anette444
12.12.17, 08:46
Dla tych, którzy nie mają abonamentu GW:
Kraj
Sejm przepycha nową ustawę o dostępie do broni. "To wprowadzanie do cywilnego obrotu broni maszynowej"
Dominika Wantuch
12 grudnia 2017 | 06:00
4 ZDJĘCIA
BARTOSZ KRUPA/EAST NEWS / EAST NEWS
W tle rekonstrukcji rządu i wojny o sądy Sejm przepycha ustawę o dostępie do broni palnej. Dziś odbędzie się drugie czytanie projektu autorstwa posłanki PiS. - Będzie można przyjść np. na Marsz Niepodległości z pistoletem w kieszeni - grzmią posłowie opozycji.
Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy!
Kilka godzin zajęło posłom z komisji administracji i spraw wewnętrznych przepchnięcie nowej ustawy o dostępie do broni palnej wraz z poprawkami. Mimo że jest niezgodna z unijną dyrektywą i zakwestionowali ją prawnicy Biura Analiz Sejmowych.
– Wydawało się, że bunt, jaki wywołał niedawny projekt posłów Kukiz’15 liberalizujący dostęp do broni – znoszący badania psychologiczne i umożliwiający zdobycie broni nawet alkoholikom – spowodował, że zwolennicy broni odpuścili. Nic bardziej mylnego – alarmuje Paweł Kobyliński, poseł Nowoczesnej. Każdy będzie mógł mieć broń. Wystarczy, że zapisze się do stowarzyszenia strzeleckiego czy organizacji proobronnej.
Zabawy z bronią. Jak politycy Kukiz'15 wychwalali projekt ustawy o dostępie do broni, a teraz niektórzy zdają się go wypierać
Pro-life i pro-gun
Projekt ustawy przygotowała posłanka Anna Maria Siarkowska z PiS, miłośniczka broni palnej. Jesienią na Twitterze napisała: „Pro-life i pro-gun? To się nie wyklucza. To logiczna konsekwencja. Bronimy życia nie tylko przed narodzeniem, ale i po. Czasem z bronią w ręku”. Na argument, że to może doprowadzić np. do strzelanin w szkołach, jakie znamy z USA, odpowiedziała, że „rozwiązaniem jest uzbrojenie nauczycieli”. Wcześniej wielokrotnie podkreślała, że „broń to atrybut wolnego człowieka”.
Gdy Jarosław Zieliński, wiceszef MSWiA, ogłosił, że propozycje posłów Kukiz’15 nie mają szans na wejście w życie, Siarkowska przygotowała nowe: broń z magazynów wojskowych nie będzie przeznaczona do utylizacji, ale dla szkół mundurowych czy organizacji proobronnych. Pozwolenia na broń – tak jak dotychczas – będzie wydawać policja, ale... pytania do egzaminu będą wcześniej publikowane.
Broń maszynowa w cywilnym obrocie
O broń automatyczną, czyli szczególnie niebezpieczną, z której można strzelać seriami i dzisiaj w zasadzie niedostępną, będą się mogły starać stowarzyszenia strzeleckie i proobronne, które mają porozumienie z Ministerstwem Obrony Narodowej i Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. A także przedsiębiorcy z koncesją na ochronę osób i mienia czy organizatorzy kursów dla pracowników ochrony.
Wobec takiej liberalizacji wątpliwości miał nawet Bartosz Józwiak z Kukiz’15, autor poprzedniej, kontrowersyjnej nowelizacji: – Nie wiem, czy państwo zdają sobie sprawę, że wprowadzają do cywilnego obrotu broń maszynową. To próba obejścia dyrektywy unijnej, na co wskazuje Biuro Analiz Sejmowych – mówił podczas posiedzenia komisji.
Ustawy nie konsultowano z policją
To nie wszystko. Pozwolenie na broń będzie można dostać po roku członkostwa w stowarzyszeniu albo organizacji proobronnej.
– Te przepisy są absurdalne! – mówi gen. Roman Polko, były dowódca GROM. Będą powstawać fikcyjne stowarzyszenia, które będą dawać certyfikaty, ale niekoniecznie praktyczną wiedzę. Oburza zapis dotyczący porozumień np. z MON, bo broń będzie rozdawana według klucza partyjnego.
j
Ustawa nie została skonsultowana z policją ani ekspertami. Dzisiaj podczas posiedzenia Sejmu odbędzie się jej drugie czytanie.