e-ness
28.02.18, 21:27
Wpadłam dziś do B na szybkie zakupy.
zgarnelam ci potrzeba i ustawiam się w jedynej kolejce do kasy.
Informuje pana który stoi w niej ostatni, ze będę zanim ale stanę sobie z boku ( nie znoszę jak ludzie sapią mi w plecy)
Stojąc z boczku widzę Przed panem 6, może 8 osób w tym pani w ciąży, zaawansowanej, brzuch pod nos i już mam informować kasjerkę i resztę klientów o jej istnieniu, (myśląc sobie ze taka biedna , a ze ludzie to cwoki, a ze może się wstydzi ) jakbym oczom ukazuje się czteropak piwa, dzielnie trzymany w jej ręku
Zdębiałam, zamroczyło mnie i mowę odjęło.
Pani doczekała się swojej kolejki bez mojej interwencji , a mi nasunęły pytania czy
1. Pani rzeczywiście nie została zauważona
2. Pani została zauważona ale ludziska maja w doopie jakaś kobietę w ciąży
3. Pani została zauważona ale jej zakupy również i ludziska doszło do wniosku, ze skoro przytargała siebie i brzuch przy - 10 st sklepu tylko po piwo to uprzywilejowanie jej nie dotyczy ?
Przyznsm ze jestem z frakcji 3 , bo nie znalazłam racjonalnego wytłumaczenia dla jej zakupu, choc z drugiej strony czuje małe wyrzuty sumienia bo z góry ja oceniłam i nie pomogłam , choc doskonale wiem z autopsji ze lekko jej nie było nawet bez tego czteropaku.