Dodaj do ulubionych

Nauczyciel się na mnie "uwziął"

28.10.18, 07:49
Pamiętacie takie sytuacje ze swojego dzieciństwa?

Przy okazji wątku o przesladowanych dzieciach, wyszło, że jedna z naszych forumek przeżyła piekło z powodu nauczycielki....

To było częste w dawnych czasach niestety. Sama miałam parę sytuacji, choć nie tak dramatycznych, ale jednak. Nauczyciele kiedyś na dużo sobie pozwalali i mieli na to przyzwolenie społeczne oraz towarzyszył temu strach ze strony rodziców, którzy nie byli sprzymierzeńcami swoich dzieci w walce z niesprawiedliwością...

Pomalowałam kiedyś dzień przed szkolną wycieczką najmniejsze paznokcie u rąk, czyli sztuk dwie, klasa siódma . Poszłam za to do pytania, dostałam dwóje i do końca roku miałam przechlapane. Polowała na mnie, jak na zwierzynę. Musiałam być perfekcyjnie do wszystkiego przygotowana. A że byłam jak na tamte czasy dobrze ubrana, to ciągłe komentarze o moich ubraniach, strojeniu się, byciu księżniczką, nie schodziły jej z ust.
Oczywiście poskarżyć się ridzicom mogłam, ale i tak nic z tym nie robili, bo tak to było wtedy, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach....
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 08:05
      Bywalo wlasnie w formie upierdliwego pytania na wyrywki i koniecznosci bycia przygotowanym chocby nie wiem co. Ostatecznie wyszlo na korzysc wiec nie mam zalu big_grin
      • wieczorny-motyl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 22:12
        35wcieniu napisał(a):

        > Bywalo wlasnie w formie upierdliwego pytania na wyrywki i koniecznosci bycia pr
        > zygotowanym chocby nie wiem co. Ostatecznie wyszlo na korzysc wiec nie mam zalu
        > big_grin
        Mi identyczne zachowanie n-lki skutecznie obrzydzilo przedmiot na wieki.
    • janja11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 08:10
      To jest chyba niereformowalne. Od zawsze tak było, że nauczyciel miał swoich pupilków, którym było wolno więcej i osoby, za którymi (łagodnie mówiąc ) nie przepadał.
      Mi przypomniała się koleżanka, która miała przechlapane u jednej z nauczycielek, bo pani nie przepadała za jej siostrą, która uczęszczała do szkoły kilka lat wcześniej...

      • berdebul Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 08:49
        Byłam taką siostrą. Matematykę polubiłam wiele lat pózniej. Brrr.
        • janja11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 09:36
          Bardzo ważne to co tu piszesz. Taka nauczycielska "sprawiedliwość" potrafi obrzydzić przedmiot na długo.
      • katja.katja Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 09:02
        Też znam taki przypadek, w dodatku siostry bardzo się różnią od siebie, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Małpa wyżywała się na młodszej (spokojnej), że starsza była pyskata.
    • cauliflowerpl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 08:47
      W technikum matematyczka się uwzięła na kolegę. Najpierw faktycznie nic nie umiał, potem się wziął za matmę a ta wariatka (ona generalnie niezrównoważona była) z rozpędu dalej stawiała mu same jedynki.
      Sama interweniowałam w jego sprawie u wychowawczyni.
      • janja11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 08:53
        O tak. Takie szufladkowanie też jest normą.
        Jakoś tak mają nauczyciele, że można u nich dostać tylko jedną szansę. Czegoś taki.ego jak druga szansa nie przewidziano
      • sortfort Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:36
        O, ja miała podobnie z matematyczką. Nie lubiła mnie za to lubiła dziewczynę z którą siedziałam w jednej ławce, która była przeciętna ale miała gadanę. Nauczycielka wymagała odklepania na pamięć jakichś regułek, stawiała mi dwóje bo nie klepałam pod tablicą dokładnie tak jak napisane w podręczniku. A że byłam bardzo dobra z matematyki to wszelkie klasówki pisałam celująco, ale i tak mi obniżała ocenę bo uważała, że ściągam od koleżanki. Dopiero po jakichś dwóch latach uznała, że może faktycznie coś umiem, ale za gwiazdę matematyczną do końca szkoły promowała tamą ulubioną dziewczynę.
        • cauliflowerpl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:48
          Ta nasza potrafiła kazać koledze rozwiązać na tablicy zadanie, on rozwiązywał dobrze, a babsko mówiło "no dobrze.... ale to jest jedynka".
          Serio.
          Dobrze, ale to jest jedynka.
          • cauliflowerpl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:49
            W sensie, że ocena za odpowiedź to będzie jedynka.
          • sortfort Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 13:04
            To już mobbing. Ta moja była po prostu głupia.
            • cauliflowerpl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 13:33
              Nasza była stuknięta. Mówi, mówi... nagle się zawiesiła... i rozmarzonym tonem rzecze: "oooo, mucha lata.... hihihihihi"
    • 1matka-polka Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 08:59
      Matematyczka. Rzadko bywala na zajeciach, bo byla dyrektorką - 2x na semestr, zeby zrobic sprawdzian (!) I nie organizowala zastepstwa, wiec praktycznie cale liceum nie uczylismy sie matematyki. Dodatkowo lubila, kiedy rodzice do niej chodzili z prezentami. Moi nie chodzili i mialam przerabane.
      • alina460 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 09:43
        To były nasze dawne, normalne czasy. Nie żadne tam demokratyczne rodziny, szkoły i bezstresowe wychowanie. W szacunku do starszych, nauczycieli i posłuszeństwie względem rodziców. Wyroslismy na normalnych ludzi, czyż nie? Ale to se ne vrati... Matki same sobie zgotowały ten los. Patrz: tryliony wątków na tym forum. I tak: jestem wrogiem współczesnego wychowania.
        • 35wcieniu Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 09:47
          Trollujesz, ale niestety są osoby tak uważające. Istotnie, chodzenie z prezentami do nauczyciela żeby dziecko zaliczyło przedmiot - wspaniała praktyka, dlaczego nie przyjąć jej za normę? big_grin
          • 1matka-polka Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 09:52
            Ano...
        • lily_evans11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:40
          Tak, włazenie komuś w du... z prezencikami to zdecydowanie normalne big_grin
    • yuka12 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:13
      Nie miałam takich zytuacji. Byłam generalnie lubiana przez nauczycieli i dobrze się uczyłam (choć oceny oscylowały od 2 do 5), a tych kilku nauczycieli-psychopatów, ktorych napotkałam, szybko pousuwano z moich szkół. Ale przechlapane miał mój mąż. Najpierw grono pedagogiczne w lokalnej szkole prześladowało uczniów z jego, dość sporej rodziny. Potem miał dodatkowo pod góre z powodu nierozpoznanych - dys i sporych trudności w nauce. Rodzice dokładali swoje, zrozumienia i pomocy -1. A jak już dzięki ciężkiej pracy dostał się do liceum rusycystka (prywatnie siostra jednej z jego nauczycielek z podstawówki) zapowiefziała mu, że choćby przygotował się na 5, to i tak obleje jego maturę z rosyjskiego. Innego języka w zaocznym liceum nie miał. I rzeczywiście babka oblała jego ustny egzamin i poprawkowy. W kolejnym roku już jej nie było i mąż egzamin zdał. Na 4 😁.
      • cauliflowerpl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:17
        Aaaa! Zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy byłam lubiana...
        Jeden mnie tepił. Raz, że notorycznie mylił moje imię. Na laborkach ZAWSZE dawał mi najtrudniejsze programy do napisania. Niespełniony inżynierek, co chciał do NASA a wylądował w technikum na prowincji, hehe.
    • ruscello Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:32
      Matematyczka wyżywała się na koleżance, bo nie lubiła jej 10 lat starszej siostry - znajomej męża.
    • lily_evans11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:38
      Ja widzę odwrotną sytuację, że dziecku więcej wolno w porównaniu do klasy, no to córka nauczycielki, no i jakoś tak dziwnie wychodzi. Córki to nie rusza na szczęście, bo i tak nie ma zamiaru bluzgac na szkolnym korytarzu, malować się do szkoły w VI klasie ani w kłótni z kolegą używać argumentu typu rzucanie w niego krzeslem (bo panna mu się nie spodobała, no i poczuła się urazona, a nie masz większej furii niż furia kobiety wzgardzonej wink). Reszta jest traktowana raczej adekwatnie do swoich zachowań i starań . Co i na dobre im tylko wyjdzie...
