Dodaj do ulubionych

Rak piersi.

25.07.18, 17:47
nie ja moja siostra nie rodzona, nie umiem znalezc sobie miejsca kobieta 28 lat male dziecko arrrr . Wiem ze to geny u mnie w rodzinie rak piersi rak jajnika itd. To norma nie jedna przez to umarla.Ale taka mloda babka i ... .
Plakac mi sie chce . Ech tak wygadac sie chcialam ale jesli ktoras przeszla i ma te pozytywne doswiadczenia w leczeniu podzieli sie, podniesie na duchu to bede wdzieczna. Sam proces leczenia znam .
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: Rak piersi. 25.07.18, 18:58
      Mam dwa nowotwory w najbliższej rodzinie zaleczone. Jeden ponad 10 lat temu (mama), drugi dwa lata temu (jej siostra). Co Ci mam napisać? Siostra musi być silna żeby pokonać chorobę i wierzyć, że jej się uda. Ma córkę maleńką, dla niej musi żyć. Może sobie poplakac, żeby spuscic emocje, ale kiedy przyjdzie brać chemię czy rehabilitowac się po operacji to musi być silna. Poszukaj fundacji onkologicznych, one mają psychologów, grupy wsparcia dla chorych i ich rodzin. Trzymam kciuki.
    • klamkas Re: Rak piersi. 25.07.18, 19:07
      Nie każdy nowotwór piersi ma źródło w genach.

      Chcesz pozytywnych doświadczeń to proszę: mama mojej przyjaciółki zachorowała mając coś koło 40 lat, na początku lat 90-tych. Mastektomia, chemia - było ciężko, ale przeszła przez to i do dzisiaj ma się świetnie. Przyjaciółka mojej mamy - podobny wiek i czas; ta miała wznowę, ale też sobie z nią poradziła. W obu przypadkach były jedynymi kobietami w rodzinie, które dotknął nowotwór. Leczenie dzisiaj jest bardziej skuteczne, nowotwory często wykrywane wcześniej. Nowotwór piersi to nie wyrok.
      • jola-kotka Re: Rak piersi. 25.07.18, 21:17
        Moja babcia zyje juz po 25 lat ale pol roku temu pochowala wlasna siostre ktora rak piersi pokonal w rok. Wiem ze nie kazfy ale u nas w rodzinie ktora nie zrobi badan genetycznych to lipa.
    • psiamama6 Re: Rak piersi. 25.07.18, 19:17
      Przejrzyjcie z kuzynka amazonki.net, jest mnóstwo informacji o raku piersi i forum dodatkowo.
    • karola2122 Re: Rak piersi. 25.07.18, 20:58
      Mam dwie koleżanki, które miały raka: jedna tarczycy, druga piersi. Jednej usunęli tarczycę, drugiej pierś. Jedna miała chyba radioterapię, druga kończy chemię. I jedna i druga nie mają już komórek rakowych. Ta pierwsza już od pary lat. Aha, i mam jeszcze jedną, która kilka lat temu miała raka skóry na nodze. Też operowali. Też jest na obserwacji, i jest zdrowa.

      Niech siostra walczy. W naszych czasach można zdziałać naprawdę dużo. Powodzenia
      • beverlyja90210 Re: Rak piersi. 25.07.18, 22:54
        Tak niedawno zakończone leczenie raka piersi w rodzinie,tez młodziutka. Wycięte obie piersi i jajniki przez co ma już menopauzę. Leczenie chemi czerwona radioterapia hormonoterapia,rak wykryty z przerzutami do tego coś na jajniku urosło. Żyje,włosy odrastają zupełnie inne niż miała do tej pory. Głowa do gory,ja tez miałam nie piersi ale żyje. Leczenie jest upierdliwe ale da się,przytulam mocno
    • pani_tau Re: Rak piersi. 25.07.18, 23:00
      A jak było z badaniami profilaktycznymi? Były robione regularnie i tak se menda wyskoczyła miedzy jednym a drugim czy jednak nie były i się rzeczona menda rozpanoszyła?
      Mnie w trakcie rutynowego USG wątroby wyszło, że coś w niej mieszka. Duże, o nieznanym charakterze, nienadające się do biopsji. Warszawa powiedziała, że jeśli obcy zacznie rozrabiać mechancznie to się go wypierniczy całościowo. A jak mu co gorszego strzeli do łba to albo ultra radykalna resekcja albo przeszczep.za wyjątkiem chirurga, który został moim prowadzącym i to prowadzącym przejmującym się, i który trzymał morale me ze wszystkich sił natomiast reszta sugerowała uporządkowanie swoich spraw. W domu się nie przyznałam, moj ówczesny uznał, że się bawię w hipochondrię. Rozstalismy się.
      Było ciężko. Ale jakoś to trwa. Sytuacja się nie pogarsza chociaż też i się nie polepsza. Ale żyję, muszę uważać na jedzenie i stres, ale żyję. Choć fakt , że na bombie zegarowej. I dziwna rzecz - przyzwyczaiłam się.
      Siostra musi przejść przez zaminowane pole, wielu się to udaje, czemu ona miałaby polec.
      Polecam Dekalog Kieślowskiego, część druga z Jandą, Łukaszewiczen i Bardinin.Tam pada zdanie, bardzo istotne w kwestii rokowań.
    • julita165 Re: Rak piersi. 25.07.18, 23:18
      Moja sąsiadka. Babka ok 70-tki. Ledwo przeszła dwie operacje na stawy biodrowe i jeszcze jedna na zaćmę bym diagnoza rak piersi. Przeszła operację, chemię , na którą zresztą autobusem jeździła, cały czas pomagała synowi w firmie ( a to ciężka praca - ogrodnictwo ) i już kilka lat żyje, ma się dobrze. Nawet lepiej niż przed bo była strasznie gruba a schudła więc lepiej się czuję, serce zdrowsze, ciśnienie niższe. I przyjaciółka mojej mamy - rąk piersi że 20 lat temu. Teraz ma 69. Zdrowa, świat zwiedza. Będzie dobrze
    • magazynka Re: Rak piersi. 25.07.18, 23:26
      Wszystko zależy od wielkości guza, stopnia i rodzaju komórek. Ważne czy w węzłach chłonnych znajdą się komórki rakowe.

      Ja już 11 lat żyję po mastektomii, chemii i hormonoterapii, ale guz dość wcześnie wykryty - 1 cm - między regularnymi badaniami.
      Trzeba działać jak najszybciej, nie poddawać się i myśleć pozytywnie.
      Trzymam kciuki!
      • jola-kotka Re: Rak piersi. 26.07.18, 16:49
        Sa zaatakowane wezly wlasnie mowila ze pod pacha.
    • maadzik3 Re: Rak piersi. 25.07.18, 23:35
      trzymam kciuki, Jolu, bardzo, bardzo mocno
      • jola-kotka Re: Rak piersi. 26.07.18, 16:49
        Dziekuje,
    • miramaru Re: Rak piersi. 26.07.18, 18:32
      Siostra ma zrobione badania genetyczne? To ważne, by poinformować o tym onkologa, bo niektóre mutacje genowe lepiej odpowiadają na konkretny rodzaj chemii. Zresztą macie w Szczecinie Międzynarodowe Centrum Nowotworów Dziedzicznych.
    • asia_i_p Re: Rak piersi. 26.07.18, 18:42
      Teściowa miała 9 lat temu. Ma wgłębienie nad piersią i wycięte węzły chłonne pod jedną pachą, nawet mastektomii jej nie zrobili.
    • ruscello Re: Rak piersi. 26.07.18, 18:46
      Babcia żyła 18 lat po leczeniu, które przeprowadzili w pierwszej połowie lat 90. Pokonały ją przerzuty, ale jej stan już wykluczał leczenie. Ciocia jest zdrowa od 10 lat, u niej trzeba było wyciąć węzeł chłonny. Powodzenia dla siostry w walce z chorobą!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka