mamablue
19.01.18, 12:47
Zakładam ten wątek mocno wstrząśnięta wątkiem shellerki i jej całkowitym brakiem poczucia własnej wartości. I koniecznością przejrzenia się w cudzych oczach.
Jesteśmy matkami i córkami jednocześnie, nasze postrzeganie siebie samych może pomóc albo zaszkodzić naszym dzieciom. Podobnie jak stosunek naszych matek do siebie wpłynął na nas.
Moja mama jest obiektywnie piękną kobietą, jednak nigdy w to nie wierzyła. Zawsze była niezadowolona ze swojego wyglądu, calkiem jak shell. Łatwo się domyślić, że zaufania do własnego wyglądu nie wyssałam z mlekiem matki i dużo czasu zajęło mi uwierzenie, że wyglądam ok.
Shell, idź na terapię, bo robisz krzywdę swojej córce, jeśli ją masz (nie pamiętam). Dodajesz jej do pokonania życiową przeszkodę, wydumaną i całkiem niepotrzebną.
A wy? Jak postrzegały siebie wasze matki, a jak było naprawdę? I na ile to na was wpłynęło?