      • lily_evans11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:41
        I jeszcze jedno, jak się przykladalam, to zawsze byłam jak należy oceniana. A to, że pupilka pani ma identyczna ocenę, zwisało mi i powiewało
    • heca7 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:39
      W podstawówce, szurnięta baba była matematyczką i wychowawczynią. Szarpała nas, szantażowała, groziła. Potrafiła złośliwie nie sprawdzić połowy klasówki i postawić dwóję- jak się rodzic udał i zażądał wglądu w pracę to okazywało się...ojej...nie zauważyłam tongue_out Miałam tak wielokrotnie. Kiedyś wpadła rano do szatni i skonfiskowała nam wszystkie plecaki. Poszliśmy na lekcje tak jak staliśmy, bez niczego, bez piórników , zeszytów do innych przedmiotów itd. A ona w tym czasie grzebała nam w plecakach. Potem stwierdziła, że ściągamy od siebie i ona wie kto od kogo i zażądała przyznania się. Doopa, nie wiedziała kto od kogo. Ale parę osób pękło i się przyznało. Dostali dwóje i ...wezwano do szkoły rodziców zarówno tych co ściągali pracę domową jak i tych co dawali ściągać. Potrafiła wpaść do klasy na innej lekcji i sprawdzić czy się uczeń nie przesiadł do innej ławki. A sadzała dobrych uczniów z łobuzami- w rezultacie połowa lekcji schodziła na pilnowaniu zeszytu i przyborów przed zniszczeniem. My potrafiliśmy uwagami zapełnić cały zeszyt 16- kartkowy - typu- przesiadając się na lekcji geografii wprowadziła zamęt w klasie. Ubzdurała sobie , że wszystkie dziewczynki z klasy będą obowiązkowo chodzić na chór. Tylko jej pupilka i ja nie chodziłyśmy. Tama wiadomo a ja bo zaparł się nauczyciel muzyki. Jestem i byłam od zawsze przygłucha, z wiekiem to się pogłębia. Moooże pomoże operacja ale mojej matce tylko pogorszyła więc nie wiem. Jak któraś nie przyszła na próbę była wyzywana od śmierdzących leni, oszustek (bo przyniosła zwolnienie) i szarpana. Wysyłała uczniów podczas lekcji do pobliskiej cukierni po ciastka dla niej. Mnie kiedyś zamknęła w 8 klasie w bibliotece po lekcjach. Nie chciała mi wystawić 4 na koniec roku choć ze średniej wychodziło 4+. Prawie 3 godziny siedziałam zamknięta na klucz od zewnątrz a ona sobie poszła. I pisałam klasówkę z ...zadań przeznaczonych na olimpiadę matematyczną! Zrobiłam 3/4 zadań dobrze. Inna nauczycielka w tym czasie zadzwoniła do mojej matki żeby ją poinformować gdzie w ogóle jestem. Innym razem zabrała mi kapcie szkolne i przez 6 godzin chodziłam boso. Bo juniorki wg niej wyglądały jak adidasy! miały po prostu 3 paski naszyte a nie dwa. Jak wiadomo w PRL-u brało się co było a nie wybrzydzało na wygląd. Wymyśliła sobie, że uczniowie mają chodzić na brązowo, czarno lub granatowo do szkoły i co tydzień na szkolnym apelu wyciągała i stawiała przed resztą uczniów tych, którzy ubrali się wg za kolorowo. Stali razem z tymi, którzy w ciągu tygodnia dostali najwięcej niedostatecznych- byli wyczytywani z nazwiska przy całej szkole i wyciągani na środek. Jak miała mieć z nami zastępstwo a akurat miała inną klasę to sadzała nas na podłodze , na korytarzu pod tą klasą i wyznaczała jedną osobę , która stała w otwartych drzwiach. Kto się odezwał choćby szeptem natychmiast jego nazwisko było podawane przez strażnika wychowawczyni a ona pisała uwagę- zajebisty pomysł na integrację klasy. Nie chciała wydawać uczniom dokumentów jak po 8 klasie wybierali się do liceum- mówiła- jemu wystarczy dać fach do ręki. Wszystkie te dzieci skończyły studia...
      Na szczęście babsztyl już nie żyje- miała wypadek samochodowy w wyniku, którego po paru latach zmarła.
      • ewa_mama_jasia Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 11:08
        Piszesz jakieś straszne rzeczy. Kiedy to było? Co na to rodzice? Dyrekcja? U mnie w podstawówce bodajże w klasie 4 czy 5 matematyczna biła dzieciaki podczas lekcji, to rodzice doprowadzili do zmiany nauczyciela, ona zniknęła że szkoły chyba na rok a potem wróciła jako nauczyciel zpt i już była zupełnie inna. Połowa lat osiemdziesiątych, osiedle robotnicze na pograniczu Warszawy, rodzice z wykształceniem zawodowym, średnim głównie. Tak myślę, bo większość pracowała w zakładach mechanicznych.
        • heca7 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 11:39
          Warszawa, peryferia. Lata właśnie 80. Pani była v-ce dyrektorką. I szczerze mówiąc dyrektorka w ogóle się nie wychylała. A tamta miała jakąś obsesje kontroli. Rodzice chodzili na skargi ale ci z mniejszym przebiciem, mniej wygadani albo biedniejsi nic nie załatwiali. Kiedyś baba sobie umyśliła zrobić z naszej klasy taką o lepszym poziomie. Wykorzystała chwilę kiedy wychowawczyni równoległej klasy była na urlopie zdrowotnym i zrobiła roszadę wg swego widzi mi się. Tzn idziesz do szkoły, siadasz w ławce a nauczyciel mówi- ale Kowalski ty od dziś tu nie chodzisz, zostałeś przeniesiony do klasy B. Zabieraj plecak i idź tam na lekcje. Tu już była chryja, paru rodziców się postawiło i tylko dwóch uczniów tam zostało. Baba tłumaczyła rodzicom, że w tamtej klasie jest niższy poziom i ich dzieciom będzie łatwiej.
          Kiedyś znowu koleżanka, której rodzice mieli budę na bazarze przyniosła do szkoły piórnik- wyglądał on dokładnie jak te przezroczyste saszetki na kosmetyki co są po 1,99 w Rossmannie. Tylko z wzorkiem różowym. I wszystkim się spodobało. Kilka dziewczynek poprosiło ją aby im takie przyniosła (oczywiście za opłatą). Kiedy wychowawczyni się o tym dowiedziała zrobiła dziką chryję, groziła tym dzieciom milicją, wezwaniem rodziców- co zresztą zrobiła. Tak się darła i pytała kto jeszcze?! kto jeszcze?! że kolega się popłakał, wstał i powiedział, że jak Michał był u niego 2 miesiące wcześniej w domu to spodobał mu się jego samochód na kabel. A on już się nim nie bawił i mama się zgodziła aby on ten samochodzik odsprzedał za niewielkie pieniądze Michałowi i że on bardzo prosi aby nie wzywać milicji. Naprawdę. Ja tą scenę mam nadal przed oczami. Wtedy też rodzice Michała i Marcina się pojawili z pretensją bo tego było za wiele.

          U nas klasa była bardzo pomieszana. Dzieci prywaciarzy i dzieci z kwaterunków gdzie toalety nie było oraz dzieci rodziców pracujących umysłowo, nauczycieli itd.
          • ewa_mama_jasia Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:23
            Wiesz, u mnie też rodzice byli pomieszani. Były ze cztery rodziny biedno-patologiczne, spora grupa robotników, z pewnością jakaś administracja w zakładach, ze dwóch badylarzy, rodzina gospodarza domu w którym mieszkałam, kilku urzednikow niskiego i sredniego szczebla, może jacyś kierownicy. Ot, taki przekrój społeczny osiedla, ludzi zewsząd, który byli ściąganie do Warszawy do pracy w wielkich zakładach mechanicznych. Pamiętam trzy akcje w wykonaniu rodziców (dwie z inicjatywy a jedna przy zgodzie) :ta z matematyczka, zgłoszenie dokuczania przez grupę dziewczyn dwóm dziewczynom, w związku z uznaniem klasy za najgorsza w szkole rozbicie jej na koniec siódmej klasy na pozostałe 5 klas ósmych.
    • kaka-llina Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 10:52
      Ja nie specjalnie pamiętam ... tzn w podstawówce wychowawczyni (jeden rok tylko bogu dzięki) wybitnie mnie i mojej matki nie lubiła, przeżyłam ale szczerze znienawidziłam wtedy szkołę.. W liceum miałam najlepsza średnia w klasie, i mimo kolczyka w nosie i niewyparzonego jezyka wszystko mi uchodziło.
      Najbardziej na świecie uwzięła sie na mnie... pani w dziekanacie, niestety to ona rządziła tym wydziałem i tylko i włącznie przez jej gmeranie uwaliłam jeden rok i ledwo te studia skończyłam (serio papierolologia pani Iwonki była słynna na całe miasto, a mnie nie znosiła wybitnie) przez w sumie 6 lat mi zatruwała życia i przez cały czas myliła moje imię brrr..... ciągle mam ciarki jak o babsku pomyśle...
    • clk Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 11:22
      Nauczycielka niemieckiego. Do dzisiaj nie mam pojęcia czemu ale babka mnie nienawidziła traktowała fatalnie. Matka załatwiła mi korepetycje bo nie uczyłam się. Po 2 miesiącach nauczycielka twierdziła nadal ze „nie odrabiam zadań domowych” mimo iż moja matka je sprawdzała 😂😂😂 na dzien Dobry co tydzień słyszałam nie każdy musi mieć średnie wykształcenie”
      Nienawidziłam LO przez to. Nie poszłam nawet na zakończenie oficjalne.
      Dzisiaj mam wyższe wykształcenie, fajna prace, mówię w 4 językach i... mieszkam w Niemczech 😂
      Chciałabym ta nauczycielkę spotkać i powiedzieć w twarz ze niszczyła życie młodym osoba (nie byłam jedyna) i mam nadzieje ze jest mega nieszczęśliwa. I z liścia strzelić wink
    • kachaa17 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 11:47
      Ja osobiście nie miałam takiej sytuacji ale w mojej klasie w liceum była dziewczyna, na którą Pani od polskiego się uwzięła - i to było po prostu widać więc jestem w stanie uwierzyć, że tak czasem jest. W tym przypadku objawiało się to zbyt częstym pytaniem w porównaniu do reszty.
    • whitney85 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 11:53
      Moja matka i dyrektorka mojej podstawówki to były dobre koleżanki aż... Nagle przestały się znać. Miało to miejsce gdy byłam w 3 albo 4 klasie. Pamiętam, że byłam gnojna zarówno przez panią dyrektor, jak i inne nauczycielki, te wchodzące jej w du.e. Jakieś w ogóle mega idiotyczne uwagi, wzywanie rodziców ponieważ podczas lekcji dotykałam włosów np.
      Przenieść jakoś mnie nie chcieli rodzice, sama pewnie też nie chciałam, chociaż nie pamiętam. Na pewno nigdy nie stanęli po mojej stronie.
      Teraz mam problem niestety podobny. Moja córka panicznie boi się swojej nauczycielki, która na nią krzyczy i ogólnie traktuje gorzej, niż resztę dzieci. Kiedy chciałam iść do dyrekcji córka wręcz błagała, bym tego nie robiła. Nie ze względu na panią a na koleżanki. Uległam i nie poszłam, natomiast boję się, że skoro nauczyciel (klasy 1-3) gorzej traktuje jednego z uczniów, to i reszta może podlapac...
      • lily_evans11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:21
        Powiedz, że żartujesz? Nauczycielka goni Twoje dziecko, a Ty się przyglądasz?
        • lily_evans11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:22
          Gnoi. Aj.
        • whitney85 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 13:57
          Tak, niestety. Nauczycielka się nie zmieni nawet jeśli do niej pójdę, może być tylko gorzej ( znam opowieści z poprzednich lat) a moje dziecko bardzo boi się zmiany, ponieważ w przeszłości była już odrzucona przez rówieśników, już raz zmieniała klasę i wie, że może trafić jeszcze gorzej.
          • niutaki whitney85 28.10.18, 18:48
            proszę Cię, powiedz że to żart jakiś, kobieto!
    • lauren6 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:04
      Miałam anglistkę, która uwziela się na mnie i koleżance z klasy. Ja i owa koleżanka byłyśmy po prostu najładniejsze w klasie i myślę, że to tak bardzo bolało to stare pruchno. Na czym polegało zachowanie nauczycielki? Np w czasie odpowiedzi ustnych nie dawała mi dojść do słowa, tylko mówiła że nic nie umiem i stawiała jedynkę. W końcu kolezanka sie wkurzyła, poszła na skarge do dyrektora. Dyrektor musiał porozmawiać z babskiem, bo się trochę uspokoiło.
      • 1matka-polka Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 17:23
        "próchno"
    • srubokretka Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:25
      Duzo bym dala, zeby cofnac sie w czasie...
      Chyba zaden nauczyciel mnie nie gnebil, a jezeli tak bylo, to nie zauwazylam. Co jest prawdopodobne, bo gnebiacej mnie kolezanki w liceum tez nie zauwazalam. Dopiero pod koniec moja psiapsula zapytala mnie dlaczego mi to nie przeszkadza. W ten sposob mnie uswiadomila. DLa mnie istotne bylo, ze byli ludzie, ktorzy stali po mojej stonie, a to ze byla jedna , ktora miala jakies problemy z psychika... no coz tak tez bywa.
      Teraz ludzie rozdrapuja do zywego to co negatywne. NIkomu nie przychodzi do glowy, zeby to co drasniete obsypac pisakiem i bawic sie zyciem dalej. Teraz trzeba leciec do lekarza, rozciac bardziej, przemyc spirytusem, zeby upewnic sie , ze rzeczywiscie nas bedzie bolalo.Stwierdzamy, ze boli i krzyczymy na caly glos, jaka to krzywda nas spotkala. Skandal, wiec do mediow z tym trzeba isc itp, itd
      Duzo bym dala, zeby cofnac sie w czasie.
      • lily_evans11 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 12:55
        Nie., po prostu szczęśliwie masz inną konstrukcje psychiczną niż te osoby, które to gnebienie aż tak pamiętają. Żadna zasługa, takie a nie inne przewodnictwo nerwowe. Druga sprawa, przeczytaj niektóre wpisy, o szarpaniu dzieci, trzepaniu plecaków, zastraszaniu i wyzwiskach. Nawet kiedyś to nie był standard, ja miałam kiepskich nauczycieli w SP, ograniczonych, nudnych, jadących stereotypami, ale przemocy od nich nikt nie doświadczał.
      • yuka12 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 13:41
        Wszystko zależy. Mnie prześladowali koledzy z klasy i jakoś specjalnej traumy nie mam- ot nieprzyjemne urywki wspomnień. Ale ktorzy chłopcy to byli nie pamiętam. Bardziej mam chyba żal do swojej ówczesnej przyjaciółki, że bała się mnie bronić czy nawet zaprotestować.
        Mój mąż ma za to traumę do dzisiaj. Z kolegami sobie poradził, ale nauczyciele zgotowali mu 8 lat piekła w podstawówce. Do tego doszedł totalny brak wsparcia w domu (a w zasadzie kolejne piekiełko). Więc obecnie wciąż musi sobie powtarzać, że da radę, że jest wart, że dane dobro/nagroda/awans czy podwyżka mu sie należą. Rozdrapywanie ran nie ma z tym nic wspólnego, bo on głęboko w środku ma jedną wielką ranę. Która powoli z czasem i osiągnięciami się goi.
    • bergamotka77 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 13:07
      Znałam. Z tym, że na ogol osoby te same się o to prosily będąc zbyt wyszczekane, olewajac dany przedmiot, będąc aroganckimi czy leniami. Zdarzaly się jednak niezawionione sytuacje i takich osób bylo mi szczerze zal, bo choć stawały na uszach to i tak często oblewaly dany rok.
    • daniela34 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 13:27
      Przeżyłam to raz - w LO profesorka od geografii się na mnie uwzięła i obniżała mi oceny. Nasza poprzednia nauczycielka przeszła na emeryturę i przyszła babka, którą zatrudnili nie wiem na jakiej podstawie, bo wiedzy nie miała żadnej. Cały rok się z nią męczyłam, ppgodzilam sie z wizją popsutego świadectwa, ale przy wystawieniu ocen koncowych murem stanęła za mną moja klasa. Choć nie byłam jakos bardzo popularna towarzysko, to miałam chyba status prymuski-maskotki klasowej ("To jest prymus, ale to jest NASZ prymus"), bo naprawdę wtedy nawet najbardziej problemowi koledzy z klasy domagali się dla mnie wyższej oceny. Babka po wakacjach już nie wróciła, a ja w kolejnym roku miałam bez problemów 5 z geografii
    • ciapkiwciapki Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 17:46
      Matematyczka w L.O . wredne, głupie babsko które mnie tępiło... bo taksad na początku uczyłam się jak głupia, a nie jestem umysłem ścisłym. ale i tak dostawałam pałę za pałą - w myśl zasady: jak nauczyciel chce - to uwali. potem przestałam się uczyć matmy, przed lekcjami miewałam biegunki, omdlenia itp - babsko mnie tak zastraszyło że bałam się iść na lekcję; wiedziałam że cokolwiek nie zrobię baba mnie wyśmieje i wstawi pałę. tak wyśmieje . każda moja odpowiedź była kwitowana np. " ooooo, patrzcie państwo! x jednak coś umie! niemożliwe???!! to zadamy jeszcze jedno pytanko" . waliła mi pałę za pałą ot tak, za nic. zabierała kartkówki/klasówki podczas pisania bo " ściągałam". oczywiście, nie ściągałam ale cóż z tego. byłam nastolatką, nie miałam znikąd pomocy. w odruchu desperacji poszłam do szkolnej psycholog.... okazało sie że pani dobrze się przyjaźnią i możecie sobie wyobrazić co się dalej działo.
      a moi rodzice? tłukli mnie za każdą złą ocenę. gdy poskarżyłam się na matematyczkę - matka mnie stłukła, nastęnego dnia kupiła kwiaty i kazała przepraszać panią. na pytanie " za co mam przepraszać?" dostałam ponownie i już więcej nie pytałam.
      nie jestem jedyna. jak widać na forum sporo osób miało przejścia z obrzydliwymi ludźmi, którzy zamiast nas uczyć - znęcali się nad nami. dlatego zawsze powtarzam i stosuję zasadę: wierzę swojemu dziecku. i czujnie przyglądam się nauczycielom oraz każdemu , komu powierzam dziecko.
      • fuzja-jadrowa Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 21:58
        Wspaniali rodzice, nie ma co.
    • livia.kalina Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 18:04
      Miałam koszmarną historię w liceum. Nauczyciel historii się we mnie zakochał... młody był, dopiero co po studiach ale był obleśny. Do tej pory trudno mi powstrzymć obrzydzenie do osób o jego imieniu. Całe wykłady odbywały się zawsze przed moją ławką a facet wygłaszał je stojąc z cielęcym wzrokiem wbitym we mnie. Na lekcji do opowiedzi potrafił wyrywać mnie 3 razy- dostawałam trzy oceny z odpowiedzi a nic więc nie starczało już czasu. Na początku klasa się z tej sytuacji wyśmiewała i np prosili mnie o wstawiennictwo w sprawie sprawdzianów np, potem ta sytuacja już nie budziła ich wesołości bo widzieli, że to wygląda na jakąś obsesję i mi współczuli. Moja wychowawczyni była jego koleżanką i wypytywała mnie, co ja o nim myślę i zachwalała mi go, że on taki romantyk, tylko bardzo nieśmiały. Cała sytuacja jedna wielka żenada.

      Uczyłam się tej historii wyjątkowo pilnie, żeby na niczym nie mógł mnie przyłapać i okazać mi jakichś forów. Miałam 6 ale do tej pory na Jasienicę patrzeć nie mogę, choć historię bardzo lubię.
      • cauliflowerpl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 18:54
        Ale masakra...
    • ewcia1980 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 18:18
      Zawsze byłam spokojnym dzieckiem, które się nie "stawiało" ani nie "odszczekiwało" nauczycielom.
      A że nauczyciele dawniej to byli tacy odważni właśnie do spokojnych dzieci (jakoś nigdy nie podskakiwali do uczniów pyskatych/wulgarnych czy agresywnych) to akurat na mnie też padło.
      W liceum chodziłam do klasy biologiczno-chemicznej i miałam problem z nauczycielkami właśnie z tych 2 przedmiotów (a na dodatek pani od biologii była moją wychowawczynią).
      Biologiczka zaczęła się mnie czepiać po tym jak na jednej z wywiadówek moja mama zwróciła jej o cos tam uwagę.
      Czepiała się o wszystko - że palę papierosy (czego nie robiłam. Obwąchiwała mnie, biegała za mną do toalety żeby przyłapać mnie na paleniuj), że za mocno się maluję (a nie malowałam się prawie wcale w odróżnieniu od jej córki która też chodziła ze mną do szkoły i miała dosłownie maskę z podkładu)
      Rzadko odpytywała na lekcji ale jak już to zawsze ja byłam odpytywana i ile bym nie umiała to zawsze dostawałam 1. Podczas odpytywania zadawała pytanie i siedziała z kamienną twarzą patrząc przed siebie. Jak skończyłam zadawała kolejne i kolejne. nigdy mi nic nie podpowiedziała, nie zastopowała gdy mówię źle, nie naprowadziła. wpisywała ocenę do zeszytu i siadałam. sprawdzam co dostałam .... i zawsze 1.
      (a na maturze pisemnej dostałam 4, z ustnej 5)
      Z tego wszystkiego w 4 klasie nie pojechałam na tygodniową wycieczkę szkolną do Zakopanego bo miałam dość jej czepiania się mnie.
      Z chemią było nie lepiej.
      pani od chemi była świetnym nauczycielem (dobrze przygotowywała do egzaminów) ale była żałosnym pedagogiem.
      Znana była ze swoich akcji od pokoleń.
      Też jak szłam do odpowiedzi to zazwyczaj siadałam z 1 (a najlepsze jest że skończyłam chemię na politechnice)
      Stałam przy tej tablicy jak debil przez całą lekcję a ona urządzała nade mną lincz.
      Po 100 razy kazała mi coś tam powtarzać, głupio ironizowała - no była to szopka.
      Teraz dziwię się że nigdy jej nie powiedziałam żeby się odczepiła ode mnie i nie siadłam od razu mówiąc żeby mi wstawiła tą 1 którą i tak dostanę.
      jej teksty które do dziś pamiętam
      "co ty masz na sobie - pasek czy spódnicę?"
      " twój tato to musiał być bardzo przystojny skoro twoja mama wyszła za niego za mąż chociaż miał takie nazwisko" (moje panieńskie nazwisko było takie że faktycznie mogło być obiektem drwin ale jakoś NIGDY , przez całą podstawówkę, liceum i studia, nikt z dzieci/młodzieży mi nie dokuczał z tego powodu tylko tak nauczyielka)

      no i miałam w klasie takiego trochę zniewieściałego kolegę.
      no był jaki był i nikt z nas mu nie dokuczał.
      i tekst naszej chemiczki "P. a dlaczego wczoraj nie było cię na lekcji?"
      "Bo byłem u lekarza" - odpowiedział kolega
      Na co nauczycielka "Chyba u ginekologa"
      Do dziś czuję zażenowanie jak o tym pomyślę.
      Pamiętam, że wtedy też nikt z nas się nie śmiał poza nią.

      Ja się skarżyłam mamie.
      Mama przychodziła do szkoły.
      Na jakiś czas był spokój.
      A później powtórka.
      Średnio raz w roku beczałam, że chcę zmienić szkołę.
      Ale ponieważ miałam tam dużo znajomych a wielu innych nauczycieli mnie lubiło (nawet matematyk znany z tego, że NIKOGO nie lubi do mnie miał jakąś słabość) to skończyłam tą szkołę.
      Ale do tych dwóch nauczycielek mam żal do dziś.
      • bi_scotti Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 20:36
        ewcia1980 napisała:

        > nauczyciele dawniej to byli tacy odważni właśnie do spokojnych
        > dzieci (jakoś nigdy nie podskakiwali do uczniów pyskatych/wulgarnych cz
        > y agresywnych) to akurat na mnie też padło.

        Ech, ubawi Was ogromnie
        W parę chwil balladka ta:
        Raz w zaprzęgu szły dwa konie,
        Szły w zaprzęgu konie dwa.

        Pierwszy był to koń posłuszny,
        Który w galop, cwał czy trucht
        Pięknie ruszał, grzecznie ruszał
        Na najmniejszy bata ruch.

        Jupi jupi jaj, jupi jaj,
        Na najmniejszy bata ruch.

        Za to drugi koń był hardy,
        Nieposłuszny, pędziwiatr,
        W biegu szybki, w pysku twardy,
        Furda lejce, furda bat!

        Zaś gdy chodzi o woźnicę,
        Co na koźle z batem tkwił,
        Bardzo on to kierownicze
        Stanowisko lubił był.

        Jupi jupi jaj, jupi jaj,
        Stanowisko lubił był.

        Ten woźnica dnia każdego
        Myślał, mrużąc ślepia złe:
        Skarcę konia niegrzecznego,
        Gotów jeszcze kopnąć mnie!

        Lecz cóś przecież począć muszę
        Albo z kozła ruszać precz,
        Autorytet się mnie kruszy,
        Autorytet ważna rzecz...

        Jupi jupi w mordę jaj,
        Autorytet, ważna rzecz!

        Po czym w stajni, już przy żłobie
        Ten woźnica bat swój brał,
        Brał go tęgo w dłonie obie
        I... grzecznego konia prał...

        A do niegrzecznego mawiał,
        Strojąc głos na srogi ton:
        Jak się będziesz, draniu, stawiał,
        To zarobisz tak jak on!

        Ty jupi jupi, szkapo ty!
        I zarobisz tak jak on!

        Z tej balladki smakowitej
        Niech popłynie morał w świat:
        Gdy mieć pragnie autorytet
        Bandzior, co ma w ręku bat.

        Kto się stawia, ten ma z tego
        Mimo wszystko jakiś zysk,
        A kto słucha i ulega,
        Ten najpierwszy bierze w pysk...

        Jupi jupi jaj, jupi jaj,
        Ten najpierwszy bierze w pysk...


        By WM in 1986
        • wieczorny-motyl Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 22:26
          Ś.P. Młynarski?
    • tairo Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 18:59
      Głównym powodem, dlaczego od wczesnej podstawówki wiedziałam, że nie pójdę do najlepszego liceum w rodzinnym mieście, było to, że wciąż pracowała tam pewna nauczycielka, która uczyła moją mamę i było prawie pewne, że na wybranym profilu też na nią trafię.

      Poszłam do zupełnie innego liceum, gdzie geograf jest bucem, ale nie skupiał się na konkretnych osobach, wszyscy o tym wiedzieli i sposoby na niego dziedziczyło się po maturzystach swojego profilu.
      Polonista regularnie próbował mnie przyłapać na niewiedzy, wyrywając do odpowiedzi albo zadając pytania w losowych momentach, czasem o coś, czego jeszcze nie zdążył powiedzieć, ale nigdy mu się to nie udało. Acz tutaj trochę sama byłam winna, bo na polskim czytałam książki nawet się z tym nie kryjąc, a lekcji słuchałam jednym uchem.
      • tairo Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 19:34
        Geograf *był* bucem, już od jakiegoś czasu tam nie pracuje, chyba na emeryturę poszedł.
    • mae224 Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 19:29
      Zaskakujące: dopiero na studiach! Przedmiot prowadziło 4 różnych wykładowców, z jedną panią miałam ciągle przejścia: jakieś publiczne wyśmiewanie. Skutkowało moim regularnym przygotowywaniem się na każde zajęcia. Na szczęście (!) na egzaminie końcowym były tylko te trzy osoby, które wspominam dobrze, a wynik egzaminu miałam chyba trzeci na roku przez ta regularną naukę.
      • bi_scotti Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 19:53
        Wlasciwie cale moje szkolne podstawowkowo-licealne zycie slyszalam od wiekszosci nauczycieli, ze jestem matolem, niemota-nietota, ze nie nadaje sie nawet na skorki na buty, ze szkoda czasu i jezyka zeby mnie czegokolwiek uczyc etc. etc. etc. Dwoje nauczycieli uzylo wobec mnie przemocy (bicie ksiazka po glowie, bicie linijka po lydkach uncertain) - moi rodzice doprowadzili do tego, ze ci nauczyciele przestali uczyc w mojej szkole. Ale to byli moi rodzice - the best advocates jakich moglabym zyczyc wszystkim bullied uczniom/studentom gdziekolwiek na swiecie! Kilkoro nauczycieli podburzalo moich classmates przeciwko mnie, czasem nawet skutecznie sad No bo bylam "inna" a to byly takie czasy, ze "inne" dzieci mozna bylo tylko albo odrzucic, albo zunifikowac z reszta. Tertium non datur sad
        Pamietam jednak kilku, doslownie kilku przyzwoitych ludzi sposrod tej calej "kadry nauczycielskiej", z ktora zetknelam sie w moich szkolnych czasach. I to dzieki nim, dzieki ich humanizmowi i wspomnianej przyzwoitosci szkole przezylam, successfully skonczylam ... Czym usprawiedliwiam reszte to glownie tym, ze bylo to pokolenie, ktore przezylo wojne. Kto wie jakiej traumy sami zaznali ... Widocznie nie mogli inaczej. Ale to w zaden sposob nie usprawiedliwia nastepnych pokolen nauczycieli! Life.
    • lot_w_kosmos Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 20:08
      Powiem wam, że jak czytam ten wątek, to mi się nóż w kieszeni otwiera...
      Bardzo mi przykro, że wiele z was doświadczyło takich rzeczy w szkole....
      Naprawdę, to paskudne historie, paskudne czasy, które pozwalały psychopatkom się tak rozwijać, przy przyzwoleniu otoczenia....
      • fuzja-jadrowa Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 21:54
        Naprawde. Zastanawiam sie, czy choc czesc tych ludzi, juz po ukonczeniu szkoly, nie mialo ochoty czegos z tym zrobic, zglosic, skonfrontowac. Czy ci nauczyciele nie zdaja sobie sprawy, ze ich uczniowie kiedys opuszcza szkole i beda doroslymi ludzmi? A juz przyklad pani, ktora potem zostala radna - az kusi zeby jej smrodu narobic.
    • boo-boo Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 21:07
      Miałam taką polonistkę w liceum. Popierdykana kobita była na maksa. Oprócz całej klasy uwzięła się na kilka osób- szczególnie na jedną z moich przyjaciółek. Wprost powiedziała przy mnie do niej, że jej nie lubi i może pomarzyć o maturze i że nawet jeśli do matury ją dopuści to się postara żeby jej nie zdała. Jak powiedziała tak zrobiła- na ustnej ją uwaliła. Koleżanka już nawet na poprawkę nie poszła bo po co. Kilka lat potem zdała maturę, studia skończyła. Mnie raz syntezę oceniła na niedostateczny. Któryś raz z kolei no i poprawka więc stwierdziłam tym razem pojadę po bandzie. Ponieważ poprawka była 2 miesiące po fakcie to przepisałam prawie słowo w słowo syntezę koleżanki (jednej z jej pupilek) ,którą ona oceniła na bardzo dobry. Jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam, że synteza przez nią oceniona na bardzo dobry dwa miesiące wcześniej, a tym razem sygnowana moim nazwiskiem została oceniona na dostateczny minus. Jak ojcu pokazałam to go chciał szlag trafić- ale mu wybiłam z głowy pomysł poproszenia pani o wyjaśnienie. A do tego momentu mi nie chcieli wierzyć, że baba ma z głową coś nie tak i że moje oceny poszybowały w dół z języka polskiego nie z powodu lenistwa. Po tym jak skończyliśmy liceum pańcia została radną w moim mieście.
    • hanusinamama Re: Nauczyciel się na mnie "uwziął" 28.10.18, 22:06
      U nas jedna nauczycielka nie lubiła dziewczyn. faceci mogli jej na głowe wejsc, nie umiec nic i dostac 3 a dziewczyny wyryc sie na blache i maksymalnie 4. Ja sie zawziełam a ze przedmiot był moim konikiem to byłam przygotowana na blache zawsze. Przez co byłam jeszcze bardziej "gnębiona". Kiedys stanął w mojej obronie kolega i tez miał przechlapane. Do konca LO na kazda lekcje musielismy byc przygotowani na blache. A ze klasa kierunkowa z tego przedmiotu i jeszcze go na maturze zdawalismy moelismy np 4 godziny w tygodniu i na kazdej lekcji bylismy pytani. Od 2 klasy zawsze dostawałm 5 (kolega tez) az trafiłam na 2 tygodnie do szpitala. Do szkoły dostarczone papiery ze jestem w szpitalu a w tym czasie na kazdym pytaniu (poniewaz mnie nie bylo) miałam wpisaną 1. I tak sie 8 jedynek zubierało - babka wymysliła ze jestem zagrożona z tego przedmiotu. MOja mama zrobiłam jej tam jesien sredniowiecza a ja jednego dnia musiałam komisyjnie przy drugim nauczycielu odpowiedziec z tych 8 tematów. Dostałam 8 piątek i myslałam ze nauczycielka padnie trupem. Matura na 6 smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka