damajah
16.02.18, 11:01
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23031536,3-latek-wpadl-w-szal-podczas-lotu-jego-krzyk-trwal-nieprzerwanie.html#Z_Czolka3Img
Nie widzę żeby już ktoś o tym pisał a po obejrzeniu filmiku wszystkie włoski na ciele mi się podniosły. Nie wiem jak bym to zniosła jako pasażer, jako matka nie wyobrażam sobie totalnie. Fatalnie znoszę takie wrzaski nawet u własnych dzieci i tylko fakt że je kocham sprawia że nie dostają po prostu po tyłku solidnie. Mówię o takich wściekłych wrzaskach histerycznych - nie o płaczu z nieszczęścia jakiegoś (u moich dzieci różnicę widać bardzo i wrzaski i histerię jestem w stanie uciszyć w kilka minut - bez użycia przemocy, mamy to wypracowane)
Z drugiej strony nie wiem jak dziecko miało siłę i mogło tyle godzin się tak drzeć, możliwe że to nie było standardowe zachowanie tylko jakaś choroba? Zaburzenia? Tylko że jeśli dziecko chore to mama przecież wiedziała i nie przygotowała się w żaden sposób na podróż? Bo ja na serio wiedząc że może to tak wyglądać zastanowiłabym się nad podaniem środków uspokajających ten raz w tym wyjątkowym przypadku.
Jeśli to było nagłe i niespodziewane a dziecko zdrowe to mama reagowała słabo, zwyczajnie nie dawała sobie rady ze swoim dzieckiem. Rozumiem chwilę płaczu, nawet histerii - ale 8h takich wrzasków, skakania po fotelach, pisków - coś by mnie trafiło, nie wiem czy potrafiłabym zachować spokój.
Co myślicie?