kura17
04.12.17, 09:42
wlasnie mi sie trafilo - dobra wola + brak asertywnosci - klopoty, hehe
robimy w pracy spora konferencje w przyszlym roku, jestem jednym z glownych organizatorow. potrzebujemy zrobic plakat i stwierdzilismy, ze fajnie byloby uzyc zdjecie miasta zrobione przez kogos z naszej grupy. wyslalam wiec maila do calej grupy, proszac o fotki i obiecujac domowe ciasto temu, ktogo zdjecie skonczy na plakacie. i ok, moja wlasna decyzja, dobra wola ...
... kolega wygral, zaproponowalam wybor jednego ciasta z tych, ktore zawsze mi wychodza i zapytalam wczoraj mailem, czy przyniesienie go we wtorek jest ok, bo akurat podjade do pracy autem (normalnie jezdze rowerem) ...
... no i wlasnie dostalam odpowiedz, ze lepiej w piatek (no ok), na wspolna grupowa kawe w pracy ...niby w porzadku, ale te piatkowe kawy w pracy wygladaja tak - ktos sie zobowiazuje je przygotowac, na ogol spontanicznie. przychodzi ok 30 osob - jedno ciasto nie wystarczy, bede musiala upiec wiecej + organizujacy (czyli wyglada na to, ze ja, bo kolega pomocy nie zaoferowal, a na ten piatek nic zaplanowanego nie ma ... jeszcze ...) rowniez organizuje herbate i kawe (tzn przynosi i przygotowuje przed spotkaniem) i potem sprzata ... cala impreza trwa ok godzine (ludzie przychodza na troche, wychodza, przychodza nastepni) + te przygotowania - pewnie z pol godziny dodatkowe ... no i troche sie zezlilam w poniedzialek rano, bo tak szczerze to nie na to sie pisalam (a i czasu tyle nie mam, nie lubie w tych spotkaniach uczestniczyc dluzej niz 15 minut) ... jestem malostkowa? co sadzicie?