demodee
04.07.18, 17:15
Taki napis zauważyłam na półce nad chlebem w sklepie znanej sieci piekarniczej, do którego weszłam przez przypadek (zwykle tamtędy nie chadzam), dlatego z zainteresowaniem przyjrzałam się temu pieczywu. Chleb „bez drożdży” wyglądał na normalny, miał zwyczajne dziurki i był pulchny. Zapytałam pracownika sklepu, na czym jest ten chleb, jeśli nie na drożdżach? „Na zakwasie” odpowiedział. Poprosiłam go skład surowcowy. Mąka taka, mąka siaka, woda, sól.
No i jest problem. Po pierwsze z takiego składu, to moim zdaniem, można upiec płaskie naleśniki na suchej patelni, a nie pulchny chleb z dziurkami. Jeśli rzeczywiście drożdży tam nie było, to może dodali proszku do pieczenia, ale dlaczego tego nie zawarli w składzie? Nie wolno przecież pomijać takich składników i klient powinien to zgłosić odnośnym organom, chyba?
Jeśli nie ma proszku w środku, to może jest zakwas, czyli mąka plus woda oraz dzikie drożdże, ale przecież chleb podpisany był „bez drożdży”. Czy możliwy jest jakiś zakwas bez drożdży?
Pytanie do ematki: Czy kupiłybyście taki chleb w sklepie znanej sieci piekarniczej?