Dodaj do ulubionych

Kto ma swój sklep...

13.10.04, 23:38
...z odzieżą, bo ja myślę o założeniu, bo mi nie starcza na życie, ba na nic,
więc trzeba coś zmienić, skoro pracy brak....itd.
Muszę zadbac o rodzinę.Nie będzie łatwo, napiszcie mi czy znacie hurtownie
odzieży, i czy umiecie mi doradzić.
Mieszkam w małym mieście, i ciuchy nie mogą być drogie, zwłaszczam, że jest
tu b. duże bezrobocie.
Proszę pomóżcie mi , bo ja nie mam szans na pracę, ja choruję.
Muszę zacząć coś robić, bo nie mogę znieść, że nie ma co dzieciom
kupić, ....brak na wszystko
Obserwuj wątek
    • prestige22 Re: Kto ma swój sklep... 14.10.04, 08:05
      A myślałaś o jakimś sklepie internetowym? Są mniejsze koszty miesięcznie, bo
      nie wynajmujesz lokalu, płacisz tylko za powieszenie na stronie. Co prawda na
      początku wymaga to inwestycji, ale kompa chyba masz, skoro piszesz. No i za
      napisanie strony komuś trzeba zapłacić ale to opłata jednorazowa. I zbyt masz
      praktycznie na całą Polskę, nie tylko w swojej małej miejscowości. My z mężem
      zrobiliśmy coś takiego ostatnio - potrzebny jest tylko ciekawy pomysł na branżę.
      Napisz do mnie na priva jak masz ochotę
      Pozdrawiam
      Kasia
    • pimpek06 Re: Kto ma swój sklep... 14.10.04, 13:12


      To nie mój komputer i nie mogę z niego korzystać ile chcę i kiedy chcę, , wolę
      jednak sklep w mieście, bo w domu nie mam gdzie postawić komputera.
      • wieczorynka2 do Prestige 18.10.04, 12:16
        Kasiu napisałam do Ciebie na gazetowy adressmile-Danusia
    • leeya Re: Kto ma swój sklep... 18.10.04, 15:11
      Pimpek,
      nie zdazylam napisac do Ciebie na "Samotnych", bo Kulka mnie pochlaniala, ale
      teraz juz pisze.

      Pochodzimy z tego samego miasta i znam realia. Z tego co pamietam chcialas
      rozkrecic to wszystko za kase z pozyczki z Biura Pracy. Chcialas tez w sklepie
      tym sprzedawac rzczy, ktore niekoniecznie sa szyte w zakladach, ale tez przez
      osoby interesujace sie moda i szyciem.

      Powiem szczerze, pomysl super, ale nie na K. I teraz podaje dlaczego:
      1. Pozyczke trzeba splacic. Czy wiesz, jaka bedzie kwota miesieczna, jaka
      karencje splaty??
      2. Wynajecie lokalu. Orientowalas sie juz w tej kwestii?? Bo z tego co ja wiem
      w centrach handlowych w K., pan wojcik narzucil horendalne stawki, przynajmniej
      jak dla mnie, zaczyna sie od 300USD miesiacznie. Tworzenie nowego sklepu na
      osiedlu, gdzie lokal jest tanszy wydaje mi sie juz troche mniej sensowne. Moze
      sie myle...
      3. Sprawa zalozenia firmy, zarejestrowania jej, ZUS, US GUS. No i potem
      rozliczen z tymi wszystkimi badziewiami... Sama nie poprowadzisz ksiegowosci...
      Dodatkowy koszt: ksiegowa albo biuro rachunkowe. Jezeli sie zdecydujesz, moge
      Ci polecic niedrogiego i uczciwego czlowieka.
      4. Jak sama wiesz, w K. jest straszne bezrobocie. Sama jestes w trudnej
      sytuacji. Z czego w pierwszym rzedzie rezygnujesz?? Nie z jedzenia, nie z
      oplat, a wlasnie z ciuchow.. A Ci, co maja kase, to a zakupy jezdza do Gizycka
      lub Mragowa a nawet do Olsztyna. Tak bylo 10 lat temu, tak bylo 5 lat temu, tak
      jest i teraz..
      5. Samochod. Masz prawo jazdy i samochod? Bo po towar trzeba jednak dojechac..

      Przepraszam, jezeli zrobilam Ci przykrosc tym postem, ale jak mowilam, znam
      realia naszej pipidowy. Boje sie, ze jakbys nie przeliczyla wszystkich kosztow
      i zaczela wszystko na hurra, to potem mialabys wieksze problemy z kasa niz
      teraz.... Moze Ci tylko podpowiem, ze moja mama byla zbulwersowana, ze na
      wizyte do fryzjera musiala czekac tydzien... Moze to jest jakis pomysl????
      Kurde, tak chcialabym Ci jakos pomoc...

      Pozdrawiam
      Leeya
      • mama007 Re: Kto ma swój sklep... 18.10.04, 16:01
        ja bylam juz pewna i przekonana co do sklepu...
        ALE!!
        zus ma wzrosnac o 100% co najmniej dla malych, srednich firm. pomijajac lokal,
        kredyt itd bedize ok 1500zl zusu...
        no i wyglada na to, ze bede dalej poki co siedziala w domciu... uncertain
        pozdrawiam
    • cruella Pimpku 18.10.04, 16:53
      Troszkę z własnego doświadczenia, troszkę z życia:

      Kilka lat współprowadziłam sklep, później założyłam własną "firmę" (fajnie to
      brzmi), sprzedawałam różne rzeczy: odzież dla dzieci i dorosłych, bieliznę,
      galanterię,kosmetyki, biżuterię (złotą i srebrną), obuwie...w końcu komputery
      Jednym słowem mydło, szydlo i powidło, nie jednocześnie, oczywiściesmile)))

      Z kosztami musisz się liczyć (w moim przypadku odpadła księgowość, jestem m.in.
      po ekonomii), wynajem lokalu, zus, ubezpieczenie (od kradzieży, zniszczeń),
      wyposażenie i ....towar. Z towarem jest różnie, trafisz w gust lub nie,
      sezonowość też potrafi wykończyć (ciepłe ubrania czy buty mogą przeleżeć i pół
      roku a spłacić kredyt trzeba), to co podoba się nam, niekoniecznie spodoba się
      klientom. Za towar musisz zapłacić. Jeśli masz zaprzyjaźnioną hurtownie, da Ci
      towar na kredyt, jeśli nie...wykładasz gotówkę. Właściciel też musi z czegoś
      żyć i swoje zobowiązania spłacić.
      Pamiętaj też o: niekończących się kontrolach (skąd ja to znam, naloty były
      zawsze po zmianach przepisów, o których nie wiedział nikt poza kontrolującymi),
      inspekcjach...

      Co nas wykończyło:
      -zus
      -koszty (kasa fiskalna, ochrona przed włamaniami (sklep osiedlowy),
      czynsz,samochód, benzyna, modernizacja sklepu)
      -zalegający towar (zesonowy)
      -konkurencja sprzedająca towar "który wypadł na zakręcie z samochodu"
      (komputery)

      Próbowaliśmy przenieść pomysł do internetu (odpada większość kosztów). Pamiętaj
      jednak o tym, że zakupiony towar może do Ciebie wrócić (w ciągu chyba 14 dni)
      bez podania powodu, pamiętaj o szalejacej w necie konkurekcji i asortymencie
      (znacznie większym niż w tradycyjnym sklepie). Większość sklepów netowych
      działa we współpracy z hurtowniami. Zamawiasz towar, sprzedawca bierze go z
      hurtowni i Tobie wysyła (stąd m.in. taki czas od zamówienia do wysłania). I tu
      znów pojawia się problem z kontaktami z hurtownikami.

      Wiem, że moje słowa nie są zbyt optymistyczne. Podzieliłam się jedynie własnymi
      doświadczeniami. Nie jestem na Twoim miejscu, najlepiej radzi się na
      odległośćsmile)
      Może jednak, skoro jest to rejon o dużym bezrobociu, pomyślałabyś o sklepiku z
      tanią ale ładną odzieżą. A może komis (odzieży, agd, rzeczy niepotrzebnych
      ludziom w domu (takie nietrafione prezenty)).

      Padł tu pomysł o zakładzie fryzjerskim. Niedawno koleżanka taki zakład
      otworzyła. Miała dość wrednej szefowej i marnej pensji. Miała trochę odłożonej
      gotówki, dobrych znajomych (weszła z nimi w spółkę, oni pieniądze, ona
      doświadczenie) i nieźle jej idzie. Tu jednak też pojawił się problem: koleżanka
      sama jest szefową i pracownikiem, na zatrudnienie drugiej fryzjerki już nie
      może sobie pozwolić (dodatkowy zus, pensja, kolejne stanowisko pracy
      (wyposażenie)).

      Jeśli masz jakieś pytania, piszsmile))
      Ja jednak stawiałabym na komis (rzeczy niepotrzebnych, używanych).
      Powodzeniasmile)) Trzymam kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka