jola-kotka
25.09.18, 00:16
Ostatecznie moja chrzesnica wspolna decyzja z jej tata narazie nie chodzi do przedszkola. Bardziej dogadywal sie z nim moj maz. A chodzilo mu o to zeby odciazyc tego ojca no i mnie nie stawiac w sytuacji kiedy musze zawalic swoje sprawy nr 1 terapia i warsztaty to jest podstawa. Ale przedszkole przerwa z innego powodu, bo z samym dzieckiem nie jest najlepiej psychicznie, raczej chodzi o rozlake z matka a nawet jak jest ona ,no to na ta chwile ten czas spedzany razem nie jest taki jak wczesniej. Moja siostra na bank ma depresje, boi sie inaczej sie zachowuje. wyszlo inaczej niz mialo byc bo szkoda bylo mala zrywac co rano wiec zamieszkala u mnie.Z ojcem widuje sie codziennie. Wraca z pracy i jest przywozi tu zone gdy ona chce bo bywa ze nie chce. Wychodzi poznym wieczorem. Problemow nie ma w ciagu dnia do 16 mam pomoc wiec ok. I dzisiaj ten tata za jakas tam delegacje ma trzy dni wolnego. Zabral corke i wiecie co jest tak pusto, tak dziwnie, tylko zabawki zostaly i ubrania. Wow dramat. Moj maz chodzi dziwny jakis, ja sobie nie moglam znalezc miejsca to do Tesco pojechalam nakupowalam niepotrzebnych rzeczy. No to po tej calej chorobie jak juz bedzie ok dopiero to nam da popalic na co sie zdecydowalismy. Bedzie nam mega chyba trudno. Takie tam z zycia Joli bo mi smutno.