Dodaj do ulubionych

Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ?

14.10.04, 09:28
Do stworzenia tego postu natchnął mnie napotkany gdzieś wątek dziewczyny
która opisywała, że nie układa jej się za dobrze z mężem ,a najważniejszym
mężczyzą w jej życiu jest synek.Pal licho powody czemu im się nie uklada i
jakie panują między nimi relacja – ciekawi mnie to jak jest u Was?
Dla mnie bezsprzecznie w takiej hierarchi rodzinnej dla kobiety ( no ale
piszę o mnie teraz ) najważniejszy jest mąż, potem dopiero dzieci.
Wiadomo inna miłość do męża , inna miłość do dzieci jednak dla mnie jest i
będzie najważniejszy mąz a potem dzieci.
To z nim żyje, z nim tworzę dom, rodzine, to z nim będę i zostanę gdy dzieci
odejdą, wyfruną z domu . To on zna moje problemy, o których dzieciom się nie
mówi, to on mnie rozumie, kocha, szanuje.
Oczywiście zakładając ze jestesmy normalną rodziną i między mną a partnerem
dobrze się uklada.
I czy to nie jest właśnie tak że jak dziecko staje się najważniejsze dla
kobiety to są problemy w małżeństwie?
Zauważyłam to w wielu postach i przypadkach z życia.
Jak można mówić o synu że jest on męzczyzną życia? Mężczyzną życia powinien
być mąż, partner, konkubent, narzeczony a nie synek.
Jak to jest u Was?
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:30
      Najwazniejszy jest maz, synek i tatus najkochanszy...
    • linusia_75 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:31
      oczywiście, że dzieci. Po prostu potrzebują mnie bardziej niż mąż.
      Na szczęście można kochać i dzieci i meża, nikt na tym nie cierpi wink.
      linusia
      • mama_ewa25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:34
        No właśnie i dlatego miłość mężczyzny jest w ogóle inaczej skonstruowana.
        Nie potrzebuje Cię ale z Tobą jest. To dla mnie ważne.
        • linusia_75 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:35
          Oczywiście, że inaczej.
          Dziecko kocha cię tylko za to, że jesteś.
          Mąż zawsze za coś.
          linusia
          • mama_ewa25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:37
            I tu się z Tobą nie zgodzę.
            No ale każdy ma swoją teorię na ten temat.
            • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:39
              W pewnym wieku dziecko kocha rodzicow nie sa sam fakt BYCIA ale wlasnie za COS.
            • milarka Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:44
              a mi ciężko powiedzieć, która miłość ważniejsza.
              No bo jakbym miała kogoś ratować z pożaru to najpierw dziecko - bo przecież
              jest bardziej bezbronne, a mąż jest szansa, że sobie poradzi.
              Mężczyzną mojego życia jest oczywiście mój mąż, synka bym tak nie nazwała,
              jeżeli już to jako mężczyznę NASZEGO życia (czyli mojego i męża).
              • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:45
                pewnie ze w takich wypadkach mysli sie o dziecku...przeciez to mala istotkasmile
          • maniusza Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:39
            faktycznie obie miłości są zupełnie inne. ale męża kocham od 10 lat, wciąż tak
            samo mocno, dzieci też całą sobą, ale chyba męża trochę mocniej - dochodzi
            miłość fizyczna, przyjaźń, szacunek... nie wiem sama.
            tak jak autorka, z mężem zostanę kiedyś jak dzieci pójdą, nie można CAŁEJ
            miłości na nie przelewać. Poza tym jak ludzie są ze sobą TYLKO ze względu na
            dzieci to dzieci to doskonale wyczuwają. (nie piszętego oczywiście do Was,
            tylko ogólnie) smile
            • linusia_75 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:54
              Ojej, no bez skrajności. Przecież nie mówię, że jak mam dzieci to męża nie
              kocham i że odstawiam go w kąt używając tylko do prac porządkowych i płacenia
              rachunków wink. Że dzieci to cały sens mojego życia i kiedy dorosną to przezyję
              załamanie nerwowe uświadamiając sobie, że mnie już tak nie potrzebują jak
              kiedyś.
              Ja moje dziecko kocham za nic - za to, że jest. A męża za to, że jest właśnie
              taki jaki jest.
              Może to koszmarny przykład, ale stratę dziecka przeżywa się bardziej niż stratę
              męża, chorobami dzieci martwi się bardziej niż tymi mężowskimi (zakładając
              oczywiście, że niosą podobne ryzyko).
              Dla dziecka rodzice to cały świat, na nim opiera się całe ich poczucie
              tożsamosci, bezpieczeństwa, wartości. Współmałżonkowie kochają się i ta miłość
              jest im bardzo potrzebna. Ale gdyby jej zabrakło, poradziliby sobie bez
              długotrwałych konsekwencji w wyżej wymienionych.
              Oczywiście mówię o dzieciach, a nie dorosłych dzieciach. Że trudno być matką
              nastolatka, to wie każdy. Ale żeby nastolatków mniej się kochało? No nie sądzę.
              linusia
          • damajah twierdzę zupełnie inaczej 25.10.13, 13:43
            męża kocham pomimo czegoś. Za coś kochać jest łatwo - mimo tego że nie jest doskonały - o wiele trudniej. Oczywiście cenię go za wiele rzeczy i lubię za drugie tyle - ale miłość to miłość.

            Różnica między mężem a dziećmi jest taka że dzieci cokolwiek by mi zrobiły (lub komuś) nie przestanę ich kochać i nie odwrócę się.
            Mąż jednak byłby w stanie sprawić że zmusiłabym się do zabicia mojego uczucia (chociaż z wielkim trudem)
            I to dlatego dobre małżeństwo to dla mnie sprawa do większej pracy i szczególnej troski - bo dzieci kocham bez względu na wszystko.

        • bedada Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:51
          Dla mnie najważniejsze jest dziecko.Miłość męża i do męża może być ulotna(nie
          musi,ale może)A dziecko kochamy bezgranicznie.Jesteśmy mu potrzebne od samego
          początku.Ja mojego synka kocham tak mocno,że nie wiem nawet jak to określić.Ale
          może inna jest miłość matki do dziecka kiedy czeka się na nie.Ja na mojego
          syneczka czekałam długie 5lat...tak więc gdy tylko dowiedziałam się ,że w końcu
          nam się udało byłam najszczęśliwsza na świecie.Mężą oczywiście też kocham,ale
          to jest inna miłość,a miłość mojego dziecka dodaje mi skrzydeł.
          • baszysta Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 07:32
            mam nadzieje ze znajdziesz sobie inne miejsce gdy syneczek pokarze ci faka i zajmie sie kolegami i dziewczynami wink
            • iwles Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 25.10.13, 13:56

