Dodaj do ulubionych

co byście zrobiły

20.09.17, 21:29
Ciężka choroba.
Leczenie nie przynosi skutku.
Małe dziecko. Ma ZA, coraz gorzej znosi rozłąkę. Mam wrażenie, że zapada na rodzaj depresji, choć to 4latek. Izoluje się, bywa agresywny, wygania z domu inne osoby. Płacze płaczem nie do utulenia.
Szukać leczenia dalej (powodzenie to wielki znak zapytania), jeździć, badać się, konsultować? Dookoła już wyczerpałam możliwości, w grę wchodzą tylko dalsze wyjazdy.
Czy dać sobie spokój, spędzać czas z dzieckiem?
Co ja mam zrobić?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: co byście zrobiły 20.09.17, 21:31
      Ty chorujesz czy dziecko? Kto jeszcze moze opiekowac się dzieckiem?
      • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:00
        Ja choruje. Wychowuje samotnie. Dzieckiem opiekują sie babcie ciocie itd ktorych dziecko juz nie toleruje, wszystkie inne osoby niz ja sa juz wyganiane. Babcia jest kopana a na dodatek nie ma pojecia o zaburzeniu.
        • cosmetic.wipes Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:02
          Czy jeśli nic nie zrobisz, to twój stan się pogorszy, czy po prostu będzie wujowo, ale stabilnie?
          • cosmetic.wipes Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:04
            Doczytałam sad
            Nie wiem, co bym zrobiła, to bardzo trudne.
        • ichi51e Re: co byście zrobiły 21.09.17, 08:23
          Patrzac z perspektywy - sprobowalabym przedszkole specjalistyczne najlepiej. 4 lata to nie koniecznie depresja ale po prostu nasilenie objawow - moze czas zadzialac intensywniej.
          Jak bardzo powazna choroba? W sensie czy nieleczona dozyjesz do 10 urodzin dziecka?
    • butch_cassidy Re: co byście zrobiły 20.09.17, 21:44
      A jak dasz sobie spokój, to co będzie?
      • bi_scotti Re: co byście zrobiły 20.09.17, 21:49
        A ta choroba to zabojcza czy tylko upierdliwa z niewielkim potencjalem na cos gorszego? More details needed! Poza tym to, oczywiscie, good luck, eh ... Cheers.
        • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:00
          Rak. Zaawansowane stadium.
          • agata_abbott Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:58
            Babo... bardzo mi przykrosad
          • juuuu7 Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:00
            Walcz kochana! Ja Cie zawsze podziwialam ( wiesz dlaczego ). Masz wspanialego synka, przeciez leczenie to nie sa wczasy, nie zostawiasz go z wlasnej wygody. Tylko wlasnie po to, zeby potem z nim byc i go wychowywac. Mam nadzieje, ze masz wsparcie psychologiczne.
            • princesswhitewolf Re: co byście zrobiły 22.09.17, 20:37
              dokladnie. Jedna z sensowniejszych tu babek z charakterem jestes babo za kolkiem. Nie poddawaj sie.
          • sanrio Re: co byście zrobiły 21.09.17, 11:53
            o rany sad
            powiem Ci tak: jeżeli uważasz, że leczenie nie przynosi i nie przyniesie rezultatu...ja bym chciała spędzić jak najwięcej czasu z synkiem, równocześnie przygotowując go na to, co może się stać. kto zajmie się nim w razie czego? Ojciec? Babcia? masz jakiś plan?
            A może zabieraj dziecko ze sobą na kolejne konsultacje? da radę?
    • juuuu7 Re: co byście zrobiły 20.09.17, 21:48
      Jejku, Babo strasznie Ci wspolczuje😏. Juz od dawna zastanawiam sie co z Twoim zdrowiem...
      Nie wiem co to za choroba i jakie rokowania...ale ja bym walczyla dalej, szukala pomocy zewszad - dla synka, dla siebie...tez mam 4 latka i wiem, ze rozstanie na dluzej byloby dla niego trauma. Ale z drugiej strony - jesli to ( jak rozumiem ) jedyny sposob na Twoje wyleczenie, to nie masz wyjscia.
      • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:04
        Ale to jest wlasnie nie do pogodzenia - szukac pomocy i byc z dzieckiem. Non stop znikam, a to chemia a to badania itd. Dodatkowo mam dni z gorszym samopoczuciem, babcia prawie juz u nas mieszka. Dziecko juz nie wyrabia. Ja nie wyrabiam a co dopiero on. Teraz wyslalam wszystkich na tydzien w diably, mlody ciagle pyta czy po niego przyjde do przedszkola, czy bede z nim spala, czy dzis gdzies wyjeżdżam. Po kilku miesiacach takiej sytuacji juz widac jak to przeżywa.
    • mikams75 Re: co byście zrobiły 20.09.17, 21:56
      choroby latwej znosza osoby pozytywnie nastawione, optymistyczne i lepiej tez zdrowieja. Wiec jesli chwilowe odpuszczenie poprawi stan psychiczny a nie pogorszy zbytnio stanu chorobowego to i tam moze wyjsc to na plus.
      • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:06
        Nie moge tracic czasu. W tej chwili jestem strasznie przeziebiona (mlody chodzil tydzien z gilem), ledwo chodze i cale leczenie wsyrzymane. I ja juz mam wyrzuty sumienia. Byla propozycja wywiezc chorego mlodego do cioci, nie zgodzilam sie i teraz mam.
        • bergamotka77 Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:15
          O matko wspolczuje i życzę ci duzo zdrowia babo. Uważam, że nie możesz odpuścić leczenia - choroba to siła wyższa i te rozłąki to nie, ze jeździsz sobie na Kanary tylko walczysz o zdrowie, również dla niego. A tatuś dziecka w ogóle się nie angażuje? Trzymaj się.
        • mikams75 Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:40
          doczytalam... wspolczuje i zycze sily, walcz, bede trzymac kciuki!
    • alpepe Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:18
      to zależy, na ile wierzyłabym w wyzdrowienie, jeśli będę szukać dalej. Jeśli bym wierzyła, to dla dziecka właśnie bym się odizolowała i szukać. Skonsultowałabym się też niestety z psychiatrą, może są leki, które polepszyłyby samopoczucie dziecka, w końcu ZA nie przejdzie mu sam z siebie pewnego pięknego dnia, a opiekunowie też powinni dziecko lubić, ono też powinno się dobrze czuć.
      Jeśli czujesz, że jesteś silna i tylko musisz znaleźć lek na końcu świata, idź na koniec świata i walcz, masz dla kogo. Jeśli nie masz w sobie siły, przygotuj dziecko na życie bez Ciebie, choć może wolisz wykorzystać ten czas do bycia z nim.
    • edelstein Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:22
      Dziecko do psychologa,dostanie tabletki na poprawe samopoczucia,a ty na dalsze konsultacje.Trzymam kciuki.
      • sanrio Re: co byście zrobiły 21.09.17, 11:54
        edel, weź przestań. czterolatek tabletki na poprawę samopoczucia?
    • magata.d Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:26
      Walcz, walcz o swoje zdrowie. Pozostały czas poświęcają maksymalnie dziecku, zwróć się o pomoc do psychologa. Trzymam mocno kciuki.
    • butch_cassidy Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:32
      Też nie wiem, co bym zrobiła...
      Trzymam za Was kciuki.
    • kota_marcowa Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:34
      Bardzo przykra sytuacja. Nie chcę być tutaj zjedzona, ale jeżeli piszesz, że rak zaawansowane stadium, to diagnoza jest chyba oczywista. Zrobiłabym wszystko, żeby zapewnić dziecku opiekę na stałe po mojej śmierci, przebywała z nim i starała sie przygotować na bycie z babcią / ciocią. Wiem, że dziecko ze stratą matki nigdy się nie pogodzi, ale zrobiłabym wszystko, żeby zaakceptowało osobę, która się nim zaopiekuje w razie co.
      • bookends Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:52
        Nie jest. Nie znasz się to nie pieprz bzdur. Moja teściowa z rakiem trzustki został spisana na straty, 4lata temu. Żyje i to w niezłej formie. Nie wiadomo co będzie dalej, ale wygląda na to, że jeszcze pożyje. Pożyje, nie powegetuje. Oczywiście nie jest wyleczona, ale dawali jej pół roku w hospicjum, żyje już 4 lata. W dobrej kondycji. Aktywnie. Cały czas jest pod kontrolą lekarzy, a im coraz bardziej szczęka opada. Nie wiem jak jest z baba za kółkiem, ale trzeba być polmozgiem, żeby pisać takie rzeczy nie znając historii choroby. Nie jesteś ani onkologiem ani tym bardziej Bogiem. Trzeba walczyć jeśli są siły i cień nadzieję, ze da się urwać choćby kilka lat, a dziecko można przygotować swoją drogą. Nawet trzeba.
        • rosapulchra-0 Re: co byście zrobiły 21.09.17, 07:53
          Zgadzam się w 100%.
      • bi_scotti Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:52
        kota_marcowa napisała:

        > Zrobiłabym wszystko,
        > żeby zapewnić dziecku opiekę na stałe (...) i star
        > ała sie przygotować na bycie z babcią / ciocią. (...) zrobiłabym wszystko, żeby zaakceptowało osobę, która się nim zaopiekuje w razie co.

        Ja zakladam, ze dasz rade i cancer pokonasz ale popieram powyzsze przede wszystkim ze wzgledu na synka. Mysle, ze powinnas znalezc sposob aby on spedzal maximum czasu z kims jednym (babcia, ciocia, kuzynka, sasiadka, whoever ... ale niech to bedzie ta jedna, wybrana osoba), zeby mial clear routine z ta osoba, zaczal budowac jakies zwyczaje, chocby symboliczne, typu z Ciocia Jola pijemy cacao tylko w rozywych kubkach albo z Pania Marzenka z sasiedniej klatki zawsze siadamy na tej jednej lawce w parku - on potrzebuje takiej "pewnej kotwicy", czegos co bedzie "for sure". Ty teraz nie jestes, bo byc nie mozesz (!) ta jego kotwica, musisz sie zajac soba i to jest w sumie pozadyskusyjne. Sorry, ze pytam ale czy jest gdzies w tym wszystkim chociaz slad ojca? No bo jesli jest, to jakies obowiazki powinien pewnie podjac. Chocby i tylko logistyczne typu do/z przedszkola, moze jakies zakupy dla Was etc. Nawet jesli dziada nienawidzisz, gdyby byl sklonny cos podzialac, nalezy to przyjac. I dla siebie, i dla synka. Walcz! A jak bedziesz czekac na kolejny treatment, siegnij po najnowszy numer The Economist - podnosi na duchu tych, co walcza: www.economist.com/news/leaders/21728893-science-will-win-technical-battle-against-cancer-only-half-fight-closing
        Zdrowia zycze!
      • niebieska.biedronkaa Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:05
        Nie zawsze diagnoza jest oczywista. Mój mąż 5,5 roku temu też miał "oczywistą" diagnozę. Były już przerzuty. Leczenie trwało 16 miesięcy. Dzisiaj jest zdrowy. W onkologii nigdy nie ma 100% gwarancji.
        Trzeba walczyć do końca. Wiem jaki to koszmar dla całej rodziny, ale nie wolno odpuszczać.
        Babo-życzę wytrwałości.
      • memphis90 Re: co byście zrobiły 21.09.17, 09:14
        Nie, diagnoza nie jest oczywista uncertain Zaawansowane stadium nie oznacza z marszu "nieuleczalny".
    • bookends Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:36
      Nie wiem na co konkretnie chorujesz i nie wiem jakie perspektywy, ale sądzę że musisz spróbować podjąć wyzwanie, bo jeśli się poddaszem, to mu nie pomożesz. Jeśli jest zatem choćby cień szansy, musisz spróbować. Dla syna. Teraz to trauma, ale jeśli się uda Wszystko jest do nadrobienia. Jeśli odpuścić, sama wiesz... Trauma będzie i tak. Sama nie wierzę, że to pisze. No nie wierzę sad. Często myślę o Tobie i choć Cię nie znam bardzo obchodzi mnie Twój los. Dla mnie jesteś bohaterka. Bardzo chciałbym Ci jakoś pomóc, ale niestety nie mogę sad. Mam nadzieję, że masz wsparcie psychologiczne. Helenaizuza
      • manala Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:44
        Nie wiem ale chyba bym walczyła do końca. Trzymajcie się - siebie i nadzieji.
    • capa_negra Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:40
      Walcz o siebie dla dziecka, walcz
    • szorstkawelna Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:44
      Ścisnęło mnie w gardle kiedy przeczytałam Twój wpis.
      Nie wiem jakie są rokowania, ale jeśli są złe to chyba poprosiłabym osobę, która miałaby zająć się dzieckiem w razie mojej śmierci o zamieszkanie razem, a sama spędziłabym czas z synem, żeby się wyciszył i żeby ta druga osoba nie kojarzyła mu się tylko z czasem kiedy mnie nie ma.
      Jeżeli są szanse na wyzdrowienie, to walczyłabym ze wszystkich sił.
      A tak, w ogóle, może to głupie i niestosowne pytanie w tym wątku, ale czy jest jakieś konto, na którym zbierasz pieniądze na leczenie? Jeśli tak, podaj je proszę.
      • samawsnach Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:23
        Można ci jakoś pomóc?
        • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 21.09.17, 10:47
          Dziękuję, ale póki co nie zbieram na nic. Jeśli będę szukać pomocy za granicą, to może wówczas będę szukała wsparcia finansowego, ale póki co, ośrodek w Niemczech, z którym konsultowałam postepowanie podaje dokładnie ten sam schemat leczenia jak nasi lekarze. Także póki co próbuje w kraju.
    • jolie Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:50
      Nie wiem, co bym zrobiła. Trzymaj się.
    • a.va Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:50
      Nie zjedzcie mnie za to, co napiszę, może to jest strasznie głupie, ale ja bym chyba brała dziecko wszędzie ze sobą. Gdzie się da, na te badania, na tą chemię. Jeśli się da? I np. mamę, żeby z nim zostawała przed gabinetem na te chwile, gdy nie mógłby ze mną być. Tylko że ja nie mam pojęcia, jak funkcjonują dzieci z ZA, czy to jest w ogóle realne. Trzymaj się babo, jesteś bardzo dzielna, nie odpuszczaj leczenia, dopóki są szanse.
      • muchy_w_nosie Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:52
        Moje szczęcie twój pech wink ... obie napisałyśmy to samo 😘
        • a.va Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:52
          smile
      • ichi51e Re: co byście zrobiły 21.09.17, 08:28
        Ja jak doczytalam tez doszlam do wniosku ze to jest rozwiazanie. Zwlaszcza ze jak rozumiem z nicka baba ma auto i logistycznie to nie jest problem.
        • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 21.09.17, 10:50
          smile Od wielu już lat nie mam auta. Nick pochodzi z czasów kiedy miałam, po prostu to stary nick.
          Ale tak czy tak, posiadanie auta lub nie niczego tu nie zmienia - dziecko nie bardzo się nadaje na zabieranie go ze sobą. Jeśli gdzieś jadę, to zwykle na konsultację, podczas której by przeszkadzał, lub położyć się w szpitalu na kilka dni. Mieszkałby wówczas w hotelu, z kimś innym - więc czym to się różni w stosunku tego, co ma w domu? W domu jest u siebie.
          Poza tym częste wyjścia to też kwestia braku rutyny, niewskazane.
    • muchy_w_nosie Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:50
      Może głupia propozycja ale jeśli jest fizyczna możliwość to brać dziecko i babcie ze sobą.
      Nie wiem co bym zrobiła, na konsultacje i czekanie na korytarzu mogłabym zabierać "rodzinę" na chemię już raczej nie.
      Ważna jesteś ty, życzę zdrowia z calego serca.
      Nawet dorosle dzieci przeżywają strasznie chorobę rodziców a co dopiero 4 latek, jak mozesz to niech jeździ z tobą, babcia niech mieszka czasowo, też pewnie jej strasznie trudno, w końcu to twoja mama a ty jesteś jej dzieckiem .... trzymaj się i szukaj pomocy.
      • bi_scotti Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:01
        Aha, i jeszcze jedno. Nie czuj, ze musisz byc Matka Polka Niezwyciezona i Niepokonana! Chemo wykancza, radiation niektorych jeszcze bardziej. Jak masz dosc swiata, lacznie z synkiem i najblizszymi, to masz - masz do tego pelne prawo. Masz pelne prawo miec dosc, czuc sie do doopy, nie chciec widziec nikogo i zajmowac sie niczym. Masz wokol siebie jakichs, zapewne bardzo zyczliwych, doroslych - niech oni sie martwia i zajmuja tym (i kim!) trzeba sie zajac. Gdy sie poczujesz lepiej, gdy bedziesz miec wiecej sil, bedzie czas na naprawianie cokolwiek by sie tam mialo popsuc w czasie Twojego treatment. Be selfish! To jest Twoj czas na walke i musisz sama w sobie zebrac wszystkie sily zeby ja wygrac. Jesli potrzebujesz obecnosci synka kolo siebie, to miej go ile sie da ale jesli preferujesz samotne stawianie czola temu, co Cie niszczy, to tak musi byc. Tu nie ma zadnych regul - Ty dyktujesz rytm! Good luck!
        • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 21.09.17, 10:52
          W zasadzie tak jest, mam naprawdę ogromne wsparcie w rodzinie, widzę, że każdemu jest trudno, nieraz lecą iskry ale potem zawsze dochodzimy do porozumienia, bo każdy się męczy. W takie chorobie choruje cała rodzina, prawdą jest to powiedzenie. Każdy pomaga mi jak umie, a ja staram się sobie dogadzać, zdrowo się odżywiam, robię co mogę - może gdybym była sama, machnęłabym już ręką, ale właśnie dla dziecka nie machnę.
    • livia.kalina Re: co byście zrobiły 20.09.17, 22:59
      Znajdź kogoś innego do opieki nad dzieckiem. Kogoś, komu zaufa, pokocha, będzie mu z nim dobrze. Może poprzez specjalistyczne usługi opiekuńcze? Załatwienie- droga przez mękę ale wiem, że w końcu może zadziałać. Moja przyjaciółka ma kogoś takiego do bardzo trudnego dziecka.
      • 3-mamuska Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:26
        Bardzo mi przykro ... bardzo ciezka sytuacjasad
        Ale wydaje mi sie ze dziecko nie toleruje babci kopie bije bo mu sie wydaje ze dlatego mama jedzie bo przyszła babcia.
        Wytłumaczyć dziecku ze jestes chora i musisz jeździć do lekarzy. Ze to nie wina babci ze ciebie nie ma.
        Brac dziecko gdzie sie da. Wytłumaczyć babci na czym polega zaburzenie.
        Nic nie obiecywać, niestety przyzwyczajać do sytacji kiedy mamy moze zabraknąć.
        Bedziesz spokojniejsza. I walczyć dać sobie i dziecku szanse.
        Jelśli jest jakaś metoda to walczyć...
        • ichi51e Re: co byście zrobiły 21.09.17, 08:29
          O to to! Moje tez nie toleruje babci bo sobie zakodowalo ze jak przychodzi to mama znika.
        • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 21.09.17, 10:55
          3-mamuska napisała:

          > Ale wydaje mi sie ze dziecko nie toleruje babci kopie bije bo mu sie wydaje ze
          > dlatego mama jedzie bo przyszła babcia.
          > Wytłumaczyć dziecku ze jestes chora i musisz jeździć do lekarzy. Ze to nie wina
          > babci ze ciebie nie ma.

          Żeby tego uniknąć babcia niemal z nami zamieszkała, jeździ do siebie tylko w razie potrzeby. Niestety ta obecność babci jest dla nas bardzo uciążliwa. Ona się stara (na swój sposób...), my się staramy i każdy ma już dosyć. Ciężka sprawa.
    • issa-a Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:18
      a czy dziecko wie, ze chorujesz? ze cieżko chorujesz?
      dzieci duzo rozumieja i sa w stanie zaakceptowac, choc nie wiem, jak z dziecmi ZA.
      Trzeba z nim rozmawiac. I oczywiscie, że leczyc sie, moim zdaniem. Jesli ciebie zabraknie to co z nim sie stanie, skoro jestes samotna matką? Chyba lepiej poswięcić kilka miesiecy, rok, z zycia dziecka niz wiele lat jego dorostania.
      Dobrze byłoby, mysle, zeby dzieckiem zajmowała sie jedna osoba, podczas twoich nieobecnosci, zamiast roznych cioc i babć.
      Życze sił. I zdrowia.

    • nightdream Re: co byście zrobiły 20.09.17, 23:51
      O matko, babo, rozkleiłam się przez Ciebie...
      Ja Twoje wątki śledziłam od początku (na dzieciowych najpierw bo mam syna ciut młodszego od Twojego) i normalnie jesteś dla mnie wzorem i w ogóle uwielbiam Cię za wszystko...

      Walcz, kobieto, Walcz, No musisz walczyć!
      Wytlumacz synkowi, milion razy, dzieciaki rozumieją więcej poważnych tematów niż nam się zdaje. Jeśli możesz to zabieraj go ze sobą (i z kimś kto Ci pomoże?), żeby zyskać wspólnego czasu choćby na dojazdach, choćby w poczekalni...
      Jakie są rokowania? Jeśli tak trochę odpuścisz na „podratowanie psychiki” to będzie miało to duży wpływ?
      Można Ci jakoś pomoc?
    • kkalipso Re: co byście zrobiły 21.09.17, 00:00
      Nie możesz się poddać! Oczywiście że szukać dalej ...
      Gdybym mieszkała blisko z chęcią synka bym popilnowała, może poszukaj na regionalnym forum mam które z chęcią pomogą w jakikolwiek sposób. Ja z chęcią finansowo jeśli tak to pisz na gazetowy.
    • lady-z-gaga Re: co byście zrobiły 21.09.17, 00:14
      Dopóki jest choćby cień szansy, walcz. Lepsza chora matka, nawet na odległość, niż jej brak.
      Mam nadzieję, że wygrasz z rakiem i nadrobisz czas, ktorego teraz nie możesz spędzać z dzieckiem.
    • katriel Re: co byście zrobiły 21.09.17, 02:19
      Babo, mocno przytulam.

      A teraz na logikę.
      Zniknięcie mamy to jest trauma. Niezależnie od tego, czy znikniesz chwilowo, żeby się intensywnie leczyć, czy zrezygnujesz z leczenia i w efekcie znikniesz na dobre - trauma synka nie ominie. Trzeba coś zrobić, żeby była znośniejsza.

      Mały potrzebuje stabilizacji. Biscotti pisze mądrze: najlepiej, żeby była jedna wybrana osoba, która ma mu zapewniać poczucie bezpieczeństwa. Inne niech jej pomagają, ale z doskoku - tak jak wcześniej tobie. Skoro - jak piszesz - babcia (twoja mama, tak?) nie ma pojęcia o zaburzeniu, to może niech to nie będzie ona? (Chyba że jest gotowa się doszkolić.) To by miało też tę dobrą stronę, że twoja mama mogłaby skoncentrować się na udzielaniu wsparcia tobie. I nie mów, że nie potrzebujesz.
      Ja nie wiem, kto konkretnie ma się zająć twoim synkiem. Zapewne bierzecie pod uwagę ewentualność, że leczenie nie zakończy się sukcesem; być może planowaliście, kto się wtedy nim zaopiekuje. Najlepiej, żeby ta sama osoba po prostu intensywniej zaznaczyła swoją obecność w życiu dziecka już teraz - jak wyzdrowiejesz w pełni, to najwyżej się znów trochę wycofa.

      Czuję się trochę głupio pisząc to wszystko, bo serce mi krzyczy, żebym się przestała wymądrzać i zwyczajnie pomogła. Ale no - zdaję sobie sprawę, że to nie takie proste, że kolejna nieznajoma twarz przewijająca się w otoczeniu małego może więcej zaszkodzić niż pomóc. Gdybym jednak mogła się do czegokolwiek przydać, pisz albo dzwoń.

      Jeśli masz na myśli jakąś konkretną możliwość dalszego leczenia, co do której nie wiesz, czy się w to pakować - napisz mi, o co dokładnie chodzi, a ja ci zrobię pełny risercz: co to jest, jak działa, ile w tym szarlataństwa i jakie są koszty. Jestem w tym dobra, przez ostatnie półtora roku robiłam takie risercze swojej teściowej z rakiem trzustki (i teściowa ciągle żyje!).
      Decyzję każdorazowo będziesz musiała oczywiście podjąć sama, w konsultacji z lekarzami. Wiem, że to trudne.
      Ja osobiście naprawdę trudne decyzje, takie od których wiele zależy, najchętniej podejmuję na modlitwie. Cisza i półmrok kościoła, ławka z widokiem na tabernakulum, czas na uspokojenie gonitwy myśli. Nie wiem, czy w ten sposó” decyzje są trafniejsze, ale na pewno łatwiej mi się ich potem spokojnie trzymać, zamiast po raz sto pięćdziesiąty rozkminiać, czy aby na pewno dobrze zrobiłam. Ale to ja - ty zrób po swojemu.
      • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 21.09.17, 10:58
        Dziękuję, odezwę się w wolnej chwili na maila. Jestem pod dobrą opieką, nie imam się żadnych alternatywnych metod, mam kontakt z najlepszymi lekarzami w PL, leczę się medycyną konwencjonalną, na czary mary jestem odporna smile Problem polega już chyba tylko na tym, jaki jest mój organizm, jaka jest choroba i co dziś oferuje nam medycyna.

        Od razu uprzedzam inne osoby, żeby z poradami typu wlewy wit. C, ozonoterapia i ziołolecznictwo dały sobie spokój. Nie jestem zainteresowana.
        • konwalka Re: co byście zrobiły 21.09.17, 11:03
          To Dobrze, ze jesteś odporna na lewoskrętne witaminy i ze leczysz się zgodnie z wiedza medyczna smile. Wierzymy - wszyscy to na fforum, ze i medycyna, i ty dacie rade. Ściskam i zycze siły.
    • agrypina6 Re: co byście zrobiły 21.09.17, 05:57
      Bardzo Ci współczuje. Jeżeli jesteś z Poznania lub okolic to daj do siebie jakiś kontakt. Zależy na co chorujesz, bo być może mogę Ci pomóc.
      • baba_za_kolkiem Re: co byście zrobiły 21.09.17, 11:00
        To z jakiego rejonu jestem, nie ma dla mnie znaczenia jeśli chodzi o leczenie. Jak trzeba pojadę i do Nowego Jorku.
        Natomiast dziękuję za propozycję, jeśli chodzi o Poznań jestem wyposażona w kontakty. Trzymam je w rezerwie.
      • bergamotka77 Re: co byście zrobiły 21.09.17, 16:48
        Jeśli jesteś z Warszawy lub okolic też się odezwij. Może są jakieś możliwości w USA, które słynie z leczenia pionierskiego nowotworow? Jeśli jesteś spoza Wawy a masz się tu leczyć daj znać, mogę pomóc w transporcie czy noclegu.
    • krejzimama Re: co byście zrobiły 21.09.17, 06:46
      " wygania z domu inne osoby"
      Skarb nie dziecko.
      • koralik37 Re: co byście zrobiły 21.09.17, 21:16
        Zgluplas kompletnie?
      • wilan.an Re: co byście zrobiły 21.09.17, 21:53
        Przeczytałaś wątek?
    • bazia8 Re: co byście zrobiły 21.09.17, 07:01
      Babo, dziewczyny napisały wiele, ale proszę poszukaj jeszcze informacji na forum Dum Spiro Spero, to kopalnia wiedzy i wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogą, pokierują. Ważne, żeby trafić do ośrodka z dużym doświadczeniem (być może już w takim się leczysz).
      Myślę, że poinformowałabym Babcię o zaburzeniu, tak, aby była przygotowana na różne sytuacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka