rulsanka Re: No dobra, a wakacje życia? 10.07.18, 13:57 W sumie najbardziej odlotowe, radosne, były obozy konne z czasów studenckich. Towarzystwo było takie, że rozumieliśmy się bez słowa. Żadna cisza nie była krępująca, po prostu byliśmy sobą w 100%. Z czasów przed dzieckiem wyprawa do Finlandii na rowerach. Za miesiąc zapłaciliśmy za 2 osoby 700zł, razem z promami, wyżywieniem. Mieszkaliśmy w namiocie, piliśmy wodę z jeziora, łowiliśmy ryby. Po imprezie z Finami łowiliśmy po pijaku puszkę mięsa z renifera w rwącej rzece. Tajlandzka dżungla z pijawkami wspinającymi się nam aż do szyi. Z dziećmi najfajniejsze były Azory i Islandia zimą. Na Azorach fumarole i kąpiele w gorącym stawie pośród bajkowego ogrodu. Na Islandii urywający głowę wiatr i księżycowe krajobrazy, gejzery, światło, zorza polarna. Odpowiedz Link Zgłoś
alaveda Re: No dobra, a wakacje życia? 10.07.18, 14:49 Mały hotelik na Karpathos 15 lat temu. Bez klimy, bez szyb, z glinianymi łóżkami, pod oknem plaża, a na dole knajpka z suszącymi się ośmiornicami, lokalnym serem i winem robionym w miejscowej spółdzielni. Bez dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
jeziorowa Re: No dobra, a wakacje życia? 14.06.19, 14:52 Aż tak bardzo ci się podobało, że się w tej firmie zatrudniłaś - prawda?🤪 Odpowiedz Link Zgłoś
marianna1960 Re: No dobra, a wakacje życia? 14.06.19, 16:14 W domu przed telewizoren moje wakacje najlepiej odpoczywam Odpowiedz Link Zgłoś
mysiulek08 Re: No dobra, a wakacje życia? 14.06.19, 16:32 Na wakacjach zycia to ja jestem od 15 lat Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: No dobra, a wakacje życia? 14.06.19, 16:44 Większość wakacji nazywam po powrocie "wakacjami życia", chyba niewiele mi do szczęścia potrzeba i cieszę się jak dziecko pięknymi okolicznościami przyrody. Ostatnio byłam nad naszym cudownym morze, mocno przed sezonem, temperatura wg telefonu ok 9*C a odczuwalna około -9 Wiało jak w kieleckim (sorry Kielce!) i to lodowatym północnym wiatrem, ale było tak pusto, tak relaksująco... towarzystwo udane, czas zajęty, no czego chcieć więcej? Znam wiele osób, które nazwałyby to wyjazdem za karę Najmilej wspominam wakacje za własnego bachorstwa. Z tyłu głowy nigdy nie siedziała Pani Odpowiedzialność z jej dziećmi - Problemami. Jedne miałam podobne do twoich - Mazury, spływ kajakowy. Też byłam najmłodsza i robiłam za maskotkę. Codzienne wiosłowanie od rana do wieczora, pakowanie, rozpakowywanie, zmiana domków, czasem namioty, wieczorne ogniska, zatopiony kajak... Paskudne żarcie - tam zaczęłam jeść ser topiony, którego całe życie nienawidziłam i nie byłam w stanie przełknąć, ale alternatywą był tylko chleb z margaryną! Było cudownie, pięknie i wspaniale, tęsknię za tą atmosferą do dziś. Tylko pogodę mieliśmy inną - padało bite 2 tygodnie Odpowiedz Link Zgłoś
ck2 Re: No dobra, a wakacje życia? 14.06.19, 17:07 Z dotychczasowych - wypad do Izraela i dwa tygodnie na Krecie. Z przyszłościowych - mam nadzieję, że Nowy Jork i Japonia kiedyś. Odpowiedz Link Zgłoś