kamilaalimak
05.07.18, 15:58
Witam, może Wasz pogląd na moja sytuację coś mi rozświetli.
Urodziłam dwoje dzieci w niewielkim odstępie czasu. Było to dosyć obciążające fizycznie i psychicznie też. O 21 - 22 byłam padnięta, zasypiałam w locie nad poduszką. Mąż domagał się seksu, ale nigdy nie kładł sie ze mna do łóżka. Oglądał tv do 24, potem przychodził do sypialni i mnie budził domagając sie seksu. Po takim wybudzeniu byłam wnerwiona ( w perspektywie nocne wędrówki dzieci za 2- 3 godziny), seks był, więc na odczepnego z obowiązku. Kiedy nie miałam siły ani ochoty na seks i odmawiałam albo po prostu nie reagowałam, mąż wychodził z sypialni do salonu i tam siedział i czekał. No więc żeby mieć już to z głowy i móc dalej spać był ten seks na pocieszenie. I tak to sie mniej więcej zaczęło. Taki schemat. W każdym razie teraz wcale nie jest lepiej, bo wdrukowało mi się, że ten seks to jednak obowiązek, bo jak nie ma seksu to atmosfera w domu zepsuta. No, ale mąż teraz wmawia mi, że jestem oziębła, że muszę iść na terapie, bo seks wg niego nie sprawia mi przyjemności. Im więcej tego jego gadania co powinno mi sprawiać przyjemnośc, tym faktycznie mam mniej chęci. Z biegiem lat seks z meżem zaczął mi sie kojarzyć tylko z obowiązkiem. Czy da sie ten impas jakoś przełamać?