Dziś byliśmy z synem u ortodonty. Lekarkę polecił nam nasz dentysta rodzinny zachwalając, że jest bardzo dobra w swoim fachu. Dentyście ufam, więc dziś pojechaliśmy na umówioną wizytę. Wizyta porażka. Lekarka może i jest bardzo dobra, ale podejście do nas jako rodziców jak i do dziecka, które jest pacjentem beznadziejne. Lekarka wredna, antypatyczna, całą wizytę wywracała oczami na nasze odpowiedzi, nieuprzejma, oczami wywracała też podczas próby dopasowania terminu następnej wizyty. Masakra jak dla mnie. Z mężem rozmawiałam, on jest za tym, żeby jeszcze raz pojechać i zobaczyć jak będzie. Ja już zbieram namiary na innych ortodontów.
Dla ciekawskich - plan leczenie (wstępnie) jest taki, by usunąć wszystkie mleczaki. Następnie usunąć stałe czwórki (wszystkie) i w tedy aparat ruchomy. Syn ma wąską szczękę i szerokie zęby. Na chwilę obecną zęby już nie mają gdzie wychodzić. Kurcze szkoda mi tych stałych zębów ale ortodontka mówiła, że jeśli nie będą wyrwane to zęby będą mu rosły jeden nad drugim. Dziś pobrała odciski szczęki, ma też aktualne zdj. pantomograficzne. Musi to porównać i w tedy zadecyduje, czy faktycznie będzie konieczność usuwania stałych czwórek. Ale mleczaki na pewno trzeba usunąć.
Ah, i żeby nudno nam nie było to sąsiadów zalaliśmy

Prawdopodobnie rury pod zabudowaną wanną są nieszczelne i woda leci do sąsiadów. Sąsiadka już zaciera ręce na remont łazienki, my szukamy fachowca by sprawdzić gdzie leży problem. Czy to to co do spółdzielni należy czy do nas.
Tak się chciałam wyżalić bo ostatnie tygodnie dały nam ostro w kość a końca nie widać