Nastał czas, żeby doprowadzić dom do ładu

A przed BN nie lubię, więc mają to być porządki gruntowne i generalne.
Ogólnie nie mam problemu z pozbywaniem się rzeczy i co najmniej dwa razy do roku robię selekcję.
Jednak w dwóch przypadkach mam problem (pierwszego świata

):
1) Lekko obtłuczone talerze. Ok, już mam za sobą etap, że nigdy w życiu, bo zasługuję tylko na nieuszkodzone

Z drugiej strony, moja mama takich używała i mnie to irytowało. Powywalałam. Ale te cholery nadal się obtłukuję

Chyba niedelikatnie je traktuję

No i już sama nie wiem: wywalać, nie wywalać, oto jest pytanie. Bo przecież nadają się du użytkowania, ładne wzory mają...
2) Nienoszone ciuchy. Jakiś czas temu miałam fazę na ciuchy z drugiej ręki, a ponieważ te ubrania tanie jak barszcz, nakupiłam oczywiście więcej niż potrzeba. Część bardzo mi przypadła do gustu, noszę chętnie i się zachwycam do tej pory

A część niby mi się podoba, ale jakoś się nie składa, żeby założyć... Miejsce mam. I co? Wywalić kilka nienoszonych przeze mnie swetrów, sukienek? Nie głupio? Tak - mam nauczkę i od tego czasu kupuję znacznie ostrożniej, ale nie w tym rzecz.
Jak byście postąpiły w tych przypadkach?
Miewacie tego rodzaju dylematy?
Aha, taki 100% minimalizm do mnie nie pasuje

Nie sprawdza się