Dodaj do ulubionych

Wątek na sobotni wieczór

12.08.17, 20:04
Taka historia małżeńska:

Młode niezamożne małżeństwo z Polski powiatowej. Mężowi trafia się okazja wyjazdu na saksy na rok. Narada rodzinna i decyzja, że mąż ma wyjechać, a zarobione pieniądze para przeznaczy na poprawę warunków mieszkaniowych.

Po roku ciężkiej pracy i życia na najtańszych konserwach w piwnicznej izbie, małżonek oświadcza, że zmienił pogląd na sprawę. Namawia żonę na przyjazd do niego i objazd tego kraju i kilku sąsiednich. Argument: nigdzie nie byliśmy, nic nie zwiedziliśmy, bo nigdy nie mieliśmy pieniędzy. Teraz mamy, więc podróżujmy! Bawmy się! Raz się żyje itd. Żona odmawia i nakazuje natychmiastowy powrót. Mąż wyrusza w podróż sam, potem grzecznie wraca do Polski powiatowej, znacznie uszczuplony zarobek składa żonie u stóp. Ona odpowiada pozwem rozwodowym.

Czy ma rację, według ematki?

Obserwuj wątek
    • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 20:08
      Szkoda że dziewczyna nie chciała trochę pozwiedzać.
      Czy mają dzieci?
      • demodee Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 20:11
        Nie mają.
    • lady-z-gaga Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 20:20
      Oboje mieli rację, tyle, że każdy swoją. A skoro oboje nie potrafią nawet wziąc pod uwagę racji drugiej strony, to rozwód jest chyba jedynym wyjściem?
      • mamablue Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 23:03
        Zgadzam się co do racji. Co do rozwodu nie będę taka szybka. Czy ludzie serio nie mogą ze sobą rozmawiać?
      • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 04:11
        lady-z-gaga napisała:

        > Oboje mieli rację, tyle, że każdy swoją. A skoro oboje nie potrafią nawet wziąc
        > pod uwagę racji drugiej strony, to rozwód jest chyba jedynym wyjściem?



        On nie miał racji.
        Umowa była taka ze on jedzie i maja poprawić warunki mieszkaniowe.
        I miał na to na mieszkanie/dom zarobić kasę.
        Pani moze chciała większego domu i dzieci rodzine. Moze mieszkają kontem u teściow. Priorytet to było mieszkanie. Potem mogli razem cos pokombinować z wyjazdem.
        Pan przerabiał kase. Złamał dane słowo.
        Mógł zarobić wiecej na wycieczkę.
        Tez bym złożyła pozew o rozwód.
        • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 08:51
          Pani chciała, pan mial zarobić? Jak chciała, to jej rączek nie uwalilo, mogła pojechać z nim zamiast liczyć tylko na jego zarobki. Oboje małżonkowie powinni zarabiać na rodzinę, czemu tylko jeden ma harować, żywić się konserwami, a ktoś inny będzie dysponował jego zarobkami? Gdzie tu sprawiedliwość?
          • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:55
            Dokładnie, pani sobie życzy a chłop ma w zębach pensje przynosić. Pewnie mu tym rozwodem przysługę zrobi koniec końców.
            • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:02
              nie - pani sobie życzy, tylko tak się oboje umówili
              • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:16
                No umówili się i potem pan zmienił zdanie, tobie się nigdy nie zdażyło? Ze już raz "umówione" to nie podlega negocjacji?
                Pan właśnie chciał negocjować a pani stanowczo odmówiła, czyli musi być jak ona chce. Pan wydał cześć zarobionych przez siebie pieniędzy, resztę zgodnie z umowa, masz pomysł na lepszy kompromis? Kompromis czyli każdy trochę ustępuje a trochę zyskuje, nie "nie wolno ci zmienić zdania bo ja mówię ze nie.
                • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:19
                  jeśli pan chciał negocjować, to powinien to zrobić po powrocie do domu.
                  Tu chodzi o pryncypia i wspólne wartości.
                  • semihora Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:58
                    maniaczytania napisała:

                    > jeśli pan chciał negocjować, to powinien to zrobić po powrocie do domu.
                    > Tu chodzi o pryncypia i wspólne wartości.
                    >


                    Pffff. No przecież panu się za ciężką robotę i żarcie konserw nic nie należało, bo pryncypia i wspólne wartości. Widocznie jednak dla pani zapieprz..anie, za które brak nawet głupiego "dziękuję" oraz wypięcie się tyłkiem na męża propozycję są całkiem w porządku, ale już mężowska chęć zrelaksowania się i zobaczenia świata to straszne świństwo.

                    Jak jej za mało, to też niech przez rok zasuwa na pryncypia. Ciekawe, co potem powie.
                    • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:07
                      skąd wiesz, że nie zasuwała na pryncypia tam, gdzie została? I że ona też nie miała wyrzeczeń żadnych?
                    • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 21:43
                      semihora napisała:

                      > maniaczytania napisała:
                      >
                      > > jeśli pan chciał negocjować, to powinien to zrobić po powrocie do domu.
                      > > Tu chodzi o pryncypia i wspólne wartości.
                      > >
                      >
                      >
                      > Pffff. No przecież panu się za ciężką robotę i żarcie konserw nic nie należało,
                      > bo pryncypia i wspólne wartości. Widocznie jednak dla pani zapieprz..anie, za
                      > które brak nawet głupiego "dziękuję" oraz wypięcie się tyłkiem na męża propozyc
                      > ję są całkiem w porządku, ale już mężowska chęć zrelaksowania się i zobaczenia
                      > świata to straszne świństwo.
                      >
                      > Jak jej za mało, to też niech przez rok zasuwa na pryncypia. Ciekawe, co potem
                      > powie.
                      >
                      >

                      Należało mu się MIEC WŁASNY DOM, to mało?


                      KOMUŚ UMYKA ZE PAN POJECHAŁ ZAROBIĆ NA DOM, SAM SIE ZGODZIŁ NA TO, W PEW SENSIE TEGO CHCIAŁ.

                      Z takim podejściem po co ematka ma domy samochody wakacje???
                      Po co co miesiąc płacić rachunki jak mozna wydać na buty, ciuchy i na spa , cały miesiąca zapieprza wiec ma prawo wydać.
                      Eh drobny szczegół jakos zyc trzeba.
                • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 21:32
                  Wiesz śmieszna jestes tu nie chodziło o 1 tysiąc złotych.
                  Tylko o gruba kase na swoje widzimisie , zamiast mieszkania.
                  Piotrus pan nie maja gdzie mieszkać ale sie zabawie. W taki sposób do niczego nigdy nei dojaD bo on bedzie sie bawić a ona latac dziury z resztek.
            • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:23
              herca napisała:

              > Pewnie mu tym rozwodem przysługę zrobi koniec końców.

              Oczywiście. Wyrwał się tygrys z klatki, zasmakował normalnego świata, to i tak już w klatce szczęśliwy nie będzie.

              Xsioonc
          • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 21:28
            sundry napisała:

            > Pani chciała, pan mial zarobić? Jak chciała, to jej rączek nie uwalilo, mogła p
            > ojechać z nim zamiast liczyć tylko na jego zarobki. Oboje małżonkowie powinni z
            > arabiać na rodzinę, czemu tylko jeden ma harować, żywić się konserwami, a ktoś
            > inny będzie dysponował jego zarobkami? Gdzie tu sprawiedliwość?
            >

            Pan sam wymyślił wyjazd, majł/mają prace w pl i mogli sobie razem pracować.
            Moze pani sie jeszcze uczy i pracuje, albo ma taka prace ze musiałby sie przekształcic co byłby idiotyczne tylko na rok.

            Pan chciał wyjechac argumentując ze to na mieszkanie.
            Na inne bzdety pani mogła sie nie godzić na rok rozłąki i w isc o rozwód rok wcześniej gdyby maz wyjechał.

            TU DO KOŃCA NIE CHODIZ CO I KTO I ILE I NA CO ZAROBIŁ.
            CHODIZ O TO ZE NA COS SIE UMÓWILI TAK?
            Wiec miał dotrzymać danego słowa.
            Pani nie wysłał meza na sile do ona ma kaprys.
            Co gdyby pani urodziła dziekco i ustaliłby ze ona 2-3 lata siedzi w domu az dziekco pojdzie do przedszkola a nagle pan sobie wyjechał na wycieczkę świata i zostawił ja na lodzie?

            Z takim podejściem po co wogole żona ślub nich sobie kazdy "rzepkę skrobie" po swojemu.
            Gloupie podejście.
            W małżeństwie sa jakie wystąpienia i tego sie człowiek trzyma.
          • minor.revisions Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 00:18
            > Pani chciała, pan mial zarobić?

            Umknęły ci słowa "narada rodzinna", czy w twoich stronach one oznaczają "pani chciała"?
        • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:51
          3-mamuska napisała:

          > Pan przerabiał kase. Złamał dane słowo.
          > Mógł zarobić wiecej na wycieczkę.

          Nie umknęło Ci coś? Pan zapitalał cały rok pomieszkując w piwnicy i żywiąc się konserwami. Ale miał zarobić JESZCZE WIĘCEJ, jasne.
          Pan nie złamał słowa. Zaproponował zmianę. Ale się nie dogadali.
          Jednocześnie trudno mu odmówić prawa do odpoczynku po rocznej harówce i całkiem sensownego podejścia do faktu, że nigdy nigdzie nie był, a to jest dobra okazja, żeby cokolwiek zobaczyć.

          O.K., rozumiem też panią.

          I najbardziej zgadzam się z lady - oboje mieli rację. Szkoda, że nie udało im się dogadać.
          • lady-z-gaga Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:26
            No więc własnie, oboje mieli rację.
            Racja pierwsza- umow należy dotrzymywać.
            Racja druga- tylko krowa nie zmienia pogladow, priorytety też można zmienic.
            Obie słuszne. Małżonkowie , jak widac, nie mają woli albo umiejętnosci kompromisu, zrozumienia,wybaczania, szacunku dla potrzeb drugiej strony. Stąd egoistyczna decyzja pana, i odpowiedź małżonki: rozwód.
            • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:32
              Jaki kompromis jest w sytuacji, gdy jedna ze stron mówi "Umowa sie nie liczy, ja i tak zrobię to, co chcę"?
              • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:41
                verdana napisała:

                > Jaki kompromis jest w sytuacji, gdy jedna ze stron mówi "Umowa sie nie liczy, ja i tak zrobię to, co chcę"?

                Podobny do tego, w którym druga strona kategorycznie "nakazuje" powrót.
              • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:43
                Po prostu nie umieli osiągnąć kompromisu.
                On chciał jechać w długą podróż, ona wcale.
                Być może można było wydać 10%,trochę pozwiedzać, pobyć razem w innym kraju, a resztę wydać na cele mieszkaniowe. A tu nikt nie chciał się nagiąć. I po tym czasie rozwód. Trudno.
                • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:29
                  chocolate-cakes napisała:

                  > A tu nikt nie chciał się nagiąć. I po tym czasie rozwód. Trudno.

                  Och to nieprawda jest oczywista. Pan nie przepodróżował całej kasy i przywiózł jakiś tam wkład na pustaki. Nie wypełnił może całej umowy, ale jej znaczną część.

                  Xsioonc
                • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 21:48
                  chocolate-cakes napisała:

                  > Po prostu nie umieli osiągnąć kompromisu.
                  > On chciał jechać w długą podróż, ona wcale.
                  > Być może można było wydać 10%,trochę pozwiedzać, pobyć razem w innym kraju, a r
                  > esztę wydać na cele mieszkaniowe. A tu nikt nie chciał się nagiąć. I po tym cza
                  > sie rozwód. Trudno.

                  Pani wiedziała ze przez wyjazd starała możliwość kupna domu/miszkani bo taka wycieczka mega droga.
                  Wiec jej szkóda było ciężkiej pracy meza na roztrwonienie na głupia wycieczkę skoro maja problemy mieszkaniowe i na to była kasa.
                  Pan idąc na kompromis mógł jechac na 2 tygodnie do Grecji lub inne ciepłe miejsce i zostało by na mieszkanie.

                  Teraz wrocil rzucić ochlapany i pani teraz musi latac dziury po panu i kombinować.
                  Niech sie pan teraz swoja kasa sam rozporządza.
          • issa-a Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:50
            >Pan nie złamał słowa.

            pan złamał umowę. A skoro raz złamał to moze złamać nastepnym razem.
            Jesli panu bylo ciezko to mogl np. po pół roku obgadac z pania, ze mu ciężko, rady nie daje, chce potem odpoczynku itd.
            Raczej nie było mu nadmiernie ciężko skoro wcześniej się nie skarżyl a nagle, po roku, poczul wiatr w zaglach.
            Jesli są mlodzi i nie mają dzieci to lepszym wyjsciem jest rozstanie, mysle, bo wiele wskazuje na to, że ich priorytety są rózne.
          • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 21:38
            Wiesz skoro pan taki biedny mógł siedzieć w pl i nie wyrywać sie do świata.
            Pojechał harował jak wół to chyba warto zeby na cos konkretnego poszło a nie na roztrwonienie.

            Zimniej zdanie to mógł , znaleść lepszy dom jeść lepiej zmniejszyć odkładanie. I dyc dłuzej. Lub namawiać ja na przyjazd.
            Po to zyc rok jak zwierze zeby przetrwania cieżko zarobiona kase na wycieczkę.
            Jak dla mnie pan idiota.
            Jeśli nie maja inne możliwości zarobić dom i nie dostaną kredytu.


            Dla mnie na pierwszym miejscu jest dom.
            Niech sobie teraz pan idzie i mieszka z przyjaciółmi.
    • feliz_madre Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 20:47
      Każdy ma swoja rację.
      To kwestia charakteru i podejścia do życia.
      Ja bym pojechała w taką podróż w podskokach, wystarczyłoby hasło - mąż nie musiałby mnie namawiać, szczególnie jak nie na jeszcze dzieci.

      Z drugiej strony, gdyby mój mąż wyjechał na dłużej w podróż hobbystyczną, to pewnie bym my kibicowała - na pewno się nie rozwiodła. Ale to znowu kwestia miłości - Jak ludzie się kochają, to się nie rozwodzą.
      • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 04:14
        feliz_madre napisała:

        > Każdy ma swoja rację.
        > To kwestia charakteru i podejścia do życia.
        > Ja bym pojechała w taką podróż w podskokach, wystarczyłoby hasło - mąż nie musi
        > ałby mnie namawiać, szczególnie jak nie na jeszcze dzieci.
        >
        > Z drugiej strony, gdyby mój mąż wyjechał na dłużej w podróż hobbystyczną, to pe
        > wnie bym my kibicowała - na pewno się nie rozwiodła. Ale to znowu kwestia miłoś
        > ci - Jak ludzie się kochają, to się nie rozwodzą.


        BZDURA ON POJECHAŁ ZAROBIĆ NA DOM. NIE NA JEŻDŻENIE PO ŚWIECIE .
        NIE WIEDOMO W JAKICH WARUNKACH TERAZ MISZKAJA.
        I jaka perspektywa jest na polepszenie warunków.

        Mogli kupic dom. A potem myslec co dalej.
        Priorytetem jest dom/mieszkanie a nie hobby i zwiedzanie świata.
        Na to jeszcze mogli pozniej sobie pzowolic.
        • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 08:52
          Ile ta wycieczka mogła kosztować? Chyba nie równowartość mieszkania, pewnie nawet nie 1/4...
          • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:03
            w poście mowa jest, że przywiózł ZNACZNIE uszczuplony zarobek
            • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:23
              ZNACZNIE to bardzo uznaniowe określenie. Chyba nie poleciał do Australii czy na Hawaje.
              • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:31
                Tym bardziej, że mowa jest o sąsiednich krajach. Na saksy z Polski raczej na drugą półkule się nie jeździ.
        • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:57
          3-mamuska napisała:

          > Mogli kupic dom. A potem myslec co dalej.
          > Priorytetem jest dom/mieszkanie a nie hobby i zwiedzanie świata.
          > Na to jeszcze mogli pozniej sobie pzowolic.

          Jasne - wyobrażasz sobie, że pan przeputał na wycieczce równowartość mieszkania? Mogliby jedynie mieć na wkład własny, więc wpakowaliby się w kredyt, potem zapewne w dzieci i czas na "później sobie na to pozwolić" przyszedłby może koło emerytury.

          Powtórzę - szkoda, że się nie dogadali. Mogliby pojechać w świat, może krócej i bliżej, a resztę zostawić na mieszkanie. Skoro pan umie i chce pracować - co dowiódł, mógłby resztę znowu dorobić.

          No chyba, że mieszkają kątem u toksycznych teściów, w melinie-pekinie albo w zagrzybionej norze. Ale tego nie wiemy, może się jeszcze dowiemy.
          • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:04
            Jasne - wyobrażasz sobie, że pan przeputał na wycieczce równowartość mieszkania? Mogliby jedynie mieć na wkład własny, więc wpakowaliby się w kredyt, potem zapewne w dzieci i czas na "później sobie na to pozwolić" przyszedłby może koło emerytury.

            Wiesz cos przywiózł ale znacznie uszczuplone.
            Moi teściowie kupili zimnie za 40 tysięcy podłączyli media chyba z 10tys.
            Za 2 lata pracy sezonowej teścia w Niemczech.
            Tez takie zasady jechał harował żył za grosze.
            Potem sprzedali dom stary za 25 tys funtów (pisze w funtach do tak to było przeliczone 2 lata temu) i za to wybudowali dom ,nieduży plan gotowca kupili za 2.5 tysiąc zł. Stan zamknięty i podłogi.
            Resztę przez kolejne dwa lata kończyli. Jak on jeździł
            Jak on jeździł teściowa pracowała sama od rana do nocy w ich sklepiku. Przy nowym domu.
            Sama malowała dom z zewnątrz.
            kupila a to jakis mebel czy tv. I tak tez żyła bardzo skromnie.

            Nawet jeśli tylko wkład to jednak mimio wszystko zawsze to jakaś czesc ja podejrzewam ze większa czesc domu była.
            Moze maja ziemie po dziadkach teraz miał zarobić na budowę domu.
            Kuzyn sie budował to rodzina pomagała.
            Ojciec elekrmtryk brat cos innego wujek gazownik.
            Robili za darmo kopali doły pod wylewkę. To naprawde spore koszty im odeszły i inny jest to koszt niz domu w Warszawie.
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:31
          3-mamuska napisała:

          > Mogli kupic dom. A potem myslec co dalej.
          > Priorytetem jest dom/mieszkanie a nie hobby i zwiedzanie świata.

          Widzisz, Panu są trochę optyka zmieniła. Zrozumiał, że kupa pustaków gdzieś na zadoopiu to nie jest marzeń szczyt. I jest gdzieś jeszcze piękniejszy świat.

          Xsioonc
          • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 21:53
            najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a):

            > 3-mamuska napisała:
            >
            > > Mogli kupic dom. A potem myslec co dalej.
            > > Priorytetem jest dom/mieszkanie a nie hobby i zwiedzanie świata.
            >
            > Widzisz, Panu są trochę optyka zmieniła. Zrozumiał, że kupa pustaków gdzieś na
            > zadoopiu to nie jest marzeń szczyt. I jest gdzieś jeszcze piękniejszy świat.
            >
            > Xsioonc

            Ok, to mógł wrócić z kasa. Powiedzieć zonie słuchaj No kochanie.
            Mamy x kasy starczy na wkład lub pustki, tam mam prace znajdziemy i tobie lepsze warunki czesc odłożymy co zarobimy a czesc pojeździmy po świecie.
            A nie przepuścił znaczeń czesc na wycieczkach , ciekawe gdzie i złom był.

            Poza tym tu nie chodzi o kase i wycieczki a priorytety i kompromis.
            Dla mnie nie ma nic ważniejszego od domu mieszkania.
      • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:23
        to, że Ty byś pojechała w podskokach, nie oznacza, że każdy. I ma do tego prawo.

        Co do kibicowania w podróży hobbystycznej - gdyby się tak umówili, to pewnie też by mu kibicowała.
    • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 20:50
      Nie racji ale dla męża to dobra wiadomość ; znajdzie sobie normalną wyluzowana babkę i gitara ; wszystko przed nim smile
      • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:24
        Podpisuję się pod tym. wink
    • bywalec.hoteli Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 21:05
      A strzelił ktoś z boku? smile
    • klamkas Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 21:11
      Nie mają dzieci, nie mają takich samych priorytetów, potrzeb i marzeń, to niby po co mają być razem?

      No i "żona nakazuje" + samotny wyjazd pana świadczą o tym, że i emocjonalnie między nimi kiepsko.
      • angeika89 Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 21:29
        Dokładnie.
    • anika772 Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 21:33
      Każde z nich ma swoją rację. Najwidoczniej zaczynają im się rozjeżdżać plany, priorytety, marzenia itd.
    • kolibeer2 Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 21:35
      jeśli się na coś umawiam, to słowa dotrzymuję
      nazwałyście dziewczynę niewyluzowaną, ale jak tu się wyluzować, kiedy ( to założenie- nie znamy szczegółów) zamiast wkładu na własne mieszkanie mąż przywozi jakieś resztki i dalej musicie mieszkać w wynajmowanym pokoju,
      ja stoję po stronie dziewczyny - facet ma inne priorytety, ciężko się będzie porozumieć
      • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 21:56
        to ja też. Jeśli się na coś umawiali wcześniej, to zmiana umowa wymagałaby dogadania się. Żona nie chciała podróżować - miała prawo, nie jest nienormalna, ani niewyluzowana, nie każdy musi lubić podróże, może wolała najpierw mieć pewną sytuację mieszkaniową? Facet zachował się niefajnie w sumie.
        • zosia_1 Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 22:14
          Może i racja, że się na coś umawialiśmy, ale smutne jest to, że najważniejsze są pieniądze, tzw mieć a nie być. Żyjesz, żeby mieć, a chłop tyrał, żył na konserwach i ma oddać, to co zarobił. Żyć trzeba umieć. Ja się tego uczę
          • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 22:20
            Komu ma oddac? Przeciez mieli zainwestowac w poprawe ich wspolnych warunkow mieszkaniowych.
      • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 08:55
        Jakie resztki? Jaka to wycieczka musiałaby być, żeby kosztowała niemal całość rocznych zarobków za granicą? Jak jej tak zależało na tym mieszkaniu, to czemu razem nie wyjechali do pracy?
        • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:35
          Widac mieli powody dla ktorych uzgodnili ze on pojedzie- zdaje sie on mial propozycje pracy, a potem on ja namawial nie zeby przyjechala i pracowala a zeby z nim zwiedzala czyli zamiast odlozyc na cel jaki ustalili mieli rozwalac to co on zarobil.
          • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:46
            Za mało danych, ona mogła sama zaproponować że dojedzie, ale jak było- nie wiadomo.
            • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:05
              on dostał propozycję jemu się trafiła okazja.
              I tak - resztki, skoro jest napisane, że przywiózł ZNACZNIE uszczuplony zarobek.
            • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:15
              sundry napisała:

              > Za mało danych, ona mogła sama zaproponować że dojedzie, ale jak było- nie wiad
              > omo.
              >
              Ale dojechac miala po co? Maz nie proponowal jej pracy tylko za zabronione przez niego pieniadze zwiedzanie kraju i sasiednich i nie trzeba byc geniuszem zeby wiedziec ze to bedzie kosztowac. Mieli polepszyc sobie jako parze warunki mieszkaniowe a nie rozwalic kase na podroze. Taka byla umowa a on postanowil inaczej, zle taki partner rokuje, oj zle
              • isa_bella1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:09
                A moze miało byx lepsze lokum dla ew.dzieci...to chyba jest priorytet?
                • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:05
                  Tak, EWENTUALNE dzieci to priorytet jak cholera.
    • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 22:18
      Mąż wyrusza w podróż sam, potem grzecznie wraca do Polski powiatowej, znacznie uszczuplony zarobek składa żonie u stóp. Ona odpowiada pozwem rozwodowym.

      No coz, tak kobieta ma racje, niepotrzebna jej maz, ktory podejmuje decyzje nie zwracajac uwagi na ich wspolne ustalenia i w wyniku tego oni jako para na tym traca. To nie wrozy dobrze na przyszlosc, skoro nie maja dzieci to lepiej zeby sie rozstali i niech kazde idzie w swoja strone.
      • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 23:23
        Żona godziła się na roczne rozstanie nie po to, aby pojechać na wycieczkę, tylko aby mieć pieniądze na mieszkanie. Mieszkanie to nie tylko "mieć" , to nie wypasiony samochód, ani biżuteria. To możliwość znacznie większego komfortu, posiadania dzieci. Warto być może poświecić rok wspólnego zycia, aby potem móc żyć spokojnie. Nie warto zyć oddzielnie, aby pojechać na wycieczkę. A jesli warto, to tylko po wspólnych ustaleniach.
        Nie dziwie się, ze pani złożyła o rozwód - okazało sie, że była przez rok sama, aby mąż mógł sobie pozwiedzać.
        • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 23:41
          A ile pani zonka w ten rok odłożyła na wspólne mieszkanie? Tak przy okazji....
          • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 04:19
            moni_kaw napisał(a):

            > A ile pani zonka w ten rok odłożyła na wspólne mieszkanie? Tak przy okazji....
            >


            Czyli wychodzi ze jak żona nie zarabia to wara jej od pieniędzy meza.
            Dobrze ze sie rostana bo jak pani urodziłby dziecko i siedziała w domu pan nie zważając na ustalenia wydawałby kasę na co chce. Niezależnie czy rodzina by na tym cierpiała.
            • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 06:41
              Pani mogła - skoro nie pracuje - pojechać z mężem do pracy, zaoszczędziliby dwa razy tyle, i na wycieczkę i na mieszkanie by wystarczyło. I tak- uważam, ze dorosła osoba na utrzymaniu współmałżonka to pasożyt.
              • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 08:57
                10/10.
              • fil.lo Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:28
                Nie doczytałam nigdzie, że ona nie pracowała przez ten czas. Może miała dobrą pracę na miejscu a on słabą lub żadnej?
                • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:34
                  Gdyby miała dobrą pracę, to chyba nie rozwodzilaby się z powodu wycieczki? No i jeśli jedna z osób w małżeństwie ma dobrą pracę, to raczej nie mówi się, że są niezamożni i nie wysyła jednego z nich na harowanie za granicę w beznadziejnych warunkach.
                  • fil.lo Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:39
                    Nie sądzę, żeby rozwiodła się z powodu wycieczki. Raczej z powodu różnych sposobów patrzenia na świat i wspólną przyszłość. A może było jeszcze inaczej - może przez ten samotny rok coś zrozumiała, może samej jest jej lepiej, może wcześniej godziła się na coś wbrew sobie?
                    Dobra praca w małym mieście nie musi też oznaczać jakiś mega zarobków. Mogła mieć pracę zgodną z zainteresowaniami, rozwojową, średnio płatną. To też nazywam dobrą pracą.
                    • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:57
                      Wydaje mi się, ze przy oszczędzaniu na mieszkanie nie zwraca się uwagi na takie rzeczy jak praca zgodna z zainteresowaniami, tylko na zarobki, ale każdy ma inne priorytety.
                      • fil.lo Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:06
                        W małym mieście nie jest łatwo o pracę. Jeśli ma się dobrą (w powyższym rozumieniu), to warto się jej trzymać. Przecież po kupieniu mieszkania też trzeba z czegoś żyć. Jeśli pan był bezrobotny (albo miał słabą pracę) i pojechał dorobić, to wraca i jest w punkcie, z którego wyjechał - szuka czegoś na miejscu (ten rok wcześniej tak samo by szukał).
                        A ona? Też musiałaby szukać, nie wiadomo jak długo i czy znalazła by coś dobrego, a tak to na podstawowe sprawy kasa w domu jest.
                  • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:12
                    sundry napisała:

                    > Gdyby miała dobrą pracę, to chyba nie rozwodzilaby się z powodu wycieczki? No i
                    > jeśli jedna z osób w małżeństwie ma dobrą pracę, to raczej nie mówi się, że są
                    > niezamożni i nie wysyła jednego z nich na harowanie za granicę w beznadziejnyc
                    > h warunkach.
                    >

                    Żartujesz sobie???
                    To ze ona ma dobra prace ale nie dadzą im kredytu lub nie kupią domu/nie wybudują.
                    Wiec wyjazd na x czasu to tez ryzyko.
                    To raz dwa, wy chumyba myślicie ze pan pojechał na chwile.
                    Mam znajomych co było ze soba 3 lata składali kase razem.
                    Potem rzucili prace i wyjechali na pol roku zwiedzać świat. Jaks trasę sobie obrali. Stracili 30tysiecy funtów.
                    To jakaś dla słynna trasa takie załatwia wiata. Cudne wspomni ja i opowieści.
                    Wrócili znaleźli nowa prace 3 lata zmów pracowali mieszkając kontem u jego rodziców . Wzięli skromy ślub i wpłacili na wkład własny na mieszkanie.

                    Wiec mysle ze pana zwiedzanie to nie było chwilowe wczasy na jakie co roku jeździ ematka.
              • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:31
                Mogła, albo i nie mogła. Może ma dobrą pracę, której nie warto rzucać. Może ma kogoś z rodziny, kim musi się zająć. Ustalili wspólnie, ze jedzie mąż. Nigdzie nie było mowy, ze pani jest na utrzymaniu małżonka.
                • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:39
                  No, ale jak byś się czuła na miejscu tego męża? Ja trochę chyba jak wyzyskiwany niewolnik...
                  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 15:17
                    sundry napisała:

                    > trochę chyba jak wyzyskiwany niewolnik...

                    Tylko trochę jak niewolnik?!?

                    Xsioonc
                  • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:15
                    sundry napisała:

                    > No, ale jak byś się czuła na miejscu tego męża? Ja trochę chyba jak wyzyskiwany
                    > niewolnik...
                    >
                    OJP PRZECIEZ TO PAN CHCIAŁ JECHAC BO TRAFIŁA SIE OKAZJA!!!
                    Pani nigdzie niewolnika nie wysłała.
                    Pani nie chciała zeby jechał ale przeważyło to ze potem beda mieli lepiej wiec rok sie przemęczymy oddzielnie będziemy tęsknić ale damy rade. Bo cos z tego będziemy mili.
                    Pan olał wszytko i co z tego na to tylko wycieczkę i rozwód .
                    No zawojował świat.
          • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:38
            moni_kaw napisał(a):

            > A ile pani zonka w ten rok odłożyła na wspólne mieszkanie? Tak przy okazji....
            >
            Pani zonka nie byla w stanie odkladac na wspolne mieszkanie tak jal i wspolnie bez jego wyjazdu nie byli w stanie. P.o. to wyjazd. Ale pani zonka utrzymywala sie w tym czasie a nie wolala od mezusia na zycie
            • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:05
              No ale skoro męża wysłała na rok harowki o konserwach i suchym chlebie to mogła w wolnym czasie coś dorobić - praca w weekendy? Korepetycje? Handel na all? Miała w końcu dużo wolnego czasu.... A teraz oczekuje ze niewolnik osobisty odda pokornie co zarobił
              • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:09
                skąd wiesz, co robiła?
                I nie - wysłała, tylko sam pojechał po wspólnym uzgodnieniu.
                • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:12
                  Sam pojechał, sam.zarobil to i sam zdecydował jak wydać, logiczne prawda?
                  • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:27
                    no to i sam sobie zostanie
                    • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:30
                      Juz pisałam ze to doskonała dla niego wiadomość, może następnym razem trafi na wartościowa, nie- interesowna kobitke
                      • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:33
                        ta jest wartościowa, nie - interesowna.
                        Przypominam, że to była ich wspólna umowa. I pani raczej nie rozwodzi się dlatego, że za mało kasy pan przywiózł (brak interesowności), a dlatego, że ją zawiódł na poziomie wyższym -okazał się nieodpowiedzialny i lekkomyślny.
                        • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:35
                          A ja uważam że rozwodzi się przez kasę ;
                          • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:36
                            Jakby pan dziś w totka wygrał to dla mnie więcej niż pewne ze rozwodu by nie było smile
                          • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:47
                            nie oceniaj innych swoją miarą wink
                            • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:49
                              Ja żadnego niewolnika do pracy nie potanialam nigdy więc trudno mi się wczuć w sytuację smile
                        • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:37
                          maniaczytania napisała:

                          > -okazał się nieodpowiedzialny i lekkomyślny.

                          Nieodpowiedzialny i lekkomyślny to by się okazał, jakby na wyjeździe/po wyjeździe przeputał większość kasy, a o wszystkim poinformował żonę po powrocie.
                          • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:46
                            ale to w zasadzie tak wyszło - przecież przeputał większość kasy, a raczej nie informował żony, że taki ma plan
                            • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:54
                              maniaczytania napisała:

                              > ale to w zasadzie tak wyszło - przecież przeputał większość kasy, a raczej nie
                              > informował żony, że taki ma plan

                              Po pierwsze - nie wiemy, czy większość. "Znaczne uszczuplenie" to niekoniecznie większość.
                              Po drugie - pan nie "miał planu" - plan się zmienił, tak bywa, w dodatku plan obejmował także żonę.

                              Chcesz to ocenić bardzo jednoznacznie, a to nie jest jednoznaczna sytuacja.
                      • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:21
                        moni_kaw napisał(a):

                        > Juz pisałam ze to doskonała dla niego wiadomość, może następnym razem trafi na
                        > wartościowa, nie- interesowna kobitke

                        Hehehe interesowna bo mili miec dobre warunki mieszkaniowe?
                        • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 06:07
                          Nie, bo oczekiwała ze to on je zapewni rezygnując całkowicie ( cześć zarobionej kwoty) z.wlasnych potrzeb
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 07:49
                Przecież pani ma regularną, stałą pracę. I prawdopodobnie przed wyjazdem, to na niej spoczywał głównie ciężar finansowy utrzymania siebie i męża, bo pan jak napisała autorka wątku - mąż raz miał pracę, a raz jej nie miał.
        • qwirkle Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 08:57
          verdana napisała:

          > Nie dziwie się, ze pani złożyła o rozwód - okazało sie, że była przez rok sama, aby mąż mógł sobie pozwiedzać.

          Mogła przecież pojechać z nim.
          Nie dogadali sprawy i nie porozumieli się. Szkoda.

          Świat jest taki piękny, i, moim zdaniem dobrze jest coś zobaczyć wiecej niż tylko to co jest w swoim powiecie.
          Byłam w sytuacji pana - tj na saksach. Bardzo lubiłam, w ramach odpoczynku pójść zobaczyć: a to pobliskie miasteczko, a to ogrody czy coś takiego. Nie samym zarobkiem żyje człowiek.
          Kiedyś, jak już pracowałam w korporacji, wysłano mnie na szkolenie do firmy matki. Nocowałam w niedużym hotelu, gdzie zszokowałam personel (znali zwyczaje wcześniej przyjeżdżających). Poprosiłam bowiem o taksówkę, bo chcialam pojechać do centrum. Zabytkowego centrum miasta. Nie handlowego centrum. A bylo to piękne, stare miastosmile niezwykle piękne i wyjatkowe rzeczy tam widziałam.
          • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:32
            Mogła, ale dosyć słusznie uznała, ze rok rozłąki po to, aby sobie pozwiedzać, to marna inwestycja. Pieniądze miały być na mieszkanie. Co innego zwiedzanie na saksach, a co innego przeznaczenie pieniędzy na mieszkanie na wycieczkę.
            • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:41
              Ale on nie przeznaczył ich w całości na wycieczkę. Nie pojechal dookoła świata tylko pozwiedzać okoliczne miejsca. Ile to mogło kosztować? Chyba nie sto tysięcy?
              • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:44
                Nieistotne. Nie tak się umawiali.
                Tu bardziej chodzi o złamanie umowy i potem postawienie na swoim. Nie o kasę.
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:53
                Sundry - jesteś zawodową wróżką? Bo widzę, że wiesz więcej niż wszystkie inne osoby udzielające się w tym wątku... Najpierw bez wahania stwierdzasz, że żona na pewno jest niepracującym pasożytem, teraz że mąż tylko lokalnie sobie pozwiedzał i na pewno kwota, którą wydał była nieznaczna. Co jeszcze sobie dopowiesz, żeby pasowało do tezy?
                • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:02
                  Tym bardziej, ze jak wynika z postu startowego, pan dużą część sumy jednak na wycieczkę wydał.
                  Czym innym jest zgoda na roczną rozłąkę, gdy efektem ma być poprawienie warunków mieszkaniowych, a czym innym gdy męża nie ma rok tylko po to, by potem pojechać na wycieczkę.
                  • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:09
                    verdana napisała:

                    > Czym innym jest zgoda na roczną rozłąkę, gdy efektem ma być
                    > poprawienie warunków mieszkaniowych

                    No ale rozłąka dotyczyła również pana, nie tylko pani doświadczyła rozłąki.
                    Można także przypuszczać, że dla niego była dotkliwsza, bo ciężko harował, mieszkał w podłych warunkach, w obcym miejscu - inaczej niż żona, która bez wątpienia także tęskniła, ale jednak ten rok żyła w miarę bezpiecznym, znanym otoczeniu.
                • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:45
                  Nie bardziej dopowiadam niż inne w tym wątku, które z pani niemal prezeske z korpo w świetnej pracy zrobiły. Serio myślicie, że gdyby dobrze zarabiała, rozwiodlaby się z powodu równowartości wycieczki zagranicznej?
            • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:05
              verdana napisała:

              > Mogła, ale dosyć słusznie uznała, ze rok rozłąki po to, aby sobie pozwiedzać,
              > to marna inwestycja.

              Z drugiej strony - po roku harówki w fatalnych warunkach trudno mu odmówić prawa do oddechu.

              Jest jeszcze jedna kwestia - przypuszczalnie to był pierwszy dalszy wyjazd zagraniczny tego pana. Niewykluczone, że chłopak po prostu złapał inną, szerszą perspektywę, której w powiatowym miasteczku po prostu nie miał jak dostrzec. A za granicą zobaczył, że można, że są takie możliwości, inne niż przez całe życie widział i znał. Prawdopodobnie chciał to samo pokazać żonie.
              Nazywanie tego "zwiedzaniem" wydaje mi się dość krzywdzące, moim zdaniem nie chodziło tylko o to.
              • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:08
                Moim zdaniem też.
                Chciał jej pokazać trochę świata.
                • bialeem Re: Wątek na sobotni wieczór 16.08.17, 14:48
                  To by nie pojechał sam.
          • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:09
            qwirkle napisał(a):

            > Świat jest taki piękny, i, moim zdaniem dobrze jest coś zobaczyć wiecej niż tylko to co jest w swoim powiecie.

            Słowo - klucz w tej wypowiedzi - 'moim'.
            Jej zdanie może być zupełnie inne. I ma do tego pełne prawo.
            • moni_kaw Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 15:43
              Moi rodzice zawsze mi mówili że prawa to się ma wtedy jak jest się w stanie zarobić na ich realizację ; no ale oni starej daty
              • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:04
                yyy, prawo do własnego zdania, poglądu? Jak się na nie zarabia?
          • kura17 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:11
            > Byłam w sytuacji pana - tj na saksach. Bardzo lubiłam, w ramach odpoczynku pójś
            > ć zobaczyć: a to pobliskie miasteczko, a to ogrody czy coś takiego. Nie samym z
            > arobkiem żyje człowiek.

            cytata z postu startowego: "Namawia żonę na przyjazd do niego i objazd tego kraju i kilku sąsiednich."
            to nie jest zobaczenie miasta/misateczka, w ktorym sie zyje, czy okolic (co zreszta uwielbiam i zawsze robie w czasie wyjazdow sluzbowych)
            • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:19
              Nie jest, to sa podroze ktore kosztuja i to nie malo, tym bardziej dwoch osob.
              Umawiali sie ze ma byc mieszkanie.
              Jak trudno to niektorym zrozumiec
              • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:31
                Jak trudno niektórym forumkom zrozumieć ze ciężko jest przeżyć życie będąc tak bardzo sztywnym - umawiane i koniec. Chyba coś zmieniło jego perspektywę, pewnie właśnie pobyt za granica. Sztywne umowy to się podpisuje z obcymi, z ukochanymi bliskimi można rozmawiać, negocjować, szukać porozumienia.
                • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:44
                  herca napisała:

                  > Jak trudno niektórym forumkom zrozumieć ze ciężko jest przeżyć życie będąc tak
                  > bardzo sztywnym - umawiane i koniec. Chyba coś zmieniło jego perspektywę, pewni
                  > e właśnie pobyt za granica.

                  Nie, ciezko jest przezyc zycie z kims kto jest lekkomyslny i zmienia wspolne ustalenia.
            • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:21
              Jeśli wydał załóżmy 80% zarobionych pieniędzy, to znaczy że nie ma absolutnie szansy na zakup mieszkania. Co Pan planował dalej? Podróżować a potem znowu wyjechać i zarobić?
              • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:32
                Czyli wydał powiedzmy 150 tysięcy na jedna podróż? Może 100 tys? 50 tys? Na objechanie okolicy?
                • kura17 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:39
                  > Czyli wydał powiedzmy 150 tysięcy na jedna podróż? Może 100 tys? 50 tys? Na obj
                  > echanie okolicy?

                  na jakie objechanie okolicy???
                  "Namawia żonę na przyjazd do niego i objazd tego kraju i kilku sąsiednich."
                  oraz przywiozl ZNACZNIE uszczuplone zarobki.
                  • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:45
                    Niektorzy maja duze problemy z czytaniem.
                  • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:45
                    Myślicie że facet faktycznie wydał 50 tysięcy złotych na zwiedzanie?
                    • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:04
                      To zalezy ile zarobil i ile bylo im potrzebne do poprawienia warunkow mieszkaniowych. Moze nawet nie 50 tys a sporo mniej.
                    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:10
                      Chyba nieważne jest jak dużo wydał, tylko ile procent to stanowiło z odłożonych funduszy. Poza tym nie wiadomo też ile zarobił tak naprawdę - może nie była to aż taka wielka suma. Może wcale nie prowadził aż tak ascetycznego życia na wyjeździe?

                      • sundry Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 15:37
                        I kto tu sobie dopowiada? W wątku startowym mowa jest o konserwach i mieszkaniu w piwnicy.
                        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 23:07
                          A widzisz tam takie słowo, które często się przewija w mojej wypowiedzi - MOŻE?
                  • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:33
                    Kuro przepraszam bardzo ale po tobie nie spodziewałam się paniki na hasło kilka krajów. Objechać np Holandię Belgię francje plus może Niemcy to wycieczka mniejsza niż z Warszawy w Bieszczady. Znaczy nie musi być ale może, chodzi mi żeby nie panikować na samo hasło "kilka krajów".
                    Sama ze znajomymi objechałam kilka krajów (od Amsterdamu po Monako i więcej) autem w gazie, 10 dni, koszty minimalne, daliśmy radę ze studenckimi budżetami. Pan żywiący się puszkami chyba nie miał nagle ochoty nocować wyłącznie w hiltonach czy innych szeratonach, zreszta i tak możemy tylko gdybać
                  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 00:53
                    kura17 napisała:

                    > > Czyli wydał powiedzmy 150 tysięcy na jedna podróż? Może 100 tys? 50 tys?
                    > Na obj
                    > > echanie okolicy?
                    >
                    > na jakie objechanie okolicy???
                    > "Namawia żonę na przyjazd do niego i objazd tego kraju i kilku sąsiednich."
                    > oraz przywiozl ZNACZNIE uszczuplone zarobki.

                    Dziewczynki wyluzujcie trochę. Kolo pojechał robić na budowie i wegetować jak zwierze. Ile mógł odłożyć miesięcznie nawet jedząc karmę dla kota? 2000E? Czyli przez rok to będzie 24000E.... za to się świata nie podbije....

                    Xsioonc
    • stacie_o Re: Wątek na sobotni wieczór 12.08.17, 23:39
      To teraz odwróć sytuacje. To pani wyjeżdża i zarabia. Potem nie chce jednak wpłacić na wkład własny ale proponuje chirurgię plastyczna. Sobie korekcje nosa a panu wypełniacze w pośladki. Gdy pan się nie godzi, robi sobie oprócz nosa korekcje brody.
      • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:08
        Dobre porównanie tylko chyba jak pan się nie zgodzi to robi tylko swoją korekcje a resztę kasy oddaje zgodnie z planem. Nie było mowy ze pan nawydawal za dwóch.
        No i chyba nie jest to karygodne ze dorosła osoba rozporządziła własnymi pieniędzmi wg uznania, ciężko zarobionymi. Małżeństwo to wspólnota (naradzili się) ale nie niewolnictwo.
        • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:10
          przywiózł ZNACZNIE uszczuplony zarobek
          • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:33
            Tak, dla niektórych jak wydasz tysiąc euro z powiedzmy 20 tys to będzie już ZNACZNIE.
          • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:35
            Ile wyobrażasz sobie ze wydał na to swoje zwiedzanie, pewnie własnym autem bo mowa o tym żeby objechać. 50 tysięcy? Rzuć jakimś szacunkiem jakiez to straszne marnotrastwo popełnił. Wierzysz w to ze mąż podróżując samotnie wydał kwotę rzędu nawet 20 tysięcy?
            • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:47
              a Ty nie rozumiesz, że w zasadzie nie chodzi o kwotę?
              • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:03
                Rozumiem że nie chodzi o konkretną kwotę, tylko o to że wydał większość tego, co miało być przeznaczone na mieszkanie. Czyli facet wydał na podróż dla siebie ogromną sumę pieniędzy, które sam zarobił, a była umowa że będzie za to mieszkanie. W takim razie bardzo dobrze, że się rozwodzą, skoro nie potrafili się dogadać w tej sprawie, lepiej teraz niż później, gdy będą dzieci.
                • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:10
                  dokładnie tak -mogę się podpisać.
                • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:44
                  Ale gdzie przeczytałaś ze wydał większość tego co odłożył?
            • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:31
              herca napisała:

              > Ile wyobrażasz sobie ze wydał na to swoje zwiedzanie, pewnie własnym autem bo m
              > owa o tym żeby objechać. 50 tysięcy? Rzuć jakimś szacunkiem jakiez to straszne
              > marnotrastwo popełnił. Wierzysz w to ze mąż podróżując samotnie wydał kwotę rzę
              > du nawet 20 tysięcy?

              No pewnie 5 tys funtów na zwiedź wie najbliższych krajów?
              Wszystko zależy tez cyz w sezonie czy po sezonie.
              Jakim autem??? Skoro pan mia zyc skromnie to po co mu auto?
              Zwiedzanie sie ma to do tego. Ze przemieszczasz sie a to kosztuje tu hotel tam obiad sniadanie transport. Co innego wyszukać ofertę taniego hotelu i spędzić tak tydzin.
              A co innego jeżdżenie.
    • gulcia77 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 06:54
      Pan się zachował niefajnie. Ale... Skoro nie mają dzieci, to dlaczego wyjechał tylko on? W końcu małżeństwo (lub niemałżeństwo) to związek dwojga ludzi, zakładam, że kochających się. We dwoje pewnie byłoby im łatwiej, drogi by się nie rozjechały.
    • ruscello Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 07:18
      Też bym się rozwiodła. Już mniej by mnie bolał brak mieszkania niż drugi aspekt postępowanie pana - nieoczekiwana zmiana ustaleń oraz olanie jasnego stanowiska żony. Na takiego człowieka nie można liczyć, a żeby mieć z kimś dzieci, muszę być pewna jego odpowiedzialności.
      • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:09
        A olanie stanowiska męża jest ok?
        • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:12
          Tak, bo umowa była inna. Mąż uznał, że choc oboje umawiali sie na wyjazd i przeznaczyli na coś zarobek, to tak naprawdę zarobione pieniądze są wyłącznie jego i on nimi dysponuje. To w małżeństwie jest naprawdę bardzo poważnym znakiem ostrzegawczym.
          • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:37
            Przecież nie wydał wszystkiego. Nie zgodzili się, wydał cześć a resztę zgodnie z planem. Nie olał żony, próbował negocjować, rozmawiać, nie ze nagle mu sie odmieniło i wydał wszystko mając ja na maksa gdzieś.
            • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:32
              Wydał dostatecznie dużo, aby jego wyjazd był bezsensowny. Mógł wrócić pół roku wcześniej. Czyli dużą część czasu małżeństwo spędziło oddzielnie tylko po to, by pan pojechał na wycieczkę.
              • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:45
                Gdzie tak było powiedziane ze wydał polowe tego co zarobił?
                • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:53
                  To powiedzmy 2 czy trzy miesiące. Tak czy inaczej część czasu rozłąki służyła tylko temu, aby podróżować. Nie ma w tym nic złego, o ile druga strona zostałaby dostatecznie wcześnie poinformowana - słuchaj, zostanę tu jeszcze trzy miesiące i za te pieniądze sobie pozwiedzam, albo pozwiedzamy razem.
                  • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:21
                    Właśnie dlatego to dobrze ze się rozwodzą - pani jest nastawiona na wicie gniazda i reprodukcje, pan chciałby jeszcze pożyć. Ja np chętnie zostałabym dłużej właśnie żeby mieć na podróżowanie - kwestia priorytetów. Im się kompletnie nie zgadzają wiec raczej nie na co naprawiać a wręcz szczęśliwie dla nich ze teraz już to wyszło.
                    • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:41
                      Ale rok temu pan nie protestował, ze chce pożyć.
                      • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:47
                        verdana napisała:

                        > Ale rok temu pan nie protestował, ze chce pożyć.

                        Bo z perspektywy pipidówka nie dostrzegał możliwości, które zobaczył wyjeżdżając w świat?
                        • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:55
                          Dokładnie, co miał protestować jak jechał w nieznane. Zarobił trochę, zobaczył ze ludzie tam cieszą się życiem i ze oni tez by tak mogli wiec wola Gieniu, przyjedź, zobacz jakie tu wszystko inne a ile przyjemności można miec w życiu. W końcu młodzi jesteśmy, użyjemy sobie. A Gienia go za mordę i do domu, a ten się wziął i zerwał z łańcucha. Ot i cała historia. Czy to jego nastawienie jest dobre czy jej to inna dyskusja (uważam ze każdemu wg uznania) ale chyba najlepiej się rozejść bo jak jemu się nie podoba ciułanie groszy na prowincji to i tak marnie by im się żyło tak na sile.
                          Już łatwiej sobie wyobraze ze pani przelamawszy niechęć przekonałaby się do "korzystania z życia" - bo co tu jest do nielubienia. I nie, korzystanie nie musi oznaczać roztrwonienia majątku rodowego, można wypośrodkować i plany mieszkaniowe i trochę luzu w wydatkach (najwyżej pooszczedzaliby dłużej).
                        • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:09
                          No właśnie. Pan z perspektywy pipidówki uważał, ze życie polega na tym, żeby harować, kupić dwupokojowe mieszkanie zamiast jednopokojowego, rozmnożyć się i dotrwać do emerytury. Ma być skromnie i męcząco, a przyjemności to jakieś fanaberie. Ale na szczęście dla niego okazało się, że poza jego miasteczkiem jest też inny świat.
                          • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 00:59
                            regina-phalange napisała:

                            > Ale na szczęście dla niego okazało się, że poza jego miasteczkiem jest też
                            > inny świat.

                            Na szczęście albo i na nieszczęście. Czasem to wielka jest tragedia uchylić na chwilę drzwi do wielkiego świata...

                            Xsioonc
                            • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 11:46
                              A czasami szansa - na dwoje babka wróżyła. smile
                    • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:37
                      A kto tak powiedział? Kupno mieszkania nie równa sie z Gąbinem id ziemni.
                      Byłoby mieszkanie moznaby składać kase i sobie jeździć co roku w inne miajce na ramach urlopu.
            • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:35
              herca napisała:

              > Przecież nie wydał wszystkiego. Nie zgodzili się, wydał cześć a resztę zgodnie
              > z planem. Nie olał żony, próbował negocjować, rozmawiać, nie ze nagle mu sie od
              > mieniło i wydał wszystko mając ja na maksa gdzieś.


              Ty tez wieszkosc miesięcznej wypłaty wydajesz na sobie i soję nagle zachcianki?
              A maz niech sie martwi o rachunki dzieci i resztę bo ty masz prawo?

              Co to za negocjacje ?skoro on postanowił i to zrobił.
              Mógł wybrac odpoczynek. Na jakie jeżdżą co roku ludzie po takiej harówce.
    • agrypina6 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:26
      Dobrze, że pan się uwolni od takiej żony. Mogli jechać razem, i razem zarabiać. Skoro pan ciężko pracował, to miał prawo zmienić zdanie, co do sposobu wydania pieniedzy. Inna by była sytuacja, gdyby były dzieci.
      • hermenegilda_zenia Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 19:43
        Zgadzam sie, on tyrał i miał prawo zmienić decyzje na co przeznaczy cześć swojej krwawicy. To pani zdecydowała, ze nie będzie brała udziału we wspólnym wyjeździe, wiec wykluczyła sie na własne życzenie. Państwo sie rozwinęli w zupełnie innych kierunkach i dla pana lepszy będzie na dłuższa metę rozwód.
    • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:27
      A ta żona przez rok pracowała w Polsce?
      Bo nie doczytałam.
      Pewnie że się umówili, ale szkoda że dziewczyna nie chciała wydać może 10% zarobionych przez męża pieniędzy i zobaczyć trochę świata.
      • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:49
        Moze wiecej niz 10% duzo wiecej bo on ja namawial nie na to ze mialaby przyjechac do pracy a zwiedzac z nim kraj w ktorym pracowal i kraje pobliskie czyli te pieniadze ktore zarobil mialaby pojsc na zwiedzanie. Pewnie doszedl problem utraty jej pracy a na prowincji trudno o nowa i rozwalanie pieniedzy na mieszkanie. Kobieta uznalas to za zly pomysl i bardzo slusznie, nic jednak na decyzje lekkomyslnego malzonka poradzic nie mogla, zrobil co chcial wbrew ich wspolnym ustaleniom wiec pozew o rozwod jest jak najbardziej konskwemcja takiego zachowania. Dobrze ze nie maja dzieci i pogratulowac pani decyzji, oby zdania nie zmienila , bo ten facet to nie material na dobrego meza.
      • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 09:49
        No właśnie umowa to jedno, ale drugie - pan zarobił ponosząc wyrzeczenia i to, że chciał jakąś przyjemność z tego mieć - razem z żoną, którą przecież chciał zabrać w podróż, a nie że mam wszystko w d... i sam jadę - wcale mnie nie dziwi. Wydaje mi się że pani z kategorii tych, które zabolało, że facet był nieposłuszny.
        • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:05
          Facet nie był nieposłuszny, tylko złamał umowę. Ciekawe, ile żon zgodziło by sie na roczną rozłąkę po to, by wyjechać na atrakcyjną wycieczkę.
          • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:28
            Cóż, on pracował i żarł jedzenie z puszek, więc jakby miał większe prawo zmienić umowę niż żona. Może zachciało mu się jakoś odbić sobie ostatni rok? Zaproponował żonie, że wyjadą razem, ale może rzeczywiście powinien wiedzieć wcześniej, że żony godzą się na rozłąkę jeśli w perspektywie jest nowe agd, a nie przyjemności życia. Myślę, ze gdyby mężczyźni mieli większą świadomość "praktycznego" podejścia niektórych kobiet do wielu spraw, to mogliby oszczędzić sobie rozczarowań.
            • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:34
              Nie. Nie miał. Miał prawo nie wyjechać. Przyjmujesz, że dla żony roczna rozłąka w ogóle nie była problemem i nie poniosła żadnych kosztów. I że ten, który zarabia w małżeństwie ma prawo do dowolnego dysponowania swoimi pieniędzmi, nie liczac sie z drugą stroną.
              • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:43
                Jak widać nie masz racji, chyba ze żona pozwie męża i sąd rozstrzygnie kto do czego ma prawo. Ale wątpię, żeby przyklasnął podejściu, że nieposłuszny wół roboczy wydał na siebie. Pani wyświadczyła mężowi przysługę, tylko nie wiem, czy znajdzie drugiego takiego frajera.
              • semihora Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:14
                verdana napisała:

                > Nie. Nie miał. Miał prawo nie wyjechać. Przyjmujesz, że dla żony roczna rozłąka
                > w ogóle nie była problemem i nie poniosła żadnych kosztów. I że ten, który zar
                > abia w małżeństwie ma prawo do dowolnego dysponowania swoimi pieniędzmi, nie li
                > czac sie z drugą stroną.


                Verdano, ty dla odmiany sprawiasz wrażenie, jakbyś przyjmowała, że dla pana rozłąka nie była problemem, żarcie z puszek nie było problemem i zaciskanie pasa nie było problemem. A jednak było i nic dziwnego, że facet sobie chciał to odbić. To dla niego rozłąka była trudniejsza - on miał gorsze warunki i to całkiem zrozumiałe, że zapragnął czegoś więcej. Co więcej - zapragnął to coś więcej przeżyć z żoną. To żona uznała, że jego potrzeby to fanaberie i zarządziła mu powrót.
                • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:34
                  Wiesz, facet chyba nie był idiotą i wiedział, na co sie pisze. Mógł jeść coś lepszego niż żarcie z puszki, skoro oszczędzał nie na dom, tylko na podróż.
              • iuscogens Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 23:02
                Z własnego doświadczenia (dwa epizody pracy wyjazdowej męża: 1. około 10 miesięcy z wizytami w domu, drugi 5 miesięcy bez wizyt) mogę powiedzieć, ze taka sytuacja jest jednak znacznie łatwiejsza dla osoby na miejscu. Owszem nie miałam męża, ale byłam w swoim domu, miałam rodzine i znajomych na miejscu, prace, cała reszta była normalna. Mąż był poza domem, w innym kraju, bez rodziny, znajomych, inne zwyczaje itd. w sumie żadnej bliskiej osoby koło siebie. To jest naprawdę znacznie bardziej stresujące.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:45
              > Cóż, on pracował i żarł jedzenie z puszek,

              Tego to nie wiemy. Może żył sobie całkiem wygodnie? Żonie chwalić się nie musiał, może już wcześniej doszedł do wniosku, że lepiej sobie "pożyć", niż zaciskać pasa i oszczędzać?
      • kura17 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:07
        > Pewnie że się umówili, ale szkoda że dziewczyna nie chciała wydać może 10% zaro
        > bionych przez męża pieniędzy i zobaczyć trochę świata.

        w poscie startowym bylo napisane, ze ZNACZNIE uszczuplil zarobki, wiec to nie bylo 10%.
        • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:16
          Podstawowy problem jest taki - mąż i zona umówili się wcześniej, ze on wyjeżdża, ona zostaje , a pieniądze z wyjazdu przeznaczą na mieszkanie. Podejrzewam, ze w czasie wyjazdu męża pani ponosiła pewne wspólne koszty - czynsz, telewizja itd Tymczasem okazało sie, ze to co zarobił mąż nie jest do wspólnego użytkowania - to jego pieniądze i on wyłącznie decyduje na co je wydać, nie licząc sie ani z umową, ani ze zdaniem zony na ten temat.
          To bardzo źle wróży małżeństwu. Jak np. mieć dziecko w sytuacji, gdy kobieta przejściowo nie zarabia, a mąż uważa, że tylko on dysponuje swoją pensją i ma prawo robić z nia co chce?
          • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:27
            verdana napisała:

            > To bardzo źle wróży małżeństwu.

            To prawda. Dlatego jak się zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że dobrze się stało, że mieli taki wzajemny sprawdzian, bo po prostu do siebie nie pasują i się nie dogadują. O co innego im chodzi. Dobrze, że stało się to teraz, zanim związali się kredytem i dziećmi.

            I niewykluczone, że tak jak pisałam, panu miała okazję zmienić się perspektywa. Tak bywa w życiu. Nie zawsze idzie się w tym samym tempie.
            Podobnie zdarza się, kiedy jedna osoba pójdzie na terapię. Zaczyna dostrzegać inne perspektywy, które jednocześnie trudno jest pokazać, wytłumaczyć drugiej stronie. I się związek rozjeżdża. Bywa.

            Umowa to ważna sprawa, ale nawet do umów biznesowych robi się aneksy zmieniające tzw. istotne warunki. To nie cyrograf. Oczywiście - wszystko po wzajemnym dogadaniu, tu się to nie udało.

            Więc odpowiadając na pytanie zadane w poście założycielskim - pani chyba miała rację składając pozew o rozwód, bo się z mężem rozjechali.
            Nie ma jednak racji zwalając wyłączną winę na męża.
            • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:31
              To nie o to chodzi, że nie pasują do siebie. Chodzi o to, że mąż uważa, ze jeśli zarobił, to zna ma sie nie wtrącać w to, na co pieniądze wyda. Winy pani tu nie widzę - zgodziła się na roczną rozłąkę dla konkretnego celu. To jednak nie jest tak, że jedna strona ma prawo wycofać się z umowy bez zwracania uwagi na koszty, które poniosła druga strona.
              • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:38
                verdana napisała:

                > Winy pani tu nie widzę - zgodziła się na roczną rozłąkę dla konkretnego celu.
                > To jednak nie jest tak, że jedna strona ma prawo wycofać się z umowy
                > bez zwracania uwagi na koszty, które poniosła druga strona.

                Verdano, cały czas mam wrażenie, że uważasz, że pan nie poniósł żadnych kosztów??? Ja uważam, że poniósł nie mniejsze niż żona.

                I jeszcze jedno - moim zdaniem błędem jest tu mówienie o czyjejkolwiek WINIE. Nie uważam, żeby tu którekolwiek z nich było winne. Nie dogadali się, tak bywa, że nawet małżonkowie się nie dogadują.

                Żeby było jasne - szlag by mnie trafił, jakbym była na miejscu tej żony, nie byłabym wcale wyrozumiała. Z drugiej strony - nie wyobrażam sobie, że mogłabym "nakazać" mężowi wracać - więc pewnie nie znalazłabym się w takiej samej sytuacji.
                Obiektywnie patrząc, oni po prostu do siebie nie pasowali, nie dogadywali się i ta sytuacja jasno to pokazała.
                • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:53
                  Nie mniejsze? Raczej większe.
                  • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:58
                    regina-phalange napisała:

                    > Nie mniejsze? Raczej większe.

                    Nie chciałam od razu eskalować wink,
                    ale tak - oczywiście uważam, że koszty poniósł o wiele większe. Zresztą w innym poście pisałam o tym.
                    Ale verdana zupełnie nie chce się odnieść do tego, że pan też doświadczył rozłąki, że ponosił koszty i że ciężko harował w podłych warunkach. Przez ROK. To nie jest miesiąc-dwa.
                    • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:48
                      ola_dom napisała:

                      > regina-phalange napisała:
                      >
                      > > Nie mniejsze? Raczej większe.
                      >
                      > Nie chciałam od razu eskalować wink,
                      > ale tak - oczywiście uważam, że koszty poniósł o wiele większe. Zresztą w innym
                      > poście pisałam o tym.
                      > Ale verdana zupełnie nie chce się odnieść do tego, że pan też doświadczył rozłą
                      > ki, że ponosił koszty i że ciężko harował w podłych warunkach. Przez ROK. To ni
                      > e jest miesiąc-dwa.
                      >


                      ALE CO MA DO RZECZY JAKIE KOSZTY KTO PONIÓSŁ?
                      TO ZE KTO COEZEJ TOACUJE MA PRAWO DECIDWOAC O KASIE BEZ POROZUMIENIA?

                      Moj maz latami pracował ja byłam z naszymi dziećmi wspólnymi i było wspólna decyzja.
                      I teraz on ma prawo decydować i wydać kase jak chce bo on pracuje 10 godzin na dobę?
                      A ja robiłam w domu wszystko sama, zakupy sprztanie opieka nad dziećmi? Lekarz, dentysta szkoła dzieci , sprawy urzędowe i wstawanie w nocy do dzieci , czy jak były małe chore?'ja nie pracowałam czy tez byłam zmęczona? I nie kilk praw sie kasy?
                      A maz mógł zabrac pol wypłaty i jechac ja tydzin urlopu?

                      Tak sie umówiliśmy i zadno z nas nie narzekało.
                      Teraz od 5 lat propozycje pracy zarobków i opieki nad dziecimi sie zmieniły wyrównały.
                      Kazdy ma jakaś czesc pieniędzy i wydaje na własne ciuchy fryzjera czy hobby.
                      Ale nie zaniedbujemy rachunków i ważniejszych spraw. Pan zaniedbał ważniejsze sprey kosztem zabawy.
                      To jakby dać mu kase na rachunek na prąd ,a pan czesc by wpłacił a czesc przepił.
                      Przeciez mu wolno bo pracuje na alkohol też nie?
                      Jak trzeba było kupic zmywarkę pralkę i suszarke w jednym miesiącu to żadne z nas nie myślalo o hobby nowych ciuchach.
              • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:40
                No chyba jednak nie świadczy to o tym. Tak by było jak mówisz jakby wydał kasę bez narady/próby rozmowy. On chciał zmienić umowę ona uznała ze napewno nie bo ona nie chce zmieniać. Gdzie tu dobra wola?
        • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:17
          No to wtedy Panią rozumiem.
          Z drugiej strony ile on mógł zarobić przez ten rok? Ile kosztuje mieszkanie w małym miasteczku? Sto tysięcy? Osiemdziesiąt?
          Jeśli na podróż tylko na siebie wydał znaczną część tych zarobionych pieniędzy, to znaczy ile?
          Niech będzie sześćdziesiąt tysięcy. Na jedną osobę? To by była super podróż.
          Nie wiem, dziwne to wszystko. Po prostu nie dogadali się kompletnie. Nie rozmawiali ze sobą. Szkoda.
          • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:21
            to nawet nie chodzi o kwotę. Chodzi o złamanie umowy i postawienie na swoim.
            • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:24
              Oczywiście ja to rozumiem że się umówili. On złamał umowę bo zrozumiał że fajnie byłoby też pozwiedzać. Ale jak to sobie zobrazuję faktycznymi kwotami, to się trochę kupy nie trzyma.
              • stacie_o Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:26
                W małym mieście za Krakowem dwupokojowe to koszt około 100-150. tys. Wystarczy, że pan miał zebrać na wkład własny i opłaty. Wtedy to około 20-30 tys. Wtedy się klei.
                • chocolate-cakes Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:37
                  Ok, ja zrozumiałam, że rok harował, jadł byle jak, spał byle gdzie i zarobił na całe mieszkanie. A potem wydał większość na podróże.
              • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:29
                Może mieli coś odłożone. Może rodzina dorzuci. Może - najbardziej prawdopodobne - te powiedzmy 20-30-40 tysięcy miało być na wkład własny przy wzięciu kredytu.
                Pzn przywiózł mniej, na wkład nie starczy. Czyli rok rozłąki był tylko po to, by mąż zwiedził sobie kilka krajów.
                I nie, chyba rozmawiali, bo mąż proponował podróż, żona sie nie zgodziła. Mąz po prostu nie uważa, by miał obowiązek brać zdanie zony pod uwagę, skoro to "jego" pieniądze. To wydaje sie zupełnie rozsądną przyczyną rozwodu.
            • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:41
              No bo na swoim powinna postawić ona - wtedy jest ok.
              • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:50
                nic nie rozumiesz - takich ważnych kwestii nie omawia się przez telefon
                • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:55
                  maniaczytania napisała:

                  > nic nie rozumiesz - takich ważnych kwestii nie omawia się przez telefon

                  Może się kontaktowali przez Skype'a? To już zgoła inna rozmowa.

                  Oczywiście, że najlepiej byłoby porozmawiać całkiem bezpośrednio. Ale co wtedy - pan powinien przyjechać do pani, czy pani do pana? Bo zakładając, że może panu udałoby się przekonać panią do podróży, to zaoszczędziliby koszty dojazdu z powrotem w miejsce, skąd mieli wyruszać.

                  W sumie to najbardziej mnie dziwi, że pani ani na trochę nie chciała przyjechać do męża - choćby po to, żeby tam go przekonać do weryfikacji planu podróży. Być może od razu się obraziła na jego pomysł i na to, że w ogóle śmiał na niego wpaść.
                  • qwirkle Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:52
                    ola_dom napisała:

                    > W sumie to najbardziej mnie dziwi, że pani ani na trochę nie chciała przyjechać
                    > do męża - choćby po to, żeby tam go przekonać do weryfikacji planu podróży. By
                    > ć może od razu się obraziła na jego pomysł i na to, że w ogóle śmiał na niego w
                    > paść.
                    >
                    Otóż to. Pani reprezentuje postawę: 'nigdy nie wyjeżdżałam z powiatu i nie chcę nic nigdy zobaczyć wiecej. Umawiałam się na saksy męża i na to, że przywiezie kasę na poprawę moich warunków mieszkaniowych. Cóż on mogł tam zobaczyć, co JA mogę zobaczyć? Nic nowego. Na moim zadupiu jest super, mąż ma przywieźć kasę w zębach bo na to się umawialiśmy'.
                    Takie to zaściankowe i smutne.
                    Każdy taki wyjazd pokazuje nowe perspektywy i zmienia horyzonty. Dziwię się pani, że nie skorzystała z okazji zobaczenia na wlasne oczy, że można żyć inaczej.
                    • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:54
                      Pani pracuje. W pracy nie zawsze da sie wziąć dłuższy urlop w dowolnym terminie.
                    • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:55
                      Z drugiej strony taki typ kobiety raczej tak od razu nie składa papierów rozwodowych. Taki typ, czyli niechętny zmianom, nowościom, inicjatywie, myślący według schematu i jeśli coś się ustaliło, to choćby skały srały tak ma być, itp.
                      • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:01
                        regina-phalange napisała:

                        > Taki typ, czyli niechętny zmianom, nowościom, inicjatywie, myślący według schematu
                        > i jeśli coś się ustaliło, to choćby skały srały tak ma być, itp.

                        A może to raczej typ "ma być, jak ja mówię i bez dyskusji!"? Więc skoro ktoś się nie podporządkował, to nie ma co nad nim rozdzierać szat i lepiej się rozwieść?
                      • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:04
                        Ja to myśle ze te papiery to może być rozpaczliwa próba przywołania niewolnika do porządku. Pewnie czeka aż mąż wstrząśnięty zrozumie swoje błędy i wróci kajając się, przyjmując potulnie role tyracza-reproduktora. Tylko może się zdziwić jak się okaże ze sporo ciekawych świata babeczek jest na ziemi a drugi taki gotowy dla niej puszki jeść żyjąc w norze może się szybciutko nie trafić...
                        • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:03
                          Może być tak jak piszesz i jak pisze ola_dom wyżej, czyli hetera której śmiano się nie podporządkować.
                    • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:10
                      ale pani ma pełne prawo mieć postawę - nigdy nie wyjeżdżałam i nie chcę.
                      Nie wiemy, czy nigdy więcej, czy np. nie wtedy, gdy będzie miała stabilną sytuację.

                      Dlaczego zaściankowe? Każdy ma prawo do życia po swojemu. Im się najwyraźniej to właśnie rozjechało ...
                      Pan zapragnął nagle zabawy - raz się żyje, przehulajmy, a co tam.
                      • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:23
                        Ma prawo ale czy ok jest postawa ja niechęć Wiec i ty masz nie jechać? Bo chyba to o to poszło, ze jak on śmiał..
                        • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 23:00
                          herca napisała:

                          > Ma prawo ale czy ok jest postawa ja niechęć Wiec i ty masz nie jechać? Bo chyba
                          > to o to poszło, ze jak on śmiał..

                          Pani ma postawę wole miec cos własnego. A pan chce pohulać i miec wielkie g.
                          Ktora gorsza postawa zaściankowa? Czy hulaj dusza piekła nie ma?
                          Moge pol życia mieszkać na wynajmowanym?


                          Ja uważam ze bez zwiedzania mozna zyc, a bez własnego mieszkania i tułać sie po wynajmach to do doopy takie zycie.
                          No ale piękne widoki pana uchronią przez bezdomnością i napełnia garnek z jedzeniem.
                          Śmiechu warte.
                    • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:56
                      A moze ona nie chciała jechac na ta konkretna wycieczkę bo jej było zal pracy/zarobków pana meza, które mieli na cos przeznaczyć. Moze myślała ze jak sie nie zgodzi to pan wroci z kasa kupia cos, a potem z biegiem lat pojadą w te miejsca w ramach corocznego urlopu?
                      A takiej kasy w pl nie odłożą juz nigdy. I to jednyna okazja na poprawę warunków na kupno domu.
                      Zamiast płacić x lat za wynajm lepiej kupic własne a zwiedzanie odłożyć w czasie.
                      I nie wiadomo kiedy pani "planuje " dzieci moze wogole moze za 5-6 lat jak sie urządza i pozwiedzaja świt?
              • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:35
                Tam była umowa. Czym innym jest oczekiwanie dotrzymania umowy, a czym innym wymaganie zgody na jej zmianę.
                • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:53
                  Brzmi strasznie zasadniczo jak na omawianie wyjazdu wakacyjnego w małżeństwie.
                  Czy chcesz powiedzieć ze umawiali się konkretnie na to ze nie pojadą na wakacje? Czy może ta święta umowa zakładała również iż żona do męża ma broń Boże nie przyjeżdżać (co to za zbytki?). Czy ten mąż proponował roztrwonienie majątku rodowego i porzucenie planów mieszkaniowych?
                  • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:55
                    To nie jest omawianie wakacji tylko omawianie rezygnacji z większego mieszkania.
                    • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:02
                      wlasnie bo zakladasz ze musieli zrezygnowac z mieszkania a nie jest tak nigdzie powiedziane, tylko tyle ze przywiozl mniej kasy.
              • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 22:51
                herca napisała:

                > No bo na swoim powinna postawić ona - wtedy jest ok.

                Nie postawić na swoim a dotrzymać umowy i miec cos własnego.
          • leyre1 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:26
            Nie wiemy czy chcieli kupic mieszkanie, jest napisane ze mieli te pieniadze przeznaczyc na poprawe warunkow mieszkaniowych czyli moze np klite z jednym pokojem zamienic na dwa itp. zwlaszcza ze domyslam sie ze sa mlodzi i pewnie planuja potomostwo jak wiekszosc ludzi.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:49
              Chyba jednak tylko pani planowała, jak się okazuje...
    • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 10:45
      Ciekawa jestem komentarzy w sytuacji, gdy to pani jedzie zarobić na dom, odmawia sobie i je z puszek, później stwierdza, że chce sobie odbić ciężki rok wyjeżdżając gdzieś z mężem, mąż się obraża, pani wyjeżdża sama i mąż składa pozew o rozwód. suspicious
      • jagienka75 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 11:15
        żaden facet nie chcialby zyc z tak lekkomyslna kobietą. i tak, rozwiódłby się z nią oraz poszukał sobie rozsądniejszej kobiety.
        prawda jest taka, że dziś świat kręci się wokół kasy.
        to nie sztuka, że pan poszuka sobie bardziej wyluzowanej babki, jak to któraś wyżej napisała, bo luz kończy sie w momencie, gdzie w grę wchodzą pieniądze.
        • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:45
          Napisałam, że jestem ciekawa komentarzy, a nie reakcji drugiej strony, jeśli byłby nią mężczyzna.
          I sądzę, że większość facetów albo uniosłaby się "honorem", że kobieta chce wyjeżdżać, robić na dom i w ogóle nie zgodziłaby się na takie rozwiązania. Albo z pocałowaniem ręki przyjęliby, że pani zarobiła i jeszcze na wycieczkę zaprasza.
          • jagienka75 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 14:35
            a co niby ematki napiszą? że ich mężowie czy znani im panowi nie lubią, gdy kobiety trwonią kasę, niezależnie od tego, kto je zarobił?
            • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 11:47
              Trwonią? Aha.
      • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:55
        Ależ ematka by wspierała, truteń zostałby kopnięty w zad na rozpęd a ciężko pracująca żona powinna koić nerwy w spa, w końcu za ciezko zarobione pieniądze.
        • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 12:56
          No ba. suspicious
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 16:49
          herca napisała:

          > Ależ ematka by wspierała, truteń zostałby kopnięty w zad na rozpęd a ciężko pra
          > cująca żona powinna koić nerwy w spa, w końcu za ciezko zarobione pieniądze.

          10 000/10
      • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 23:03
        regina-phalange napisała:

        > Ciekawa jestem komentarzy w sytuacji, gdy to pani jedzie zarobić na dom, odmawi
        > a sobie i je z puszek, później stwierdza, że chce sobie odbić ciężki rok wyjeżd
        > żając gdzieś z mężem, mąż się obraża, pani wyjeżdża sama i mąż składa pozew o r
        > ozwód. suspicious

        Byłby dokładnie takie same.

        Ja uważam ze najwazniejsze jest gdzie mieszkać, lub poprawę.
        Potem mozna sobie zwiedzać kupic lepsze auto , miec drogie hobby.

        Najważniejsze jest miec dach nad głowa.
        • regina-phalange Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 11:49
          > Byłby dokładnie takie same.

          Nie sądzę. suspicious
    • ola_dom za mało danych 13.08.17, 11:35
      demodee napisała:

      > Czy ma rację, według ematki?

      Stwierdzam jednak, że nie mamy tu dość istotnych informacji.

      Bo wyobraziłam sobie żonę usychającą z tęsknoty, mieszkającą w norze, w okropnych warunkach - czy to pod względem lokalowym, czy tzw. emocjonalnym, gdzie saksy męża były jedyną i wyczekaną szansą na jakąkolwiek ich zmianę. W tej sytuacji trudno się dziwić entuzjastycznemu podejściu do podróży po świecie z perspektywą powrotu do nory i spędzeniu w niej kolejnych lat.
      Jednocześnie - "poprawa warunków lokalowych" może oznaczać zamianę kawalerki na mieszkanie dwupokojowe albo adaptacja strychu, żeby zyskać dodatkowe kilkadziesiąt metrów mieszkania.
      A to już zgoła inna sytuacja.

      Niejednoznaczne jest też określenie "znacznie uszczuplone". Przez większość forumek w tym wątku zostało przyjęte, że pan wydał większość kasy, a żonie przywiózł nędzne resztki. Ale przecież "znaczne uszczuplenie" może oznaczać już wydanie 30% kasy - przy czym pozostałe 70% to wciąż dużo pieniędzy.
      Jako "nieznaczne uszczuplenie" uznałabym kwotę rzędu 10-15%, wszystko ponad to już będzie "znacznym". Ale wtedy wciąż zostaje spora kwota.
      • demodee Re: za mało danych 13.08.17, 12:33
        Oni mieszkali w ciasnym mieszkanku, ale nie zarobaczonym i zaszczurzonym, o ile mi wiadomo. Początkowe plany były takie, że je sprzedadzą, dołożą zarobek męża z saksów, ewentualnie dobiorą kredyt i kupią coś większego. (W perspektywie - jak przyjdą dzieci, to nie będą się wszyscy kotłować w jednym pomieszczeniu.)

        Żona nie była na utrzymaniu męża, pracuje na umowę o pracę na czas nieokreślony, zarobki ma niepowalające, ale wystarczające, by się utrzymać. Mąż w Polsce pracował na różnych śmieciówkach, raz praca była, raz nie. Na saksy pojechał na budowę, jako pracownik fizyczny. Nie było sensu, żeby żona z nim jechała na tę budowę, bo tam dla niej pracy nie było.

        Moim zdaniem kobieta źle zrobiła. Trzeba było zgodzić się na wakacje z mężem, uczestniczyć w wydawaniu kasy (czyli zmniejszać je), może skrócić czas tej wycieczki itd. a nie od razu rozwód.
        • ola_dom Re: za mało danych 13.08.17, 12:45
          demodee napisała:

          > Trzeba było zgodzić się na wakacje z mężem, uczestniczyć w wydawaniu kasy
          > (czyli zmniejszać je), może skrócić czas tej wycieczki itd. a nie od razu rozwód.

          Dokładnie tak uważam.

          A wiesz jeszcze, co oznaczało owo "znaczne uszczuplenie"? Większość zarobionej kasy? Trochę trudno mi w to uwierzyć i zakładam, że pan przywiózł np. 30 000 a nie 50 000 zł. Przykładowo. Co oczywiście jest istotnym pomniejszeniem kwoty - ale wciąż zostało dużo pieniędzy na realizację pierwotnych planów.

          Zwłaszcza że mają swoje mieszkanie! To kiedy mieli jechać w podróż? Jak już będą mieli małe dzieci i duże kredyty???
          • maniaczytania Re: za mało danych 13.08.17, 12:55
            pytanie - klucz: czy pani musiała chcieć jechać w podróż? Może nie lubi podróżować, może poznawanie innych krajów nie jest dla niej priorytetem? Przecież każdy jest inny, są ludzie, którzy na 'tyłku" nie usiedzą i ciągle gdzieś wyjeżdżają, są tacy, którzy najbardziej lubią swój ogródek - ani jedni, ani drudzy nie są nieszczęśliwi.
            • ola_dom Re: za mało danych 13.08.17, 12:58
              maniaczytania napisała:

              > pytanie - klucz: czy pani musiała chcieć jechać w podróż? Może nie lubi
              > podróżować, może poznawanie innych krajów nie jest dla niej priorytetem?

              To prawda. W takim przypadku tym lepiej, że się rozwiodą, bo trudno byłoby im razem żyć z tak rozbieżnymi priorytetami.
            • herca Re: za mało danych 13.08.17, 12:59
              No nie musiała ale chyba dorośli ludzie mogą się nawzajem porozumieć. "Słuchaj Tadeusz, mnie takie podróżowanie nie kręci ale jak już musisz to zrób se te krótkie wakacje, zdjęcia przewieziesz" a "nie lubię jeździć Wiec wracaj mi tu do domu w te pędy, zachciało się fanaberii"
          • 3-mamuska Re: za mało danych 13.08.17, 23:27
            ola_dom napisała:

            > demodee napisała:
            >
            > > Trzeba było zgodzić się na wakacje z mężem, uczestniczyć w wydawaniu kasy
            >
            > > (czyli zmniejszać je), może skrócić czas tej wycieczki itd. a nie od razu
            > rozwód.
            >
            > Dokładnie tak uważam.
            >
            > A wiesz jeszcze, co oznaczało owo "znaczne uszczuplenie"? Większość zarobionej
            > kasy? Trochę trudno mi w to uwierzyć i zakładam, że pan przywiózł np. 30 000 a
            > nie 50 000 zł. Przykładowo. Co oczywiście jest istotnym pomniejszeniem kwoty -
            > ale wciąż zostało dużo pieniędzy na realizację pierwotnych planów.
            >
            > Zwłaszcza że mają swoje mieszkanie! To kiedy mieli jechać w podróż? Jak już będ
            > ą mieli małe dzieci i duże kredyty???
            >

            No ale dobranie 20 tys kredytu wiecej przy śmieciowych umowach pana, i pracy raz jest raz nie ma.
            To duży problem bo regularne spłaty byłby na pani głowie.
            I tak i tak wydanie niemal połowy kasy to duzo kasy.
            I większy kredyt.

            A jakby mieli mniejszy kredyt, i zanim beda dzieci to by jeszcze pozwedzali.
            Jakby panu udało sie zarobić jakos sensownie w pl.
            A wypłata pani na bierzące życie.
        • maniaczytania Re: za mało danych 13.08.17, 12:45
          te dodatkowe informacje nie są na korzyść męża ...
          • ola_dom Re: za mało danych 13.08.17, 12:56
            maniaczytania napisała:

            > te dodatkowe informacje nie są na korzyść męża ...

            Naprawdę?
            A co Twoim zdaniem świadczyłoby na jego korzyść?
            • maniaczytania Re: za mało danych 13.08.17, 13:17
              to, że wyjechał na te saksy, bo w Polsce praca raz był, raz nie - czyli sytuacja od jakiegoś czasu nie była stabilna.
              Wyjechał, żeby poprawić warunki. Po czym nagle zapragnął podróży - mimo że sytuacja nadal nie jest stabilna i nawet po powrocie dalej nie wiadomo, czy i kiedy będzie - a oprócz mieszkania trzeba przecież opłacać rachunki, no i ogólnie - wydawać na życie. Miało być zarobienie większej kwoty - takiego jednorazowego dużego strzału, który pozwoliłby im odbić się wyżej.
              Podobnie byłoby, gdyby pan po powrocie np. kupił sobie playstation (no co, zawsze marzył, nie miał, a teraz ma okazję - przecież możemy razem pograć, nie?).
              • herca Re: za mało danych 13.08.17, 13:27
                No i chyba w kochającym małżeństwie ludzi cieszy ze druga połówka może spełnić jakieś swoje marzenie, chyba ze jest się wychowanym tak ze życie to kierat i harówa a myślenie o zbytkach to grzech. Ludzie którzy pozwalają sobie na przyjemności są szczęśliwsi w życiu i lepiej im się wiedzie. PlayStation za saksy to niedużo, czemu ma sobie nie kupić? Jak już pracował za granica i widać ze roboty się nie boi to spokojnie przywiezie i więcej, ewidentnie nie wyglada na trutnia co by tylko chciał hulać - chyba to widać.
                • 3-mamuska Re: za mało danych 13.08.17, 23:35
                  herca napisała:

                  > No i chyba w kochającym małżeństwie ludzi cieszy ze druga połówka może spełnić
                  > jakieś swoje marzenie, chyba ze jest się wychowanym tak ze życie to kierat i ha
                  > rówa a myślenie o zbytkach to grzech. Ludzie którzy pozwalają sobie na przyjemn
                  > ości są szczęśliwsi w życiu i lepiej im się wiedzie. PlayStation za saksy to ni
                  > edużo, czemu ma sobie nie kupić? Jak już pracował za granica i widać ze roboty
                  > się nie boi to spokojnie przywiezie i więcej, ewidentnie nie wyglada na trutnia
                  > co by tylko chciał hulać - chyba to widać.

                  Wyglada brak stałej pracy, i bezsensowna wycieczka. Jest młody mogą jeździ co roku,co drugi rok na zagraniczne urlopy.
                  Przywiezie wiecej tylko to wizę sie z tym ze beda całe małżeństwo oddzielnie.

                  A zycie w dziupli i brak lepszych perspektyw to tak powinno byc w kochającym małżeństwie?

                  I wydawanie kasy ja zycie to co w kochającym małzeństwie?
                  Mozna sie cieszyć ze ktoś ma hobby ale nie kosztem życia, i życia z złych warunkach.

                  Ciekawe gdyby twoj maz wydawał co miesiąc swoja wypłatę na Np. Konie jazda.zawody wulyjazdy , boy sprzt , to ty bys sie cieszyła i utrzymywała wszystko. Bo nich maz bedzie szczęśliwy? A ja beda pracować.
              • ola_dom Re: za mało danych 13.08.17, 13:33
                maniaczytania napisała:

                > wyjechał na te saksy, bo w Polsce praca raz był, raz nie - czyli sytuacja
                > od jakiegoś czasu nie była stabilna.
                > Wyjechał, żeby poprawić warunki. Po czym nagle zapragnął podróży

                To prawda. Ale mogło być też tak, że pan przez ten rok przekonał się, że może, jest w stanie zarobić godziwe pieniądze i poczuł się pewniej - na tyle, żeby zrobić coś więcej niż tylko dbać o podstawową egzystencję.

                Porównanie z playstation wydaje mi się nietrafione o tyle, że będę się upierać, że poznawanie świata rozwija o wiele bardziej niż gra komputerowa.
                • verdana Re: za mało danych 13.08.17, 13:45
                  A dlaczego nikomu nie wpadło do głowy inna, całkiem prawdopodobna hipoteza?
                  Pan zaprasza panią na wyjazd - pani nie moze jechać, przecież pracuje, a widać,z ę wyjazd nie był z tych tygodniowych. Pan decyduje sie zatem, ze jedzie sam. Żona siedziała rok w domu sama, bez męża, czekała na to, aż będą we dwoje i nagle okazuje się, ze pan absolutnie nie. Nie było go rok? Nie szkodzi, nie spieszy mu się do domu, do zony, czy wróci teraz czy za miesiąc-dwa jest mu wszystko jedno.
                  Żona dosyć racjonalnie moze sadzić, że mąż za życiem rodzinnym i za nią nie tęskni. Kasa kasą, ale po co zatem kontynuować małżeństwo, gdzie facetowi po roku nie zalezy na szybkim powrocie?
                  • ola_dom Re: za mało danych 13.08.17, 13:51
                    verdana napisała:

                    > Pan zaprasza panią na wyjazd - pani nie moze jechać, przecież pracuje, a widać,
                    > z ę wyjazd nie był z tych tygodniowych.

                    To jeśli pan nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda praca żony (?), i że nie mogłaby wyjechać z nim w podróż (?), a jej to mimo to proponuje (?) - to tym bardziej powinni się rozstać, bo widać, że się kompletnie nie porozumiewają. OBOJE nawzajem - a nie, że pan się nie porozumiewa z żoną, żeby było jasne.
                    • 3-mamuska Re: za mało danych 13.08.17, 23:38
                      ola_dom napisała:

                      > verdana napisała:
                      >
                      > > Pan zaprasza panią na wyjazd - pani nie moze jechać, przecież pracuje, a
                      > widać,
                      > > z ę wyjazd nie był z tych tygodniowych.
                      >
                      > To jeśli pan nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda praca żony (?), i że ni
                      > e mogłaby wyjechać z nim w podróż (?), a jej to mimo to proponuje (?) - to tym
                      > bardziej powinni się rozstać, bo widać, że się kompletnie nie porozumiewają. OB
                      > OJE nawzajem - a nie, że pan się nie porozumiewa z żoną, żeby było jasne.
                      >
                      Bo pan moze i wie jak wyglada praca, ale jest piotrusue panem i ma w tyłku ze żona moze stracić prace.
                      Bo ona zarobił i w sumie zarobi bo zostanie kolejny rok potem kolejny.
                      A moze propozycja była tylko propozycja bo wiedział doskonale ze z nim nie pojedzie, i moze zabrał ze soba jakaś chętna koleżankę. Lub pojechali ze znajomymi w świetnym gronie.
                      • herca Re: za mało danych 14.08.17, 22:48
                        😂😂😂
                  • herca Re: za mało danych 13.08.17, 14:00
                    Znaczy podstępnie zaproponował "żeby nie było ze nie pytakem" celowo ustalają plany tak żeby żona nie mogła i mógł samotnie napawać się pięknem Europy - a to gad!
        • regina-phalange Re: za mało danych 13.08.17, 12:48
          Widocznie kasa była gwoździem do trumny tudzież motywacja dla pani, żeby się rozstać. A może przez rok zrozumiała, że bez męża wcale nie jest jej źle?
        • 3-mamuska Re: za mało danych 13.08.17, 23:23
          demodee napisała:

          > Oni mieszkali w ciasnym mieszkanku, ale nie zarobaczonym i zaszczurzonym, o ile
          > mi wiadomo. Początkowe plany były takie, że je sprzedadzą, dołożą zarobek męża
          > z saksów, ewentualnie dobiorą kredyt i kupią coś większego. (W perspektywie -
          > jak przyjdą dzieci, to nie będą się wszyscy kotłować w jednym pomieszczeniu.)
          >

          Bardzo dobre plany. Tez bym tak zrobiła.


          > Żona nie była na utrzymaniu męża, pracuje na umowę o pracę na czas nieokreślony
          > , zarobki ma niepowalające, ale wystarczające, by się utrzymać. Mąż w Polsce pr
          > acował na różnych śmieciówkach, raz praca była, raz nie. Na saksy pojechał na b
          > udowę, jako pracownik fizyczny. Nie było sensu, żeby żona z nim jechała na tę b
          > udowę, bo tam dla niej pracy nie było.


          Czyli to pan darmozjad raz pracował raz nie, a nie jak forumki założyły ze to pani robi z pana niewolnika.
          A jakby wzięli kredyt to ona by go pewnie spłacała. Wiec nie dziwkę sie ze chciała zeby był jak najmniejszy.
          A pan po tej wycieńczającej pracy by sibie w domku odpoczął zanim znajdzie i na śmieciowke.

          > Moim zdaniem kobieta źle zrobiła. Trzeba było zgodzić się na wakacje z mężem, u
          > czestniczyć w wydawaniu kasy (czyli zmniejszać je), może skrócić czas tej wycie
          > czki itd. a nie od razu rozwód.

          Możliwe, i w sumie masz racje, tylko ze moze powiedziała nie, po to zeby pan zjechał.
          A pan kupił bilety i pojechał. A z drugiej strony kto wie czy dałoby sie panu wybić z głowy i skrócić długość urlopu. A za dwie osoby wyroby wiecej kasy.

          Uważam ze tym bardziej racja jest po pani stronie.
          Bo pan nie rokuje i przy nim sie nie dorobi.
          Bo bedzie miała pasożyta na plecach który ile zarobi to wyda bo mu wolno bo to jego kasa, a beda zyc w jednym pokoju bo panu wiecej do szczescia nie potrzeba.
          Ale zwiedzać świat mu potrzeba.

          Uważam ze wlasnie pan sie zaścianków zachował. Pojeździł polatał po świecie i tera ze dzie miał sie czym chwalić przed znajomymi gdzie to on nie był. Światowiec jeden.
          Postawa fb zdjeć z Tunezji...



          Mieliśmy taka znajoma, 3 dzieci maz Anglik. Obywatelstwo zdobyła.
          Tu mieszkali w 1 pokoju w 5 osob. Ona maz i 3 dzieci.
          On zarabiał duzo wiecej niz ona wiedziała, bo on chował i mówił ze jakby jej dał to wszystko by wydawał. Na bzdury.
          Ona jeździła 2 razy do roku do pl, na świeta BN i wakacje na 6-7 tygodni. Raz czy dwa była na wilkonoc i na 1.11.
          Przed wyjazdem Boże, codziennie z torbami, prezentów 40 sztuk kupowała .
          Do to znajomym ich dzieciom No ciocia z Ameryki, a No i wymiana garderoby ciuchów i dzieci. Taka gwiazda.
          Po latach dostała spadek, mogli dać na wklad własny a on wykazując wszystko dostałby kredyt na resztę.
          Ale nie kupiła mieszkanie w pl. Bo ona musi miec gdzie jeździć dwa razy do roku.
          A tu żarcie z puszek , z najtańszego sklepu.
          On sie żywił na mieście. Bo nie mógł zjesc tego co ona gotowała. Dzieci nic do powiedzenia nie miałam. Zjadłam czesc na czesc do śmieci, wiecej sie żywiły na chipsach i słodyczach.
          On te dzieci zabierał do kina, na jakies wycieczki ona nie bo kasy szkoda.
          Rostali sie ona wróciła do pl. Dzieci zostały z nim.

          Zupełnie taka głupia i pusta jak ten maz.

          Jeździła do pl tylko zeby sie pokazać.
    • woman_in_love eee, ale przecież świetnie wiemy o co tu chodzi 13.08.17, 11:58
      Pani miała aspiracje na dziecko i to były jej jedyne aspiracje. Wysłała mężusia na tułaczkę by zarobił na gniazdo. Niestety była zbyt leniwa by jechać z nim.

      Pan pojechał i doznał olśnienia - patrząc na innych - że można żyć inaczej, że niekoniecznie musi już tylko całe życie tyrać i że może warto chociaż troszkę "pożyć": nie mamy informacji o prostytutkach, kasynach, pijaństwie i narkotykach, więc zapewne nic wielkiego oprócz tych podróży to ona tam nie robił. No i wszystkiego nie wydał. Wdaje się rozsądny.

      Powinni się rozwieść. Pani niech sobie znajdzie starszego, który będzie chciał bawić się w gniazdo już teraz i będzie na nią zarabiał, a pan niech znajdzie sobie kogoś innego, lepiej na tym wyjdzie.

      • 3-mamuska Re: eee, ale przecież świetnie wiemy o co tu chod 13.08.17, 23:46
        woman_in_love napisała:

        > Pani miała aspiracje na dziecko i to były jej jedyne aspiracje. Wysłała mężusia
        > na tułaczkę by zarobił na gniazdo. Niestety była zbyt leniwa by jechać z nim.
        >

        Nie ma wzmianki o dzieciach i planach.
        Pani nie wysłała a pan wylał siedem, bo w pl nie miał perpektyw.
        Leniwa nie była tylko miała swoja prace, i nawet lepsza niz pan w pl.

        > Pan pojechał i doznał olśnienia - patrząc na innych - że można żyć inaczej, że
        > niekoniecznie musi już tylko całe życie tyrać i że może warto chociaż troszkę "
        > pożyć": nie mamy informacji o prostytutkach, kasynach, pijaństwie i narkotykach
        > , więc zapewne nic wielkiego oprócz tych podróży to ona tam nie robił. No i wsz
        > ystkiego nie wydał. Wdaje się rozsądny.
        >

        Wystarczająco napatrzyłam sie na zycie "samotnych facetow" tu w UK
        Imprezy co weekend, panienki (sa tu duzo chętniejsze bo tu wolność i rodzina nie patrzy)
        Narkotyki tez sa i niestety nikt sie raczej nie kryje, a przy dobrej pensji mogą sobie pozwolić.
        Ostatni tekst koleżanki sorry za ostatnia impreze ale była tak pijana (mysle odbyło widac) i naćpana ze musiałam cos odwalić.
        Dziewczyna młoda fajna, ma dobrze płatna prace faceta, dba o dietę ćwiczy, jeżdżą nawahacje wycieczki do pl. A jednak nie stroni od używek.

        > Powinni się rozwieść. Pani niech sobie znajdzie starszego, który będzie chciał
        > bawić się w gniazdo już teraz i będzie na nią zarabiał, a pan niech znajdzie so
        > bie kogoś innego, lepiej na tym wyjdzie.
        >
        Na nia zarabiać nie musi bo ma własne i to lepsze niz poprzedni pan kase.
        I ma racje mam nadzieje ze pani nie zmięknie weźmie rozwód.
        Znajdzie pana który zarobi, dotrzyma słowa i pojadą sobie razem na 1-2 tygodniu urlop co rok gdzie indziej. I beda mieli ciastko i je zjedzą.
    • pelissa81 Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 13:45
      Zgaduje, ze podróżowanie jest dobre i ematka pana poprze.
      Gdyby chciał sobie kupić motocykl albo przebąkiwać już byłoby złe. Tylko podróż jest dobra.
      • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 15:15
        zgadłaś wink

        A do tego część skupia się na nieistotnych szczegółach typu - ile ta podróż kosztowała, po jakich krajach była, ile kasy przywiózł, nie widząc tego, że chodzi o najważniejsze - o utratę zaufania. Jakie plany można z nim robić? Jak można mu zaufać, że jak następnym razem się na coś umówią, on tego dotrzyma?
        • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 15:52
          Jakie plany można robić z babką która dostaje szału na propozycje o wakacjach droższych niż pobyt na działce u wujka Franka, która dorosłemu człowiekowi próbuje rozkazywać, która nie ma w sobie ciekawości świata, chęci wystawienia nosa spoza pipidówy, nie mówiąc o chęci poznania/zobaczenia co takiego aż tak bardzo spodobało się mężowi ze aż jest gotów wydać ciężko zarobione pieniądze byleby i ona mogła to poznać, nie tylko on. Żeby mogli się tym cieszyć razem. Ona z góry wie ze nie warto. No przecież umówili się, to niemożliwe żeby w ciągu roku pojawiły sue jakieś nowe okoliczności, nie i koniec.
          • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 16:04
            Pani nie umawiała sie na to, ze rok będzie sama, aby zaspokoić ciekawość świata. Mam wrażenie, że wiele osób w tym wątku chce udowodnić, że nie sa materialistami i zdecydowanie wolą podróże, co kształcą niż lepsze mieszkanie, które jest tylko objawem obrzydliwego materializmu.
            Tymczasem prawda jest taka, że mamy tu nie opozycję - kształcenie umysłu versus przyziemny materializm, tylko kasa na spełnienie własnych doraźnych przyjemności versus umowa i możliwość lepszego zycia takze dla żony, nie tylko dla siebie.
            W watkach o oddzielnych kontach większość osób twierdzi, ze pieniądze w małżeństwie sa wspólne - tu zaś mamy ciekawy przypadek uznania, że w małżeństwie jedynym dysponentem pieniędzy jest ten, kto je zarobił i ma prawo wydać je na własne przyjemności, a druga strona powinna to zaakceptować, bo to nie jej kasa.
            • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 16:34
              verdana napisała:

              > Mam wrażenie, że wiele osób w tym wątku chce udowodnić, że nie sa
              > materialistami i zdecydowanie wolą podróże, co kształcą niż lepsze mieszkanie,
              > które jest tylko objawem obrzydliwego materializmu.

              W wątku sprzed kilku miesięcy, w którym autorka chciała się rozwieść z mężem, bo ten nie wyobrażał sobie, że przez najbliższe miesiące/lata cała kasa będzie szła wyłącznie na remont, który zaplanowała żona, więc przez ten czas ZERO wakacji, przyjemności, hobby, nawet wyjść do kina czy tp., wielokrotnie powtarzałaś, że w życiu nie jest najważniejsza druga łazienka czy nowa kuchnia, tylko inne rzeczy. Których potem może się nie dać narobić - chodziło także o rozwój dzieci.
              Tutaj też może nie być możliwości nadrobić szansy na podróżowanie - jak się pojawią kredyty i dzieci.
              • issa-a Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 16:45
                >W wątku sprzed kilku miesięcy, w którym autorka chciała się rozwieść z mężem, bo ten nie wyobrażał sobie, że przez >najbliższe miesiące/lata cała kasa będzie szła wyłącznie na remont

                "lata" a "rok" to jednak jest roznica.
                Poza tym, co innego nowa (odnowiona) lazienka, we wlasnym mieszkaniu, a co innego jesli tego mieszkania w ogole brak.
                Poza wszystkim, dla mnie umowa jest święta.
                jeśli zawierasz umowę np. z bankiem to też nie ma zmiłuj. Banku zlekceważyc nie mozesz, żone tak?
                • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 16:56
                  issa-a napisała:

                  > Poza tym, co innego nowa (odnowiona) lazienka, we wlasnym mieszkaniu,
                  > a co innego jesli tego mieszkania w ogole brak.

                  Oczywiście. Ale tutaj mieszkanie JEST. Chodzi więc prawie o to samo, czyli o jeszcze lepsze mieszkanie.
                  I piszę to jako osoba, która ma totalnego fioła na punkcie mieszkania, bo własnego nie mam. A oni mają.
                  • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 17:06
                    "Mieszkanie jest" bardzo często oznacza, że jest, ale nie da sie w nim normalnie żyć, ani mieć dzieci. Sama mieszkałam w kawalerce z dziećmi przez kilka lat. Gdyby wtedy mąż - po umówieniu sie ze mną, że oszczędności idą na mieszkanie - przeznaczył je na radosną podróż, złożyłabym o rozwód bez wahania.
                    Co innego, gdyby powiedział - rozumiem mieszkanie, ale jednak wakacje są ważne, możemy oszczędzać, ale część pieniędzy przeznaczamy na wyjazd.
                    • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:06
                      a moze przed wyjazdem nie myslal ze tam bedzie tez fajnie, skad mogl wiedziec jak tam bedzie. chyba nikt nie moze przewidziec wszystkiego na 100%? jak jedziesz na wakacje i umawiacie sie ze zwiedzicie miejsce a i b a na miejscu okazuje sie ze warto jednak zobaczyc c to nie bo sie tak nie umawialiscie?
                      • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:09
                        przeciez on nie powiedzial ze chce zrezygnowac z kupna mieszkania i ruszyc w podroz dookola swiata. loty wizzairem to koszt ok 100 zl, serio nie mogla go odwiedzic bo nie? tu chodzi o zwiedzanie i wakacje, nie jakas wielkia rewolucje.
                        • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:16
                          a Ty serio dalej nie łapiesz, że nie chodzi o kwotę?
                          • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:23
                            zdecydowanie nie o kase a o brak podporzadkowania sie woli malzonki
                            • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 00:14
                              herca napisała:

                              > zdecydowanie nie o kase a o brak podporzadkowania sie woli malzonki


                              Nie ,raczej dotrzymania danego słowa.
                              Uważam ze gdyby to był koszt 2 tysięcy.
                              To żona by pojechała.
                              Kwota musiała byc znaczna i szkód jej było.
                              Przetracić duzo pracy meza i wymarzonego mieszkani.

                              To nie zachcianka zony, wilki dom. A raptem jede-dwa pokojów wiecej.
                              Jedyna taka okazja. No chyba ze maz planował ze wróci i znowu beda oddzielnie.
                        • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 00:09
                          herca napisała:

                          > przeciez on nie powiedzial ze chce zrezygnowac z kupna mieszkania i ruszyc w po
                          > droz dookola swiata. loty wizzairem to koszt ok 100 zl, serio nie mogla go odwi
                          > edzic bo nie? tu chodzi o zwiedzanie i wakacje, nie jakas wielkia rewolucje.


                          Lot 100zl do okoła świata?
                          Używałaś kiedys tych lini? Czy tylko słyszałaś lot za 1zł(?)
                          Corka poleciała na dwa tygodnie wakacji koszt lotów do pl i do UK. To 150£
                          Bez dużego bagażu. Który ksoztuje kolejne 40 £.
                          Jadnak na sprzęt który corka zabrała nie mieszczacy sie w tych podanych wymiarach i wadze opłaciłam jej firmę kurierska. 20£ w jedna stronę.
                          Wiec nie kituj ze za 100£ cały świat przelecieć mozna.
                          Dodaj koszt hotelu jedzenia, zwiedzania.
                          Braku pracy w tym czasie.

                          I wierze ze koszt mógłbyś spory.
                          I tak ma znaczenie ze koszt większego kredytu bedzie musiała unieść pani
                          Bo pan albo prace ma albo nie albo smieciowke.
                          I biorąc większy ktedyt na mieszkanie to bedzie duzo większy koszt co miesięcznej raty.
                          Ktora nie wiadomo czy pan uniesie bo czy znajdzie prace?
                          Po powrocie?

                          I tu jest po prostu kwestia tego ze na pana liczyć nie mozna bo on najpierw postawi na 1 miejscu swoje wydatki. Nie licząc sie jakie wydatki poniesie żona, czy na czym stracą.
                          Jak by sie perspektywa zmieniła, mógł przespać kase zonie, ona by sie ogarnęła z mieszkaniem.
                          A on mógł popracować 3-4 miesiace wiecej i powiedzieć zonie ze zostaje zarobić teraz na wakcje i jadą razem.
                          Na załatwić sobie urlop, urlop bezpłatny chorobowe lewe bo on chcche jechac z nia.
                          Chce zobaczyć troche świata zanim osiada na stałe w nowym większym gniazdku.



                          Z presektywy wiem ze takie małżeństwa nie maja racji bytu.
                          Kupa facetow /kobiet siedzi tu sama.
                          I tak zarabiają na miszkanie, dom remont starego po dziadkach.
                          Potem zostań /zostanę dłuzej 6 miesięcy na dobre auto.
                          Potem ok po 2-3 latach zarobię na dobry wyjazd odpoczniemy.
                          Potem wiesz moze jeszcze na nowe meble, potem to juz nie potrafią mieszkać razem.
                          I kupe małżeństw jest tylko na świeta i wakacje, i na papierku.
                          I ona i on tu maja kochanków bo daleko nowa perspektywę i nowe znajomosci nowe rozrywki bo nikt krzywo nie patrzy na 40+ na i prężnie w klubie nocnym.
                          I tak żyją sobie x lat.
                          Jak dla mnie bezsensu.
                          • herca Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 22:51
                            sa ludzie co mysla tak jak ty i pani zona i sa tacy co maja priorytety jak malzonek. czyli dobrze sie stalo ze sie rozwodza
                    • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 20:43
                      verdana napisała:

                      > Co innego, gdyby powiedział - rozumiem mieszkanie, ale jednak wakacje są ważne,
                      > możemy oszczędzać, ale część pieniędzy przeznaczamy na wyjazd.

                      Nie jesteśmy pewni, co dokładnie powiedział i jakie były rozmowy.

                      A w tej całej sytuacji najbardziej dziwi mnie postawa żony, która nawet nie przyjechała na zaproszenie męża. Przecież nie musiało to oznaczać od razu całej wycieczki, mogła pojechać (jeśli tak bardzo tęskniła, jak możemy przypuszczać) i na miejscu uzgadniać dalsze sprawy. Domyślam się, że to nie były saksy w USA, tylko w Europie, więc taki wyjazd to nie jest wielka wyprawa.
                      A wygląda na to, że pani się po prostu obraziła, że mąż śmiał zapragnąć czegoś innego, niż z nią wcześniej ustalił.

                      I trochę inaczej mieszkać w kawalerce, kiedy już są dzieci. Tu ich nie ma, to nie jest podobna sytuacja.
                  • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 23:54
                    ola_dom napisała:

                    > issa-a napisała:
                    >
                    > > Poza tym, co innego nowa (odnowiona) lazienka, we wlasnym mieszkaniu,
                    > > a co innego jesli tego mieszkania w ogole brak.
                    >
                    > Oczywiście. Ale tutaj mieszkanie JEST. Chodzi więc prawie o to samo, czyli o je
                    > szcze lepsze mieszkanie.
                    > I piszę to jako osoba, która ma totalnego fioła na punkcie mieszkania, bo własn
                    > ego nie mam. A oni mają.
                    >

                    Hehe jednen pokój kuchnia i łaźienka to MIESZKANIE? no proszę cie, nawet jak na pare to mało.nie mówiąc o dzieciach.
                    • sumire Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 11:51
                      Kurczak, ja wiem, że ematka mieszka w rezydencji z bidetem, ale tak, to jest mieszkanie i wiele par w Polsce tak mieszka. Witamy w prawdziwym świecie.
              • verdana Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 16:59
                On się na to nie zgadzał. Nie było tak, ze się zgodził, a potem powiedział "Nie, zmieniłem zdanie, kasa na remont pójdzie na wycieczkę i piwo".
                Tu mieliśmy umowę, przy czym remont i dwie łazienki koniecznie zrobione w tym samym czasie to nie dokładnie to samo, co lepsze mieszkanie, gdy mieszka sie w złych warunkach.
                • ola_dom Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 20:46
                  verdana napisała:

                  > to nie dokładnie to samo, co lepsze mieszkanie, gdy mieszka sie w złych warunkach.

                  Siakoś nie jestem pewna, czy to na pewno takie "złe warunki", czy po prostu nie za wiele miejsca. A to też jest bardzo względne, bo niektórzy nie wyobrażają sobie mieszkania w 40 metrach, bo dwa pokoje to za mało...
              • 3-mamuska Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 23:52
                ola_dom napisała:

                > verdana napisała:
                >
                > > Mam wrażenie, że wiele osób w tym wątku chce udowodnić, że nie sa
                > > materialistami i zdecydowanie wolą podróże, co kształcą niż lepsze mieszk
                > anie,
                > > które jest tylko objawem obrzydliwego materializmu.
                >
                > W wątku sprzed kilku miesięcy, w którym autorka chciała się rozwieść z mężem, b
                > o ten nie wyobrażał sobie, że przez najbliższe miesiące/lata cała kasa będzie s
                > zła wyłącznie na remont, który zaplanowała żona, więc przez ten czas ZERO wakac
                > ji, przyjemności, hobby, nawet wyjść do kina czy tp., wielokrotnie powtarzałaś,
                > że w życiu nie jest najważniejsza druga łazienka czy nowa kuchnia, tylko inne
                > rzeczy. Których potem może się nie dać narobić - chodziło także o rozwój dzieci
                > .
                > Tutaj też może nie być możliwości nadrobić szansy na podróżowanie - jak się poj
                > awią kredyty i dzieci.
                >


                Ależ nie widzisz różnicy???
                Tu jest tok tam kilka lat.
                2 łazienki to nie łażenia na korytarzu dzielona z sąsiadami.
                Lub łazienka pokój i kuchnia do końca życia.
                I rownież brak rozrywki dla dzieci.
                Co innego jest lepsze mieszkanie a co innego zastaw sie a postaw się i willa z 5 łazienkami.


                I kupno domu u nich nie wykluczało wyjazdów.
                Mniejszy kredyt to oznaka ze mieliby kase na wyjazdy.
                A tak zamist na urlop panie bedzi emusiala spalać większy kredyt mieszkaniowy.
                20 tys to 4-50-500 zł przez 5 lat. Z odestkami mniej wiecej to duzo kasy co miesiąc.
                Przy perspektywie nie regularnej pracy pana.
          • maniaczytania Re: Wątek na sobotni wieczór 13.08.17, 18:18
            herca napisała:

            > Jakie plany można robić z babką która dostaje szału na propozycje o wakacjach droższych niż pobyt na działce u wujka Franka, która dorosłemu człowiekowi próbuje rozkazywać, która nie ma w sobie ciekawości świata, chęci wystawienia nosa spoza pipidówy, nie mówiąc o chęci poznania/zobaczenia co takiego aż tak bardzo spodobało się mężowi ze aż jest gotów wydać ciężko zarobione pieniądze byleby i ona mogła to poznać, nie tylko on. Żeby mogli się tym cieszyć razem. Ona z góry wie ze nie warto. No przecież umówili się, to niemożliwe żeby w ciągu roku pojawiły sue jakieś nowe okoliczności, nie i koniec.


            O, widzę, że wyobraźnia to u Ciebie bujna bardzo.
    • black.sally Re: Wątek na sobotni wieczór 14.08.17, 13:59
      głupi on i głupia ona
    • bialeem Re: Wątek na sobotni wieczór 16.08.17, 12:54
      Ja wychodzę z założenia, że człowiek, który upolował mamuta wręcz musi z kawałkiem tego mamuta zrobić co chce. Nawet jak chce sobie włożyć kieł mamuta w rectum. Inaczej jest to kompletnie niezdrowe i demotywujące. Od początku bym zakładała, że urobek będzie pomniejszony o jakieś autonagrodzenie. W powyższym wypadku...
      Rozwód więc to ciut dużo, ale żonę też rozumiem. Aż takie danie mi do zrozumienia jak ma gdzieś moje zdanie mogłoby się źle skończyć. Mój w takiej sytuacji by jednak uwzględnił jakiś konsensus i wydał mniejszy kawałek mamuta na kompletną bzdurę lub większy na coś wspólnego, uzgodnionego razem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka