Dodaj do ulubionych

"Chodzenie po lekarzach"

16.10.17, 20:04
Na marginesie wątku o dodatkowych płatnościach, które mają wyeliminować "chodzenie po lekarzach dla rozrywki", czemu rzekomo starsi ludzie pasjami oddają się z powodu nadmiaru wolnego czasu.
System jest tak skonstruopwany, żeby ludzie jak najwięcej "chodzili po lekarzach". Ja na przykład jak na prawdziwą ematkę przystało mam chorą tarczycę wink Co oznacza, że mam być pod opieką endokrynologa. Pominmy już fakt, że na nfz przysługuje mi jedna wizyta rocznie i właśnie zaklepałam wrzesień 2018. Ale przychodnia specjalistyczna co roku chce ode mnie kolejne skierowanie do endokrynologa od lekarza pierwszego kontaktu. Które to skierowanie internista wystawia mi na podstawie... karteczki od endokrynologa o konieczności leczenia. Więc raz w roku zajmuje kolejkę tylko po to, żeby dane z jednej karteczki przepisać na drugą.
Kolejna sprawa - ginekolog, do którego chodziłam w ciąży nie mógł wypisać mi skierowania do okulisty (badanie przed porodem) - dał mi karteczkę do lekarza pierwszego kontaktu, żeby to zrobił. Czyli kolejny raz zajęłam kolejkę po to, żeby poprzepisywać karteczki...
Jak system tak wygląda to ja się nie dziwię, że starsi ludzi, którzy przecież mają mnóstwo dolegliwości ciągle "chodzą po lekarzach".
Obserwuj wątek
    • nickbezznaczenia Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:07
      Ale po co to tłumaczyć?
      Ludzie narzekający na osoby starsze u lekarzy i tak Ci racji nie przyznają. Oni wiedzą na pewno,że chodzenie po lekarzach w pewnych wieku to po prostu taki sport.
      • moni_kaw Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:13
        Ostatnio u lekarza najbardziej niecierliwila się pani w okolicy 70tki ; jak grzecznie zapytałam czy spieszy się do pracy czy po dziecko do przedszkola dziwnie zamilkła.....;
        • nickbezznaczenia Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:15
          Nie mogła się niecierpliwić?
        • jem.gluten.i.cukier Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:17
          A niecierpliwiła się, bo...? czyżby lekarz się spóźnił godzinę? A może pozapisywano pacjentów co 5 minut i pani, która miala wejść do gabinetu o 12 przed 14 jeszcze siedziała w poczekalni?
          • moni_kaw Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:21
            Niecierpliwila się bo jej się spieszyło; nie nie mogła - co to niby da? Jakoś przyspieszy? I dlaczego reszta pacjentów ma niby znosić czyjeś fochy i sapanie, nawet zakładając że lekarz się spóźnil- czy to ich wina?
            • jem.gluten.i.cukier Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:56
              Sapanie należy znosić, bo nie jest zakazane. W dyskusje z panią można się nie wdawać.
              • moni_kaw Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:28
                Sapania nie należy znosić tak samo jak mlaskania przy jedzeniu czy wciskania się komuś na plecy w kolejce
                • triismegistos Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:36
                  Jak cię czytam to aż się zasapałam z wysiłku tongue_out
                • manala Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:50
                  Moja mama się bardzo niecierpliwi czekając na wizytę u lekarza dlatego bardzo nie lubię z nią chodzić. Ona a alzheimera i chyba czas jej inaczej upływa...ludzie oczywiście nie wiedzą bo na pierwszy rzut oka - ok, a ja się wstydzę...
        • rosapulchra-0 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:32
          moni_kaw napisał(a):

          > Ostatnio u lekarza najbardziej niecierliwila się pani w okolicy 70tki ; jak grz
          > ecznie zapytałam czy spieszy się do pracy czy po dziecko do przedszkola dziwnie
          > zamilkła.....;

          Może coś ją bolało? Wtedy człowiek rzadko jest cierpliwy. A twoje pytanie było, delikatnie mówiąc, bardzo niegrzeczne.
        • triismegistos Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:35
          Bo inne powody pośpiechu niż do pracy albo po dziecko sa niemożliwe...
          • aamarzena Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:49
            Możliwe będą dopiero, kiedy autorka posta osiagnie wiek emerytalny. Wtedy będzie, że to mamuśki z dziubdziusiami zajmuja miejsca w kolejkach z powodu katarku tongue_out
        • patka8080 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:06
          To można się spieszyć tylko po dzieciaka i do pracy? Nie znasz kobiety, nie znasz jej sytuacji priv a durne pytania zadajesz.
    • mamma_2012 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:13
      Pisałam już o tym. Jako psycholog przyjmowałam w przychodni, gdzie byli inni "zwykli" lekarze. Na jeden z pierwszych dużurów stawiła się starsza pani, która stwierdziła, że jest nowy lekarz to musi go sprawdzić. Zostałam zaakceptowana, więc oznajmiła, że będzie częściej przychodzićwink
      Pisałam tez o wizytach w przyszpitalnej poradni, gdzie spokolnie można byłoby wyeliminować moje spotkania z lekarzem (specjalista w wiodącej jednostce w kraju)
      • ongoing Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 23:59
        mamy rozumieć, że wątek należy już zamknąć?smile
    • aguar Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:16
      A ja się dziwię, że ktoś się temu dziwi. Znam po prostu takie osoby, mam je w najbliższym otoczeniu. I to są oczywiście osoby stosunkowo zdrowe i sprawniejsze ode mnie (ale o to akurat nietrudno), bo do tego "sportu" trzeba mieć zdrowie. Działa to na tej zasadzie, że to jest za darmo i się należy, dospać nie mogą, startowanie rano po numerki - jakie to ekscytujące, a w kolejce u lekarza poopowiadają o swoich dolegliwościach!
      • niu13 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:26
        Temat można załatwić przez wprowadzenie symbolicznej opłaty za wizytę internistyczną e trybie zwykłym. 10 zł za wizytę skutecznie przewietrzyłoby korytarze w polskich przychodniach. Tak zrobili Czesi i jest podobno lepiej
        • koronka2012 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:31
          Zgadzam się - ma to sens, ale... tylko przy jednoczesnym wprowadzeniu jakiegoś systemu, który ogarnie temat chorób przewlekłych (chodzi mi o wymuszone wizyty po skierowanie), proste kryterium dochodowe się tu nie sprawdzi, bo kto powiedział, że tylko bogatsi wizytują przychodnie w celach towarzyskich.

          I czemu ludzie mieliby płacić za konieczność pójścia po papierek (skierowanie), tylko dlatego że nie można go wystawić na przyszły rok, czy nawet pół roku, choć wiadomo że będzie potrzebna wizyta kontrolna. Popieram rezydentów, takimi sprawami powinna się zajmować administracja przychodni - ale znów - to wymaga zmian systemowych.
          Inaczej dobije to bogu ducha winnych zubożałych staruszkach, dla których 30 zł to budżet na tygodniową aprowizację.
      • moni_kaw Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:26
        Oczywiście ze występuje takie zjawisko w przyrodzie i jest stosunkowo powszechne niestety ; u mnie na dzielnicy przychodnia, rejestrują przez tel od 8 kiedy to otwierają przychodnie, kolejek raczej nie ma chyba że jakaś epidemia grypy, kto potrzebuje to się do internisty dostanie ; codziennie jadę do pracy po 7 i codziennie kolejka przy zamkniętych drzwiach!!!!! Które otworzą się o 8!!!!!! Przyjeżdżam do pracy, koło 9 dzwonie do przychodni, mam numerek kolo 14.30 bez problemu ; ale nie, lepiej w kolejce postać, z ludźmi pogadać
      • evolventa Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 23:08
        mam taką ciotkę, jak mi pokazała swoje wyniki, to oczywiście prawie wszystkie lepsze od moich (a jest 25 lat starsza), a chodzi często do lekarza, bo jak sama określiła: "w kolejce się zawsze z kimś ciekawym pogada, no i przed takim fajnym lekarzem jakiego mamy w przychodni zawsze miło się rozebrać"!!!!
    • leni6 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:30
      No cóż, ja mam w rodzinie ginekologa, którego zmora są takie emerytki. Przychodzi taka pani na wizytę (do ginekologa nie trzeba skierowania), lekarz stwierdza że wszystko ok i zaprasza na kontrolę za pół roku, emerytka zapisuje się na najbliższy dostępny termin (akurat nie są dlugie). Kilka takich emerytek wystarcza do zajęcia sporej liczby miejsc.
    • lauren6 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:35
      Źle skonstruowany system to jedno, życie towarzyskie w kolejkach do lekarza to drugie. Choć może faktycznie to też wina systemu, bo może gdyby były jakieś darmowe i ogólnodostępne domy seniora na osiedlu to starsi ludzie nie szukaliby kontaktu z drugim człowiekiem w przychodniach.
    • nangaparbat3 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:35
      Ręce opadają, jak się czyta odpowiedzi na Twój post.
      Ludzie wiedzą swoje, leniwi i zlośliwi, a nade wszystko zdrowi jak rybki staruszkowie mają rozrywkę, tworząc niepotrzebnie kolejki, żeby dokuczyć mlodszym, pracującym i majacym małe dzieci.
      • nickbezznaczenia Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:37
        I do ginekologa starsze panie namiętnie chodzą, bo można.

        Ręce opadają.
        • danaide Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:02
          Na szczęście nie wszystkie. Spotkałam raz w poczekalni starszą panią, która stwierdziła, że ona jest na wizycie u gina drugi raz w życiu, bo ona się nie puszcza.
      • moni_kaw Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:38
        Nikt nie pisał ani ze leniwi ani ze złośliwi ani ze zdrowi ; zjawisko zabijania wolnego czasu i uprawiania życia towarzyskiego w kolejkach do lekarza po prostu istnieje! Smutne czy nie tak po prostu jest
        • livia.kalina Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:50
          Ale skąd masz taką wiedzę? Śledzisz liczbę wizyt danej osoby u konkretnego specjalisty i korelujesz ją ze stanem zdrowia i wynikami jego badań?
          • araceli Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:56
            livia.kalina napisała:
            > Ale skąd masz taką wiedzę?

            Od pracowników POZ-tów.
            • livia.kalina Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:57
              Czyli dowód anegdotyczny? Chyba, że opracowanie naukowe.
              • araceli Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:59
                livia.kalina napisała:
                > Czyli dowód anegdotyczny? Chyba, że opracowanie naukowe.

                Tak - wszyscy w Polsce opowiadają tę samą 'anegdotę'.
                • livia.kalina Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:03
                  >Tak - wszyscy w Polsce opowiadają tę samą 'anegdotę'.
                  Żaden ze znanych mi lekarzy takich anegdot nie opowiada. Wszyscy znani mi seniorzy do lekarzy chodzą zbyt rzadko bo nie ma u specjalistów miejsc a na prywatne wizyty ich nie stać.
                  • nangaparbat3 Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:58
                    Moze to ci pracownicy, którzy uwazaja, że czlowieka na starość ma bolec, że ma nie byc sprawny, ma niedomagać, odpowiednio do wieku. Tak mowili mojej babci, ale ża sama byla lekarzem, nie dawala się zbyć, i koniec końcow znajdowali rade przynajmniej na część jej dolegliwości.
        • default Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:57
          E tam. To ze starsi ludzie nawiazuja rozmowy w poczekalni to nie znaczy ze przychodza tam jak do klubu dyskusyjnego. Pewnie sa tacy co lubia chodzic do lekarzy, ale to raczej mniejszosc, zwlaszcza w realich publicznej sluzby zdrowia. Znam za to kilka pan z mojej pracy, ktore pasjami chadzaja do wszelkich specjalistow, jakich maja w "pracowym" abonamencie. Plus na okraglo mozna je spotkac pod gabinetem internisty, ktory mamy na terenie firmy.
    • aagnes Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 20:36
      Pewnie czesc chodzi bo musi, odsyłana od specjalisty do internisty itd, ale znakomita wiekszosc naprawde lata bo nie ma nic innego do roboty. zjedza 1 tabletke jakiegos tam leku i nastepnego dnia juz rezerwuja wizyte zameldowac czy lek dziala, gluche na to, ze nalezy pobrac kilka dni czy tygodni zeby zauwazyc poprawe. plaga sa osoby rezerwujace drogocenne wizyty u specjalisow (np rzeczonego endokrynologa) w wielu miejscach, nie odwoluja blokując innym, dziwie sie ze nie istnieje jakis zintegrowany system, ktory wykluczalby ten prceder (to samo dotyczy rozlicznych zabiegów), mysle ze jakies kary finansowe skutecznie problem by rozwiązały - zapisales sie w 10 miejscach do urologa, nie odwolales - kara. no niestety system jest do bani, uslugi reglamentowane, trzeba jakos zaradzić.
      • morekac Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:39
        Już przynajmniej od 2 lat przy rezerwacji do specjalisty, trzeba dać / dosłać skierowanie od lekarza POZ.
        • aamarzena Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:46
          Zależy gdzie, często jest tak, że na dostarczenie jest jakiś czas, a w wielu przychodniach, jesli już kiedyś było się ich pacjentem wystarczy przynieść skierowanie w dniu wizyty. Przynajmniej u mnie w mieście.
          • morekac Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:07
            Nie wiem, jak długo czeka się u ciebie : wszędzie, gdzie zapisywałan się ja czy ktoś z rodziny -było 8 -10 dni na dostarczenie skierowania.
      • aamarzena Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:44
        W mojej przychodni często trafiam na taka panią, która faktycznie łazi dla rozrywki. Ale to jest jedna pani. Reszta czeka z chorymi dziećmi czy własnymi dolegliwościami, po receptę czy skierowanie. Dlatego wydaje mi się, że to chodzenie po lekarzach dla rozrywki to troche urban legend. Ze znajomych, też emerytów, nie znam nikogo takiego.
        Co do nieodwoływania wizyt to się niestety muszę zgodzić. Na wizyte czeka sie kilka miesięcy, a potem pusty korytarz, bo połowa zapisanych nie przychodzi. Ja zawsze, kiedy uda mi się dostać wcześniej do lekarza odwołuję wizytę późniejszą, by nie blokowac miejsca.
    • onnomatopeja Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:52
      Moja matka ma nieco ponad siedemdziesiąt lat, zdrowie takie, że pozazdrościć (dożyje zapewnie setki) , wyniki badań świetne, ale i tak średnio dwa razy w tygodniu jest u lekarza - oprócz tego korzysta z zabiegów, rehabilitacji, sanatoriów itp. I nigdy nie ma kłopotu, żeby się dostać do kolejki zapisowej. Ja pracuję, nie mam siły wstać o czwartej rano, żeby do tej kolejki się dostać. Potrzebuję pilnie rehabilitacji, ale nie ma szans - terminy pozajmowane przez panie i panów 70 plus.
      • ravny Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:51
        Może gdybyś z tą swoją matką rozmawiała jak z człowiekiem to by ci wystała w kolejce o 4 nad ranem termin.
    • araceli Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:53
      jem.gluten.i.cukier napisał(a):
      > dał mi karteczkę do lekarza pierwszego kontaktu,
      > żeby to zrobił. Czyli kolejny raz zajęłam kolejkę po to, żeby
      > poprzepisywać karteczki...

      Tylko widzisz - konieczność wypisywania skierowania do specjalisty przez lekarza pierwszego kontaktu została wymuszona właśnie przez "chodzenie po lekarzach" (specjalistach) przez osoby, które wcale tego nie potrzebowały. Ktoś pomyślał, w sumie całkiem słusznie, że tańsze jest rekreacyjne chodzenie do POZ niż do specjalistów.

      W samej kwestii radzę pogadać z pracownikami POZ-tów to Ci powiedzą jak to wygląda.
      • jem.gluten.i.cukier Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:01
        A jaki jest sens ponawiania skierowania do specjalisty, u którego leczę chorobę przewlekłą? I to ponawiania na podstawie karteczki od tegoż specjalisty, że nadal potrzebuję leczenie u niego?
        Dlaczego ginekolog nie może wypisać skierowania do innego specjalisty, jeśli uważa, że u danej pacjentki taka konsultacja jest konieczna?
    • a.va Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 21:55
      Nie wiem, jak starsi ludzie, ale ja w ciągu ostatniego roku miałam z 10 zupełnie niepotrzebnych wizyt, tak jak piszesz, po to, żeby lekarz przepisał coś z karteczki innego lekarza na swoją karteczkę. Szczytem wszystkiego była moja wizyta, na którą musiałam pójść tylko po to, żeby lekarz poprawił swoje wcześniejsze skierowanie, na którym napisał sratytaty zamiast srutututu. Znaczenia to nie miało kompletnie żadnego, ale ze sratytaty na skierowaniu nie mogłam być przyjęta w przychodni specjalistycznej, musiało być srutututu.
    • milamala Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 22:36
      Plus wizyty tylko zeby wypisac recepte na stale leki jakby tego nie mogla robic jakas dodatkowa osoba w rejestracji.
    • woman_in_love no i nawet jeśli, to co? byś zbankrutowała 16.10.17, 22:46
      płacąc 5 PLN / rok za to skierowanie? Nawet gdybyś musiała pójść na 50 wizyt przez rok, to by wyszło raptem 250 PLN. Jedna prywatna wizyta u specjalisty. Bankructwo murowane.

      A wielu towarzyskim kolejkowiczom by wyleczyła hipochondrię.
    • capa_negra Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 23:15
      jem.gluten.i.cukier napisał(a):

      > System jest tak skonstruopwany, żeby ludzie jak najwięcej "chodzili po lekarzac
      > h". Ja na przykład jak na prawdziwą ematkę przystało mam chorą tarczycę wink Co o
      > znacza, że mam być pod opieką endokrynologa. Pominmy już fakt, że na nfz przysł
      > uguje mi jedna wizyta rocznie i właśnie zaklepałam wrzesień 2018.

      Proszę cię pokaż mi ten przepis bo ja również jak na rasową e-matkę mam chorą tarczycę i w pierwszym miesiącu od otrzymania skierowania byłam 3x przyjęta, przez kolejne trzy miesiące wizyta co miesiąc, a teraz od roku 1 x na kwartał. Za każdym razem dostaję info od endokrynologa na mniej więcej jaki termin mam się zapisać np. połowa stycznia. Ze skierowaniem przyszłam raz i cały czas leczę się na NFZ. I tak od 2 lat
    • 89mumin Re: "Chodzenie po lekarzach" 16.10.17, 23:21
      Kiedyś mieszkałam na osiedlu zamieszkałym głównie przez emerytów i leczyłam się w przychodni na tym osiedlu położonej, co gorsza upodobałam sobie lekarkę, która traktowała każdego pacjenta z należytą powagą, co oznaczało, że na każdym pacjencie powstawał min. 10 minutowy poślizg, a komplet emerytów w poczekalni był zawsze, więc co najmniej godzina oczekiwania murowana. I też mnie szlag trafiał na samą myśl o pójściu do tej przychodni, a miałam wówczas zdiagnozowaną chorobę przewlekłą, co się wiązało z lataniem po recepty co 2-3 miesiące (czasem kończyło się na oszukiwaniu systemu i wpisywaniu maksymalnego dawkowania na recepcie, żebym wykupiła maksymalną ilość leku na raz i nie łaziła po te recepty co chwilę).

      Ale, perspektywa mi się zmieniła jak moja rodzicielka przekroczyła magiczną 60tkę i zaczęła podupadać na zdrowiu. Tak dosłownie, to zaczęła się sypać - kobieta, która przez całe 60 lat była zdrowa jak koń (poza jakimś jednym guzkiem i przeziębieniami) nagle zaczęła mieć problemy ze zdrowiem. No i zaczęło się latanie po lekarzach, bo jak to ona ma już usiąść w domu i płakać? Przecież przed nią jeszcze tyle życia, ona nie wytrzyma z tymi dolegliwościami itd. Fakt, że latała po luxmedach i innych, bo ma prywatną opiekę, no ale pewnie była tą uciążliwą staruszką co lata co chwilę do innego lekarza. W końcu wszczepili jej rozrusznik i znowu może żyć jak kiedyś (no prawie). Ale zmierzam do tego, że starość to jest trudny okres w życiu, więc miejcie trochę zrozumienia dla tych babć pod gabinetami, bo część z nich pewnie przychodzi tam dla towarzystwa, ale myślę, że większość jednak cierpi na "starość", której wyleczyć się nie da, a pogodzić się z nią nie tak łatwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka