Dodaj do ulubionych

Polskie dzieci tyją

19.09.17, 08:53
twojezdrowie.rmf24.pl/czlowiek/dziecko/news-nik-alarmuje-dzieci-tyja-bo-zdrowe-zywienie-w-szkolach-kulej,nId,2441962
NIK stwierdza, że polskie dzieci tyją w zastraszającym tempie, a likwidacja stołówek szkolnych pociągnęła za sobą wzrost kosztów posiłków w szkołach, więc dużo mniejszą dostępność do zdrowych obiadów. Rodzice najwyraźniej wolą dać dziecku pieniądze na bułę ze sklepiku szkolnego niż kupować drogi obiad w cateringu.

Przecież to było oczywiste, że tak właśnie się skończy owa wolność żywieniowa w szkole. U nas potrzeba NIKu i tyjacych dzieci by ktos stwierdził oczywistą oczywistość.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 08:58
      Amen. Tyle razy pisałam, że catering daje znacznie gorsze efekty jakościowe niż stołówka, bo ajenci - co zrozumiałe - chcą zarobić i przyoszczędzić na kosztach. Sklepiki szkolne też się niezbyt sprawdzają, ostatecznie sklepik - też w ajencji - ma zarabiać, a nie dokładać do surówek czy kanapek z kiełkami.
      Oczywiście dzieci tyją nie tylko z powodu braku stołówek ale też z powodu złych nawyków żywieniowych - wychodzenia bez śniadania z domu, picia napojów gazowanych w dużych ilościach, korzystania z fast foodów, braku normalnego obiadu w domu.
      Do tego mniejsza ilość ruchu, bo nie wszyscy rodzice gonią dzieci na dwór i na treningi, wielu pozwala, żeby zalegały przy konsoli czy tablecie.
      • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:15
        Zgadza się. Ale z drugiej strony należy zacząć od rodziców, moim zdaniem tu jest największy problem. Moje dziecko przyszło pierwszego dnia ze szkoły i powiedziało, że wszyscy koledzy mieli coś słodkiego tylko on nie, to on też będzie coś brał codziennie słodkiego. Wcześniej uzgodniliśmy, że nie codziennie i z umiarem, i do zjedzenia po normalnym posiłku. Poległam, dostaje coś co lubi i co nie jest syfem totalnym, zjada dopiero jak zje kanapkę i owoce. Przychodzi któregoś dnia i mowi, że Jaś ma mleczna kanapkę, żeby mu kupić, przy czym mama Jasia narzeka, że Jaś nie zjada kanapek. W szkole jest herbata do śniadania dla dzieci, gorzka, ale Jaś przynosi cukier w kostkach, radośnie częstuje nim również kolegów. Już w pierwszym czy drugim tygodniu dzieciaki wyciągnął z automatów paczkowane rogale z czekoladą. Tak więc, rodzice zacznijmy od siebie. I nie, nie jestem zafiksowaną na punkcie zdrowego żywienia mamuśką, ale to co widzę to już spora przesada.
        • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:18
          Dodam jeszcze, że nawet pani na zebraniu mówiła o tym, żeby dzieciom ograniczyć te słodycze, bo jedzą je zamiast kanapki, i słodkie napoje.
          • noemi29 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:32
            Zgadza się. Niektórych rodziców palnęłabym w łeb, może by się obudzili. Oczywiście jest to przenośnia, która wyraża moją frustrację. Wielokrotnie nauczyciel nawoływał, żeby dawać dzieciom zdrowe posiłki. Młody się zgodził, u pediatry stwierdził, że będzie współpracował (walka z anemią i wiecznym chorowaniem). Razem wymyślaliśmy zdrowe przekąski. Co z tego! Dzieci przynoszą taki syf do szkoły, że aż mnie ściska. Mój syn niestety nie ma na tyle silnej woli, żeby odmówić i oprzeć się całej klasie. Zresztą to jest dziecko, które chce naśladować innych. Nie wiem co rodzice mają w głowach. Zęby popsute, otyłość, a dzieciaczek radośnie otwiera pepsi, do tego rogalik z czekoladką. Głupota, lenistwo czy nie kochają swoich dzieci?
        • mag1_k Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:37
          w tym masz rację. W klasie starszego syna z chłopców tylko on i dwóch jego kolegów są szczupli w grupie chłopców. Tak się składa, że sport uprawiają tylko w trójkę, reszta sporadycznie ma jakieś zajęcia na koniach itp., ale nie regularny sport. Mój ma codziennie do szkoły na śniadanie kanapki, ew bułki z masłem i szynką. Pozostałe dzieci, prawie wszystkie coś słodkiego w postaci pakowanych rogalików z czekoladą, batonów. Najzdrowsza opcja to kanapka z nutellą. Oczywiście sporadycznie zdarza się woda do picia, z reguły dzieci przynoszą kubusie i inne słodkie napoje. Niewiele osób z klasy chodzi na stołówkę na obiady. Jest to ich wola, bo wolą się napchać ty jedzeniem, niż spokojnie o 12.30, czy najpóźniej po 13 pójść na pyszny obiad. Efekty widać, co jest bardzo przykre.
          • mag1_k Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:40
            Mamy za sobą sporo rozmów w domu, bo syn rozżalony nie mógł przez jakiś czas zrozumieć, dlaczego u nas nie ma na co dzień nutelli i kubusiów. Toczyłam boje, aby go przekonać, że to słodycze, a nie normalne jedzenie. Był przekonany, że racja jest po stronie większości w klasie.
            • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:54
              Zaproponowałam wychowawczyni, żeby może wprowadziła zasadę, że dzieci przynoszą słodycze raz w tygodniu np. We wtorek. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
              • iwoniaw Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:30
                Powiem ci, co wyjdzie: to samo, co wyszło z prób zakazania za poprzedniego rządu sprzedawania w szkołach cukru z glutaminianem sodu zawijanego w farbniki spożywcze - większość (także tu, na ematce) krzyczała o odbieraniu im praw obywatelskich, z których najważniejsze to prawo do karmienia własnych dzieci syfem...
                • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:38
                  Chodziło mi o to wspólne śniadanie, które dzieci jedzą razem na stołówce, bo nad tym można mieć kontrolę. A to, że na przynoszenie tony słodyczy przez dzieci nie będziemy mieć wpływu to wiem. Pewnie kto będzie chciał to będzie przynosił w plecaku słodycze, jadł na przerwie, na korytarzu czy w świetlicy. Tego nikt nikomu nie zabroni.
                  • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:39
                    Chociaż, może niektórym rodzicom to da do myślenia.
                • kura17 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:52
                  > Powiem ci, co wyjdzie: to samo, co wyszło z prób zakazania za poprzedniego rząd
                  > u sprzedawania w szkołach cukru z glutaminianem sodu zawijanego w farbniki spoż
                  > ywcze - większość (także tu, na ematce) krzyczała o odbieraniu im praw obywatel
                  > skich, z których najważniejsze to prawo do karmienia własnych dzieci syfem...

                  Iwonia, to samo mialam napisac - pamietam nie jeden taki watek: szkola zakazuje przynoszenia slodkiego syfu - jak smie! MOJE dziecko, MOJE prawo do dawania do szkoly na co mam ochote!
                  najbardziej zapadl mi w pamietac taki, gdzie jakas mama, ktorej corka (syn?) wlasnie zaczela chorowac na cukrzyce i mama prosila w klasie, zeby NA CHWILE ograniczyc dawanie dzieciakom slodycze, zeby jej corka miala niezbyt bolesne przyzwyczajenie sie w klasie - bo zmiana w zyciu ogromna, trudna, a slodycze powszechne u kolegow kusza i nie pomagaja sie przestawic ... jej, ale bylo o odbieraniu praw obywatelskich do pasienia slodyczami w szkole sad
                  • lauren6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:33
                    Tamten wątek to był chyba konkurs na to kto wykaże największy brak empatii wobec chorego dziecka. Tam wcale nie chodziło o te nieszczęsne słodycze na drugie śniadanie, ale o to, że matka dziewczynki śmie prosić innych o ograniczenia, zamiast sama w zaciuszu domowym zmagać się z chorobą własnego dziecka. Ematki są bardzo empatyczne wobec chorych i niepełnosprawnych, o ile trzymają się z dala ich rodzin.
                  • majenkir Re: 19.09.17, 15:54
                    kura17 napisała:
                    > najbardziej zapadl mi w pamietac taki, gdzie jakas mama, ktorej corka (syn?) wl
                    > asnie zaczela chorowac na cukrzyce i mama prosila w klasie, zeby NA CHWILE ogra
                    > niczyc dawanie dzieciakom slodycze, zeby jej corka miala niezbyt bolesne przyzw
                    > yczajenie sie w klasie - bo zmiana w zyciu ogromna, trudna, a slodycze powszech
                    > ne u kolegow kusza i nie pomagaja sie przestawic ...


                    Dzieci z cukrzyca jak najbardziej moga jesc slodycze, wiec kobieta trafila jak kula w plot wink.
        • zona_glusia Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:41
          magata.d napisała:
          > egów. Już w pierwszym czy drugim tygodniu dzieciaki wyciągnął z automatów paczk
          > owane rogale z czekoladą.
          Czy te automaty stoją na terenie szkoły?
          • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:25
            zona_glusia napisał(a):

            > magata.d napisała:
            > > egów. Już w pierwszym czy drugim tygodniu dzieciaki wyciągnął z automatów
            > paczk
            > > owane rogale z czekoladą.
            > Czy te automaty stoją na terenie szkoły?

            Tak.
        • znowu.to.samo Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 16:52
          Ja uchodze w rodzinie za żywieniową terrorystke.
          W sklepie nie kupuje dzieciom słodyczy nawet gdy mnie proszą. Mówię wtedy głośno na wypadek gdyby jakaś litościwa dusza usłyszała: nie kupie ci, bo od tego psują sie zęby i rośnie wielki brzuch!

          Bo wszystko zaczyna sie w domu. Gdy dziecko od niemowlaka jest karmione słodkim i tłustym syfem to w szkole jest jedynie kontynuacja tego. W szkole takźe sporo dzieci przynosi słodkie świństwa ale moje dzieciaki jakoś nie cierpią z tego powodu.

          Mnie tylko dziwi czasem taki widok: mamusia szczuplutka zadbana a dziecko....otyłe. Więc albo upasione przez dziadków albo mamusia sama na diecie a dziecko...pasie! Tak czy siak taki dzieciak całe życie będzie sie zmagał z kompleksami
          • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 19:27
            A może grube po tatusiu i tatuś pasie? Zawsze musi być wina matki? Albo matka ma tak jak ja - może żreć słodycze codziennie, wsuwać pełne talerze jedzenia i nic. Złe nawyki żywieniowe odbijają się na zdrowiu ale nie zawsze na wadze
          • ichi51e Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 19:43
            Z kompleksami to ty sie chyba zmagasz...
          • madzioreck Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 12:22
            znowu.to.samo napisała:

            > Bo wszystko zaczyna sie w domu.

            > Mnie tylko dziwi czasem taki widok: mamusia szczuplutka zadbana a dziecko....ot
            > yłe. Więc albo upasione przez dziadków albo mamusia sama na diecie a dziecko...
            > pasie!

            Czy w tym kraju dzieci mają tylko mamusie?
      • an.16 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:28
        Jednak rodzice są głównymi winowajcami. Moja córka też wylewa żale, ze ponoć "wszyscy inni" mają w śniadaniówkach słodycze, a ona nie. I że czuje się z tego powodu gorzej, jakby była mniej ważna i zadbanacrying I wcale nie ma szlabanu na słodycze, a w śniadaniówce często daktyle, orzechy, chleb z masłem orzechowym i miodem czy nawet nutellą. Twierdzi, że "to nie to samo". Pomijam uczniów którzy z automatu maja tylko drożdżówkę, bo ponoć nic innego by nie zjedli. No po prostu nie rozumiem jak można głodnemu dziecku dawać słodka pszenną bułę. To niestety standard. Jako remedium dostają też (czasem) jabłka, których nie ruszają.
        • black-cat Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:12
          To zamiast buły z nutellą czy miodem daj sałatkę czy ciemne pieczywo z np. kozim serem, sałatą, kiełkami i kurczakiem a do tego dołóż 4 kostki gorzkiej czekolady czy kawałek domowego ciasta. Chleb z nutellą to taki sam syf jak baton, więc nie rozumiem o co toczysz wojnę.
          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:44
            Przesada w zadna strone nie jest dobra, na serio trzeba dawac dziecku kielki i gorzka czekolade? Kielkiw nie jemy wcale, girzla czekolada jest dla nas niejadalna😂
            • fil.lo Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:05
              Wg mnie propozycja black-cat jest b. apetyczna.
              Kiełki w sałatce to serio nic, co może w niej przeszkadzać. A jest to bomba witaminowa i warto dodawać. Można też hodować je razem z dzieckiem na parapecie, takie własne 'zbiory' zajada się z satysfakcją.
              Co do gorzkiej czekolady, to co z tego, że dla Was jest niejadalna? Może dziecko się do niej przekona a jeśli nie spróbuje, to na pewno nie będzie wiedziało, czy lubi.
              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:28
                Skoro jest niejadalna to znaczy,ze probowal
                • fil.lo Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:52
                  Ok, ale dla dzieci an.16 może okazać się smacznasmile
            • black-cat Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:25
              To było do an, której córka skarży się, że nie dostaje słodyczy tylko chleb z nutellą czy daktyle (które też zawierają mnóstwo cukru). Podałam przykład, można dać dziecku coś zdrowego i dołożyć coś słodkiego. Jak dziecko odżywia się zdrowo to coś małego i słodkiego raz dziennie mu nie zaszkodzi.
          • chocolatemonster Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 10:02
            Hehe...moja corka mowi dzis 'przygotuj mi do szkoly to, co uwazasz' a ja 'salatke z avokado, papryka i ogorkiem? Do tego jajo ugotowane i kromke razowca?'.
            Corka z mina przerazona' to ja poprosze banana, jogurt i krazka ryzowego z maslem'(jogurt grecki zeby nie bylo a masla orzechowego, takiego prawdziwego bez cukru nie mozemy bo jedno dzoecko ma uczulenie). I co? Trudno sie mowi. Moje dziecko je zdrowo (choc slodyczy jej nie odmawiam) ale hummusu i guacamoli nie zje i jyz (guacamole zjadla raz i stwierdzila, ze to nie jej smak').
        • konsta-is-me Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 13:13
          W czym pszenna bula jest gorsza od chleba z nutella??
          Masło orzechowe to samo zdrowie?
      • babcia.stefa Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:16
        To samo jest z kateringiem w szpitalach. Jest drożej i gorzej, ale jest super, bo firma zewnętrzna, a nie ludzie na etatach.
    • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:09
      Generalnie, ten temat podciąga się pod kategorię, która mnie do szewskiej pasji doprowadza: "brak perspektywicznego myślenia". Zwłaszcza w kategoriach okołodziecięcych
      Przykładów - mnóstwo uncertain, począwszy od masowej likwidacji żłobków w latach 90-tych
      • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:11
        I przedszkoli. Likwidowały władze gmin dla których prowadzenie żłobków i przedszkoli to zadania własne więc się nie opłacało.
        • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:18
          taaa...... wiem jakie było uzasadnienie. I teraz, koszty odtworzenia bazy żłobków i przedszkoli są ogromne. I ciągle brak miejsc...
          • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:22
            Cóż... solidarnościowa rewolucja konserwatywna. Znakomicie pamiętam początek lat 90-tych i zwrot ku tzw. wartościom rodzinnym i tradycyjnemu modelowi rodziny, młode matki miały zajmować się opieką nad dziećmi więc żłobki i przedszkola były zbędne. tongue_out
            Inna sprawa, że na początku lat 90-tych dziesiątki tysięcy sprawnych i zdrowych 50-letnich kobiet poszło na wcześniejsze emerytury i renty, to była forma zmniejszania oficjalnego poziomu bezrobocia. Siedziały w domach z wnukami i brak placówek wtedy był mniej dotkliwy niż juz 15 lat później.
            • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:46
              > młode matki miały zajmować się opieką nad dziećmi więc żłobki i przedszkola były zbędne. tongue_out

              Dorabiasz ideologię, a w latach 90-tych był tez największy spadek urodzeń dzieci w Polsce. Między 85' a 95' liczba urodzeń spadła o 35%.
              • yuka12 Re: Polskie dzieci tyją 22.04.18, 19:39
                Fakt. Ale np. przedszkola likwidowano masowo na duzych osiedlach mieszkaniowych, gdzie nigdy nie bylo pustych miejsc. W Poznaniu niejaki wiceprezydent Frankiwicz wslawil sie zamykaniem zlobkow i przedszkoli z powodu rzekomego nizu. W rzeczywistosci odbywalo sie to bez sensu i na akord, wbrew opinii specjalistow, rodzicow i personelu placowek. A odbija sie do dzisiaj czkawka.
      • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:15
        A to prawda.
        Działa to na zasadzie, byle taniej, no przecież nic wielkiego się nie stanie.
        A jednak dzieje się.
    • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:10
      Nie zgodzę się z pomstowaniem an catering. Jest catering i catering, tak jak jak stołówka i stołówka. Z cateringu mogę wybierać posiłki takie czy śmakie, mięsne, bez mięsne, z owocem lub bez. Jedyny minus to cena.
      • andaba Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:17
        Ten "jedyny" minus to dla większości jedyny istotny aspekt.

        Poza tym niekoniecznie jest wybór - w szkole mich dzieci jest catering, akurat gotują w budynku tej szkoły i żadnego wyboru nie ma, jeden zestaw dla wszystkich.
        • kiddy Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:29
          Wiesz, z tą ceną i pieniędzmi to może być różnie, bo sama mam w rodzinie parę, dla której buty dla dziecka to "och, jaki wydatek", za to bilety na koncert zagranicznej gwiazdy czy wypad do drogiej restauracji już nie. Są różne rodzaje zaniedbania dzieci.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:33
            I to dziecko boso chodzi czy jak?
            • kiddy Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:27
              Zdziwiła byś się, ale półtoraroczne dziecko nie jest na dworze puszczane, żeby pobiegać, bo nie ma butów. Będą jęczeć, że drogo, póki im rodzice nie dadzą na te buty dla dziecka. To samo było z kartką dla starszego dziecka. Patrzę i nie wierzę, że tak można, ale tak, są tacy ludzie.
        • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:31
          Stołówki też bywają beznadziejne. I też nie mają wielkiego wyboru.
          W byłej szkole koszt 9 zł.
          Przykładowe menu:
          Pierogi z truskawkami, owoc, kompot
          Naleśniki ruskie z sosem pieczarkowym, owoc, kompot
          Knedle ze śliwkami, owoc, kompot
          Kluski leniwe z sosem cynamonowym, owoc, kompot
          Ryż z jabłkami i cynamonem, owoc, kompot


          ble....
          • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:36
            Czy to jadłospis z jednego tygodnia? Dzien po dniu?????
            Przy takim jadłospisie to chyba nikt by długo nie pociągnął...

            W szkole syna - obiad 4 zł, wygląda jadłospis wygląda nieźle, ale jak w smaku - nie wiem. Syn ma własne posiłki ze względu na dietę. (Przynoszone rano, kuchnia podgrzewa)
          • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:37
            stacie_o napisała:

            > Stołówki też bywają beznadziejne. I też nie mają wielkiego wyboru.
            > W byłej szkole koszt 9 zł.
            > Przykładowe menu:
            > Pierogi z truskawkami, owoc, kompot
            > Naleśniki ruskie z sosem pieczarkowym, owoc, kompot
            > Knedle ze śliwkami, owoc, kompot
            > Kluski leniwe z sosem cynamonowym, owoc, kompot
            > Ryż z jabłkami i cynamonem, owoc, kompot
            >
            >
            > ble....
            >

            Ale to chyba menu z kolejnych piątków, a nie cały tydzień taki?

            Czy ble? Zależy co kto lubi.
            • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:50
              dla nas ble.
              Nie same piątki, kolejne dni tygodnia. Menu określane jako jarskie. Tu masz następne:
              Pierogi z truskawkami, owoc, kompot
              Makaron z serem i polewą truskawkową, owoc, kompot
              Kopytka z sosem pieczarkowym, owoc, kompot
              Naleśniki z jabłkiem, owoc, kompot
              Pierogi ruskie, surówka, kompot
              • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:41
                stacie_o napisała:

                > dla nas ble.
                > Nie same piątki, kolejne dni tygodnia. Menu określane jako jarskie. Tu masz na
                > stępne:
                > Pierogi z truskawkami, owoc, kompot
                > Makaron z serem i polewą truskawkową, owoc, kompot
                > Kopytka z sosem pieczarkowym, owoc, kompot
                > Naleśniki z jabłkiem, owoc, kompot
                > Pierogi ruskie, surówka, kompot
                >
                A, chyba rozumiem. To sa posiłki jarskie, a do wyboru sa jeszcze inne?
                • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:51
                  Tak, ale dziecko będące jaroszem czy wegetarianinem nie zje przecież kotleta schabowego.
            • andaba Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:53
              Podejrzewam, że to menu piątkowe.
              Gdyby takie było codziennie to dzieci by się skichały ze szczęścia, zwłaszcza młodsze, zwłaszcza dziewczęta, bo starsi chłopcy to jednak preferują kawał mięcha z ziemniakami.
              • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:25
                Linkowałam kiedyś tę szkołę. To menu CAŁOTYGODNIOWE.
                • iwoniaw Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:43
                  No proszę, a jak kiedyś wspominałam tu o podobnych "obiadach" w przedszkolu, to nikt mi nie wierzył. Oczywiście, że były i inne dania, ale jak przez pół miesiąca dziecko ma serwowane takie posiłki, to trudno, żeby mu się metabolizm nie rozwalił w końcu. W dodatku moje dzieci, choć generalnie słodyczolubne i jedzące także słodycze przemysłowe, nie uznają jednak jakichś klusek z cukrem czy ryżu polanego słodkim sosem "truskawkowym" za obiad. Nie mówiąc już o tym, że przecież po czymś takim to tylko wyrzut insuliny się ma, a nie zaspokojenie głodu. Już jakby smalcem ze skwarkami te kluski polewali, to bilans żywieniowy byłby lepszy uncertain

                  Jakoś trudno mi wypatrzeć w stołówkowych menu różne rodzaje kasz, warzywa na ciepło w rozmaitych postaciach, jajka - bo ponoć "dzieci nie jedzą takich rzeczy i tak". No jak mają jeść, skoro się im nawyki wyrabia odmienne. Głównie w domu zresztą (i na placach zabaw - fenomen, którego nie rozumiem i który mnie osłabiał, gdy miałam małe dzieci i z konieczności bywałam w takich miejscach: mamunia lub babcia łażąca za niuniusiem z "banankiem" czy "jogurcikiem" i karmiąca go niczym gęś tuczną w czasie teoretycznie między posiłkami...) Ileż ja rozmów odbyłam z matkami "niejadków", które "nie ruszą kaszy, mięsa ani w postaci mielonych ani schabowych, o brokułach czy fasolce zapomnij" - no moje też by nie ruszyły, nawet bym im nie miała sumienia wciskać, gdybym wcześniej wepchnęła im dwa banany, danonka i paczkę biszkoptów uncertain
                  • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:51
                    Ja ci wierzę. Byłam, posmakowałam i mam swoje zdanie. Z ulgą zamieniłam taką stołówkę na catering. Jako danie jarskie wczoraj mój syn miał: barszcz niezabielany z fasolą, placuszki z cukinii, kawałek kalafiora i brokuła i pieczarki duszone.
                  • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:06
                    > jak kiedyś wspominałam tu o podobnych "obiadach" w przedszkolu, to nikt mi nie wierzył.

                    Ja wierzę, bo u moich też było podobnie. I to nie kto inny, jak zaangażowani rodzice wymusili zmianę. Zaczęło się od wymiany na fb, gdzie wrzucano zdjęcia koszmarnych przedszkolnych talerzy.
                    Okazało się, że szkolne i przedszkolne kuchnie kupowały gotowe mrożone warzywa w miejsce surowych, prze których obróbce jest więcej pracy. 5 - 10 razy droższe, a więc 5 - 10 razy mniej. Margarynę w miejsce masła. Gotowe pasztety, najtańsze parówki. Teraz w przedszkolu jest dietetyk, która czuwa nie tylko nad kalorycznością, ale też nad wszystkimi możliwymi aspektami przygotowywanych posiłków. Jedzenie jest super.
                    Ale w dni, w których nie ma dietetyczki, np. w przerwie między świętami a nowym rokiem, wszystko po staremu, naleśniki na przemian z kluchami.
          • natalia.nat Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:32
            To menu to faktycznie tragedia. Zupełnie bezwartościowe posiłki dzień w dzień. A później zdziwienie, że dzieci tyją. Podejrzewam, że tak jest po prostu najtaniej.
      • lauren6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:26
        To masz dzieci w wyjątkowej szkole: normalnie w cateringu zamawiany jest jeden zestaw dla wszystkich.
      • ada.maris Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:26
        Potwierdzam. U dzieciaków w szkole stołówka, obiady bardzo tanie i takiej tez jakości sad nierzadko był makaron z cukrem na drugie danie😱
    • andaba Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:15
      Nie jetem pewna, czy tylko dlatego, ale z kwestią cen obiadów zgadzam się całkowicie. Mnie się wydaje, że oprócz wspomnianego braku tanich obiadów "zawiniło" też 500+.
      Dla wielu rodzin to zauważalne pieniądze, z których dodatkowo dzieci zdają sobie sprawę i na matki "nie mam na chipsy" mówią "no przecież masz 500+" (tak, ja też to czasem słyszę, ale nie wiem, czy inne matki są na tyle asertywne, żeby się kazać wypchać).
      A jak się ma więcej kasy to czasem trudno odmówić tych słodyczy, nawet jak się ma świadomość, że o nic dobrego.
      • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:17
        500+ jest od roku, NIK obejmuje kontrolą okres do momentu X czyli w tym wypadku najpóźniej do końca 2016 r., do tego tu kontroluje wieloletnie plany.

        Efekt czipsów z 500+ nie byłby jeszcze zauważalny.
        • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:19
          Poza tym pińceta podobno przepili, to na chipsy nie starczyło wink
        • andaba Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:21
          Może, nie wnikałam, jakiego to okresu dotyczy.
          Ale jeżeli jest tak jak mówisz, to jestem pewna, że w następnym raporcie będzie jeszcze gorzej.
          Inna sprawa, że dzieci, które nie miały podręczników, obiadów, a rodzice kasy na żadną składkę na batony z reguły miały.
          Poza tym bez względu na cenę obiadów najbiedniejszym OPSy obiady pokrywają. W całości lub częściowo, to "częściowo" dotyczyło całkiem sporych dochodów na łebka z tego co pamiętam.
          • dziennik-niecodziennik Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:16
            No ale umowmy sie ze najbiedniejsze dzieci rzadko kiedy sa otyle. Najgorzej jest z tymi 'sredniakami'.
            • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:27
              Tendencja moze sie zmienic, bo w Polsce jest aktualnie zalew tanich gotowcow.
            • gulcia77 Re: Polskie dzieci tyją 22.04.18, 23:05
              No, o ile wiem niekoniecznie. Rodzicie "średniaków" najczęściej mają trochę lepsze pojęcie czym jest zdrowa żywność. To właśnie ci biedniejsi są bardziej zagrożone otyłością, ze względu na jakość jedzonych produktów.
          • ponis1990 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:13
            Teraz juz nie pokrywają. Tym co pobierają pińcet plus, obiady już z OPS-u nie przysługuja, a chętnych do wykupienia obiadów jakoś nagle... małobig_grin
      • hanusinamama Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 13:03
        MOje dziecko nie usłyszy "nie mam na chipsy" tylko to nie ejst zdrowe i dostaje jabłko...i je.
    • paloma_blauwinder Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:17
      Wszystkie znane mi dzieci z nadwagą mają dokarmiającą babcię na podorędziu i rodziców, którzy oboje bardzo dużo pracują. Przekrój zawodowy rodziców szeroki - sporo lekarzy (czyli nie wynika to z braku wiedzy i motywacji, a z braku kontroli). Znam tylko jedną niepracującą matkę z otyłym dzieckiem (ale ta matka sama jest bardzo otyła).
      Tu znam bardzo dużo przykładów, nie widzę natomiast w otoczeniu aż takiej korelacji z cateringiem w odróżnieniu od stołówki.
      • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:22
        ciekawe bo tu w UK WLASNIE najczesciej dzieci z nadwaga maja dokarmiajace niepracujace mamuski. Dzieci dostaja obiadek w szkole a w domu obiadek dostaje od mamy.
        A i tez sporo dzieci jest dziecmi niepracujacych matek rekrutuje sie z patologii cale zycie zyjacych na zasilkach a ci znowu zyja na "puszkach" "crisps" " soda" i byle co byle sie jak najmniej nameczyc gotuje sie
        • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:24
          Nie nazywaj fast foodu z mikrofali OBIADEM.
          • andaba Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:29
            W Polsce chyba nie ma tyle patologii wśród niepracujących matek, w okolicy pracujących matek dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych może ze trzy, a pozostałe prędzej by umarły, niż odgrzały gotową pizzę.
            A i wśród patologii raczej nikt puszkami dzieci nie karmi, bo to drogo wychodzi, bardziej się opłaca ugotować makaron z serem. Co może nie jest najlepsze jak chodzi o odchudzanie, ale raczej porównania z wspomnianą przez ciebie "dietą" nie ma.
            • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:36
              >W Polsce chyba nie ma tyle patologii wśród niepracujących matek,

              W Polsce patologii nie ma czy patologia pracuje? Tez sie gubie o co loto
              • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:38
                princesswhitewolf napisała:

                > >W Polsce chyba nie ma tyle patologii wśród niepracujących matek,
                >
                > W Polsce patologii nie ma czy patologia pracuje? Tez sie gubie o co loto

                Niepracujące matki nie są patologią, en masse.
                • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:44
                  Myslalam ze jasno to nakreslilam. tu masz 2 grupy: niepracujace matki + niepracujace cale lata matki na zasilkach bo latwiej zyc na koszt panstwa = patologia
                  • iwoniaw Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:50
                    Tak czy owak w Polsce jakość posiłków podawanych w domach nie jest en masse skorelowana z tym, czy matka pracuje, czy nie. A już na pewno nie w takim stopniu jak w UK. W Polsce jednak nawet wśród żyjących z zasiłków osoby kompletnie nie umiejące gotować i nie robiące tego to mniejszość, większość gotuje (lub ma od tego ludzi) bez względu na status społeczny. Zresztą nawet jakby tutejsze matki "zasiłkowe" chciały podawać "gotowca z mikrofali", to zasiłki im na takie coś nie pozwolą, bo za drogo wychodzi - co dziewczyny napisały wyżej dość jasno. Czego tu nie rozumiesz?
                    • jatojagodnik Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 12:09
                      Mój syn na etapie przejściowym przedszkole/podstawówka miał kolegę sąsiada. Chłopiec mocno zaniedbany, matka zajęta nowym facetem i małą córeczką (nowego faceta), więc chłopiec wyrzucony poza margines rodziny. Bywał u nas prawie codziennie. Ze zdumieniem oglądał warzywa w kuchni - pytał się o Czerwoną Paprykę - widział pierwszy raz w życiu. Kiedyś w niedzielę rano zapytany czy zjadł śniadanie zanim przyszedł - "tak, rodzice wczoraj zostawili golonkę z frytkami, trochę zjadłem".
          • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:35
            a to gdzies nazwalam? bo juz sie pogubilam?
          • dzikka Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:30
            właśniesmile mało która bezrobotna w uk gotuje, a jeśli już to na pewno nie zdrowo. Przecież po drodze do domu zwykle jest jakiś fish and chips (w najlepszym wypadku)smile Po szkole te punkty pękają w szwach
        • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:30
          princesswhitewolf napisała:

          > ciekawe bo tu w UK WLASNIE najczesciej dzieci z nadwaga maja dokarmiajace niepr
          > acujace mamuski. Dzieci dostaja obiadek w szkole a w domu obiadek dostaje od ma
          > my.
          > A i tez sporo dzieci jest dziecmi niepracujacych matek rekrutuje sie z patologi
          > i cale zycie zyjacych na zasilkach a ci znowu zyja na "puszkach" "crisps" " sod
          > a" i byle co byle sie jak najmniej nameczyc gotuje sie

          Najgorsze te niepracujące mamy, karmią gotowanym jedzeniem - źle, karmią syfnymi gotowcami - też źle wink

          Myślę, że brytyjskie zwyczaje żywieniowe nijak sie mają do powodów otyłości w Polsce. W Polsce jeszcze gotowany w domu posiłek wychodzi mimo wszystko taniej, w związku z tym nie wiązałabym otyłości w Polsce z TV dinners.
          • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:37
            >Najgorsze te niepracujące mamy, karmią gotowanym jedzeniem - źle, karmią syfnymi gotowcami - też źle wink

            kurt, nie rozumiesz tekstu czy co? Dzieci jedza 2 "obiadki". Slownie: DWA . W szkole dostaja i w domu. Nadmiar zarcia. Od niedomiaru sie nie tyje.
            • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:41
              princesswhitewolf napisała:

              > >Najgorsze te niepracujące mamy, karmią gotowanym jedzeniem - źle, karmią s
              > yfnymi gotowcami - też źle wink
              >
              > kurt, nie rozumiesz tekstu czy co? Dzieci jedza 2 "obiadki". Slownie: DWA . W s
              > zkole dostaja i w domu. Nadmiar zarcia. Od niedomiaru sie nie tyje.

              W szkole u mnie obiady sa juz o 11.30. Druga przerwa obiadowa to 12.30. To raczej pora drugiego śniadania, a nie obiadowa. Wcale się nie dziwię, że dzieci po powrocie do domu, między 14 a 15, czasem później, jedzą drugi obiad.
              Moje dzieci w ogóle obiadów w szkole nie jedzą, ale jedzą przyniesione z domu drugie śniadania, a później w domu obiad - na to samo wychodzi tak naprawdę.
              • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:42
                tu sa o 12:30. Nie ma czegos takiego jak druga przerwa obiadowa

                O godz 10:30 dzieci tu dostaja mleko i owoc.
              • andaba Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:47
                Oczywiście.
                Moje dzieci przez pewien czas, gdy były w podstawówce jadły obiady w szkole.
                Obiad szkolny jest o 11.30. Nie dawałam wtedy kanapek, jadły obiad. W domu jadły drugi obiad, o godzi 15-16, gdy już wszyscy przyszli.
                Nie widzę różnicy między szkolnym obiadem ("mamo, nie wiem jak się tym można najeść, oni dają łyżeczkę ziemniaków"), a dwoma klapsztulami z serem.
                No chyba, żeby uznać, że jak dziecko zjadło śniadanie w domu o 7 to mu ma wystarczyć do 15, no chyba że sobie jabłuszko zje. No to ja wolę być zła matka. Dodam, że w wieku szkolnym moje dzieci były wszystkie szczupłe.
                • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:50
                  tu dzieci jedza w domu lub w klubie sniadaniowym sniadanie. Sniadanie to najczesciej mleko, platki, owoce, i nie tylko

                  ok 10:30 dostaja owoc i mleko ( za darmo)

                  ok 12:30 obiadek. Calkiem przywoity za sprawa Jamie Oliver ktory na tym zyskal slawe zreszta.
              • mikams75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 18:15
                co kraj to obyczaj i to kwestia przyzwyczajenia; moje dziecko od lat je obiad o 12stej i inaczej sobie nie wyobraza i nie byloby zadowolone z kanapki o tej porze, bo u nas wlasnie 12 to pora obiadowa. Po poludniu jest czas na podwieczorek.
            • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:49
              Jak większość, bo to w szkole to istotnie obiadek a nie obiad. Jak dziecko zje o 12:30 posiłek to myślisz, że o 16 jak wraca do domu nie jest głodne?
              • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:52
                gdzies musi byc przyczyna.

                Chodzilam za komuny na stolowke w Polsce. To byly 2 daniowe obiady i deser. Zupa + 2 danie. Nie wyobrazam sobie bardziej obiadowego obiadu. Tu daja 1 danie, deser i owoc.
                • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:57
                  Może nie chodzi o ilość. Wystarczy, że na śniadanie są słodkie płatki z mlekiem + słodzona herbata, potem w ciągu dnia soczek, jogurcik z cukrem, napój gazowany, kolejna słodzona herbata. I się zbiera. Ale akurat siedzenie o suchym pysku od obiadu o 12:30 do kolacji w domu to raczej nie jest zdrowy nawyk.
                  • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:05
                    Wystarczy,ze drugi obiad jest z puszki typu makaron z sosem do wrzucenia do mikrofali.Nie wyobrazam sobie by syn od obiadu w szkole 12.30 czekal do kolacji o 19.30.
                    • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:06
                      O tym piszę. A niektórzy się dziwią, że dzieci dwa obiady jedzą. Też bym nie wysiedziała od 12:30 do wieczora.
                      • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:28
                        bo zalezy jak wielki jest obiad 1 i 2gi. Co innego tylko 2 danie na oba posilki, a co innego 3 daniowe sute obiady
                  • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:15
                    tu dzieciom nie podaje sie herbaty w szkole ani na klubie sniadaniowym, ani sokow ( mleko i woda ma tylko wstep w szkole). Nie ma napoji gazowanych, malo slodzone jogurty jesli juz i to na deser
                    • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:20
                      Co zlego kest w nieslodzonej herbacie owocowej?
                      • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:25
                        A ja wygladam na jakas kobite co ustalil te zasady czy co? pewno nic zlego ale mowie ci ze dzieciom wolno w szkole tylko pic wode i mleko. Do szkoly przychodza z butelka wody. Mleko dostaja w szkole i dodatkowo wode jesli chca
              • noemi29 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:51
                Moje dziecko też je dwa obiady. Nie w szkole, bo to niejadek i nie tknąłby niczego z menu. Po powrocie ze szkoły około godziny 12.00 - 13.00 je zupę ugotowaną przeze mnie wieczorem. Po godzinie 16.00 jemy wszyscy razem drugie danie. To takie złe? Chyba wręcz przeciwnie. Zamiast zapychać się pączkiem, zje np.zupę pomidorową - krem (przemycę w niej pietruszkę, seler, por, paprykę, czosnek, cebulę) z makaronem razowym, albo domowymi grzankami.
                • dziennik-niecodziennik Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:24
                  To nie sa dwa obiady, tylko dwa osobne posiłki. Bardzo rozsadne i praktyczne rozlozenie.
            • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:52
              Moj syn tez jadal dwa obiady.
            • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:54
              > Dzieci jedza 2 "obiadki". Slownie: DWA . W szkole dostaja i w domu.

              Moje też jedzą dwa obiady. Od obiadów się nie tyje. Tyje się od zapychania głodu byle jakim żarciem, które szybko podnosi cukier i jeszcze szybciej go obniża. Bo po takim jest się głodnym błyskawicznie.

              A po obiedzie w południe moje dzieci o 16 są głodne. I dostają obiad, jak jest albo wczesną kolację na ciepło koło 17.
              Jedzą 4 - 5 posiłków dziennie, śniadanie, drugie śniadanie w szkole, obiad, obiad w domu i czasem kolację, jeśli około 19 są jeszcze głodne.
              • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:59
                Dokładnie. Moje też jedzą 2 obiady. Mozna ten wczesny obiad w przedszkolu/szkole nazwać lunchem i już będzie bardziej światowo. tongue_out
                • 18lipcowa3 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 22:24
                  moja corka ma obiad o 11.30 w szkole , JEDENASTEJ TRZYDZIEŚCI!!!
                  nie wiem jakim cudem ma nie byc głodna o tej 16-17?
                  tez daję drugi obiad
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 22:32
                    Mój też je dwa obiady.
            • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:57
              Wątpię żeby tyły od obiadów. Raczej od jakości tego jedzenia. Sama całe szkolne życie jadłam 2 obiady podobnie jak większość dzieci - jeden w szkole koło 12, drugi jak rodzice wrócili z pracy, koło 16. W klasie nie było żadnego grubego dziecka.
              • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:59
                mniej ruchu?
                • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:02
                  Więcej wysokokalorycznego przetworzonego jedzenia z glutaminianem sodu.
                  • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:04
                    no ale ile tego glutaminianu zjedza. W jakims sosie z papierka moze.
                    • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:06
                      > ile tego glutaminianu zjedza. W jakims sosie z papierka moze.

                      W polskich szkołach wszystko było zaprawiane kostkami czy tam proszkami. Zupy, sosy, mięsa. Bo wtedy nie trzeba umieć gotować.
                      • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:16
                        zalezy jakimi kostkami. Sama robie wlasne kostki : wysuszone warzywa.
                        • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:18
                          > Sama robie wlasne kostki : wysuszone warzywa.

                          Zapewniam, że kucharki w polskich szkołach nie robią swoich kostek big_grin
                          • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:22
                            nie rozumiem dlaczego w dobie wyboru wszystkiego nie kupuja kostek bez glutaminianiu. Pelno takich. W Polskim sklepie tez sa i maja na opakowaniu zaznaczone to. ( W proszku toto jest)
                            Tu tez w kostkach
                            • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:50
                              Przypominam, że od dwóch lat obowiązuje nowa ustawa (szeroko omawiana zresztą tu, na forum) dotycząca posiłków w placówkach typu przedszkole, szkoła.
                              Glutaminianu nie można używać.
                              • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:54
                                Tak, dlatego piszę "było". Niestety od ustawy kucharki nie nauczyły się gotować i np. u moich dzieci obiady są bardzo niesmaczne.
                    • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:07
                      ja bym dodała - wysokoprzetworzonego jedzenia z różnymi dodatkami (np. po grzyba do śmietany dawać mączkę chleba świętojańskiego???) i z dodatkiem syropu glukozowo-fruktozowego, ladowanego niemal wszędzie.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:27
                        Maczka chleba swietojanskiego jest akurat pod wzgledem kalorycznym i odżywczym obojetna. O wiele gorzej z tym syropem g-f...
                • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:08
                  Też, na pewno, ale też jakość tego jedzenia. Kiedyś w szkołach gotowały kucharki, które generalnie gotowały tak jak gotowały w domu, te obiady były proste, smaczne, oczywiście nie zbilansowane tak jak byśmy tego chcieli dzisiaj, ale generalnie - zdrowe. W domu to samo- każdy gotował sam, od podstaw. Teraz wystarczy spojrzeć co ludzie kupują w supermarketach albo zainteresować się z czego robione są cateringowe obiady. Najbardziej syfiate jedzenie jest najtańsze, niestety. Plus masa gotowych dań zawierających tablicę Mendelejewa. Plus dostęp słodyczy na każdym kroku. Plus elektronika i mamy efekt. Fajnie że są ludzie jak większość ematek, które dbają i uczą zdrowych nawyków, ale umówmy się - w skali ogólnokrajowej to mniejszość.
                  • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:18
                    tak odnośnie , gdzie zaopatrują sie cateringowe firmy...
                    Spróbuj rano wejść na potral outletu spożywczego....
                  • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:18
                    tu obiady szkolne sa przyzwoite a i tak dzieciaki sa otyle. Po szkole jedza byle co.
                    • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:22
                      Mnie to dosc ciekawi,znam trzy osoby ktore wyemigrowaly do UK i dzieci wszystkich sa otyle,nadwaga to ciezko nazwac.
                      • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:23
                        no patologiczne odzywianie niestety uprawiane w domu polaczony z oszczednoscia na zajecia poszkolne typu sport
                  • lusitania2 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:36
                    1234wxyz napisał(a):

                    > Kiedyś w szkołach gotowały kucharki, które generalnie gotowały tak jak gotowały w domu, te obiady były proste, smaczne,

                    że co, proszę?
                    Szkołę zaczynałam jeszcze w I połowie lat 80, w obu podstawówkach i w liceum ze szkolnych obiadów do jedzenia najczęściej nadawał się tylko chleb (na szczęście pojawiał się zawsze jako dodatek do zupy).
                    Jak te kucharki, które gotowały w szkołach, do których chodziłam, gotowały tak w domu, to szczerze współczuję ich rodzinom. Acz podejrzewam, że jednak w ich domowych potrawkach z kurczaka było o 99% mniej mąki, niż w tym, co serwowały pod tą nazwą w szkole, z zupami podobnie.
                    • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:46
                      lusitania2 napisał:

                      > 1234wxyz napisał(a):
                      >
                      > > Kiedyś w szkołach gotowały kucharki, które generalnie gotowały tak jak go
                      > towały w domu, te obiady były proste, smaczne,
                      >
                      > że co, proszę?
                      > Szkołę zaczynałam jeszcze w I połowie lat 80, w obu podstawówkach i w liceum ze
                      > szkolnych obiadów do jedzenia najczęściej nadawał się tylko chleb (na szczęści
                      > e pojawiał się zawsze jako dodatek do zupy).
                      > Jak te kucharki, które gotowały w szkołach, do których chodziłam, gotowały tak
                      > w domu, to szczerze współczuję ich rodzinom. Acz podejrzewam, że jednak w ich d
                      > omowych potrawkach z kurczaka było o 99% mniej mąki, niż w tym, co serwowały po
                      > d tą nazwą w szkole, z zupami podobnie.
                      >

                      Potwierdzam, całe lata jadałam w stołówkach. Jedzenie było niesmaczne, ja za to szczuplutka, bo pewnie po prostu niedożywiona (wolałam nie zjeśc wcale, niz jeść to co tam serwowali).
                    • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:48
                      hehehe... A widziałaś te kucharki wychodzące po pracy do domu?
                      Obładowane siatami.
                      To był notoryczny widok... (piszę o "dawnych" czasach)
                      • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:57
                        Dokładnie. Skala złodziejstwa we wszystkich placówkach zbiorowego żywienia, na koloniach, obozach, wczasach etc. była jakaś porażająca. W latach 80-tych obiady w szkole były niedobre i na resztkach jakiegoś tłustego mięcha i kości albo kluchy-zapychacze. Teraz pod warunkiem, że szkoła ma normalną kuchnię i stołówkę są bardzo ok, w każdym razie moje dość wybredne dzieci jedzą w placówkach.
                        • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:07
                          Generalnie w latach 80-tych jedzenie w stołówkach było mocno trudne, ze względu na braki rynkowe. Dodając do tego złodziejstwo, to już w ogóle dno i wodorosty.
                          W bufetach wydziałowych UW (druga połowa lat 80-tych) królowały podroby. Głównie cynadry smile Zapaszek się rozchodził po całym wydziale.
                          Trzeba przyznać, że się poprawiło smile
                    • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:13
                      No to moze mialam wyjatkowe szczescie. Chodzilam do dwoch podstawowek i w obu obiady byly bardzo dobre, dokladki bez ograniczen.
                  • konsta-is-me Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:27
                    1234wxyz napisał(a):

                    > Też, na pewno, ale też jakość tego jedzenia. Kiedyś w szkołach gotowały kuchark
                    > i, które generalnie gotowały tak jak gotowały w domu, te obiady były proste, sm
                    > aczne, oczywiście nie zbilansowane tak jak byśmy tego chcieli dzisiaj, ale gene
                    > ralnie - zdrowe.

                    Kiedy??
                    Posilki byly bilansowane przez dietetykow, przepisy z gory ulozone.
                    Moja mama byla kierowniczka restauracji wtedy-wszystko mialo okreslone receptury i gramatury.
                    Przynajmniej w teorii...

                    Zero przypraw i bylo to wybitne swinstwo, tak pamietam orzedszkolno-szkolne jedzenie.
                    Malo ktore jedzenie bylo tak obydne.
                    Kucharkami w szkolacg byly ledwo, lub niepismienne, koszmarne babsztyle ze wsi, watpie czy w ogole potrafilyby odczytac receptury.
                    Gotowaly jak dla swin.
                    • dzikka Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:42
                      Przypomniał mi się fragment z filmu "Dziewczyny do wzięcia". Jak tłumaczyły, ze w gastronomiku nie uczą się gotowania tylko gramatury, np ile wody powinno być w mielonych kotletachsmile
                      • truscaveczka Re: Polskie dzieci tyją 22.04.18, 22:12
                        Chodziły do mnie na angielski dziewczyny z gastronomika, jakieś 6-7 lat temu. I mówiły to samo. W klasie maturalnej nie umiały ugotować rosołu.
                    • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:15
                      Słowo kluczowe - kierowniczką restauracji.
                      A nie stołówki szkolnej/przedszkolnej.
                      • konsta-is-me Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:38
                        Wlasciwie to byl bar mleczny big_grin
                        Restauracja byla wczesniej jakos.
                        Tak czy siak, bary byly o niebo smaczniejsze niz stolowki szkolne.
                    • ponis1990 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:57
                      ja teraz z dzieckiem w tym momencie jestem w placówce leczniczej, ala sanatorium. Jemy na stołówce ala szkolnej gdzie kucharki gotują na zapleczu - wyleczyłam się oto z kompleksów czy umiem gotowac, czy nie;p Wszystko bardzo tłuste, niedoprawione, niesmaczne i na jedno kopyto... Jak zobaczyłam pewnego dnia dnia makaron z sosem truskawkowym, to mnie zemdliło;p
                      • kurt.wallander Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:12
                        ponis1990 napisała:

                        > ja teraz z dzieckiem w tym momencie jestem w placówce leczniczej, ala sanatoriu
                        > m. Jemy na stołówce ala szkolnej gdzie kucharki gotują na zapleczu - wyleczyłam
                        > się oto z kompleksów czy umiem gotowac, czy nie;p Wszystko bardzo tłuste, nied
                        > oprawione, niesmaczne i na jedno kopyto... Jak zobaczyłam pewnego dnia dnia mak
                        > aron z sosem truskawkowym, to mnie zemdliło;p

                        smile Pycha, ale zalezy jaki ten sos.
                        >
            • paloma_blauwinder Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:57
              jedza 2 "obiadki". Slownie: DWA . W s
              > zkole dostaja i w domu.

              Coś ty się tak uczepiła tych 2 obiadów?
              Przecież w szkole dostają o 13, a w domu o 16, po powrocie ze szkoły. Co w tym strasznego?
            • herca Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:50
              ale dzieci nie tyja od jedzenia dwoch obiadow tylko od tego co mu sie daje do jedzenia - syfiasty fast food jest popularny w anglii i stad otylosc a nie ze mama by po szkole dala dziecku talerz domowej zupy. ja jadlam obiady w szkole (ok 12) a potem cala rodzina ok 16, to chyba normalne ze nie czeka sie 5 h bez posilku bo obiad juz byl. jakby jadly kanapki w szkole to juz w domu mozna obiad?
            • szalona-matematyczka Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 09:50
              Princess, nie zawsze dziecko tyje, bo zje 2 obiady! Ja jadlam jako dziecko zawsze dwa obiady dziennie: w przedszkolu/szkole i w domu (przy czym te w szkole byly roznej jakosci i dlatego jadlam pozywny obiad w domu). Nigdy nie bylam gruba. Robie tak z moimi dziecmi, bo obiady w przedszkolu sa rozne, wiec zawsze im gotuje obiad w domu i wyobraz sobie sa szczuplutkie. Dzieci rosna, one potrzebuja tego jedzenia (dokladnie zjadaja wszystko z talerza), tylko ze ja im nie gotuje syfow, jak sa glodne to nie daje batonikow itp.
        • paloma_blauwinder Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:55
          Dzieci dostaja obiadek w szkole a w domu obiadek dostaje od ma
          > my.

          Wszystkie znane mi dzieci, które dostają obiad ugotowany przez matkę są szczupłe. Nawet te, które dostają w domu DRUGI obiad*, bo pierwszy zjadają w szkolnej/przedszkolnej stołówce, jak moje 3 sztuki.
          A właśnie przypomniałam sobie, że to jedyne otyłe dziecko niepracującej matki, jakie znam też ma na podorędziu babcię, nawet z nią mieszkają.

          *ja rozumiem obiad jako posiłek, do zjedzenia którego potrzebne są sztućce i którego składnikami są produkty rolne lub proste półprodukty poddane obróbce cieplnej.
          • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:00
            Dodałabym jeszcze jeden element.
            Dzieci, których matki gotują obiady i kontrolują zakup i spożycie słodyczy/śmieciowych przekąsek są szczupłe.
            • babsee Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:57
              Dodałabym- a niektore wręcz chudawe, bo dostep do komputera/tableta jest ścicle okreslony, zamiast tego biedne dziecko musi biegac po dworze za piłką smile
        • dziennik-niecodziennik Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:20
          Ale w UK nie ma takiej tradycji domowego obiadu jak u nas. Pamietam ze jak w moim dziecinstwie mieszkalismy razem z babcia to pierwsze co nas czekalo po powrocie ze szkoly to dwudaniowy obiad na stole. A ze godzine wczesniej jedlismy obiad w szkole...
        • black-cat Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:20
          To nie jest kwestia ilości obiadów a ich jakości. Moja córka często zjadała obiad i w szkole i w domu. W szkole wybierała sobie pierwsze albo drugie danie, w domu po południu jadła to, co wszyscy. Zdarza jej się pójść z koleżankami na śmieciowe jedzenie raz na jakiś czas (bardzo rzadko), ale nie pije słodkich napojów, nie zapycha się słodyczami, chętnie je warzywa i lubi się ruszać. Nigdy nie miała nadwagi.
    • saszanasza Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:24
      Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach miernikiem rodzicielskiej miłości jest słodki batonik dołożony do szkolnego drugiego śniadania. Moja znajoma do takiej słodkości dokłada jeszcze karteczkę ze słowami "kocham cię"uncertain
      Moje dzieci są chude jak patyki, ale slodyczy do szkoły nie daję, ups....banana daję oprócz kanapki. Co do obiadow: w poprzedniej szkole córki był catering, często śmierdziało spalenizną, bo chyba orzypalali toto odgrzewając. dziecko ni cholery nie chciało jeść tych posiłków. Aktualnie szkołę zmieniłam, jest normalna kuchnia na miejscu, dzieciaki zachwycone, wszystkie z klasy córki, które kiedyś e chciały jesć posiłków aktualnie chętnie "się stolują". Obiady są smaczne i pachnące.
      • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:27
        pewnie w liceum dostanie (to dziecko znajomej) zamiast śniadania - jakiś preparat dietetyczny z karteczką "kocham Cię" ...
        • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:51
          > jakiś preparat dietetyczny z karteczką "kocham Cię" ...

          A wszystko wyprodukowane przez ten sam koncern...
      • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:41
        > Moje dzieci są chude jak patyki, ale slodyczy do szkoły nie daję, ups....banana daję oprócz kanapki.

        To tak jak moje. I zęby mają zdrowe. Słodką bułkę kupują sobie w drodze do szkoły raz w tygodniu. Kieszonkowe dla starszego jest tak wyliczone, żeby wydając je na słodycze i chipsy (bo na to głównie wydaje) miał je w sensownej ilości. Żeby nie było go stać na batonika, półtora litra coli i paczkę chipsów każdego dnia. A ma takich kolegów.
        • saszanasza Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:01
          szarsz napisała:

          > > Moje dzieci są chude jak patyki, ale slodyczy do szkoły nie daję, ups....
          > banana daję oprócz kanapki.
          >
          > To tak jak moje. I zęby mają zdrowe. Słodką bułkę kupują sobie w drodze do szko
          > ły raz w tygodniu. Kieszonkowe dla starszego jest tak wyliczone, żeby wydając j
          > e na słodycze i chipsy (bo na to głównie wydaje) miał je w sensownej ilości. Że
          > by nie było go stać na batonika, półtora litra coli i paczkę chipsów każdego dn
          > ia. A ma takich kolegów.

          W poprzedniej szkole dzieci mogły sobie kupić cukierki na sztuki, więc nawet kilka groszy starczało, żeby coś słodkiego kupić i wciągnąć nawet bez wiedzy rodziców. Tutaj tak nie ma.
          A propos popitek, to moje dostają wodę mineralną. Dzisiaj, dla urozmaicenia, zrobiłam młodszej wodę z miodem, bo musiałam jakoś "ekonomicznie" wypłukać słoik po miodziewink
          To nie jest tak, że moje dzieci słodkości nie jedzą. Jedzą, wystarczająco, choć nie są to scricte słodycze, a kaszam manna osłodzona z malinami, płatki owsiane, rownież z cukrem, jablkiem, czy innym słodkim "suszem", choć słodzę rownież ksylitolem, czy erytrotylem. Tak więc cukru na śniadanie mają wystarczająco dużo, nie potrzebują go już w kolejnej części dnia, dbam więc o to by nie przekraczały limitu dziennego spożywania cukru.
          A i z dwojga złego wolę posłodzić dziecku zupę cukrem, niż kupować batonik który oprócz cukru ma od cholery chemii, konserwantów i innych tłuszczów utwardzonych.
          • znowu.to.samo Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:23
            U nas do tego dochodzą urodziny na które dzieci w najmłodszych klasach przynoszą ciasta, torty i inne słodkości. W klasie córki co chwilę ktoś ma urodziny także dzieci w ten sposób nadrabiają poziom cukru we krwi 😁
    • oqoq74 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:30
      Dzieci tyją nie tylko przez brak ruchu czy catering.
      Tyją, bo jest masa tańszego jedzenia wątpliwej jakości i rodzice to kupują. Po prostu.
      Robiąc zakupy widzę ile gotowców ludzie kupują. To wszystko jest śmieciowe jedzenie.
      Ostatnio słyszałam jak młody facet dopytywał o gotowe ciasto do naleśników. Kurczę, mleko lub woda, mąka i jajka i masz ciasto. Po co gotowe, z mnóstwem dodatków?
      I nie jest prawdą, że tyją dzieci biedne, nie mające treningów.
      Znam sporo dzieciaków, których rodzice mają własne firmy, kupę pieniędzy, dzieciaki pozapisywane na treningi, a otyłe. Bo mają kieszonkowe i mogą zapychać się różnymi rzeczami.
      • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:22
        Po tym jak zobaczylam w sklepie gotowe placki ziemniaczane do samodzielnego odgrzania nic mnie juz nie zdziwi. Az mnie zemdlilo. big_grin
        • szalona-matematyczka Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 09:58
          Ja w Niemczech widzialam nie tylko gotowe placki ziemniaczane, ale zapakowane w plastikowe opakowanie gotowe ugotowane ziemniaki, gotowe ugotowane buraczki i inne kulinarne perwersje... Ludzie kupuja, mimo ze cena wieksza niz surowych ziemniakow/burakow, bo nie chca sie napracowac przy gotowaniu.😴 Zaoszczedzony czas przeznaczaja na telewizje, tablet itp.
          • snakelilith Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 11:29
            szalona-matematyczka napisała:

            > Ja w Niemczech widzialam nie tylko gotowe placki ziemniaczane, ale zapakowane w
            > plastikowe opakowanie gotowe ugotowane ziemniaki, gotowe ugotowane buraczki i
            > inne kulinarne perwersje... Ludzie kupuja, mimo ze cena wieksza niz surowych zi
            > emniakow/burakow, bo nie chca sie napracowac przy gotowaniu.😴

            Ekhm, te gotowane buraki w folii tu mnie w Rewe pochodzą z Francji, więc są znane nie tylko w Niemczech. Kupowałam je także w Danii. To po pierwsze. A po drugie, to nie ma niczego zdrożnego w kupowaniu gotowanych ziemniaków, czy gotowanych buraków, dopóki nie są to produkty z dodatkiem tysiąca innych, kalorycznych składników. Te buraki są nawet bardzo dobre i ja je często kupują. Zaoszczędzam sobie czasu na gotowanie obiadu i szybciej wychodzę wtedy na spacer. Ale ty to pewnie z tych co buraki jeszcze z Polski sobie przywożą, bo są na pewno lepsze.
            • astrum-on-line Re: Polskie dzieci tyją 21.04.18, 09:19
              Wiesz, moim zdaniem ziemniaki czy buraki jakoś lepiej się przechowują jak są surowe i w skórce niż ugotowane w worku, nawet nie w lodówce. Być może się nie znam, kupuję takie cuda bardzo niechętnie. Akurat obranie i ugotowanie kilku buraków czy ziemniaków trwa chwilę.
              A na marginesie, nic nie przebije sprzedawanych gotowanych jajek na twardo. Nie sprawdzałam jaką mają datę przydatności, ale nie wyobrażam sobie jedzenia jajka na twardo, które leże dwa tygodnie poza lodówką.
              • szalona-matematyczka Re: Polskie dzieci tyją 21.04.18, 10:57
                Akurat te buraki w folii z Rewe sa ohydne...😨 Po prostu ohyda smakowa, do tego smierdza i maja multum konserwantow, dlatego tez sie nie psuja. A na tym jeszcze plastikowa folia, zeby buraczek sobie wchlonal wiecej syfu...Nic nie pokona slow food, swiezo przygotowane smakuje lepiej, o wiele lepiej pachnie i jest zdrowsze.
      • nolus Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:34
        oqoq74 napisał(a):

        > I nie jest prawdą, że tyją dzieci biedne, nie mające treningów.
        > Znam sporo dzieciaków, których rodzice mają własne firmy, kupę pieniędzy, dziec
        > iaki pozapisywane na treningi, a otyłe. Bo mają kieszonkowe i mogą zapychać się
        > różnymi rzeczami.

        Daj spokój. Kuzynka opiekuje się dziećmi pewnej pani farmaceutki i jej męża lekarza. Jak tak wykształcone i wydawałoby się, że świadome osoby nie robią sobie nic z tego, że mają syna i córkę z solidną nadwagą, to ja wysiadam. No ale oni "ciężko pracują" i to jest wytłumaczenie na wszystko. A jak dzieciak czegoś chce, to pewnie 'Masz kasę i się odczep" albo dla wyręczenia "opiekunka".
    • jdylag75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:34
      Mam wrażenie, że zaczyna się od zatykania jadłem dzieci wożonych w wózku. Maluchy ciagle dziamgają coś.
      Musze sie uderzyć w pierś, w wakacje moje dzieci przytyły, część czasu spędzały u babć i na okragło były dokarmiane i wszędzie wożone. Drugą rzeczą którą zauwazyłam było niekontrolowanie ilości spożywanego jedzenie kiedy dzieci jednoczesnie czytały i jadły. To zostało ukrócone. Myślę, że taki sam efekt daje jedzenie przed TV.
      Jemy zdrowo, sporo warzyw, gotujemy w domu, córka nie je słodyczy bo ma alergię a i tak jak widać można przytyć.

    • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:36
      Nie zwalajmy na catering. To rodzice robią to własnym dzieciom. Z mojego podwórka:
      - cukierki w nagrodę za pobyt w przedszkolu.
      - słodkie bułki w ramach posiłku (bo słodka bułka to pieczywo, a nie słodycz!!!)
      - "jogurciki" w nieograniczonej ilości, przy czym te "jogurciki" to słodzone ulepki, po których dzieci natychmiast szukają następnego do zjedzenia. Bo jogurty są zdrowe (serio!!!)
      - nieograniczony dostęp do słodyczy w domu. W wielu domach, w których bywają moje, dzieci mają np. szufladę ze słodyczami, do której mogą sięgać w dowolnej chwili. Np. po powrocie ze szkoły, jak są głodne. Bo nie zjadły obiadu. A ja się pytam: po co mają jeść obiad, jak w domu czekają ciasteczka?
      - już maleńkim dzieciom wpycha się jedzenie na każdym kroku. Jesteśmy w ogólności narodem karmiącym. Półtorej godziny w kinie? Godzina na placu zabaw? Jedzenie musi być, najlepiej chrupki lub słodycze.


      A najgrubszy kolega mojego syna to taki, którego z przedszkola codziennie odbierała babcia. I zamiast dać mu coś do jedzenia, to prowadziła go na rybę (panierowaną, smażoną w głębokim tłuszczu) z frytkami. "Bo on lubi". I teraz wczesnonastoletni chłopak waży 90 kilo. 2.5 raza więcej niż jego przeciętny jego rówieśnik.
      Drugi kupuje każdego dnia litrowe napoje energetyczne. Bo może. Bo nikt mu nie powiedział, że to syf. Trzeciego spotykam w sklepie, jak kupuje lody. Kilka naraz. Wszystkie dla siebie, bo siada potem na ławce i zjada je po kolei. A jego mama mówi: "on nie jest gruby, on ma grube kości" - a chłopak odstaje na w-f, nie jest w stanie przeskoczyć przez płot itd.

      I nie, nie mam fijoła na punkcie zdrowego żywienia, ale uważam, że wszystko z umiarem. Ale jak przychodzą do nas dzieci i od razu zaczynają szukać słodkiego i domagać się słodzonych napojów, to mi opadają ręce. Bo to nie dlatego, że nie mają tego w domu, tylko dlatego, że dla nich to normalne.
      • only_amor Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:47
        Ja tez sie pod tym wszystkim podpisuje, duzo w tym winy rodzicow. Moje dzieci pija slodkie soki i napoje tylko w swieta a tak woda wiec w klasie rówieśnicy dokuczaja ze sa rybami bo tylko ryby wode pija. Dyrektor zrobil zebranie dla rodzicow z dietetykiem i co? Nastepnego dnia cale sniadaniowy w slodyczach a moje dzieci w rozpaczy ze tylko one nie maja... Ech... Ja tam uwazam ze kazdy niech odpowiada za swoje dziecko, ja czuje sie pojedyncza jednostka w miare dobrze karmiaca i nie mam zamiaru wtracac sie w kuchnie innych bo zamiast pomoc obrywam...
      • nuta15 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:50
        Zmorą są "soczki" w kartonikach słodzone cukrem albo jakimś tanim chemicznym badziewiem... do szkoły co najmniej dwa, na zajęcia pozalekcyjne następne dwa, w domu chce się pić kolejny soczeksad
      • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:54
        Tu nie tylko o grubość chodzi, ale o zdrowie. Wiele mamusiek sobie tlumaczy, że skoro nie gruby to może jeść syfne słodycze, no przecież nie ma apetytu to niech chociaż drożdżówe zje, jak ma nic nie zjeść. I taki niejadek, kolega mojego syna przynosi (tego samego dnia) w śniadaniówkę drożdżówkę, mleczna kanapkę i kostki cukru do herbaty. No i potem się dziwić że niejadek. Jak on ma mieć apetyt, mnie by zemdliło zaraz po otwarciu pudełka, a słodycze lubię.
        • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:00
          Otóż to. Tłumaczę partnerowi, że to naprawdę nic zaskakującego, że młody niejadek i je naprawdę "nic", bo jak nie zje, to dostanie jedną z tych trzech syfnych rzeczy, które lubi, bo przecież nie można nic nie jeść. A w takiej sytuacji po co ma jeść cokolwiek wartościowego, jak ostatecznie dostanie to co chce. Błędne koło.
      • nolus Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:05
        szarsz napisała:

        > Nie zwalajmy na catering. To rodzice robią to własnym dzieciom. Z mojego podwór
        > ka:
        > - cukierki w nagrodę za pobyt w przedszkolu.

        Porażka.

        Bo nie zjadły obiadu. A ja się
        > pytam: po co mają jeść obiad, jak w domu czekają ciasteczka?

        Porażka do kwadratu.

        > - już maleńkim dzieciom wpycha się jedzenie na każdym kroku. Jesteśmy w ogólnoś
        > ci narodem karmiącym.

        Ciekawa sprawa. Generalnie podejrzewam, że faktycznie tak własnie jest, jak mówisz jednak fajnie byłoby poznać zwyczaje żywienia dzieci w innych krajach, żeby faktycznie mieć realne porównanie i jakoś to przełożyć. Bo statystyka statystyką, ale ciekawa jestem, czy faktycznie tylko u nas taka troskliwość i nadopiekuńczość, nawet w kwestiach jedzenia - a gdzieś indziej to już nie.
        • lauren6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:14
          Wydaje mi się, że różnice są nie tylko na poziomie różnych krajów, ale również na poziomie miast czy szkół.

          Szkoła mojego dziecka jest dość konserwatywna jesli chodzi o żywienie dzieci: sklepiku szkolnego nie ma, jest stołówka, w każdej sali dozownik z wodą do picia. W klasie nie ma ani jednego dziecka z nadwagą, w szkole jest ich niewiele.
        • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:18
          Niemcy:
          -zakaz slodkiego i tuczacego w szkolach chyba,ze lekarz wyda opinie iz dziecko musi jesc b.kalorycznie np.podczas przyjjmowania lekow hamujacych apetyt.
          -Brak sklepikow szkolnych
          -Obiady zbilansowane.
          -Srylion pogadanek i zajec o zdrowym zywieniu.Robienie kanapek,salatek.
          -szeroki wybor zajec sportowych zarowno w szkole jak i po.Balet/hokey na trawie,taniec,pilka nozna,koszykowka(wszystko szkola)
          -obowiazkowa nauka plywania
          -Jesli matki biora cos na plac zabaw to jest to z reguly woda,wlasny wypiek,owoce i warzywa.
          -Jesli dziecko trenuje to od trenera jest calkowity zakaz coli i innych gazowanych.

          Zeby nie bylo tak rozowo,o ile szkoly promuja zdrowo to jest odsetek doroslych bojkotujacych wszystko i pasacych dzieciaki po szkole g....em.Na szczescie takowi sa w mniejszosci i glownie zasilkowcy.
          • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:30
            Bo w Niemczech proces tycia rozpoczął się o wiele wcześniej niż w Polsce. Stąd tez wiecej czasu na wdrażanie profilaktyki wsrod dzieci, na co nie zalapalo się starsze pokoleniem. Niestety Wschód Europy goni i dogonił Zachód również w złych nawykach.
            • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:37
              Nie dogonil tylko przegonil.
          • kura17 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:29
            > Niemcy:
            > -zakaz slodkiego i tuczacego w szkolach chyba,ze lekarz wyda opinie iz dziecko
            > musi jesc b.kalorycznie np.podczas przyjjmowania lekow hamujacych apetyt.

            Edel, tak jest (i bardzo dobrze!) w szkolach podstawowych. niestety w gimnazjach tak fajnie nie jest, nie ma zadnych zakazow, a "bufety" szkolne czesto proponuja glownie jakies fast-foody, plus salatki, owoce itp, ale glowne danie zbyt zbilansowanie/dietetyczne nie jest.
            • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:34
              To zalezy od gimnazjum,akurat te ktore znam wspolpracuje z DFB.Wlasnie wybudowano nowa piekna mense, jedzenie tworzone z bio produktow.
              • kura17 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:01
                > To zalezy od gimnazjum,akurat te ktore znam wspolpracuje z DFB.Wlasnie
                > wybudowa no nowa piekna mense, jedzenie tworzone z bio produktow.

                no niestety zalezy. wolalam podstawowki, gdzie bylo mniej tej zaleznosci. ja znam te "gorsze" jedzeniowo gimnazja.
    • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 09:57
      Jak pisalam,ze jedzenie w polskich szkolach jest kiepskie i bazuje na tuczacych skladnikach to az osobny watek powstal gdzie udowadniano,ze nie.W klasie mojego syna jest jedno dziecko z nadwaga na 26dzieci.
      • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:01
        W polskich szkołach dzieci jedzą maksymalnie 5 posiłków ze wszystkich posiłków zjadanych w tygodniu. Więc tyją raczej od tego, co poza szkołą.
        • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:07
          Czytalas zalinkowany raport? zle skomponowane i kaloryczne posilki w szkolach sie do tego przyczyniaja.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:15
            Czytałam, ale niespecjalnie się zgadzam. Po prostu uważam, że dziecku jedzącemu zdrowo w domu nie zaszkodzi jakiś jeden posilek odległy od ideału, a w szkołach jednak fastfoodów nie serwują.
        • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:08
          Tycie, tyciem, ale równie przerażające są dla mnie te anemiczne, blade niejadki karmione toną słodyczy. Mam wrażenie, że ich jest więcej, a matki są rozgrzeszone bo dzieci nie ty ją przecież. Mój siedmiolatek ma b.duzo kolegów, chodził 4 lata do przedszkola, teraz jest w szkole, nie ma ani jednego grubego kolegi czy koleżanki. Syn znajomych jest z tych mających tendencje do tycia, ale ma bardzo mądrych rodziców, nie tyje, je rozsądnie, jest wysportowany.
      • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:13
        Szkoda, że dorosły co drugi otyły.
        • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:25
          Bzdura kompletna,znam raptem 4 otylych doroslych.Z tego dwie sa otyle z powodu chorob i aktywnie walcza z kg.
        • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:26
          No bo ten niejadek karmiony w dzieciństwie syfem staje się potem otyłym dorosłym.
          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:31
            Odsetek otylych w Pl 25,2% w Niemczech 20,1%.Jak wytlumaczysz badania WHO?
            • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:40
              > Jak wytlumaczysz badania WHO?

              25 vs 20% to nie jest taka znowu wielka różnica (co czwarty czy co piąty), a problem w obydwu krajach jest bardzo duży. Dla mnie gorszy od ogólnego wskaźnika jest ten, który pokazuje, jak szybko tyjemy, a właściwie jak szybko tyją dzieci. I tu Polska jest na samym światowym szczycie, pierwsza albo druga zaraz po Meksyku. I nie ma żadnej świadomości w narodzie, jak źle się dzieje.
              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:46
                Tak, to spora roznica, biorac pod uwage szybkosc z jaka tyja Polacy.Polacy sa na 5miejscu w pierwszej 10najgrubszych narodow Europy.Niemcy poza pierwsza 10.
                • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:47
                  I co najwazniejsze otylosc w Niemczech spada, a w Polsce rosnie.
                • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:52
                  Ależ ty jesteś żałosna z tym udowadnianiem "lepszości" Niemiec. Jakieś kompleksy czy co? Niemcy od wielu lat mają problem z otyłością, jeszcze niedawno to Niemcy obok UK byli rekordzistami Europy i cały czas borykają się z problemem otyłości. Oczywiście można się pocieszać że inni przegonili, ale nie zmienia to faktu że Niemcy od wielu lat nie radzą sobie z problemem otyłości na własnym podwórku.
                  • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:05
                    Piszesz bzdury, caly czas odnotowuje sie spadek ilosci osob otylych.Radza sobie swietnie,biorac pod uwage,ze wcalej szkole jest raptem pare dzieci otylych.W porownaniu z Polska gdzie otylosc wzrasta Niemcy ida w dobra strone.Poki co to ciebie uwiera,ze stastyka przemawia na niekorzysc Polski.I nie jest prawda ,ze vo drugi Niemiev jest otyly.
                    • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:04
                      Nie jest otyły, ale ma nadwagę. Niemcy borykają się od wielu lat z problemami nadwagi i otyłości, a ty jak widać otrąbiasz sukces bo w ostatnich paru latach Polacy przegonili w otyłości...
                      • olena.s Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:13
                        Wtakich kwestiacch nie patrzna wyniki, patrz na trendy. Gdzie idzie w góre, a gdzie stanął albo idzie w dół.
                        • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:34
                          Według danych WHO Niemcy dalej będą tyć, szczególnie mężczyźni, o jakich więc trendach mówisz? Można się uczyć od krajów w których problem otyłości się pojawił i w którym skutecznie sobie z nim poradzono, a nie gdzie może są jakieś niewielkie wahnięcia i to na przestrzeni ostatnich 2 lat, co to niby za trend?
                      • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:38
                        Caly czas ci tlumacze,ze trend sie odwrocil, niemieckie spoleczenstwo chudnie, wprowadzono mnostwo programow majacych na celu wprowadzenie zdroweho odzywiania oraz usportowienie.Jest masa osob uorawiajacych sporty, miasta proponuja bezplatne treningi , w moim miescie jest "sport w parku".Ludzie zbieraja sie by za darmo pod okiem trenera fitness, trenera Nordic walking trenowac, o szkolach juz pisalam.Nie da sie zredukowac od razu do zera otylosci, ale trend jest, widac to po dzieciach w wieku mojego syna, patrza na etykiety pod katem cukru/kalorii, wiedza co kryje sie pod nazwami(8latki),chodza na sport.Rodzicom proponuje sie gotowanie z dzieckiem pod okiem dietetykow.Jestem pod wrszeniem jak zmienila sie swiadomosc ludzi w ostatnich paru latach.Sklepy przecigaja sie w obnizaniu cen gotowcow bo coraz mniej ludzi po nie siega.
                        • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:48
                          A ile lat trwał trend w kierunku nadwagi i otyłości? Ile lat Niemcy borykają się z tym problemem, zanim zaczęli cokolwiek wdrażać?
                          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:53
                            Nie wiem czy pamietasz ale Niemcy nie byli jednym krajem,wiec statystyk dokladnych nie bedzie.Nie ma to jednak absolutnego znaczenia, bo trend sie odwraca, a Polacy zamiast nrac przyklad z narodu,ktory borykal sie z tyciem i wprowadzil rozwiazania, nadal sie pocieszaja, ze nie jest tak zle
                            • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:14
                              Co ty bredzisz, Polacy się pocieszają? To skąd ten wątek, albo badania NIK-u? Wybacz, ale piszesz totalnie brednie, przykład można brać z Norwegii, Szwajcarii ale nie z Niemiec, musielibyśmy najpierw przez wiele, wiele lat nic z problemem nie robić, żeby odwzorować model niemiecki. Jeśli w ogóle można mówić o jakimś trwałym trendzie w tak krótkim odcinku czasu.
                              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:35
                                Z Szwajcarii gdzie tych osob jest b.malo i nie musiano spoleczenstwa odchudzac?
                                • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:51
                                  Osobiście wolę się uczyć od tych, którzy mają faktyczne sukcesy, a nie od tych którym się wahadło nieznacznie chwieje i nie wiadomo co faktycznie będzie za pięć lat. Szwajcarii z powodzeniem udaje się od lat i nie musieli bić rekordów otyłości jak DE, żeby się obudzić. Po prostu mają skuteczną profilaktykę działającą przez lata. Aż dziw że Niemcy dysponujacy dużymi srodkami finansowymi i mając takiego sąsiada za międzą jak Szwajcaria tyle lat nie potrafili rozwiązać swojego problemu.
                                  • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:01
                                    Jskie sukcesy ma Szwajcaria w odchudzaniu spoleczenstwa?zadne, po prostu temu zapobiegli.Polskie spoleczenstwo jest juz grube,wiec juz sie temu nie zapobiegnie.Teraz trteba je odchudzac i w tyn Szwajcaria nie pomoze.Analogicznie, dietetyk ktory wczesniej byl gruby ma doswiadczenie praktyczne, zna bolaczki osob z nadwaga/otyloscia i wie jak zmotywowac, jakie kroki podjac, dietetyk ktory nigdy gruby nie byl ma tylko wyuczona teorie.
                                    • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:11
                                      Nie trzeba mieć raka żeby być świetnym onkologiem, ani schizofrenii żeby zostać psychiatrią. Na razie o sukcesach Niemiec w walce z otyłością i jej zapobieganiu świat milczy, Szwajcaria za to jest stawiana za wzór.
                                      • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:18
                                        Szwajcaria jest stawiana za wzor w odchudzaniu? Gdzie?
                                        • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:37
                                          W wypowiedziach ekspertów chociażby. Wymieniane są zazwyczaj kraje skandynawskie oraz Holandia i Szwajcaria, o Niemczech piszesz tylko ty. Rozumiem lokalny patriotyzm, ale wtedy pisz o motoryzacji czy piłce nożnej, będziesz przynajmniej wiarygodna.
                                          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:50
                                            Nie pytam o najnizszy odsetek otylych, pytam o to jakie Szwajcaria ma ddoswiadczenie w odchudzaniu, a nie w zapobieganiu?mi osobiscie lotto skad Polacy beda brac wzorce o ile beda, mozecie sie jak dla mnie toczyc jak kulki bilardowe.Intersuke mnie wylacznie pokazanie, ze Niemcy aktywnie walcza z otyloscia i stereotyp grubego Niemca odchodzi do lamusa.Na marginesie jak na takie otyle spoleczenstwo to niezle wyniki w sporcie swiatowym mamy😂
                                            • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:08
                                              Ale co sądzisz że w Szwajcarii nie było i nie ma ludzi z nadwagą i otyłością? I co ma zawodowy sport do tego? W ostatnich lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Londynie Polska jest przed Niemcami, a na czele USA.
                                              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:46
                                                Nawet jesli sa to? Szwajcarzy nigdy nie byli grubi.
                                                • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:02
                                                  Nie byli grubi w takiej ilosci jak Niemcy czy Anglicy, ale tak samo przecież mają do czynienia z otyłością i nadwagą i zagrożenia zachodniego stylu życia.
                                                  • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:10
                                                    Skoro uwazasz ze wiedza lepiej to zaproponuj to PiS.
            • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:01
              Nie obchodzi mnie co jest Niemczech. Ten wątek jest o polskich dzieciach i polskiej szkole.
              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:07
                Widze, ze fakty sa ciezko trawione, spytano o inne kraje, wiec opisalam Niemcy.Jesli ktos pisze bzdury to mam prawo je zdementowac.Opieram sie na faktach, a nie na wymyslach.
              • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:10
                ? I nie uwazasz za rozsadne wziac przyklad z krajow w ktorych to wyglada inaczej? Czy jak watek o polskich dzieciach to nie mozna na centymetr nosa wystawic nigdzie dalej?
                • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:20
                  Gdyby fakty przemawialy za tym ,ze w Niemczech jest gorzej to bylby to argument, ze nie ma sie czego czepiac.Aktualnie co roku moje miasto wprowadzilo testy sprawnosciowe dla uczniow.Dziecko musi przejsc testy,jest mierzone i wazone.Po czym rodzic dostaje list z obliczonym BMI,wskazowkami co jest do poprawy oraz jakie sporty sa dla dziecka wlasciwe(Jedno dziecko lepiej biega,inne jest bardziej gietkie) oraz jak sie plasuje pid wzgledem uspirtiwienia na tle rowiesnikow.Super wskazowka dla rodzicow.
                  • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:24
                    Daj już spokój z tymi Niemcami, zanudzasz.
                    • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:29
                      Moge pisac co mi sie zywnie podoba, a ze ci nie pasuje, peszek
                • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:23
                  To może wystawmy jeszcze ten nos na inne kraje niż Niemcy, dyskusja będzie sensowniejsza. To raz, dwa nie odnoszę się do statystyk bo tych nie znam. Podane statystyki są nieprecyzyjne, bo nie wiem czy odnoszą się do dorosłych czy dzieci i nie pokazują zmian zjawiska w czasie.
                  • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:42
                    Oczywiscie ze wystawmy. Chetnie poczytam rowniez relacje forumek z innych krajow.
                    • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:02
                      Co mi sie bardzo spodobalo a o czym zapomnialam wspomniec, osobie z otyloscia i jej dziecku proponuje sie aktualnie sanatoria gdzie ucza sie prawidlowego zywienia.Znam osobe, ktora skorzystala i efekty sa.Latwiej leczyc przyczyny niz skutki.
                • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:34
                  Ale co jest inaczej? Chętnie posłucham kogoś z Norwegii albo ze Szwajcarii a nie z krainy niemieckich grubasów.
                  • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:38
                    Alez zabolalo😂
                    • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:53
                      Raczej zanudziło na zasadzie przyganiał kocioł garnkowi.
                      • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:55
                        Tak sobie tlumacz
                        • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:01
                          Dane Federalnego Urzędu Statystycznego dt. otyłości potwierdziły inne badania, których wyniki naukowcy opublikowali w specjalistycznym czasopiśmie „The Lancet”. Wg nich 64 procent mężczyzn oraz 49 procent kobiet w Niemczech cierpi na nadwagę. A naukowcy z Centrum ds. Badań nad Przemianami Demograficznymi w Rostocku przepowiadają, że ilość osób cierpiących na otyłość wzrośnie w Niemczech do 2030 r. o 80 procent.


                          Faktycznie, warto czerpać wzorce...

                          dieta.pl/zdrowie-i-uroda/854-epidemia-otylosci/
                          www.dw.com/pl/niemcy-co-drugi-doros%C5%82y-ma-nadwag%C4%99-co-si%C3%B3dmy-cierpi-na-oty%C5%82o%C5%9B%C4%87/a-18043995
                          wolnosc24.pl/2017/04/28/niemcy-szybko-potrzebuja-nowoczesnych-krematoriow-maja-problem-z-ludzmi-postury-goringa-wideo/
                          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:05
                            Faktycznie link z roku 2013 i link o krematoriach bardzo wiarygodne.4lata minely i duzo sie zmienilo.Roenie dobrze mozesz zalinkowac artykul z 2008 o braku szkol integracyjnych,weszly w 2009.Niemcy aktualnie chudna
                            • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:13
                              To jak schudną to wróć.
                              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:39
                                Juz chudna, a ty nie bedziesz mi dyktowac gdzie mam byc, nie ma obowiszku czytac.
                  • mikams75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:21
                    prosze bardzo - ze Szwajcarii:
                    - zakaz przynoszenia od czasow przedszkolnych slodyczy, czipsow, tlustych rogalikow itp.
                    - zakaz przynosznia do placowek wlasnego picia, dzieci pija kranowke od zlobka
                    - brak sklepikow z byle czym, dzieci po szkole tez nie laza po okolicznych sklepach, w poblizu szkoly zazwyczaj nie ma sklepiku
                    - dralowanie pieszo i rowerem gdzie sie da, niemile jest widziane dowozenie dzieci
                    - kluby sportowe roznego rodzaju w niemal kazdej wsi
                    - brak zwolnien z wf i obowiazkowego basenu z byle powodu
                    - dostepnosc basenow i kursow plywania dla dzieci
                    - brak syfiastego jedzenia od zlobka typu makarony na slodko, kompociki i inne wymienione w tym watku
                    - obiady jednodaniowe
                    - coroczna akcja z jablkami - dzieciaki w szkole kupuja specjalne bony, ktore pozniej wymieniaja na jablka
                    - w porownaniu z innymi krajami - nie ma biegania za dzieckiem z jedzeniem np. po placu zabaw, sa stale pory posilkow zazwyczaj dokladnie przestrzegane i nie ma ogolnego zwyczaju czestowania wszystkich wokolo np. paczka cukierkow na placu zabaw.
          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:35
            A tu po polsku

            www.focus.pl/artykul/polska-na-5-miejscu-w-europie-pod-wzgldem-otyoci
            • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:38
              to musi zalezec od diety. Czegos nie jadaja ci Szwajcarzy i Austriacy co jadaja Polacy czy Brytyjczycy
              • triss_merigold6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:41
                Taniego wysoko przetworzonego jedzenia do odgrzania w mikrofali?
              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:51
                Kasa, tak po prostu, jedzenie wysokoprzetworzone jest tansze i wymagajace mniej zachodu.Kiedys zrobilam eksperyment policzylam ile wyniosloby mnie to same danie z pudelka a zrobione przeze mnie.Tak wiec za Lasagne nawet kupujac dwa opakowania zaplacilabym ca.5euro za wlasnorecznie przygotowana 14euro z czego nie siegam po produkty oznaczone bio.Gdybym siegala to cena tego biadu wzroslaby do ca.20euro
              • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:05
                > Czegos nie jadaja ci Szwajcarzy i Austriacy co jadaja Polacy czy Brytyjczycy

                To nie zależy od diety, to manipulacja. Przedstaw sobie ten wykres na prawdziwej skali, 100%, wtedy wyjdzie, że różnice są kosmetyczne. Wszyscy w Europie i Północnej Ameryce mamy problem z otyłością, tyle że niektórzy mierzą się z nim od dawna i mają już jakieś sukcesy.
                • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:10
                  Kosmetyczne to by byly gdyby w Polsce nie bylo tendencji wzrostowej a w Niemczech spadkowej.Niemcy poszli po rozum do glowy,Polacy natomiast zamiast brac przyklad dalej uwazaja,ze nie jest tak zle, a tu Polska juz przegonila mnostwi krajow pod wzgledem ilosvi osob otylych.
                • princesswhitewolf Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:25
                  stawiam na brak ruchu i przywarcie do komputerow. Wczesniej sie lazilo by cos zalatwic. Dzis sie wysyla emaila i klika i po sprawie. Odkurzacze tez same juz laza i nie nameczysz sie...
              • majenkir Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 16:08
                princesswhitewolf napisała:
                > Czegos nie jadaja ci Szwajcarzy i Austriacy co jadaja
                > Polacy czy Brytyjczyc
                y


                Szwajcarzy to w ogole chyba nic nie jedza, takie tak wszysstko drogie wink.
                • szalona-matematyczka Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 10:09
                  Edel nie rozumie jednego: ludnosc zyjaca w Niemczech nie jest jednorodna etnicznie. Wielu nowych przybyszy, typu uchodzcy z Syrii, mlode Rosjanki sa przepieknie szczupli. Widzialam u nas w przedszkolu cale rodziny z Syrii, wszyscy szczuplutcy. I to wlasnie te osoby zanizaja statystyke. Rdzenni Niemcy czesto grubi, i to wielokrotnie przerazliwie grubi. Moje znajome mamuski niemieckie (mowie tu o rdzennych Niemkach, a nie o Polkach z niemieckim obywatelstwem) sa grube, jedna jest 2 razy (!) szersza niz ja, mimo ze mlodsza.
        • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:29
          de.m.wikipedia.org/wiki/Liste_der_L%C3%A4nder_nach_Anteil_an_%C3%BCbergewichtigen_Personen

          Wg WHO w Polsce jest duzo wiecej osob grubych niz w Niemczech.
    • nisar Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:02
      Mnie oczy w słup stają czasami, jak widzę co ludzie mają w koszyku albo wykładają przy kasie. "opakowanie rodzinne" parówek w Biedronce (co na litość może w nich być, nawet się nie chcę zastanawiać), opakowanie nadmuchanych bułek, do tego dwie dwulitrowe butle słodkiego gazowanego napoju.
      Ale.
      Ostatnio w pociągu rozmawiały dwie kobiety o żywieniu. Jedna jechała z dziesięciolatkiem i mówiła, że parówki tylko te po ponad trzy dychy i rzadko, że do picia woda lub herbata słodzona miodem, że słodycze rzadko i tylko domowe itd. Ale powiedziała też coś innego: że jej koleżanka ma trzech synów w wieku nastoletnim. I oni dla siebie rano (na te pięć osób) potrzebują jajecznicy z co najmniej 12 jajek. No to jak kupi jajka wolnowybiegane to zapłaci 12 zł., jak kupi w markecie, to zapłaci 6 zł. I tak ze wszystkim - każda rzecz lepsza gatunkowo kosztuje sporo więcej, w skali jednego dziecka to nie będzie dramat, w skali trojga nastolatków można w ten sposób przejeść cały budżet.
      Oczywiście nie zmienia to faktu, że w klasie syna także mnóstwo dzieci przynosi na drugie śniadanie sevendejsa i słodki gazowany szit.
      • lauren6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:07
        No wiec właśnie dziwię się odpowiedziom w tym wątku, że cena nie ma znaczenia, bo liczy się możliwość wyboru/jakość. To jest typowo ematkowe podejście. Dla zdecydowanej większości społeczeństwa ma znaczenie czy obiad na stołówce kosztuje 7 zł, czy zamawiaja catering za 12 zł.
      • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:13
        Tylko, że niestety obok tych jajek za 6 zł w markecie w koszyku są jeszcze słodkie napoje dla całej trójki za następne 6 zł, więc to nie o kasę chodzi tylko mentalność. A poza tym te jajka to jeszcze nie taka tragedia, bez przesady.
        • lauren6 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:15
          Tego nie wiesz.
          • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:23
            No w tym przypadku konkretnym, nie wiem. Może nawet nie, bo te jajka marketoww też specjalnie szkody nie wyrządzą nikomu. Ale na pewno prawda jest, że ludzie kupuja dużo zbędnych rzeczy i to ci biedniejsi. Po co np. kupować slodzone napoje, jak można pic wodę?
        • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:22
          No dokładnie, skończmy z tym mitem że to wszystko z biedy, wystarczy popatrzeć na oblężone MacDonaldy, czy tam jest tanio. Marchewka czy jabłko kosztuje mniej niż pączek. Woda mineralna mniej niż coca cola itd.
          • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:29
            > wystarczy popatrzeć na oblężone MacDonaldy, czy tam jest tanio.

            yyy, jest. Rozdają też kupony, z którymi możesz kupić duży zestaw (duży hamburger, duża cola, duże frytki) za 10 złotych. Ponad 1200 kcal za dychę.
            • sniyg Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:33
              Zdecydowanie taniej kupisz zdrowe jedzenie, typu kasza, marchewka, ogórek, cukinia czy kawałek kurczaka. Tylko trzeba samemu zrobić.
          • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:36
            Ale tu juz mowisz o rzeczach ktorych mozna unikac. Ale np. makaron pelnoziarnisty kosztuje wiecej niz zwykly za zlotowke w markecie. Gotowy sos mniej niz warzywa i mieso dobrej jakosci itd. Moze ktoras ematka kojarzy te badania wrzucane tu jakis czas temu- ze najbiedniejsi tyja najszybciej. Wrzucilabym ale nie pamietam w ktorym watku byly.
            • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:49
              A to zwykły makaron jest szkodliwy? Kasza zdaje się jest jeszcze tańsza. Sos zrobiony w domu wyjdzie taniej niż gotowiec. Dobry chleb też wyjdzie taniej niż nadmuchane były, czy inny chleb nadmuchany, bo porządnego chleba zje się mniej żeby być najedzonym. Nie trzeba robić zakupów w sklepie ze zdrową żywnością, żeby odżywiać się zdrowo.
              • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:56
                Ale trzeba mieć czas. Zabiegani rodzice wolą kupić taniego gotowca niż poświęcać czas i pieniądze na gotowanie od podstaw - mówię o takich którzy i czasu i kasy specjalnie nie mają. Co do chleba proszę o namiary na zdrowe i tanie pieczywo - u mnie takiego ewenementu nie widziałam.
                • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:07
                  W biedronce jest chleb 100 procent żytni, bez syfnych dodatków. Ja robię za jednym razem więcej sosu do spaghetti, czy potrawki warzywno-mięsnej i mrożę, także czasu nie trzeba mieć tylko chęci. Ale zgadzam się z tobą ludziom się nie chce.
          • nolus Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:48
            sniyg napisał:

            > No dokładnie, skończmy z tym mitem że to wszystko z biedy, wystarczy popatrzeć
            > na oblężone MacDonaldy, czy tam jest tanio. Marchewka czy jabłko kosztuje mniej
            > niż pączek. Woda mineralna mniej niż coca cola itd.

            Też nie do końca się z tym zgodzę, że: "to wszystko z biedy". Za czasów swojej edukacji nie pamiętam chyba ani jednego rówieśnika grubasa albo takiego z dużą nadwagą.W ogóle nie pamiętam takich osób nawet w szkole, a chodziłam do kilku. Tak, na klasę zdarzyła się jakaś osoba z nadwagą, ale tak wtapiająca się w tło, że nie zwracało się na to uwagi i nie było to odchylenie od normy, bo nie miała tych nadprogramowych kg za dużo.A status ekonomiczny moich rówieśników? Większość pochodziła ze średnio zamożnych domów, miała zwykle oboje pracujących rodziców, brata albo siostrę i mieszkała w bloku. Trochę dzieci z rodzin robotniczych, dużo mniej z rodzin typowo nowobogackich, ale też stanowiących już jakąś grupę. I to jedna moja koleżanka pochodząca z takiej nowobogackiej rodziny była chyba jedynym przypadkiem osoby, która miała jakieś zaburzenia odżywania - chorowała na bulimię.Myślę, że status jej rodziny miał na to swój wpływ. Większość ludzi odżywiała się dość świadomie wg mnie, ale jednak tak intuicyjnie - żeby było domowo, właśnie trochę swojsko, z unikaniem typowo niezdrowych produktów typu słodycze i pozwalaniem sobie od czasu do czasu na coś extra typu pizza czy frytki. No własnie - frytki, pizza czy nawet cheesburger to było coś extra, nie było to traktowane jako normalny posiłek.

            Wydaje mi, że najgorzej jest wtedy, kiedy rodzice mają taki "lekki" stosunek do jedzenia,ale to już nie zależy aż tak bardzo od stanu portfela, chociaż...Jest to może nawet jakoś skorelowane, bo jak ktoś lekką ręką wydaje forsę, to prawdopodobieństwo, że wydaje ją na tony gó...anego jedzenia, jest spore. Ale tak może robić zakupy i pracująca w markecie blachara i pani farmaceutka. I takie przypadków znam sporo.
            • truscaveczka Re: Polskie dzieci tyją 22.04.18, 22:23
              Poszłam do szkoły w 1984 roku, na 30 dzieci było 4 z nadwagą, w tym ja, jeden chłopiec i jeszcze dwie dziewczynki. Tak że ja nie do końca wierzę w te zapewnienia mnóstwa ludzi pod wspólnym tytułem "a dawniej to tak nie było".
      • nolus Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:27
        Ech, te zakupy w Biedrze smile

        O nadwadze/otyłości polskich dzieci był ostatnio artykuł we "Wprost". Muszę do niego wrócić. Z tego co z zapamiętałam to wymieniali w nim m.in. najbardziej szkodliwe produkty spożywcze. Wśród nich zapewne syrop glukozowo - fruktozowy, chyba olej palmowy, słodkie napoje i te nieszczęsne...PARÓWKI. Hmm, wydaje mi się niestety, że parówki to produkt popularny, a niestety ciężko jest znaleźć te dobre. Ja parówki lubię, ale przyznam szczerze, że ciężko jest znaleźć dobre - zarówno jeśli chodzi o skład, jak i sam smak. Mi naprawdę sporo z tych dostępnych w sklepach/marketach nie smakuje i jak znalazłam w Lidlu dwa typy, które mi odpowiadają, to się ich już trzymam. Skład mają podobno dobry, nie raz je chwalili, ale oczywiście do czegoś tam na pewno można się przyczepić smile

        A co odżywiania, to dziękuję moim starym, ze w domu jedliśmy normalnie. Moja matka zawsze dbała o jedzenie i nauczyłam się, że najlepsze jest jedzenie domowe - mało przetworzone i dość swojskie smile Prawda jest niestety taka, że dzieci także uczą się jeść, tak jak ich nauczą rodzice albo poprzez takie trochę nieświadome naśladownictwo.Czasem mam wrażenie, że ludzie najzwyczajniej w świecie nie mają takiej świadomości, że tego też się potomstwo uczy - nawet pozornie tak banalnej kwestii jak "żarcie".A najczęściej to ludzie mają to chyba po prostu w pupie - jak już ktoś faktycznie o jedzeniu mówi "żarcie", napycha się tym "żarciem" żeby tylko włożyć jak najwięcej do "papy", a pod ręką zawsze musi mieć colę i chipsy, to co się dziwić, że dzieciak je tak samo, skoro nic innego nie zna. Na bycie "white trash" nic nie poradzisz, ale smutna prawda jest też taka, że chyba sporo rodziców odżywia się normalnie, a dzieci niestety mają swój apetyt, łatwo przyzwyczają się do prostych i słodkich "zapychaczy" i podłapują też od rówieśników niezdrowe zwyczaje żywieniowe, które potem przechodzą w nawyki. Trudne do wyeliminowania i owocujące właśnie nadwagą, próchnicą,itd.
        • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:44
          A ja jestem trochę zła na rodziców kolegi mojego dziecka. Są bardzo fajni, lubimy się bardzo, ale wkurzyłam się na te mleczne kanapki, cukier do herbaty, słodycze w szkole w nadmiarze. Moje dziecko wie, że pewne rzeczy z umiarem, no ale to tylko 7-latek, chce to co koledzy. Tłumaczę od nowa, ale wkurza mnie to, że inni psują to co ja wypracowałam. Może powinnam z nimi porozmawiać, ale boje się ze ich urażę.
          • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:51
            > Może powinnam z nimi porozmawiać, ale boje się ze ich urażę.

            Moim zdaniem świata nie zmienisz, możesz zmienić wyłącznie swoje podejście do innych. Ja też miałam problem, co zrobić z takimi, co ich bardzo lubię, ale jak idziemy razem na obiad, to oni zaczynają od zamówienia dla dziecka gorącej czekolady z bitą śmietaną... To taki szok, nie? Twoje patrzy i też chce, tamto zamyka oczy i mlaska z przyjemności, okropnie mi było. Ale postanowiłam twardo, że nie, u nas deser może być po obiedzie, a nie zamiast. I odkąd ja się uspokoiłam wewnętrznie, to i dzieci są spokojniejsze, jedzą co ich, a potem proszą o deser. A tamci... też tak zaczęli robić, bo zauwazyli, że dziecko po deserze nie chce nic jeść a za pół godziny głodne.
            • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:11
              Pewnie masz rację, robić swoje i już.
    • elle-hivernale Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:30
      Szumnie zapowiadana reforma sklepików szkolnych też poszła się paść. Początkowo pani tak bardzo nie wiedziała co to jest zdrowa żywność, że sklepik przez półtora miesiąca nie działał. Teraz wszystko wróciło do normy - są drożdżówki, słodzone soki i cała reszta badziewia.
      • ania357 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:55
        No wlasnie. W szkolnych sklepikach znowu mozna sprzedawac chipsy i slodycze? Dobra zmiana zadzialala? Bo bylam ostatnio troche zaskoczona asortymentem (a zwlaszcza wyborem chipsow) w sklepiku w szkole syna.
        • dzikka Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:15
          tak zadziałała, bo zła kopacz wymyśliła zdrowa żywność to pan Radziwiłł musiał to zmienić.
          tutaj dla zainteresowanych można poczytać komentarze w propisowskiej gazecie z 2015:
          wpolityce.pl/forum/spoleczenstwo/22-dyskusje-pod-publikacjami-dzialu-spoleczenstwo/tematy/130312-zgroza-zakazana-zywnosc-wciaz-jest-dostepna-w-sklepikach-szkolnych-alarmuja-kontrolerzy-sanitarni-komentarze-publikacji

          Z tego co pamiętam było wiele protestujących rodziców a dyrektorzy placówek "przymykali oko" na dziwne przepisy. No bo jak to? drożdżówki nie będzie w sklepikach? A jedzenie bez soli? Kompoty bez cukru? Dramat.
    • bookends Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:39
      ja rozumiem, ze szału nie ma, ale nie jest jednak aż tak tragicznie, bo jednak jest tendencja spadkowa. Wklejam: "Według ostatnich badań HBSC 2014 nadwaga i otyłość występowały u 14,8% ankietowanych polskich uczniów. W porównaniu z poprzednimi badaniami HBSC 2010, biorąc pod uwagę te same kryteria, częstość występowania nadwagi i otyłości"
      uległa obniżeniu z poziomu 17%, co wskazuje na zahamowanie poprzednio obserwowanej tendencjiwzrostowej. Ponadto stwierdzono, że odsetek młodzieży z nadwagą i otyłością istotnie maleje wraz z wiekiem badanych". Generalnie artykuł dość długi, ale warto przeczytać i MIMO wszystko Polska nie wygląda aż tak tragicznie na tle pozostałych krajów europejskich, USA i rozwijających się, zwłaszcza Azji. Jasne, ze zawsze może być lepiej i do tego dążyć należy. Wklejam link do całego artykułu: www.endokrynologiapediatryczna.pl/contents/files/a_1662.pdf
    • fornitta69 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:47
      No ale w czym problem? Parafrazujac jedna z forumek: co dzieciom odbiera bycie grubymi? Przeciez nadwaga jest zdrowa i cool! Zreszta, dzieci na pewno maja "grube geny" i "grube kosci" i tyja na salacie big_grin
      • znowu.to.samo Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:30
        albo :"on NIC nie je, a tyje!!!"
    • aagnes Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:48
      Tez mi odkrycie na miare nobla, wystarczy spojrzec na zdjecie klasowe sprzed 30 lat a obecne, w mojej klasie byl jeden wiekszy chlopak, ktory obecnie nawet nie zwracalby uwagi, po prostu taka srednia krajowa, reszta chuderlaki z wystającymi kolanami i łopatkami, a teraz - biedne te dzieci otyłe sa juz w przedszkolach, pozniej jest coraz gorzej, obserwuje te same dzieciaki w klasie corki czwarty rok i te dzieciaki po prostu tyją w oczach.
      tak to juz jest - kiedys ludzie marli z głodu teraz z obżarstwa i dobrobytu ciężko chorują. karmienie dziecka aktualnie to dla mnie najtrudniejsze zagadnienie i codziennie skladam modły dziękczynne ze mam wszystkożerne dziecko, które je zdrowiej niz ja i nie musze sie martwic ze podjada parówki z batonami jak nie widze.
      • nolus Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:57
        aagnes napisał:

        > Tez mi odkrycie na miare nobla, wystarczy spojrzec na zdjecie klasowe sprzed 30
        > lat a obecne, w mojej klasie byl jeden wiekszy chlopak, ktory obecnie nawet ni
        > e zwracalby uwagi, po prostu taka srednia krajowa, reszta chuderlaki z wystając
        > ymi kolanami i łopatkami, a teraz - biedne te dzieci otyłe sa juz w przedszkola
        > ch, pozniej jest coraz gorzej, obserwuje te same dzieciaki w klasie corki czwar
        > ty rok i te dzieciaki po prostu tyją w oczach.

        Dokładnie - też bym określiła swoich rówieśników jako "chuderlaki" właśnie, takie wręcz sprawiające wrażenie smutno niedożywionych, chociaż wątpię aby było tak źle.Ale zdarzały się i typowe dziewczyny - matrony, wyrośnięte i ze sporą nadwagą, taki typ po prostu - wysoka, szerokie plecy i po prostu DUŻA.Jak ja mogłam pominąć ten typ tongue_out Na studiach widywałam już z kolei takie rówieśniczki,które najłatwiej opisać jako "skinny fat" - niby szczupłe, ale jakby otłuszczone. W żadnym wypadku grube, nie mające nadwagi, ale z takim własnie tłuszczykiem na ciele (często w wybranych partiach), który był po prostu dziwnie nienaturalny przy drobno kościstej sylwetce.Ale to drobiazg właściwie - taki przykład kogoś kto "podjada ciut za dużo" albo po prostu w ogóle się nie rusza, jednak nie podchodzi pod osobę generalnie odżywiającą się źle.
      • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:12
        No moj syn zostal skomentowany jako chuderlak,gdzie pediatra zachwyca sie jego idelna waga w stosunku do wzrostu.
        • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:31
          Nawet pediatrzy lepsi w tych Niemczech winkwinkwink Potrafią zachwycać się waga dziecka winkwinkwinkwinkwink
          • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:39
            Pediatrzy w Polsce nie mierza i nie waza,by potem powiedziec czy dziecko powinno przytyc czy schudnac.Smutnesad
            • dziennik-niecodziennik Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:41
              Jak nie jak tak?
              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:46
                No pani u gory dziwi sie bardzo😂
            • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:48
              No popatrz, ja mieszkam w Polsce i u mnie mierzą i ważą, i zapisują to, i nawet wzrok badają i ciśnienie mierzą itp.
              Smutne to jest twoje ograniczenie myślowe.
              • edelstein Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:57
                Smutne to sa twoje dopier... bo argumemtow brak.Ironia to tez obce slowo😂
    • olena.s Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 10:54
      Toż żadna nowość, pisałam o tym lata temu, za co nieodmiennie jestem przśladowana przez forumowych wariatów big_grin
      Moim zdaniem zdrowe żywienie w szkołach zawsze kulało, natomiast ogromna i absolutnie najgorsza rzeczą jest obecny brak ruchu. Uczeń powinien mieć dziennie minimum !!!! godzinę aktywności fizycznej. Mam wrażenie, że większość tego nie ma, bo zaniknęły podwórka. Parę lat temu obublikowano wyniki badan sprawnościowych, z których wynikało, że dzieci rozwarstwiły na się na elitę, która ma i konie i basen i rolki i narty i deskę, oraz mniejszość, która oza WFem nie ma w zasadzie nic - poza pracą kciuków. W fekcie ta elita jest o wiele fizycznie sprawniejsza niż średnia z dawnych czasów, ale ta większość jest znacznie mniej sprawna niż obecni 40 latkowie w młodości.
      No i teraz słodkie świństwa sa o wiele bardziej dostepne i o wiele bardziej kuszące niż kiedyś.
      • nolus Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:02
        olena.s napisała:

        > No i teraz słodkie świństwa sa o wiele bardziej dostepne i o wiele bardziej kus
        > zące niż kiedyś.

        To prawda, niestety. Pamiętam swój szkolny sklepik i za tamtych czasów słodycze były, ale nie w takim nadmiarze i można w nim jeszcze było kupić zdrowe rzeczy.Potem było już tylko gorzej - jak miałam te 16 lat, to pamiętam wszechobecne napoje typu Cola, Fanta czy Sprit; spełniające funkcję bułek na śniadanie Seven Days oraz batony typu Mars,Lion albo 3bit. W liceum to już w ogóle - trudno było znaleźć coś normalne w szkolnym sklepiku, przeważały "śmieci". W podstawówce jednak tak źle nie było tongue_out
        • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:34
          A ja pamiętam z lat 90 wafelki Princessa po 80 gr, czipsy star foods za 1 zł i oranżadę nołnejm za 30 gr jako standardowy zestaw na długą przerwę. Żadna z tych rzeczy nie może być teraz sprzedawana w szkole.
          • martishia7 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:05
            Tak stacie, tylko w latach 90 ta Princessa widziała prawdziwy cukier, prawdziwą czekoladę, prawdziwą miazgę kakaową, orzechową. Dzisiaj masz w niej syrop g-f i tłuszcz palmowy. Z dwojga złego...
      • pade Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:03
        olena.s napisała:

        > Toż żadna nowość, pisałam o tym lata temu, za co nieodmiennie jestem przśladow
        > ana przez forumowych wariatów big_grin
        > Moim zdaniem zdrowe żywienie w szkołach zawsze kulało, natomiast ogromna i abso
        > lutnie najgorsza rzeczą jest obecny brak ruchu. Uczeń powinien mieć dziennie mi
        > nimum !!!! godzinę aktywności fizycznej. Mam wrażenie, że większość tego nie ma
        > , bo zaniknęły podwórka. Parę lat temu obublikowano wyniki badan sprawnościowyc
        > h, z których wynikało, że dzieci rozwarstwiły na się na elitę, która ma i konie
        > i basen i rolki i narty i deskę, oraz mniejszość, która oza WFem nie ma w zasa
        > dzie nic - poza pracą kciuków. W fekcie ta elita jest o wiele fizycznie sprawni
        > ejsza niż średnia z dawnych czasów, ale ta większość jest znacznie mniej sprawn
        > a niż obecni 40 latkowie w młodości.
        > No i teraz słodkie świństwa sa o wiele bardziej dostepne i o wiele bardziej kus
        > zące niż kiedyś.

        100/100
    • mama.nygusa Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:11
      nA 18 DZIEWCVI W KLASIE TYLKO jedna JEST OTYLA, resazta albo bardzos szczupla, albo po prostu szczupla/norlmalna.
      • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:37
        Ok, to zamyka temat. Drogie forumki konczymy. Problem nie istnieje, mama.nygusa nie stwierdzila wiec go nie ma!
        • conena Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:12
          big_grin
      • magata.d Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 17:48
        mama.nygusa napisał(a):

        > nA 18 DZIEWCVI W KLASIE TYLKO jedna JEST OTYLA, resazta albo bardzos szczupla
        > , albo po prostu szczupla/norlmalna.
        >
        A to jak szczupłe to mogą napychać się słodyczami? przecież tu o zdrowie też chodzi.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:15
      Mój pewnie utyje, bo je jeden obiad w szkole a drugi w domu tongue_out
    • mae224 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:25
      nie jest to wina dzieci! to wina przekarmiających je rodziców! pokolenie młodych kobiet, takich +/- 25-35 wychowanych w Polsce po 89 roku jest strasznie grube sad nastolatki też. moja mama 65+ łapie się za głowę i często jest od nich szczuplejsza sad
      • zuleyka.z.talgaru Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:27
        Przekarmiały to raczej nasze babki niż matki.
        • mae224 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:38
          babki? matki? wychowana w latach 80-ych nie miałam czym być przekarmiona ani przez matkę ani przez babkę. na deser przedszkolu szaleństwem był kisiel, słodycze dostawaliśmy tylko na Boże Narodzenie (!), dzieci piły herbatę, ale nie z liptona (pół kilo cukru) tylko ledwie słodzoną i kompoty. ciasta i inne wypieki tylko odświętnie (imprezy rodzinne).
          pierwsze chipsy, nutelle, żelki, pizze, hamburgery i hotdogi zjadłam gdzieś w wieku 15 lat, a nie 2 (jak dzieci dziś). babka karmiła mnie wiejskim jedzeniem, był świeży twaróg, zupy warzywne (sezonowe warzywa) i w 100% mięso i wędlina domowe, NIKT nie kupował soków ani gazowanych napojów (były maliny, czereśnie, agrest, porzeczki prosto z krzaka), na deser jabłka pieczone z cynamonem.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:43
            Ogólnie się z Tobą zgadzam, ale jeśli już ktoś przekarmiał to babki - bo przeważnie babki niańczyły wnuki a matki siedziały w robocie wink
          • chicarica Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:05
            No widzisz. A ja, wychowana w tych samych latach 80, jednak miałam problemy z wagą i do dziś mam. Kluczem była przekarmiająca naleśnikami babcia i dwa obiadki, jeden w szkole a drugi w domu, bo takich rzeczy jak chipsy czy hamburgery nie znałam do wieku późnonastoletniego. Na pewno zerowa diagnostyka problemów hormonalnych w wieku wczesnonastoletnim się do tego dołożyła, ale nie w 100%.
            • mae224 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:54
              Czyli wciąż wina dorosłych, mam nadzieję, że nie popełniasz tego błędu przy własnych dzieciach.
          • agnieszka_kak Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:11
            No coz, tez sie urodzilam w latach 80-tych i bylam dopajana woda z glukoza, pilam napoje z cukrem, duzo domowych ciast (z cukrem i tluszczem), domowa kuchnia obfitowala w kluchy ziemniaczano-maczne, pilo sie kompoty (z cukrem), jadlo dzemy (z cukrem), jablka pieczone z cynamonem i cukrem, makaron ze smietana i cukrem, generalnie duzo duzo cukru i tluszczu. Tyle ze nie bylo komputerow, smarfonow i caly czas i tak siedzialo sie na dworze.
            • mae224 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:39
              to kolejna prawda.
            • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:19
              Wszystko prawda ale... Woda z glukoza? W t f?
              • agnieszka_kak Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 19:36
                Tak się niemowlaki karmilo. Mama zaproponowała mi dzisiaj, bym dopoila córkę. Nie winie jej, przecież robiono tak juz w szpitalach na zalecenie lekarskie. Nie wiem, gdzie się kupowalo glukoze.
                • snakelilith Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 20:04
                  agnieszka_kak napisała:

                  > Nie wiem, gdzie się kupowalo glukoze.

                  W sklepie spożywczym. Pod nazwą cukier gronowy. Sprzedawno w tekturowych pudełkach. Sama pamiętam, że mieliśmy w domu i już jako dziecko wiedziałam, że to cukier "dla dzieci". W sumie glukoza jest zupełnie nieszkodliwa i gdyby dziś słodzono glukozą, czy zwykłym cukrem domowym, czyli sacharozą, to problem byłby o wiele mniejszy. Problemem jest powszechy w użytku syrop glukozowo- fruktozowy w którym fruktoza to często aż 90%. Fruktoza jest inaczej metabolizowana przez organizm, dlatego przyczynia się do szybkiego otłuszczenia wątroby, isnulinooporności i szybkiego przybierania na wadze. Glukozę z mojego dzieciństwa wyganiało się w trzy miga na podwórku, a fruktozy się prawie nie jadło, bo owoce w większych ilościach były tylko w krótkim sezonie, soków się nie piło. W mojej podstawówce w latach 70-tych na kilkaset dzieci tylko dwoje miało nadwagę, doskonale to pamiętam, bo takie dzieci to była egzotyka i wszyscy nazywali je tylko gruba X i gruby Y.
                • 1234wxyz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 20:25
                  surprised Pierwsze słyszę, serio.
          • mikams75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:35
            w latach 80-tych norma byla mortadela na obiad, chleb ze smalcem jako przekaska, ziemniaki byly okraszane suto skwarkami , tluste kielbasy wiejskie, herbate sie slodzilo dwoma lyzeczkami na szklanke (nawet na kartki byla ogromna ilosc cukru i to bylo malo!), na deser budynie, kisle wspomniane, ciasta domowe regularnie, przeslodzone kompoty a od swieta ptys. Plusem najwiekszym bylo to, ze to bylo nieprzetworzone.
            Ja sie juz nie raz zastanawialam jakim cudem bylam szczupla zywiac sie tak kalorycznie np. truskawki to tylko z cukrem i ze smietana jadalam a teraz to bezcukrowo, z jogurtem naturalnym. Konsumowalam o wiele wiecej kalorii niz teraz a jakby popatrzeb na mnie to mozna pomyslec, ze odwrotnie wink
            • mikams75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:37
              no i teraz to kupuje sie chuda szyneczke a kiedys jadalo sie mielonke tlusta.
            • jem.gluten.i.cukier Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:46
              W sumie ja tak jadam: chleb ze smalcem uwielbiam, ziemniaki ze skwarkami też, domowe ciasta, ogólnie sporo słodyczy. Truskawki ze smietaną, nie z zadnym jogurtem, bo to profanacja. Może brak samochodu mnie ratuje smile
              • mikams75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:52
                mnie nie ratuje ani brak samochodu ani rower jako srodek transportu. Chleb ze smalcem jadam moze z raz na rok i generalnie musze powiedziec, ze mnie mdli od tlustego jedzenia, ktore kiedys moglam jesc tonami.
                Ale moze to tez prawo wieku.
            • snakelilith Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 22:06
              mikams75 napisała:

              > Ja sie juz nie raz zastanawialam jakim cudem bylam szczupla zywiac sie tak kalo
              > rycznie np. truskawki to tylko z cukrem i ze smietana jadalam a teraz to bezcuk
              > rowo, z jogurtem naturalnym. Konsumowalam o wiele wiecej kalorii niz teraz a ja
              > kby popatrzeb na mnie to mozna pomyslec, ze odwrotnie wink

              Po prostu dzieci potrzebują sporej ilości kalorii, także, a nawet przede wszystkim w postaci węglowodanów, także tych prostych, więc nowomodne odmawanie dzieciom słodkiego uważam za torturę, która skończy się u wielu zaburzeniami odżywiania. Tak jak u mojej koleżanki, której rodzicie odmawiali słodyczy, bo była pulchnym dzieckiem. Oczywiście nadrabiała sobie, po kryjomu wywalając całe kieszonkowe tylko na śmieciowe słodycze. Dziś jest otyła. Jej młodsze, także pulchne rodzeństwo, przy których konsekwencja rodziców się na szczęście skończyła, nie ma nadwagi. Więc to nie słodycze jako takie są winne. Czekoladowy baton zjedzony po stałym posiłku nie zrobi dzieciom krzywdy, jednak "zdrowe" soczki popijane na okrągło, jogurciki i pierdylion przekąsek podkręcających insulinę już tak. Ale współczesne dziecko na pewno umrze z głodu, jak przez godzinę, dwie nic nie zje, ciekawe jak moje pokolenie wytrzymywało te przerwy do obiadu, czy kolacji. Zresztą co tu gadać o dziecich, dzisiejszy dorosły nie jest w stanie często wytrzymać 4-5 godzin bez żarcia, coś, co kiedyś było normą. Dziś mamy kulturę wiecznego podjadania, a organizm ma w d..pie (dosłownie i w przenośni) czy kalorie pochodzą z bezglutenowej kanapki z wegańskim smarowidłem zapitej smoothie, czy drożdówce z lemoniadą. A insulinowa reakcja jest często taka sama, inuslinooporność rośnie, człowiek pomimo pozornego zdrowego skubania jak ptaszek coraz grubszy. Jak chcesz być szczupła, to rób jak wcześniej. Jedz maksymalnie 3 porządne posiłki dziennie i najadaj się przy nich do syta. Dziecom szkolnym wystarczą 4.
              • astrum-on-line Re: Polskie dzieci tyją 21.04.18, 14:38
                snakelilith napisała:

                > Dziś mamy kulturę wi
                > ecznego podjadania, a organizm ma w d..pie (dosłownie i w przenośni) czy kalori
                > e pochodzą z bezglutenowej kanapki z wegańskim smarowidłem zapitej smoothie, c
                > zy drożdówce z lemoniadą.

                O właśnie !!!!
    • kropkacom Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 11:27
      Tam gdzie jest stołówka po prostu jest zwyczaj chodzenia dzieci na obiady. Tak myślę. W szkole młodych gotuje się obiady i większość chodzi. Czy to nie jest tak, że przyczyną tycia jest to, że ludzie przyjmują więcej kalorii niż ich ciało potrzebuje? Dodamy do tego, że każdy jest inny, prowadzi inny tryb życia i już nie można w żywieniu zbiorowym zrobić dobrze każdemu. Z drugiej strony, bo bezapelacyjnie dużo dzieci tyje, rośnie pokolenie ludzi uzależnionych od liczenia kalorii i niskokalorycznego jedzenia. A dostęp do pożywienia, póki co, mamy praktycznie nieograniczony.
    • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:42
      A kto chce, niech sobie obejrzy przetargi na żywienie w swojej szkole. W podstawówkach jest lepiej, ale zobaczcie na starsze dzieci, np. tu:

      zsz.dzierzoniow.pl/wp-content/uploads/2016/11/Przetarg-za%C5%82acznik-nr-1-2016.pdf

      - Margaryna śniadaniowa 250g, szt. 600, czyli 150 kg
      - bułka tarta, 250 kg (!)

      - paluszki rybne, 100 kg,
      - filety z ryby mrożonej, 600 kg,
      - mrożone warzywa, 500 kg,
      - mrożona mieszanka kompotowa, 500 kg
      - cukier kryształ 1000 kg
      - cukier puder 20 kg
      - mąka pszenna 1000 kg

      - Przyprawa warzywna do potraw – 15 kg
      - Przyprawa do drobiu – 10 kg
      - Maggi –przyprawa w płynie - 50 litrów
      - Przyprawa do mięsa ” Knor”– 7,5 kg
      - Przyprawa kucharek – 100 kg
      - Przyprawa do szaszłyków 0,6 kg
      - Przyprawa do ziemniaków 0,6 kg
      - Przyprawa gyros - 1 kg
      - Rosół w kostkach drobiowy 11 tysięcy kostek (TAK)
      - Przyprawa tzatzyki - 1 kg

      Szczególnie źle to wygląda w zestawieniu z ilościami surowego mięsa:
      - wieprzowina 1630 kg
      - kurczak (w połowie z kością) 960 kg
      - Mięso wołowe pręga b/k 100 kg

      bo nie mówię o kościach itp:
      - Kości kg 600
      - Porcje rosołowe kg 760


      Taaa, zupa na kościach i mrożonych warzywach. Wleje się magi, dosypie kostek. Bo po co się męczyć i obierać.




      • stacie_o Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 12:48
        Przerażające, ta ilość cukru, soli i przypraw...
      • chicarica Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:18
        Akurat mrożone warzywa nie są niczym złym. Mrożenie chroni witaminy, zimą włoszczyzna mrożona jest bardziej wartościowa niż świeża. Byle była to mrożonka z gatunku same warzywa, a nie gotowa mieszanka z jakimś dodatkiem typu sos czy inne g.
        • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:32
          Też bym ąz tak się n e czepiała mrożonych warzyw, zwłaszcza w okresie w drugim semestrze szkolnym są nieraz lepsze niż "świeże" np brokuł, kalafior, fasolka zielona, szparagowa...
          Te przyprawy mnie dziwią. Nie lepiej same zioła by pomieszać? I taniej wyjdzie i za sól zawartą w mieszankach nie trzeba płacić...
          • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:53
            Chociaż mnie to juz nic nie zdziwi. Bo wszystko zależy od ludzi. Czy są to ludzie (zajmujący się zaopatrzeniem i gotowaniem w stołówkach), którym się chce, czy nie.
            Dawno temu, jeszcze za czasów trudności rynkowych miałam praktyki w dwóch różnych miejscach. Mieszkaliśmy w internatach, wyżywienie wstołówce internatowej. W jednym miejscu wyżywienie było fatalne - np na śniadanie trzeba było ustawiać się parami bo przysługiwało po pół jajka i pół serka topionego.Na parę wydawano jedno jajko i jeden serek.
            W drugim miejscu - paniom kucharkom się chciało. Kupowały mleko, z którego robiły mleko zsiadłe, dawały ziemniaki podsmażone plus sałatkę z pomidorów (kolację) Na śniadanie był biały serek z nadwyżek mleka smile
            Itp. Dodam, że stawka żywieniowa w obu przypadkach była ta sama. W tym drugim miejscu - wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni z wyżywienia smile Zwłąszcza, że te drugie praktyki odbywały się bezpośrednio po pierwszych i nieco wygłodniali byliśmy . A na zakupy w sklepie okolicznym nie bardzo można było liczyć.
          • szarsz Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 16:18
            > tak się n e czepiała mrożonych warzyw

            Ja się mrożonej marchewki jednak czepiam, bo jest trzy razy droższa od świeżej. Jak w przedszkolu moich dzieci przestali kupować mrożonki i inne wynalazki, to wystarcza i na świeżego łososia i na gotowanie zup na miesie. I kotletow nie trzeba panierować...
      • mae224 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 13:58
        Tona cukru!
        • mikams75 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 21:41
          no wlasnie, tona cukru a tylko pol tony warzyw!
    • dzikka Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:35
      Uważam, że wina lezy po stronie rodziców.Nie pamiętam, żebym jako małe dziecko byłam ciągle karmiona. A teraz obowiązkowy zestaw wózkowy to: chrupki kukurydziane lub biszkopty.
      A tutaj kilka forumowych hitów:

      "wydaje mi sie ze troche przesadzasz! jesli mialbym sie martwic tak o wszystko
      to moje dziecko nic by nie jadlo! moja corcia chrupki kukurydziane je i bardzo
      to uwielbia. zreszta my sami rowniez chrupki jemy. oczywiscie nie znaczy to ze
      nie szanuje twojego zdania, ale to nie znaczy, ze my nie bedziemy kupowac niuni
      chrupek.ja proponuje troche wyluzowac wszystkim matkom co tak przejmja sie tym
      psuciem zebow, bo przeciez tak czy inaczej zeby sie psuja. a po co dajemy
      chrupki? a ty sama nie lubisz sobie cos podgryzc miedzy posilkami? lepsze
      kukurydziane niz chipsy (o pustych kaloriach)."

      "Dlaczego tak krytykujecie rzeczy, które nie są wcale takie złe? Ciągle tylko
      czytam i słyszę hasła, że Danonki złe i w ogóle Danone, parówki dla dzieci,
      teraz chrupki. Gratuluję komuś, kto ma tyle chęci i czasu żeby wszystko samemu
      robić i jeszcze myśleć o składzie i diecie. Ja tego czasu aż tyle nie mam!! Ale
      nie dają dziecku chipsów, coli, sztucznych sosów czy słodyczy itp.

      A krytykując dalej to może jeszcze np. na soki dla dzieci, większość tych dla
      starszych ma cukier, albo glukozę. Tożto zabójstwo dla zębów. No a mięso –
      kurczaki są pasione na hormonach!! Mam sama tego kurczaka w bloku hodować, bo
      na mięso ze strusia mnie nie stać.

      Zastanówmy się obrażając innych. Jestem wdzięczna za informację na temat
      chrupek, ale to chyba by wystarczyło!!!"

      "Nie wiem skąd przekonanie, że chrupki, soczki, w ogóle pożywienie, wpływa
      ujemnie na stan uzębienia dzieci (w ogóle - wszystkich, nie tylko dzieci).
      To oczywicie wierutna bzdura, bo zęby nie psują się dlatego, że ktoś zjadł
      chrupki/wypił soczek, a w wyniku złej higieny (lub, nie ukrywajmy, jej braku)
      jamy ustnej!
      Jeśli nie myjecie dzieciom zebow, to im się będą psuy tak czy siak, nawet jeśli
      nie będą jadły nic.
      Pozdrawiam, Aga"
      • mae224 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 14:43
        No cóż, potem rosną chłopcy, którzy już w wieku 11-12 lat mają wyraźne piersi i dziewczynki ważące po 45 kilo w pierwszej klasie...
    • nanuk24 Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 15:50
      Mom zdaniem to jest problem międzynarodowy i jest on spowodowany brakiem ruchu. Im bardziej kraj technologicznie rozwinięty, tym więcej ludzi otyłych. Ja się wychowywałam w kulcie cukru. Jak dostawałam kaszę mannę, to była ona z dużą ilością cukru. Herbatę, która wypijałam litrami była z dużą ilością cukru. Kluchy, pierogi ze skwarkami, kopytka ze skwarkami, kasze z tłustymi sosami, naleśniki, obiady dwudaniowe. Ciasta prawie codziennie.
      Ale, nie było samochodu, na przystanek się biegiem leciało, a jak się człowiek spóźnił, to biegł na drugi, żeby nie marnować czasu. Ze szkoły (liceum) wracałam na piechotę 2 km, bo się człowiek nie mógł nagadać z koleżankami to tak szedł, aż doszedł do domu. Na wakacje jeździło się pociągami i przebiegało od peronu do peronu, na targ się szło na piechotę albo dojeżdżało autobusem, a zakupy robiło się codziennie. prało się we frani i trzeba było się porządnie namachać. Dzieci biegały na podwórku od świtu do nocy. A teraz? Dzieci na treningi zawozi się samochodem, zakupy raz w tygodniu i dojeżdża się samochodem lub zamawia przez internet. Już nie stoimy i nie pierzemy w wannie ciężkiej pościeli, bo robi to za nas maszyna, za nas także maszyna odkurza, mopuje i zmywa naczynia. Nam do tyłka samochody i inne urządzenia przyrosły. I będzie jeszcze gorzej.
      • kochamruskieileniwe Re: Polskie dzieci tyją 19.09.17, 18:17
        Wiesz - masz dużo racji. Mnie wydaje się, że problem nie ma jednej przyczyny. Ma wiele, a dwie główne to- brak ruchu i niewłaściwa dieta - czyli to wszystko, o czym było pisane wyżej.

    • szalona-matematyczka Re: Polskie dzieci tyją 19.04.18, 10:12
      Reklama, kosz!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka