Dodaj do ulubionych

trudny wątek - sąsiedzi

02.03.18, 09:29
Mieszkanie za ściana. Wynajmuje para z dziećmi. 2-ka.
Jedno .. około 2,5 roku, drugie malutkie.

I wiadomo,jak to w nowym budownictwie: ściany cienkie, podłogi wszystko przenoszą. Słyszysz oddech sąsiada jakby stał za Tobą.

I tak dzień w dzień... W tym mieszkaniu: galop dziecka, a potem płacz. I potem wrzask matki, że w dupę da (cytat, bo usłyszałam przed chwilką),albo coś w tym stylu.

Jeszcze late, gdy mieliśmy ona otwarte te krzyki słyszała też i sąsiadka z drugiej klaki. To matka dzieciom zamknęła okna. Tak "załatwiła" sprawę".

Powiecie: idź do OPS. Poszłam. A i owszem. Bo ciągły płac dziecka od 7 rano do 21, czasem 22 jest niepokojący. Panie przyszły. Wiecie co stwierdziły? Że mieszkanie czyste, że dzieci zadbane. I już. A. No i że dziewczyna sama i sobie pewnie nie radzi.
Bywa. Setki takich. Jedne się podźwigają, inne wpadają w deprechę.

Dzieciaki potrafią wyć o 23. Więc któregoś dnia grzecznie zapukałam, że już 23, że nie możemy spać. Usłyszałam, że jedno chore, drugiemu się ząbki wyżynają.
Ale to trwa co najmniej od lata. To "wyżynanie ząbków" i "choroba".

Jakieś wariactwo.
Wiem, że ona wrzeszczy a te dzieci, słyszę to, to dziecko (przynajmniej jedno prawie cały czas płacze). Ja już osobiście dostaję nerwicy i jak ich nei ma - uspokajam się i odpoczywam. Tyle, że ja moge iśc na spacer i odpocząć.A te dzieci???

Co robić? Bo martwię się o te dzieci.
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:39
      Zapukaj i zapytaj czy mozsz wziac dzieci na spacer zeby kobieta troche odpoczela i sie uspokoila. A moze jakiejs innej pomocy potrzebuje?...
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:42
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > Zapukaj i zapytaj czy mozsz wziac dzieci na spacer zeby kobieta troche odpoczel
        > a i sie uspokoila. A moze jakiejs innej pomocy potrzebuje?...

        he he he no dobre, dobre! bravo!

        Xsioonc
    • leni6 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:41
      Może i ciągły płacz jest niepokojący, ale pomysł by iść do sąsiadów mających niemowlaka z pretensjami że płacze tak niedorzeczny że twojej oceny nie da się potraktować poważnie.
    • bei Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:42
      Może nagraj jak wrzeszczy, będziesz miała dowód, ze czysto to nie jest warunek całego zadbania o potrzeby dzieci.
      Nagraj i zgłoś jeszcze raz.
    • 1matka-polka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:49
      Jeśli trafiły jej się dwa takie wyjce, jak ja miałam jedno, to nie zazdroszczę sytuacji.
    • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:50
      madziulec napisała:

      > Powiecie: idź do OPS. Poszłam. A i owszem. Bo ciągły płac dziecka od 7 rano do
      > 21, czasem 22 jest niepokojący. Panie przyszły. Wiecie co stwierdziły? Że miesz
      > kanie czyste, że dzieci zadbane. I już. A. No i że dziewczyna sama i sobie pewn
      > ie nie radzi.

      My akurat byśmy nie powiedzieli, bo wiemy dobrze, że tylko naiwniaki ciężkie wierzą w cudowną moc wszelakich instytucji i urzędów.

      I kto jak kto, ale akurat Ty to powinnaś mieć jakiś drobny dystans do organów państwa, czy nie?

      Xsioonc
    • bei Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:51
      Księży synu, to niesmaczne, tym bardziej, ze M nie mieszka w kamienicy (napisała o cienkich ścianach).
    • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 09:53
      I wiadomo,jak to w nowym budownictwie: ściany cienkie, podłogi wszystko przenos
      > zą. Słyszysz oddech sąsiada jakby stał za Tobą.


      W takiej sytuacji naprawdę jedyną sensowną poradą jest wykpiwane tu wielokrotnie "wyprowadź się". Nie, niekoniecznie do lasu na odludzie, ale do budynku mającego jakieś rozsądne parametry izolacji akustycznej. Inaczej naprawdę można zwariować i nie dziwię się, że jesteś poirytowana. Ale właściwie czego oczekujesz? No ok, grożenie przez matkę dziecku, że "w dupę da" nie powinno mieć miejsca. Ale oczekiwanie, że nie będzie słychać "galopu dziecka" czy "płaczu" w sytuacji, gdy "słyszysz oddech sąsiada" jest nierealne po prostu.

      Panie przyszły. Wiecie co stwierdziły? Że miesz
      > kanie czyste, że dzieci zadbane. I już.


      No ale ciebie to dziwi czy oburza? Sama piszesz, że słyszysz _wszystko_, co się w tym mieszkaniu dzieje, więc zapewne jesteś bardziej znerwicowana niż ktoś, kto słyszałby dopiero faktyczne awantury. To, że dziecko się rozpłacze, przebiegnie przez mieszkanie (tak, nawet mimo zakazu to się zdarza, jeśli dzieci więcej, to się zdarza częściej...), matka czasem krzyknie, budowla z klocków runie na podłogę itd. to nie są jeszcze objawy znęcania się nad dziećmi, a nawet tego, że matka sobie "nie radzi".
      Ciesz się, że radia/tv nie mają włączonego 24/7, bo to jest dopiero masakra dla pragnących ciszy sąsiadów w takich kiepskich budynkach...
      • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:56
        Nie pytam o wyprowadzkę.
        Nie twierdzę,że mi tojakoś przeszkadza.

        Bardziej mnei to niepokoi. Ten wieczny płacz...
        • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:03
          Wieczny - w sensie ryczą non stop, czy po prostu słyszysz to codziennie? Twoje dziecko nigdy nie płakało? Niektóre dzieci po prostu takie są, ja współczuję ich rodzicom, bo sama nie wiem, ile bym czegoś takiego zniosła. Moje na szczęście nie wyły, wczesne dzieciństwo spędziły dość cicho, ale gdyby mi dziecko ryczało tak, że nie mogłabm uspokoić (bo chore, bo zęby, bo cokolwiek), a na to sąsiadka nadeszła z pretensjami, to nie byłabym zapewne specjalnie szczęśliwa i spokojna. Jeśli cię niepokoją jakieś konkretne rzeczy (typu wydaje ci się, że matka faktycznie te dzieci bije czy coś takiego), to możesz zgłaszać to do skutku na policję/do mopsu - ale skoro juz byli i uznali, że "dzieci zadbane, wszystko w normie", to najprawdopodobniej tak właśnie jest, bo gdyby coś było nie tak, to instytucje nie mają oporów przed produkcją stosownych papierów i podnoszenia sobie wydajności.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:09
            Słyszę codziennie. Od mniej więcej 7 rano. Do 22-23.
            I tak, moje dziecko płakało. Tak jak płacze dziecko z drugiej strony. Ale tamto płacze czasem. Mimo podobnego wieku. I tamten płacz nei jest niepokojący. I nie ma wrzasku matki na dziecko, że przyleje.

            Zastanawiam się co oznacza "dzieci zadbane". I ilu sprawców przemocy domowej chodzi w krawatach i garniturach.... Ale to tak niezależnie od tematu
            • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:46
              No wiesz, zgłaszać zawsze można - koniec końców najwyżej zaliczą nadmiarową wizytę opieki społ./policji, wyjaśnią, że wszystko dobrze i tyle. Ale jeśli wg ich definicji dziecko jest "zadbane", to nie ma co liczyć na zmianę sytuacji, bo z jakiej niby przyczyny? Więc nie wiem, czy to ma sens w tym przypadku - bo na pewno nie nastroi sąsiadki pozytywnie i raczej wówczas nie ma co liczyć, że się przełamie i poprosi o pomoc, jeśli faktycznie jej potrzebuje.
        • 3-mamuska Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:33
          madziulec napisała:

          > Nie pytam o wyprowadzkę.
          > Nie twierdzę,że mi tojakoś przeszkadza.
          >
          > Bardziej mnei to niepokoi. Ten wieczny płacz...
          >


          2.5 latek któremu właśnie urodziło sie rodzenstwo zbiegają mama, bunt 2-latka i wymuszanie płaczem.
          Szok ze ktoś tego nie wie.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:35
            Nie wiem.

            Mam jedno dziecko.
            Jestem jedynaczką.
          • taki-sobie-nick Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 00:29

            >
            >
            > 2.5 latek któremu właśnie urodziło sie rodzenstwo zbiegają mama, bunt 2-latka
            > i wymuszanie płaczem.

            Jak mu się zbiega mama?


            > Szok ze ktoś tego nie wie.

            To przecież takie oczywiste tongue_out. Co do języka polskiego,szok co pięć minut automatycznie przestaje być szokiem.
          • husmus Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 10:21
            3-mamuska napisała:

            > madziulec napisała:
            >
            > > Nie pytam o wyprowadzkę.
            > > Nie twierdzę,że mi tojakoś przeszkadza.
            > >
            > > Bardziej mnei to niepokoi. Ten wieczny płacz...
            > >
            >
            >
            > 2.5 latek któremu właśnie urodziło sie rodzenstwo zbiegają mama, bunt 2-latka
            > i wymuszanie płaczem.
            > Szok ze ktoś tego nie wie.

            Skąd ta pewność?
            Szok, że nie pomyślałaś, ze może jednak dziecku dzieje się krzywda. Zupełna znieczulica, a PO fakcie - sąsiedzi zdziwieni przed kamerami, niczego nie słyszeli, niczego nie widzieli.
    • lady-z-gaga Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 10:06
      W jednym miejscu piszesz, że mieszkanie wynajmuje para, w innym - że dziewczyna sama i sobie nie radzi. To w końcu jest tam jakiś ojciec, czy nie?
      • majaa Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 10:56
        Może tylko bywawink
        • lady-z-gaga Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 12:15
          Pytam dlatego, że gdyby dziewczyna była samotną matką,to mogłaby mieć nerwicę, depresję i nikt by tego nie zauważył.
          • zuleyka.z.talgaru Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 15:12
            Wiesz, jakby nie była samotną matką to też może mieć nerwicę i depresję...naprawdę to nie zależy od stanu cywilnego.
            • lady-z-gaga Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 18:51
              Pracujesz gdzieś? tam tez czytasz tylko pół zdania i do tego się odnosisz?
    • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 10:52
      Zgłaszaj dalej, że grzyby bicia, że po tym slychac uderzenie/płacz dziecka. Przemoc wobec dzieci mozesz tez zgłosić policji.

      Pozostaje wyciszenie mieszkania, albo przeprowadzka.
      • sanrio Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:02
        oszalałaś? Na jakiej podstawie? Dzieci płaczą, jak mama młoda i rzeczywiście 3/4 dnia sama to ja się jej trochę nie dziwię, że nerwy puszczają.
        madziulcowi nie żal dzieci, tylko ma serdecznie dość tego, że je słyszy i wcale się nie dziwię.
        Bardzo patowa sytuacja, ale zgłaszanie przemocy na podstawie swoich urojeń to jest naprawdę wyższa szkoła okrucieństwa.
        • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:02
          No dokładnie.
        • same-old_mona Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:08
          Po trupach do celu, fuj uncertain
          • majaa Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:12
            Dokładnie. Obrzydliwe.
        • fifiriffi Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:44
          sanrio napisała:

          > oszalałaś? Na jakiej podstawie? Dzieci płaczą, jak mama młoda i rzeczywiście 3/
          > 4 dnia sama to ja się jej trochę nie dziwię, że nerwy puszczają.
          > madziulcowi nie żal dzieci, tylko ma serdecznie dość tego, że je słyszy i wcale
          > się nie dziwię.


          NIE noe coś ty...ematka chodzi do pracy, po pracy ogarnia swoje dzieci i jeszcze idzie pomóc obcej sąsiadce odciązyć ją w obowiązkach domowych, a potem wraca do domu, sprzątnie, ugotuje obiad na jutro i poczyta bajki swojemu dziecku.

          Przeciez kobieta nie może być zirytowana...
          że krzyknęła że da w dupę... no i co z tego?!

          >
        • milamala Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 02:18
          sanrio napisała:

          " Dzieci płaczą, jak mama młoda i rzeczywiście 3/
          > 4 dnia sama to ja się jej trochę nie dziwię, że nerwy puszczają.
          > madziulcowi nie żal dzieci, tylko ma serdecznie dość tego, że je słyszy i wcale
          > się nie dziwię.
          > Bardzo patowa sytuacja, ale zgłaszanie przemocy na podstawie swoich urojeń to j
          > est naprawdę wyższa szkoła okrucieństwa"

          Zgadzam sie, sama jestem ofiara przemocy w dziecinstwie i jestem bardzo na przemoc wyczulona. W postawie watkodawczyni nie widze wspolczucia i troski o dzieci tylko o wlasny swiety spokoj (co zreszta jest zrozumiale).
          Jesli sie myle, to watkodawczyni najlepiej zrobi jak pomoze dziewczynie. Wezmie jedno na spacer, do parku, na plac zabaw. I najpewniej "przemoc" sie skonczy.
          Inna rzecz, ze jesli te dzieci rzeczywiscie w jakis mniej normalny sposob placza to matka powinna szukac pomocy. Ale jeszcze inna inszoscia jest, ze takowej pomocy raczej nie dostanie.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:58
            Wziąć cudze dziecko na spacer przy własnym dziecku, kóre chwilowo nie wychodzi z domu, bo ma ciężkie napady deprechy.
            Chętnie.
            Ja mam ochotę iść na piechotę do Paryża. Po mleko.
            Wezmę przy okazji to dziecko sąsiadki. Mające jakieś 2,5 roku. Ona niech zajmie się moim.
            • milamala Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:49
              Madziulec, rozumie, ze nie masz ochoty sluchac wycia cudzego dziecka , to zupelnie normalne, ale nie okrywaj tego otoczka, ze o te dzieci sie martwisz, ze dzieje im sie krzywda. Bo sama wiesz, ze to nie prawda.
              Nie ma w tym nic bardzo zlego, Wiekszosc ludzi cudze dzieci nie interesuja, tak jestesmy zbudowani biologicznie, ze interesuja nas glownie te nasze.
              Postaw na wyciszenie mieszkania i nie utrudniaj juz zycia swojej sasiadce nasylajac nie wiadomo kogo, ktorej zapewne jest jeszcze bardziej ciezko niz tobie.
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:47
                Wyciszenie własnego mieszkania spowoduje, że dźwięki "moje" nei dostaną się do mieszkan okolicznych.
                Dźwięki z mieszkań okolicznych nadal będa się przedostawac do mojego mieszkania.
                Wystarczy znać podstawy fizyki.....
                • daisy Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 18:23
                  Nie, wcale nie. Wyciszyliśmy ścianę od sąsiadów, nałożyli jakieś wojłoki, a na to dostawiona ścianka, nic niezwykłego - i tak jak wcześniej słyszeliśmy, jak sąsiad sobie myje zęby w łazience, tak teraz nie słychać NIC.
        • wielki_uscisk Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 23:12
          sanrio:

          > madziulcowi nie żal dzieci, tylko ma serdecznie
          > dość tego, że je słyszy i wcale się nie dziwię.

          No chyba jednak niepokoi się o dzieci, co też napisała.


          > zgłaszanie przemocy na podstawie swoich urojeń
          > to jest naprawdę wyższa szkoła okrucieństwa.

          Sugerujesz, że autorka ma omamy słuchowe, czy może fakt, że reagowanie osoby majaczącej na owe majaki to jest sadyzm?
          W obu przypadkach absurd.

          Posądzanie o sadyzm na podstawie irracjonalnego rozumowania to już... wyższa szkoła nazistowskiego szydełkowania - ale całe szczęście, że słonie nie dają się tatuować na przedramieniu i oddychać mogą przez słomkę (stosując adekwatną metodę irracjonalnego wnioskowania/nominowania).

          Przypis prawny: Naród Polski zawsze kocha(ł) słonie, niezależnie of stopnia okaleczenia którejkolwiek z dziewięciu ich kończyn - i nikt tego faktu w niniejszym poscie przedświątecznym nie podważa.
      • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:02
        Ale ona o uderzeniach i po tym płaczu dziecka nic nie pisze. Więc co? Ma kłamać?
        • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:34
          Pisze o groźbach dania w dupę i płaczu, to jest ok? Jak przejdzie od słów do czynów (jeżeli już nie przeszła) dalej ok? A pózniej sąsiedzi się tłumaczą „no było slychac jakiś płacz, ale każde dziecko płacze”.
          Zgłaszałam, zgłaszam i jak trzeba będę dalej zgłaszać. Tak, nasłałam służby na Bogu ducha winną sąsiadkę, która za to podziękowała, do tej pory utrzymujemy kontakt, a nie mieszkamy w tamtym miejscu. uncertain
          • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:47
            Podziękowała, bo?
          • ina_nova Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 12:32
            A jak na ten przykład sąsiadka wrzeszczy na męża "jeśli nie wrócisz przed 22, to cię zabiję" jest ok? A jak przejdzie od słów do czynów....? Dzwonić już na policję?
          • majaa Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 12:43
            Rozumiem czujność i generalnie popieram, ale wszystko z umiarem... nie można donosić na ludzi przy każdym sąsiedzkim krzyku, no litości. W nerwach mówi się niekiedy różne rzeczy, co nie oznacza, że faktycznie ma się w planach katrupić każdego, jak leci. Ludzie czasem się kłócą, dzieci płaczą... to nie musi od razu świadczyć o patologii i przemocy.
          • majenkir Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 00:26
            berdebul napisała:
            > Jak przejdzie od słów do czynów (jeżeli już nie przeszła) dalej ok?


            A gdyby tu było przedszkole w przyszłosci... i wasz synek mały przechodził... w przyszłosci...
            big_grinbig_grinbig_grin
            Spokojnie, wiesz ile razy moich straszylam "pasem"? A oni nawet nie wiedzieli co to jest wink.
      • heca7 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:35
        Namawiasz ją do oszustwa? Gdzie napisała, że sąsiadka bije dzieci?!
        • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 13:35
          Namawiam do reagowania, jeżeli niepokoją nas odgłosy od sąsiadów. Wiele dzieci miałoby szanse żyć, gdyby ktoś zza ściany nie udawał głuchego.
          • majaa Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 14:47
            No to Madziulec zareagowała. Nie rozumiem tylko, dlaczego jest taka zniesmaczona, że kontrola nie wykazała patologii i przemocy. To chyba dobrze, nieprawdaż? A ona nadal drąży, jakby liczyła na to, że te dzieci jednak matce zabiorą i ona będzie miała wreszcie spokój. No niestety, tak to wygląda.
            • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 14:53
              Wygląda to tak, że przylazła na forum szukać rady jak skuteczniej dowalić rodzinie z małymi dziećmi: żeby zmusić ich do przeprowadzki, albo by slużby odebrały im hałasujace dzieci.

              Wyjatkowo krzywa akcja ze strony osoby, która bardzo dobrze wie co to znaczy być persona non grata we własnym domu.
            • fifiriffi Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:48
              majaa napisała:

              > No to Madziulec zareagowała. Nie rozumiem tylko, dlaczego jest taka zniesmaczon
              > a, że kontrola nie wykazała patologii i przemocy. To chyba dobrze, nieprawdaż?
              > A ona nadal drąży, jakby liczyła na to, że te dzieci jednak matce zabiorą i ona
              > będzie miała wreszcie spokój. No niestety, tak to wygląda.

              no właśnie dlatego nadal drązy.
              Bo jej za głośno i myślała, że jak podklabluje to sie okaze że patole i policja dzieci zabierze i bedzie świety spokój.
              A tu zonk
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 18:52
                Nie. Błąd.

                Kompletny błąd w rozumowaniu.
                Nie kabluję. Gdy dzieciak wył dniami (nocami też) pierwsze miesiące - generalnie miałam to gdzieś.
                Następne miesiące także.
                Po czym 2 sąsiadki zapytały czy wszystko w porządku u tamtej pani, czy ja znam. A ja nie,nei znam. Bo ona wynajmuje. Po prostu. A zapytała sąsiadka pietro niżej i sąsiadka klatkę obok.
                I owszem, możecie tu pisac, że jestem wścibska, że chcę kablowac. Przy czym akurat pozostałe sąsiadki równiez się niepokoją o te dzieci.
                • klamkas Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 20:48
                  A jakby była właścicielką, a nie wynajmowała, to coś by to zmieniło w kwestii znajomości?
                  • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:10
                    Zmieniłoby. Właściciele znaja sie, bo mieszkaja od poczatku.
                    Prawie wszyscy. Niewielu się zmieniło
                • majaa Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 10:48
                  A dlaczego sąsiadki same tam nie poszły i nie zapytały ją zamiast Ciebie? Żadna też nie czuła się w obowiązku, żeby donosić na tę kobietę. Ok, poczułaś misję, to mogę jeszcze zrozumieć, ale kontrola była, niczego niepokojącego nie stwierdziła, a Ty nadal masz problem i tego już nie rozumiem.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:04
            Nie mam zamiaru donosić i nie miałabym zamiaru nigdzie iśc po 1 dniu płaczu dziecka.
            Jesli dzieci płacza tydzień, drugi to zaczyna to być niepokojące.
            Jesli dziecko płacze dzień od świtu do nocy - jest to niepokojące.
            • mama_i_zona Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:26
              Syn znajomej tak płacze. Wyje z byle powodu, jest to jego formą wymuszania. Gdy był malutki to płakał jak zmieniali mu pieluszkę, jak go myli, jak był głodny, jak go ubierali czy rozbierali albo gdy chciał na ręce. Teraz płacze bo jedzenie mu nie pasuje, bo chce zabawkę, bo... każdy powód jest dobry. Koleżanka stwierdziła, że go przetrzyma.
              • a1ma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:19
                Koleżanka jest głupia i okrutna.
              • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:26
                Durna baba.
              • 3-mamuska Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 01:44
                mama_i_zona napisała:

                > Syn znajomej tak płacze. Wyje z byle powodu, jest to jego formą wymuszania. Gdy
                > był malutki to płakał jak zmieniali mu pieluszkę, jak go myli, jak był głodny,
                > jak go ubierali czy rozbierali albo gdy chciał na ręce. Teraz płacze bo jedzen
                > ie mu nie pasuje, bo chce zabawkę, bo... każdy powód jest dobry. Koleżanka stwi
                > erdziła, że go przetrzyma.
                >

                Jezu miałam to samo z córką.
                Jak zaczęła wyć gdy miała 5 dni to sytuacja poprawiła sie troszkę gdy zaczęła raczkować. 6 miesięcy i 3 tygodnie.
                Teraz ma 14.5 roku charakterek ma oj ma. A spała 6razy w ciagu dnia po 15 minut. A nocy od 1-2 w nocy u mnie na rękach i nie wolno było zminic pozycji ,6 miesięcy wycięte z życia.
                Mądra fajna dziewczyna ,ale czasem mam ochotę ja udusić😝
                Kochane dziecko.
    • karen_ann Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:12
      Cześć Madziulec,
      Off top wiem. Czytałam wczoraj wywiad z tobą. Naprawdę jesteś bardzo dzielną babką mimo ze wcześniej w wielu sprawach się z tobą nie zgadzałam.
      Podziwiam tez twoją mamę. Jedną starszą panią z która nie potrafilo sobie dać rady tłumy urzędników. Inni na kolanach i ich to nie dotyczy, zawsze bierni potulni.
      Wiem ze nigdy tu wsparcia wsrod matek nie znalazlaś.
      Jakbyś potrzebowała chocby podlać te kwiatki na cmentarzu to pisz do mnie. Jakby co mogę pogadać. Trzymaj się.
      • memphis90 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 15:54
        Daj linka smile
        • karen_ann Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:44
          wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/magda-brzeska-prokuratura-i-politycy-tancza-nad-grobem-mojej-mamy-jak-to-znosze/dxjkszm
          • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:23
            Bardzo poruszający wywiad. Tak jak się nie zgadzam z Madziulec na forum, tak jej kibicuję, żeby doszła sprawiedliwości.
    • loola_kr Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:14
      dziecko mojej koleżanki płakało prawie cały czas do ok. roku. Sąsiedzi przychodzili, pytali czy nie pomóc, czy coś się nie dzieje. Przestało jak zaczęło chodzić.
    • volta2 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:28
      to taki dowcipasek a propos czego?...

      że też ciebie ktoś kiedyś nie wyczyścił? w realu. na forum też by się przydało ale gdzie byś się wtedy przeniósł i komu krzywdę zrobił to nie wiem...
    • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 11:48
      Czytał i celowo to napisał.
      Sorry, trzeba mieć empatię krewetki by nasyłać na samotną matkę służby, bo dzieci biegają po mieszkaniu. Gardzę osobami, które dla własnego świętego spokoju zafundowałyby malutkim dzieciom traumę w postaci odebrania matce do domu dziecka. To jest dopiero podłe i nieludzkie.
      • 1matka-polka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 12:08
        "Mieszkanie za ściana. Wynajmuje para z dziećmi. 2-ka.", "No i że dziewczyna sama i sobie pewnie nie radzi"
        • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:59
          Dziewczyna siedzi sama całymi dniami.
          Ma męża.
          I 2 dzieci.

          Przepraszam za niefortunne sformułowanie.
          • dziennik-niecodziennik Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:53
            To co sie dziewczynie dziwisz ze szału dostaje...
      • jasnoklarowna Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 12:30
        Trzeba mieć empatię kryla żeby zażartować jak Xionc w sytuacji mamy madziulca.
        Zawsze w wypadkach przemocy są rozkminy gdzie byli sąsiedzi. Na szwagra też sąsiedzi policję hasłami jak miała jego córka trudny okres i zamiast usypiać całtmi wieczorami krzyczała, waliła w ścianę i inne rzeczy. Juz do szkoły chodziła wtedy.Jakoś nic się nie stało i żalu do sąsiadów nie mieli. Policji wyjaśnili rodzaj zaburzenia córki i po sprawie.
        A żart poniżej pasa, czy się madziulca lubi czy nie.
      • claudel6 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 12:54
        normalna jesteś? nikt nie odbiera dzieci na podstawie jednego zgłoszenia, to są cale korowody, a przede wszystkim rozprawa sądowa. reagować w takich przypadkach to obowiązek.
        • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 14:48
          Normalniejsza od ciebie. A może po prostu pamiętam jak to jest mieć małe dziecko, które dużo biega i się przewraca. Trzeba być wyjątkowo podłą osobą by nasyłać opiekę społeczną na matkę z małymi dziećmi, bo pańci się nie podoba, że hałasują za ścianą. W stosunku do matki niemowlaka sobie pozwala, ale gdyby faktycznie była świadkiem przemocy pewnie pierwsza uciekłaby zamiast udzielić pomocy ofiarom. Ten typ ludzi tak ma.
          • memphis90 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 15:59
            Trzeba być wyjątkowo podłą osobą, żeby nie reagować, kiedy dzieci płaczą dzień w dzień do 22-23. Zawiadamiając służby dajesz szansę dzieciom z trudnych środowisk, nawet kosztem jednej czy dwóch kontroli w rodzinach ponadstandardowych oryczusów, którym z tego powodu krzywda żadna się nie stanie. A może taka mama pomyśli, poczyta coś i nauczy się innych metod niż grożenie niemowlęciu i toddlerowi laniem.
            • minor.revisions Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:16
              > Zawiadamiając służby dajesz szansę dzieciom z trudnych środowisk, nawet kosztem jednej czy dwóch kontroli w rodzinach ponadstandardowych oryczusów, którym z tego powodu krzywda żadna się nie stanie.

              no to kontrola byla, nie zauważyla trudnego środowiska a problem się nei rozwiązał.

              > A może taka mama pomyśli, poczyta coś i nauczy się innych metod niż grożenie niemowlęciu i toddlerowi laniem.

              tak jasne. Nie, jeśli ktoś ma problem i nasylają na niego służby ktore nei mają intencji pomóc tylko sprawdzić czy przypadkiem do tego nie jesteś przemocowcem to każdy normalny zareaguje postawą obronną i wkurwem.
            • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:20
              No to autorka zareagowała. I jest z jakiegoś powodu zbulwersowana, że nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości ponad standard, choć sama przecież NIE słyszała nigdy, żeby ktoś faktycznie dzieci bił czy się nad nimi znęcał - jedynie, o czym wspomina, to krzyki matki PO TYM, jak dziecko ewidentnie bryka (przeszkadzając wszak sąsiadom, o czym ma sygnały).

              Ale porzucając już wątek zgłaszania/niezgłaszania konkretnych zachowań. Ty uważasz, że co ma konkretnie zrobić matka 2,5-letniego dziecka, które jest sprawne motorycznie i ma zdrowe struny głosowe, mieszkając w budynku, gdzie "słychać przez ścianę, jak sąsiad oddycha"? Praktyczne, racjonalne porady mile widziane.
    • kropkacom Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 14:30
      Bo może sobie nie radzi. Proponuje odebrać dzieci. Będzie ciszej.
    • konsta-is-me Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 14:38
      Wcale sie nie martwisz o dzieci, tylko o wlasny spokoj.
      I o ile rozumiem, ze wrzask jest dokuczliwy, o tyle nasylanie opieki spol. pod pretekstem "troski" i "wiecie co stwierdzily panie z OS?" jest obrzydliwe.

      I jak ktos wyżej stwierdzil-przeprowadz sie.
      Male dzieci beda sie darly, tak juz jest.
      Jak nie wrzask, to bedzie co innego-bieganie, tupanie albo sprezyny w lozku sasiada.
      Nie wygluszysz calego budynku.
      • afro.ninja Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 15:46
        Może się martwić i o dzieci i mieć dość tej sytuacji. Nie, to nie jest normalne zachowanie, jesli te dziwci non stop płaczą. I nie ona jedna na to zareagowała. Matce w ostatecznosci powinno pomoc państwo, a nie madxiulec, ale oczywiście, żyjemy tu gdzie żyjemy i to madziulec wyszla na tę złą, bo jej ryki dzieci przeszkadzają.
        • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 15:59
          Nie, to nie jest normalne
          > zachowanie, jesli te dziwci non stop płaczą.


          Znaczy jakie zachowanie konkretnie nie jest normalne? Bo to opisane przez Madziulec to "słychać jak dziecko galopuje", czasem POTEM płacz - no potrafię sobie wyobrazić, że np. się wywaliło albo uderzyło o coś. Skoro PO takiej akcji matka się wydziera, to zapewne wcześniej milion razy mówiła "nie biegaj, bo się wywalisz/stłuczesz coś ze stołu", a pomogło na 15 minut. Może by się zresztą nie wydzierała, gdyby sąsiedzi nie nasyłali z powodu biegającego dziecka opieki społecznej, a tak to jest przewrażliwiona i nieadekwatnie reaguje.

          I owszem, mogłabym rozważać, czy dziecko przypadkiem nie biega z impetem młodego słonia przez 24 h na dobę, ale sama autorka wątku napisała, że akustyka jest taka, że "dosłownie słychać, jak sąsiad oddycha". Zatem wierzę, że jest to wszystko na maksa wkurzające i męczące, ale przy takich parametrach akustycznych budynku po prostu NIE DA SIĘ nie słyszeć rodziny z dziećmi (chyba że to sparaliżowane niemowy), staruszka poruszającego się z laską, osoby w wieku dowolnym włączającej choć czasem tv/radio itd. To rzeczywiście fatalne warunki do mieszkania, ale jaka w tym wina sąsiadów z malutkimi dziećmi? Przecież ich nie zwiążą i nie zakneblują, a w takich warunkach, gdy słychać wszystko, będzie wkurzało sto pierwsze galopowanie/wrzask/spadające klocki/szurające autka wcale nie mniej, nawet jeśli rodzic udaremni - i to po cichu - sto początkowych prób.

          Zresztą akurat Madziulec powinna najlepiej wiedzieć, że dzieci robią różne rzeczy, które nie zachwycają otoczenia, bynajmniej nie dlatego, że ich rodzice z wrodzonej wredoty i nienawiści do tegoż otoczenia im tak kazali...
          • memphis90 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:01
            > Może by się zresztą nie wydzierała, gdyby >sąsiedzi nie nasyłali z powodu biegającego >dziecka opieki społecznej
            Teraz to chyba żartujesz uncertain
            • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:27
              Dlaczego uważasz, że żartuję? Sądzisz, że to mało prawdopodobne, że jakaś zaszczuta kobiecina z dwójką drobiazgu, do której najpierw puka wkurzona (słusznie, wszak każdy ruch i każde słowo słychać przez ścianę) sąsiadka, a po pewnym czasie opieka społeczna, nie zdzierży w końcu i ryknie na to dziecko? Bo moim zdaniem to całkiem prawdopodobny scenariusz.

              I nie, powtarzanie jej, że jest za głośno i nasyłanie na nią instytucji nadal nie wygłuszy ścian/podłóg, zaraz młodsze dziecko zacznie raczkować/uczyć się chodzić/bawić się klockami/autkami, więc lepiej nie będzie, choćby rodzina dostała kuratora, który odwiedzałby ja codziennie. I wcale nie z winy tej rodziny z dziećmi - opis budynku mówi sam za siebie. To nie są warunki do mieszkania dla kogoś, komu przeszkadzają odgłosy cudzego życia, no niestety.
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:15
                Nie pukam do niej. Poszłam raz. Była 11 w nocy...
                Serio sie martwie. Nie chce dziewczyny zaszczuć.
                Nie chce żeby ona się wyprowadzała, nie chce się wyprowadzac ja sama
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:13
            Owszem,wszystko tak.
            Tyle, że... jesli ja to słyszę cały czas to oznacza to jedno: matka siedzi cały czas w domu.
            I dziecko może wybiegać się w lesie, który mamy za oknem, ale nie... ono gania po mieszkaniu. I ja jużsię zastanawiałam, że może tej matce jest trudno wyjśc? Bo 1 piętro i ona ma jeszcze wózek z tym młodszym? I że może jej tzeba zaoferowac pomoc?
            Sama nie wiem...
            I tak, wiem o zachowaniu dzieci.
            • alicia033 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:32
              madziulec napisała:


              > Tyle, że... jesli ja to słyszę cały czas to oznacza to jedno: matka siedzi cały
              > czas w domu.

              npatrz, zupełnie tak, jak ty. Nie niepokoi cię to? Może na ciebie trzeba nasłać jakieś służby?

              A poza tym, madziulec, to niestety, ale sama sobie zapracowałaś na to, że masz zerową wiarygodność. Na forum, a i wśród pracowników opieki społecznej pewnie też.


              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 18:46
                Fascynujące. Jakoś OPS przyszedł, o czym napisałam (prawda?)
            • mayaalex Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 18:07
              Moze matka ma depresje? Moze logistycznie ciezko jej sie z domu ruszyc? Idz, pogadaj normalnie i zapytaj, czy mozesz jakos pomoc.
              Moje pierwsze dziecko przez pierwsze miesiace bylo nieodkladalne. Potem nie chcial spac w nocy. Jak sie pojawila siostra (na szczescie raczej promocyjna) mial dwa lata i trzy miesiace i wyl o wszystko. Dostawal napadow placzu bo na przyklad upuscil ciastko na podloge i sie polamalo. Albo ja zle mu obralam banana ze skorki. Albo to ja nadusilam na guzik w windzie. Gdybym miala wtedy trudne niemowle chyba bym sie zabila. Teraz biegaja prawie bez przerwy, gonia sie, spuszczaja zabawki, etc.
              To jest bardzo trudna roznica wieku.
              A dziewczyna siedzi z nimi sama w domu wiec jest tylko gorzej. Moze dlatego ze jej sie nie chce ale moze nie ma sily lub mozliwosci. I nie wykluczalabym depresji, taki ciagly wk_urw to jest bardzo typowy objaw. Poza tym nie wiadomo jaki jest facet w tym calym ukladzie...
            • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 20:11
              Tak. Wyobraź sobie, ze jak ma sie dziecko, które ciagle płacze, to trudno sie ruszyć. Twoja sąsiadka pewnie juz leci na rezerwie, stad te pokrzykiwania na dziecko. Moze właśnie od serca zapytać w czym pomoc, moze byc dała rade jej to dziecko wziąć na spacer chociaż raz na dwa tygodnie skoro tak Cie zajmuje jej i jego los.
    • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:04
      Też obecnie mieszkam w bardzo akustycznym (nowym, picuś glancuś) domu i wydaje mi się, że sąsiedzi łażą mi po głowie wink. Albo przyjmij rzecz z dobrodziejstwem inwentarza, albo zastanów się nad wygłuszeniem.
      BTW, moja mama ma za sąsiadkę bardzo fajną i troskliwą matkę, której dwójka dzieci to wyjce bez powodu, wyją od rana (późne przedszkole), wyją i spazmują na klatce, że trzeba już wyjść itp. itd. Nieraz dzieci to dopust boży - choć wiem, że na tym forum to niepopularny pogląd tongue_out.
      • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:55
        Ale tez do nich krzyczy zaraz dostaniesz w dupe? Przypominam ze bicie dzieci jest zabronione ustawa i podlega pod kodeks karny.
        • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:02
          Bosz, może z nerwów krzyczy, bo nie może sprostać już sytuacji. Niefajne to bardzo, ale pytanie, czy kiedykolwiek choćby je tknęła.
          • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:20
            Tego nie wiemy i po to takie rzeczy sie zglasza zeby to wyjasnic. Badania mowia ze 70% rodzicow w Pl stosuje kary cielesne czyli lamie prawo. Jak wszyscy bedziemy mowic a bo ja nie wiem a bo ja nie chce sie wtracac to nic sie nie zmieni a cierpiec beda dzieci. Tak klaps to tez przestepstwo nie musi to byc lanie przedmiotem no. Paskiem.
            • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:32
              Tylko, że przy tych zgłoszeniach można wylać dziecko z kąpielą...
              • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:40
                Tez tak myslalam teraz wiem ze nie .
              • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 20:49
                Nie, to nie jest jak w normalnych krajach, gdzie objawia się ekipa i ma prawo od razu dziecko odebrać i zabezpieczyć do czasu wyjaśnienia, przeszkolenia rodziców itd. Procedury trwają, dla wielu dzieci jest zbyt późno. Zgłaszać, zgłaszać, zgłaszać.
                • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:12
                  Ale co właściwie zgłaszać? Że dzieci są prawdopodobnie rykliwe, wyczerpujące, a obciążona psychicznie matka w końcu wrzasnęła?
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:19
                    Moje osobiste dziecko było straszliwym wyjcem na początku. Ja po 8 miesiącach opieki nad niemowlęciem miałam częstoskurcz nadkomorowy i napady tętna 220, i więcej. Wspominam ten okres potwornie. Przyczyny to wzmożone napięcie mięśniowe (córka była rehabilitowana) i zaburzenia SI - to drugie było gorsze, bo nie umiałam do niej trafić i zrozumieć, czemu tak a nie inaczej reaguje.
                    Najchętniej wykreśliłabym z pamięci ciążę i pierwsze 4 lata życia własnego dziecka, wszystko bym wykreśliła, nie pamiętam ani jednej chwili, żebym się z czegokolwiek cieszyła czy chociaż względnie dobrze czuła. Byłam sama i miałam uczucie, że obcuję z granatem z odbezpieczonym zapalnikiem.
                  • lodomeria Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 01:02
                    Problem raczej w tym, że niektórym urzędnikom brakuje wyobraźni albo środków, żeby na takie coś zareagować. No bo powiedz, z ręką na sercu, tak źle by było, jakby takiej matce przydzielono jakąś opiekunkę na parę godzin w tygodniu? Albo choć jeden dzień tygodniowo żłobka dla dzieci zaordynowano, a matce karnet na jakiś basen, masaż? Albo jakąś supernianię, która pomogłaby jej zrozumieć, co się dzieje z dziećmi i nauczyła komunikacji?
                    • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:04
                      Kochana, to wszystko, co proponujesz, jest super i ja sama osobiście każdą urzędniczkę bym po nogach wycałowała, gdyby mi sprowadziła rzetelną opiekunkę, a ja bym się wyrwała na masaż. Tylko, że chyba sobie zdajesz sprawę, że to brzmi jak sen złoty wink. Prędzej by pani przydzielili "asystentkę społeczną" z bożej łaski, która by ją pouczała, że ma ścierać okruchy z blatu. Jakie to szczęście, że czysto tam było i pewnie lodówka pełna!
                • heca7 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:07
                  Sorry ale to brzmi jakby dziecko było paczką ewentualnie zabytkowym obrazem. Co to znaczy zabezpieczyć dziecko?! I czemu go natychmiast odbierać???
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:06
                    Bo matce się ulało, że w du... da wink.
                    Co absolutnie nie oznacza, że groźba została kiedykolwiek zrealizowana.
                    A co natomiast jest sygnałem, że matka pewnie wyczerpana opieką nad dziećmi - smutne, że nie ma nikogo do pomocy i sama tak się kisi (a mąż pewnie w ogóle nie łapie, o co chodzi).
                  • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:02
                    To znaczy nie dopuścić do eskalacji przemocy, której dziecko już doświadcza.
          • lodomeria Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 00:50
            Krzyki i groźby to też przemoc.
            • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:08
              Nigdy nie krzyknęłaś do dziecka? Gratuluję dziecka w takim razie albo super warunków życia/super konstrukcji psychicznej, które pozwalają Ci na cierpliwość i bycie super matką przez całą dobę, non stop, latami...
              • a1ma Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:18
                Krzyknąć, a grozić zastosowaniem przemocy to jednak różnica. Nie twierdze, ze tamta matka to od razu patologia, ale wkurzają mnie argumenty „a Ty nigdy nie...”. Jasne, zadarza mi się podnieść głos, ale ani do dziecka, ani do męża (ani w ogóle do nikogo) nie zdarzyło mi się powiedzieć, ze zaraz im przyłożę.
              • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:01
                Krzyknąć raz na jakiś czas, a drzeć japę często i tak, że słyszą sąsiedzi to jest różnica.
                • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:48
                  Madziulec sama pisze, że WSZYSTKO słychać... Sama w tej chwili mieszkam w podobnym mieszkaniu, deweloper pewnie płakał jak budował wink. Nie wiesz, czy drze japę, czy po prostu słychać każdą głośniejszą wypowiedź. Ja mam wrażenie, że sąsiedzi chodzą mi po głowie i to w szpilkach albo trepach wink.
        • semihora Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:24
          jola-kotka napisała:

          > Ale tez do nich krzyczy zaraz dostaniesz w dupe? Przypominam ze bicie dzieci je
          > st zabronione ustawa i podlega pod kodeks karny.

          Ale straszenie klapsem nie.
          • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:06
            Nie wiadomo czy to jest tylko straszenie i na tym polega problem.
            • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:06
              Jesli ktos wogole mysli o przemocy i nia straszy to na 99% ja stosuje.
              • pade Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:34
                Przestań do cholery histeryzować. Jak Ci tak zależy na dobru dzieci to bądź dobrą ciocią/koleżanką/sąsiadką i wychodź z małym wyjcem na spacer a nie udawaj zatroskaną na forum. Łatwo się wszystko pisze, ale w realu to zupełnie inaczej wygląda.
                Nie masz zielonego pojęcia jak wygląda życie z dwójką dzieci, które bez przerwy coś chcą, drzemią po 15 minut, drą się o wszystko bez przerwy, a tu wypadałoby jeszcze chałupę ogarnąć czy coś do jedzenia zrobić, bo w końcu SIEDZI się z dziećmi w domu.
                • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 01:25
                  Wielu nie histeryzowalo efektow wiele mamy smile co to ma do spacerow hm nie wiem
    • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 16:54
      Idz do tego mopsu czy tam gdzie bylas i powiedz ze podejrzewasz ze bije dziecko i co slyszalas. To ze dom posprzatany o niczym nie swiadczy. Raz nie pomogliidz jeszcze 20 razy do skutku.
      • vodyanoi Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:20
        Ta, niech jeszcze idzie i powie, że matka dzieci gwałci, żeby je przemocą odebrali i umieścili w rodzinie zastępczej, a matkę wpakowali do więzienia. Problem będzie z głowy.
        Ale ale, to jest hm, miecz obosieczny. Bo z tego co pamiętam, autorka wątku stała się dawno temu słynna na tym forum z powodu pewnego długiego wątku dotyczącego... No kto pamięta, kto? Nawet w gazetach było. Czy przypadkiem nie chodziło również o jakieś dziecko, które zachowuje się inaczej niż większość pozostałych?
        • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:46
          Ja nie prowadze ewidencji watkow poszczegolnych nikow .Przesadzasz w drugo strone. Nic o czym napisalas nie sugerowalam.
    • zosia_1 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:05
      Jeśli nie rozumiesz, że dzieci mogą ryczeć o 23 lub cały dzień, tzn, że albo nie masz dzieci albo masz takie niesprawiające kłopotu. Coś wiem w temacie, bo jedno dziecko trafiło mi się takie, że myślałam, że nie dam rady tego wytrzymać. Na szczęście dziecko podrosło😃
      • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:18
        No to miałam widac cudowne dziecko. Albo tamte sa dziwne, że przez ponad pół roku dzień w dzień wyją.

        Dla mnie jest to niepokojące.
        I to, że matka krzyczy i grozi biciem
        • semihora Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:27
          Chciałabym zobaczyć twój spokój przy dwójce wyjców.
        • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:11
          Masz dziecko, które nie jest neurotypowe. To chyba mama_kotula pisała o swoim dziecku z ZA, że było cudownie grzeczne jako maluch, wykonywało polecenia, nie darło się itp.
          A może być też tak, że przy wszystkich przebojach życiowych, jakich niestety doświadczyłaś, fochy i płacze dziecka wydawały Ci się drobiazgiem, i miałaś cierpliwość do wszystkiego - ostatnio był tu taki wątek, że ktoś, komu wali się dom, nie przejmie się jedną spadającą dachówką, tak obrazowo.
          Wiesz, osobiście Cię naprawdę podziwiam - i przytulam.
          A jak Cię gnębi kwestia sąsiadki, to może podpytaj, czy jakoś pomóc - o ile masz na to jeszcze czas i siły.
    • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:23
      nie czytalam calego watku, tylko czesc. przypomnialy mi sie czasy, kiedy moj mlodszy syn plakat non stop i byl nieodkladalny, a w domu mialam jeszcze 3-latka. z pierwszego pol roku mojego mlodszego syna pamietam tylko tyle, ze plakal, nie spal, a ja nawet w ubikacji obslugiwalam sie z dzieckiem na reku. wiekszosc dnia bylam z nimi sama, wiec starszy stal sie mega zazdrosny o mlodszego brata i do wiecznego ryku doszlo mi jeszcze zachowanie starszego, ktory zaczal specjalnie broic. nie bylo to zlosliwe, tylko desperackie, bo probowal w ten sposob zdobyc mnie dla siebie, chocby po to, zebym na niego nakrzyczala. ja to wiedzialam, ale czasem mialam tak dosc wszystkiego, ze faktycznie na niego nawrzeszalam, a pewnie i nie raz zawolalam, ze dostanie w dupe. na szczescie mialam madrych sasiadow, ktorzy nie nasylali na mnie zadnych sluzb. za to sasiadka potrafila zgarnac mnie z klatki schodowej na kawe i wysluchac czy pozwolic sie wyplakac, inna zaoferowala, zeby jej przyprowadzic starszaka, jeszcze inna dala kontakt do babysitter itd. ogolnie spotkalam sie z ogromna zyczliwoscia i zrozumieniem. gdybym zamiast tego miala jakies sluzby na glowie, to chyba bym kompletnie zwariowala albo faktycznie podusila te dzieci poduszka.

      tak, sa dzieci, ktore duza placza, a nawet takie, ktore placza praktycznie non stop. matka nie jest czarodziejem i nie da rady magicznie uciszyc takiego placzka, chocby na rzesach stanela. nawet, jesli jest 23 i sasiad z pretensjami stoi w drzwiach.

      przez jakis czas syn sasiadow z gory plakal w nocy. budzilo nas to i strasznie meczylo. przypomnialam sobie jednak wieczny placz mojego mlodszego i nie poszlam z pretensjami do sasiadki, bo nie bylam na nia zla, tylko jej naprawde wspolczulam.
      • sfornarina Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:59
        Jej, eliszka, moje pierwsze takie nieodkładalne było. W ogóle z mężem wykreśliliśmy te pierwsze pół roku z pamięci, bo to był koszmar, nie życie.

        Teraz nam się drugie dziecię promocyjne w miarę trafiło i oboje nie możemy uwierzyć, że niemowlę nie musi być paskudnym wyjcem 😀
        • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 07:46
          moj starszy byl promocyjny, za to mlodszy odplacil nam za dwoch. planowalismy w ogole miec trojke dzieci, ale mlodszy tak dal mi popalic, ze na kolejne zwyczajnie zabraklo mi sily. gdyby urodzil sie jako pierwszy, na 100% bylby jedynakiem.
      • klamkas Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:07
        Jak przypomnę sobie pierwszy rok córki i wyobrażę, że mielibyśmy wtedy na stanie kilkulatka, to... wyobraźni mi nie starcza. Jak sobie przypomnę kolejne jej dwa lata i nawet bardzo promocyjne, ale jednak niemowlę - nadal wyobraźni mi nie starcza. Po roku nauczyliśmy się, jak ją obsługiwać, żeby nie wyła i poznaliśmy jej potrzeby na tyle, że nawet jak zmieniały się co dwa tygodnie, to dawaliśmy radę. Kolejne dziecko rozwaliłoby system. Młoda, HNB jak nic, jako tako zaczęła funkcjonować koło w okolicach 5 roku życia. W tym okresie, nawet jak było dobrze, to wyła więcej niż przeciętne dziecko.

        • taki-sobie-nick Nie zgłaszać źle, zgłaszać też niedobrze 02.03.18, 22:12
          Proponuję, aby piszące w tym wątku ematki pojechały na miejsce zdarzenia, zbadały sprawę i komisyjnie uznały - zgłaszać czy nie.

          Przez aklamację. tongue_out
          • taki-sobie-nick Re: Nie zgłaszać źle, zgłaszać też niedobrze 02.03.18, 22:15

            >
            > Przez aklamację. tongue_out

            Dla tych, które nie rozumieją, ale nie przyznają się za nic w świecie

            sjp.pl/aklamacja
          • eliszka25 Re: Nie zgłaszać źle, zgłaszać też niedobrze 03.03.18, 07:54
            nie musza zbierac sie ematki. wystarczy, ze najblizsi sasiedzi, czyli np. tacy zza sciany albo z dolu/z gory sie po ludzku zainteresuja. wtedy beda wiedzieli, czy dzieciom faktycznie dzieje sie krzywda i trzeba wezwac odpowiednie sluzby, czy zwyczajnie sasiadom trafilo sie HNB czy inny schreihals albo wieczny placzek. ja mialam szczescie trafic na takich sasiadow, ktorzy sie zainteresowali zamiast od razu wzywac jakies sluzby.
        • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 07:50
          moj ma 8 i w sumie nie odwazylabym sie powiedziec, ze funkcjonuje normalnie. pierwszy raz cala noc przespal, kiedy mial prawie 5 lat. zerwalam sie wtedy w panice, bo bylam pewna, ze musialo mu sie cos stac, skoro ani razu w nocy nie plakal. problemy ze snem mam do tej pory, bo moj organizm odzwyczail sie od normalnego, regularnego snu. potrafie zasnac o kazdej porze dnia i nocy wlasciwie w kadej pozycji. wystarczy, ze zamkne oczy, ale po 2-3 godzinach budze sie z panika w oczach. taki nawyk wyrobiony przez 5 lat wstawania do wyjca.

    • satoja Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:26
      Chcesz powiedzieć, że od 2 lat mieszkasz obok samotnej matki i nie wpadłaś na to, żeby jej zaproponowac choćby drobną pomoc przy ogarnięciu dzieci?? To nie wiem kto tu jest większą patologią.
      • fifiriffi Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:39
        satoja napisała:

        > Chcesz powiedzieć, że od 2 lat mieszkasz obok samotnej matki i nie wpadłaś na t
        > o, żeby jej zaproponowac choćby drobną pomoc przy ogarnięciu dzieci?? To nie
        > wiem kto tu jest większą patologią.


        wy tak serio latacie po sąsiadach i oferujecie pomoc??? big_grin big_grin big_grin
        • lodomeria Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 00:54
          Ja tak. I sama też taką pomoc otrzymuję.
      • heca7 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:50
        Madziulec nie wiem czy wiesz także jest samotną matką.
    • fifiriffi Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 17:38
      jesssu dajcież spokój...
      na dole mam sąsiadów , którzy maja małego dzieciaka. Teraz chyba w kwietniu bedzie miał 2 latka.
      Mogę wg jego ryku ustawiać zegarki.
      Wyje tak już 2 lata.
      Pamietam, jak on miał 3 mce a ona do mnie przyszła,żeby moje sie autkami nie bawili big_grin

      Jak drze sie faktycznie na te dzieciaki to idz i powiedz, żeby sie zamknęła, i nie darła japy, bo wszyscy słyszą.

      Ja czasem sie też wydrę... mam to w pompie, nie jestem robotem i czasem mi sie zdarzy. Pewnie dla niektórych nie jest to "czasem".

      Jak słyszysz,że bije te dzieciaki to reaguj, jak sobie czasem coś krzyknie, to jej tylko zwróć uwagę.
      • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 18:48
        Na balkonie obok dziecko waliło w cymbałki.
        Nosz chyba byłabym idiotka gdybym poszła i miała pretensję, choc nie powiem bym była zachwycona.Podobnie jak uderzało ze 2 godziny piłeczka do ping ponga.
        Zamknęłam drzwi balkonowe i już.
        No ludzie!
        Bądźmy w miare wyrozumiali.
        • aamarzena Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 10:29
          "Podobnie jak uderzało ze 2 godziny piłeczka do ping ponga."
          OMG piłeczka do ping ponga. Toż to hałas nie z tej ziemi.
          Ja rozumiem, że walenie w ścianę piłka do nogi albo kosza jest wkurzające, ale ping pong?
          W klatce obok dzień w dzień dziewczynka ćwiczy na skrzypcach, teraz zima tak nie słychać, ale od wiosny do jesieni kiedy okna pootwierane i owszem. Z kolei córka sąsiadki z góry miała kilkumiesiecznym fazę ćwiczenia gry na flecie. Moje dzieci z kolei potrafią drzec się wnieboglosy kłócąc o jakąś pierdołe. Żeby je uspokoić musze z kolei ja wrzasnac bo inaczej nawet mnie nie usłyszą. Podobnie jest u kolejnych sasiadow. Sąsiadka z dołu czasem słucha głośno radia. Albo gada z koleżanką stojącą na chodniku wydzierając się z balkonu.
          Na szczęście wszyscy są normalni i nikt na nikogo służb nie nasyla.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:01
            W amerykańskiej armii sprawdzają odpornośc na stres kapaniem wody. Żaden hałas.A jednek po bardzo krótkim czasie strzela cię to i owo.
            Po piłeczce tak samo. Takie jednostajne pukanie. Uderzanie, odbijanie. I masz wrażenie, że dostaniesz nerwicy.
            • aamarzena Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 11:30
              Małe dzieci interesują się jedną rzeczą góra kilkanaście minut. Może pół godziny. To już długo. Nie tluka jednostajnie ping pongiem przez pół dnia. Zresztą nie znam dwulatka, który potrafiłby jednostajnie odbijac taka mala piłeczkę. Raczej rzuca nią, wiec siła rzeczy to pukanie jest niejednostajne.
              No serio, przesadzasz. Dzieci to dzieci. Czasem rzuca piłka, czasem rozwali im się wieża z klocków, a czasem wrzeszczą. I o ile rozumiem zmęczenie ciągłym płaczem za ścianą to czepiania się piłeczki czy innych normalnych odgłosów życia za ścianą uważam za przesade.
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 11:42
                Dlatego odgłos rzucania piłka przerywany gra na cymbałkach, płaczem i abarot nie jest niczym niezwykłym..Wręcz jest akceptowalny, standardowy i juz. Mimo że jest wkurzający, męczący czy jakkolwiek to opisać.
                I nei ma znaczenia czy ja się z tym komfortowo czuje czy nie.

                Mówimy jednak o dzieciach , które kolejny dzień rozpoczęły o 7 rano. Znów płaczem. Dziękuję za kolejne durne komentarze.
                Aha. Nadal mi matkę spalili, więc rzeczywiście nadal mam prokuratora na głowie, nadal policję... I to sie nei zmieni... Mimo, że bardzo bym chciała.
                I nie ma to związku z sąsiadami.
    • rosapulchra-0 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:46
      To nie wygląda tak, że się martwisz o te dzieci, ale tak, że bardzo ci one przeszkadzają i próbujesz zrobić wszystko, żeby się ich pozbyć.
      • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:52
        Kiedy dziecko placze? Tak bez powodu non stop? Serio pytam. Jesli matka sie drze i straszy oby tylko straszyla to raczej nie bez powodu. Mam racje czy sie myle?
        • piernicola Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 19:57
          Jolunia, madziulcowi dziecko płacze za ścianą jak PIT-y wypełniamy, bo zbiera 1% na swojego syna. Potem dziecko ucichnie.
          • a1ma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:31
            piernicola napisał(a):

            > Jolunia, madziulcowi dziecko płacze za ścianą jak PIT-y wypełniamy, bo zbiera 1
            > % na swojego syna. Potem dziecko ucichnie.

            To było wredne.
            • piernicola Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 13:43
              Tak, wiem. Specjalnie. Nie będę głaskać po główce osoby, która bez skrupułów robi świństwa innym, dla własnego komfortu. Już nie będę wywlekać starych wątków, ale to nie pierwszy jej numer z cyklu "egoistyczna zaradność".
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:52
                Specjalnie nie będe komentowac sk.. syństwa w tym wątku bo zalatuje to "a u was biją murzynów.
                Strasznie mi się to podoba. Zero merytoryczności,a le byle mi dopieprzyć. Takie pieprzenie,jak sam nic autora.
              • rosapulchra-0 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 16:28
                Jesteś dumna z własnego chamstwa? Szok.
          • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:07
            Nie przesadzasz?
        • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 20:42
          > Kiedy dziecko placze? Tak bez powodu non stop? Serio pytam.

          Niemowlę i dwulatek w domu to jest najgorsze połączenie jakie może mieć matka. Jedno co 3 godziny trzeba nakarmić, przewinąć, bo inaczej się drze, a w tym czasie dwulatek biega po mieszkaniu i drze się, bo sam potrzebuje uwagi mamy. Ta kobieta jest urobiona po pachy, a durna jak but sąsiadka tylko jej dokłada problemów i nasyła na nią służby, zamiast zaoferować pomoc. Wredne, podłe babsko.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:04
            No jestem wrednym podłym babskiem, które pyta co zrobić. Bo inne głupie babsko zrobiło sobei dzieci nieprzewidując jakby konsekwencji, że jedno dziekco będzie latac domagając sie uwagi a drugie będzie wyło bo głodne.
            Generalnie taki lajf.

            A teraz na poważnie. Kurcze. Kobieta za ścianą wrzeszczy na swoje dzieci.nie to, że krzyknie. Bo każdemu się zdarzy podnieść głos. Ale wrzeszczy codziennie. I to wzbudza niepokój. Nie tylko mój. Pisałam.
        • semihora Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:31
          Problem w tym, że nie masz ani dzieci, ani wyobraźni. To za trudna kwestia dla twojej ślicznej główki.
          • jola-kotka [...] 02.03.18, 22:08
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:11
              Ooooo! Juz ci nerwy puściły? To spróbuj posiedzieć z dzieckiem, które płacze od rana do nocy.
              • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:21
                Mi nic nie puscilo. Nikt tych dzieci wam nie kazal miec wiec laski im nie robicie. A jak dziecko placze od rana do nocyto albo cos mu dolega i wtedy sie je leczy albo jest jakis blad rodzicow. Znam wiele dzieci ale z takim co placze od rana do nocy to nie.
                • klamkas Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:25
                  A znasz jakieś HNB?
                  • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:36
                    Przegladarke neta mam ona zna smile ok napewno sa i takie dzieci ale darcie sie i straszenie to sa niepokojace objawy tak uwazam niezaleznie czy ktos sie zemna zgadza czy nie.
                • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:27
                  Ja nie robiłam i nie robie łaski mojemu dziecku, skąd to wam? Nie wypowiadaj sie na tematy, o których nie masz pojęcia.
                  • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:34
                    To jedyny argument w dyskusji jaki udalo ci sie wymyslec ? Slaby i oklepany
                    • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:39
                      Nie. Po prostu, póki nie przeżyjesz to nie jesteś w stanie sobie tego wyobrazić. Słyszysz płacz dziecka nawet wychodząc z domu, wszędzie.
                      Dzieci nie wolno bić. To jest jasne. Ale, ze kobiecie puściły nerwy i sie raz kiedyś wydarła to inna historia.
                      • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:12
                        Czytaj wyzej nie raz
                • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:29
                  Jakiekolwiek zna? Widziała u koleżanki? 😂
                  • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:33
                    Ta w tv
                    • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:11
                      Nie masz pojęcia o dzieciach, a się mądrzysz. Myślisz, że matkowanie jorkusiowi uczyniło z ciebie ekspertkę od niemowląt?
                      • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 01:26
                        Znam statystyki i znieczulice
                • 3-mamuska Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 02:07
                  jola-kotka napisała:

                  > Mi nic nie puscilo. Nikt tych dzieci wam nie kazal miec wiec laski im nie robic
                  > ie. A jak dziecko placze od rana do nocyto albo cos mu dolega i wtedy sie je le
                  > czy albo jest jakis blad rodzicow. Znam wiele dzieci ale z takim co placze od r
                  > ana do nocy to nie.


                  Oj jolus moj młody jak skończył rok wył noc w noc od 1-2 do 4-5 rano.
                  Nie dało sie go przytulić ,nie dało sie go zostawić , trzeba było siedzieć metr od niego. Nie ruszając sie niemowiac bo kazdy gest słowo wzmagało płacz.
                  Światło rozbudzenie powodowały jeszcze większy wrzask.

                  I co okazało sie ze autyzm, wyleczyć sie nie da.
                  Błędu tez nie popełniłam jako rodzic.
                  Do tego w ciagu dnia nałożyło sie brak komunikacji i wrzask o byle g...i mamy obraz wiecznego wyjca.
                  Do dzis jest problem i bez melatoniny nie funkcjonuje.
                  Z komunikacja problem ,najpierw wyje ,potem dopiero po zwróceniu uwagi przypomina mu sie ze musi użyc słów. Bo płacz nie pomaga zrozumieć o co mu chodzi.
                  Czasem musze wrzasnąć, zeby sie opamiętał bo inne techniki nie działaja ,a im bardziej mu na czymś zależy tym bardziej sie nakręca.
                  Makaton PECS i to nie pomaga.
                  Autorka wątku powinna chyba bardziej rozumieć ,ze dzieci wyją.
                  Moze ma dziecko zaburzenie ,tylko jeszcze nie są w stanie wyłapać, bo trudny wiek, bo rodzenstwo bo nie ma czasu skupić uwagi na starszym dziecku.
                  A dziecko przy problemach z komunikacja wpada często w histerie bo frustracja roznosi.
        • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:43
          Mylisz sie i lepiej nie wypowiadaj sie wiecej na tematy ci obce.
        • fifiriffi Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:08
          jola-kotka napisała:

          > Kiedy dziecko placze? Tak bez powodu non stop? Serio pytam. Jesli matka sie drz
          > e i straszy oby tylko straszyla to raczej nie bez powodu. Mam racje czy sie myl
          > e?

          na razie wiemy,że krzyknęła, że "da w doopę"
          sorry, ale dla mnie to żaden wyznacznik maltretowania.
          Normalny matkom czasem nerwy puszczają.
          • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:09
            No jesli to juz taka opcja tego placzu ze zyc sie nie da to powazna sprawa
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:14
            Nie myśle, by dochodziło do przemocy. Wręcz myśle, że nie dochodzi.
            Podejrzewam, że dziewczyna jest przemęczona.
            Podobno te panie z OPS proponowały pomoc, ale ona podziękowała i stwierdziła, że nie potrzebuje,że sobie radzi.
            • black.emma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:17
              Z ciekawości, jaka pomoc proponowały?
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:34
                Przyszły do mnie.Słyszały płacz dziecka i wrzaski.
                Poszły obok.
                Byłam potem w OPS w swojej sprawiei "pomocowa" pytała czy dalej tak jest.Mówiła, że były, że rozmawiały, ze dzieci zadbane, że czysto.
                Że dziewczyna sama jest, bo mąż pracuje.
                Ale dziewczyna pomocy nei chce żadnej.
                • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:13
                  To posłuchaj i się łaskawie od ich rodziny odstosunkuj. Dzieci podrosną i przestaną się tyle drzeć. Chyba, że na złość sąsiadom państwo strzelą sobie nowego niemowlaka tongue_out
        • klamkas Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:23
          Moja córka potrafiła ryczeć 6h non stop, bo nie udało jej się zasnąć o 19.00 (bo była budowa za oknem i nadmiar hałasu jej przeszkadzał w zaśnięciu, mimo, że dobowa rutyna była zachowana; wychodziliśmy z tego przez tydzień...).

          Dziecko nigdy nie płacze bez powodu. Ale powodem może być nuda, zaniedbanie, mokra pielucha, ból, odrzucenie, choroba, nuda, nuda, nuda...
        • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:09
          7 rano. Rozpoczynamy dzień. Płaczem. Potem jest bieganie. Do ok. 7 :15. Płacz. Potem wrzask. Płacz. Przemiennie. Znów płacz. Krzyk. Rzucanie zabawkami.
          Ok. Normalka. Jak dla mnie.
          Ona znów wrzeszczy. Filip płacze. Bo ma na imie Filip.
          Filip biega. Jest dźwiek jakby cos upadło. Nie wiem, na zabawke za ciężkie. Może on? Znów płacz.

          I tak na okrągło.
          Przeieszane z wrzeszczeniem na niego.
          By cos odłożył, że mu wleje, że da mu w dupe....
          • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:13
            Zglaszaj dalej gdzie trzeba. Zanim cos sie stanie. Co by nie mowic to nie wyglada normalnie.
          • 3-mamuska Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 02:18
            madziulec napisała:

            > 7 rano. Rozpoczynamy dzień. Płaczem. Potem jest bieganie. Do ok. 7 :15. Płacz.
            > Potem wrzask. Płacz. Przemiennie. Znów płacz. Krzyk. Rzucanie zabawkami.
            > Ok. Normalka. Jak dla mnie.
            > Ona znów wrzeszczy. Filip płacze. Bo ma na imie Filip.
            > Filip biega. Jest dźwiek jakby cos upadło. Nie wiem, na zabawke za ciężkie. Moż
            > e on? Znów płacz.
            >
            > I tak na okrągło.
            > Przeieszane z wrzeszczeniem na niego.
            > By cos odłożył, że mu wleje, że da mu w dupe....
            >


            Wygląd na to ze młody energiczny chce zwrócić na siebie uwagę matki, ciegle biega, bawi się i, matka nie chce dać wsadzić palca do gorącego czy do gniazdka, albo cos innego.
            Wiec młody bach na podłogę i wrzask , wstaje pisk bo chce ciastko ale nie przed śniadaniem/obiadem.
            Po 20 razie zabierania czegoś niebezpiecznego ogarniając niemowlaka wrzeszczy zostaw bo dam w dupe.

            Naprawde jeśli nie radzi sobie w domu zapewne boi sie wyjsc ,bo nie ogarnie wózka i szalejącego 2-latka.
            Moze spytaj czy nie zostawi ci śpiącego nakarmionego malucha, a ze starszym nie pojdzie na spacer.
            Wyjdą z domu ,dziecko sie wybiega, matka odsapnie na powietrzu a ty wyjdziesz na super sąsiadkę.
            • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 23:29
              A ja tego malucha będe wozić do szkoły, na terapię mojego syna???
              Generalnie chyba lekko przesadziłaś...
        • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:01
          jola-kotka napisała:

          > Kiedy dziecko placze? Tak bez powodu non stop? Serio pytam. Jesli matka sie drz
          > e i straszy oby tylko straszyla to raczej nie bez powodu. Mam racje czy sie myl
          > e?

          tak jola, trafilo mi sie dziecko, ktore plakalo wiecznie. przez pierwsze pol roku swojego zycia wlasciwie non stop. pozniej bylo ciutk lepiej, ale pierwszy rok z nim, to byl naprawde koszmar dla mnie. jesli go nie nosilam albo nie trzymalam przy piersi, to darl sie, jak bym mu co najmniej rece i nogi zywcem wyrywala. nie byl to zwykly placz niemowlecia, tylko wlasnie wrzask i poczatkowo autentycznie mialam stracha, ze sasiedzi pomysla, ze robie mu krzywde. u niego nie bylo tak, ze najpierw zaczynal sie upominac po cichu, potem coraz glosniej, az w koncu placz przybieral na sile. nie, on po prostu od razu zaczynal sie tak drzec, jak obdzierany ze skory. gdyby ktos tylko sluchal pod drzwiami odglosow jego placzu, to naprawde moglby miec wrazenie, ze wlasnie cos mu zrobilam i on zaczal tak krzyczec. na szczescie sasiedzi sie po ludzku zainteresowali, zamiast nasylac na mnie jakies sluzby.
          • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:15
            Miałam taki sam egzemplarz wink.
            Czy Twój synek miał też może zaburzenia SI w pakiecie?
            • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:37
              zdiagnozowanych nie mial, ale mysle, ze cos tam bylo na rzeczy, tylko moze nie na tyle silne, zeby cos konkretnego stwierdzic.
        • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:57
          jola-kotka napisała:

          > Kiedy dziecko placze? Tak bez powodu non stop? Serio pytam.

          Dwa dni temu moja czterolatka była zmęczona wieczorem ale zamiast iść spać rozpoczęła rozmowę o zębach. W jej wyniku przez pół godziny płakała, że nie chce protezy. Dla wyjaśnienia - jeszcze jej ani jeden mleczak nie wypadł. Nie dała się pocieszyć ani sobie wytłumaczyć, że jak będzie dbała o zęby to jej do końca życia wystarczą.
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:11
            Pół godziny to pikuś.
            Osobiście jestem przyzwyczajona do 4-godzinnych histerii i nie razi mnie krótsze płakanie za ścianą.
            • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 13:02
              To był przykład. Kiedy młodsza się urodziła starsza lat 3 robiła takie jazdy (ryk kilka razy po godzinie bo tak) że tez sąsiadka przyszła straszyć opieką. Zobaczyła jednak, że dziecko nie posiniaczone ( dosłownie bo młoda latała na golasa nie chcąc się ubrać), zapytała czy mama robi krzywdę, obejrzała młodszą i poszła.
              • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:17
                Cudowna sąsiadka wink. Za takie urocze pytanie do końca mieszkania tam nie powiedziałabym babsku nawet dzień dobry...
                • thank_you Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:58
                  Serio? Ja jak trafiłam po raz trzeci na SOR z uszkodzonym na rowerze 2-latkiem, to lekarz spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem i obejrzał syna od stóp do głów.
                  Podziękowałam mu, że nie jest obojętny na los krzywdzonych dzieci, a on mnie przepraszał (niepotrzebnie, oczywiście, bo ja żalu nie miałam).
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 20:17
                    Lekarz. Doskonale rozumiem sytuację, którą opisujesz. Ale wścibska sąsiadeczka, która pyta dziecko przy matce, czy "mama nie krzywdzi" i przylatuje na inspekcję, to jakaś totalna wredna chamica. Ja bym się poczuła, jakby mi ktoś w gębę napluł. BTW, dziwi mnie, że w ogóle autorce do domu wlazła...
    • a1ma Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 21:06
      Na serio naslalas na matkę opiekę społeczna, bo dzieci płaczą i biegają??
      • kruella83 Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 22:42
        Też mam takiego wyjca w domu. Jak dzieci jest dwójka i w zbliżonym wieku to jest masakra . U mnie jest kłótnia o wszystko , patyk znaleziony w lesie- drugie też chce, zabawkę która leży 2 dni na podłodze i jedno podniesie , potrafią się tłuc nawet o papierek , wystarczy że jedno podniesie i: ,, a ja mam! ,, Nic na to nie poradzę . Jakiś czas temu wprowadził się samotny facet piętro wyżej i również się ,,martwi,, o moje dzieci a wiem bo zaczepił mnie właściciel mieszkania z pytaniem czy dzieci są chore😀
        • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:15
          A ty sie drzesz na te dzieci i krzyczysz ze dasz im w dupe tak ze u sasiadow slychac? Bo to jest problem nie ze dzieci sie kloca
          • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 02.03.18, 23:33
            Cały czas pisze, że:
            - rozumiem, że dziecko zapłacze
            - rozumiem, że płacze dłużej, bo jest chore / ząbkuje, diabli wiedzą co
            - rozumiem,że dziecko biega i się bawi (serio, mimo, że jest to uciążliwe, bo jest i że dziwię się, że mama nie wyjdzie z nim na powietrze,szczególnie, że las pod domem)

            Ja na serio to wszystko rozumiem.
            • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:28
              Skoro wszystko rozumiesz to na pewno również to, że sąsiedzi doskonale sobie zdają sprawę kto na nich kabluje do opieki społecznej. I mogą różnie zareagować. Np mogą złożyć podobne donosy na Ciebie, naopowiadać, że bijesz dziecko, nie panujesz nad nim, a Twój syn stanowi zagrożenie dla otoczenia. Jednak między Wami jest ta różnica, że- z tego co donosi prasa - Ty masz na głowie prokuratora. Jak myślisz, komu ta wojna podjazdowa bardziej zaszkodzi: sąsiadom czy Tobie?

              Ja też doskonale rozumiem jak to jest mieć sąsiadów z małym dzieckiem. Gdy chcesz się w weekend wyspać, a o 7 budzi cie tupot malych stóp na górze. I wiesz co? Zainwestowałam w stoppery: 1.3 zł. Polecam.
          • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:08
            Przecież sasiadka nie bije dzieci. Straszy, że uderzy, bo pewnie inne formy dyscyplinowania zawiodły. Nie kłam jolka.
            • jola-kotka Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 01:29
              A skad to wiesz ze tylko straszy tego nawet jej sasiadka nie moze wiedziec bo przez sciane nie widac.
    • milamala Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 02:03
      Wspolczuje, ale niestety niektore dzieci po prosstu placza z roznych powodow niekoniecznie dzieje im sie krzywda ze strony opiekuna. Moze sa rzeczywiscie w jakis sposob chore.
      Pomysl z pomoca tej kobiecie w opiece nad dzieckiem jest dobry, choc pewnie cie nie interesuje.
      Wierz mi matka cierpi bardziej od ciebie i gdyby mogla to zapewniam cie, ze cos by z tym placzem zrobila.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka