18.04.18, 12:52
trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,23283459,czy-zarabiajacy-ponizej-3100-zl-miesiecznie-to-niewolnicy.html#Z_BoxGWImg natemat.pl/235863,grupa-na-fb-praca-w-mediach-zrezygnowala-z-widelek-cenowych-winny-hejt z jednej strony racja - nikt samym powietrzem nie żyje i wszystko kosztuje. A z drugiej strony trzeba się zastanowić czy to co ten pan wypracowuje jest warte tych 3 tysięcy. Pamiętam taki incydent gdy jakiś wariat zaatakował ludzi nożem w centrum handlowym. W Polsce. I padło pytanie: a gdzie byli ochroniarze? Ci marnie opłacani? Uciekli. Tyle że nie wierzę że gdy płacono im nawet 10 tysięcy to biliby się jak John McClane. Po prostu to nie są ich możliwości. ich możliwości są za 1000 PLN.
Obserwuj wątek
    • gulcia77 Re: 3100 18.04.18, 13:26
      Nie jesteś dzieckiem, żeby nie wiedzieć, że nie ma w tym wypadku czarno-białego obrazu świata. Z jednej strony wiele zależy od nas samych, naszych chęci, pracowitości, operatywności, a z drugiej nie wybieramy sobie miejsca urodzenia, kapitału kulturowego, czy wreszcie rodziców. I to nie jest tak, że rynek cudownie reguluje wszelkie nierówności. Cywilizacyjnie doszliśmy do punktu, w którym pogłębia je na niespotykaną skalę. Po prostu jeszcze 150 lat temu majtki i siekierę produkowało się w naszym najbliższym otoczeniu, a zarządcę majątku znajdowalo w najbliższej szkole parafialnej. Teraz, jak masz pecha i rodzisz się w slumsach Bangladeszu, to możesz w porywach zostać zarządcą produkujących majtki.
      Mam ostatnio fazę na biografię Karola Goduli - "króla cynku". Ze smutkiem stwierdzam, że obecnie jego spektakularna kariera byłaby niemożliwa.
      • tanebo2.0 Re: 3100 18.04.18, 13:32
        Ale nierówności to żadna nowość. Największe były bodajże na początku nasze ery w Rzymie - niektórzy ekwici mieli całe państwa a obok były rodziny które miały w udziale pojedyncze gałęzie na drzewie oliwnym. I jakoś katastrofy to nie wywołało.
        • gulcia77 Re: 3100 18.04.18, 13:47
          Ależ wywołało. Upadek imperium. Z tym, że tak się dzieje od setek tysięcy lat. Ja nie postuluję mitycznej równości "każdemu wg potrzeb", bo to nierealizowalna utopia. Ale nie ma co ukrywać, że im mniejsze rozwarstwienie (a przede wszystkim w miarę równy dostęp do edukacji), tym lepiej się żyje.
          • tanebo2.0 Re: 3100 18.04.18, 13:53
            Myślę że to nie wina rozwarstwienia. Po prostu mamy hossę. Ale nasze możliwości nie nadążają za naszymi ambicjami.
            • gulcia77 Re: 3100 18.04.18, 14:13
              Taaaak. I to nie jest tak, że są nieuczciwi przedsiębiorcy, którzy zaniżają płace, tacy, którzy prowadzą coś w rodzaju obozów pracy etc...
              Z punktu widzenia pracodawcy takie praktyki są fatalne, bo po prostu psują rynek.
          • riki_i Re: 3100 18.04.18, 23:21
            gulcia77 napisała:

            > Ależ wywołało. Upadek imperium.

            Rozwarstwienie społeczne spowodowało upadek imperium Rzymskiego? Śmiała teza.
        • iwoniaw Re: 3100 18.04.18, 14:07
          niektórzy ekwici mieli całe państwa a obok były rodziny które miały
          > w udziale pojedyncze gałęzie na drzewie oliwnym. I jakoś katastrofy to nie wywo
          > łało.


          Oczywiście, że wywołało - cały kryzys wieku III (a potem to już w ogóle upadek imperium). Nie mówiąc już o tym, że chyba sobie nie zdajesz sprawy, o czym piszesz. "Udział w drzewie oliwnym" podajesz jako przykład jakiejś skrajnej biedy (?), a to był kapitał dający dochody z pewnością większe niż polska średnia krajowa AD 2018. Biedacy to żyli z pomocy społecznej - rozdawanych z budżetu państwa (oraz funduszy na kampanie wyborcze) artykułów żywnościowych, a nie "mieli udziały" w czymkolwiek.
        • triss_merigold6 A znów nie wiesz o czym piszesz 18.04.18, 14:26
          www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/rzymski-system-wsparcia-najubozszych/
          Znów nie wiesz o czym piszesz. To jakiś dramat, człowieku ogarnij się.
          • yoma Re: A znów nie wiesz o czym piszesz 18.04.18, 14:30
            W sensie pińcet po rzymsku? smile Nihil novi... tongue_out
          • iwoniaw On się nadaje w sam raz do wątku 18.04.18, 14:46
            o dostrzeganych przez ematki - specjalistki użytkownikach forum pitolących od rzeczy, za to na każdy temat. Z tą różnicą, że aby dostrzec absurd jego wypowiedzi, niekoniecznie trzeba studiów na trzech kierunkach i 20 lat doświadczenia w branży - zdania matura po przyzwoitym LO zdecydowanie wystarcza...
            • triss_merigold6 Re: On się nadaje w sam raz do wątku 18.04.18, 20:04
              Wystarczy przeczytać "Quo vadis". Lekturę VII klasy podstawówki.
              • iwoniaw Re: On się nadaje w sam raz do wątku 18.04.18, 23:13
                W tym przypadku owszem, co jeszcze gorzej.
    • pani-noc Re: 3100 18.04.18, 15:14
      Pan wyklęty, głosował na Kukuz15, ale już nie będzie głosować, bo go oszukali i oczekuje, że będzie zarabiał 3100 zł, bo on musi mieszkać w kawalerce. Biedny, oszukany antysystemowiec.
      • tanebo2.0 Re: 3100 18.04.18, 15:17
        Normalnie ronię łzy jak go czytam https://giphy.com/gifs/94EQmVHkveNck
    • jem.gluten Re: 3100 18.04.18, 15:32
      Przez długi czas zarabiałam 2800 na rękę. Nie czułam się niewolnicą.
    • jeziorowa Re: 3100 18.04.18, 16:24
      Tanebo2.0, nie zatrudniasz nikogo, prawda? Jeżeli pan wypracowuje 3000 zł, to nie będzie co miesiąc widział takiej kwoty na swoim koncie, bo nikt obcy nie będzie aż tak go sponsorował, to powinno być jasne. W artykule pan podaje swoje wydatki w wysokości 2800, w tytule mamy kwotę 3100, spora rozbieżność, ale przyjmijmy, że rozmawiamy o kwocie 3000zł. To są zarobki netto, czyli pan chciałby zarabiać brutto 4200 zł (umowa o pracę). Pan jest w tym wieku, że napewno przysługuje mu 26 dni urlopu (dla uproszczenia przyjmijmy, że miesiąc kalendarzowy). Pan pewnie nie jest cyborgiem, więc czasem choruje. Przyjmijmy, że tylko pół miesiąca w roku (oczywiście płatne przez pracodawcę). Podsumowując: 50400 brutto rocznie za 10,5 miesiąca pracy, czyli miesiąc pracy tego pana kosztuje 4800 zł. Pomijam takie oczywistości jak koszty stanowiska pracy: powierzchnia, sprzęt, może odzież robocza, obsługa kadrowa oraz niezbędnych szkoleń (np. BHP obowiązkowe) itd. Przyjmijmy, że pan ma taki charakter pracy, że są to bardzo małe koszty, niech będzie 400 zł miesięcznie. Finalnie: jeżeli pan „wypracowuje” miesięcznie 5200 zł, nie choruje więcej niż 2 tygodnie rocznie, jego stanowisko pracy jest niskokosztowe i wszelkie inne okoliczności przemawiające na korzyść tego pana, to jeżeli zarabia 3000 netto to znaczy, że pracodawca zatrudniając go prowadzi działalność charytatywną, bo nie ma ani grosza zysku z zatrudnienia takiego pracownika (a ryzyko wciąż ponosi). Gdyby więc drogi tanebo nasz bohater wypracowywał 3000 zł to de facto otrzymywałby w prezencie co miesiąc od obcego człowieka (pracodawcy) minimum 2200 zł.
      • kokosowy15 Re: 3100 18.04.18, 17:30
        Podobno wydajnosc polskiego pracownika to ok 60% wydajnosci unijnej, a place ok 40%. Koszty pozaplacowe naleza do najnizszych w Europie. Pracodawca tworzacy stanowisko pracy za 1000 zl nie nadaje sie na pracodawce, poniewaz nie potrafi wykorzystac potencjalu pracownika. W Twojej teorii, pracownik wysokokosztowego stanowiska pracy powinien doplacac do zatrudnienia, np energetycy z elektrowni, caly przemysl ciezki itp. Nawiasem, chcialbym spytac, jak wyceniic prace ksiegowego, pracownika socjalnego, bibliotekarza?
        • jeziorowa Re: 3100 18.04.18, 17:55
          Co za bzdura, po co przekręcasz? Stanowiska wysokosztowe nie powodują żadnego dopłacania. Jeśli nie przynoszą zysków tylko straty to nie są tworzone i tyle (mowa oczywiście o firmach prywatnych). Nikt nie stworzy w Polsce stanowiska pracy za 1000 zł, bo minimalna płaca to 2100, więc koszty stanowiska to 2400 plus założone wcześniej 400 zł, czyli minimum 2800 zł miesięcznie.
          • kokosowy15 Re: 3100 18.04.18, 19:42
            Co nazywasz stanowiskiem wysokokosztowym? Np pracownik wykonujacy konieczne analizy chemiczne, zuzywajacy odczynniki za, powiedzmy 20000 miesiecznie? Operator obslugujacy urzadzenie za 100 mln ( amortyzacja) to stanowiska wysoko czy niskokosztowe? A co z wycena pracy ww bibliotekarza czy specjalisty BHP? Sa stanowiska niezbedne, nie przynoszace zadnego dochodu pracodawcy, ale konieczne.
            Dlaczego pracodawcy w Polsce placa swoim pracownikom mniej niz w wiekszosci krajow europejskich? Nawiasem nazwa " pracodawca" jest mylaca, bo nikt pracy nie " daje" ,lecz wynajmuje stanowisko pracy za ciezkie pieniadze
            • jeziorowa Re: 3100 18.04.18, 20:03
              To, co napisałaś to nie koszty stanowiska tylko produkcji. Stanowiska konieczne, ale nie przynoszące dochodu rozlicza się albo w kosztach produktu/usługi (np. płacę sprzątaczki w sklepie, księgowość) albo traktuje się jako koszt pracownika (np. obsługę kadrową).
              Nikt pracy nie daje to prawda, ale wynajmowanie stanowiska to już zupełnie co innego. Tak naprawdę to pracę się sprzedaje i kupuje, więc prawidłowe nazwy brzmią „pracokupiec” i „pracosprzedawca”
              • kokosowy15 Re: 3100 18.04.18, 20:48
                Dzieki za wyjasnienie, ale ja pytalem o wycene pracy na stanowiskach nie przynoszacych dochodu. Definicja o sprzedazy i kupowaniu pracy podobno obowiazywala jeszcze w latach 80 ubieglego wieku, obecnie okresla sie ten proces inaczej, ale ja nie jestem ani ekonomista ani socjologiem, wiec nie interesuje sie tym tematem zbyt szczegolowo. Ciekawi mnie za to, dlaczego polscy pracownicy zarabiaja mniej niz srednia europejska i jak to widzi pracodawca.
                • koronka2012 Re: 3100 18.04.18, 21:14
                  Pensje przekładają się na poziom cen usług, a ten reguluje też rynek.

                  Świetnie to widać w korpo - pensje są przyzwoite, ale nie szafuje się masowo podwyżkami, bo ceny usług korpo są i tak nie do przeskoczenia dla wielu klientów i jest tak: wyższe pensje=wyższe ceny=mniej klientów. Więc trzymają podwyżki w ryzach.
                • gulcia77 Re: 3100 18.04.18, 21:28
                  kokosowy15 napisał(a):
                  Ciekawi mnie za to, dlaczego polscy pracownicy zarabiaja
                  > mniej niz srednia europejska i jak to widzi pracodawca.
                  Jako kraj wpadliśmy w coś, co ekonomiści i socjologowie nazywają "pułapką średniego rozwoju". W zasadzie konkurujemy z resztą Europy niskimi kosztami usług, z czego najniższym kosztem, przez całe lata była cena pracy. Na tle Europy wręcz kuriozalna. Ponieważ większość firm o zasięgu europejskim działała w usługach (transport i budowlanka), lub w produkcji np. mebli, to niski koszt pracy dawał pozorną konkurencyjność. Pozorną, bo wystarczyło wprowadzenie we Francji "Loi Macron" i zrobiło się kiepsko. Generalizując, brakuje inwestycji w innowacyjność, nie jesteśmy konkurencyjni w działalności przynoszącej realne zyski, a najgorsze co się dzieje, to wysysanie z rynku fachowców. Znalezienie dobrego spawacza, inżyniera budowlanego czy nawet sensownego mechanika graniczy z cudem. Są na rynkach europejskich. A zapewnienie im europejskiej płacy automatycznie przekłada się na niską konkurencyjność. No i robi się kwadratura koła.
                  Do tego dochodzą nieuczciwe praktyki biznesowe, w rodzaju opóźnień płatności, podkupywania sobie pracowników i wiedzy o firmie, płacenie w szarej strefie, no i robi się niższa wydajność. Ta wydajność nie polega na tym, że polski pracownik nie umie pracować. Ona najczęściej bierze się stąd, że ma on gorsze wyposażenie i narzędzia w miejscu pracy, nie ma zapewnionego ciągłego rozwoju zawodowego etc. Ale to temat rzeka.
                  • kokosowy15 Re: 3100 18.04.18, 21:51
                    Mimo , ze wydajnosc polskiego pracownika to 60% sredniej europejskiej, a place tylko 40% ? W ten sposob pracodawcy konkuruja na rynku europejskim kosztem pracownikow.
                    • fragile_f Re: 3100 18.04.18, 23:18
                      Bo polscy pracodawcy muszą kupić ten sprzęt za 100mln po cenach europejskich, ale usługę sprzedają w Polsce (za co mają płacone mniej). Na czymś muszą budować swój zysk, a skoro ceny np. komputerów i oprogramowania zbić nie mogą, to tną pensje. Bardzo proste. BTW dodatkowo w Polsce często sprzęt kosztuje więcej niż w np. Niemczech czy Francji, bo jest tylko jeden dystrybutor albo po prostu "because f* you, that's why".
                      • agnes_topesto Re: 3100 19.04.18, 07:26
                        ale co to kogo obchodzi, co pracodawca ma kupic i za ile?
                        pracownik chce zarobić a nie wegetować. proste. mieszkac gdzies musi. oplacic lokum, kupic jedzenie, srodki czystosci a czasami chce tez gdzies wyjsc czy wyjechać.
                        jakos w innych krajach Polacy robia to samo i o dziwo, im sie to tam oplaca, bo im przyzwoicie sie za to placi. a tutaj? szkoda gadac.

                        • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 08:14
                          Ale co mnie obchodzi co musi pracownik? Jak dla mnie to może jeść trawę i pić z kałuży. Jeśli płaca mu nie odpowiada to droga wolna. Jeśli nie znajdę pracowników za daną płacę to mój problem. A skoro mam odpowiadać za to czy pracownik ma co jeść to chcę decydować co je. Jedzenie wyłącznie ziemniaków przez 6 dni w tygodniu nikogo nie zabije. A przynajmniej nikt tego nie dowiódł. Zaryzykuję.
                          • agnes_topesto Re: 3100 19.04.18, 09:22
                            anebo2.0 napisał:

                            > Ale co mnie obchodzi co musi pracownik? Jak dla mnie to może jeść trawę i pić z
                            > kałuży. Jeśli płaca mu nie odpowiada to droga wolna.


                            no, ale od lat przeciez wielu z nich, stosuje sie do twojej rady. wyjezdzaja za granice całymi rodzinami. a w Pl? brakuje rąk do pracy a Janusze by sie szydkimb kosztem ludzi dorobic, sciagaja Ukraińców wink
                            nic nowego nie napisales, naprawdę.
                            zapytaj nasze emigrantki, jak im sie zyje i czy wrocilyby do kraju, by pracowac u takich Januszy biznesu, jak ty.
                            zobaczymy, co ci odpowiedzą.
                            Zachod Europy, zalewają afrykanskie nieroby a nas, imigranci zarobkowi.
                            po co zatrudniac Polaka i placic mu przyzwoicie, jesli mozna Ukraińca?

                            • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 09:29
                              Ale to są podstawy. Idę ulicą. Mijam faceta. Czy też mam brać pod uwagę jego potrzeby? Ten sam facet przychodzi do mnie i mówi że chce u mnie pracować. Mówię ile mu zapłacę. On może się zgodzić lub nie. I nagle mam brać pod uwagę jego potrzeby? Dlaczego? Dla mnie ważny jest rachunek ekonomiczny - zatrudnię pracownika, kupię maszyny, wyprodukuję produkt i go sprzedam. I to co zarobię muszę podzielić.
                              • kokosowy15 Re: 3100 19.04.18, 13:20
                                Zwroc uwage na punkt ostatni " i go sprzedam". Jezeli bedziesz placil wg twojej teorii, bedziesz musial zainwestowac w roboty do kupowania, bo twoi i tobie podobnych byznesmanow pracownicy kupia tylko te trawe. W poczatkach ubieglego wieku zrozumial to Ford, ktory dawal swoim pracownikom zarobic aby kupowali jego samodhody, a poza tym tworzyl konkurencje placowa w przemysle.
                        • fragile_f Re: 3100 19.04.18, 18:42
                          Przeciez już wyjaśniłam jak to działa: polski przedsiębiorca kupuje sprzet za tyle samo, co niemiecki. Jednakże sprzedać produkt/usługę może tylko po kwocie niższej, bo nikt tu nie kupi chleba za 30 pln ani dżemu za 25. Musi więc przyciąć wydatki na pracowników.

                          Dla przykładu firma logistyczna kupuje TIRa za 100 000 euro i zatrudnia kierowcę albo dwóch. Żeby ten TIR się zamortyzował w Niemczech musi zrobić X kursów, w Polsce X*2 kursów, bo przewóz jest 2x tańszy. Kwoty wyjęte z dudy, chodzi o pokazanie mechanizmu.
                          • kokosowy15 Re: 3100 19.04.18, 20:21
                            Popyt wewnetrzny jest rownie wazny jak export. Ograniczenie sily nabywczej wiekszosci ludzi musi ograniczyc popyt, a wiec trudno bedzie cokolwiek oprocz chleba i trumien sprzedac. Podalem przyklad Forda, bo to w US zadzialalo. Nie wszystkie srodki produkcji kupuje sie za granica.
                            • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 20:32
                              Czyli proponujesz zwiększenie dochodów ludności kosztem bogatych? Nie lepiej zwiększyć ich z eksportu? Tyle że aby eksportować trzeba zrobić to na jeden z dwóch sposobów - albo tanio (trzeba by zabić wcześniej miliard chińczyków) albo coś czego nikt inny nie potrafi zrobić - czyli trzeba iść w innowacje.
                              • fragile_f Re: 3100 19.04.18, 21:11
                                Ano właśnie. A żeby wejść w innowacje, należy po pierwsze przeznaczać spore pieniądze na SENSOWNĄ edukację, premiować nowoczesne rozwiązania (no niestety, stracą na tym pracownicy "taśmowi"), dawać preferencyjne kredyty na modernizacje i tak dalej. A przede wszystkim - powstrzymać ucieczkę najzdolniejszych studentów poprzez podniesienie płac dla doktorantów i umożliwienie im kariery.

                                Kiedyś miałam marzenie - chciałam zostać naukowcem. A potem dowiedziałam się jak wygląda życie np. biologa czy chemika w Polsce i olałam temat. W innym kraju nie dość, że zrobiłabym doktorat za sensowne pieniądze, to dodatkowo miałabym przed sobą X ścieżek kariery. U nas produkuje się robotników, nie naukowców sad
                          • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 20:27
                            Inaczej. Powiedzmy że mamy dwóch przedsiębiorców - polskiego i włoskiego. Obaj produkują to samo - traktory. Obaj kupują tonę aluminium, obrabiarki i zatrudniają pracowników. I zamiast traktorów produkują supersamochód. Włoski przedsiębiorca nazywa go lamborghini a polski ursus. Włoski sprzeda swój za milion. Polski za 100 tys. Po zapłaceniu za aluminium i obrabiarki (cena dla obu ta sama) polskiemu zostanie mniej do podziału wśród pracowników.
                            • kokosowy15 Re: 3100 19.04.18, 21:42
                              Zeby nie fabryka traktorow, Lamborghini niewial by z czego dokladac do produkcji supersamochodow.
                              A poza tym, redystrybucja dochodow swiadczy o rozwoju kraju, czego przykladem jest Skandynawia.
                              • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 21:50
                                A co ma piernik do wiatraka?
                              • fragile_f Re: 3100 19.04.18, 23:12
                                Który kraj skandynawski masz na myśli? Norwegię, która zamożna jest dopiero od kilkudziesięciu lat i to dzięki ropie? Czy Finlandię która ma gigantyczne problemy społeczne związane z samotnością i trudnościami w socjalizacji i która dorobiła się podczas wojny? A może Szwecję, w której deficyt mieszkań jest tak gigantyczny, że nie ma nawet za bardzo wolnego rynku wynajmu i w którym panuje ciche przyzwolenie na rasizm?

                                Każdy z tych krajów ma swoje własne problemy, nie ma na świecie kraju idealnego.
                                • szorstkawelna Re: 3100 19.04.18, 23:29
                                  Norwegia jest bogata dopiero od kilkunastu lat, ale jednak Norwegowie wpadli na to, że warto redystrybuować zyski i inwestować w społeczeństwo. Spójrzmy na inne kraje, których głównym źródłem bogactwa są złoża naturalne: Rosja, Algieria, Arabia Saudyjska...
                                  Oczywiście, wiadomo, że to wszystko jest bardziej skomplikowane, ale tak naprawdę jest to kwestia mentalności. Nasze społeczeństwo ma naleciałości z mentalności m.in. pana na folwarku i homo sovieticus...
                                  Ogólnie, każdy sobie rzepkę skrobie zamiast spojrzeć na problem w szerszym kontekście.
                                  • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 23:36
                                    Ale Polska nie ma czego redystrybuować
                                    • szorstkawelna Re: 3100 19.04.18, 23:52
                                      Spore rozwarstwienie społeczne oznacza, że chyba jednak ma.
                                      • tanebo2.0 Re: 3100 20.04.18, 00:03
                                        Jakub Szela byłby z ciebie dumny...
                                        • szorstkawelna Re: 3100 20.04.18, 00:26
                                          A coś na temat?
                • jeziorowa Re: 3100 18.04.18, 21:55
                  Na drugie pytanie odpowiadają ci dziewczyny, więc skupiam się na pierwszym. Odpowiem jak robię to ja: mam 3 osoby na stanowiskach nie przynoszących bezpośrednio dochodu. Jedna z nich jest świetna w tym co robi i bardzo zaangażowana w rozwój zarówno firmy jak i swój zawodowy, można jej ufać, potrafi wiele spraw sama zauważyć nawet wykraczających poza swoje obowiązki i odpowiednio reagować. Jednym słowem: skarb😀! Jej wynagrodzenie: stawka rynkowa w moim mieście na tym stanowisku plus 60% oraz premie (3-5 razy w roku) jako dodatek. Kobieta wie, że jest doceniona i że nigdzie nie zarobi takich pieniędzy. Pozostałe dwie osoby pracują od-do, wykonują swoją pracę poprawnie, bez większych „wtop”, bez żadnej inwencji własnej. Dostają dokładnie stawkę rynkową. Jak zmienią pracę to wiele nie stracę, takich pracowników znajdę w kilka dni. Stawka rynkowa wiesz jak się ustala.
                  • kokosowy15 Re: 3100 18.04.18, 22:27
                    Dzieki!
      • mistmist Re: 3100 19.04.18, 00:21
        > To są zarobki netto, czyli pan chciałby zarabiać brutto 4200 zł (umowa o pracę).

        To jest brutto dla pracownika, ale pracodawcę kosztuje 5 077,89 miesięcznie. Przed pozostałymi obliczeniami (urlop, chorobowe, dodatkowe koszty). Czyli do powyższego wyliczenia należy dodać jeszcze 800 zł miesiecznie po stronie kosztu pracownika i tak z 2200 robi się 3000 zł.
    • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 08:03
      Z wartością pracy jest jak z tym rozumem: najlepiej rozdzielona przez Pana Boga zaleta, bo jeszcze nie widziałam kogoś, kto by się skarżył, że ma za mało.
      Analogicznie wartość pracy: jeszcze nie spotkałam kogoś kto by mówił, że pracuje mniej wydajnie i mniej wartościowo niż mu płacą. Za to panuje gremialne przekonanie, że "JA" jestem płacony/y za nisko a przecież "TYYYYLE" robię. Jak pójdziemy w szczegóły, to robi więcej niż kolega z działu, więcej niż szwagier i sąsiad, więcej niż jego kierownik, więcej niż dyrektor regionalny, który nota bene jest idiotą i z palcem nie powiem gdzie nasz bohater by go zastąpił, tylko nie wiadomo dlaczego jeszcze nie dostał takiej propozycji.
    • zabka141 Re: 3100 19.04.18, 08:35
      Najlepszy jest ten argument o niskiej wydajnosci pracownika. Niech mi ktos prosze powie - kogo to jest wina? To przeciez pracodawca zarzadza praca pracownika i to od niego zalezy wydajnosc. Wiele prac mogloby byc zrobione przez jedna osobe zamiast 2, ale to i trzeba by bylo tej jednej lepiej zaplacic, wyszkolic, porozmawiac, dac troche wolnosci, wytlumaczyc sens pracy, zaufac. Polska natomiast jest na poziomie "my i oni".
      • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 08:52
        Wydajność pracowników zależy od narzędzi których używają - jeden pracownik koparką wykopie więcej rowów niż 10 z łopatami. Ale żeby kupić koparkę firma musi mieć kasę. Kasa nie rośnie na drzewach. Trzeba ją zarobić. Polskie firmy startują z niższego pułapu niż firmy zachodnie - przez 60 lat komunizmu. Więc stać je na mniej. I dlatego polscy pracownicy mają mniejszą wydajność.
        • zabka141 Re: 3100 19.04.18, 09:17
          To nie jest argument w dobie dostepnych kredytow. Nie ma sensu otwierac takich firm. Zarzadzanie, zaufanie do pracownika nawet w firmach miedzynarodowych rozni sie od tego na zachodzie.
      • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 09:16
        Tak, oczywiście, a od pracownika jego własna wydajność nie zależy big_grinbig_grin
        To poleciałaś.
        Organizacja pracy- nie przeczę, ale jak masz nieroba co to "czy się stoi czy się leży", pijaka (tak, tak, mój mąż pracuje w firmach budowlanych...), posteerelowską panią Gienię którą denerwuje że jakiś petent w ogóle wszedł do biura (tak, tak, pracuję w budżetówce...) to życzę miłej zabawy w organizowanie pracy a szczególnie w dawanie wolności.
        Gdyby Ci się kiedyś przytrafiło zarządzanie ludźmi to zupełnie za darmo podzielę się widzą: nie wszyscy ludzie są tacy sami i to co dobrze działa na Ciebie (zakładam, że jesteś tym pozytywnym typem pracownika co to mu trzeba "wyszkolic, porozmawiac, dac troche wolnosci, wytlumaczyc sens pracy, zaufac) na 75% populacji nie działa.
        A co do "lepiej zapłacić" to zwyczajnie nie polecam od tego zaczynać.
        Ale to już sobie sprawdzisz, jak będziesz miała cokolwiek do czynienia z zarządzaniem ludźmi.
        • zabka141 Re: 3100 19.04.18, 09:19
          A kto zatrudnia taka pania i pozwala na takie zachowanie wzgledem patenta. Wybacz, ale tydzien z dobrym managerem i kontrola, rozmowy, nakazy z gory by taki problem zalatwil.

          To jest bledne kolo - taka pani ma w d, bo pracodawca ma ja i jej jakosc pracy tez w d.
          • zabka141 Re: 3100 19.04.18, 09:21
            Personalne odzywki w stylu "jak sobie pozarzadzasz" to sobie daruj, bo nic o mnie i o mojej pracy nie wiesz.
            • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 09:28
              Jak nie wiem, jak widzę co piszesz? smile
              No sorry, ale widać, ze pojęcie masz teoretyczne. Bardzo piękne, ale z życiem nic wspólnego nie ma.

              Tym bardziej, że teraz piszesz: "tydzien z dobrym managerem i kontrola, rozmowy, nakazy z gory by taki problem zalatwil."
              przed chwilą było: "lepiej zaplacic, ..., dac troche wolnosci,"

              Teoretyzujesz pod wpływem chwili i to niestety widać.
              A ja zarządzam ludźmi od 10 lat.
              • zabka141 Re: 3100 19.04.18, 09:32
                Juz widze jakim wspanialym manadzerem musisz byc.
                • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 09:47
                  tak, tak, czekałam na to big_grinbig_grin

                  Nie denerwuj się tak, doceniłam Cię przecież jako pracownika. Fakt, nie doceniłam bajerowania, że coś masz pojęcie o zarządzaniu, ale to postaraj się zrozumieć big_grin
      • agnes_topesto Re: 3100 19.04.18, 09:27
        abka141 napisał(a):

        > Najlepszy jest ten argument o niskiej wydajnosci pracownika.


        jakos za granica Polacy robia to samo i o dziwo, sa bardzo wydajnymi pracownikami.
        u nas , to taki durnowaty argument Januszy biznesu, ktorzy gdyby tylko mogli, to nie placiliby wcale.
      • jeziorowa Re: 3100 19.04.18, 10:48
        Wiesz zabka141, mam takich pracowników jak piszesz. Około 40%. Nazywam ich „moimi skarbami”, rozpieszczam finansowo, daję olbrzymi kredyt zaufania i prawie bezgraniczną swobodę działania. Pracują u mnie od lat i obie strony są bardzo zadowolone. Niestety pozostałe 60% to dorosłe dzieci🙁. Pracują jak nadzorujący patrzy, a jak się odwróci...., nie można powierzyć wielu zadań, bo poza schemat nie wyjdą, nie rozumieją podstawowych zależności itd. Dla swoich potrzeb nazywam ich „wyrobnikami”. Zmieniam ich ciągle, jak tylko widzę, że to następny wyrobnik i nie ma żadnych nadzieji, że będzie porządnym pracownikiem. To wszystko ludzie wykształceni, z wysokimi aspiracjami zawodowymi i finansowymi. Cóż z tego jeśli im się nie chce chcieć🙁
    • ichi51e Re: 3100 19.04.18, 09:08
      Czyli ludzie powinni miec placone wg potrzeb? A co jak ktos ma wieksze potrzeby? Ja np mam skore atopowa musze miec mydelko z apteki i ubrania z naturalnych tkanin bo mnie wysypuje...
      • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 09:17
        Tak, tak! Mam potrzebę auto zmienić.
        • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 09:25
          Ja też. Na ferrari...
          • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 09:31
            Mnie satysfakcjonowałaby toyota, jak mogę prosić, ale jeszcze by mi dorzucili remont kuchni
            • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 09:55
              Jeśli Toyota to tylko GT86
              • anorektycznazdzira Re: 3100 19.04.18, 19:05
                biere
      • agnes_topesto Re: 3100 19.04.18, 09:29
        potrzeby, potrzebami.
        kazdy z nas, jakies tam ma.jedni wieksze, inni mniejsze. ale chodzi o przyzwoita place, ktora pozwoli luidziom na godne zycie a nie na wegetacje od-do.
        • ichi51e Re: 3100 19.04.18, 09:48
          No ale wegetacja tez ma pewne widelki - zalezne wlasnie od potrzeb
    • butch_cassidy Re: 3100 19.04.18, 19:58
      A dla mnie to brzmi rozsądnie. Pewnie, że minimalna pensja powinna wystarczyć na samodzielne przeżycie. Kwoty podane tutaj nie są wcale z kosmosu. Z wyżywieniem nieco przesadził - 1 osoba rozsądnie spokojnie da radę za mniej. Ale z kolei zrezygnował z kultury, czyli się bilansuje.
      Tylko co z tego?

      Wrażenie ze zdjęcia jest jakie jest, fakt, ale to ma się nijak do tematu.
      • kokosowy15 Re: 3100 19.04.18, 20:32
        My na trzy osoby mamy 2600 i dajemy sobie rade. Napewno nie glodujemy, nie mam dlugow. Na ubrania jest troche malo, ale na pranie wystarczy.
      • ichi51e Re: 3100 19.04.18, 20:37
        Bilet miesieczny tez jakis drogi
        • szorstkawelna Re: 3100 19.04.18, 20:45
          W Trójmieście bilet metropolitalny kosztuje chyba 240zł. Jeśli kupuje ZTM +SKM to może wyjść coś koło 200zł.
        • tanebo2.0 Re: 3100 19.04.18, 20:48
          No wiesz - tramwajarze też mają swoją godność...
          • szorstkawelna Re: 3100 19.04.18, 21:26
            I po co tak głupkowato szydzisz?
            • nickbezznaczenia Re: 3100 19.04.18, 21:29
              Bo to ...
              Zresztą, sama napisałaś.
        • kokosowy15 Re: 3100 19.04.18, 21:34
          Ja mam darmowa komunikacje miiejska, mlodszy wnuk 300 m do szkoly a starszy jezdzi na rowerze.
          • szorstkawelna Re: 3100 19.04.18, 21:35
            Brawo Ty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka