Dodaj do ulubionych

Odmówiłam pomocy koleżance

12.10.18, 23:10
...i trochę źle się z tym czuję, chociaż obiektywnie i racjonalnie myślę, że zrobiłam dobrze. Jednak jak myślę o koleżance to przykro mi bo wiem, że jej sytuacja nie jest łatwa.
Dziewczyna jest samotną matką dwójki dzieci - jej mąż zmarł pare lat temu, o czym zresztą nawet pisałam. Jej syn chodzi z moją córką do klasy, zaś córka jest jeszcze w przedszkolu. Piszę o tym, bo to wiek gdzie o tej porze łatwo łapie się różne paskudztwa, wirusy itd... Dziewczyna do tej pory nie pracowała (pobierała jakiś zasołek po mężu plus wspierała ją jego rodzina), jdnak w tym roku postanowiła pójść do pracy i udało się jej znaleźć pracę part time. Problem tylko w tym, że w umowie ma zapisane, że w ciągu miesiąca może wziąć określoną ilość godzin, natomiast jej dzieci łatwo łapią choroby i najgorszy jest własnie okres jesienno/zimowy, bo wtedy zaczynają wtedy chorować i to wszystko trwa nawet ponad miesiąc. A przy pracy, którą podjęła nie może sobie na to pozwolić, by siedzieć miesiąc w domu. Dziewczyna też nie ma tu rodziny (nie jest Włoszką), zaś z rodziną męża nie ma wielkiego kontaktu (tyle co pomoc ekonomiczna od nich, ale kontaktem z nią i dziecmi nie są zainteresowani). No i spytała się dziś mnie czy ja w razie choroby któregoś z jej dziecka jestem w stanie się nim zająć, jako że "siedzę" w domu.
Powiedziałam jej zgodnie z prawdą, że w domu pracuję, mam klientów, pracę mam nienormowaną, czasem mało zleceń, a czasem nie wiem w co ręce i raczej nie będę miała czasu by doglądać jej dziecka/dzieci. Ja do niej nie pójdę bo w domu mam swoje stanowisko pracy, materiały, a w razie choroby nie bardzo widzę możliwości sprowadzania jej dzieci do mnie. Teoretycznie może to i byoby jakieś rozwiązanie, jednak w praktyce sprowadzenie jej dziecka do mnie może spowodować, że zarażę się ja i moje dzieci (poza tym położenie obcego dziecka w łóżku moim czy mojej córki wydaje mi się jakoś mało higieniczne, może przesadzam). Powiedziała, że rozumie i że będzie pytać dalej, bo zanim podejmie prace musi rozwiązać tę kwestię. Widziałam jednak, że była nieco rozczarowana. Pewnie liczyła na to, że się zgodzę. Powiedziałam o jej wizycie mężowi i on stwierdził podobnie jak ja. Jednak teraz jak tak myślę o niej to mi jej żal, bo dziewczyna chce coś robić, a póki co znajduje przeszkody. Co wy byście zrobiły na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:16
      Poradziłabym jej, żeby wróciła do swojego kraju, jeśli mogłaby tam znaleźć pracę i mieć w pobliżu rodzinę.
      • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:21
        Gdyby była sama bez dzieci, to może i ta rada miałaby sens, jednak jej dzieci urodziły się tutaj, są obywatelami włoskimi, chodzą tu do szkoły o przedszkola, mają koleżanki i kolegów. Język matki znają bardzo słabo. Ona sama we Włoszech mieszka od bardzo długiego czasu, więc nie wiem czy w kraju jej pochodzenia odnalazłaby się.
    • grrru Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:18
      To samo. Mam alergię na ludzi, którym się wydaje, że jak pracuję w domu to nie pracuję.
      • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:24
        Nie ma co się gniewać, czy mieć alergię, bo ona ma prawo nie orientować się jaka jest specyfika tego typu pracy. Zresztą nic takiego nie mówiła, co by dykredytowało moją pracę, zaś ja wytłumaczyłam jej spokojnie i zrozumiała. Bez przesady, ja też nie orientuję się jak wyglada praca w iwlu innych zawodach, wystarczy sobie wyjaśnić.
        • grrru Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:32
          Ja tak ogólnie. Po prostu szybko ukrócam teksty w rodzaju: gdybyś miała prawdziwą pracę, no tak ty to tak sobie dorabiasz w domu, przecież możesz się do mnie dostosować, bo nie musisz pracować akurat teraz itp.
          • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:36
            Też mam alergię na takie teksty, ale ona akurat nic takiego nie powiedziała. Myślała po prostu, że pomimo pracy jestem dyspozycyjna.
            • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:57
              Żadna dzieciątka koleżanką Noe wzielaby pod opiekę cudzych chorych dzieci. Taka prawda. Cudze dzieci to można wzoasc na 2-3 godz zabawy .pod warunkiem.ze ich mama czasami tez się podobnym zreanzuje. Nie wiąz sobie kamienia u szyji
              • taki-sobie-nick Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:59
                agniesia331 napisała:

                > Żadna dzieciątka koleżanką Noe wzielaby pod opiekę cudzych chorych dzieci. Taka
                > prawda. Cudze dzieci to można wzoasc na 2-3 godz zabawy .pod warunkiem.ze ich
                > mama czasami tez się podobnym zreanzuje. Nie wiąz sobie kamienia u szyji

                Niech żyje autokorekta. Szyja odmienia się "szyi".
                • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:04
                  Mea culpa
          • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:55
            Wiesz, dobrze zrobilas. Nie jesteś odpowiedzialna za jej dzieci. Ani za jej wychodzenie z impasu. Raz dac palec to znajomi maja to do siebie.ze wezmą rękę. I będą potem się gniewac jak odmowisz. 2 dzieci choruje.niech znajdzie na pochodne emerytkw jakąś czy co. Opieką nad swoim dzieckiem podczas pracy w domu jest trudna.a brać sobie dobrowolnie cudze? Wkopiesz się w opiekę.podawanie obiadkow. Koleżance pomozesz siebie pogrzebiesz. No way
            • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:37
              Juz wez przestan. Straszna postawe pokazujesz. Normalnie jakby tamta dziewczyna nie siadomo co jej chciala zabrac a ona tylko o pomoc poprosila.
              • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 07:06
                Akurat wątki o tym, jak ktoś się zgodził jednorazowo pomóc i został na stałe obsadzony do roboty, to jest całkiem sporo. Historie takie standardowo kończą się obrazą majestatu a nieraz i obrobieniem de dokoła po powiedzeniu nie i próbie odzyskania wolności. Oczywiście nie wiemy co by ta konkretne osoba zrobiła, ale co do zasady takie sytuacje nie są jakaś niespotykane niestety.
              • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 08:59
                Przemówiła doświadczona opiekunka chorych dzieci. Sama miałam parę sytuacji, kiedy zgodziłam się komuś pomóc, jasno określając zakres tej pomocy, a skończyło się na ciągłym testowaniu moich granic i próbach wyciągnięcia jak najwięcej.
      • 3-mamuska Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:16
        grrru napisała:

        > To samo. Mam alergię na ludzi, którym się wydaje, że jak pracuję w domu to nie
        > pracuję.
        >
        Ale czasem ma mało zleceń i w razie gdyby można pomoc komuś bezinteresownie.
        Ja tez siedziałam z dziećmi koleżanek raz na jakiś czas. Z adarmo w ramach pomocy.
        • kk345 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 20:23
          Problem w tym, ze choroby dzieci koleżanki nie będą dopasowane czasowo do ilości zleceń wątkodawczyni...
    • dziennik-niecodziennik Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:19
      pewnie to co Ty.
      dziewczyna moze byc zawiedziona, ale cóż, takie jest życie. kazda z nas ma ten problem.
    • mama-ola Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:35
      Żadna koleżanka, a już na pewno nie dzieciata koleżanka, nie wzięłaby do siebie cudzych chorych dzieci na czas choroby. Takich rzeczy nikt nie robi, no i nikt nie proponuje. Twoja odmowa to oczywistość. Nie gryź się.
      • kasiap0585 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:56
        Nic dodać nic ująć.
    • taki-sobie-nick Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:41
      poza tym położenie obcego dziecka w łóżku moim czy mojej córki wydaje mi się jakoś mało higieniczne, może przesadzam

      Abstrahując chwilowo od głównego tematu, przesadzasz zdecydowanie.
      • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 07:08
        Może zapomniała dopisać "chorego" dziecka,
        bo tak by było i nie są dla mnie żadną przesadą obiekcje w tym zakresie.
    • lodomeria Re: Odmówiłam pomocy koleżance 12.10.18, 23:43
      Nie dziwię się, że się źle czujesz...
      No bo w sumie to jakie inne wyjście niż prosić znajomych o pomoc ma ta dziewczyna? Jak inaczej niż trafiając na kogoś, kto jej pomoże ma zacząć wychodzić z sytuacji, w której się znalazła?
      • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:05
        Proszenie o pomoc, to jest wtedy, jak dziecko zachoruje znienacka, ja nie mogę wziąć wolnego i potrzebuję jednego dnia na zorganizowanie niańki i sytuacja jest jednorazowa albo bardzo, bardzo rzadka. To czego oczekuje koleżanka, to praca niani na pełen etat.
        • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:17
          Ale takie sytuacje bywaja i nie ma co odbierac ich ze ktos ma tupet tylko noz na gardle. Mam taka sytuacje w rodzinie pomagam i nie przyszlo mi do glowy zeby myslec ze rodzice maja tupet ale tez sie zastanawialam czy wogole dam rade.
          • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:24
            Po pierwsze, bliska rodzina i rak, po drugie nie pracujesz, po trzecie, to nadal praca na pełny etat i nikt niemiałby prawa ci słowa powiedzieć gdybyś odmówiła.
            W tym przypadku autorka ma własne małe dzieci, które mogą się zarazić i musiałaby zawalić własną pracę, koleżance się pozajączkowało.
            • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:30
              No to dlatego napisalam nizej ze autorka zrobila dobrze, tutaj ( zle sie podpielam wiem) odnioslam sie do tego co napisalas nizej o tupecie. Wiesz matka samotnie wychowujaca dwoje dzieci czasami pewnie moze byc w gorszej sytuacji niz ta z rakiem, mezem zarabiajacym i jednym dzieckiem.
              • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 07:00
                >matka samotnie wychowujaca dwoje dzieci czasami pewnie moze byc w gorszej sytuacji niz ta z rakiem, mezem zarabiajacym i jednym dzieckiem.
                Jeeeesu, Jolka, poniosło Cię na maksa.
                • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:22
                  A to nie ? Ostatnio trafilam na jakis program o pani co sama wychowywala 3 dzieci w domu nieremontowanym od lat z praca dorywcza. Mnie nie ponioslo. Ja sobie to wyobrazam ze matka ktorej dzieciom kapie na glowe jak bez kasy z trojka dzieci jest w tragicznej sytuacji zyciowej . No ale moze nie jest moze jaksamorna to moze tak ma byc. Prawda?
                  • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:42
                    Kapało zapewne i wcześniej, zanim pani machnęła beztrosko trzecie dziecko. Może wystarczyło poprzestać na jednym?
                    • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:00
                      Nie wiem jaka byla wczesniej sytuacja tej pani. Kolezanki autorki tez raczej dobra przed smiercia meza. Jak sie okazuje czasami chwila wystarczy zeby znalezc sie w innych realiach niz sie do tej pory bylo.
        • lodomeria Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:26
          Ty widzisz cwaniarę a ja raczej widzę kogoś, kto prosi o koło ratunkowe. W żałobie, bez bliskich, finansowo na łasce ludzi, którzy nie chcą cię znać, bez perspektywy na oderwanie się od tego wszystkiego nawet paroma godzinami w pracy.

          Co ma zrobić? Siedzieć i czekać aż się magicznie samo z siebie pozmienia? Zabić się? Związać się z pierwszym lepszym? Oddać dzieci do domu dziecka?
          • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:31
            Dokladnie tez tak to odbieram.
            • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:37
              Tylko.ze ta samotna matka te dzieci ma nie z koleżanką ale z pewnym panem. Którego jednak wybrała. Tez maja Alan takie koleżanki samotne.wiecznie na nie oddawanych potyczkach.roszczeniowe.z tekstami.ze przecież jej dziecko nie ma tak dobrze w życiu jak moje!!! A czy ja za to mam jej pomagać układać sobie życie? Gdyby poszła do szpitala.to dziećmi bym się zajęła 2-3 dni do czasu oddania pod opiekę jej rodziny. Trochę rozwodem samotnych mam znam.I znam tez ich roszczeniowosc. Mowie: odcielam trochę kleszczy
              • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:39
                Dobrych tez znam. Odrozniam tylko tych dobrych od kleszczy.Bo jako.ze koleżanką edys było mi ich zał i zawsze był lam na wezwanie to wiem.ze żadna dobrocią Noe odplacily tylko wzmożonym i oczekuje saniami i roszczeniami.
                • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:40
                  Juz weź Jola ty nie masz pracy.dzieci to weź poświęcając się innym. Ale nie wmawiając.ze to normalne
                  • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:47
                    ???
              • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:39
                Prawda bo ty nie wiesz ze wielu panow rozwodzac sie z zona rozwodzi sie tez z dziecmi i nie ja nie uwazam ze autorka watku powinna sie zgodzic ale to co ty piszesz jest obrzydliwe.
              • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 02:12
                > Tylko.ze ta samotna matka te dzieci ma nie z koleżanką ale z pewnym panem. Którego jednak wybrała.

                Pan nie mial na czole napisane, ze umrze przedwczesnie, wiec co to za kretynska uwaga?
                • wieczorny-motyl Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:47
                  Agniesia słynie z bełkotu nie na temat.
              • edelstein Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:54
                Tak oczywiscie krynico madrosci, wiedziala, ze jej maz umrze przedwczesnie.Z gory zakladala, ze opusci ja w kwiecie wieku. Wszyscy w domu zdrowi?
              • cosmetic.wipes Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 18:10
                agniesia331 napisała:

                > Tylko.ze ta samotna matka te dzieci ma nie z koleżanką ale z pewnym panem. Któr
                > ego jednak wybrała.

                Doczytałaś, że dziewczyna prosząca jest wdową? Wybrała sobie śmierć męża?

                Dobrze jolka napisała - trochę pokory, bo sytuacja życiowa może się zmienić w jednej chwili.
          • lodomeria Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:41
            Oczywiście może się okazać, że to cwaniara, albo osoba tak psychicznie poharatana, że odczyta chęć pomocy jako przyzwolenie na uwieszenie się.

            Ale tak po chrześcijańsku, to wolałabym chyba musieć przeprowadzić rozmowę "hola, hola koleżanko zagalopowałaś się i za dużo ode mnie oczekujesz" niż nie wyciągnąć ręki do kogoś w potrzebie.
          • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:46
            Koleżanka na pewno cwaniarą nie jest, wiem że chce być jak najszybciej niezależna i jej w tym kibicuję. Jednak ja sama abym mogła pracować musiałam posłać do żłobka mojego niespełna 2 letniego synka. To byłoby trochę nie fair w stosunku do niego, że on do żłobka, a ja w domu opiekuję się innym (nie moim) dzieckiem.
            Po drugie sama w tej chwili podnoszę się finansowo. W czasie ciąży pracowałam bardzo mało, po urodzeniu nie pracowałam, dopiero teraz staję na nogi, a wydatków jest teraz bardzo dużo. Mam zawalić pracę? Z czego wyżywię potem moje dzieci?
            Co będzie jeżeli w trakcie opieki nad chorym dzieckiem koleżanki, to dziecko nagle gorzej się poczuje, zacznie wymiotować, coś innego, a ja międzyczasie będę musiała zrealizować coś dla klienta (czasem dostaję takie zlecenia "na wczoraj" z bardzo krótkim czasem realizacji). Mam wtedy olać klienta czy dziecko?
            Żal mi jest mojej koleżanki, wiem że szuka wyjścia z trudnej sytuacji, wiem, że ma dobre intencje, ale ja nie mogę podejmować się czegoś kosztem mojej pracy i mojej rodziny. Bo koleżanka pójdzie do pracy i zarobi, a ja co? Przez to że ona poszła do pracy, mam stracić swoją?
            • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:48
              Ale dobrze zrobilas odmaeiajac.
            • lodomeria Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 01:38
              Jeśli koleżanka dobrze rokuje, to może tych parę tygodni "inwestycji" ze strony Twojej rodziny przyniesie korzystne dla Was wszystkich skutki?
              Przecież nie musisz deklarować się na nieskończoność, przecież możesz pomóc rozejrzeć się za kimś innym...
              • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:09
                Czy ty czytałaś co arista napisała? Jaka inwestycyja? Koleżanka ją będzie utrzymywać może? Korzyści może i tak, ale tylko dla koleżanki.
                Nie ma to, jak robić sobie dobrze cudzymi rękami.
            • milva24 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:09
              Masz rację. Jasno się wypowiedziałaś i to dobrze. Gorzej by było gdybyś złożyła jej jakieś mętne obietnice a później nie mogła dotrzymać. Na Twoim miejscu zrobiłabym tak samo.
          • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:32
            Odpowiem lodomeria - tak. Czekać aż się, niekoniecznie magicznie, pozmienia. Czyli: dziecko podrośnie, uodporni się i np. będzie mogło samo odebrać się ze szkoły. A w międzyczasie wysłuchiwać zdań ematek o swoim lenistwiewink
    • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:06
      Niezły tupet ma koleżanka. Oczywiście, ze bym odmówiła.
    • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:14
      Ja bym sie pewnie zgodzila ale ty zrobilas slusznie i juz nawet nie o prace chodzi bo tu pewnie bys dala rade ale o to ze sprowadzasz chorobe do domu fundujac ja swoim dzieciom a to jednak nie byloby madre. Mysle ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia. Moze niech poszuka kogos w takiej sytuacji zyciowej jak ja. Moze znacie kogos kto aktualnie jest w domu nie ma jakis wielkich obowiazkow i moglby pomoc . Moze kolezanka kolezanki itd. Popytaj ty tez w swoim otoczeniu to juz duza pomoc a noz kogos znajdziecie.
      • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:23
        Jola.sytuacje które bywają.rodzinie pomaham...
        Odroznij sytuacje wyjątkowe pd oczekiwania stałej w sumie opieki nad dziećmi. I pomysł.ze czasami opiece nad dziećmi siostry można się poświęcić nawet kosztem zarażenia swojego dziecka. Za dużo jednak się nacielam na ludziach.by FAC sobie wysadzić pod opiekę czyjeś dzieci. Czy ta koleżanką w podobnej sytuacji byłaby taka skłonna do pomocy autorce?/na bank nie
        • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:24
          Dokładnie opiekunki biorą spora kase
          • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:30
            Tez pomagalam siostrze w opiece nad siostrzeńcem ca przez 3 miesiące braku świadczenia pracy na wypowiedzeniu. Ale miałam duże swoje dziecko i moja ukochana malutka niunie pod opieka
            Z przyjemnością jej gotowalam obiadli.bawilam się z nią. Ale to moja rodzina.Proste. moja siostra zrobiłaby dla mnie podobny A koleżanki cóż widzę jaj e życie. Tak jak z pozyczaniem pieniędzy.chcesz stracić przyjaciela pożyczki mu kasę. Ludzie nad e lubią innym czegoś zawdzięczać.potem unikają tych.którym są cos winni. Tez tobilsm innym dobrze. Zmadrzalam - teraz traktuje ich z wzajemnością. Trochę kleszczy koleżanek odcielam od siebie
            • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:35
              Ty masz jakies bardzo negatywne doswiadczenia z ludzmi? Przyjaciel nawet jak nie odda kasy to raczej wiesz dlaczego nie oddal. Odpuszczasz kase i jestes przy nim dalej bo to przyjaciel. Nie prawda ze unikaja raczej staraja sie odwdzieczyc ale ja mam jakas intuicje i wiem kto jest dobrym czlowiekiem a kto nie. A u mnie dystans do ludzi w zyciu to podstawa a tych dobrych wpuszczam do domu do zycia natychmiast i sie nie zawodze.
            • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:37
              Agniesia - widzę że lecisz wyłącznie schematami, wrzucając wszystkich do jednej szuflady i to jeszcze w sporych emocjach, zważywszy na byki jakie sadzisz i zwalając na autokorektę. Nie przekładaj swoich fatalnych doświadczeń wynikających na ogół. Być może Twoje doświadczenia mają źródło w Tobie.
              • wieczorny-motyl Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:49
                O wreszcie coś mądrego napisalas
                • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:11
                  A Ty to kto, że tak spytam?
        • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:25
          Nie wiem nie znam kolezanki. Natomiast uwazam ze pomoc poszukac kogos mozna korona z glowy nie spadnie.
        • edelstein Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:57
          Czytajac twoje wypociny az sie prosi by rzucac ci klody pod nogi i oatrtec jak sie przewracasz.Twoje otoczenie musi byc tego samego zdania.
          • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:25
            To do mnie bylo?
            • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:30
              Obstawiam, że do Agniesi.
              • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:00
                A ok
    • mikams75 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:17
      ja w nieco podobnej sytuacji nie odmowilam i wyszlo niefajnie tzn. wtedy pracowalam w niektore dni tygodnia, pozostale mialam wolne. Czasem sobie z sasiadka pomagalysmy przy opiece nad dziecmi, ale sporadycznie i bylo ok. Do czasu az ona podlapala prace i zaczela ukladac wsrod znajomych grafik opieki nad dzieckiem. Spytala sie mnie, ktore dni w grudniu mam wolne, powiedzialam zgodnie z prawda, myslac, ze sobie jakos tam chce dopasowac dni pracy, nie przewidujac, ze zostane obarczona opieka nad jej dzieckiem absolutnie w kazdy moj wolny dzien! Do tego w grudniu! Owszem, powiedzialam pozniej, ze myslalam, ze bedzie jak do tej pory, jakies pojedyncze dni a nie kazdy moj wolny dzien przestaje byc wolnym.
      Nie domyslilam sie jakie ma zamiary, bo juz wczesniej nie raz sie mnie pytala jak mam wolne dni, jak chciala cos tam zalatwic i sie dopasowywala do mojego grafiku, ale zawsze sobie wybierala jeden z tych dni, ktore jej podawalam, ze mam wolne, ngdy wszystkie!

      Co do kladzenie obcego dziecka w lozku - zdrowe- nie ma sprawy. Chore - no nie bardzo, szczegolnie, ze chore dzieci potrafia wymiotowac uncertain
      • mikams75 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:20
        i jeszcze dodam - co innego pomoc w naglej sytuacji czy od czasu do czasu, co innego opieka nad dzieckiem w czasie regularnej pracy zarobkowej. Ja za opieke dla dziecka placilam niemala kase i jesli ktos sie decyduje pracowac, to musi to sobie wkalkulowac.
        • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:28
          Tzn. tu chodziłoby o pomoc w razie choroby dzieci, bo na co dzień chodzą do placówek. Koleżanka proponowała mi wynagrodzenie, ale to akurat nie ma znaczenia, wiem jaka jest jej sytuacja i nie żądałabym od niej pieniędzy, albo coś symbolicznego. Mi chodzi po prostu o brak czasu (żeby móc spokojnie pracować musiałam posłać do żłobka niespełna dwuletniego synka, nie po to go zapisywałam do żłobka, aby brać na siebie opiekę nad innym dzieckiem) i o obezpieczeństwo moje i dzieci (możliwość zarażenia).
          • mikams75 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:52
            ja ciebie swietnie rozumiem, ja tez mialam problem glownie z czasem, bo jak mialam wolny dzien, to chcialam ten wolny dzien jakos sensownie wykorzystac. Praca w towarzystwie malych dzieci to juz w ogole kosmos, miewalam czasami i podpieralam sie nosem, bo wszystko robilam w biegu, dziecko rozdraznione, ja z praca w czarnej d... wiec nadrabialam nocami. Z wlasnym jak wyboru nie ma to trzeba sie poswiecic, ale brac sobie dodatkowy obowiazek - nie, za nic.
          • lodomeria Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:59
            Przede wszystkim to chyba musisz ustalić, czy koleżanka jest świadoma tego, co to znaczy że pracujesz z domu, ale mimo wszystko prosi Cię o pomoc, bo nie ma lepszego pomysłu na organizowanie opieki 'na już', a na ile ona sobie myśli, że siedzisz z herbatą na kanapie i co Ci szkodzi.

            W pierwszym wypadku może być, że chodzi o świadomość tego, że jak się o siódmej rano okaże, że dziecko ma gorączkę, to że nie sypie się dzień,że nie zawala w nowej pracy.
            Może ona sama przed sobą tę chorowitość dzieci wykorzystywała jako wymówkę przed startem w nowe życie, już nie jako kura domowa przy fajnym mężu ale jako jedyny dorosły, który troszczy się o dzieci? Może bardziej niż rzeczywiście opiekować się jej dziećmi w chorobie możesz jej pomóc zlikwidować tę wymówkę?
    • la_mujer75 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:25
      Też bym się gryzła, ale myślę, że dobrze zrobiłaś, odmawiając przyjęcia takiego zobowiązania.
    • lalkaika Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 00:53
      o wloszka di dove sei ? mi piacerebbe conoscere qualke paesana ,giusto per scambiare le ricette della cucina etc. Io sto in Romagna .Se ti va . Non sono invadente e non faccio comunella .
      • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 01:01
        😂😂😂
    • panna.ze.dworku Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 01:26
      Miałaś rację. Możesz jej pomóc od czasu do czasu, jeśli np będziesz miała luźniejszy okres w pracy i w domu, a ona "obłożenie". Ale nie możesz zadeklarować "na stałe", a zwłaszcza w chorobie!
      Mam kilkoro znajomych, którzy pracują w domu - mają takie zawody, że mogą wykonywać je w tej formie. I, niestety, to jest NORMALNA praca, a nie "siedzenie w domu"! Oczywiście, będąc u siebie można sobie w przerwie od pracy przyszykować wszystko do obiadu, ogarnąć to i owo, wstawić pranie oraz temu podobne. Ale praca to praca - poza przerwami wymaga skupienia, koncentracji i uwagi.
      Nie miej wyrzutów sumienia - można bardzo współczuć twojej znajomej, ale na pewno nie pomożesz jej przecież kosztem swojej pracy i (pośrednio) kosztem swojej rodziny!
    • agonyaunt Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 01:31
      To samo. Przecież jesteś w pracy, to że masz biuro w domu to kwestia drugorzędna. A skoro jesteś w pracy, to możliwość zajęcia się dzieckiem masz taką samą jak koleżanka będąc w swojej. Nie ma się co szczypać. Pomoc pomocą, ale przecież nie odłożysz własnych zobowiązań żeby pomóc komuś realizować jego.

      Poza tym skoro koleżanka chce płacić, to powinna raczej rozejrzeć się wśród tych, którzy chcą zarobić. Możesz pomóc jej szukać, może masz więcej kontaktów i Tobie będzie łatwiej?
      • bi_scotti Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 01:56
        Blogoslawie wszystkich znajomych, sasiadow, rodzicow classmates moich dzieci za to, ze nikt nigdy nie odmowil nam pomocy gdy jej potrzebowalismy w podobnych sytuacjach. Moj maz, pracujacy z domu przez kilka lat tez nigdy nikomu nie odmowil pomocy choc nie zawsze to byl prosty rewanz i najczesciej byl proszony o pomoc w najmniej odpowiednim dla niego czasie/momencie/circumstances. Nie mam pojecia jak dalibysmy sobie rade w pierwszych latach immigration gdyby nie zyczliwosc ludzi dookola. Ludzi, ktorzy czesto made extra mile zeby nam pomoc. Pay it forward, eh smile Tyle refleksji "po latach". Tamte prace, tamte obowiazki juz dawno za nami/za moim mezem, na zawsze pozostalo poczucie, ze mimo wszystko nie jestesmy sami tu gdzie jestesmy: ludzie dla nas, my dla ludzi. Life.
        • eliksir_czarodziejski Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 07:53
          Bi scotti a weź tak szczerze opisz jak ta pomoc wygladala i jak często?
          • bi_scotti Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:27
            eliksir_czarodziejski napisał(a):

            > Bi scotti a weź tak szczerze opisz jak ta pomoc wygladala i jak często?

            Prosze bardzo: wymienialismy sie opieka nad dziecmi (od niemowlat) z 3 innymi rodzinami (najczesciej, choc i inna pomoc tez sie trafiala okazjonalnie). Kazdy z nas pracowal w innym wymiarze godzin, niektorzy noca a dzieci trzeba bylo nakarmic, wyszykowac do daycares czy szkol, potem odebrac, gdy byly strasze pozawozic na zajecia po szkole etc. Plus gdy pojawil sie na swiecie moj Sredni zaczely sie wizyty medyczne wszelkiego rodzaju, terapie - wszystko relatywnie daleko, ktos musi jechac, ktos musi z Najstarsza zostac, potem jeszcze i z Najmlodszym. Dobrzy ludzie nigdy nie odmowili pomocy. W zamian (choc jak wspomnialam wyzej wcale nie zawsze od tych samych rodzicow, ktorzy pomagali nam), moj maz miewal w domu kilkoro dzieciakow pod opieka, bo on z domu pracowal i w domu byl wiec jakby mogl odmowic np. samotnej matce, ktora musi swoje najstarsze dziecie odwiezc do szkoly, odwiedzic najmlodsze w szpitalu po operacji a srednie ma wlasnie stomach flu i do szkoly sie nie nadaje - no przeciez nie da sie odmowic, eh. Ja bardzo duzo pracowalam gdy moje dzieci byly male, bardzo duzo latalam na polnoc Ontario i w inne miejsca tez, czasem na 2-3 dni, czasem na prawie caly tydzien. Gdyby nie dobrzy ludzie dookola, moj maz po prostu nie dalby rady zrobic zakupow, ugotowac, zajac sie rozsadnie dziecmi i jeszcze cos zarobic wink No way. Ale poniewaz sami duzo dobrego od innych zaznalismy, to zawsze staralismy sie oddawac, nawet jesli niekoniecznie tym, ktorzy dali, to innym potrzebujacym. Spotykam w zyciu duzo dobrych ludzi. Nie tylko przeciez ja smile Teraz mam duzo wiecej mozliwosci bycia good dla kogos potrzebujacego, bo mam wiecej czasu, wiecej pieniedzy, wiecej wiedzy i doswiadczenia. Ale byl czas gdy brakowalo mi wszystkiego i nigdy sie na ludziach dookola nie zawiodlam. Przyznam, ze forum mnie czesto zadziwia swoja drapieznoscia i zwyczajna niska wredzizna - ja takich ludzi jacy tu czasem pisuja in reality po prostu nie znam. A ci "z problemami", ktorych znam to osoby totalnie skopane przez rozne okolicznosci zyciowe i w danym momencie skupiajace sie wylacznie na raw survival. To nie jest klientela tego forum big_grin Cheers.
            • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:32
              Odpowiem Ci biscotti - pomagasz nadal, bo masz więcej pieniędzy. Ot, cały sekret. Polska jest na dorobku. Cheers!
            • agonyaunt Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:34
              Z ciekawości: na czym polegała praca Twojego męża?
              • bi_scotti Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:47
                agonyaunt napisała:

                > Z ciekawości: na czym polegała praca Twojego męża?

                A dlaczego Cie to interesuje? Czym (ogolnie) zajmuje sie moj maz nadmienialam na forum wiele razy - check it out. BTW, obecnie jest studentem a wlasciwie PhD candidate i to sie liczy na dzis!
                Regula jest prosta: kazdy pisze tu o sobie i swojej rodzinie w granicach wlasnej comfort zone; proby wyciagania kogokolwiek poza owa comfort zone uwazam za niepotrzebne i niewlasciwe. Cheers.
                • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:06
                  Nie udawaj głupiej.
                  Szereg prac, które zarobkowo wykonuje się w domu wymaga skupienia i dyspozycyjności. Takie, na przykład, korepetycje. Albo tłumaczenia, redakcja, korekta, pisanie tekstów na stronę internetową etc. - zamówienie jest często na arkusze i terminowe. Jak tłukłam transkrypcję tekstu z redakcją, to siedziałam kamieniem po ładnych parę godzin przy komputerze i mowy nie było, żeby w tym czasie zajmować się fizycznie i psychicznie czymś innym.
                  Pan malujący świątki nie na akord czy dłubiący w motocyklach hobbystycznie może mieć wokół gromadkę dzieci, bo swojej pracy nie musi wykonać w ilości X w terminie Y.
                  Przestań więc bajdurzyć o możliwości zaopiekowania się dwójką cudzych chorych dzieci przez laskę, która ma biuro w domu - to jej miejsce PRACY - i jej własny dwulatek chodzi do żłobka.
                  • bi_scotti Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:37
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie udawaj głupiej.

                    Ty jestes (czasem) po prostu old-fashion NIEGRZECZNA. Nie mam zadnej przyjemnosci w prowadzeniu konwersacji w tym tonie. Bye.
                    • verdana Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 14:30
                      Bi_scotti. Ty jesteś osobą, która uważa pomoc drugiej osobie za absolutni pierwszy obowiązek człowieka, nawet jesli jest to ze szkodą dla innych osób. Sama pisałaś, że wychowałaś dzieci tak, aby całe swoje życie ułożyły tak, by móc pomagać bratu i uważasz, ze to jest jak najbardziej OK i wolno Ci decydować o zyciu dzieci i narzucać im obowiązek na całe życie. To jest jakaś postawa, ale niekoniecznie jedyna słuszna i jedyna moralna. Matka, która mówi "Jednak zatroszczę sie bardziej o zdrowie mojego dwulatka i o to, by miał co jeść, niz o koleżankę" nie jest osobą nieżyczliwą , ani egoistyczną. Ma tylko inne priorytety i nie są one naganne.
                      • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 16:28
                        "...a bliźniego swego jak siebie samego" czyli niekoniecznie swoim kosztem.
                  • black_magic_women Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 11:04
                    triss_merigold6 napisała:

                    > i jej własny
                    > dwulatek chodzi do żłobka.


                    I to jest chyba clou dyskusji, co tu więcej dodać?!

                    Ps. tak pracuję z domu, kiedy dzieci nie są w placówkach, bo np. gorączkują, to albo mam zaległości, albo odrabiam po nocach uncertain
                • agonyaunt Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:44
                  Interesuje z praktycznego punktu widzenia. Skoro piszesz: "moj maz miewal w domu kilkoro dzieciakow pod opieka, bo on z domu pracowal i w domu byl", to doprecyzuj czym się zajmował i w jakim wymiarze, bo skoro, na przykład, prowadził w ramach pracy domowe przedszkole, to nikt się nie będzie dziwił, że mógł zajmować się dziećmi. Bo widzisz, ja tłumacząc nie mogę się zająć niczym innym, muszę się skupić na tym co mam przed nosem i muszę wyrobić w określonym terminie, więc dla mnie Twoje "był w domu to się zajął" brzmi co najmniej beztrosko, żeby nie powiedzieć, że arogancko.
                  • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 18:56
                    Ale to właściwie nieistotne czym się zajmował.
                    Istotne jest natomiast to, że jak zaczynamy przyglądać się z bliska to wychodzi jednak, że to co w życiu nam się udaje jest często splotem różnych, pozornie drobnych i często niezauważalnych sprzyjających okoliczności, które składają się na taki a nie inny, pozytywny odbiór sytuacji. Nie można udawać, że ich nie było / nie ma.
                  • verdana Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 14:31
                    Mnie się też sporadycznie zdarzało mieć kilkoro dzieciaków w domu i pracować. Ale tu jest jeden warunek - te dzieci nie mogą być chore.
        • gryzelda71 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:19
          Mamą wrażenie, że pamiętasz to co chcesz, stąd same miłe wspomnienia o udzielaniu pomocy Zawsze, wszędzie i każdemu.
          • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:23
            Alzheimer lubi to.
          • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:06
            A ja myślę, że są takie miejsca, czasy i ludzie. Ludzie nie zmienili się bardzo, czasy tak - i nawet nie jest to ludzi wina. Współczesne niewolnictwo postępuje.
            • wieczorny-motyl Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:53
              Bi_Scotti idealizuje rzeczywistość sprzed 25-30+ lat. Triss miała rację.
      • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:16
        my mamy 2 dni pracy zdalnej w tyg i kolezanki z malymi dziecmi nie chca brac.wola zwolnienie.bo nic w domu nie zroboa. dzieci chca herbatki.trzeba rosolek ugotowac.itd.
        • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:19
          A może tak po polsku?
    • mrs.solis Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 01:53
      Ja kiedys zdecydowalam sie pomoc kolezance w potrzebie i teraz nie mam kolezanki. Zajmowalam sie jej dziecmi przez okres wakacji za sybmoliczna oplata. Ja nie pracowalam ona z mezem tak. Chciala zaoszczedzic, ja wyszlam taniej niz jakiekolwiek polkolonie dla dwojki dzieci. Po czym przed znajomym obdadywala mnie jak to jest niezadowolona z tego jak spedzam czas z jej dziecmi. Czas spedzalam tak jak zyczyly sobie jej dzieci czyli w wiekszosci chcialy byc w domu nad swoim basenem , a nie na plazy badz jeziorem , bo tam nawet nie chcialy wejsc do wody. Byly niemilosierne upaly (36 st C) wiec spacery , gra w tenisa i jazda na rowerze odpadaly, ale ona tego widocznie nie rozumiala. Siedzialam z jej dziecmi nawet po 9 godz. dziennie, robilam im jedzenie i sprzatalam chate za smieszne pieniadze i jeszcze byla w stanie mnie obgadac. Rada: nie rob komus dobrze nie bedzie ci zle.
      • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 03:12
        Bo jakas jedna baba cie obgadala to generalizujmy, ludzi nalezy oceniac jako jednostki nie zbita mase.
        • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:24
          Bo ta konkretna pani, zamiast być głęboko wdzięczna za grubą przysługę, nie tylko ją obgadała, ale przede wszystkim wykorzystała do regularnej całodziennej pracy.
          • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:28
            No ale ona sie na to godzila, wiec pretensje moze miec tylko do siebie. Jesli czula sie wykorzystywana mogla to pani powiedziec i zrezygnowac. Oczywiscie obgadanie nie bylo ok.
      • grrru Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:17
        Rada raczej: otaczaj się normalnymi ludźmi. Wcześniej niby nie było oznak, że koleżanka to wredna sucz? Nie obgadywała innych do Ciebie? Ja wielokrotnie pomagałam koleżankom i kolegom i spotykałam się z wdzięcznością, podobnie w drugą stronę.
        • mrs.solis Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:57
          Wiesz nie krecila nosem na kolezanki, ale krecila nosem na swoich tesciow ,ktorzy przylatywali z Polski. Na ogol przyjezdzal dziadek, ale raz byla babcia. Babcia po jednym lecie z jej dziecmi i fochami synowej, ktore musiala zauwazyc juz wiecej nie przyleciala, dziadek tez nie chcial. No ale myslalam , ze mnie to nie bedzie dotyczylo, bo nie bylam tesciowa ani nie mieszkalam z nimi cale dwa miesiace. I tak, jak sie dowiedzialam to powiedzialam jej mezowi , ze moge wiecej sie nie pojawiac na co wpadl w poploch, bo on urlopu wziasc nie mogl ona w tym czasie byla w Polsce, bo zmarl jej ojciec , a ja nie chcialam sie okazac totalna swinia zeby zostawic ich na lodzie. Nie jestem tez osoba ,ktora oczekiwala bog wie jakiej wdziecznosci, najbardziej mnie zabolalo, ze bedac niezadowolona z opieki zamiast powiedziec mi o tym mowila to innym za moimi plecami.
          • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:03
            Rozumiem ale nie kazdy tak ma ze obgaduje za plecami. Takie generalizowanie jest wlasnie krzywdzace dla osob ktore naprawde potrzebuja pomocy.
    • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 02:30
      Bylam w niemal identycznej sytuacji jak ta kolezanka. Zdarzalo mi sie prosic bliskie osoby o pomoc w takich wypadkach. Pomagaly mi. Potem ja pomagalam gdy oni mieli dzieci. Istnieja szczepienia przeciw grypie, dzieci lapia najwiecej chorob w pierwszym roku w placowkach a potem jest lepoej, ona planuje pracowac part time i jak rozumiem chodzi o opieke gdy beda chore a nie caly czas, pani ma prawo do wziecia wolnego w jakims tam ograniczonym zakresie godzin, wiec to co niektore panie tu pisza, ze chodzi "w sumie o opieke na pelen etat" to jakas brednia. Nie twierdze, ze absolutnie powinnas sie zgadzac, tylko Ty znasz swoja sytuacje, ale to, co panie tu wypisuja, to jakas paranoja.
      • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 06:57
        Nie jest to paranoja i chodzi o pełny etat w tym sensie, że np. tydzień czy 2 trzeba z dzieckiem siedzieć cały dzień roboczy (ile pracuje jego mama plus dojazdy), i jest jasne, że przy chorym przedszkolaku praca autorki wątku wykonywana nie będzie.
        Jest to fundamentalna różnica w porównaniu np. do "przypilnuj mi go proszę w środę 3 h z rana i w piątek 4 popołudniu, bo mam zebranie/nie dojedzie wcześniej kuzynka/coś tam".
        • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 07:16
          Raczej nie chodzi o tydzień lub dwa, bo koleżanka po pierwsze ma tę pracę na część etatu, więc musiałaby mieć wyjątkowego pecha, gdyby cały czas chorowania akurat przypadł na dni w których pracuje, po drugie jakieś tam wolne dni ma, tylko ograniczoną ilość, po trzecie to, że dzieci tyle chorowały w zeszłym roku (zdumiewająco dogłębna wiedza autorki na temat chorób cudzych dzieci), nie znaczy, że w tym też tak będzie, zazwyczaj pierwszy rok w placówkach jest gorszy, dzieci rosną, nabywają odporności.
          • wieczorny-motyl Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:55
            Może ma czesc etatu i pracuje codziennie po 5h zamiast ośmiu? Do placówek musi odstawić obydwoje, i nie może wybrać w taki sposób ze dziecko chodzi tylko w dowolne 2 dni do szkoły zamiast 5.
            • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:34
              Moze, ale tu rozstrzygasz watpliwosci na niekorzysc tej osiby i pod nie ustawiasz uzasadnienie odmowy. A mnie chodzi o to, ze abstrahujac od tego jaka by byla decyzja i czy pani by zaczela naduzywac uprzejmosci, paranoja jest pisanie, ze "toz to caly etat".
          • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:51
            >Raczej nie chodzi o tydzień lub dwa,
            Było jak wół napisane tak: "natomiast jej dzieci łatwo łapią choroby i najgorszy jest własnie okres jesienno/zimowy, bo wtedy zaczynają wtedy chorować i to wszystko trwa nawet ponad miesiąc."
            więc dwa tygodnie to ostrożne szacowanie.

            >dzieci rosną, nabywają odporności.
            Oczywiście, co nie przeszkadza im nadal chorować. W przypadku tych konkretnych dzieci, chorujących bardzo często i których choroby trwały i miesiąc skrócenie do kilu incydentów w sezonie i 2 tygodni każdorazowo będzie wielkim sukcesem. A autorki nadal zapewne nie stać na zobowiązanie się, że zimą co jakiś czas połowę miesiąca zrezygnuje z dochodu, żeby zasponsorować opiekę dzieci dla koleżanki.
    • princy-mincy Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 03:08
      Ja też pracuję w domu i też bym odmówiła w Twoim przypadku.
      Co innego pomoc doraźna, gdy dziecko chore a Ty akurat masz luźniejszy dzień. Jednak deklaracja opieki nad chorym dzieckiem z góry, to jednak nie.
      Mamy dwoje dzieci i one akurat rzadko chorują, ale jeśli choruje młodszy (przedszkolak) to o pracy nie ma mowy. Jedno z nas (mąż lub ja) wtedy nie pracuje. Moja praca, mimo że z domu, wiąże się z licznymi telekonferencjami w ciągu dnia, muszę być skupiona, nie dałabym rady pracować i zajmować się dzieckiem. Że starsza jest już inaczej, ona sobie książkę poczyta, audiobooka posłucha, obejrzy coś w tv itp. za nią nie bierzemy wolnego w pracy.

      Na miejscu tej koleżanki szukałabym kogoś niepracującego- emerytki np która zgodzi się zająć chorym dzieckiem.
      • 71tosia Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 05:43
        kolezance chodzi wlasnie o darazna pomoc, a spytala by wiedziec na czym stoi. Miala zaskoczyc znajomych stajac z chorym dzieckiem w drzwiach? Teaz przynajmnie wie ze na tych znajomych nawet w awaryjnej sytuacji nie moze liczyc i musi szukac innego rozwiazania.
        • princy-mincy Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 08:50
          Nie, ona z góry pyta, czy autorka wątku zajmie się dzieckiem gdy dziecko zachoruje. A podobno dzieci jej chorują często.
          To jest inna sytuacja niż telefon o 21 wieczorem fzy o 7 rano i słowa- słuchaj mam awarię, dziecko chore. czy jest cień szansy że mogłabyś dziś zająć się moim dzieckiem.

          I tak, na mnie nie można liczyć w takiej sytuacji bo pracuję zawodowo i nie da się tego pogodzić z opieką nad dzieckiem w godzinach pracy. Za to chętnie i często pomagamy sobie że znajomymi biorąc popołudniami dzieci na 3 godziny lub też wymiennie wożąc dzieci do szkoły czy odbierając że wspólnych treningów.
          • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:27
            O toto. U nas również funkcjonuje rodzicielska wymiana przysług typu: my wam weźmiemy Zosię na popołudnie, a wy nam Maję w sobotę, co daje rodzicom możliwość np. zrobienia jakichś zakupów bez asysty.
    • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 06:52
      Co bym zrobiła- to samo. Kluczem jest, że nie "siedzisz" tylko pracujesz w tym domu. Jesteś w pracy, tak samo jak osoby, które w tym celu idą do biura. Nikt im nie proponuje zabierania do biura chorych dzieci. Ja pracuję m.in. w szpitalu, więc łóżka mamy, teoretycznie też znajomi mogliby mi chore przedszkolaki podrzucać... wink
      Wiadomo, że chciałabyś pomóc, ale sytuacja jest z kategorii nie da się. Dziewczyna pewnie nie do końca miała to przemyślane i nie rozumiała, zanim jej nie wyjaśniłaś.
    • eliksir_czarodziejski Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 08:38
      Też pracuje z domu i też raczej bym odmówiła. Nie jestem w stanie siedzieć z własnymi chorymi dziećmi i pracować a co dopiero z cudzymi.

      Druga sprawa to niestety fakt że bardzo często źle się na takiej pomocy wychodzi, bo taktowne prośby urastają do bezczelnych roszczeń, albo po wszystkim ma się obrobiony tyłek, o czym już forumke wspominały... Nie zapomnę wpisu jednej z dziewczyn sprzed x lat tutaj na forum, jak to przygarnęła do własnego domu koleżankę, samotna mamę z dziećmi w patowej sytuacji, po czym po jakimś czasie dowiedziała się że owa koleżanka obgadywala ja po znajomych że ma brudno w domu itp...😕

      Pewnie zostanę zjedzona ale nie rozumiem jak można było nie wrócić do pracy (mam nadzieję że wcześniej pracę koleżanka miała) w obcym kraju, ze średnio przyjaźnie nastawiona rodzina męża.

      Życzę Twojej koleżance żeby znalazła pomoc ale niech szuka kurcze wśród osób niepracujących...
    • kropkacom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 08:56
      Pomóż jej w inny sposób, lub coś podpowiedz. Zakładam, że się nie krygujesz pisząc: jednak teraz jak tak myślę o niej to mi jej żal, bo dziewczyna chce coś robić, a póki co znajduje przeszkody.
    • karola2122 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:14
      Zrobiłabym tak samo. Już pomijam fakt pracy w domu, ale narażać siebie i własną rodzinę na chorowanie? No nie. Niech szuka innej pracy, nawet w jakiejś ichniejszej Biedronce czy tam innym Lidlu (tam chyba są bardziej stabilne warunki zatrudnienia, niż w jakiejś dziwnej firemce?), albo pomyśli o opiekunce na czas chorób dzieci
      • karola2122 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:16
        I nie musisz mieć wyrzutów sumienia. Masz rację. Koleżankę też można zrozumieć, ale niech szuka innych możliwości
    • muchy_w_nosie Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:17
      Powiedziałabym, że awaryjnie mogę się zająć dzieckiem, tylko nie przy chorobach typu ospa, świnka itp. zwykły gil i kaszel może być, i pilnuje dzieci u siebie w domu.
      Wiem że horoby są różne, ja mojego syna w 80% wożę do mamy ale czasami syn jest tak słaby przy chorobie że biorę na niego l4 bo nie mam serca go ubierać i wozić do babci w obie strony.
      Zresztą dzieci są różne jedne chorują całe tygodnie inne dwa dni na sezon.
      Uważam, że należy pomagać innym.
      • muchy_w_nosie Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:19
        Choroby
    • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 09:59
      Artista - nie zrobiłaś źle i mówię Ci to ja, samotna matka, zasadniczo bez wsparcia w kryzysowych sytuacjach. Jak napisałam w innym miejscu - do pewnego czasu jest przerąbane, potem zaczyna się układać. Dzieci zdobywają odporność, są bardziej samodzielne. Koleżanka albo ma do wyboru porządną pracę za porządną kasę i zarobienie na rodzinę i opiekunkę albo znalezienie sytuacji kompromisowej, np. praca w domu albo praca na pół etatu w godzinach nie do końca normowanych. Z czasem to się unormuje.
    • wadera3 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:32
      Pomogłabym oczywiście.
      • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:56
        Jesteś bezrobotna, na emeryturze czy na rencie?
        • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:53
          ... i bezdzietna.
          • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:33
            Autorka po to dala swoje dziecko do żłobka by pracować a nie robić za nianię cudzegosmile
            • agniesia331 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:36
              Dokładnie nie pójdzie do lekarza.do fryzjera.nie pozwoli sobie nacwizute koleżanki na kawę bo ma zobowiązania. Z czystek życzliwości można wziasc czyjeś dziecko do opieki na kilka dni jak ma się wolne. Ludzie ale nie wtedy kiedy się pracuje. Praca koleżanki jest ważniejsza niż jej praca o byt? Z tego cobpisze nie może sobie ma to pozwolić. Nie robmy komuś dobrze kosztem swojego żucia. Zdrowy egoizm
        • edelstein Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:09
          Nie jest takim paskudnym typem jak ty.
    • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:37
      Aha i chyba forumki, które tak ochoczo deklarują pomóż, nie mają pojęcia o ''chorowitych'' dzieciach. Mój syn przez pierwszy rok w placówce chodził tydzień, a potem 2 tygodnie w domu. Potem było tylko nieco lepiej. Tych dzieci jest dwoje idę o zakład, że jedno zaraz zaraża się od drugiego.
      To która z pracujących by była gotowa poświęcić tyle czasu na charytatywne pilnowanie cudzego dziecka, mając jednocześnie własnego maluszka, który znając życie też się zaraz zarazi.
      Już pomijając kolejny absurd, dwulatek siedzi w placówce a matka opiekuje się w domu obcymi dziećmi.
      • lauren6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:55
        Ja bym się z
        • lauren6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:59
          Ja bym się zwyczajnie obawiała odpowiedzialność, która wiąże się z podawaniem leków cudzemu dziecku. Moje dziecko w żłobku rzadko chorowało, ale jeśli już to z gorączką 39-40 stopni. Taka goraczka wymaga zbijania lekami, a ja bym się bała podawać nurofeny cudzemu dziecku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka