwoni matka i sugeruje, zę ojcu mogą dializy nie zrobić, a ostatecznie dowiem sie dopiero po ślubie córki, to jednocześnie mogę się i bać i martwić.
                              • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 20:19
                                No właśnie, mama KAŻE Ci się martwić. O złej córce pisałaś, nie chce mi się szukać, za długi ten wątek.
                                Masz jak najbardziej prawo do uczuć wszelakich. Zresztą są one normalne w tej sytuacji.
                                Nienormalne, a może niezwykłe, jak na Ciebie, jest to, co wyprawiasz w tym wątku. Chociaż, pokazałaś wreszcie ludzką twarz. Chaotyczną, pogubioną, rozedrganą emocjonalnie.
                          • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 21:16
                            verdana napisała:

                            > złość na matkę, ze ma mnie i ślub córki gdzieś

                            Nasuwa się pytanie, z jakiegoż to Bardzo Ważnego Powodu ty nie możesz (nie chcesz) mieć matki gdzieś. Przez jeden dzień swojego życia.
                            • lady-z-gaga Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 09:34
                              Z yych samych powodow, dla ktorych nie może przez jeden dzien życia latac jak ptak. Bo nie ma narzędzi smile
                              • cosmetic.wipes Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 11:07
                                Ależ ma narzędzia. A właściwie jedno, ale wszechmocne. Nazywa się mózg.
                                • lady-z-gaga Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 12:30
                                  No ba... ale w kontaktach z matką ten mozg jest jak złamane skrzydełko - nie działa smile
                  • mawizo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 21:03
                    Masz racje, ale to Ty wybierasz rozwiazanie. W opisanej sytuacji wybralabym slub corki. Chyba, ze bylabym jedyna osoba mogaca uratowac zycie rodzicom. A z tego co wiem ani chirurgiem, ani angiologiem/ nefrologiem nie jesteswink
    • mayaalex Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:42
      Mogla i powinna - ale czy robi cos takiego po raz pierwszy? Czy moze jest osoba z gatunku "JA tak strasznie sie denerwuje i MOJE zdenerwowanie jest najwazniejsze na swiecie"? Bo to jest zazwyczaj przypadlosc niestety nieuleczalna...
      Jesli natomiast sprawa jest jednorazowa to coz, kazdemu czasem zdarzy sie nie pomyslec i powiedziec cos, co lepiej byloby zachowac dla siebie.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:00
        Nie.Nie po raz pierwszy.
        • mayaalex Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:08
          Doczytalam reszte watku. Dobrze, ze syn bedzie ogarnial sytuacje w razie naglych problemow - i uwazam, ze Ty na slubie corki musisz byc. Nie tylko ze wzgledu na corke ale i na matke (i swoj ewentualny zal do niej, gdybys na slubie nie byla). To jest dzien Twojej corki. Nie masz prawa robic jej tego, co robi Tobie Twoja mama - bo jesli, nawet z najbardziej slusznych i plynacych z serca motywow, nie odcielas pepowiny i nie pracowalas nad tym problemem wczesniej, to jestes wspolodpowiedzialna za sytuacje i mysle, ze powinnas postarac sie chronic corke przed jej konsekwencjami.
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:10
            Będę na 100% - poza sytuacją autentycznie dramatyczną, ale nie sadzę.
            • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:16
              verdana napisała:

              > Będę na 100% - poza sytuacją autentycznie dramatyczną, ale nie sadzę.

              A to już wygląda na postęp, bo na początku pisałaś "najwyżej nie będę", a "najwyżej" nie oznacza wcale najwyższej konieczności, jak wiemy smile
    • fomica Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:43
      Najwyraźniej nie mogła. Potrzebowała się wygadać, wypłakać, jest przestraszona, normalne. Uznała, że ty jesteś dla niej podporą, powiernikiem i przed tobą może to wyrzucić. Może błędnie uznała uncertain
      Kilka lat temu przydarzyło mi się coś złego - w nerwach i łzach zadzwoniłam do siostry, wypłakałam się, ona wysłuchała, pocieszyła, następnego dnia ochłonęłam i nawet było mi wstyd tej histerii. Ale gdyby siostra wtedy wysyłała sygnał "weź się ogarnij ze swoim problemem, nie mogłaś zaczekać i powiedzieć mi tego pojutrze!?" to by mnie to zabolało.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:45
        Mam dzwoni do mnie ze wszystkimi nieszczęściami codziennie od 30 lat. Ja chciałam, aby nie dzwoniła ten jeden, jedyny dzień.
        • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
          Tak to nie ma big_grin ale wiesz gdzies tam jest wszechświat gdzie nie zadzwonila big_grin
        • obrus_w_paski Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:49
          Ale skoro dzwoniła codziennie przez 30 lat co daje jakieś 11 tysięcy dni pod rząd to trudno się dziwić ze zadzwoniła i dzień przed ślubem wnuczki najwyraźniej dla niej to żadna różnica
        • fomica Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:49
          Chciałas i jej to powiedziałaś? Skoro dzwoni codziennie od 30 lat to skąd pomysł że nagle któregoś dnia nie zadzwoni? Ten szczególny dzień jest przecież jutro, a nie dziś.
      • pade Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:46
        To nie to samo. To jest inna relacja i inna sytuacja.
        Ślub dziecka, ślub własnej córki sam w sobie jest dość stresujący. Dokładanie w takiej sytuacji stresu jest bardzo egocentryczne.
      • zosia_1 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:24
        ale w tej sytuacji , o której piszesz nie działo się nic nadzwyczajnego, a verdana ma jutro ślub córki, wiec to oczywiste , ze tym faktem się denewuje, no jakieś emocje są. Mama verdany wie o ślubie wnuczki, verdana także pzreżywa chorobę ojca, szkoda,ze uwazacie, że skoro tyle pzreżywa to można jej jeszcze trochę dorzucić zmartwień. Jeśłi mama verdany, mimo tego,ze wie , że verdana też ma swoje emocje i ważne sprawy zwala na nią swoje strachy, to wg mnie to oznacza,że dba tylko siebe, a nie, ze ufa jej.
        Przykro mi Vaerdano.
    • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:44
      Z jednej strony - powinna była.
      Z drugiej strony, o ile dobrze kojarzę, jesteś jedynaczką. Więc chyba byłaś jej jedynym wentylem bezpieczeństwa i nie uniosła tego sama. Co niestety wcale nie znaczy, że z definicji masz więcej sił niż jedno z licznego rodzeństwa, więc jest trochę niesprawiedliwe.
      Bardzo mi przykro, że cię to dopada tuż przed ślubem córki, trzymam kciuki, żeby wszystko się dobrze ułożyło.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:46
        To nie dopada mnie tuż przed ślubem. Codziennie od lat mam kilka telefonów z kolejnymi problemami. Z ojcem problem jest od kilku miesięcy. Nie mam żalu, chodzi mi tylko o jeden, jedyny dzień.
        • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:49
          I codziennie od lat mamusine trucie powinnaś ucinać wysłuchując tylko tych które są faktycznym problemem jaki możesz rozwiązać. To dziś byś obciążającego telefonu nie miała. Cała reszta to potrzeba mamusi wizyty u gariatry lub psychiatry.
        • obrus_w_paski Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:53
          Myśle ze 30 lat to wystarczająco na przyzwyczajenie się do takich telefonów i zorganizowanie sobie jakiejś taktyki np wyłączenie komórki albo nieodbieranie. Prze te 30 lat na pewno dużo istotnych rzeczy miało miejsce w twoim życiu a matka i tak dzwoniła, trudno oczekiwać zeby nagle poszła po rozum do głowy (chociaż rozumiem nadzieje)
        • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:56
          To tak jak pisałam gdzie indziej, sprzedaj to twoim synom. Oni w tym jednym dniu niech odpowiadają za babcię, komunikację z babcią, jeżdżenie do babci. Zrobią to dla ciebie i będą bardziej zadowoleni, niż gdyby cię babcia zgarnęła.
        • little_fish Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:57
          Może to trochę brutalnie zabrzmi, ale skoro mama dzwoni od wielu lat, codziennie, z każdym problemem, to naprawdę spodziewałaś się że teraz nie zadzwoni? Rozumiem, że pewnie miałaś taką nadzieję, ale generalnie nie powinnaś być zaskoczona. Choć rozumiem że jesteś rozczarowana. Z pewnością nie raz dopadła Cię z problemami w mało odpowiednim momencie 😑. Ja postarałabym się zrobić wszystko, żeby nie zepsuć tego dnia córce. Zbagatelizuj informacje albo faktycznie wycisz telefon, ignoruj smsy ze stosunkowo blahymi informacjami....
          Trzymaj się ciepło i możliwie spokojnie
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:01
            Nie jestem zaskoczona. Jestem absolutnie zdołowana.
        • claudel6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:22
          no to dawno temu powinnaś przestać codziennie odbierać telefony. mm by się oduczyła.
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:28
            Nie mogę. Mama naprawdę nie jest zdrowa psychicznie, jak nie odbieram, to dzwoni do sąsiadów, dzieci, znajomych. Ma powody, aby nie być zdrowa, wiec rozumiem. Choć racja, ze powinnam sie jednak trochę bardziej postawić wiele lat temu.
            I kto mówi o codziennym odbieraniu? Mnie codzienne telefony nie przeszkadzają. Ja mówię o 5 telefonach dzienniesmile
            • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:29
              Trudno, to niech dzwoni po sąsiadach. Twoim obowiązkiem jako matki jest być tego dnia przy córce.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:33
                Też tak uwazam. Tylko to nei zmienia mojej sytuacji.
    • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:47
      Pewnie zawsze pozwalałaś matce wieszać na tobie wszelkie swoje nakręcone histerie - więc matka to zrobiła i teraz, tak jak zwykle nie myśląc wcale o tym co ty masz teraz na głowie.
      Niestety ale musiałabyś matkę sobie "wychować" dużo wcześniej by tego nie robiła.
      Bo tak realnie rzecz biorąc - zabieg się nie udał teraz, ale zrobią go później i ojciec od tego nie umrze. Więc matka niepotrzebnie bije pianę bo fakt że "bo ona się będzie denerwować" nie jest najważniejszą rzeczą na świecie. I od czasu do czasu powinnaś jej o tym przypomnieć, a jak nie umie sama swoich nerwów opanowac to powinna się do lekarza po pigułki podnoszące nastrój przejść.
      Dałaś sobie wleźć na głowę i zrobić z siebie "kubeł na matczyną histerię".
      Od czasu do czasu powinnaś matkę przywołać do porządku, wspominając że ty też masz swoje problemy więc mogłaby je uwzględnić w swojej gadaninie.
      A czemu nie jest na ślubie twojej córki? Nie można było ojca z opiekunką zostawić a matka na ślub wnuczki przyjechać? Czy też uważa że centrum wszechświata to ona i jej dom a twoje rodzinne wydarzenia nie są ważne?

      No i sama też się uspokój. Na odległość nic nie poradzisz więc wyluzuj, zajmij się tym na co masz wpływ.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:35
        Jak pisałam - mama jest dzieckiem Holocaustu. Niestety, moja historia nie jest wyjątkowa, całe drugie pokolenie tak ma.
        Mama ma powody, by nie być na ślubie. Ojciec opiekunki nie potrzebuje. Radzi sobie sam.
        • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:37
          Jakież to mogą być powody???? Żeby ranić wnuczkę i poniekąd przekazywać jej pałeczkę dziwności i niewygody dalej.
          • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:41
            kia5 napisała:

            > Jakież to mogą być powody????

            hmmm.... Holocaust i jego następstwa? Plus bardzo podeszły wiek?
            • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:43
              Holocaust to tragedia, ale nie może być usprawiedliwieniem dla krzywdzenia innych. W tym najbliższych.
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:42
            Na przykład problemy z poruszaniem się 85-latki.
            • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:57
              Problemy z poruszaniem się to żaden problem. U nas na ślubie i weselu była babcia obwieziona wszędzie gdzie trzeba na wózku inwalidzkim przez jednego z członków rodziny.
              Zrozumiałabym że babcia nie chce iść na ślub bo wnuczka wychodzi za Niemca a babcia po obozie ma traumę. Natomiast kwestie fizyczno-zdrwotne są do przeskoczenia, ba, prawdopodobnie babci by się dużo lepiej zrobiło jakby ktoś ją wziął do ludzi z okazji takiej imprezy jak ślub wnuczki. Oderwałaby się od swojej paranoi która narasta gdy się zamyka sama w domu.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:59
                E, mój syn brał ślub w Berlinie i ku naszemu absolutnemu zdumieniu mama w ogóle nie protestowałasmile
                Mama jest dorosłą osobą, absolutnie w pełni władz umysłowych i zdecydowała, że nie idzie. I nie jest sama w domu, albowiem mieszka z mężem, także w pełni władz umysłowych.
                • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:03
                  a co na to córka? nie poczuła się olana do kwadratu?
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:11
                    Córka nie uważa, aby babcia musiała być, jeśli nie czuje się na siłach.
                    • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:15
                      ale to nie w siłach chyba problem, napisałaś o nie-do-końca poważnych powodach, które jednakowoż rozumiesz
                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:19
                        Niezależnie od powodów - córka rozumie.
              • ichi51e Re: Ślub, choroba, szczerość 22.07.17, 10:37
                to ze fizycznie by sie dalo nie znaczy ze by sie faktycznie dalo. Dla babcie wiekszym stresem byloby wybranie sie na slub niz radosc z byciantam w takiej sytuacji nie ma sensu jej zawozic zeby sie nad nia znecac.
                Moja babcia ma co prawda 93 ale po prostu juz nie wychodzi i jak sie z nia rozmawia o tym to po prostu widac ze to jest poza jej mozliwosciami (przede wszystkim psychicznymi a nie fizycznym) bo te to sa detale. Moja mama kiedys powiedziala ze jak byla mlodsza dziwila sie czemu starym ludziom sie "nie chce". Obecnie mowi ze z czasem coraz bardziej to rozumie
    • la_mujer75 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:50
      Nie powinna, ale nie pomyślała. Mnie samej tak się kilka razy zdarzyło, że nie pomyślałam i wypłakiwałam na ramieniu własnej matki swoje lęki, nie biorąc pod uwagę jej odczuć. Fakt, że nie były to sprawy tak ważne, jak ślub córki, ale i tak "popsułam" jej humor.
      Nauczona doświadczeniem, jak rok temu mój brat przyjeżdżał ze swoją rodziną do Polski po 6 letniej nieobecności, milczałam jak zaklęta, że oni akurat czekają na bardzo ważną informację- u bratowej podejrzewano (wręcz kilku lekarzy było pewnych) bardzo złośliwego czerniaka, z rodzaju tych, co to nawet nie "opłaca" się leczyć, bo efekt jest zerowy. Wiedziałam o tym tylko ja. Gdy wreszcie dostali pewność, że to nie jest jednak czerniak i podzielili się tą informacją, matka była oburzona, że wszyscy (czyli brat, bratowa i ja) to przed nią zataili. A myśmy chcieli, aby w pełni cieszyła pobytem syna i jego rodziny.
      Do tej pory, od czasu do czasu, matka mi to wypomina....
      • bi_scotti Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:07
        Verdana, masz jakas dobra przyjaciolke, ktora na slub nie jest zaproszona a mama ja zna? Popros ja zeby spedzila sobote z Twoimi rodzicami i wspierala jesli ... something happens. Ja bym to dla Ciebie zrobila gdybysmy sie przyjaznily i wierze gleboko, ze wiekszosc ludzi ma kogos takiego, kto oleje wlasne plany na sobote zeby bliskiej osobie ulatwic w miare spokojne "przetrwanie" slubu corki smile Moze to jest takie "imigranckie myslenie" ale ja jestem jakos tam przyzwyczajona (moze rozpieszczona?) do tego, ze opieram sie na w roznych sprawach na moim circle of friends a gdy trzeba, - ja jestem oparciem. Rozejrzyj sie wokol siebie, na pewno jest ktos, dla kogo jestes wazna na tyle by zdjac z Ciebie ciezar obowiazku na jutro wspierajac Twoich rodzicow na tyle na ile beda tego potrzebowali. I telefonu nie sprawdzaj jutro co godzine! Usmiechaj sie na zdjeciach i wzrusz sie nalezycie, bo jak inaczej wink
        BTW, slub 22 lipca w obecnej Polsce to juz prawie jak publiczne ogloszenie wlasnego lewactwa tongue_out
        Zdrowia i pogody ducha na jutro dla wszystkich i samego dobra dla mlodej pary na dluga wspolna droge! Cheers.
        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:11
          Nie, nie mam. Zresztą mama nikogo by nie wpuściła.
          A lewactwo jak najbardziejsmile
    • maadzik3 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:56
      Przykro mi sad Czasem tak jest że dusząc się musimy coś powiedzieć najbliższym, pewnie tak jest teraz z Twoją mamą. Czasem jest tak że z uwagi na najbliższych nie powinniśmy tego w danym momencie robić. I wtedy dawca (miłości i ciepła dla bliskich) i biorca (miłości i ciepła od bliskich) tłuką się w nas. Różny jest efekt. W Twojej Mamie się tłukli z takim efektem.
      Rozumiem że masz wszystkiego dość i że Mama powinna poczekać, ale może łatwiej będzie (choć i tak trudno) zamiast myśleć o sytuacji, o tym, że Tata czeka na dializę, co będzie jeśli jeżeli pomyślisz że to był konieczny upust emocjonalny osoby żyjącej w stresie, niemłodej wszak i czasem samotnej i przestraszonej i że Twoją główną rolą (zwłaszcza wobec jutrzejszej uroczystości) jest wysłuchać, wyrazić współczucie i.... do jutrzejszego dnia zapomnieć o sprawie. Bo najważniejsze że pozwoliłaś wyrzucić to Mamie z siebie. Że wbrew woli i znacznym swoim kosztem? Czasem tak (i gorzej) z osobami kochanymi bywa. Oby więź była prawdziwa i w dwie strony co nie jest niestety tak częste
    • agonyaunt Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 13:59
      Starsza przestraszona pani powinna roztoczyć parasol ochronny nad dorosłą córką, odcinając ją od nienajlepszych informacji o sytuacji ojca tejże dorosłej córki, tylko dlatego, że córka tej córki bierze ślub i nie powinno się im tego dnia psuć?

      Verdano, rozumiem nerwy i współczuję sytuacji, ale zdajesz sobie sprawę z tego jak egoistycznie to zabrzmiało?
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:02
        Naprawde, tak strasznie egoistyczne jest oczekiwanie, że wiadomość dostałabym jutro o 16, a nie dziś? To nie jest kwestia typu "ojciec dostał zawału"
        • fomica Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:08
          No to ja chyba nie rozumiem. Życie twojego ojca jest zagrożone czy nie? Czy jutro może się nie obudzić po tym zabiegu?
          Skoro to jakiś rutynowy, niegroźny zabieg to skąd to poruszenie, że aż rozważasz niepójście na ślub bo 'będę się okropnie denerwować"? Tzn. czym?
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:12
            Nie, nie jest. Jutro nie ma żadnego zabiegu. Nie rozważam niepójścia na slub, tylko rozważam, czy rano nie będzie telefonu, ze ktoś musi się pojawić.
            • fomica Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:15
              Wyżej napisałaś, że sprawa jest już dogadana z synem - jakby co to on pójdzie, czyli nadal sprawa jest jakby obok ciebie.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:21
                Dogadałam w trakcie dyskusji forumowejsmile
        • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:09
          więc skoro nie jest, to czym się martwisz?

        • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:09
          No to z czym masz problem?? Nie jest to kwestia zagrożenia życia a ty bijesz pianę histerii i spazmów jakby ci oboje rodzice mieli jutro umrzeć.
          Matka pojęczała JAK ZWYKLE by sobie ulżyć a ty spazmy i depresja bo dlaczego ci ona pojęczała jak zwykle(jak codziennie!) jeśli powinna tym razem nie pojęczeć.
          Sorry, ale problem masz większy sama z sobą niż z matką.
          Albo szukasz zastępczej ofiary którą obciążysz tym, że nie radzisz sobie z odejściem na dobre własnej córki(ślub).
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:14
            Córka wyprowadziła się sześć lat temusmile Od roku mieszka z narzeczonym. Więc ślub tu nic nie zmienia.
        • agonyaunt Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:21
          Dla mnie tak.
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:22
            Dla mnie nie. Przynajmniej w kontekście rzekomego "tracenia córki"
            • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:53
              tak czułam, że ten ślub dla ciebie nic nie znaczy, w sensie sybmolicznym rówież, ważne jest że mama płacze...
            • agonyaunt Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:56
              Jeśli dobrze wychowałaś córkę, to nie stracisz jej dlatego, że w połowie uroczystości wyjdziesz i pojedziesz do ojca do szpitala, bo akurat dzieje się coś złego. Ślub zawsze można przełożyć.

              Masz starego ojca z poważnym problemem zdrowotnym, u którego pojawiły się komplikacje z tym problemem związane. Może to nie zawał, ale rezultat może być taki sam (chociaż mam nadzieję, że wszystko pójdzie OK i jeszcze długo będziesz się tatą cieszyć). Masz też starą mamę, która przeżywa bardzo stresujące chwile. Ja bym w takiej sytuacji chciała wiedzieć co się u nich dzieje i byłabym wściekła, gdyby ktoś mnie odciął od wiadomości. A mówię z doświadczenia, bo ktoś kiedyś próbował mnie tak "chronić".
              • kaz_nodzieja Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:03
                Mój znajomy dostał zawału (kolejnego) w dniu ślubu córki. To dopiero był hard core.
                • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 23:54
                  a mój znajomy raczył się powiesić w dniu ślubu córki, inna sprawa, że raczej jej nie widywał zbyt często.
              • volta2 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:04
                ależ tu nie ma mowy o stracie córki...

                a verdana nie ma się zajmować ojcem z tego co pisze, bo ten jest pod opieką a jedynie ustąpić schizującej matce, której obiektywnie nic poza schizami się nie dzieje.
                • agonyaunt Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:37
                  Obiektywnie, schizująca, 85-letnia, ruchowo ograniczona matka mająca schorowanego męża w szpitalu ma prawo schizować. A Verdana może reagować jak chce, w końcu jest dorosła. Tylko jak widać z opisów sama schizuje, bo jednak się ojcem martwi, chociaż jednocześnie próbuje sobie na zimno zracjonalizować, że przecież to tylko rutynowy zabieg. Więc niech przestanie zwalać na matkę, tylko niech w końcu nauczy się radzić sobie z własnymi nerwami.

                  Sorry, ale żal do matki bo nie poczekała z telefonem, że ojciec ma problemy zdrowotne, do czasu po ślubie córki, jest totalnie niedorzeczny i nie mieści się w moim postrzeganiu świata. I o ile współczuję stresu i niepotrzebnych złych emocji, o tyle uważam, że to Verdana sama sobie ten stres i złe emocje funduje.
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:38
                    Ojciec ma te problemy od dawna. Nie jest to nic nowego. ma mieć jutro dializę, bo dzisiejsza sie nie udała - a nie ma mieć jutro operacji na otwartym sercu.
                    • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:41
                      no właśnie, wobec tego przyczytaj to co pisałaś, bo jednak można odnieść wrażenie, że to operacja na otwartym sercu
                      przeczysz sama sobie - mówię to bez złośliwości, staram Ci pokazać paradoks twojego myślenia
                  • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:38
                    Dokładnie. A to stara baba już więc raczej ma to nieuleczalne.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:45
                      To chodzi dokładnie o to, co napisała tt-ka. O wymaganie ode mnie, abym martwiła sie w dniu ślubu córki. Dlatego trafia mnie szlag. I tak, po takim telefonie zaczynam się martwić, co chyba nietrudno zrozumieć.
                      • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:48
                        A przepraszam bardzo ty masz 5 lat że "musisz" robić to co mamusia wymaga?
                        Od matki zmian wymagasz a sama przez 30 lat te telefony jak cielę odbierasz i zawsze masz dla siebie usprawiedliwienie że "musisz bo to ona wymaga". No jaja pańskie.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:52
                          Nie musze robić. Jednak przez te lata zobaczyłam, ze łatwiej jest odebrać telefon, niż mieć na progu wściekłą sąsiadkę, albo matkę, która przyszła zobaczyć, czy żyję. Albo wściekłe telefony dzieci.
                          Odbieram i tak tylko wtedy, gdy mogę. Nigdy w pracy.
                          • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:54
                            niech zatem slub bedzie pracą
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:57
                              Ależ oczywiscie. przecież nie o to chodzi, ze mama zadzwoni w czasie ślubu. Nie zadzwoni.
                              Tylko ja będę czekała na wiadomość, czy wszystko jest OK.
                              • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:01
                                no, ale przecież joasia napisała Ci jakie są opcje (że jak nie x to y), a i Ty sama napisałaś, że to nie operacja na otwartym sercu
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:03
                                  Od czasu, jak mi Joasia napisała, to naprawde jest mi znacznie lepiej. Bo to, co przedstawiała mama wyglądało tak, że jak nie zrobią, to nie wiadomo co będzie.
                                  • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:05
                                    pewnie mamie o to chodziło, ale teraz Ty już wiesz, jak to wygląda i wiesz też, że martwienie nie wydłuża życia osobie, o którą się martwimy, więc lepoiej się nie martwić, bo to z półki "NAGATYWNE" jest,
                                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:11
                                      O, tu bym polemizowała. Dzięki martwieniu sie bardzo szybko wysłałam bliską osobę do lekarza.
                                      • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:17
                                        Verdana, ktoś kiedyś na tym forum powiedział, że nie ma ofiar, są ochotnicy.
                                        I to jest święta prawda.
                                        Jest jak jest bo chyba chcesz, żeby tak było.
                                  • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:16
                                    Dokładnie ty tak samo przedstawiłaś swoją sprawę na forum, że "o phosze! co to się będzie działo! jaka to straszna rzecz się wydarzyła, wręcz na ślub córki nie będę mogła iść, obowiązkowo zamartwieąc się muszę i już cały ślub córki zepsuty i się nim cieszyć nie mogę! spazmy!"
                                  • tak_to_nowy_nick Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:42
                                    verdana napisała:

                                    > Od czasu, jak mi Joasia napisała, to naprawde jest mi znacznie lepiej. Bo to, c
                                    > o przedstawiała mama wyglądało tak, że jak nie zrobią, to nie wiadomo co będzie

                                    Verdano, jako osoba mająca za sobą ponad 9 lat dializ dodam jeszcze, że:

                                    a. mnóstwo pacjentów ma mniejsze lub większe problemy z przetokami i zakładanie cewnika w takiej sytuacji to naprawdę nic wielkiego - 20-minutowy zabieg porównywalny do zakładania centralnego wkłucia, można go wykonać nawet na zwykłej sali szpitalnej na łóżku, tyle że robi to chirurg; z takim cewnikiem można normalnie długo funkcjonować, iść do domu, chodzić po ulicy itd.

                                    b. "naprawa" przetoki, a konkretnie wykonanie nowej na tych samych naczyniach, na których działała stara (a tak się zazwyczaj robi) trwa godzinę-półtorej i wykonuje się to bez potrzeby znieczulenia ogólnego, wystarczy "wyłączyć" rękę pacjenta, więc jedyny dyskomfort to potrzeba leżenia i gapienia się w sufit w czasie, gdy chirurg robi swoje - piszę z osobistego doświadczenia; czyli także ten wariant to żaden dramat.

                                    Postaraj się aż tak nie przejmować, niewydolność nerek i potrzeba hemodializ to nic przyjemnego, ale też nie wyrok. Rozumiem, że twoja mama przedstawia to w skrajnie czarnych barwach i dramatyzuje, ale ty spróbuj znaleźć oparcie w faktach smile
                                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:50
                                      Zwykle tak robię. Ale jak w przeddzień ślubu dzwoni matka w histerii, że w dniu ślubu "niewiedomocobędzie" i ze ona tego nie wytrzyma, to racjonalność człowiekowi się wyłącza.
                      • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:18
                        verdana napisała:

                        > To chodzi dokładnie o to, co napisała tt-ka. O wymaganie ode mnie,
                        > abym martwiła sie w dniu ślubu córki. Dlatego trafia mnie szlag.

                        Pisałaś wcześniej, że mama raczej nie działa świadomie, celowo i z premedytacją?
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:23
                          To jest nieświadome - mama uważa, ze martwienie się jest obowiazkiem
                          • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:37
                            verdana napisała:

                            > To jest nieświadome - mama uważa, ze martwienie się jest obowiazkiem

                            O.K., zrozumiałam już po kolejnym poście, który był niżej.
                        • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:52
                          ola_dom napisała:

                          > verdana napisała:
                          wymaganie ode mnie,
                          > > abym martwiła sie w dniu ślubu córki. Dlatego trafia mnie szlag.

                          > Pisałaś wcześniej, że mama raczej nie działa świadomie, celowo i z premedytacją
                          > ?

                          Ola, to nie ma znaczenia. To juz moze leciec z automatu i , dajmy na to, odruchowo i bez emocji lykasz, ze komus zawsze cos (na przyklad dziecko potyka sie zawsze w tym samym miejscu, a Ty podtrzymujesz nie myslac o tym), a za ktoryms razem, albo ktoregos szczegolnie trudnego dnia nie wytrzymasz i uleje sie "czy ty zawsze musisz !!!!"


                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:58
                            Dokładnie tak. Przyzwyczaiłam sie, nawet nieszczególnie mi to ciąży, nie zwracam uwagi na wiele rzeczy - ale dziś naprawdę był ten "o jeden most za daleko".
                            Dzwonił przed chwiła ojciec, też mówiąc, ze ma jutro dializę, ale przede wszystkim pytał o przygotowania do ślubu, o sukienkę, o to, kiedy przyjeżdżają teściowie. To jednak było zupełnie co innego - ta sama informacja, ale bez olania tego,z ę jutro jest ślub.
        • nangaparbat3 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:52
          Wcale nie jest egoistyczne, natomiast ona jest skupiona na ojcu, pomyśl, tyle lat razem.
          Ty nie masz rodzeństwa, prawda? To jest problem, gdyby bylo więcej dzieci, rozlozyloby się.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:01
      To ze matka jezdzi po Tobie jak po lysej kobyle to jedno. Ale ze Ty chesz corce zrobic najwieksze świństwo to juz jest niewyobrazalne. Madra kobita jestes a teraz pozamienialas sie z oslem na rozumy ;/
      • jola-kotka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:11
        Acha czyli matka moze tam umierac ze strachu ,bac sie o zycie meza i przypomina ojca autorki watku,ale ma milczec zeby corce nie psuc humoru bo inaczej to jezdzi po niej jak po lysej kobyle,a martwienie sie o zdrowie ojca to jest pozamienianie sie rozumem. Jakie swinstwo corce? Ze co,ze w trakcie wesela dowie sie o stan zdrowia ojca. Nie chcialabym byc ktoryms z twoich rodzicow,takie dziecko miec to najwieksza porazka zyciowa. Slub corki w obliczu spraw ostatecznych to pikus,slubow corka moze miec jeszcze piec nie umiera,ojca moze juz nigdy nie zobaczyc,wiec ...
        • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:20
          Verdana ma toksyczną relacje z matka. Jak tego nei widzisz to znaczy, ze tez masz cos z glowa. Mamusia za to moze corce psuc ważny dzien...
          Moze Ty sobie wychodzisz za maz co chwile ale wierz mi ze nie kazdy ma tak lekkie podejście do malzenstwa.
          • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:26
            Gdyby córka verdany była seryjną mężatką jeszcze bym rozumiało to lekkie podejście do jej ślubu. Ale jak rozumiem to pierwszy ślub jedynej córki. Dziewczyna może zostać sama w tak ważnym dla niej dniu, bo babcia odstawia histerię. Smutne.
            • jola-kotka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:35
              Sama? Bo matka telefon odbierze w trakcie wesela?
          • jola-kotka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:36
            Toksyczna bo podzielila sie strachem o zdrowie meza i jej ojca ty wiesz co to jest toksyczna relacja z matka?
            • zuleyka.z.talgaru Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:39
              Czy Ty czytałas caly watek? Zjedz cos bo Ci myslenie siada.
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:39
              Strach o zdrowie ojca towarzyszy nam od paru miesięcy codziennie i codziennie mama się tym dzieli. Jeden dzień mogła sobie darować. Chyba.
              • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:42
                verdana, a czy dopuszczasz myśl, że tato któregoś dnia umrze
                tak po prostu?
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:46
                  Tak.Oczywiście. Wszyscy umrą. Co chyba nie znaczy, że należy bezustannie o tym myśleć, niezależnie od sytuacji. Chciałabym akurat jutro o tym nie myśleć, zupełnie nie wiem czemu.
                  Poza tym zycie bywa dziwne. Ja mogę umrzeć wczesniej.
                  • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:48
                    więc właśnie nie nalezy o tym myśleć, bo myslenie o śmierci lub nie nijak ma się do jej przyjścia
                    natomiast niemyślenie o niej oszczędza nerwów
                    śmierć jest częścią życia, każdego
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:53
                      Przykro mi, ale nie jestem w stanie nie martwić sie, ze ojciec umrze. Niezależnie od tego, czy jest to normalne, czy nie.
                      • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:56
                        to nie kwestia normalności lub nie
                        ja się martwiłam, jak byłam w Twojej sytuacji. Jest to już poza mną. Taty nie ma. I dopiero teraz zrozumiałam, jak bardzo bez sensu - dla mnie i dla Niego było to martwienie się.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:58
                          Chyba jednak nie bez sensu jest mieć uczucia.
                          • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:03
                            to nie jest kwestia uczuć, bo martwienie się nie jest uczuciem, ale czynnością. Można kogoś kochac niesamowicie, ale nie martowić się , że umrze, bo przecież i tak kiedyś umrze. W miejsce martiwenia nalezy się cieszyć tym , ze jest.
                            • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:04
                              "ilość " martiwenia nie przedłuża życia. Nikomu.
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:04
                              Nie, smutek jest uczuciem. Nie do końca kontrolowanym.
                              • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:06
                                ale tu nie ma miejsca na smutek. tata jest.
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:12
                                  Cóż, w takim razie nigdy nie ma miejsca na smutek. W żadnej sytuacji.
                                  • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:14
                                    smutek jest po
                                    • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:20
                                      kia5 napisała:

                                      > smutek jest po

                                      Niepokój też jest uczuciem.
                      • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:13
                        A cóż ojcu z twojego zamartwiania się? Dla niego ważne są odwiedziny, kontakt, spokój i życzliwośc w domu, pogadanie z córką jak z spokojnym dorosłym człowiekiem a nie wkurzoną albo histeryzującą kolejną na zmianę uległą lub sfochowaną babą przed którą musi swoje emocje i słabości zamykać by jej zamartwienia nie musieć nieść na sobie i to wtedy gdy sam zmaga się z chorobą. Nienormalne jest, że dziadków nie ma na ślubie wnuczki jeśli są na chodzie, bo m.in. po tym widać stopień choroby toczący całą rodzinę, chyba że wnuczka zamierza ich w kolejnych dniach odwiedzić z mężem i zdjęciami.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:18
                          Na litość. Trafił mnie szlag raz. Raz chciałabym , aby mama sie powstrzymała od wylewania zalów. W pozostałe 364 dni roku moze sobie je wylewać spokojnie i otrzyma stosowne pocieszenie.
                          Jest zupełnie normalne, ze dziadków nie ma na ślubie wnuczki. Różne sa obyczaje w rodzinach, nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę.
                          • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:28
                            No są też takie obyczaje, że dziadków na ślubie nie ma a nawet dostają zakaz od córki by się w tym dniu z nią absolutnie nie kontaktowali!
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:31
                              Wiesz, Twoje opowieści stają sie coraz bardziej fantastyczne.
                              • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:46
                                Opowiedz jeszcze o zwyczajach w waszej rodzinie, bo bardzo ciekawie tam macie. I nie zwalaj na holokaust z łaski swojej.
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:52
                                  Mamy bardzo fajną rodzinę. Bardzo udaną synową i w perspektywie bardzo udanego zięcia. Nie mamy natomiast jakiegoś specjalnego nabożeństwa do pielęgnowania podniosłych uroczystości i nie wtrącamy się do tego, jak powinien wyglądać slub dorosłego dziecka.
                        • zla.m Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:13
                          Jessooo, dajcie już spokój tym nieszczęsnym dziadkom i temu, że ich na ślubie nie będzie. Po pierwsze - to sprawa między nimi, a córką verdany i verdana ewidentnie nie czuje się uprawniona do odpowiadania. Po drugie - starsi ludzie (i nie tylko starsi) mogą cierpieć np. na agorafobię, demofobię, różnego rodzaju fobie społeczne (mające za podłożę depresję, długotrwały stres, PTSD itp.), poza trudnościami z poruszaniem mogą mieć inne choroby, którymi nie chcą "chwalić się" publicznie oraz jest pewnie parę innych powodów. Przecież tak naprawdę to nie ma nic do rzeczy, czy dziadkowie będą czy nie - bo i tak verdana już została informacją o problemie "uszczęśliwiona".
              • quilte Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:21
                "Strach o zdrowie ojca towarzyszy nam od paru miesięcy codziennie i codziennie mama się tym dzieli. Jeden dzień mogła sobie darować. Chyba."

                Nie "chyba", Verdano. Z pewnością mogła sobie darować, tak by należało, ale z różnych opisanych przez ciebie względów sobie nie darowała. Jak słusznie zauważyłaś - na bunt jest 30 lat za późno. W twojej sytuacji wbiłabym zęby w ścianę i skupiła się jutro na córce i tylko na córce. Zmuś się. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz jak twoja mama.
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:27
                  Alez oczywiście, że to zrobię. Mam nadzieję, ze mama żadnego numeru nie wywinie.
        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:24
          Alez ojciec nie umiera.
        • agnewo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 18:28
          Tylko,ze ojciec verdany nie umiera. Napisala to w poscie startowym.
    • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:02
      Nie wiemy, czy mama mogla to powiedziec jutro. Powiedziala dzis, stalo sie.
      Bardzo Ci wspolczuje, Verdano, bo kiedys bylam z tej drugiej strony - powiedziec czy nie. W sytuacji zagrozenia zycia, nie pogorszenia zdrowia. Kazda decyzja byla zla.
      Uprzedz posuniecie mamy, zadzwon sama - z tym, ze to jedyny taki dzien w zyciu corki i wylaczasz telefon. Odezwiesz sie po 16.00.
      • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:06
        tt-tka napisała:

        > Uprzedz posuniecie mamy, zadzwon sama - z tym, ze to jedyny taki dzien w zyciu
        > corki i wylaczasz telefon. Odezwiesz sie po 16.00.

        O tym samym pomyślałam - zadzwonić rano, spytać o tatę, może nawet odwiedzić?
        Skoro wiadomo, że chodzi ewentualnie o przedłużony pobyt w szpitalu, to można w tak wyjątkowym dniu postąpić inaczej niż postąpiłoby się w zwykłą sobotę i nie warować pod telefonem.
        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 19:18
          Rano to córka mnie potrzebuje. I o to chodzi - że naprawdę, ten jeden dzień mogłabym nie zastanawiać sie, czy nie trzeba aby rodziców odwiedzić
    • jola-kotka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:05
      Uwazam,ze mama postapila slusznie gdyby odpukac stalo sie cos zlego nieprzewidzianego,sytuacje bys odwrocila i pisala tu jak ona mogla mi nie powiedziec. Slub slubem ale o takich sprawach jak zdrowie ojca powinna cie informowac niezaleznie od sytuacji.
    • kkalipso Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:06
      Wzielabym głęboki oddech i cieszyła ze ślubu córki.
    • ga-ti Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:07
      Verdana, ale ojcu Twojemu nie zagraża duże niebezpieczeństwo? Piszesz, że ewentuslnie przyspieszą zabieg, jednak nie jest to walkamo życie. Więc bardziej teraz chodzi o stan psychiczny Twojej matki, bo to ona może się posypać. A może masz kogoś w rodzinie, bliskich znajomych, może sąsiadka jakaś znana od zawsze, kogoś, kto by mógł przyjśč/przyjechać i być z Twoją mamą, czy przybyć po telefonie gdyby się bardzo zdenerwowała? Mama miałaby pomoc i wsparcie, a Ty spokój, że nie jest sama. Pomyśl, tou dla spokoju Was wszystkich.
      A czy mogła się wstrzymać z tel? No mogła. Podejrzewam, że mama trochę nie przyjmuje do wiadomości Twojego wieku (przepraszam, nie wypominam, ale 30 nie masz wink ), twoich trosk, zmartwień, Twoich spraw i planów. Mam tak w rodzinie, moja babcia, która będąc w wieku mojej mamy była już stara, chora, zmęczona i potrzebująca pomocy, a od mojej mamy wymaga wiecznej dyspozycyjności, sił, wsparcia. Ech, długa historia, ale tu nie o tym.
      Zdrowia dla taty. Udanej uroczystości i szczęścia dla córki! I idź na ślub!
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:16
        Tak, starszy syn zgłosił sie na ochotnika. Ale jeśli sie będzie coś działo, bo na ślubie siostry chce być.
        I muszę powiedzieć, ze trafiłaś w sedno.
      • azja001 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:17
        Skoro potrzebujesz tylko tego jednego dnia to podaruj go sama sobie, należy ci się po tych 30 latach. Mama ci go nie podaruje na pewno , a mama na ślubie wnuczki nie będzie obecna?
        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:28
          Nie, i to zupełnie rozumiem.
          Problem w tym, ze ja sie naprawdę martwię o ojca i nie jestem w stanie przestać.
          • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:33
            No popatrz. Całkiem podobnie się martwisz jak mamusia. Więc moja rada: udaj się do lekarza psychiatry, dobierz sobie leki na te nerwy i dawaj je również do zażywania mamusi. Będziesz miała wreszcie opanowane problemy rodzinne a twoje własne dzieci odetchną z ulgą, podwójną .
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:36
              Byłam u psychologa. Psycholog pokiwał głową ze współczuciem i powiedział, że i tak sobie dobrze radzęsmile Większość drugiego pokolenia jest znacznie bardziej rąbnięta.
              Matce żadne leki nie pomogą, brała je całe lata i ma powody, aby ni być normalna. Nieuleczalne.
              • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:07
                Verdano, ja już nie mogę czytać o tym drugim pokoleniu. To naprawdę nie usprawiedliwia niczego. Moja mama też jest drugim pokoleniem i dała sobie radę. W czym jej wydatnie pomagałam, gdy już mogłam. Nie tłumacz siebie i matki. Relacja jest toksyczna, matka stosuje szantaż emocjonalny, a Ty się mu od zawsze poddajesz. A co na to Twój mąż, ojciec panny młodej? Godzi się spokojnie, że nieuzasadnione histerie teściowej są ważniejsze niż ślub jedynej córki? Nigdy nie protestował, że Twoja relacja z matką nie jest zdrowa?
                • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:09
                  100% milka
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:14
                  Ale to ja jestem drugim pokoleniem i świetnie daję sobie radę. Szlag trafia mnie bardzo sporadycznie i w wyjątkowych wypadkach.
                  Mama jest pierwszym, a to jest zasadnicza różnica.
                  Mąz nie jest w to zaangażowany, przecież oprócz tego,że mnie trafił szlag, to nic sie nie dzieje.
                  • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:18
                    a oczywiście, tylko nie wiadomo czemu wściekłe dzieci dzwonią że zaburzona babcia wydzwania do nich jeśli ty telefonu nie odbierasz..
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:25
                      I co w takim razie? mam odbierać wszystkie telefony?
                  • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:18
                    Ale nie ma dość ciągłych telefonów i obarczania Cię wszystkimi nieszczęściami?

                    Moja mama też jest drugim pokoleniem i widziałam, co robił mój dziadek. I od momentu, gdy już mogłam i umiałam, ja przejęłam pałeczkę i zapewniam Cię, że dało się postawić rozsądne granice. Trudno, bliższa koszula ciału, uznałam, że muszę chronić mamę i widać mam twardszy charakter.
                    • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:20
                      A też dzwonił naście razy dziennie, do sąsiadów, do mnie, jeśli mama nie odbierała i na odwrót. Dużo się działo, naprawdę zapewniam Cię, wiem, jak to wygląda od środka. Ale dało się jednak w jakimś stopniu choćby opanować sytuację. Nie zawsze po dobroci, nie zawsze miło, ale inaczej mojej mama wykończyłaby się.
                • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:24
                  1000/1000
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:32
                    Tylko, zwracam Ci uwagę, to Ty broniłaś mamy, a nie ona sama się broniła.
                    Ja staram sie, aby dzieci były w to jak najmniej zaangażowane.
                    • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:37
                      Ona też się broniła, ile mogła. Im była starsza, tym bardziej, bo sama już nie dawała rady sprostać opiece i oczekiwaniom.
                      Verdano, nie będę Ci już dokopywać, bo sama doskonale wiem, co to znaczy i jak to wygląda. Jednak niestety sama jesteś sobie w jakiś sposób winna, że taka sytuacja w ogóle istnieje. I jeżeli nie chcesz wcielić w życie choć jednej z dawanych Ci tu rozsądnych rad, to naprawdę nie wiem, czego oczekujesz.
                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:40
                        No , to u mnie jest to samo. Tez zaczynam się bronić.
                        Mój ojciec też jest dzieckiem Holocaustu. I widzę, jak bardzo jednak zachowanie zależy i od sytuacji. U mojej mamy doszło tu jeszcze jedno, wyjątkowo niefortunne posunięcie moich dziadków.
                        Ja nie chcę zadnych rad. Chciałam tylko się pożalić, ze jestem wkurw...
                        • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:44
                          Rozumiem. Ale, paradoksalnie powiem Ci, że mnie to zahartowało i jestem bardzo racjonalna, jeśli chodzi o martwienie się i wpędzanie w histerię oraz informowanie bliskich o swoich lękach.
                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:53
                            Hm, mnie chyba też. Tzn w wersji informowania, bo czasem martwię sie indywidualnie.
          • agnewo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:52
            Ale ty histeryzujesz a nie sie martwisz . Twoj ojciec nie umiera w tym szpitalu. Jedyne co sie moze stac to to,ze bedzie musial spedzic kilka dni wiecej w szpitalu w oczekiwaniu kolejnego badania. Dopuscilas do tego,ze twoja matka zawladnala calym twoim zyciem . To ona decyduje co jak i kiedy . Co to za tekst ze jesli zadzwoni to moze nie bedziesz mogla isc na slub wlasnej corki. Zostaw swoj nr kom w szpitalu i popros by w razie powaznych problemow z ojcem oni do ciebie dzwonili i tyle. Od matki bym w ten dzien nie odbierala wcale .
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:00
              Ojciec nie jest w szpitalu.
              Matka o niczym nie decyduje. Jesli zadzwoni, że ma ciśnienie 250 to ktoś będzie musiał tam iść, przykro mi.
              A szlag mnie trafia na to, że matka ma mnie gdzieś. I tyle.
              • agnewo Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:16
                Ale to jest wszystko gdybanie . Jeszcze tego cisnienia nie dostala tak czy nie ? Mysle ze jest bardziej prawdopodobne ,ze jej to cisnienie nie skoczy niz skoczy akurat w tej konkretnej godzinie ,kiedy bedziesz na slubie corki.
              • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:16
                Jak 85 letnia matka ma ciśnienie 250 to dzwonisz po karetkę. Potrzebny jest jej lekarz. Dla jej zdrowia jest obojętne czy przyjedziesz do niej przed czy po ślubie.
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:19
                  Teoretycznie tak. Praktycznie chce zobaczyć, ile osób tak naprawdę by zrobiło.
                  Ale umowa jest taka, ze w razie czego jedzie syn
    • anna_georgina Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:12
      Nie wiem jak to jest że bardzo często śluby, wesela i inne radosne wydarzenia w rodzinie pokrywają się ze szpitalem, śmiercią, wypadkiem starszych już osób...
      Nie chciałam nigdy ubierać tego w teorię o zwracaniu na siebie uwagi przez starszych itd. ale niestety chyba tak jest.
      Trzy lata temu miałam w rodzinie ślub i wesele i chorego pradziadka, lat 95.
      Wszyscy wiedzieli że to kwestia czasu, że on już nie wyzdrowieje, że nas nie poznaje ale mimo to była wielka afera że jak tu się radować jak dziadek umiera (a umierał już z 5-7 lat). Były ostentacyjne płacze jego dzieci przy stole, ostentacyjne chowanie twarzy w ręce, krzyki, rozpacz że JUŻ UMARŁ (zmarł kilka dni później). Ogólnie w centrum było to, nie ślub.
      Przykre było to bardzo i rozumiem rozpacz dzieci kiedy umiera ich rodzic, czy małżonka kiedy umiera twoja miłość. ALE wypadałoby w niektórych sytuacjach nie obarczać rodziny tym wszystkim.
      Więc jedyne co radzę to wyciszyć telefon, bo spodziewałabym się wiadomości pełnych emocji które przerwą Ci to wydarzenie.
      Trzymaj się!
    • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:22
      Czemu babci nie będzie na ślubie wnuczki?
    • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:24
      A nie możesz po prostu powiedzieć mamie: Mamo, jutro jest ślub x - czy możesz wyjątkowo nie dzwonić do 16, będę bardzo zajęta, bo jestem matką panny młodej???
      Dlaczego babcia nie idzie na ślub wnuczki?!
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:29
        Bo nie ma już na to siły. To akurat rozumiem.
        • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:30
          Jest obłożnie chora?
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:37
            Nie, ale ma kłopoty z poruszaniem się.
            • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:41
              niedawno miałam ślub kuzynki, z weselem. Kuzynka ma babcię, która się nie porusza sama. ale chciała być na ślubie, była na półleżąco, ala była.
              Babcia nie może, czy babcia nie chce. Holocaust jako usprawiedliwienie krzywdzenia najbliższych? Sorry za brutalność, ale tak to brzmi. Holocaust jest tragedią, ale nie jest usprawiedliwieniem.
              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:43
                Mama naprawdę mnie nie krzywdziła. Mama nie przyjdzie na ślub, bo miałaby problemy, aby dojść- czy to tak trudno zrozumieć?
                • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:44
                  A nie można jej dowieźć? Może nie można, ale czy nie widzisz, że jądro probelmu jest gdzie indziej?
                  • olena.s Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:52
                    Słuchaj, nie każdy chce i musi. W twojej rodzinie byc moze obecność byłaby tak ważna, że na slub toczono by babcię z kroplówką i defybrylatorem, a ja widziałam dwa śluby, na których nie bylo rodziców, a świadkowie byli z łapanki na ulicy - młodzi potanowili bowiem dać rodzinie dyla.
                    Ludzie są różni. Nie każdy musi miec przy sobie bliskich, nie każdy musi miec białą kieckę, nie każdy musi się spinać.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:54
                      Na ślubie mojego syna też nie było rodziców, a ślub był super i wszyscy byli zadowoleni.
                      • olena.s Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:58
                        No bo ludzie są różni do jasnej cholery. I mają prawo być różni.
                • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:46
                  I to nie my mamy to zrozumieć. czy nie widzisz jak racjonalizujesz sprawy? Nie uwiera Cię to?
                • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:46
                  Nie macie nikogo w rodzinie kto by przywiózł i odwiózł babcię? Przecież urzędy stanu cywilnego są przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Babcia nie musiałaby pokonywać miliona schodów.
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:47
                    Nikogo. Mamy totalnie bezsamochodową, bardzo niewielką rodzinę. Tylko ja , maż i dzieci.
                    • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:51
                      taxi?!
                • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:54
                  Verdana, a jakie twoja mama ma podejście do techniki? Ogarnie relację Skype ze ślubu wnuczki? Umiałaby sobie tego Skype'a włączyć? Bo to by mogło ją, przepraszam za cynizm, zająć. Chyba że uważasz, że to otwarcie puszki Pandory i wciąż musiałabyś siedzieć na Skype'ie.
                  • asia_i_p Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:56
                    Ewentualnie zadzwonić z urzędu i dać jej posłuchać przez telefon samego momentu przysięgi - dwa problemy zestrzelasz jednym strzałem, czuje się w centrum uwagi i masz stuprocentową pewność, że nie zadzwoni.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:00
                      Nie, mamy ten slub nie bardzo interesuje. Uważa, ze czy sie mieszka razem, czy ma ślub to trochę wszystko jedno.
                      • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:30
                        Czyli babcia ma problem ze ślubem wnuczki (celowo bagatelizuje, bo np nie popiera mieszkania młodych przed ślubem) i teraz dodatkowo wciąga Ciebie w swoje intrygi, by jeszcze bardziej zaakcentować swoje rozczarowanie zachowaniem wnuczki. Przemyśl sobie na ile jesteś narzędziem w rękach manipulatorki. Wasza relacja jest toksyczna, ale masz jeszcze szansę zatrzymać tą toksyczność na starszym pokoleniu. Nie daj matce zepsuć swoich relacji z córką.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:34
                          Babcia raczej popiera nie robienia zamieszania za slubem i mieszkanie sobie spokojnie bezsmile I nie, mama z wnuczki jest bardzo dumna i ma z nią dobre kontakty - chyba najlepsze ze wszystkich członków rodziny.
                          Czego najlepszym dowodem jest,że do niej jednak, na szczęście , nie zadzwoniła.
                          • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:37
                            Przecież córka nie robi żadnego zamieszania. Bierze ślub. Bez wesela. Z jakiegoś powodu babka jej umniejsza to wydarzenie. Nie zastanawia Cię czemu?
                            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:41
                              Mnie to mówisz?
                              Nie, nie zastanawia mnie, bo wiem. I akurat to mnie mało wzrusza.
                              • lauren6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:26
                                Wiesz, jeśli babcia w dniu ślubu jedynej wnuczki planuje hipochondryczny atak to ja bym się serio zastanowiła nad definicją tych "dobrych kontaktów".
                                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 17:31
                                  Na pewno nie planuje świadomie.
              • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:45
                kia5 napisała:

                > Holocaust jest tragedią, ale nie jest usprawiedliwieniem.

                Nie jest usprawiedliwieniem, ale jest wytłumaczeniem - i tak się dzieje - verdana nie usprawiedliwia mamy, jest na nią wściekła, natomiast skoro tak wszyscy dociekamy "dlaczego? dlaczego???" to tłumaczy, dlaczego mama taka jest.
                • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:47
                  Usprawiedliwia siebie, że nie może mamie powiedzieć o tym, żeby w dniu ślubu wnuczki zadzwoniła po 16.
                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:48
                    Mogę powiedzieć, ale to nie znaczy, że nie będę się denerwować, co z ojcem.
                    • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:52
                      No, ale pisałas przecież, że jutrzejsza dializa, nawet jak się nie uda nie oznacza dramatu. I tyle.
                  • ola_dom Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:50
                    kia5 napisała:

                    > Usprawiedliwia siebie, że nie może mamie powiedzieć o tym, żeby w dniu ślubu wnuczki zadzwoniła po 16.

                    O ile zrozumiałam, to problem nie w tym, że verdana nie może powiedzieć, ile raczej oczekiwała, że mama sama będzie widziała, że to nie pora na takie telefony - a jednak mama nie pomyślała o verdanie, tylko znowu o sobie.
                    I teraz to już po ptokach, stało się - verdana już jest zdenerwowana, więc teraz mówienie mamie nic nie da.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:54
                      Otóż to.
                      Jakby to powiedzieć - czuję sie kompletnie olana.
                      • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:05
                        Sorry, ale gdyby mnie -słabochodzącą- rodzina nie wzięła na ślub wnuczki to też bym się czuła olana.
                        I nie ma usprawiedliwienia że "a bo my samochodu nie mamy". Nestorzy w mojej rodzinie, mimo że niektórzy wrednowaci z charakteru, mają zorganizowaną przez młodych i sprawnych dostawę na tak istotne wydarzenia. Więc albo taksi, albo wypożyczony wózek z transportem medycznym, albo zamówiony któryś ze zmotoryzowanych gości weselnych do pomocy. Na każdą wigilię wnosimy babcię do domu (oblodzony chodnik progi schody) siedzącą na krześle jeśli inaczej się nie da. Dla niej spotkanie i wyjście z domu jest wielkim wydarzeniem, a nam nie ubędzie jak się zorganizujemu żeby ją dotaszczyć na imprezę.
                        • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:08
                          Mama NIE CHCE jechać., Nie potrzebuje żadnej pomocy. Słabo sie rusza, ale jak ma iść do lekarza, urzedu itd to idzie. Sama. Ale ma powody,a by nie jechać i ja wprawdzie uwazam, że nie do końca poważne, ale szanuję.
                          • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:13
                            a, to jednak nie kwestia poruszania się....
                        • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:15
                          Luciolalu, doczytalas, ze mama Verdany NIE CHCE ?
                          Nie wybiera sie (na slub, do szpitala) NIE z powodu ograniczen ruchowych.

                          Verdanie sie po prostu przelalo, ta przyslowiowa jedna kropla, co to czare przepelnia. Tak trudno zrozumiec, ze ona chcialaby miec JEDEN dzien wolny od przypominania jej, ze ma sie o co martwic ?
                          Nie - wolny od martwienia sie, ona sie martwi i tak. Wolny od przypominania o tym, ze martwienie sie jest jej corczynym obowiazkiem.
                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:20
                            Nie tylko z powodu ograniczeń ruchowych.
                            tt-tka O, o trafiłaś w samo sedno. Idealnie
                            • triss_merigold6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:24
                              No to kij. Trudno. Nie chce być na ślubie wnuczki to niech nie wymaga od innych akurat w tym dniu koncentrowania się na swoich lękach. Ma je od kilkudziesięciu lat, w sumie też powinna była przywyknąć.
                              Wyłącz telefon i olej.
                              • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:29
                                A może jest tak, że matka truła Verdanie by sobie ulżyć, Verdana truła dalej swojej rodzinie(córce?) by sobie ulżyć a teraz jej nie wypada bo ślub i się problem zrobił?

                                Tak poza tym nie rozumiem tego machania i usprawiedliwiania wszystkiego Holokaustem bo znam co najmniej kilka staruszek które holokaustu nie doświadczyły a mają podobne zachowania i wymuszanie uwagi wobec własnych córek. I to od córek zależy co one z tym robią i czy godzą się potulnie by ulegac szantażom i robieniu za kubeł na frustracje.
                              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:40
                                Rację masz. Całkowitą. Tylko problem pozostaje jeden - będę sie jednak niepokoić, czy dializa się udała.
                                • triss_merigold6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:42
                                  Nie masz wpływu na to czy się uda więc przekieruj myślenie na to, żeby Twojej córce udał się ślub.
                                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:48
                                    A, to tak. Tylko trafił mnie taki szlag, ze raz w życiu (no, moze nie raz) pomyślałam, że chciałabym, aby mnie również udał sie ten ślub.
                                    • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:49
                                      powiedz jej to - mamie, mam na myśli
                                      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:55
                                        Nie. Jestem wściekła, ale nie jestem świnia.
                                        Mama się autentycznie denerwuje, raz jej juz to w tym tygodniu powiedziałam, nie pomogło. Drugi raz byłoby o raz za dużo.
                                        • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:59
                                          i co by się stało jakby było o raz za duzo, co to oznacza w tym przypadku???
                                          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:02
                                            To, ze mamie byłoby przykro. Może jestem nienormalna, ale jednak zalezy mi, aby jak juz tak sie denerwuje, to nie dokładać jej zmartwień.
                                            • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:08
                                              a jej na tym zależy, w odwrotną stronę...?
                                              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:19
                                                Nie. Ale gdy byłam mała, a ona młoda to bardzo jej zależało. Więc uwazam,z ę jej się coś ode mnie należy.
                                                • milka_milka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:42
                                                  Mimo wszystko to nie tak. Tu nie ma i nie powinno być symetrii. Ty robisz dla mamy bardzo dużo, nie musisz wszystkiego.
                                                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:54
                                                    Nie robię wcale tak duzo. Odbieram telefony. Ale na razie inna pomoc raczej nie jest jeszcze potrzebna, chyba że taka doraźna.
                                    • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:50
                                      To czy się uda tobie, pozostaje tylko i wyłącznie kwestią tego co masz W SWOJEJ GŁOWIE.
                                      To nie będzie wina mamusi choć bardzo byś chciała by tak było.
                            • joasia33 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:25
                              Verdano, tak poza wszystkim nieudaną dializą nie trzeba się tak przejmować. Ojciec jest dializowany na przetoce, czy cewniku? Jeżeli na przetoce i stanęła, w razie czego dializa pójdzie na cewniku na ostro. Jak się cewnik przytkał, też zawsze jest opcja na ostro. Zdarza się czasem. Mówię Ci to jako pacjentka dializowana, która sporo już widziała. smile Ciesz się ślubem Zwierza i już.
                              • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:41
                                Na przetoce - trzeba ją wymienić, bo źle działa. Bardzo Ci dziękuję, chyba zwróciłaś mi radość ze ślubu. Serio.
                                • joasia33 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:38
                                  verdana napisała:

                                  > Na przetoce - trzeba ją wymienić, bo źle działa. Bardzo Ci dziękuję, chyba zwró
                                  > ciłaś mi radość ze ślubu. Serio.

                                  Bardzo się cieszę smile Wiem, że zrobienie nowej przetoki to zabieg, ale dość prosty. (Się ma, się wie smile ). Ale serio, zawsze jest opcja cewnika na ostro. Nikt ojca bez dializy nie zostawi.
                                  • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 16:41
                                    Naprawdę, dziekismile
                          • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:24
                            Jak Verdana ma problem z swoim przymusem umartwiania się to niech idzie do psychiatry w SWOJEJ SPRAWIE a nie zwala całej winy na matkę.
                            • tt-tka Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:28
                              luciolalu napisała:

                              > Jak Verdana ma problem z swoim przymusem umartwiania się

                              Verdana nie skarzy sie na problem ze swoim przymusem czegokolwiek. Ani ja nie o tym pisalam. Tobie naprawde tak trudno zrozumiec, co czytasz ?
                              • luciolalu Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:33
                                A nie wątpię że ty czytasz prosto i bezrefleksyjnie i nawet nie pomyślisz gdzie i w czym jest sedno problemu.
    • 71tosia Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:30
      jeżeli własnej corce (czy matce) nie możesz poweidziec co przezywasz to komu? Mam boi się o meza, boi się samotności, boi się starości, nie radzi sobie pewnie tez z polska sluzba zdrowia (z która ledwie sobie radzi calkiem zdrowy i młody człowiek) dobrze jej okazac w tej sytuacji trochę zrozumienia, nawet kosztem własnego dobrego samopoczucia
      ps Ja wole być na bierzaco informowana o kłopotach moich wiekowych rodzicow, bo to zawsze może bc ten ostani raz kiedy mogę jeszcze cos dla nich zrobić.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:06
        Akurat służba zdrowia, ku naszemu zaskoczeniu okazała się bardziej niź OKsmile
        Okazuję zrozumienie codziennie. Od lat.
        Tylko niecałą dobę wolałabym zrozumienia nie okazywać.
        • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:13
          to może nie okaż
          może mimo 85 lat okaże się, że ona te lata czekała właśnie na n "nie" z Twojej strony... dopuszczasz taką mozliwość
          znowu nawiąże osobiście, bo niedawno okazało się, że na starszą osobę w mojej rodzinie, o traumatycznych przeżyciach, podobne "nie" podziałało magicznie - terapeutycznie. Nie-do -uwierzenia, jakby na to postawienie do pionu czekała.
          • triss_merigold6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:26
            Też tak uważam. Stawianie granic potrafi zdziałać cuda bez względu na wiek. Skoro kobiecina jest sprawna umysłowo to przyswoi, że w tym dniu akurat nie.
            • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:42
              Przyswoi.Ale ojciec oberwie rykoszetem.
              • triss_merigold6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:43
                Żyje z nią od 60 lat więc chyba też przywykł.
              • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:45
                ale to już sprawa pomiędzy nimi. Naprawdę.
                • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:49
                  Była, póki ojciec był zdrowy. Ja sie nie wtrącam, ale staram się , aby nie miał stresów poza tymi, które mieć musi.
                  • kia5 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:50
                    teraz bierzesz na siebie odpowiedzialnośc za czyjeś zycie - nie za dużo?!
                  • triss_merigold6 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:52
                    Ma zdaje się 90 lat czy coś koło tego. Fakt, że coś mu dolega nie jest zaskakujący, wręcz przeciwnie.
                    Pozwalaliście, żeby matka wam truła przez kilkadziesiąt lat więc nie oczekujcie, że w jeden wyjątkowy dzień z tego zrezygnuje.
                    • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:56
                      Wcale nie oczekiwałamsmile Przeciwnie, przewidywałam. Co nie znaczy,że nie jestem i tak zła.
    • nangaparbat3 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:41
      Zrobiła to ze strachu, bezradności i zmęczenia.
      Moze daloby się oddelegować starszego syna do babci?
      A slub na milion procent będzie piekny - ściskam z całych sił.
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:44
        Syn chce być na ślubie siostry i nie uwazam, aby oddelegowanie go było w porządku. Pójdzie, jesli coś się będzie działo.
        • nangaparbat3 Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:35
          Oczywiscie. Mialam na mysli dzisiaj.
          • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:42
            Dzisiaj ojciec jest w domu i nic się nie dzieje.
    • leona_1900 Jak co godzinę sprawdzasz telefon od mamy... 21.07.17, 14:51
      ... to chyba zawsze po tym sprawdzeniu piszesz coś tutaj na forum...
      Takie sprzężenie zwrotne...
      Częstotliwość identyczna
      Obie czynności chore smile)))))))))))
    • jatojagodnik Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 14:59
      A babcia się nie wybiera na ślub wnuczki? Skoro dziadek jest w szpitalu pod opieka, to na ślubie jednak powinna być cała rodzina. Wesele można sobie odpuścić.
      ps. odniosłam wrażenie, że babci w ogóle miało nie być - nawet bez zamieszania z dziadkiem... ??
      • jatojagodnik Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:01
        a juz doczytałam, że pytanie było...
      • verdana Re: Ślub, choroba, szczerość 21.07.17, 15:09
        Miało nie być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka