Dodaj do ulubionych

jestem matką kłamczuchą :(

25.07.18, 13:29
Naopowiadałam mojemu dziecku, że warto być miłym dla innych, dzielić się, bo wtedy będą go lubili i będą się z nim chętnie bawić.
A konfrontacja z rzeczywistością wygląda fatalnie.
Wygląda na to, ze naopowiadałam mojemu dziecku głupot.
Obserwuj wątek
      • mamablue Re: jestem matką kłamczuchą :( 25.07.18, 17:39
        Dokładnie. Jak i on nie musi lubić wszystkich. Ludzie są różni i tyle.
        Ale wiem, że jak twoje dziecko dostaje niezasłużenie po głowie, to serce matki krwawi, a tak w ogóle to stłukłabyś agresora na kwaśne jabłko.
        Jednak tak nie można, bo to do niczego nie prowadzi. Skup się na dziecku i jego poczuciu własnej wartości.
        Będzie dobrze.
    • janja11 Re: jestem matką kłamczuchą :( 25.07.18, 17:53
      Wiem chyba o co chodzi. Wkurzały mnie zawsze takie bezinteresowne upierdasy, co podbiegały i robiły coś złośliwego ( we wczesnym dzieciństwie waliły łopatką w głowę, potem spychały z rowerka).
      Mamablue napisała coś ważnego: trzeba budować w dziecku poczucie wartości.
      Ja prowadzałam dzieciaka na wszelkie możliwe zajęcia w okolicy. I bynajmniej nie po to, aby we wszystkich uczestniczył, ale aby wybrał coś dla siebie, co mu się najbardziej spodoba.
      Chciałam też otaczać dzieciaka ludźmi z pasją ( a często tacy właśnie prowadzą takie zajęcia dodatkowe).
      A przed bezinteresowną upierdliwością dzieciaka nie uchronisz. Musi mieć twardy tyłek.
      Najgorszy pomysł to się przejmować, bo to daje upierdasowi satysfakcję. Uśmiech smile
            • fragile_f Re: jestem matką kłamczuchą :( 26.07.18, 01:26
              Chyba sobie jaja robisz. W każdej klasie masz super popularne a jednoczesnie dokuczajace innym dzieciaki. Po prostu o wiele lepiej jest byc w jego stadzie, niz byc przez nie dziobanym. Ten sam schemat funkcjonuje w wielu miejscach pracy, grupach towarzyskich i tak dalej.

              Poza tym, na jaka cholere motywacja do czegokolwiek ma byc to, czy bede przez to lubiana przez innych? A co jesli dziecko chce przeciwko czemus protestowac czy tez nie isc z nurtem, co generalnie zaskutuje tym, ze inni nie beda tej osoby lubic?
              • janja11 Re: jestem matką kłamczuchą :( 26.07.18, 08:24
                No niby można to tak tłumaczyć, że są indywidualiści, którzy chcą iść pod prąd.
                Ale jednak człowiek to zwierze stadne i zwykle lepiej czuje się w jakiejś grupie. I co by mnie mówić, razem łatwiej.
        • piataziuta Re: jestem matką kłamczuchą :( 26.07.18, 08:20
          >O jak ja lubię takie budujące porady. A coś konkretnie?

          konkretnie, to powinna teraz powiedzieć dziecku, że to co wcześniej powiedziała było błędem
          wytłumaczyć dlaczego tak wtedy powiedziała, wytłumaczyć jak powinno być, jak nigdy nie będzie i zrobić z tego podwójną lekcję, tłumacząc dodatkowo, że mama też jest człowiekiem, który uczy się na błędach
    • kota_marcowa Re: jestem matką kłamczuchą :( 25.07.18, 18:25
      Nie dość, że głupot, to jeszcze szkodliwych.
      Ja nie twierdzę, ze ma od razu tłuc inne dzieci wiaderkiem w głowę na dzień doby, ale no właśnie. Z takiego gadania biorą się potem dorośli ludzie, którzy nie potrafią odmówić innym, mimo własnego, czasem nawet sporego dyskomfortu, pozwalają jeździć po sobie szefowi i naruszać swoje prawa i przestrzeń osobistą.
      Nikt nie ma obowiązku dzielić się swoimi rzeczami, jeżeli nie ma na to ochoty, dziecko też. Ty rozdajesz swoje rzeczy każdemu, kto poprosi, bo trzeba się dzielić?
    • an.16 Re: jestem matką kłamczuchą :( 26.07.18, 12:12
      Szkodliwych głupot naopowiadałaś. Mam cudowne empatyczne dziecko, do którego wszyscy odnoszą się z sympatią, ale które nigdy nic nie zrobiło wyłącznie po to aby się przypodobać. W ogóle nie zabiega o jakiekolwiek względy. I drugie dziecko które musi być lubiane. No musi i już. Ciężki jego żywot.
      • verdana Re: jestem matką kłamczuchą :( 26.07.18, 13:38
        Przykro mi, ale jeśli dziecko wzięło to na serio i jest miłe, aby się przypodobać, a nie dlatego, że chce być miłe, to moze mieć powazne problemy z kolegami. Bo nie sposób być zawsze miłym dla wszystkich, czasem trzeba stanąć w swojej lub czyjejś obronie, o coś zawalczyć. Czasem trzeba być niemiłym, jeśli sytuacja tego wymaga. Starsze dziecko pewnie by to zrozumiało. Młodsze bądź miły może zrozumieć jako "zawsze podporzadkuj się wszystkim" - i problem gotowy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka