demodee
12.08.17, 20:04
Taka historia małżeńska:
Młode niezamożne małżeństwo z Polski powiatowej. Mężowi trafia się okazja wyjazdu na saksy na rok. Narada rodzinna i decyzja, że mąż ma wyjechać, a zarobione pieniądze para przeznaczy na poprawę warunków mieszkaniowych.
Po roku ciężkiej pracy i życia na najtańszych konserwach w piwnicznej izbie, małżonek oświadcza, że zmienił pogląd na sprawę. Namawia żonę na przyjazd do niego i objazd tego kraju i kilku sąsiednich. Argument: nigdzie nie byliśmy, nic nie zwiedziliśmy, bo nigdy nie mieliśmy pieniędzy. Teraz mamy, więc podróżujmy! Bawmy się! Raz się żyje itd. Żona odmawia i nakazuje natychmiastowy powrót. Mąż wyrusza w podróż sam, potem grzecznie wraca do Polski powiatowej, znacznie uszczuplony zarobek składa żonie u stóp. Ona odpowiada pozwem rozwodowym.
Czy ma rację, według ematki?