czerwcowa_28
25.03.18, 21:58
Byłam dziś na meczu koszykówki, mnóstwo ludzi, hałasu, itd... W przerwie moje dziecko wychodziło z jakiejś tam okazji na boisko, w związku z tym ja robiłam zdjęcia, po czym szłam powoli wpatrzona (o zgrozo!) w telefon i ani nie słyszałam ani nie zauważyłam półtoraroczniaka, który wbiegł na moje nogi i oczywiście się wywalił i w płacz. Chciałam podnieść dzieciaka, na co tatuś wrzeszczy ZOSTAW, czym oczywiście mnie zdrzaźnił, więc usłyszał ode mnie, że to jego dziecko i to on powinien go pilnować, na co on: To jak nie Twoje to zostaw! Odwykłam już od pętających się dzieciaków między nogami to fakt... Ale takiego rozwoju sytuacji to się nie spodziewałam...