              a jeśli to mąż pokaże faka i zajmie się kolegami i dziewczynami ?
              Jakoś statystyki pokazują, ze takie faki są częściej spotykane.
              • mynia_pynia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 26.10.13, 20:53
                Amen wink
              • maugorzata2008 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 29.10.13, 19:34
                Nie zgodzę się. Większość dzieci w końcu zaczyna odrębne życie od swoich rodziców, a jeżeli tego nie robią, to jest to sytuacja chora. Oczekując, że do końca życia będą nam równie bliskie co życiowy partner robimy im ogromną krzywdę. Partner może odejść, ale wcale nie musi, dzieci muszą.
    • olaart Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:43
      U mnie nie ma nikogo najważnieszego. W naszej rodzinie jesteśmy równi,
      oczywiście pamietając, że mamy różne potrzeby. Miłośc do dziecka różni się od
      miłości do mężczyzny ale nie widzę potrzeby by którąś faworyzować.
    • evee1 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:45
      Ja tego nie moge porownac. To jest zupelnie inny rodzaj relacji.
      I cale szczescie, bo dla mnie i maz i dzieci sa najwazniejsze smile).
      Ale chyba masz racje, ze czesto kobiety odstawiaja meza na boczny tor,
      co dla mnie jest kadrynalnym bledem, bo godzi nie tylko w uklad maz-zona,
      ale takze w uklad dzieci-tata.
      • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:48
        wlasnie pozniej Ci "odstawieni mezowie" w pewnym momencie zycia znowu wracaja
        do lask ( dzieci dorastaja itp). Jakie to musi byc upokarzajace dla nich
        samych...przez kilka-kilkanascie lat maz zyl swoim zyciem a tu nagle zona
        zaczyna sie nim interesowac, tylko dlatego, ze nie ma juz dzieci . Smutne to
        troche,ale tak czesto bywa.
    • kasiacs Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 09:50
      a ja mysle dokladnie na odwrot, pewnie dlatego ze sama mam "rozwiedzionych
      rodzicow" (choc dzieki Bogu w zgodzie i w przyjazni) ze to wlasnie synek jest
      najwazniejszy ze to on niezaleznie od wszystkiego innego zawsze bedzie "moj".
      Maz owszem jest ukochany i cudowny ale roznie sie moze potoczyc w zyciu i nasz
      zwiazek teraz stabilny i wspanialy kiedys moze byc w strzepach - jak wiele
      postow na tym forum udowadnia.

      A tak na marginesie mozna by zrobic badania o zaleznosci odpowiedzi na powyzsze
      pytanie od wlasnych doswiadczen rodzinnych.
      Pozdrawiam
      K.
      • wordshop Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:07
        pamiętam podobne pytanie z nauk przedmałżeńskich. byliśmy z mężem oburzeni, jak
        można o to pytać. dopóki człowiek nie znajdzie się w takiej sytuacji (a oby
        nikt nigdy się nie znalazł), nie powinien być zmuszany do odpowiedzi na takie
        pytania. nie twierdzę, że autorka postu kogoś zmusza wink, ale ja osobiście nawet
        nie chcę się nad tym zastanawiać.
        pozdrawiam!
      • mama_ewa25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:20
        ze to wlasnie synek jest
        > najwazniejszy ze to on niezaleznie od wszystkiego innego zawsze bedzie "moj".


        nie zawsze będzie Twój, kiedyś odejdzie do innej kobiety...
      • mama_ewa25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:21
        przyjazni) ze to wlasnie synek jest
        > najwazniejszy ze to on niezaleznie od wszystkiego innego zawsze bedzie "moj".


        i właśnie o takie myslenie mi chodzi. Synek nie zawsze będzie Twój, nie
        wychowujesz go przecież dla siebie.Kiedyś odejdzie do innej kobiety...
        • kasiacs Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 12:33
          dlatego napisalam "moj" (w cudzyslowiu). Nie mialam na mysli posiadania i nie
          zamierzam konkurowac z przyszla kobieta. Poprostu zawsze bedzie MOIM SYNEM,
          tego nikt mi nie odbierze i mam nadzieje ze o ile dobrze go wychowam on zawsze
          bedzie mnie kochal tak jak kocha sie tylko mame.
          Z mezem moze byc roznie, dzis kocha a byc moze (oby nie)przyjdzie kryzys wieku
          sredniego pozna jakas 19-stke i odejdzie zabierajac fragment mojego zycia.
          Moze tez zdradzi mnie znienacka i to ja odejde w zalu.
          Jestes pewna w 100% ze tak nie bedzie z Twoim.
          Oczywiscie mam nadzieje ze zawsze bedziemy razem ale wiem dobrze ze roznie w
          zyciu bywa.
          Synek jest moj w znaczeniu pochodzenia nie znajdzie sobie innej mamy i mam
          nadzieje ze zawsze bedzie chcial abym byla kims waznym w jego zyciu.
          K.
          • ula_max Mężczyzną mojego życia jest... 14.10.04, 14:43
            mój synek! Bo to moje dziecko! I zawsze będzie moim dzieckiem, czy bedzie miał
            żonę, czy nie. A mąż, moim mężem wcale nie musi być całe życie. Bo wszystko się
            moze zmienić i może nim przestać być wcale nie z mojej winy. Czasem faceci
            odchodzą mimo że się ich kocha nad życie własne i własnych dzieci.
            • agaja5b Re: Mężczyzną mojego życia jest... 24.10.13, 19:24
              ula_max napisała:

              > mój synek! Bo to moje dziecko! I zawsze będzie moim dzieckiem, czy bedzie miał
              > żonę, czy nie. A mąż, moim mężem wcale nie musi być całe życie. Bo wszystko się
              >
              > moze zmienić i może nim przestać być wcale nie z mojej winy. Czasem faceci
              > odchodzą mimo że się ich kocha nad życie własne i własnych dzieci.
              Ba, realne życie często pokazuje że kochać męża nad życie własne i własnych dzieci nie jest dobrze. Ja myslę, że to wogóle nie ma sensu takie porównywanie, to nie w tę stronę ma iść relacja, żeby konkurować z dziećmi, czy współmałżonkiem. Owszem małzonkowie dla siebie powinni być najważniejsi, powinni o siebie dbać i mieć na uwadze wzajemne dobro, więc są najważniejsi dlasiebie spośród wszystkich innych ludzi wyłączając z tego kręgu własne dzieci, bo dla nich obojga dobro ich dzieci powinno być (i najczęściej jest) ich dobrem, więc to nie podlega żadnej kategoryzacji. Owszem z mężem łączą mnie wyjątkowe więzy ale musimy nad tą relacją cięgle pracować, możemy w końcu dojść do wniosku że dalej nie warto, z dziećmi łączą nas więzy bezwarunkowe, zawsze będziemy ich rodzicami.
            • jacek226315 Re: Mężczyzną mojego życia jest... 01.11.13, 17:26
              ula_max napisała:

              > mój synek! Bo to moje dziecko! I zawsze będzie moim dzieckiem, czy bedzie miał
              > żonę, czy nie. A mąż, moim mężem wcale nie musi być całe życie. Bo wszystko się
              >
              > moze zmienić i może nim przestać być wcale nie z mojej winy. Czasem faceci
              > odchodzą mimo że się ich kocha nad życie własne i własnych dzieci.
              Kochana dzieckiem jest corka,syn jest dzieckiem dopoki sie nie ozenie.Corka zawsze ciagnie do matki wlokac za soba ziecia,natomiast pojdzie za zona,czy sie to komjus podoba czy nie
    • iwles Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:05
      Ja bym tego w żaden sposób ze sobą nie zestawiała, ani nie próbowała
      porównywać, a już na pewno nie robić z miłości "listy przebojów".

      Na dzień dzisiejszy - najbardziej kocham moją rodzinę - całą i w komplecie !
      • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:08
        Przeciez nikt tak na prawde nie robi z milosci "listy przebojow", to dobrze, ze
        mozna sie zastanowic nad swoim uczuciem do meza i dziecka-ci i uswiadomic sobie
        pewne fakty...czasami w pogoni zapominamy ze meza tez sie kocha bo o milosci do
        dziecka-ci pamieta sie zawsze bezwarunkowo!!!!!!
      • agaja5b Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 24.10.13, 20:01
        iwles napisała:

        > Ja bym tego w żaden sposób ze sobą nie zestawiała, ani nie próbowała
        > porównywać, a już na pewno nie robić z miłości "listy przebojów".
        >
        Mało tego, jakby nawet sobie wyobrazić, że ktos mnie postawi przed takim wyborem mąż czy dzieci to nie wyobrażam sobie by mąż mógł mnie dalej kochać jeśli wybrałabym jego a poświęciła dzieci, podobnie ja nie wyobrażam sobie bym mogła byc dalej z tym człowiekiem, który by poświęcił nasze dzieci dla mojego dobra.
    • twinmama76 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:19
      Oczywiście dziecko (a raczej dzieci). Przynajmniej dopóki są od nas całkowicie
      zależne. Choc teraz myślę, że nie, ZAWSZE dzieci będą ważniejsze niż mąż.
      Tak samo, mam nadzieję, dla mojego męża dzieci będą zawsze ważniejsze niż ja
      (różnie się losy moga potoczyć i nie chciałabym, by spory między nami
      przekładały się na relacje z dziećmi).
      Nie chodzi tutaj o odstawianie męża na boczny tor, ale o rozłożenie
      priorytetów. Na przykład karmię Zuzię piersią, więc z nią śpię. Mężowi było
      niewygodnie więc się wyniósł. Trudno, będzie spał w drugim pokoju, dopóki mała
      je cyca. Po prostu ważniejsze jest dla mnie zdrowie córki (ciekawych pragne
      zapewnić, że nasze erotyczne życie na tym nie cierpi). Często zresztą w nocy
      małżonek bierze Szymonka do swojego łóżka i śpią do rana wink
      Takich przykładów jest dużo i wydaje mi sie, żę mężczyzna, który dorósł do roli
      ojca nie będzie mieć nic przeciwko temu, żeby jego potrzeby zeszły na drugi
      plan.
      Mój synek napewno nie jest mężczyzna mojego życia, a czy jest nim mąż? Szczerze
      mówiąc nie wiem. Po prostu nie lubię takich sformułowań. Mężczyźni przychodzą i
      odchodzą, podobnie zresztą dzieci wink Wolę być sama dla siebie "kobietą swojego
      życia".
    • mama_wiktora Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:40
      Mąż rzecz nabytasmile Dzieci zaś to krew z mojej krwi, ciało z mego ciała i zawsze
      będą moimi dziećmi, nawet jak już wyfruną z domu.

      A serio to pytanie jest kompletnie źle postawione - miłość do faceta jest
      kompletnie inna, a do dzieci inna. Inne też są potrzeby męża a inne dzieci.
      Inne prawa rządzą relacjami damsko-męskimi, inne relacjami rodzice-dzieci. Tak,
      to mąż jest mężczyzną mojego życia, jest partnerem życiowym, ma ze mną
      wychowywać nasze dzieci itp itd. Ale dzieci wypełniają moje serce uczuciem
      zarezerwowanym tylko dla nich, i nie jest to (na szczęściesmile) to samo uczucie
      jakim darzę męża.

      Gdyby pytanie brzmiało: czyje potrzeby są ważniejsze, to odpowiedź moja wówczas
      wyglądałaby następująco: przeważnie potrzeby dzieci, ale ocena danej sytuacji
      wymaga zdrowego rozsądku, bo to zależy od tego o jakie potrzeby chodzi i w
      jakim wieku jest dziecko.
      • pola777 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:58
        wydaje mi sie iz wiele zalezy od naszych doswiadczen i obserwacji. Jezeli mamy
        kochajacych sie rodzicow i widzielismy wiecej szczesliwych malzenstw niz tych
        nieszczesliwych to maz bedzie wazniejszy. Jesli tata pil i bil mame to maz
        nigdy nie bedzie najwazniejszy. Jesli mama byla niedobra i pila to tez bedzie
        inaczej. Dla mnie oboje sa wazni w inny sposob aczkolwiek wiem ze facet
        zwaszcza przystojny jest otoczony przez mnostwo pokus i nawet jesli przez
        pierwszych pare lat jest mu je latwo odpierac to po dziesieciu latach kiedy
        wkradnie sie nuda moze mu cos odbic niespodziewanie-z moich obserwacji nie
        tylko w rodzinie wiem cos o kompleksie czterdziestolatka kiedy to mozg kurczy
        sie do rozmiaru rodzynkasmile Takze z dzieckiem wiez traktuje jako nierozerwalna,
        z niemezem troche inna bo nabyta nie wrodzona.
    • procesor Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 10:45
      Pytanie jesty z gatunku "A kogo kochasz bardziej - mamusię czy tatusia??".

      Kto wazniejszy? Mąż czy dziecko?
      Oboje tak samo ważni.
      Kochani inaczej ale tak samo mocno.

      Bez ukochanego meżczyzny nie byłoby dziecka (przynajmniej w założeniu ojcem
      dziecka powinien być ktos kto koch ajego matkę smile ). I nie przedkładam miłości
      dziecka i matki nad relację ojciec-dziecko. Bo do zdrowego wychownaia dzieck
      apotrzebni sa oboję mądzry i kochający rodzice. Dziecko, które widzi jak
      rodzice sie kochają nawzajem i że ta miłość obejmuje również dzieci w rodzinie -
      ma większa szansę na prawidłowy rozwój emocjonalny i ułożneie soie życia w
      przyszłości.

      Nie chciałabym być najwazniejsza kobietą mojego taty. Albo dla mamy ważniejsza
      niż ojciec. Chce by na pierwszym miejscu byli dla siebie - bo to jest przykład
      dla nas ich dzieci.
      Gdy mąż jest za dziecmi to już jest mała szczelina która moze spowodować rozpad
      rodziny.. Ale to tylko moje zdanie.
      (Wiele zalezy od tego kogo sie za męża wybrało - czy to miłość i przyjaźń łączy
      rodziców czy tylko "no wypadało sie pobrac i miec dzieci a on?ona był/a miła/y")
      • oyate Dzieci!!!! 14.10.04, 10:48
        Są dla mnie najważniejsze, bo małe i potrzebują mnie bardziej niż mąż. A i ja
        bardziej potrzebuję moich dzieci niż męża. Tak jest i nie będę owijać w bawełnę.
    • le_lutki Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 11:25
      Ha, a ja wlasnie zdalam sobie sprawe z tego, ze bardzo czesto mowie
      o "mezczyznach mojego zycia" (dwoch smile - majac na mysli meza i synka.
      Kazdy jest nim na swoj sposob, za szczescie obu jestem odpowiedzialna w takim
      samym stopniu, jeden jest tylko bardziej niezalezny w paru kwestiach
      (zgadnijcie ktory wink ale potrzebuje mnie emocjonalnie tak samo, jak ten drugi,
      malutki. I tak samo czuje sie zobowiazana stac przy nim murem, brac pod uwage
      jego zdanie - chocbym nie wiem jak byla przekonana o swojej racji.
      Odsuniecie meza na drugi plan (czasem wrecz na czwarty!) w niektorych rodzinach
      oznacza dla mnie, ze dzieje sie w tym zwiazku, w tej RODZINIE niedobrze. Mozna
      sie usprawiedliwiac, ze dziecko jest absorbujace (bo jest!) ale taka juz nasza
      rola zony I matki zeby byc kiedy potrzebuja nas i ten duzy i ten maly.
      Najczesciej potrzebuja nas w sytuacjach bardzo roznych wiec w duzej mierze
      jestesmy w stanie podolac. trzeba na pewno chciec a przede wszystkim z gory nie
      zakladac, ze nasza druga polowka "zrozumie, poczeka, odsunie sie sama na dalszy
      plan" - wtedy mozna z nia bezpowrotnie stracic kontakt! Najwazniejsze jest
      starac sie (choc czasami sie nie da) byc dla nich obojgu w rownej mierze
      najczesciej jak sie da.
      Ponadto z roznych wzgledow i w troche innym kontekscie nie uwazam, aby dziecko
      bylo zawsze "najwazniejsze' - dziecko jest "tylko" jedna trzecia naszej rodziny
      i kazda ta czesc jest tak samo wazna, bo jak jej zabraknie to reszta powaznie
      sie chwieje...
      Pozdrawiam
    • kolorko Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 12:06
      Nie przepadam za takimi pytaniami- od razu nasuwa mi się kłopotliwe pytanie z
      dzieciństwa- kogo bardziej kochasz :mamusię czy tatusia, i automatycznie, jak
      wtedy, chciałam napisać, że po równowink, ale po zastanowieniu piszę ,że dziecko.
      Nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której przestaję kochać moje dzieci,
      natomiast moze zdarzyć się tak( oby nigdy do tego nie doszło) ,że przestanę
      kochać męża. Nie znaczy to ,ze w życiu codziennym postawiłam na dzieci ,a mąż
      leży odłogiemwink, ale- dzieci po prostu kocham, a męża kocham i pielęgnuję tę
      miłość, dbam o nią, on zresztą też, bo mam świadomosć, że nie została
      mi "zagwarantowana" -tak jak ta do dzieci- na całe zyciewink
      • kasiacs Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 12:41
        zgadzam sie po trosze. Glupie pytanie!!! ale jednak da sie odpowiedziec choc to
        nie w porzadku. Jesli zapytasz matki ktora ma wiecej niz jedno dziecko ktore
        najbardziej kocha odpowie ze wszystkie tak samo, ale jednak jest czasem tak ze,
        choc oczywiscie wszystkie kocha sie bardzo bardzo mocno to jednak z ktoryms
        jest zwiazana mocniej.
        Pytanie jest glupie i trudne tak samo jak trudny byl "wybor Zofii", ale jednak
        dokonala wyboru..... - z tym ze w naszym wypadku jest to dzieki Bogu tylko
        zabawa i faktycznie moze troche glupia i dziecinna.
        K.
    • danik1 Co to za pytanie??? 14.10.04, 12:54
      Dla mnie ten podzial jest troche chory! Jak mozna oceniac i porownywac swoje
      uczucia do meza i do dzieci??? To troche tak jakbysmy zapytali sie dziecka kogo
      bardziej kocha, mamusie czy tatusia??? Przeciez mamusia urodzila a tatus tylko
      w pilke pogral czy ukladal kocki!!! Czyli co, mamusia wazniejsza???
      Odpowiadajac na pytanie, dla mnie i maz i dziecko jest tak samo wazne, tak samo
      kochani przeze mnie chociaz inaczej!!!
      • melka_x Re: Co to za pytanie??? 14.10.04, 14:58
        >mój synek! Bo to moje dziecko! I zawsze będzie moim dzieckiem, czy bedzie miał
        >żonę, czy nie. A mąż, moim mężem wcale nie musi być całe życie. Bo wszystko
        >się moze zmienić i może nim przestać być wcale nie z mojej winy. Czasem faceci
        >odchodzą mimo że się ich kocha nad życie własne i własnych dzieci.

        Ula, ale dzieci w pewnym momencie wychodzą z domu. I czasem na tyle daleko, że
        kontakty ograniczają się do telefonów i wizyt kilka razy w roku. Co wtedy?

        Mogę się mylić, ale tak się zastanawiam, czy te żyjące niemal wyłącznie życiem
        swoich dzieci teściowe i mamy, na które tyle jest skarg na forum, to nie są
        właśnie kobiety, które zakładają, że mąż "dziś jest, jutro go nie ma" i w
        związku z tym wszystkie, czy w każdym razie większość uczuć inwestują w dziecko
        męża stawiając na drugim planie?
        • kasiacs Do melka_x 14.10.04, 15:14
          nie zgadzam sie!!!
          > dzieci w pewnym momencie wychodzą z domu. I czasem na tyle daleko, że
          > kontakty ograniczają się do telefonów i wizyt kilka razy w roku. Co wtedy?
          - ale czy przez to przestaja byc naszymi dziecmi?

          To ze ktos mowi ze dziecko kocha najbardziej nie oznacza ze nie ma innych
          zainteresowan ze dla niego swiat sie konczy na dziecku i ze w przyszlosci
          bedzie nadopiekuncza mama i wtracajaca sie we wszystko tesciowa.

          W takim razie mozna powiedziec ze wszystkie kobiety ktore stawiaja na pierwszym
          miejscu milosc do meza to bluszcze ktore zyja tylko miloscia do faceta i jak go
          zabraknie to zostaja samotne i zgorzkniale - to takie samo uogolnienie jak
          Twoje.

          Mozna kochac najmocniej na swiecie i rownoczesnie miec tez wlasne zycie,
          zainteresowania i przyjaciol. Czyz nie?

          Pozdrawiam
          K.
          • melka_x Re: Do melka_x 14.10.04, 15:58
            Kasia ja nie napisałam, że wszystkie matki kochające dzieci bardziej niż mężów,
            w przyszłości będą żyły wyłącznie życiem dorosłych dzieci. Napisałam tylko, że
            jest to bardziej prawdopodobne, niż w przypadku kobiet, dla których mąż jest
            równie ważny. I mając na uwadze, że dzieci kiedyś trzeba będzie wypuścić w
            świat, warto inwestować też w swoje małżeństwo, co by nie obudzić sie w wieku
            50 czy 60 lat w mieszkaniu z obcym człowiekiemwink. I jeszcze: skoro pada tu tyle
            słów o mozliwości rozwodu -co oczywiście jest prawdą- to może warto robić
            wszystko, żeby jednak tego ryzyka nie zwiększać? Znam kilka związków, które
            rozpadły się po urodzeniu dziecka, bo mężczyzna poczuł sie odsunięty. I nie
            chodziło o to, że niemowlakowi matka poświęcała więcej czasu, ale o odczucie,
            że są mniej kochani.

            I żeby było jasne, nie podpisuję się pod tezą autorki wątku, czyli że mąż
            powiniem być ważniejszy, dla mnie idealna rodzina to taka, w której i dziecko i
            męża (żonę) kocha się równie mocno (co nie znaczy tak samo).

            I na koniec - tak się zastanawiam jak byśmy się czuły ze świadomością, że nasi
            mężowie zdecydowanie bardziej kochają dzieci, a my żony to druga liga?wink
    • mamalgosia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 15:17
      Różnie bywa, kochac należy i męża i dzieci, ale ważniejszy powinien być mąż niż
      dzieci. Przeciwny układ jest chory
    • janowa Tak sobe czytam... 14.10.04, 15:43
      I lapie sie za glowe... I wlasciwie po wiekszosci wypowiedzi zrobilo mi sie
      smutno...

      Moim zdaniem wartosciowanie milosci i hierarchii waznosci w rodzinie jest z
      gruntu zle.
      Ja mojego meza nie kocham za to, ze mi pomaga, albo ze ze mna jest, albo ze mi
      kupi to czy tamto i pamieta o urodzinach, albo ze mnie potrzebuje, albo ze
      dobrze caluje... Kocham go PO PROSTU - wybralam go z milionow facetow na
      swiecie, wiedzialam, ze to JEDYNY facet, z ktorym chce spedzic reszte zycia i
      nie mam nad tym uczuciem kontroli. Jak moglabym po urodzeniu dziecka pomniejszyc
      wartosc takiej milosci?

      Teza, ze kocha sie bardziej tego, kto nas bardziej potrzebuje jest dla mnie
      rowniez calkowicie nie zrozumiala. Osoba taka otrzyma wiecej mojej uwagi w danym
      okresie zycia - czy to chora matka, czy maz w klopotach, czy bezbronne niemowle.
      A co to ma wspolnego z waznoscia? Czy to, ze wyszlam za maz, ze pokochalam
      innego czlowieka odebralo waznosc w moim zyciu mojej matce? Nie. Dlaczego
      pojawienie sie dziecka ma zmienic waznosc mojego meza?

      Kocham mojego syna jak stad do nieskonczonosci i z powrotem - i nic to nie
      zmienia w mojej milosci do innych osob, ktore byly przed nim. Bede miala
      niedlugo kolejnych dwoch synow - i nie obawiam sie, ze milosci mi zabraknie. To
      jedyna dobra rzecz na swiecie, ktora mozna dzielic bez konca i nic nie ubywa...

      Nie rozumiem rowniez, jak mozna zyc z mezczyzna, zalozyc z nim rodzine, stworzyc
      nowe zycie i twierdzic, ze sie go kocha, a jednoczesnie miec w glowie mysli, ze
      moze kiedys odejdzie, ze ta milosc nie jest na zawsze. I "przygotowywac sie" na
      te ewentualnosc ceniac wyzej dzieci, ktore z milosci z nim powstaly, niz jego
      samego... To strasznie smutne. To totalny brak zaufania i proszenie sie o
      klopoty...

      Po co komus takie porownanie? Ja cierpialabym tak samo, gdyby (tfufu!) cos stalo
      sie komukolwiek z naszej rodziny. I nie myslalabym o tym, ze meza mozna
      zastapic, a dzieci nie. W milosci nikt nie jest do zastapienia. Zadna milosc juz
      sie nie powtorzy. Kazda strata zostawia slad. Jesli tylko umie sie naprawde
      kochac...

      Mysle, ze lepiej niz tracic czas na takie rozwazania lepiej pomyslec, jak
      sprawic, zeby i maz i dzieci byli z nami szczesliwi, nie zapominajac w tym
      wszystkim takze o sobie.

      Pozdrawiam wszystkich,
      Dorota
      ---
      "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
      idzie do teatru."
      Alec Guiness
      • frisky2 Re: Tak sobe czytam... 14.10.04, 16:41
        Fajnie napisalas Dorota. Kazda milosc jest niepowtarzalna i nie do zastapienia
        przez inna "wieksza" milosc.
        Pamietam, ze przed slubem zapytalem moja zone, czy bedzie jak wiele kobiet
        kochala bardziej dzieci, jak juz sie urodza i powiedziala, ze nie. Gdyby wtedy
        powiedziala ze tak, to pewnie bym sie nie ozenilsmile Dzisiaj pewnie tez nie.
        Ale to tak tylko na marinesie.
        • janowa Re: Tak sobe czytam... 14.10.04, 22:53
          Dzieki smile
          Wiesz, ja mysle, ze te same kobiety mialyby zupelnie inny poglad na sprawe,
          gdyby ktos pytal mezow: co wazniejsze, zona czy dziecko? Moze po prostu powinny
          sobie wyobrazic, jak maz stwierdza: "od kiedy urodzilas mi syna, musisz pogodzic
          sie z faktem, ze juz zawsze bedziesz dla mnie na drugim miejscu". Jestem
          przekonana, ze poczulyby sie jak inkubatory, potrzebne tylko do wydania dziecka
          na swiat i wychowania. W koncu zony tez moga znalezc sobie kiedys "lepszego",
          wiec po co inwestowac w te milosc, skoro jest juz dziecko? W koncu w normalnej
          rodzinie dziecko kocha tak samo mame jak i tate...

          Ja wiem, ze pierwsze kilka miesiecy po porodzie jest trudne, ze czlowiek (i
          kobieta i mezczyzna) jest zmeczony, nie dosypia. Ale mysle, ze skoro nam sie
          udalo nie zagubic tej wiezi miedzy nami i zadne z nas nie poczulo sie ani
          odsuniete na boczny tor, ani mniej wazne czy docenione, ani mniej kochane przez
          partnera - to inni tez moga. Jezeli tylko chca. Ja nie rozumiem podejscia wielu
          kobiet, ktore stwierdzaja, ze odkad jest dziecko maz MUSI wykazac cierpliwosc i
          pogodzic sie z faktem, ze wlasciwie stracil kobiete - zyskujac tylko matke dla
          swoich dzieci. Nie sadze, zeby o to chodzilo w malzenstwie. I nie sadze, zeby o
          to chodzilo kobietom. Bo te same pozniej narzekaja, ze maz w nich tej kobiety
          juz nie dostrzega, a na prezent kupuje albo odkurzacz, albo mikser, a one by
          chcialy perfumy...

          Pozdrawiam,
          Dorota
          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
    • adsa_21 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 16:58
      Mezczyzna zycia jest moj maz ale najwazniejszy jest moj syneksmile
      Moze dlatego ze dziecko jest moje i bedzie nim zawsze, meza zawsze mozna
      zmienicsmile))
      A tak na powaznie..tego nie da sie porownac - uczucia jakim darzy sie meza i
      dziecko. To sa kompletnie odrebne sprawy..jak dla mnie
      pozdrawiam
      Adas i Synuś
      • joasiiik25 Re: czemu uwazacie ze glupie pytanie? 14.10.04, 17:06

        • frisky2 Re: czemu uwazacie ze glupie pytanie? 14.10.04, 17:08
          nie glupie. moze kazdy/a powinien je sobie zadac jeszcze zanim sie ozeni czy
          wyjdzie za maz?
        • mharrison Re: czemu uwazacie ze glupie pytanie? 14.10.04, 17:17
          Bo pytanie jest z gatunku konkursów audiotele.
          Bo przypomina mi pytanie, niestety wciąż często zadawane dzieciom: Wolisz mamę
          czy tatę?
          Bo przypomina mni pytanie: Co bardziej lubisz: Boże Narodzenie czy Wielkanoc?

          Czym innym jest miłość do dziecka czym innym do męża/zony. I inność ta nie
          wyraża się w mniejszej wadze, intensywności uczucia.

          A odpowiedzi: kogo wyciągnę z pożaru, komu dam pierwszemu jeść, z kim będę spać
          ( na które u mnie odpowiedź brzmi: temu, który w danej chwili tego bardziej
          potrzebuje) nie sądzę by świadczyły o sile uczucia lecz racjonalnym rozeznaniu
          sytuacji.

          Bo podążając tym tokiem myślenia można zadać pytania:
          Kto jest dla Ciebie ważniejszy: córka czy syn? starsze czy młodsze dziecko?
          • wio_sna Re: Kto ważniejszy?Mąż czy dziecko? 14.10.04, 17:58
            MĄŻ!!!!!!
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 18:02
      Dla mnie to dwie zupełnie różne miłości. Nie da się ich z sobą porównać i
      wybrać, która ważniejsza. Męża kocham, bo jest moim mężem, a Oleńkę i Ktosia,
      ponieważ są moimi dziećmismile.
      pozdrawiam
    • joasiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 18:27
      Oczywiście ze dzidziuś! Tylko dzidzia nadaje sens zyciu?! Mąż moze isc w diabły!
      • wio_sna Re: Kto ważniejszy? do Joasiik25 14.10.04, 18:33
        Współczuję
        • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? do Joasiik25 14.10.04, 18:36
          To jest moj "kochany" jakis nieudany sobowtor i przesladowca, od dawn podszywa
          sie pod mojego nickasmile ja tez joasiik25 wspolczujesmile
          • joasiik25 Re: Kto ważniejszy? do Joasiik25 14.10.04, 18:37
            Znowu ti grasujesz podróbo!!!! Juz niedługo spodkamy sie w sondzie zobaczysz!!!
        • joasiik25 Re: Kto ważniejszy? do Joasiik25 14.10.04, 18:36
          Czep sie siebie dobra i nie sciemniaj mi tu ze dla ciebie dzidza nie jest
          istotna!tez mozesz isc w diabły albo zostac jak chcesz!
          • joasiiik25 Re: do Joasiik25 14.10.04, 18:38
            smile szkoda wdawac sie z Toba w dyskusje i tak nic cennego i wartosciowego nie
            wniesiesz, wiec sie nie staraj nawet.
    • ma.dzia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 19:09
      Przepraszam za wyrazenie ale glupszego pytania nie moglas zadac. Przeciez
      takich rzeczy sie nie wartosciuje!!! To jak koszmarne pytanie,ktore zadawaly
      ciotki kiedy bylam mala "kogo kochasz bardziej? mamusie czy tatusia?" Tragedia.
      • joasiiik25 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 19:11
        glupie nie glupie, ale napewno nurtujace.
        • procesor Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 20:29
          No ja bym chciała widziec wasze miny jakby mąż powiedział, że dziecko to dla
          niego jest ważniejsze niż wy - bo żonę to zawsze mozna zmienić na nowszy model
          a dziecko zawsze będzie jego..
          Milutkie co??
          smile

          I pytanie - co byście sobie wtedy pomyślały o mężu?

          Czy naprawde mąż jest potrzebny tylko do rozmnożenia a potem może odejść,
          umrzec/zostac pożartym??
    • twinmama76 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 22:10
      Tak czytam wszystkie odpowiedzi i w głowe zachodze jak różnie ludzie mogą
      rozumiec jedno niewinne pytanie....
      W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że autorka wątku pyta sie KOGO BARDZIEJ
      KOCHASZ, MĘŻA CZY DZIECKO? Ja zrozumiałam jej pytanie w tensposób: Czyje
      POTRZEBY stawiasz na pierwszym miejscu? I odpowiedziałam zgodnie ze swoimi
      przekonaniami, że dzieci.
      Oczywiście nie mogłabym odpowiedzieć na pytanie kogo bardziej kocham, bo jest
      to niemozliwe. Jak zauważyły inne osoby wcześniej, są to różne, nieporównywalne
      miłości.
    • iwonafilip Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 14.10.04, 23:14
      wiec ja z całą stanowczością odpowiem ze dziecko. jest dla mnie wszystkim i nie
      umialabym bez niego oddychac a bez mojego ukochanego męża raczej bym przezyla.
      nie, to nie to ze kocham go mniej ale wazniejszy jest dla mnie syn. pewnie ktos
      sie tu oburzy ale mój mąż slyszal ode mnie ze maly jest dla mnie wazniejszy i
      wiem ze on czuje to samo. nie wzrusza mnie to. nie budzi we mnie zadnych
      negatywnych uczuc. po prostu oboje kochamy nasze dziecko ponad wszystko inne.
      nie widze w tym nic zlego, wrecz przeciwnie. dobrze wiedziec ze mąz kocha
      malego prawie tak mocno jak ja (bo chyba nikt nie kocha go mocniej ode mnie smile)
      dodam ze miedzy nami uklada sie dobrze nawet swietnie odkąd pojawil sie
      filipek. mam nadzieje ze za dwadziescia lat wciąż będziemy razem a nasze
      dziecko bedzie nas kochało tak mocno jak mocno mozna kochac rodziców.

      a oto mój skarb:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15563766
    • bambo44 Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 15.10.04, 00:36
      Ja nie uważam, że pytanie jest głupie. Wręcz przeciwnie, uważam, że mama_ewa25
      poruszyła bardzo interesujący i ważny temat. Moim zdaniem krytyka pod jej
      adresem jest zupełnie bezpodstawna. Przede wszystkim sama napisała:

      > Wiadomo inna miłość do męża , inna miłość do dzieci

      Jednakże ma rację, że w wielu związkach po urodzeniu dziecka dochodzi do
      całkowitego zepchnięcia męża na drugi plan, i ta sytuacja bardzo często
      prowadzi do problemów w małżeństwie. Dlatego uważam, że postawy w
      stylu "najważniejsze jest dla mnie dziecko; męża można zmienić" itp. wcale tym
      problemom nie zapobiegają, a więc zwiększają ryzyko, że problemy te staną się
      poważne. Postawy te są zresztą bardzo częste, co widać nawet po wypowiedziach
      w tym wątku. W związku z tym uważam, że dużo zdrowsza jest deklaracja, że
      najważniejszy jest nadal mąż (mimo, że w danym momencie poświęcam więcej uwagi,
      i daję więcej czułości dziecku), chociażby po to, żeby zapobiec tym problemom.

      Ponadto, jeden z największych darów, jaki można dać dziecku, to pokazać jak
      bardzo kochają się rodzice. Daje im to poczucie bezpieczeństwa, uczy kochać,
      rozwija emocjonalnie. Dziecko bardzo na tym skorzysta jeśli będzie widziało,
      że mama bardzo kocha męża. Gdy dziecko zauważy, że mama je kocha, ale nie
      liczy się z mężem, może na tym bardzo ucierpieć.

      Podsumowując, odsunięcie męża na drugi plan może mieć wiele negatywnych skutków
      dla rodziny, z dziećmi włącznie. Polecałbym więc zdecydowanie stawianie męża
      na pierwszym miejscu dla dobra wszystkich (mimo, że miłości oczywiście nie
      można porównywać, wszystkich kocha się jednakowo mocno, ale inną miłością).

      Pozdrawiam, i życzę żeby matki, które zdecydowanie na pierwszym miejscu
      stawiają dzieci, (bo mąż przecież tak bardzo ich nie potrzebuje, i nie wiadomo,
      czy jest na zawsze, i przecież można go zmienić, itp.) nie wywołały wilka z
      lasu.
    • evee1 Refleksja 15.10.04, 01:27
      > z tym ze w naszym wypadku jest to dzieki Bogu tylko
      > zabawa i faktycznie moze troche glupia i dziecinna.
      A ja uwazam, ze wcale nie jest to glupia czy dziecinna zabawa smile). Daje
      w kazdym razie do myslenia, a wielu osobom pewnie przydaloby sie czesciej
      zastanowic na temat swojego stosunku do innych ludzi (nikogo konkretnego
      nie mam tutaj na mysli, to raczej taka ogolna uwaga).
      Po przeczytaniu roznych wypowiedzi mam wrazenie, ze sporo kobiet ma do
      swoich dzieci jakis taki zaborczy stosunek. Moze to dlatego, ze dzieci sa
      jeszcze malutkie i faktycznie bardzo potrzebuja rodzicow i bez nas nie
      dalyby sobie rady w tym strasznym swiecie. W sumie to bardzo mile uczucie
      byc tak bardzo komus potrzebnym. A juz kochanym bezwarunkowo, to juz
      w ogole smile).
      A czas leci szybko i wreszcie przychodzi taki moment, kiedy rodzice dzieciom
      nie sa juz potrzebni. Do niczego. Dzieci dorastaja do wlasnego zycia, maja
      wlasne opinie i pomysly, czesto nie chca nawet naszej pomocy, a juz prawie
      nigdy nie chca naszych rad i chca same popelniac swoje bledy. I rodzice
      wtedy sa odstawieni i zostaja z pustymi rekami (tyle lat wyrzeczen i
      poswiecenia, a moj ukochany synek tez do mnie w ogole nie dzwoni, a ukochana
      coreczka ma gdzies moje propozycje pomocy).
      Wiem, mozna napisac, ze bede sie tym martwic, jak przyjdzie na to czas. Ale
      moze warto o tym nie zapominac juz wczesniej i troszeczke sie do tego
      przygotowywac. Miedzy innymi tak, zeby pamietac, ze dzieci nie sa MOJE,
      to znaczy nie naleza do mnie. Moze raczej sa tylko tymczasowo moje smile).

      Moze zreszta sie myle co do intencji, bo jednak trudno wyrazic w slowie
      pisanym nasze uczucia i odczucia.
      • ula_max Re: Refleksja - mja refleksja 15.10.04, 08:14
        Bardzo smutne jest dla mnie stwierdzenie matki, że mąż jest dla niej
        ważniejszy, niż dziecko. Bo dzieci dorastają i odchodzą, a mężowie NIE. Dziwią
        mnie stwierdzenia, niektórych z Was, że jeżeli liczę się z możliwością, ze mąż
        odejdzie, to wywołuję wilka z lasu i na pewno odejdzie. Jestem rozsądną matką,
        wcale syn nie przysłonił mi świata i gdy on wyfrunie z gniazda to zostanę sama,
        bo mąż już dawno odejdzie. To nieprawda. Mam swoje pasje, zainteresowania,
        pracę, którą uwielbiam i nie zrezygnowałam z tego wszystkiego mimo iż urodziłam
        dziecko. Dalej pracuję i jestem nie tylko matką, ale żoną, pracownikiem itd...
        Mały niedługo urośnie, będzie miał kolegów, szkołę, za x lat zakocha się,
        wyprowadzi... a ja wiem jedno ze matką będę już całe życie TEGO JESTEM PEWNA
        JAK NICZEGO INNEGO NA TYM ŚWIECIE. A mąż... Za dużo widziałam nieszczęśliwych
        kobiet, które ufały mężowi że będzie z nimi na dobre i na złe i dałyby sobie
        rękę odciąć za tą pewność. A tu mąż odchodzi! I co? Myślenie o takich rzeczach
        to wcale nie brak zaufania, to życie w realnym świecie. Nic tak nie boli niż
        nóż w plecy od najbliższej osoby. Ufam mężowi i wiem, że uciekłby gdzie pieprz
        rośnie gdybym mu oświadczyła, że jego kocham bardziej niż własne dziecko.
        Przecież to nienormalne. A to mówienie o różnych miłościach?! Ja gdy myślę o
        moim mężu i synku, to mnie tak samo aż ściska w dołku, tak samo za nimi
        tęsknię, tak samo nie mogę się doczekać kiedy ich wyściskam i wycałuję.
        Niektóre z Was mylą pojęcia mówiąc o rodzajach miłości. Ona jest jedna. Tylko w
        inny sposób ją różnym ludziom okazujemy.
        • le_lutki Re: Refleksja - mja refleksja 15.10.04, 10:06
          "a ja wiem jedno ze matką będę już całe życie TEGO JESTEM PEWNA
          JAK NICZEGO INNEGO NA TYM ŚWIECIE. A mąż... Za dużo widziałam nieszczęśliwych
          kobiet, które ufały mężowi że będzie z nimi na dobre i na złe i dałyby sobie
          rękę odciąć za tą pewność. A tu mąż odchodzi! I co? Myślenie o takich rzeczach
          to wcale nie brak zaufania, to życie w realnym świecie"

          Och, gdybys wiedziala jakie ja w zyciu widzialam przyklady kiedy dzieci -
          delikatnie mowiac "wypinaly sie" na swoich rodzicow, zapominaly o nich, wrecz
          wyrzucaly z mieszkania, zeby je sobie wziac i zalozyc WLASNA rodzine. Moze to
          rzadszy fenomen, niz rozwody (a i rozwod to nie tylko taki, ze tatus odchodzi w
          sina dal - czesto to wlasnie mamusia!) - ale istnieje mimo wszystko. To tez sa
          REALIA...
          Pozdrawiam
          • ula_max Re: Refleksja - mja refleksja 15.10.04, 10:28
            Każdy żyje w jakiś realiach - Ty widziałaś złe dzieci, ja mężów. Nie żyjemy w
            idealnym świecie. Ludzie się ranią, często najbliżsi. Męża nie da się zmienić,
            bo to już dorosły człowiek, ma swoje wady i swoje zalety. Trzeba go po prostu
            akceptować, a gdy odejdzie nie płakać. Ale to jest możliwe tylko wtedy gdy mąż
            nie jest całym życiem kobiety. A dziecko? Od początku to my matki pokazujemy
            świat, uczymy itd. To od nas zależy jakim będzie człowiekiem. Całe życie
            będziemy za niego odpowiedzialne. Mimo że skończy 18 lat i będzie mógł robić co
            chce. Oprócz tego należy kochać także siebie i to co się robi, kim się jest.
            Wtedy nigdy nie będzie się samotnym.
            • frisky2 Re: Refleksja - mja refleksja 15.10.04, 10:54
              Oj, to masz jakis straszny model rodziny. I naiwne poglady: ze dziecko da sie
              uksztaltowac tak jak chcesz. Gdyby tak bylo, na swiecie bylyby niemal same
              idealy, bo 99 proc. rodzicow chcialoby wlasnie jak najlepiej uksztaltowac i
              wychowac swoje dzieci.
              Poza tym dororslych tez da sie wychowywac. Uwazam, ze czlowiek wychowuje sie
              przez cale zycie i jest w stanie sie zmienic. Widac masz jakies źle
              doswiadczenia.
            • le_lutki Re: Refleksja - mja refleksja 15.10.04, 11:05
              Hej,
              ja tylko pisze, ze twoje stwierdzenia dzialaja w obie strony, ze tak powiem.
              Dziecko moze - niestety - tak samo od nas odejsc i nas zapomniec (tylko moze
              nieco pozniej niz maz). I wierz mi, te dzieci, o ktorych pisalam, ktore w taki
              sposob potraktowaly wlasna matke - to byly wlasnie osoby, ktorym matka dala
              wszystko, cala swoja milosc, wszystko, co miala w ciezkich czasach, a nawet
              wnuki nianczyla mimo schorowania. I -jako ze chodzi o nianie mojego
              niepelnosprawnego brata, w tym wlasnie przypadku - wiem, ze uczyla swoich
              dzieci tego, co najlepsze. No i nauczyla... W podziekowaniu zostala
              wywlaszczona z wlasnego mieszkania i to podstepem (poinformowana po fakcie). Na
              trojke dzieci trojka wolala o niej "zapomniec" z czego dwoje potem sie
              zreflektowalo i staralo sie po latach naprawic sprawe. To jeden z kilku
              przykladow. Tak, ze nie nalezy wg mnie liczyc na to, ze maz jest i bedzie albo
              i nie, ale z dzieckiem to juz zupelnie inna sprawa. Rzeczywistosc to nieraz
              zweryfikowala, niestety...
              Pozdrawiam
              • le_lutki sorry za bledy!! 15.10.04, 11:06

              • ula_max Re: Refleksja - mja refleksja 15.10.04, 12:00
                Zazdrodszczę idealnych mężów, ja takiego nie mam! CO do jego zmiany: "gdyby
                ewolucja zależała od takich jak mój mąż, ciągle siedzielibyśmy na drzewie i
                jedli babany!" A co do dzieci, które wyrzuciły własną matkę, która całe, życie
                poświęciłam im, gorzej także wnukom - dobrze napisałaś: "DAŁA WSZYSTKO". I to
                był błąd, a zresztą porzednio pisałam o tym wyraźnie. Trzeba mieć w życiu jakąś
                pasję. Dać dzieciom wszystko co najlepsze, nad mężem się nie rozczulać i robić
                swoje.
                • le_lutki Re: Refleksja - mja refleksja 16.10.04, 11:27
                  A wedlug mnie zarowno dziecku jak i mezowi nalezy sie od nas co najlepsze - za
                  szczescie obydwojga jestesmy tak samo odpowiedzialne, dziecko nie zwalnia nas W
                  NICZYM ze zobowiazan, ze sie tak wyraze, wobec meza. Mezem i jego slabosciami
                  nalezy sie "przejmowac" tak samo, jak dzieckiem, bo potem sie moze okazac ze
                  cos istotnego przegapilysmy.
                  Pozdrawiam
        • jacek226315 Re: Refleksja - mja refleksja 01.11.13, 19:17
          ja tez widzialem sporo odwrotnych przykladow.Pracowalem z kobieta wydawala sie wzorowa matka,wzorowa zona.Okazalo sie ,ze miala kochanka w Katowicach ktory raz w miesiacu przyjezdzal sluzbowo do Warszawy,zwalniala sie wiec z pracy na dwie godziny,szla do kochanka do hotelu,zrobili swoje i wracala do pracy.Maz byl przekonany o jej wiernosci i uczciwosci,wiec nie uogolniaj.
    • mama_wiktora Moja refleksja:) 15.10.04, 09:56
      Po przeczytaniu wszystkich postów jednak będę się upierać, że jest to dyskusja
      o "wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia".

      Myślę, że w zdrowym układzie rodzinnym nikomu nie przychodzi do głowy żeby się
      zastanawiać kto jest w domu ważniejszy: mama, tata, syn czy córka?smile Bo po co?
      Czemu to ma służyć? Czemu wprowadzać gradację miłości? Kocham męża, syna,
      córkę, rodziców... Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego mam się w ogóle
      zastanawiać, kto z nich jest ważniejszy? Każdy z nich zajmuje inne miejsce w
      moim życiu, uczucie do każdego z nich jest inne, każde z nich ma inne potrzeby.

      Inaczej można zaspokoić potrzeby męża (oj dwuznacznie mi wyszłosmile) inaczej
      dzieci. Mąż jakby nie było jest dorosły, nie wymaga podtarcia pupy, nakarmienia
      łyżeczką lub cycem (no choć tutaj mogą pojawić się wątpliwoścismile), generalnie
      może trochę dłużej poczekać niż małe dziecko, więcej powinien zrozumieć, jest
      przeważnie bardziej komunikatywny (lecz i tu zdarzają się wyjątkismile).

      Ale drogie Panie!! i Panowie (zapomniałabym o tobie Bambo)!! Zapominamy o
      jednym w zakresie potrzeb: zarówno żona jak i mąż szanowny ma obowiązek
      zaspokajać potrzeby dzieci, często i gęsto rezygnując w jakimś stopniu z
      własnych "chceń".

      Faktem jest, że przy małym dziecku (z reguły przy pierwszym) małżonek zostaje
      odstawiony od cyca. Temat to rzeka, bo trudny i skomplikowany. Przeważnie
      problem jest to przejściowy, chyba że w związku są inne problemy komunikacyjne
      pomiędzy ludźmi, lub któreś z małżonków wykazuje się nadmierną niedojrzałością.

      Czy ja mogę prosić autorkę tego wątku o doprecyzowanie pytania, bo jak widzę
      każda z nas odpisuje na inny temat.
    • mama25l Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 15.10.04, 12:53
      To bardzo trudne pytanie. Odpowiem tak: gdybym została bez męża byłoby to dla
      mnie tragedią, ale pozbiarałabym się. A gdybym została bez moich dzieci, nie
      chciałabym więcej żyć.
      • mynia_pynia Re: Kto ważniejszy? Mąż czy dziecko ? 26.10.13, 20:57
        To bardzo prawdziwe co napisałaś. Też bez dziecka nie miałabym sił wstać rano i kontynuować egzystencji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka