domowapani
22.10.17, 09:28
Dotarło do mnie, że nie jestem związana emocjonalnie z żadnym przedmiotem, z żadną rzeczą.
Nie widzę sensu trzymania pamiątek. Żadnych. Ani ubranek dla dzieci, ani pierwszych bucikow, ani wazonika po cioci, ani talerzyka po babci, ani zasuszonego pierwszego kwiatka od męża, obrazków robionych przez dzieci itd.
Mój mąż jest moim przeciwieństwem. I ja tego nie rozumiem.
Nie rozumiem jak można mieć sentyment do 20letniego dzbanka coca coli, otrzymanego za punkty czy coś w ten deseń.
Ok, popłakałam się z żalu, że zgubiłam zegarek. Bo noszę go codziennie od 10 lat i jest dokładnie taki, jaki chciałam i chcę. Poprostu do mnie pasuje. I go używam. Ale już pierścionek zaręczynowy leży gdzieś w szufladzie i nie jestem nawet pewna, czy faktycznie tam jest.
Czy to o mnie źle świadczy? Że mi na niczym nie zależy?
Że jestem bez uczuć?
Mam ochotę wywalić te wszystkie idiotyczne pamiątki męża. Nie znoszę durnostojek i chomikowania.