Też obserwujecie pogarszającą się jakość ubrań z sieciówek? Albo, co gorsza, idiotyczne zasady dotyczące czyszczenia codziennej odzieży? Pytam, bo właśnie zdjęłam z suszarki nową bluzkę i co? I jest dwa rozmiary mniejsza.

Mój błąd, bo nie sprawdziłam metki, a tam jak wół stoi "dry clean only".

No ale z drugiej strony, jest to zwykła bluzka, taka do noszenia na co dzień, nic eleganckiego. Serio ludzie latają z takimi rzeczami do pralni? Wy latacie? Bo ja do pralni noszę wyłącznie eleganckie sukienki, żakiety i marynarki. Pytam, bo nie pierwszy raz się spotykam z zaleceniami prania na sucho lub prania ręcznego odzieży tzw. "codziennej". I teraz albo mam zaćmienie umysłu i nie pamiętam, albo jeszcze 10 lat temu można było wszystko wrzucić razem do pralki (no ok. białe, czarne i kolory osobno), nastawić pranie na 40 stopni i wysuszyć bez szkody na jakości. A teraz wszystko albo ręcznie, albo chemicznie albo najlepiej wcale.

Denerwujące.